Reklama

Jestem od poczęcia

Planował zamach na Błoniach podczas ŚDM? Jest decyzja sądu

2016-09-20 18:00

wpolityce.pl

Małgorzata Cichoń

Mężczyzna, który podczas Światowych Dni Młodzieży w Krakowie usiłował wnieść na Błonia plecak z substancjami pirotechnicznymi, zostanie poddany obserwacji psychiatrycznej. Postanowienie w tej sprawie wydał we wtorek Sądu Okręgowy w Krakowie.

Sąd zarządził przeprowadzenie badań psychiatrycznych podejrzanego połączonych z obserwacją na czas nie dłuższy niż cztery tygodnie — poinformowała Grażyna Rokita z biura prasowego Sądu Okręgowego w Krakowie.

41-letni Daniel K. został zatrzymany 26 lipca w trakcie rutynowej kontroli przy wejściu na Błonia, gdzie rozpoczynały się Światowe Dni Młodzieży. W plecaku miał m.in. saletrę amonową i mocznik, które mogły być podstawą do skonstruowania środka pirotechnicznego.

Jak informowała prokuratura, z posiadanych przez Daniela K. substancji - po dodaniu kolejnych składników i przeprowadzeniu pewnych czynności - można było skonstruować środek pirotechniczny.

Reklama

Zagrożenia jednak nie było, składniki nie były połączone — mówił rzecznik Prokuratury Okręgowej w Krakowie prok. Janusz Hnatko.

Danielowi K. postawiono zarzut usiłowania sprowadzenia zdarzenia zagrażającego życiu lub zdrowiu wielu osób. Na wniosek prokuratury sąd aresztował go na trzy miesiące. Za zarzucany mu czyn grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności.

Krakowskie media podawały, że podejrzany był w przeszłości karany za wywoływanie fałszywych alarmów bombowych i w przeszłości groził swojej żonie, że wysadzi ją w powietrze wraz z dziećmi.

Światowe Dni Młodzieży 2016 odbyły się w Krakowie i w Wieliczce w dniach od 26 do 31 lipca 2016 roku.

Tagi:
sąd ŚDM w Krakowie

Tomasz Komenda uniewinniony przez Sąd Najwyższy

2018-05-16 13:55

wpolityce.pl

Tomasz Komenda, który przez 18 lat odsiadywał wyrok za gwałt i zabójstwo 15-letniej Małgosi Kwiatkowskiej, został uniewinniony przez Sąd Najwyższy. Za kratami Komenda spędził całą młodość. Wyrok odsiadywał w Zakładzie Karnym w Strzelinie. Więzienie opuścił po 18 latach.

Kaspars Grinvalds/fotolia.com

Prokuratorzy oświadczyli, że nie ma dowodów, że Tomasz Komenda był sprawcą przestępstwa — mówił adwokat mężczyzny, Zbigniew Ćwiąkalski.

15 marca, dwa miesiące temu, wrocławski sąd penitencjarny warunkowo zwolnił 42-letniego Tomasza Komendę z dalszego odbywania kary 25 lat więzienia za gwałt i zabójstwo 15-letniej Małgosi Kwiatkowskiej.

W 2003 roku Komenda został skazany na 15 lat więzienia. Rok później sąd drugiej instancji zaostrzył mu karę do 25 lat więzienia. Później sprawa otarła się o Sąd Najwyższy, ale wyrok już się nie zmienił.

Teraz Tomasz Komenda może domagać się wielomilionowego odszkodowania i zadośćuczynienia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Wieczernik Góry Kalwarii sanktuarium św. Stanisława Papczyńskiego

2018-05-20 22:06

Magdalena Kowalewska

MK

Kościół na Mariankach w Górze Kalwarii dekretem kard. Nycza został ustanowiony sanktuarium św. Stanisława Papczyńskiego. To jedyne w Polsce i na świecie sanktuarium tego świętego

- To nie przypadek, że Duch Św. ojca Stanisław przyprowadził do miejsca, które było Wieczernikiem Góry Kalwarii - Nowego Jeruzalem – mówił kard. Nycz.

Kard. Nycz, że w Górze Kalwarii przez wieki wyproszono wiele łask za wstawiennictwem św. Stanisława Papczyńskiego. – To sanktuarium nie jest jemu potrzebne, ale nam, żebyśmy mogli tu przychodzić i modlić się u grobu św. Stanisława – mówił metropolita warszawski.

Kaznodzieja zaznaczył, że nauka św. o. Papczyńskiego, wielkiego czciciela Maryi, jest ciągle aktualna. – Potrzeba ciągle pogłębiania naszej religijności maryjnej – zwrócił uwagę kard. Nycz. Podkreślił, że potrzebujemy uczyć się od św. o. Papczyńskiego zawierzenia Bożej Opatrzności oraz rozeznawania różnych spraw.

Hierarcha zwrócił uwagę, że nauczanie o. Papczyńskiego jest ponadczasowe również dla możnych tego świata. Kard. Nycz przypomniał, że u o. Papczyńskiego spowiadały się rzesze wiernych. – Przychodzili do niego nie tylko prości ludzie, ale także ci, którzy potrzebowali prowadzenia, rozeznawania spraw, towarzyszenia i kierownika duchowego. Przychodzili do niego spowiadać się wielcy tego świata, zwyczajni i pokorni, wśród nich m.in. król Jan III Sobieski, biskupi, nuncjusze – wyliczał kard. Nycz, apelując: – Niech ojciec Stanisław stanie się na nowo na świeczniku prowadzenia duchowego, wstawiania się u Pana Boga za naszymi sprawami.

Zobacz zdjęcia: Sanktuarium św. Stanisława Papczyńskiego

Kard. Nycz zwrócił również uwagę na troskę św. o. Papczyńskiego o rodziny i wychowanie dzieci. - Wiedział doskonale, co to znaczy otoczyć rodzinę skuteczną opieką pedagogiczno-wychowawczą i przypominał rodzinom, żeby nie zrzucać z siebie odpowiedzialności za wychowanie i rodzenie dzieci – mówił duchowny.

Metropolita warszawski na koniec życzył marianom, żeby gromadzili ludzi, którzy kochają Najświętszą Matkę, rodziny, a także polską młodzież, której wychowanie jest naszym zadaniem i aby w ten sposób budowali fundamenty naszej ojczyzny.

Z kolei rektor i kustosz sanktuarium, ks. Jan Rokosz MIC witając tysiące pielgrzymów, którzy przybyli, jak mówił od Podegrodzia aż do Ełku przypomniał, że Wieczernik w Górze Kalwarii został zbudowany na wzór Wieczernika z Jerozolimy, gdzie miało miejsce Zesłanie Ducha św. na Apostołów i Maryję. – To niezwykły znak od Boga, że uroczystość ku czci św. Stanisława zbiega się w tym roku z uroczystością Zesłania Ducha Świętego. Dziękujemy Bogu za ten wielki dar dla mieszkańców Mazowsza oraz dla wszystkich czcicieli św. Stanisława - mówił ks. Jan Rokosz.

Podczas uroczystości rodziny i małżeństwa oraz pozostali wierni mogli otrzymać indywidualne błogosławieństwo relikwiami św. o. Papczyńskiego. Przedstawiciele pięciu parafii, w tym z Ukrainy i Chin, w czasie Mszy św. uroczyście odebrali relikwie tego świętego, które przekażą swoim parafiom.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Papież Franciszek podpisał dekret o heroiczności cnót kard. Hlonda

2018-05-21 17:25

tk, st, abd / Warszawa (KAI)

Miłość do Matki Bożej i patriotyczna niezłomność – to cechy charakteryzujące kard. Augusta Hlonda - powiedział KAI ks. Kozioł Bogusław Kozioł SChr, komentując podpisanie dziś przez Franciszka dekretu o heroiczności cnót Prymasa Polski. Papieska decyzja oznacza zamknięcie formalnego etapu procesu beatyfikacyjnego, a do wyniesienia zmarłego w 1948 r. kard. Hlonda na ołtarze potrzebny będzie jeszcze cud.

Archiwum
Kard. Hlond kierował Kościołem w trudnych czasach

Ks. Kozioł wyraził radość, że podpisanie dekretu o heroiczności cnót wielkiego polskiego patrioty nastąpiło w roku obchodów 100. rocznicy odzyskania niepodległości. Przypomniał, że w październiku przypada 70. rocznica śmierci Prymasa Polski.

Po promulgowaniu dekretu przez Franciszka, formalny etap procesu beatyfikacyjnego został zakończony. Słudze Bożemu przysługuje odtąd tytuł „Czcigodny Sługa Boży”.

Proces beatyfikacyjny toczył się od 9 stycznia 1992 roku. Jego postulatorem był z urzędu postulator generalny salezjanów ks. Pierluigi Cameroni, a wicepostulatorem chrystusowiec ks. Bogusław Kozioł.

Jeszcze przed dzisiejszym wydarzeniem ks. Kozioł zaznaczył w rozmowie z KAI, że po podpisaniu dekretu przez papieża, sprawa kard. Hlonda będzie formalnie na tym samym etapie co sprawa kard. Wyszyńskiego, to znaczy w obydwu wypadkach do beatyfikacji niezbędny będzie uznany przez Kościół cud.

Wicepostulator przyznał, że postać Prymasa Hlonda została w świadomości Polaków przyćmiona przez jego wielkiego następcę, kard. Stefana Wyszyńskiego. Zauważył jednak, że podjęte w ub. roku starania o przywrócenie pamięci o kard. Hlondzie zaczyna przynosić efekty. Coraz więcej osób sięga bowiem do dzieł i przemówień.

„Te teksty są nieraz bardzo aktualne, sprawiają wręcz wrażenie pisanych niemal tu i teraz” – ocenia ks. Kozioł. Jego zdaniem należy wciąż popularyzować osobę Prymasa na różnych płaszczyznach oraz prostować narosłe wokół jego postaci fałszywe informacje, jak ta, że w 1939 roku uciekł z Polski, że był antysemitą czy też, że nadużył kompetencji otrzymanych od papieża.

„Trzeba też mieć świadomość, że to zapomnienie kard. Hlonda było wynikiem celowego działania: Niemców podczas II wojny światowej, a po wojnie – reżimu komunistycznego” – zaznaczył ks. Kozioł.

August Hlond urodził się w 1881 r. w Brzęczkowicach, należących obecnie do Mysłowic, w rodzinie dróżnika kolejowego. Jako 12-letni chłopiec opuścił rodzinny dom i rozpoczął naukę w salezjańskim kolegium misyjnym w Turynie. W 1896 r. wstąpił do zgromadzenia salezjanów, w 1905 r. przyjął święcenia kapłańskie. Pracował m.in. w Krakowie, Przemyślu i Wiedniu.

W 1922 r. został administratorem apostolskim polskiej części Górnego Śląska, a potem pierwszym biskupem diecezji katowickiej. W 1926 r. papież Pius XI mianował go arcybiskupem gnieźnieńskim i poznańskim, co było równoznaczne z objęciem funkcji prymasa. W 1927 r. abp Hlond został kardynałem. Po śmierci Piusa XI wymieniany był jako kandydat na papieża lub watykańskiego sekretarza stanu.

Wojna zastała go w Warszawie, potem przeniósł się do Lublina. Wkrótce udał się na emigrację; nie przyjął propozycji objęcia stanowiska pierwszego premiera polskiego rządu na emigracji. Mieszkał w Rzymie, potem w Lourdes, a następnie - na żądanie rządu Vichy - w benedyktyńskim opactwie w Sabaudii.

W 1944 r. został aresztowany przez gestapo i namawiany do kolaboracji. Był internowany we Francji i w Niemczech. Po zakończeniu wojny odebrał od papieża nadzwyczajne pełnomocnictwa, na mocy których ustanowił organizację kościelną na Ziemiach Odzyskanych. Odmawiał współpracy z komunistycznymi władzami Polski.

Zmarł 22 października 1948 r., przeżywszy lat 67, w tym 25 lat w zgromadzeniu salezjańskim, 21 w kapłaństwie, 22 w biskupstwie, i 21 lat jako kardynał. Ciało prymasa Hlonda złożono w ruinach warszawskiej katedry. Taka była jego ostatnia wola. Jego pogrzeb był wielką religijną i patriotyczną manifestacją.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem