Reklama

Bp Dec powołał Kapitułę Kolegiacką w Kłodzku

2016-08-16 10:28

Ks. Daniel Marcinkiewicz

Ks. Daniel Marcinkiewicz

Biskup świdnicki Ignacy Dec 15 sierpnia, dokonał podniesienia kościoła pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Kłodzku do godności Kolegiaty, a tym samym ogłosił powołanie do istnienia Kapitułę Kolegiacką pw. Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny i św. Franciszka Ksawerego w Kłodzku. Uroczystości erygowania Kapituły odbyły się w trakcie Sumy odpustowej.

Wyniesienie kościoła pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Kłodzku do godności Kolegiaty i powołanie przy nim Kapituły Kolegiackiej to nawiązanie do bogatej historii Kłodzka – mówił podczas Eucharystii biskup świdnicki. Przypomniał, że w XIV wieku w Kłodzku, w miejscu obecnego kościoła, była kolegiata na Górze Zamkowej. Ufundował ją pierwszy arcybiskup metropolita praski Arnost z Pardubic, sprowadzając na te ziemie kanoników zakonu augustiańskiego.

Zobacz zdjęcia: Kapituła Kolegiacka w Kłodzku

W składzie czternastoosobowej kapituły znaleźli się: prepozyt kapituły ks. Julian Rafałko z Kłodzka, dziekan kapituły ks. Jan Tracz z Międzylesia oraz kanonicy gremialni: ks. Andrzej Adamiak (Góra Igliczna), ks. Sławomir Augustynowicz (Głuszyca), ks. Wojciech Dąbrowski (Kamieniec Ząbkowicki), ks. Tadeusz Fitych ( Kudowa-Zdrój), ks. Jan Maciołek (Domaszków), Ks. Edward Rostkowski ( Kudowa-Zdrój), ks. Aleksander Trojan (Długopole Dolne). Natomiast kanonikami honorowymi zostali mianowani: ks. Włodzimierz Dimitrow (Ścinawka Średnia), ks. Jan Patykowski (Ludwikowice Kłodzkie), ks. Marian Prochera (Wilkanów), ks. Zdzisław Wojtowicz (Wojbórz), ks. Dariusz Sakaluk ( Polanica-Zdrój).

W dekrecie powołującym Kapitułę bp Dec napisał: „Powodowany troską o rozwój Diecezji Świdnickiej, a szczególnie o należyte sparowanie kultu Bożego w kościele pw. Wniebowzięcia NMP w Kłodzku, świadomy roli, jaką w dziejach kościołów lokalnych odgrywały kapituły kolegiackie, eryguję z dniem 15 sierpnia 2016 r., w uroczystość Wniebowzięci NMP Kapitułę Kolegiacką Wniebowzięcia NMP i św. Franciszka Ksawerego w Kłodzku przy kościele parafialnym pw. Wniebowzięcia NMP, który staje się tym samym Kolegiatą”.

Reklama

- Jestem przekonany, że nowa Kapituła będzie odgrywała ważną rolę w życiu religijno-społecznym całej Ziemi Kłodzkiej – podkreślał bp Dec. Kapituła, to zgromadzenie duchownych, nazywanych kanonikami, ustanowionych przy kościele katedralnym lub kolegiacie. Ich zadaniem jest sprawowanie uroczystych liturgii w kościele kolegiackim, ponadto wykonywanie zadań zleconych przez prawo lub biskupa diecezjalnego – mówił hierarcha.

Instalacja nowej kapituły odbędzie się 3 grudnia podczas uroczystej Eucharystii, we wspomnienie liturgiczne św. Franciszka Ksawerego, który jest patronem Towarzystwa Jezusowego (Jezuitów) prowadzących od XVII wieku przy kościele pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny parafię, a także patronem miasta Kłodzka.

W diecezji świdnickiej istnieją już powołane do istnienia: 8 maja 2005 r. Świdnicka Kapituła Katedralna oraz erygowana 15 września 2010 r. Kapituła Kolegiacka w Wałbrzychu.

Tagi:
kapituła Kłodzko

Rejonowa konferencja dla duchowieństwa diecezji świdnickiej

2016-08-30 18:02

Ks. Daniel Marcinkiewicz

Adoracja Najświętszego Sakramentu, możliwość skorzystania ze spowiedzi św., Msza św. pod przewodnictwem biskupa, wykład nt. nowej ewangelizacji oraz komunikaty poszczególnych wydziałów kurialnych – taki był program rejonowej konferencji dla duchowieństwa diecezji świdnickiej na początek roku szkolno-katechetycznego, która odbyły się 30 sierpnia w Kłodzku.

Ks. Daniel Marcinkiewicz

30 sierpnia w kościele pw. Matki Bożej Różańcowej w Kłodzku, biskup pomocniczy Adam Bałabuch, przewodniczył Mszy św. na rozpoczęcie rejonowego spotkania dla duchowieństwa. W homilii bp Bałabuch nawiązując do czytań mszalnych, mówił o jednej z podstawowych funkcji Kościoła, jaką jest nauczanie poprzez kaznodziejstwo i katechizację. – Nauczanie jest jedną z podstawowych funkcji Kościoła. To zadanie jest dzisiaj realizowane przede wszystkim poprzez kaznodziejstwo i katechizację, ale czy wysiłek Kościoła wkładany w posługę nauczania przynosi rzeczywiście oczekiwane wyniki? Czy nie odnosimy wrażenia, że trud kaznodziejskiego i katechetycznego nauczania przynosi często mierne owoce w codziennym życiu chrześcijan? Jakie powinno być zatem owo kościelne nauczanie, by mogło przynieść możliwie najlepsze owoce? – pytał biskup. Odpowiadając stwierdził, że nauczanie Kościoła może być skuteczne tylko wówczas, jeżeli będzie dokonywane w mocy Ducha Świętego, który nieustannie posyłany jest do ludzkich serc, by tam zaświadczyć o prawdzie Chrystusowej Ewangelii – mówił bp Bałabuch.

- Owa moc Ducha nie będzie się mogła jednak ujawnić w pełni w kościelnym nauczaniu, jeśli najpierw sami głosiciele nauki, a później także słuchacze nie dostrzegą związku, jaki zachodzi pomiędzy ich życiem a słowem Bożym – podkreślał kaznodzieja.

Po Mszy św. miał miejsce wykład ks. Artura Godnarskiego, dyrektora Szkoły Nowej Ewangelizacji św. Tymoteusza z diecezji zielonogórsko-gorzowskiej. W trakcie prelekcji pt. „Idźcie i głoście”, poruszana była tematyka nowej ewangelizacji i czym ona jest dla współczesnego Kościoła. Prelegent zwrócił uwagę na fakt, że droga, którą otwiera przed każdym wierzącym Kościół, to droga Bożego widzenia. – Posiadanie wizji, która nie wynika z tego, co widzimy oczami, ale wynika ze zmysłu wiary, wskazuje chrześcijaninowi dar rodzącego się na nowo Kościoła – mówił ks. Godnarski. Prelegent wskazał także na cele strategicznego działania misji nowej ewangelizacji, jakimi są: misja, wizja i strategia. – Misja wyznacza cel i to, do czego zarezerwował każdego z nas Bóg. Wizja pochodzi od Boga i objawia się w różny sposób, np. w modlitwie. Strategia powinna być potwierdzona, i zbudowana z małych elementów, aby tworzyć całość w głoszeniu kerygmatu. Tak poprowadzone cele strategiczne wydadzą owoce ewangelizacji we wspólnotach duszpasterskich, gdzie zostaną wdrożone – tłumaczył ks. Artur Godnarski.

Kolejna konferencja rejonowa, odbędzie się 31 sierpnia w sanktuarium Relikwii Krzyża Świętego w Wałbrzychu, pod przewodnictwem biskupa świdnickiego Ignacego Deca.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

„Chciałem cię zabić”

2019-01-08 11:58

Witold Gadowski
Niedziela Ogólnopolska 2/2019, str. 27


Archiwum prywatne

Długo stał na korytarzu, przestępował z nogi na nogę, schodził trzy stopnie niżej, aby za chwilę powrócić pod same drzwi. Wcześniej wielokrotnie widział tę scenę w wyobraźni. Czuł, jak naciska klamkę, wchodzi do środka... Dalej nie starczało mu już odwagi, by przewidywać, co się stanie. Teraz wreszcie stał przed tymi drzwiami. Przemógł chęć ucieczki i był tu... Uniesiona w górę dłoń lekko zadrżała. W końcu mruknął coś do siebie, przełknął ślinę i nacisnął dzwonek. Otworzył mu wysoki, niemal równy mu wzrostem mężczyzna. Miał bujną szpakowatą czuprynę i głębokie bruzdy pod dużymi niebieskimi oczami. Jego nieogolone policzki były blade jak u człowieka, który jest bardzo zmęczony.

– Dzień dobry, jestem... – zaczął.

– Wiem, kim jesteś – przerwał mu starszy mężczyzna i krótkim gestem dłoni zaprosił go do wnętrza mieszkania.

Z korytarza wyjrzały dwie zaciekawione twarze ślicznych dziewcząt, bez skrępowania patrzyły mu prosto w oczy.

– Moje córki – na twarzy gospodarza pojawił się wątły uśmiech.

Weszli do przestronnego pokoju. Był pełen słonecznego światła i ciężkich, staromodnych mebli. Smugi światła wydobywały obraz wirowania drobinek kurzu, które kłębiły się tuż nad podłogą. Usiedli przy przedwojennym dębowym stole.

– Palisz? – starszy mężczyzna wyciągnął ku niemu paczkę czerwonych Marlboro.

– Nie, dziękuję – odruchowo pokręcił głową.

Rozległ się trzask zapałki i starszy chciwie zaciągnął się papierosem. Słyszał, jak dziewczyny cicho szepczą za drzwiami, nie był jednak w stanie złowić sensu ich ożywionego trajkotania.

Przybysz miał ściśnięte szczęki, z trudem przeciskały się przez nie słowa. Ukradkiem spoglądał na szpakowatego gospodarza i musiał przyznać, że za młodu był zapewne bardzo przystojny. Do teraz jego twarz zachowała harmonijne, szlachetne rysy. Córki urodę odziedziczyły pewnie po nim.

Pokój był urządzony ze smakiem, regały z tysiącami książek, masywne biurko, na którym stała prawdziwa lampa od Tiffany’ego. Młody sam robił szklane witraże, potrafił więc rozpoznać precyzyjne, ręcznie wykonywane łączenia różnokolorowych kawałków barwnego szkła. W tym pokoju królował człowiek, który dobrze wiedział, czym są wyrafinowanie i dobry smak.

– Chciałem cię zabić! – powoli uniósł twarz, tak aby dojrzeć wyraz źrenic człowieka, który siedział naprzeciw.

Szpakowaty mężczyzna zgarbił się, ale ani na moment nie opuścił wzroku, wytrzymał jego spojrzenie. W pokoju zaległo ciężkie milczenie. Nawet drobiny kurzu sprawiały wrażenie, jakby zastygły w swoim bezrozumnym tańcu. Miast oczekiwanego przerażenia przybysz dojrzał, jak gospodarz spogląda na niego z rosnącym zaciekawieniem. Czuł, jak dyskretnie omiata go ciepłym spojrzeniem, wpatruje się w jego twarz, przygląda się jego dłoniom. Coś w myślach precyzyjnie szacuje.

Czytał jego ostatnią książkę. Wzruszała go i przez to jeszcze bardziej go nienawidził. Przez wiele nocy przewracał kolejne kartki, aby chwilę potem rzucać książką z rozmachem o ścianę i mleć w ustach najwulgarniejsze przekleństwa. Nienawidził tej patetycznej, napuszonej frazy, nie mógł znieść pewności, z jaką autor wypowiadał swoje ostateczne sądy. Gdyby wtedy był w pokoju obok, z całą pewnością dźgnąłby go nożem i spokojnie spoglądał na krew, która sączyłaby się z rany. Zapamiętał nawet fragment, za który najbardziej go nienawidził: „Brat Andrzej wiedział, że umrze – skromnie, bez komunikowania tego komukolwiek i rozgłaszania o nadchodzącej nieuchronności, czekał na ostatni moment. Uśmiechał się jak człowiek nie tylko pogodzony z opuszczeniem swojej doczesnej postaci, ale także rozliczony ze wszystkim, co w życiu zrobił i pomyślał, ze wszystkim, czego kiedykolwiek pragnął i czego nigdy nie osiągnął. Nadchodząca śmierć przynosiła mu poczucie coraz większej i coraz bardziej bezwarunkowej wolności”.

– Pieprzony obserwator! – młody czytelnik warczał w myślach, wspominając opis ostatnich chwil brata Andrzeja.

Gospodarz nadal palił papierosa i ciągle patrzył na niego, tak jakby starał się zapamiętać najdrobniejszy szczegół jego oblicza. Wyglądał jak człowiek, który chce się nauczyć tego, co widzi, i wbić sobie ten widok w najbardziej wytrzymałe struktury pamięci. Głosy dziewcząt za drzwiami dawno już umilkły. Znudzone zapewne poszukały sobie bardziej stosownej dla ich wieku rozrywki. W wypełnionym już wieczornym półmrokiem pokoju nagle rozległy się słowa przybysza:

– Matka nigdy mi o tobie nie opowiadała. Gdy byłem mały, mówiła, że zginąłeś w wypadku samochodowym, tuż przed moim narodzeniem – młodzieniec przerwał i nerwowo wstał z fotela. Zaczął krążyć po rozległym pokoju, aż w końcu zatrzymał się tuż przed oknem. Gospodarz widział teraz jego barczyste plecy obrysowane gasnącym światłem dnia.

– Kiedyś, jak byłem już w liceum, znalazłem wasze zdjęcia ze studiów. Wtedy powiedziała mi prawdę – młodzieniec zaśmiał się nerwowo. – Wtedy dowiedziałem się, że żyjesz. Była bardzo dumna, ale wymusiłem na niej, aby opowiedziała mi całą prawdę.

Gospodarz niepewnie podniósł się ze swojego fotela.

– Nie, jeszcze nie teraz! – warknął przybysz. Ciągle stał przed oknem, wpatrując się w pierwsze zapalone latarnie. – Jeszcze ja chcę mówić!

– Ale ja...

– Jeszcze chwila! – przybysz ponownie brutalnie mu przerwał.

– Wiem, że nie wiedziałeś. Dałeś jej przecież pieniądze na skrobankę, a potem zniknąłeś. Nigdy więcej jej nie zobaczyłeś.

– Pięć lat temu napisała do mnie list – głos gospodarza był spokojny i cichy, brzmiał jak bardziej chropawa wersja tembru młodzieńca.

Młody mężczyzna odwrócił się zaskoczony.

– List?

– Tak. Napisała do wydawnictwa. Opisała mi ciebie, twoje studia...

– Zmarła dwa miesiące temu – młodzieniec znów mu przerwał, tym razem jednak jego głos nie był już tak zimny jak kilka minut wcześniej. Podszedł do fotela i znów usiadł naprzeciw gospodarza. – Nie wiedziałem, że cię znalazła. Szukałem wśród waszych starych znajomych ze studiów. W końcu dowiedziałem się, że wyjechałeś do Łodzi, że założyłeś rodzinę. Przez te wszystkie lata życzyłem ci śmierci. Modliłem się, aby Bóg zesłał na ciebie śmiertelną chorobę, uderzył cię nieszczęściem. Przez te wszystkie lata nienawidziłem cię najmocniej, jak tylko potrafiłem.

– Wiem – szpakowaty mężczyzna znów skurczył się w ramionach.

– Skąd ty to możesz wiedzieć?! Przyjechałem tu... – młody głos zawisł na chwilę w powietrzu.

Zaskoczony gospodarz dostrzegł łzy w oczach młodzieńca.

– Przyjechałem tu, aby cię przeprosić, aby...

– Przeprosić? – starszy stuknął się dłonią w czoło.

– Tak. I prosić, byś mi wybaczył.

– Ja tobie?!

– Tak.

Starszy mężczyzna ukrył twarz w dłoniach, jego plecy zadrgały w bezgłośnym szlochu.

***

Kiedy z wielkiego okna na powrót zaczęły się sączyć pierwsze promienie porannego słońca, młody mężczyzna wstał i pocałował gospodarza w dłoń.

– Dziękuję.

– To ja dziękuję – odpowiedział gospodarz. – Wyzwoliłeś mnie z więzienia mojej bezsenności – dodał, zauważywszy pytające spojrzenie młodzieńca. – Od dwudziestu lat nie mogłem spać. Myślałem o dziecku, które się nie narodziło, o jego małych rączkach, ustach, sercu. Potem, pięć lat temu, gdy dowiedziałem się, że jednak istniejesz, dziękowałem Bogu, napisałem tę książkę, a teraz przyniosłeś mi wolność.

Młodzieniec cicho przeszedł przez korytarz – dziewczyny spokojnie spały w swoim pokoju. Zamknął drzwi najciszej jak umiał i lekko zbiegł po schodach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Akcja dom

Kolędnicy Misyjni w Senacie RP

2019-01-16 19:39

as/pdm / Warszawa (KAI)

Po raz pierwszy w historii Kolędnicy Misyjni odwiedzili Senat i Sejm Rzeczypospolitej Polskiej. Dzieci z Papieskiego Dzieła Misyjnego przyjął 16 stycznia 2019 r. marszałek Senatu Rzeczypospolitej Polskiej, Stanisław Karczewski.

wpolityce.pl
Marszałek Senatu Stanisław Karczewski

Marszałek Senatu RP po przywitaniu dzieci powiedział: „Dziękuję wam za przybycie i przykład waszego zaangażowania na rzecz rówieśników na całym świecie”.

Dzieci, które z kolędą misyjną odwiedziły Senat RP, przyjechały z Gliwic-Bojkowa, ze Szkoły Podstawowej nr 8. Opowiedziały Marszałkowi o swoim zaangażowaniu na rzecz tegorocznej pomocy dzieciom w Rwandzie i Burundi, a także o dziecięcej wierze w cud Bożego Narodzenia słowami inscenizacji. „Zawsze, gdy wyciąga ktoś rękę na zgodę, złem nie odpłacając, pokonuje trwogę, troszczy się o chorych, nagich ubierając, dzieli się z ubogim i w potrzebie wspiera, gdy odpowiada na takie pragnienie, wtedy jest małe Boże Narodzenie” – mówiła z przekonaniem Martynka przebrana za Anioła, dodając „Czujemy tę moc! I mamy w tym udział, z Papieskim Dziełem dzieją się cuda!”.

Na koniec przedstawionej scenki dzieci wręczyły Marszałkowi pamiątkę z przesłaniem pokoju i noworocznymi życzeniami. Przy okazji tego spotkania grupa kolędników zwiedziła siedzibę Senatu i Sejmu.

Kolędnicy z Gliwic to reprezentanci licznej grupy Kolędników Misyjnych, którzy od dziesięciu lat w parafii pw. Narodzenia NMP pomagają swoim rówieśnikom w różnych krajach świata za pośrednictwem Papieskich Dzieł Misyjnych. Grupie, pod opieką katechety p. Krzysztofa Kruszyńskiego, towarzyszyli ks. Tomasz Atłas, dyrektor krajowy PDM, oraz Anna Sobiech, sekretarz krajowy PDMD.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem