Reklama

Szkoła Wyższa Zarządzania i Ekonomii

Wolontariat ŚDM to dopiero początek

2016-10-11 18:22

rozmawiał Łukasz Kaczyński / Kraków / KAI

Mazur/episkopat.pl

„Od samego początku podkreślaliśmy, że wolontariat ŚDM jest dla nas początkiem, nie końcem. Działamy dalej – i nabieramy rozpędu. Zdecydowaliśmy się założyć buty wyczynowe i ruszyć w drogę” – powiedziała w rozmowie z KAI Katarzyna Kucik, która podczas Światowych Dni Młodzieży w Polsce pełniła funkcję koordynatorki tysięcy wolontariuszy posługujących pielgrzymom.

Katarzyna Kucik: – Najbardziej żywe są wspomnienia młodych ludzi w niebieskich koszulkach, służących innym z uśmiechem – wolontariuszy. To te obrazki przewijają się w mojej głowie – wolontariusze wydający pakiety pielgrzyma, odpowiadający na pytania, wpuszczający do sektorów, wolontariusze-ewangelizatorzy czy ci w Centrum Medialnym. Zawsze gotowi do akcji, zorganizowani i pełni energii.

Na długo zapamiętam też czas przygotowań – spotkań roboczych, wspólnej pracy, modlitwy i integracji – zawsze w dużej grupie młodych w biurze Komitetu Organizacyjnego, w diecezjach, parafiach czy wspólnotach. No i oczywiście spotkanie z wolontariuszami w Tauron Arenie. Papież Franciszek, który odkłada kartki z przemówieniem, pociągnięty entuzjazmem młodych. Niebieska fala, fala miłosierdzia, która poniosła samego papieża.

– A treści – co dla koordynatorki wolontariatu ŚDM było najistotniejszym przekazem tego wyjątkowego czasu w Krakowie?

– Jeśli chodzi o przekaz – naturalnie to, że Kościół jest powszechny, otwarty dla każdego, że jest Młody (!) i że Młodzi mają swoje miejsce w Kościele. Do dziś brzmią w moich uszach także słowa papieża Franciszka, które wypowiadał wielokrotnie podczas wizyty w Polsce – że młodzi powinni korzystać z wiedzy i doświadczenia starszych, rozmawiać z nimi, otworzyć się na nich. I że muszą być odważni i aktywni – założyć buty wyczynowe i zejść z kanapy.

– A jak oceniasz ŚDM od strony wolontariatu – osób, które je przygotowały, jak i pracowały podczas nich?

– Wolontariat był wizytówką Światowych Dni Młodzieży w Krakowie. Był wizytówką także w diecezjach. Młodzi ludzie poczuli, że to ich miejsce, że są potrzebni i mogą się wiele nauczyć na drodze przygotowań do ich święta. I tak też się stało. W Krakowie pracowało ponad 19 tysięcy wolontariuszy – z Krakowa i diecezji, ze wszystkich diecezji w Polsce i z 67 krajów świata. Ich praca była zorganizowana i przebiegała bardzo sprawnie. Byli nie tylko widoczni, ale też bardzo pomocni. Wolontariusze są i będą zawsze niezbędną częścią ŚDM.

– Co z perspektywy czasu okazało się najtrudniejsze dla wolontariuszy?

– Wolontariat ŚDM to coś, co bardzo silnie oddziałuje, co daje ogromną satysfakcję. Praca przy tak wielkim wydarzeniu jest bardzo absorbująca. Najcięższe dla wolontariuszy były pierwsze dni i tygodnie po tym wydarzeniu – niezależnie czy pracowali rok czy dwa tygodnie – po wszystkim poczuli ogromną pustkę. Nie jest łatwo sobie z nią poradzić. Dlatego nadal działają w parafiach, chcą się rozwijać i nadal realizować dzieła miłosierdzia – bo weszło im to w krew. Gros z nich zaczęło myśleć o wolontariacie w Panamie, a duża część podjęła wolontariat w swojej okolicy – jak wiemy potrzeby są ogromne. Dlatego nie mogliśmy obrać innej drogi niż podjęcie i mobilizacja wspólnych wysiłków. Tak właśnie będzie rosnąć nasza Góra Dobra – internetowy portal, gdzie potrzeby jednych będą zderzały się z możliwościami innych i odpowiadały sobie nawzajem.

– Czy dla wolontariuszy nie było ciężkie, że musieli pomagać ludziom i przez to nie mogli uczestniczyć we wszystkich punktach programu ŚDM?

– Uwrażliwialiśmy wolontariuszy od samego początku, że ich zaangażowanie różni się od zaangażowania pielgrzyma. Że wolontariusz zobaczy ŚDM z zupełnie innej strony. Być może nie będzie mógł uczestniczyć we wszystkich wydarzeniach. I właśnie z takim nastawieniem wolontariusze przyjechali do Krakowa. Wiedzieli, że specjalnie dla nich przygotowaliśmy formację przed i w trakcie wydarzenia, że wezmą udział w szkoleniach, że na koniec spotkają się z papieżem Franciszkiem w Tauron Arenie, ale podczas wydarzeń centralnych mają być dla innych i im służyć. Znakomita większość z nich zgodnie potwierdzała, że dokonałaby dokładnie takiego samego wyboru kolejny raz. Na pewno coś stracili, bo nie mogli być aktywnymi uczestnikami wielu wydarzeń, ale zyskali coś dużo cenniejszego – możliwość współuczestniczenia w przygotowaniach, widzenia ŚDM „od kuchni” i pomocy pielgrzymom, a takie doświadczenie jest bezcenne.

– A z jakimi pozostającymi w pamięci, czy to miłymi czy niecodziennymi, sytuacjami spotkaliście się podczas posługiwania pielgrzymom?

– Każdy kontakt z pielgrzymami niósł nowe doświadczenie. To naprawdę zapada w pamięci. Wolontariusze towarzyszyli im od momentu przyjazdu na dworzec czy lotnisko, witali pielgrzymów w miejscach zakwaterowania i służyli podczas wydarzeń centralnych. Wielokrotnie ludzie ci wymieniali się kontaktami, umawiali na spotkania, często w dowód wdzięczności pielgrzymi dawali wolontariuszom drobne upominki, będące pamiątkami z ich krajów. Nie było niemiłych spotkań, pretensji czy wyrzutów. Nawet, jeśli pielgrzymi musieli czekać w kolejce po pakiet czy suchy prowiant, wiedzieli że wolontariusze robią wszystko, co w ich mocy, aby to usprawnić. Takie sytuacje bardzo szybko budowały wspólnotę.

– Czy otrzymałaś od wolontariuszy jakąś informację zwrotną o owocach ich pracy podczas ŚDM?

– Cały czas napływają do mnie rozmaite sygnały i śledzę je na bieżąco. Wolontariusze chętnie dzielą się tym, co zmieniło się w ich życiu po lub dzięki ŚDM. Oczywiście dostaliśmy całe mnóstwo maili z Polski i ze świata z podziękowaniami za ten piękny czas. Wolontariuszom podobała się atmosfera, warunki w jakich mieszkali, szkolenia, w końcu służba i jej organizacja. Owocem ŚDM były i ciągle są liczne nawrócenia, przyjaźnie, w końcu – związki, a nawet oświadczyny! Bycie wolontariuszem przełamało też bariery językowe, pomogło dostać pracę czy było czasem, kiedy młodzi odkrywali swoje powołanie. To wszystko pokazuje nie tylko rangę wydarzenia, ale także to, jak Duch Święty działa w Kościele.

– Spotkanie wolontariuszy z papieżem Franciszkiem było niezwykle energetyzujące, jak i spontaniczne - jak wspominasz to wydarzenie? Co według Ciebie znaczyło ono dla wolontariuszy?

– Papież Franciszek, podobnie jak św. Jan Paweł II, bardzo kocha młodych. Często się do nich bezpośrednio zwraca. Kilkakrotnie już mówił do młodzieży, aby mieli odwagę żyć, a nie wegetować. W Krakowie powiedział jasno: aby wstali z kanapy. Myślę, że papież dobrze zdaje sobie sprawę z trudnej sytuacji młodych ludzi na świecie – z bezrobocia, braku perspektyw czy chęci rozwoju. Chce nas zmotywować. Widać było jaka ta relacja jest dwukierunkowa – że on, zarażony entuzjazmem młodych odłożył przygotowany tekst przemówienia i z ogromną energią, mimo zmęczenia, w ojczystym języku zaczął mówić, abyśmy pełni odwagi zostawiali po sobie ślad. Papież pokazał 12 tysiącom wolontariuszy, którzy zebrali się na Arenie i wszystkim, którzy słuchali jego słów dzięki radiu czy telewizji, gdzie leży sens naszego życia. Zmotywował do porzucenia tego, co w nas złe i małe, aby wyruszyć w dalszą, piękną drogę.

– Co się dzieje obecnie z wolontariuszami, jak i pracownikami z Sekcji Wolontariatu? Czy to koniec ich działalności?

– Wiem, że cześć wolontariatu zagranicznego, np. Wspólnota Shalom czy niektórzy wolontariusze międzynarodowi (z Brazylii, Niemiec, Francji czy Stanów Zjednoczonych) zostali w Krakowie. I bardzo nas to cieszy! Również duża część Sekcji Wolontariatu nadal się regularnie spotyka, pracując nad planem na przyszłość. Od samego początku podkreślaliśmy, że wolontariat ŚDM jest dla nas początkiem, nie końcem. Działamy dalej – i nabieramy rozpędu. Zdecydowaliśmy się założyć buty wyczynowe i ruszyć w drogę. Wzięliśmy sobie do serca słowa papieża Franciszka o zostawianiu śladu. Chcemy, żeby śladem wolontariatu ŚDM były liczne uczynki miłosierdzia, jakie wolontariusze będą podejmować. Wiem, że cały czas wolontariusze odwiedzają się nawzajem, pomagają sobie i innym w potrzebie, chcą kontynuować projekt darmowej nauki języków obcych Młodzi Poligloci czy prowadzą ciągle kursy przełamywania barier. Takich inicjatyw jest coraz więcej, dlatego będziemy dalej budować nasz autorski portal internetowy, Górę Dobra, którą zaczęliśmy tworzyć na drodze przygotowań do ŚDM. Portal będzie istniał i będzie się rozwijał. Po ŚDM chce działać ok. 7 tysięcy młodych ludzi z całego świata, a że dobro jest zaraźliwe, wierzymy, że wkrótce będzie ich jeszcze więcej. Naszym zdaniem to prosta, a zarazem skuteczna recepta na szczęście.

– Wolontariat ŚDM miał, tu cytuję Twoje słowa, "odczarować pojęcie wolontariatu", czy to się udało i czy może macie już jakieś plany na przyszłość?

– Myślę, że dopiero wkroczyliśmy na tę drogę. Odczarować pojęcie wolontariatu w Polsce znaczy nadać mu właściwą wartość. W Stanach zjednoczonych czy Wielkiej Brytanii zaangażowanie w wolontariat jest bardzo ważnym punktem w CV. Ważnym dla samego wolontariusza, jak i pracodawców. Nie oznacza to, że należy podchodzić do niego instrumentalnie, wręcz przeciwnie. Ze strony wolontariusza oznacza to, aby angażował się w te dzieła, które dają mu spełnienie i satysfakcję, rozwijają i uczą. Ważne w tym wszystkim jest podejście profesjonalne i odpowiedzialne, bo doświadczenie wolontariatu to tak naprawdę doświadczenie zawodowe.

– To jedna strona medalu – drugą jest niewątpliwie odpowiednie podejście do wolontariusza przez instytucje, którym on pomaga, prawda?

– Konieczne jest przełamanie pewnej bariery – docenienie roli wolontariatu, rozwinięcie systemu motywacji oraz – moim zdaniem najistotniejsze – traktowanie wolontariatu, jaki ktoś podejmuje, jako papierka lakmusowego w ocenie tego, czym taka osoba powinna się zajmować. Mówię „powinna” w znaczeniu predyspozycji i talentów. Jeśli wolontariusz robi coś, w czym się spełnia, robi to dobrze, z radością. Jeśli robi coś dobrze, powinien móc, jeśli tylko tak zadecyduje, też na tym zarabiać. Kluczowa jest tu wola. Bo wolontariusz to ochotnik, który dobrowolnie poświęca swój czas i zdolności, decydując się na pracę na rzecz innych bez wynagrodzenia. Tak, jak uczył św. Tomasz z Akwinu, przejawia się to w najczystszej postaci, kiedy dochodzimy do etapu czynienia dobra dla samego dobra. Taką ideę wolontariatu będziemy chcieli promować dzięki portalowi Góra Dobra i podejmowanym przez nas działaniom.

Tagi:
wywiad ŚDM w Krakowie ŚDM

Nitra: ŚDM 2022 poza Europą

2018-04-11 14:15

st (KAI) / Nitra

Przewodniczący Czeskiej Konferencji Biskupiej, kard. Dominik Duka OP poinformował episkopat, że Stolica Apostolska poinformowała go, iż Ojciec Święty postanowił, by Światowy Dzień Młodzieży w roku 2022 odbywał się poza Europą. Tym samym upadła zgłaszana przez czeski Kościół kandydatura Pragi jako gospodarza tego spotkania.

Wiesław Ochotny

Kard. Duka podziękował wszystkim, którzy wspierali kandydaturę stolicy Czech i gotowi byli współpracować w organizacji tego spotkania. „Wierzymy, że będziemy mogli wykorzystać zdobyte doświadczenia i kontakty”- stwierdził kard. Duka.

Podczas obrad mówiono również o statystyce chrztów w Republice Czeskiej. Okazuje się, że w związku ze spadkiem liczby urodzeń zmniejszyła się liczba chrztów dzieci, a liczba chrztów dorosłych utrzymuje się na tym samym poziomie. Poruszano także kwestie związane z wejściem w życie w maju nowych norm o ochronie danych osobowych (GIODO).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Trzeba, aby w Europie otworzyły się drzwi dla Chrystusa

2018-04-25 06:57

Ks. Mariusz Frukacz

„Trzeba, aby w Europie otworzyły się drzwi dla Chrystusa. Trzeba, aby Chrystus miał „paszport”, swoje miejsce w Europie i w Polsce” - mówił w homilii 24 kwietnia ks. inf. Ireneusz Skubiś, honorowy redaktor naczelny Tygodnika Katolickiego „Niedziela”, w katedrze św. Wacława w Ołomuńcu na Morawach. Mszy św. dla 500 pielgrzymów z diecezji rzeszowskiej, którzy w ostatnich dniach pielgrzymowali m.in. do grobu św. Jana Pawła II w Rzymie przewodniczył biskup senior Josef Hrdlička, biskup pomocniczy archidiecezji ołomunieckiej w latach 1990-2017.

Bożena Bobowska

Mszę św. koncelebrowali kapłani, duchowi opiekunowie pielgrzymki, na czele z ks. Józefem Kulą redaktorem odpowiedzialnym edycji rzeszowskiej „Niedzieli” i kierownikiem pielgrzymki oraz ks. Jarosław Krzewicki, kapłani z redakcji „Niedzieli”: ks. Mariusz Frukacz i ks. Jacek Molka. Na Mszy św. byli również obecni pracownicy „Niedzieli” z Częstochowy.

Zobacz zdjęcia: Czytelnicy "Niedzieli Rzeszowskiej" w Ołomuńcu

„Bardzo są nam potrzebne silne więzy z Kościołem polskim. Odprawiamy tę Eucharystię w intencji wszystkich tych, którzy tworzą i propagują tygodnik „Niedziela”, który jest znany i u nas. Oby Kościół polski inspirował nas i całą Europę jak być wiernym dziedzictwu Jana Pawła II w czasach, kiedy Europa traci ducha i zapomina o swych chrześcijańskich korzeniach” – mówił na początku Mszy św. bp Hrdlička i przekazał pozdrowienia i błogosławieństwo od abp. Jana Graubnera, arcybiskupa archidiecezji ołomunieckiej.

W homilii ks. ks. inf. Ireneusz Skubiś przypomniał m. in. ideę założonego prze niego w Ruchu Europa Christi. - Trzeba znowu dać miejsce Chrystusowi w Europie. Dlatego Ruch Europa Christi chce, aby w Europie otworzyły się drzwi dla Chrystusa. Jana Paweł II, który rozpoczynał swój pontyfikat 40 lat temu powiedział: „Otwórzcie drzwi Chrystusowi!” – mówił ks. Skubiś i dodał: „Europa zaczyna się gubić. Europa jest chora. To jest kryzys tożsamości Europy”.

- Tożsamość Europy wypływa z filozofii greckiej, prawa rzymskiego i z Ewangelii. To Ewangelia przyniosła najważniejsze prawo, które mieści się w dwóch słowach „będziesz miłował”.- kontynuował ks. Skubiś.

- Najważniejszym przesłaniem Ewangelii jest miłość. Europa dzisiaj postawiła na pieniądze, wynalazki i eksperymenty, na rozwijający się przemysł, a jednocześnie Europa jest chora duchowo. Duch Europy jest chory – przypomniał duchowny.

Honorowy redaktor naczelny „Niedzieli” zaznaczył, że „w Europie dzisiejszej nie ma właściwie wielkich mężów, liderów”. - Są politycy i przywódcy partyjni, ale ogarnia nas smutek, bo w Europie brakuje wielkiego wewnętrznego rozwoju.

Można być dobrym specjalistą, ale potrzebny jest człowiek duchowy – mówił ks. Skubiś.

- Największą chorobą Europy jest dzisiaj samotność. W tej Europie pies, kot i inne zwierzęta są często lepiej traktowane niż człowiek. Tego mamy przykład w Polsce, gdzie rząd, sejm tak bardzo się rozczulają nad zwierzętami futerkowymi, a jakie są problemy z tym, żeby wprowadzić zakaz zabijania nienarodzonych dzieci. I to przez ludzi, którzy przecież chodzą do Kościoła i mówią, że są katolikami. Ale jaki to katolik, który wyłącza z Dekalogu wielkie przykazanie „nie zabijaj!” ? – podkreślił moderator Ruchu Europa Christi i zaapelował: „Musimy otworzyć oczy i uszy na to jaki jest przekrój moralny przywódców europejskich”.

Ks. Skubiś przypomniał, że „tożsamość Europy wypływa z wielkiej kultury chrześcijańskiej”. - A dzisiaj wprowadza się kulturę genderyzmu, która jest absolutnie przeciwna objawieniu chrześcijańskiemu i chrześcijańskiej wizji człowieka, małżeństwa i rodziny – mówił ks. Skubiś.

- Europa i Polska musi wrócić do świętości. To świętość jest największym darem i zadaniem człowieka – kontynuował honorowy redaktor naczelny „Niedzieli” dodając, że „Polska jest wdzięczna Czechom za sakrament chrztu świętego”.

Mówiąc o roli jaką może odegrać dzisiaj Ruch Europa Christi ks. Skubiś podkreślił, że ruch ten „chce umocnić teologię zmartwychwstania”. - W Europie są miliony wierzących chrześcijan a garstka masonów, oszustów i ateistów rządzi nami. Oni wprowadzają swoje prawa, wprowadzają kłamstwo, nieprawość i demoralizację. A chrześcijanie śpią. Może i Kościół śpi. Musimy ożywić Europę. W Ewangelii jest duch, moc i dynamizm. Czy wiecie co to znaczy, że Chrystus zmartwychwstał i jest z nami? – wołał ks. Skubiś i przypomniał, że ważną sprawa dla Europy jest rodzina.

- To rodzina służy życiu. Stosunek do życia ludzkiego jest papierkiem lakmusowym w Europie czy ktoś jest chrześcijaninem czy nie jest nim.- przypomniał ks. Skubiś.

Honorowy redaktor naczelny „Niedzieli” odniósł się również do kwestii wolnych niedziel od handlu - Niedziela, dzień święty należy do Boga. Mówi się o odpoczynku i czasie dla rodziny, ale zgubiliśmy w tym wszystkim Chrystusa. Znika nam motywacja Chrystusowa. Musimy powrócić do źródeł, do Ewangelii.- zauważył ks. Skubiś.

- Pytamy quo vadis Domine, dokąd idziesz Panie Jezu? I chcielibyśmy usłyszeć: Wracam do Europy.- zakończył ks. Skubiś.

Przed końcowym błogosławieństwem bp Hrdlička powiedział:” Potrzebujemy was Polacy. Potrzebujemy Kościoła silnego w Polsce”.

Pielgrzymi otrzymali egzemplarze „Niedzieli” oraz pamiątki z redakcji.

Ołomuniec w Czechach stanowi historyczną stolicę Moraw. Ołomuniec był w granicach arcybiskupstwa Moraw i Panonii (Węgier). W latach 869-885 arcybiskupem Moraw i Panonii był św. Metody, apostoł Słowian.

Budowę katedry św. Wacława w Ołomuńcu rozpoczął książę Świętopełk w latach 1104-1107. Kontynuował ją jego syn Wacław Henryk, który przed swoją śmiercią w 1130 r. przekazał budowę biskupowi ołomunieckiemu Jindřichowi Zdíkovi. Jeszcze nie dokończona budowla została konsekrowana 30 czerwca 1131 r., dokończono ją dopiero w roku 1141. W tym samym roku stała się też katedrą, to znaczy kościołem biskupim.

W katedrze ołomunieckiej znajduje się ciało św. Jana Sarkandra (1576 – 1620), kapłana, męczennika.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Franciszek: chrzest nie jest formułą magiczną, ale darem Ducha Świętego

2018-04-25 10:25

st (KAI) / Watykan

Na znaczenie pomocy Boga i Kościoła w walce ze złem wskazał Ojciec Święty podczas dzisiejszej audiencji ogólnej. Kontynuując cykl katechez o sakramencie Chrztu św. papież stwierdził, że Kościół modli się, aby jego dzieci, odrodzone w Chrzcie św. nie uległy zasadzkom zła, ale pokonały je mocą Paschy Chrystusa. Jego słów na placu św. Piotra wysłuchało dziś około 20 tys. wiernych.

Grzegorz Gałązka

Franciszek pokreślił znaczenie Ewangelii, rzucającej światło na sakrament Chrztu św. Zaznaczył, że niesie ona w sobie siłę, „by przemienić tych, którzy przyjmują ją z wiarą, wyrywając ich z panowania złego, aby nauczyli się służyć Panu z radością i nowością życia”. Zauważył, że w drodze do źródła chrzcielnego towarzyszy nam modlitwa całego Kościoła. Przypomina o tym litania do wszystkich świętych, poprzedzająca modlitwę egzorcyzmu i przedchrzcielne namaszczenie olejem katechumenów. Gesty te zapewniają osoby przygotowujące się do odrodzenia jako dzieci Boże, „że modlitwa Kościoła pomaga im w walce ze złem, towarzyszy im na drodze dobra, pomaga im uciec od władzy grzechu, aby przejść do królestwa Bożej łaski” – stwierdził papież.

Ojciec Święty wskazał, że „Chrzest nie jest formułą magiczną, ale darem Ducha Świętego, który uzdalnia tego, kto go otrzymuje «do walki ze złym duchem»”, bo życie chrześcijańskie zawsze podlega pokusie oddzielenia się od Boga. Dodał, że namaszczenie olejem katechumenów ma sprawić, by moc Chrystusa Zbawiciela umocniła do walki ze złem i pokonania go. Przypomniał, że całe życie chrześcijańskie jest walką. „Ale musimy też wiedzieć, że nie jesteśmy sami, że Kościół modli się, aby jego dzieci, odrodzone w Chrzcie św. nie uległy zasadzkom zła, ale pokonały je mocą Paschy Chrystusa. Umocnieni przez zmartwychwstałego Pana, który pokonał księcia tego świata (J 12, 31), także i my możemy powtarzać z wiarą świętego Pawła: «Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia» (Flp 4,13)” – powiedział Franciszek.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Od oceanu do oceanu - 1%

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem