Reklama

Jestem od poczęcia

Biskupi Niemiec: Nasz kraj jest krajem imigrantów

2016-09-26 12:21

ts (KAI) / Fulda / KAI

Marian Sztajner

Problematyka uchodźców zdominowała czterodniowe obrady jesiennego zebrania plenarnego Konferencji Biskupów Niemieckich w Fuldzie. O wynikach zakończonych obrad poinformował przewodniczący episkopatu Niemiec, kard. Reinhard Marx.

Migracja i uchodźcy, to najważniejszy temat obrady episkopatu Niemiec. Według informacji Konferencji Biskupów w ciągu pierwszych siedmiu miesięcy tego roku 27 niemieckich diecezji przeznaczyło co najmniej 79,5 mln. euro na pomoc uchodźcom, z czego 52,2 mln – na projekty pomocy w Niemczech i ok. 27,3 mln euro – w regionach ogarniętych kryzysem. Dane te nie obejmują zaangażowania zakonów i organizacji, a także pomocy niefinansowej, takiej jak mieszkanie dla ok. 28 tysięcy uchodźców w 1.381 budynkach kościelnych.

Ponadto wiele wspólnot kościelnych oddało do dyspozycji pomieszczenia świetlicowe oraz ośrodki poradnictwa. Pomoc maltańska i Caritas prowadzą miejsca noclegowe, w których przebywają tysiące uchodźców. Profesjonalną opiekę nad uchodźcami sprawuje już 5.900 etatowych pracowników kościelnych, dając im pomoc prawną, opiekę zdrowotną, kursy językowe i integracyjne, a wspiera ich ok. stu tysięcy wolontariuszy.

Konferencja Biskupów opowiedziała się za nową, szczegółową ustawą o imigrantach. Kard. Marx zwrócił uwagę, że Niemcy są jednoznacznie krajem imigrantów, gdyż w chwili obecnej około jedna czwarta mieszkańców ma korzenie migranckie. Ustawa migracyjna powinna jasno określać różne motywy i drogi migracji również dlatego, że podając się za azylantów i uchodźców przybywają do Niemiec również ludzie kierujący się sytuacją ekonomiczną. Z powodu tak wielkiego napływu uchodźców biskupi postanowili zlikwidować utworzone przed 70 laty ponaddiecezjalne duszpasterstwo specjalne dla wypędzonych i wysiedlonych. W dalszym ciągu wspierane będą organizacje wypędzonych zajmujące się np. pielęgnowaniem dziedzictwa kulturalnego i duchowego, pielgrzymek wypędzonych w diecezjach i wspólnotach, pozostaje też nadal sprawujący nad nimi opiekę biskup Reinhard Hauke z Erfurtu. Nie będzie natomiast osobnych wizytatorów dla tego duszpasterstwa. Kard. Marx wyraził przy tej okazji uznanie, że wielu spośród ponad 12 milionów ludzi, którzy po 1945 roku przybyli do Niemiec z terenów osadnictwa wschodnioeuropejskiego, a także ich potomkowie pielęgnują kulturę pamięci, wnosząc jednocześnie wiele w „pokojowy projekt Europy”.

Reklama

Biskupi niemieccy zadeklarowali, że jeśli nastąpi wystąpienie Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej, to nadal będą oni wspierali proces integracji europejskiej. Kościół będzie się wyraźnie angażował w ten "projekt pokojowy" i „w oparciu o swoją pozytywną i konstruktywną postawę wobec politycznej jedności kontynentu będzie aktywnie uczestniczył w debacie nad przyszłością Unii Europejskiej” - zadeklarował przewodniczący niemieckiego episkopatu, kard. Reinhard Marx, który jest jednocześnie przewodniczącym Komisji Episkopatów Wspólnoty Europejskiej COMECE.

Kard. Marx przypomniał, że zarówno Kościół katolicki w Wielkiej Brytanii, jak i Watykan są przeciwne wystąpieniu tego kraju z Unii Europejskiej. Ponieważ jednak opinia publiczna jest mniej zainteresowana wspieraniem pogłębiania integracji europejskiej, trwa debata o przyszłości Europy

Gdy chodzi o problemy wewnętrzne Kościoła katolickiego Niemiec, to 66 biskupów zgromadzonych w Fuldzie postanowiło „jednogłośnie” wcielać w życie papieską adhortację postsynodalną „Amoris laetitia” dotyczącą duszpasterstwa małżeństwa i rodzin. Nie jest jednak planowany wspólny list na temat warunków duszpasterstwa dla osób rozwiedzionych żyjących w drugich związkach, natomiast zostanie opracowane „skonkretyzowanie” takich tematów, jak przygotowanie do małżeństwa i opieka nad nim.

Kard. Marx powiedział, że słowa zawarte przez papieża w “Amoris laetitia” są bardzo bliskie temu, co napisali biskupi niemieccy jeszcze przed niedawnym synodem poświęconym rodzinie. - Papieski dokument został przyjęty „z wielką radością” - podkreślił przewodniczący Konferencji Biskupów Niemieckich. Wyjaśnił, że biskupi uznali, iż osobny list pasterski, o którym wcześniej mówiono, nie jest potrzebny, gdyż „nie musimy jeszcze raz powtarzać naszymi słowami tych pięknych słów papieża”.

Wśród innych decyzji podjętych przez niemieckich biskupów było m.in. zacieśnienie współpracy z Kościołem ewangelickim w dziedzinie nauczania religii. Jak poinformował kard. Marx, w związku z coraz mniejszą liczbą uczniów rozważane jest tworzenie „mieszanych grup wyznaniowych”. Zaznaczył jednocześnie, że nie oznacza to zniesienia wyznaniowych lekcji religii, a jedynie "alternatywę w określonych przypadkach".

Tagi:
kardynał

Kard. Marx: Nigdy nie wypowiadałem się na temat "błogosławienia" związków homoseksualnych

2018-02-20 12:36

ts (KAI) / Ingolstadt

Kard. Reinhard Marx, zaprzeczył, jakoby opowiedział się za "błogosławieństwem" dla par homoseksualnych. „Nigdy publicznie nie mówiłem na ten temat” - oświadczył przewodniczący episkopatu Niemiec przed rozpoczęciem wczoraj w Ingolstadt wiosennego zebrania plenarnego Konferencji Biskupów tego kraju.

Grzegorz Gałązka

Metropolita Monachium i Fryzyngi tłumaczył, że „chodziło o towarzyszenie homoseksualistom, którzy chcą pozostać chrześcijanami i którzy poszukują pociechy i wsparcia w życiu”. Do zajęcia się tym tematem została upoważniona komisja biskupów do zadań duszpasterskich.

Informując o tym, niemiecka agencja katolicka KNA przypomniała, że w wywiadzie dla niemieckiej rozgłośni Bayerische Rundfunk w lutym br. kard. Marx mówił o tym, że nowe warunki życia i nowe przekonania stanowią nowe wyzwania również dla Kościoła. Księża muszą z całą powagą podchodzić do każdego człowieka z osobna i roztoczyć nad nim opiekę duchową. „Należy więc zachęcać również do tego, aby księża i duszpasterze dawali pociechę ludziom w konkretnych sytuacjach życiowych” - powiedział wówczas kard. Marx.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Prezydent Duda: To harcerstwo uczyło mnie, jak być dobrym Polakiem

2018-02-22 20:20

wpolityce.pl

Grzegorz Jakubowski/KPRP
Spotkanie Pary Prezydenckiej z harcerzami z okazji Dnia Myśli Braterskiej

To dla mnie wielka radość, że w Polsce istnieje harcerstwo; to harcerstwo uczyło mnie, jak być dobrym Polakiem

- powiedział w czwartek w Wiśle prezydent Andrzej Duda na spotkaniu z harcerzami z okazji Dnia Myśli Braterskiej.

Prezydent podkreślił, że tegoroczne spotkanie z harcerzami jest szczególne, ponieważ przypada w roku 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości, a także w Roku Harcerstwa.

To rok, który jest dla całego naszego narodu, dla wszystkich obywateli Rzeczypospolitej, dla całego naszego społeczeństwa, rokiem niezwykle ważnym, w którym upamiętniamy i wspominamy, i jeszcze raz dziękujemy, składamy hołd wszystkim tym, dzięki którym Polska odzyskała niepodległość po 123 latach zaborów, także polskim harcerzom - zaznaczył.

Andrzej Duda podkreślił, że to harcerze są spadkobiercami wielkiej idei, o której mówił twórca polskiego harcerstwa, Andrzej Małkowski.

Andrzej Małkowski, pytany o to, jaka jest różnica pomiędzy harcerstwem a skautingiem (…), uśmiechnął się i powiedział, że harcerstwo, to skauting plus niepodległość. I to właśnie dlatego ten rok (…) jest także rokiem polskiego harcerstwa” - tłumaczył prezydent.

Prezydent mówił, że Polska jest wdzięczna harcerzom za walkę o niepodległość.

Zawsze byli, zawsze stawali na wezwanie, nigdy nie zawiedli swojej ojczyzny i za to także, jako prezydent Rzeczypospolitej, dzisiaj, w tym właśnie roku 100-lecia odzyskania niepodległości chciałem wam wszystkim gorąco podziękować - mówił.

Jest dla mnie wielką radością, że w Polsce istnieje harcerstwo - powiedział prezydent. Tłumaczył, że sam był harcerzem - jak podkreślił - w bardzo ważnych latach swojego życia, podczas których dojrzewał i dorastał do tego, żeby stać się pełnoprawnym obywatelem Rzeczypospolitej.

To harcerstwo uczyło mnie, jak być dobrym Polakiem, obok tego, czego nauczyłem się w domu - przyznał.

Nie ma żadnej wątpliwości, że harcerstwo jest tym niezwykle ważnym miejscem wychowania młodzieży do dorosłości, współpracy, solidarności, współdziałania i wszystkiego tego, co buduje, kreuje, tworzy wspólnotę. Jednocześnie jest miejscem, w którym młodzież otrzymuje niezwykłą dawkę wartości patriotycznych, bo takie jest właśnie polskie harcerstwo. Nieważne, jak która z organizacji harcerskich się nazywa - oświadczył Andrzej Duda.

Dzień Myśli Braterskiej ma przypominać założycieli skautingu Roberta Baden-Powella i jego żonę Olave - 22 lutego przypadają ich urodziny.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dziś Dzień Modlitwy i Postu w intencji pokoju

2018-02-23 06:57

tom, pb, mp / Rzym (KAI)

Dziś, na prośbę papieża Franciszka przeżywamy Dzień Modlitwy i Postu w intencji pokoju, szczególnie w Demokratycznej Republice Konga i w Południowym Sudanie. Na apel Ojca Świętego – skierowany także do innych Kościołów - odpowiedziały m.in. wspólnoty anglikańskie, prawosławne i muzułmańskie. W tym dniu do wezwań Modlitwy Powszechnej będzie dołączona specjalna intencja. Wierni będą pamiętać o niej także podczas nabożeństw Drogi Krzyżowej.

Bożena Sztajner/Niedziela

„Zwracam się z serdecznym apelem, abyśmy również my usłyszeli to wołanie i każdy w swoim sumieniu, przed Bogiem, zadali sobie pytanie: „Co mogę uczynić dla pokoju?”. Z pewnością możemy się modlić; ale nie tylko: każdy może konkretnie powiedzieć „nie” przemocy, na ile zależy to od niego czy też od niej. Ponieważ zwycięstwa zyskane przy użyciu przemocy są fałszywymi zwycięstwami; natomiast praca na rzecz pokoju służy wszystkim!” – apelował Franciszek 4 lutego.

Papież zwrócił się o modlitwę szczególnie za Demokratyczną Republikę Konga oraz Sudan; kraje od lat nękane konfliktami zbrojnymi i wojną. Trwa w nich bratobójcza walka o wpływy polityczne, społeczne i gospodarcze. Są to kraje dotknięte korupcją, wyzyskiem najsłabszych grup społecznych oraz przestępczością. Trwa w nich walka między grupami wpływów o podział zysków z eksploatacji bogactw naturalnych. Miejscowa ludność żyje w poczuciu zagrożenia, niestabilności społecznej oraz niesprawiedliwości.

Kongo

Według danych ONZ z 2017 roku w prawie 79 milionowej Demokratycznej Republiki Konga przemoc na tle etnicznym oraz starcia między regularną armią a partyzantami i zbrojnymi ugrupowaniami, szczególnie na wschodzie kraju doprowadziły do wypędzenia ze stron rodzinnych co najmniej 1,3 mln. mieszkańców, wśród których jest ponad 800 tys. dzieci.

Trwająca od 20 lat niestabilna sytuacja polityczna i społeczna spowodowana głównie walką o dostęp do bogatych źródeł surowców naturalnych, z których korzystają międzynarodowe korporacje wywołuje obawy, że ogromny kraj, równy powierzchniowo Europie od Oceanu Atlantyckiego do Bugu, może znowu pogrążyć się w wojnie i humanitarnym kryzysie. Podobnym do tego, jaki zabił tam miliony ludzi w latach dziewięćdziesiątych XX wieku, głównie z powodu głodu i chorób.

Od kilku lat ze względu na rozszerzenie się walk między wojskiem a różnymi grupami rebelianckimi na nowe obszary kraju, drastycznie pogarsza się sytuacja DRK. W czerwcu 2017 wysoki komisarz ONZ informował o wstrząsających zbrodniach, wymagających międzynarodowego śledztwa. Z kolei raport Kościoła katolickiego z ub. r. poinformował o ponad 3 tys. ofiar konfliktu od października 2016 roku.

Według Międzynarodowej Organizacji ds. Migracji, z powodu straszliwych konsekwencji destabilizacji regionu wywołanej falą przemocy najbardziej cierpią dzieci, zwłaszcza we wschodniej części kraju. Wiele dzieci we wschodnim Kongo jest wykorzystywanych seksualnie i zmuszanych do walki. UNICEF i jego organizacje partnerskie zidentyfikowały już ponad 800 takich przypadków, choć prawdziwe rozmiary przemocy seksualnej wobec dzieci w Kongu są z pewnością o wiele większe. Ponadto z najnowszych danych UNICEF wynika, że w ubiegłym roku ponad trzy tysiące dzieci zmuszono do walki w zbrojnych oddziałach.

W sumie we wszystkich konfliktach rozdzierających Demokratyczną Republikę Konga jest 3,9 mln przesiedleńców. Urząd Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców (UNHCR) mówi o kryzysie humanitarnym najwyższego stopnia.

Sudan

Południowosudańska wojna domowa ma podłoże zarówno w rywalizacji między plemionami, jak również w dążeniu do kontrolowania bogatych złóż ropy naftowej w tym najmłodszym państwie świata. Ponadto walczące strony dopuściły się wielu zbrodni na cywilach: zabójstw, tortur, gwałtów. Do zbrojnych oddziałów wcielono kilkanaście tysięcy dzieci. „Ludzie nieustannie są mordowani, okradani, plądrowani, wysiedlani” – napisali tamtejsi biskupi we wrześniu ub.r.

„Wojna trwa od 2013 r. nieprzerwanie do dziś i jej końca nie widać. Odbyło się wiele rozmów pokojowych, ale nikt nie respektuje porozumień. Ani rząd, ani też rebelianci” – powiedział przewodniczący Konferencji Episkopatu Sudanu Południowego, bp Edward Hiiboro Kussala. Ludzie żyją w stanie ciągłego zagrożenia, „wyjście na ulicę jest bardzo niebezpiecznie, wszędzie są rebelianci i zachodzi ryzyko znalezienia się w polu rażenia”.

Według hierarchy „obecny kryzys humanitarny w Sudanie Południowym jest największy ze wszystkich”, jakie kraj ten przeżywał od uzyskania niepodległości. Dane Funduszu Narodów Zjednoczonych Pomocy Dzieciom (UNICEF) mówią o 1,1 mln dzieci niedożywionych i o 2,2 mln (a więc 70 proc.), które nie chodzą do szkoły, co stanowi najwyższy wskaźnik na świecie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem