Reklama

Biały Kruk 2

Benedykt XVI o Bartłomieju I: jest patriarchą naprawdę ekumenicznym

2016-10-12 18:53

st (KAI/OR) / Watykan

Massimo Finizio / pl.wikipedia.org

„Jego Świątobliwość Bartłomiej jest patriarchą naprawdę ekumenicznym, we wszystkich znaczeniach tego słowa” – napisał papież-senior Benedykt XVI w przedmowie do książki poświęconej Bartłomiejowi z okazji 25. rocznicy jego wyboru na stolicę patriarchalną w Konstantynopolu. Jej treść opublikowany został w dzisiejszym wydaniu „L’Osservatore Romano”, a tłumaczenie podajemy za redakcją edycji polskiej watykańskiego dziennika.

Do mojego pierwszego osobistego kontaktu z ekumenicznym patriarchą Bartłomiejem doszło w 2002 r. podczas podróży na międzynarodowe spotkanie modlitewne w Asyżu. Pomysłem Jana Pawła II było, byśmy pojechali razem pociągiem do Asyżu, byśmy zobrazowali w ten sposób naszą drogę wewnętrzną, odbywając zewnętrzną podróż. Z wielką radością przyjąłem wiadomość, że patriarcha zaprosił mnie, bym usiadł na trochę obok niego, w tym samym przedziale, abyśmy mogli w ten sposób poznać się lepiej.

Dla mnie to spotkanie – w drodze – jest czymś więcej niż przypadkowym wyrazem stanu wiary. Od pierwszej chwili byłem poruszony otwartością i osobistą serdecznością patriarchy. Nie był potrzebny wielki wysiłek, byśmy się do siebie bardziej zbliżyli. Jego wewnętrzna otwartość i jego prostota rodziły natychmiast przyjemną zażyłość. To wrażenie pogłębiał naturalnie fakt, że mówi on praktycznie wszystkimi głównymi językami europejskimi, nie tylko po francusku i angielsku, ale i po włosku i niemiecku. Jeszcze bardziej zaskakujący było dla mnie to, że zna łacinę i potrafi wyrażać się w tym języku. Kiedy można konwersować z kimś w swoim własnym języku, natychmiast mówi się od serca do serca, odpowiadając myślą na myśl. Patriarcha odbył studia nie tylko w uczelniach Kościoła prawosławnego, ale także w Monachium i w Rzymie. W rezultacie różnorodności języków odpowiada zatem różnorodność kultur, w których się porusza. I tak, jego myśl jest z głębi podróżą z innymi i do innych, która z pewnością nie sprowadza się do błądzenia bez kierunku, gdzie bycie „w drodze” po prostu nie prowadzi donikąd. Głębokie zakorzenienie w wierze w Jezusa Chrystusa, Syna Boga żyjącego i naszego Odkupiciela, nie przeszkadza otwarciu na drugiego, ponieważ Jezus Chrystus niesie w sobie całą prawdę. Jednocześnie jednak to zakorzenienie chroni nas przed popadaniem w rzeczy błahe i przed pustą grą próżności, ponieważ podtrzymuje nas w prawdzie, która należy do wszystkich i chce być drogą dla wszystkich.

I tak, w pewien sposób widzę w tym naszym pierwszym spotkaniu portret całej osobowości patriarchy ekumenicznego: życie w drodze do celu; życie w wielu wymiarach wielkich kultur; życie w spotkaniu, mocą podstawowego spotkania z prawdą, którą jest Jezus Chrystus. W końcu celem wszystkich tych spotkań jest jedność w Jezusie Chrystusie.

Reklama

Chociaż naturalnie celem tej krótkiej refleksji nie może być nakreślenie niejako tajemnicy patriarchy w sposób pełny, chciałbym przynajmniej podkreślić jeden aspekt, który jest ważny w opisie tego wielkiego człowieka Kościoła Bożego: jego miłość do świata stworzonego i jego zaangażowanie, aby był on traktowany w duchu tej miłości w kwestiach wielkich i małych. Pasterz trzody Jezusa Chrystusa nigdy nie jest zorientowany tylko na krąg własnych wiernych. Wspólnota Kościoła jest powszechna również w tym sensie, że obejmuje całą rzeczywistość. Wydaje się to oczywiste na przykład w liturgii, która nie jest tylko upamiętnianiem i dokonywaniem się zbawczych dzieł Jezusa Chrystusa. Jest w drodze do odkupienia całego stworzenia. W nastawieniu liturgii na Wschód widzimy, że chrześcijanie, razem z Panem, pragną podążać do zbawienia świata stworzonego jako całości. Chrystus, Pan ukrzyżowany i zmartwychwstały, jest jednocześnie również „słońcem”, które oświeca świat. Również wiara jest zawsze skierowana na całość stworzenia. Dlatego patriarcha Bartłomiej urzeczywistnia istotny aspekt swojej misji kapłańskiej właśnie poprzez to swoje zaangażowanie w stosunku do świata stworzonego.

Mój wybór na Następcę Piotra naturalnie nadał nowy wymiar naszemu spotkaniu jako osób. Odpowiedzialność za wiarę w świecie i, jednocześnie, odpowiedzialność za jedność podzielonego chrześcijaństwa należą do urzędu, który został nam powierzony, lecz są także osobistym obowiązkiem.

Uważam za rzecz bardzo ładną, że po mojej rezygnacji patriarcha był zawsze blisko mnie w sposób osobisty i że odwiedził mnie nawet w moim małym klasztorze. W wielu zakątkach mojego mieszkania są pamiątki otrzymane od niego. Te przedmioty są nie tylko pełnymi uczucia znakami naszej osobistej przyjaźni, ale wskazują one drogę do jedności Konstantynopola i Rzymu, znakami nadziei, że dążymy do jedności.

Jego Świątobliwość Bartłomiej jest patriarchą naprawdę ekumenicznym, we wszystkich znaczeniach tego słowa. W braterskiej solidarności z Papieżem Franciszkiem stawia kolejne ważne kroki na drodze do jedności. Drogi Bracie w Chrystusie, oby Pan dał Ci jeszcze wiele lat błogosławionej posługi jako pasterz Kościoła Bożego. Pozdrawiam Cię έν νιλήματι άγίω [„pocałunkiem świętym”, List do Rzymian, 16, 16 i Pierwszy List do Koryntian, 16, 20].

Tagi:
Benedykt XVI prawosławie

Watykan: otoczenie Benedykta XVI dementuje rewelacje niemieckiej prasy

2018-02-15 10:21

st (KAI) / Watykan

Według bliskiego otoczenia Benedykta XVI rewelacje opublikowane w prasie niemieckiej 14 lutego 2018 r. na temat stanu zdrowia Papieża-Seniora są bezpodstawne – podała agencja I.MEDIA.

Facebook/Benedetto XVI

Brat Benedykta XVI, ks. Georg Ratzinger w rozmowie z niemieckim czasopismem „Neue Post“ powiedział, że z powodu postępującego paraliżu nerwów Papież-Senior musi ponownie poruszać się na wózku inwalidzkim. Wyznał, że niepokoi go, że paraliż może osłabić serce. "A wtedy może się to szybko skończyć".

Ta informacja o Benedykcie XVI jest "bezpodstawna", powiedziała osoba z jego otoczenia. Papież-senior chociaż porusza się z trudem, to nie cierpi na żadną chorobę neurologiczną. Nadal codziennie odbywa przechadzki w Ogrodach Watykańskich, bez żadnych innych trudności poza ruchowymi. 16 kwietnia Benedykt XVI ukończy 91 lat.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Świadectwo: Lekarz rozpłakał się ze wzruszenia

2018-02-16 11:47

Fragment książki „Cuda dzieją się po cichu. O jasnogórskich cudach i łaskach”

„Amputacja” – krótko powiedział doktor. Kazimiera Wiącek z Lublina podniosła wzrok. „Nie rozumiem. Jak to…”

Piotr Drzewiecki

„Jest porażenie nerwu w lewej nodze, a teraz jeszcze ten zator tętniczy. Tu już nie ma czego leczyć. Amputacja jest konieczna” – powtórzył medyk. Kobieta wróciła do domu, bijąc się z myślami. Jak to, odetną jej nogę?! Co prawda chodzi o kulach, ale wciąż chodzi i ma dwie nogi! Kiedy zadzwonił dzwonek i otworzyła drzwi, odetchnęła z ulgą.

W odwiedziny wpadł zaprzyjaźniony lekarz. On na pewno coś wymyśli. Chciał jej dodać odwagi, ulżyć w cierpieniu. Ale niczego nie wymyślił. „Chyba bez amputacji się nie obejdzie” – powiedział smutno. „Jeśli tak, to ja chcę jechać na Jasną Górę!” – oznajmiła twardo.

Cała rodzina zaoponowała przeciwko takiemu pomysłowi. Śmierć jej grozi w każdej chwili, a ona chce sobie podróże urządzać? Kazimiera postawiła na swoim. W przekonaniu rodziny dopomógł lekarz, który miał nadzieję, że pielgrzymka do Częstochowy przynajmniej doda otuchy jego cierpiącej pacjentce. Nie puścili jej samej. Razem z Kazimierą pojechała jej siostra, siostrzenica i bliska sąsiadka. Od rannego odsłonięcia – w niedzielę 22 czerwca 1980 roku – do zasłonięcia Cudownego Obrazu o godzinie 13 Kazimiera Wiącek bez chwili przerwy modliła się w Kaplicy Matki Bożej razem z towarzyszącymi jej kobietami. Kiedy rozległy się bębny zwiastujące zasłonięcie Obrazu, z twarzą zalaną łzami zwróciła się do siostry: „Popatrz, zasłonili Matkę

Bożą i Ona pozostawiła mnie z kulami!”. Chwilę później poczuła niezwyczajny przypływ siły. Podkurczona, zagrożona amputacją noga rozluźniła się, wyprostowała, a Kazimiera Wiącek odstawiła kule, oparła je o filar i wyprostowana przyłączyła się do kolejki „Na ofiarę”. Tam zdjęła swoje korale i położyła je na ołtarzu.

Przeżycie było tak silne, a wydarzenie tak nieprawdopodobne, że nie przyszło jej do głowy, aby komukolwiek zgłosić swoje uzdrowienia. Na Jasnej Górze pojawiła się dopiero dwa tygodnie później. A wraz z nią znów siostra, siostrzenica i sąsiadka. Złożyły zeznania przed kronikarzem jasnogórskim; Kazimiera do akt dołączyła zaświadczenie od lekarza, który – gdy ją zobaczył bez kul, ze zdrową nogą – zwyczajnie rozpłakał się ze wzruszenia.

Zaświadczenie lekarskie brzmiało: „Od dnia 23 maja 1979 roku wystąpiło porażenie zupełne kończyny dolnej lewej. 9 maja 1979 roku wystąpił zator tętnicy podudzia lewego, co groziło amputacją kończyny. 22 czerwca 1980 roku ustąpiło porażenie”. Kazimiera Wiącek nie miała wątpliwości, za czyją sprawą to porażenie ustąpiło. Zdrowa i ogromnie szczęśliwa przez szereg lat w rocznicę swojego uzdrowienia pielgrzymowała na Jasną Górę do Matki Bożej, by Jej ze wszystkich sił dziękować za tę niezwykłą łaskę, jakiej doznała. A jej kule? Wiszą obok kul Janiny Lach, wskazując przybywającym pielgrzymom, czym jest nagrodzona ufność.

„CUDA DZIEJĄ SIĘ PO CICHU.


O JASNOGÓRSKICH CUDACH I ŁASKACH.”
Autor: Anita Czupryn
Premiera: 26 lutego 2018 r.
Wydawnictwo: Fronda PL. Sp. z o.o.

Przeczytaj także: Cuda dzieją się po cichu. O Jasnogórskich cudach i łaskach

CZYTAJ DALEJ

Reklama

O. Cantalamessa: „Przyobleczcie się w Pana Jezusa Chrystusa” tematem kazań wielkopostnych

2018-02-23 18:04

RV / Watykan (KAI)

„Przyobleczcie się w Pana Jezusa Chrystusa” (Rz 13, 14) – te słowa św. Pawła z listu do Rzymian są myślą przewodnią kazań, które kaznodzieja papieski wygłasza w tym roku w piątki Wielkiego Postu dla Kurii Rzymskiej. Tłumacząc wybór tego tematu, o. Raniero Cantalamessa zauważył, że dla Boga w Kościele najważniejsza jest świętość, wszystko inne: dokumenty, działania duszpasterskie, posługiwanie powinno temu służyć. Ponadto, jak mówią dokumenty Soboru Watykańskiego II, świętość to doskonałe zjednoczenie z Chrystusem i tę odnowioną wizję świętości trzeba wziąć pod uwagę, a to oznacza – kontynuował za św. Pawłem – że już nie my żyjemy, ale żyje w nas Chrystus.

Biuro prasowe kapucynów

W wywiadzie dla „L’Osservatore Romano” włoski kapucyn zwrócił także uwagę na rolę i znaczenie świętych w Kościele. Podkreślił, że są oni żywą Ewangelią i czynią go wiarygodnym. „Aż trudno sobie wyobrazić – mówił – czym byłby Kościół przez te dwa minione tysiąclecia bez niekończącej się rzeszy świętych, którzy go naznaczyli. Jedną z rzeczy, które bardzo zadziwiają i zachęcają do wielbienia Boga za świętych jest ich niewyobrażalna różnorodność”, bo Bóg w każdym czasie i miejscu ich powoływał i takimi czynił.

W dzisiejszym, pierwszym kazaniu kaznodzieja papieski podkreślił, że aby przemieniać świat, trzeba przemieniać siebie samych. Odniósł się tym samym do słów św. Pawła z Listu do Rzymian: „Nie bierzcie wzoru z tego świata”, po czym wyjaśnił, czym jest ów „świat”, do którego nie powinniśmy się dostosowywać.

„Wiemy już z Nowego Testamentu, czym jest świat, z którego nie można brać wzoru: nie chodzi o świat stworzony i kochany przez Boga, nie są to ludzie, którym musimy zawsze wychodzić naprzeciw, zwłaszcza ubodzy, ostatni, cierpiący. «Zmieszanie się» z tym światem cierpienia i marginalizacji jest paradoksalnie najlepszym sposobem na oddzielenie się od świata, gdyż jest to pójście tam, skąd świat ze wszystkich sił ucieka. To oddzielenie się od egoizmu, głównej reguły nim rządzącej” - powiedział włoski kapucyn.

Na koniec o. Cantalamessa przestrzegł przed poddawaniem się kulturze obrazów, obecnej zwłaszcza w internecie. Jeśli niektóre obrazy zakłócają nasz spokój, powinniśmy spojrzeć na Krzyż lub uklęknąć przed Najświętszym Sakramentem. Potrzeba dziś „postu od obrazów tego świata” - powiedział.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem