Reklama

Kard. Dziwisz w Łagiewnikach: Bóg nie ofiaruje człowiekowi taniego towaru

2016-08-21 17:53

luk / Kraków / KAI

Graziako

"Chrystus uświadomił słuchaczom i swoim uczniom, że do sprawy swego zbawienia powinni podchodzić z największą odpowiedzialnością. Bóg nie ofiaruje człowiekowi taniego towaru. Miłość Boga jest miłosierna, ale wymagająca" - powiedział do uczestników III Ogólnopolskiej Pielgrzymki Czcicieli Bożego Miłosierdzia do krakowskiego Sanktuarium Bożego Miłosierdzia kard. Stanisław Dziwisz, która odbyła się w niedzielę, 21 sierpnia.

W wygłoszonej Mszy św. homilii metropolita krakowski na wstępie podziękował Bogu za dar Światowych Dni Młodzieży, które przebiegły bezpiecznie oraz w atmosferze radości i nadziei. Podkreślił, że trzeba, aby to wydarzenie zachowało się w dobrej pamięci wiernych.

Purpurat wskazał, że dobra pamięć o szczególnym wydarzeniu była także podstawą idei organizowania obecnej pielgrzymki - o konsekracji łagiewnickiego sanktuarium przez św. Jana Pawła II. "Dziś, po czternastu latach, możemy dziękować, że wypowiedziana wtedy modlitwa i życzenie Ojca Świętego urzeczywistnia się na naszych oczach. Sanktuarium stało się niezwykle prężnym ośrodkiem ducha" - powiedział. Dodał, że jest ono ważnym punktem odniesienia dla ludzi, którzy swoje sprawy powierzają Bogu miłosiernemu.

Podziękował wszystkim, którzy przyczynili się do wzniesienia łagiewnickiego miejsca kultu, w tym w sposób szczególny zmarłemu na początku sierpnia kard. Franciszkowi Macharskiemu. Wyraził wdzięczność również wszystkim zaangażowanym na co dzień w pracę duszpasterską, podejmowane dzieła oraz inicjatywy. "Dziękuję biskupowi Janowi, dziękuję księdzu kustoszowi Franciszkowi Ślusarczykowi i księżom współpracownikom. Wyrażam wdzięczność Siostrom Miłosierdzia i współpracownikom świeckim" - powiedział.

Reklama

Odwołując się do słów dzisiejszej Ewangelii kard. Dziwisz podkreślił, że do sprawy zbawienia trzeba podchodzić z największą odpowiedzialnością. Zaznaczył, że Bóg nie chce mieć w wiernych niewolników, ale oczekuje od nich odpowiedzi miłości. "Najważniejszym przykazaniem jest przykazanie miłości Boga i bliźniego. Zachowanie tego przykazania otwiera nam drogę do nieba" - ocenił.

Metropolita krakowski, przywołując ponownie w homilii Światowe Dni Młodzieży wskazał, że młodzi, którzy byli ich uczestnikami, zapalili w Krakowie płomień wiary, który zanieśli do swoich domów i środowisk. "Zabrali stąd iskrę Bożego miłosierdzia i dzięki nim prawda o Bogu miłosiernym dotarła i jeszcze bardziej ugruntuje się w wielu zakątkach naszego niespokojnego, wstrząsanego konfliktami świata, tak bardzo potrzebującego przebaczenia, pojednania i miłosierdzia" - powiedział.

Przypominając plecaki noszone przez młodych pielgrzymów, hierarcha zapytał zebranych co dziś zabiorą w duchowym plecaku, opuszczając Sanktuarium Bożego Miłosierdzia. "Zabierzemy ze sobą słowo Boże, które karmi nasze dusze (...) Zabierzemy ze sobą wszystkie postanowienia, które tutaj podjęliśmy. Zabierzemy ze sobą świadectwo wiary i pobożności, dobroci i życzliwości ludzi, z którymi tutaj się spotkaliśmy i którzy stanowią wielką rodzinę Czcicieli Bożego Miłosierdzia" - wymieniał.

"Jezus mówi do nas: 'Możecie na mnie liczyć, zaufajcie Mi'. Powróćmy do naszych codziennych spraw, nie zawsze łatwych. Chrystus nikomu z nas nie obiecał łatwego życia. Zapewnił nas tylko o jednym: że pozostanie z nami na zawsze aż do skończenia świata" - zakończył kard. Dziwisz.

Tagi:
pielgrzymka

O. Rydzyk: na Jasną Górę idziemy się modlić o Polaków, którzy będą kochać Boga i Ojczyznę

2018-06-25 14:55

lk, radiomaryja.pl / Toruń (KAI)

"Idziemy modlić się o takich Polaków, o taką Polskę, o takie przyszłe pokolenia dzieci i młodzieży, którzy będą kochać Boga i Ojczyznę" - tak dyrektor Radia Maryja o. Tadeusz Rydzyk CSsR zachęca do udziału w tegorocznej XXVII Pielgrzymce Rodziny Radia Maryja na Jasną Górę. Jej uczestnicy będą się modlić 7 i 8 lipca za 100 lat od odzyskania niepodległości.

Andrzej Biskupski

Pielgrzymka rozpocznie się w sobotę wieczorem, ale jej główne uroczystości nastąpią dzień później, w niedzielę 8 lipca o godz. 11.00. Eucharystii będzie przewodniczył kard. Zenon Grocholewski z Watykanu. W sobotę Mszy św. przewodniczyć będzie emerytowany biskup drohiczyński Antoni Pacyfik Dydycz.

Dyrektor Radia Maryja prosi słuchaczy toruńskiej rozgłośni o wielką mobilizację. "Wszyscy, kochana Rodzino Radia Maryja, jesteśmy solidarni i dlatego wszyscy idziemy na Jasną Gorę modlić się, dziękować i prosić. Dziękować za Polskę, za to, że jesteśmy Polakami; za 100 lat od odzyskania niepodległości" - przypomina o. Tadeusz Rydzyk.

"Po 123 latach niewoli odzyskaliśmy wolność, a ta niewola była wynikiem winy Polaków, wielkiej winy naszych rodaków; zobojętnienia i jakiegoś moralnego upadku. To było zniewolenie na własne życzenie. Ale w tym samym czasie było wielu Polaków, którzy kochali Pana Boga, Kościół i Ojczyznę i z miłości wskrzesili naszą Ojczyznę" - podkreśla redemptorysta.

"Idziemy modlić się o takich Polaków, o taką Polskę, o takie przyszłe pokolenia dzieci i młodzieży, którzy będą kochać Boga i Ojczyznę" - zaznacza o. Rydzyk. - Spieszmy się, bo zostało już niewiele czasu. Organizujmy się, nie odkładajmy na potem. Na organizację potrzeba wiele czasu i zabiegów. Na ostatnią chwilę pozostanie tylko zniechęcenie".

Redemptorysta apeluje, aby w czasie Pielgrzymki Rodziny Radia Maryja nie organizować innych pielgrzymek i wyjazdów. "Kto tak czyni, nie rozumie naszych spraw, albo robi to celowo, wtedy jest to sabotaż. Tylko razem możemy zrobić coś wielkiego. Ważna jest modlitwa wszędzie, ale nie mówcie, że jadę tu czy tu, to już nie na Jasną Górę. W rodzinie czyni się zawsze coś razem" - podkreśla o. Tadeusz Rydzyk.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Narodzenie św. Jana Chrzciciela

Ks. Dariusz Gronowski
Edycja zielonogórsko-gorzowska 25/2004

Bożena Sztajner
Miejsce narodzenia św. Jana Chrzciciela w Ain Karem

Św. Jan Chrzciciel to jeden z najbardziej znanych świętych. Nowy Testament poświęca mu niemal tyle miejsca, co samej Najświętszej Maryi Pannie. Wspomnienie jego narodzin obchodzimy w liturgii w randze uroczystości 24 czerwca, a oprócz tego 29 sierpnia wspominamy jego śmierć męczeńską.

Imię Jan znaczy „Bóg jest łaskawy”. Narodzenie Jana, syna kapłana Zachariasza i Elżbiety, archanioł Gabriel zwiastował Zachariaszowi; powołał się również na nie podczas zwiastowania Najświętszej Maryi Pannie. W istocie poprzez swoją matkę Elżbietę Jan był krewnym Pana Jezusa. To jego Bóg powołał, by przygotował drogę na przyjście Mesjasza.

Św. Jan Chrzciciel czczony jest m.in. w Łagowie Lubuskim, który bierze swój początek od rycerskiego Zakonu św. Jana Chrzciciela, czyli joannitów. Oni to wznieśli zamek, stojący tam po dziś dzień, wokół niego zaś rozwinęła się osada. Obecnie stojący tam kościół parafialny pw. św. Jana Chrzciciela został wzniesiony na miejscu kaplicy przyzamkowej w 1726 r., a przebudowany i rozbudowany o wieżę i transept w 1867 r. Ponieważ przez wieki świątynia była użytkowana przez ewangelików, została poświęcona po wojnie, po osiedleniu się ludności polskiej 28 października 1945 r. Od 1951 r. jest to kościół parafialny. Św. Jana Chrzciciela zobaczymy w nim na witrażu po prawej stronie prezbiterium. Natomiast stary ołtarz z tego kościoła obecnie znajduje się w osiemnastowiecznym kościele filialnym pw. Podwyższenia Krzyża Świętego w Jemiołowie. Na obrazie w centrum ołtarza widzimy młodego Jana z barankiem. Jest to ilustracja ewangelicznego zdania św. Łukasza: „Dziecię rosło i umacniało się w duchu i przebywało na miejscach pustynnych aż do czasu ukazania się swego w Izraelu” (por. Łk 1, 80).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Po mistrzostwach pozostaną złe wspomnienia

2018-06-25 15:00

Ślepy los albo inaczej mówiąc przypadek sprawił, że w ostatnim czasie tematem naszych - Polaków - rozmów stał się Senegal, Kolumbia i Japonia. Owszem o Japonii mówiliśmy pewnie wcześniej od czasu do czasu. Tęskniliśmy choćby za ich poziomem rozwoju, szczególnie technologicznego.

Robert Lewandowski/Facebook

Byli nawet tacy politycy, którzy obiecywali nam, że staniemy się drugą Japonią, ale niewielu w to wierzyło, a na pewno możemy powiedzieć, że nic z tego nie wyszło.

Kolumbię i Kolumbijczyków przeciętny Polak utożsamiał i prawdopodobnie nadal utożsamia z kolumbijskimi kartelami narkotykowymi, a najbardziej znanym Kolumbijczykiem pozostaje Pablo Escobar, bo premiowany w 1982 r. Noblem z literatury Gabriel José de la Concordia García Márquez ma na bank mniejszą rozpoznawalność nad Wisłą.

Senegal z kolei – chyba się nie mylę - nie interesował nas absolutnie nigdy. Przeciętny Polak, w tym ja, nie miał żadnego powodu aby o Senegalu myśleć i mówić, chyba, że przy okazji skojarzeń z rajdem Paryż - Dakar. Mówiąc nieco brutalnie. Do tej pory Senegal był dla większości z nas zupełną egzotyką. Teraz mamy okazję i powód aby o Senegalu, Kolumbii i Japonii mówić częściej, bo drużyny z tych państw były – Japonia jeszcze będzie - rywalami naszej reprezentacji w grupie na piłkarskich mistrzostwa świata w Rosji. Połączyła nas piłka. Zrealizowało się hasło pod którym od jakiegoś czasu występuje Polski Związek Piłki Nożnej.

Zacząłem pisać ten tekst jeszcze przed meczem z Kolumbią. Dla wszystkich było już jasne, że Senegal nie zapisze się w pamięci Polaków tak samo jak równie egzotyczne w swoim czasie Haiti z którymi na Mundialu w NRF w 1974 r. wygraliśmy 7:0 czy choćby Peru, które nasza reprezentacji pokonała osiem lat później także wysoko. Z Senegalem po 2018 r. związane będą złe wspomnienia, bo przegraliśmy i to z jedną ze słabszych drużyn turnieju. Przegraliśmy także z Kolumbią. Na pewno jest to drużyna lepsza od pierwszego przeciwnika, ale na to, że zdobędzie mistrzostwo świata bałbym się postawić nawet małe pieniądze. Po laniu, które spuścili nam Rodriguez, Falcao, Cuadrado i spółka dla wielu kibiców sama myśl o Kolumbii na długo będzie się wiązała z bolesnymi wspomnieniami. Został jeszcze mecz z Japonią, ale nie spodziewałbym się, że w spadku po nim zostanie w naszych głowach przekonanie, że może Japończycy mają wspaniała technologię, ale w piłkę potrafią kopać lepiej nasi nad Wisłą.

Chcę docenić, że po meczu z Kolumbią i trener i zawodnicy mówili szczerze. Nawet nie to, że Kolumbia była lepsza – bo była, ale że my nie tyle, że nie trafiliśmy z formą, ale, że po prostu piłkarsko jesteśmy o wiele, wiele słabsi. Tego się nie dało ukryć. To po prostu było widać, słuchać i czuć. Mam tylko jedną pretensję i to wielką. Po co było tak bardzo podgrzewać atmosferę, pompować balon nadziei, roztaczać wizję sukcesu, prężyć muskuły skoro kto jak kto, ale oni na pewno wiedzieli o tym wcześniej? Czy nie uczciwiej byłoby od czasu do czasu studzić co bardziej rozpalone głowy. Może byłyby straty w audience, ale i rozczarowanie mniejsze. Naród byłby zdrowszy. Rozumiem też, że większe zainteresowanie ludu było atutem przy podpisywaniu kontraktu reklamowego. Szkopuł w tym, że w istocie jego płatnikami tych kontraktów były miliony Kowalskich i Nowaków, którzy przez długie miesiące dali się robić, bo świadomie byli robieni w konia. „Wydaliśmy” tę kasę, bo mieliśmy nadzieję. Mieliśmy nadzieję, bo siłą nam wmówiono, że powinniśmy ją mieć. Krótko: Orżnięto nas na grube miliony.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem