Reklama

Żywiec: finały Mistrzostw Świata Księży w Tenisie

2016-08-03 17:48

rk / Żywiec

#96 / Foter.com / CC BY

W Żywcu zakończyły się 3 sierpnia Mistrzostwa Świata Księży w Tenisie. Trzydniowy turniej zgromadził na niemal stuletnich, malowniczych kortach tenisowych nad Sołą 72 kapłanów z 15 państw z kilku kontynentów. Turniej rozgrywany był na kilku kortach jednocześnie na terenie ośrodka „Park Tenis Żywiec 1918”. Zmagania odbywały się w czterech kategoriach wiekowych: open, +45, +55 i + 65. Rozegrano także tzw. turniej pocieszenia oraz pojedynki deblowe.

Główny organizator całego przedsięwzięcia i niestrudzony propagator tenisa wśród księży ks. prałat Józef Caputa, proboszcz parafii św. Wojciecha w Krakowie Bronowicach, zwrócił uwagę, że tenis jest dyscypliną bardzo uduchowioną.

„Weźmy taki serw czy serwis. Z łacińskiego słowo to oznacza ‘służyć’. To ma bardzo teologiczne znaczenie. Żeby zaserwować, trzeba wyrzucić piłkę w górę i spojrzeć na niebo. Żeby dobrze zaserwować, trzeba ugiąć kolana. I to przenosimy do życia - aby służyć, trzeba skierować się do Pana Boga, by od niego zaczerpnąć siły, potrzebna jest jednocześnie pokora, by ugiąć te kolana, bo to nie ja działam, lecz Pan Bóg przeze mnie działa” – wyjaśnił ksiądz i zapowiedział, że niebawem powstanie książka poświęcona historii tenisa wśród księży w Polsce.

Zwycięzcą w kategorii +45 został ks. Jarosław Popławski, profesor KUL, kierownik Katedry Historii Duchowości. Kapłan, który w finałowym pojedynku pokonał ks. Norberta Nowotnego, proboszcza parafii w Raciborzu-Sudole, nie ukrywa swej radości, zwłaszcza, że nie był faworytem. Wykładowca lubelskiej uczelni gra w tenisa od 9 lat.

Reklama

„Myślę, że tenis w badaniach nad duchowością jest też bardzo pomocny. To trudny sport, bo człowiek jest sam, różne myśli się kłębią w głowie w czasie gry. Trzeba podejmować decyzję, ale przede wszystkim trzeba się wyciszyć. Nie ukrywam, że zawsze staram się prosić o wsparcie z góry. Proszę o tę koncentrację. To jest bardzo ważne” – podkreślił ksiądz, tenisowy mistrz świata. Jego przegrany przeciwnik ks. Nowotny z pokorą przyjął swą klęskę w finale. Przyznał, że uprawia też inne dyscypliny sportu: narciarstwo, kolarstwo, piłkę nożną, biegi. „Tenis jest moją ulubioną dyscypliną. Wymaga precyzji, kondycji. Człowiek jest zdany na samego siebie” – zauważa.

Ks. Michał Płoszczyca SVD, werbista pracujący w Papui Nowej Gwinei, został zwycięzcą turnieju pocieszenia. „Liczyłem na więcej, ale czasami tak bywa. Trenowałem przed turniejem. Zrzuciłem trochę kilogramów. To mi pomogło. Te mecze, które wygrałem, zawdzięczam kondycji. Grałem może pasywnie, ale skutecznie, mocno na nogach” – podkreślił 45-letni misjonarz, pracujący w Papui od 15 lat.

Wiesław Biel, właściciel żywieckiego kompleksu kortów tenisowych, który od lat jest zaangażowany w organizację mistrzostw Polski księży w tenisie ziemnym, podsumowując turniej, podkreślił, że mecze były zacięte, ale przebiegały w duchu fair-play.

„Było to swoiste przedłużenie święta radości, jakie mogliśmy zobaczyć na ŚDM” – dodał i już dziś zaprosił za dwa lata na wielkie uroczystości 750-lecia miasta Żywca i 100-lecia tutejszego obiektu tenisowego. Korty wybudowała niegdyś na placach ceglanych dyrekcja Fabryki Papieru „Solali”, której właścicielem był żydowski przedsiębiorca Ignacy Serog, pasjonat tenisa. W kategorii open zwyciężył Daniel Waszek OFM, franciszkanin pracujący we Włoszech. W deblu – para księży Nowotny/Zapotoczny, a w kategorii +55 ks. Andrzej Maczuga, zaś ks. Józef Mikołajczak okazał się nie do pokonania w kategorii + 65.

W turnieju udział wzięli m.in. kapłani z Filipin, Nowej Zelandii, Słowacji, Danii czy USA. Honorowy patronat nad imprezą objął prezydent RP Andrzej Duda.

Tagi:
sport ksiądz tenis

O. Adam Szustak OP o udanym seksie małżeńskim

2018-02-13 12:20

luk / Kraków (KAI)

Znany dominikański duszpasterz akademicki o. Adam Szustak OP spotkał się w poniedziałek wieczorem z młodymi ludźmi w Auditorium Maximum Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. Opowiadał im o budowaniu relacji intymnej w małżeństwie.


Swoją prelekcję oparł o fragment "Pieśni nad Pieśniami", w którym oblubieniec zwracając się do oblubienicy nazywa ją siostrą i swoim ogrodem, do którego wchodzi i w którym zbiera mirrę z balsamem, pije miód, a następnie wino i mleko. W tej perspektywie dominikanin tłumaczył jak zbudować w małżeństwie udane życie seksualne.

Jak podkreślił na wstępie seksualność wymyślił Pan Bóg i tymi słowami jako pierwszymi zwrócił się do Adama i Ewy. - Nie powiedział im: "Idźcie na rekolekcje". Ale: "Bądźcie płodni i rozmnażajcie się". A więc seksualność to wspaniała rzeczywistość stworzona przez Boga - powiedział.

Odnosząc się do wspomnianego fragmentu wskazał, że oblubieniec mówi w nim o "swoim ogrodzie". - To oznacza, że to jest jego własność. A kiedy się tak dzieje - w momencie ślubu. Wcześniej jakakolwiek próba wejście do tego ogrodu jest włamaniem do własności Boga - stwierdził.

Duchowny zwrócił również uwagę, że oblubieniec używa słowa "siostro", co uczy, że aby zbudować udane życie seksualne w małżeństwie potrzeba najpierw prawdziwej relacji między dwojgiem ludzi. - Takiej, jaka jest między osobami spokrewnionymi, takiej, która nigdy nie zniknie. To właśnie ta relacja daje kobiecie poczucie bezpieczeństwa. Jeśli chcesz mieć udane życie seksualne zaopiekuj się nią i ciągle ją zdobywaj - mówił.

Opisując dalej zachowanie oblubieńca uwypuklił, że w "ogrodzie" oblubienicy on na początku szuka mirry. - Mirra jest zawsze związana ze śmiercią. Oznacza oddanie życie. Więc zapamiętajcie jedno zdanie. Rzeczywistość seksualna męża i żony wyjdzie wtedy, kiedy on zapomni o sobie i zajmie się jej przyjemnością, a ona o sobie i skupi się wyłącznie na nim. To przecież jest definicja miłości - zapomnieć o sobie i zająć się całkowicie drugą osobą - wskazał.

Następnie kaznodzieja uwrażliwiał, że udane życie seksualne nie wyjdzie bez zaproszenia do niego Pana Boga. - Nie chodzi o to, by kochać się z żoną z różańcem w ręku. Ale przecież każdy wierzący wie, że jeśli w najfajniejszych rzeczach nie będzie Boga to wyjdzie lipa. Małżonkowie powinni się tego uczyć z modlitwy Tobiasza i Sary - zaapelował.

Nauczał też, że rzeczywistość seksualna w małżeństwie domaga się nieustannej pracy, zwłaszcza rozmowy. - Widziałem wiele małżeństw, którym się nie układało w tym wymiarze, bo nie rozmawiali. Nie byli szczerzy. Nie mówili o swoich pragnieniach i nie starali się zrozumieć drugiej strony - mówił, prosząc o to, by przyszli małżonkowie dbali o swoje żony, nawet jeśli wymaga to bardzo długiego przygotowania ich do współżycia, a żony nie zapominały o swoich mężach.

Zachęcił, by młodzi zapamiętali te postawy i wykorzystali je w swoich przyszłych małżeństwach. - Z nimi i oddaniem tej rzeczywistości Bogu można rzeczywiście z seksualności zrobić upojenie i ucztę, do której zaprasza nas sam Pan Bóg - powiedział na zakończenie o. Szustak.

Organizatorami wydarzenia byli: Langusta na palmie, Sala Na Górze, Wspólnota Pan AMA, 18.30 w Mariackim/Schola Mariacka.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Świadectwo: Lekarz rozpłakał się ze wzruszenia

2018-02-16 11:47

Fragment książki „Cuda dzieją się po cichu. O jasnogórskich cudach i łaskach”

„Amputacja” – krótko powiedział doktor. Kazimiera Wiącek z Lublina podniosła wzrok. „Nie rozumiem. Jak to…”

Piotr Drzewiecki

„Jest porażenie nerwu w lewej nodze, a teraz jeszcze ten zator tętniczy. Tu już nie ma czego leczyć. Amputacja jest konieczna” – powtórzył medyk. Kobieta wróciła do domu, bijąc się z myślami. Jak to, odetną jej nogę?! Co prawda chodzi o kulach, ale wciąż chodzi i ma dwie nogi! Kiedy zadzwonił dzwonek i otworzyła drzwi, odetchnęła z ulgą.

W odwiedziny wpadł zaprzyjaźniony lekarz. On na pewno coś wymyśli. Chciał jej dodać odwagi, ulżyć w cierpieniu. Ale niczego nie wymyślił. „Chyba bez amputacji się nie obejdzie” – powiedział smutno. „Jeśli tak, to ja chcę jechać na Jasną Górę!” – oznajmiła twardo.

Cała rodzina zaoponowała przeciwko takiemu pomysłowi. Śmierć jej grozi w każdej chwili, a ona chce sobie podróże urządzać? Kazimiera postawiła na swoim. W przekonaniu rodziny dopomógł lekarz, który miał nadzieję, że pielgrzymka do Częstochowy przynajmniej doda otuchy jego cierpiącej pacjentce. Nie puścili jej samej. Razem z Kazimierą pojechała jej siostra, siostrzenica i bliska sąsiadka. Od rannego odsłonięcia – w niedzielę 22 czerwca 1980 roku – do zasłonięcia Cudownego Obrazu o godzinie 13 Kazimiera Wiącek bez chwili przerwy modliła się w Kaplicy Matki Bożej razem z towarzyszącymi jej kobietami. Kiedy rozległy się bębny zwiastujące zasłonięcie Obrazu, z twarzą zalaną łzami zwróciła się do siostry: „Popatrz, zasłonili Matkę

Bożą i Ona pozostawiła mnie z kulami!”. Chwilę później poczuła niezwyczajny przypływ siły. Podkurczona, zagrożona amputacją noga rozluźniła się, wyprostowała, a Kazimiera Wiącek odstawiła kule, oparła je o filar i wyprostowana przyłączyła się do kolejki „Na ofiarę”. Tam zdjęła swoje korale i położyła je na ołtarzu.

Przeżycie było tak silne, a wydarzenie tak nieprawdopodobne, że nie przyszło jej do głowy, aby komukolwiek zgłosić swoje uzdrowienia. Na Jasnej Górze pojawiła się dopiero dwa tygodnie później. A wraz z nią znów siostra, siostrzenica i sąsiadka. Złożyły zeznania przed kronikarzem jasnogórskim; Kazimiera do akt dołączyła zaświadczenie od lekarza, który – gdy ją zobaczył bez kul, ze zdrową nogą – zwyczajnie rozpłakał się ze wzruszenia.

Zaświadczenie lekarskie brzmiało: „Od dnia 23 maja 1979 roku wystąpiło porażenie zupełne kończyny dolnej lewej. 9 maja 1979 roku wystąpił zator tętnicy podudzia lewego, co groziło amputacją kończyny. 22 czerwca 1980 roku ustąpiło porażenie”. Kazimiera Wiącek nie miała wątpliwości, za czyją sprawą to porażenie ustąpiło. Zdrowa i ogromnie szczęśliwa przez szereg lat w rocznicę swojego uzdrowienia pielgrzymowała na Jasną Górę do Matki Bożej, by Jej ze wszystkich sił dziękować za tę niezwykłą łaskę, jakiej doznała. A jej kule? Wiszą obok kul Janiny Lach, wskazując przybywającym pielgrzymom, czym jest nagrodzona ufność.

„CUDA DZIEJĄ SIĘ PO CICHU.


O JASNOGÓRSKICH CUDACH I ŁASKACH.”
Autor: Anita Czupryn
Premiera: 26 lutego 2018 r.
Wydawnictwo: Fronda PL. Sp. z o.o.

Przeczytaj także: Cuda dzieją się po cichu. O Jasnogórskich cudach i łaskach

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Ekstremalna Droga Krzyżowa w Wałbrzychu

2018-02-23 08:17

W roku 2009 pomysłodawca i twórca Szlachetnej Paczki, ksiądz Jacek Stryczek, po raz pierwszy zainicjował Ekstremalną Drogę Krzyżową. Jej trasa wiodła z Krakowa do Kalwarii Zebrzydowskiej.


Szybko okazało się, że idea EDK, mająca w zamyśle spotkanie człowieka z Bogiem w niepowtarzalnych i szczególnych warunkach, zatacza coraz szersze kręgi. Już w 2013r. EDK liczyła 12 lokalizacji, a udział w niej wzięło około 2000 osób. W 2015r. wyruszyło w nią około 11000 uczestników w 66 rejonach. W roku 2017 liczba ta jeszcze wzrosła! Zarejestrowano ponad 250 rejonów (także poza granicami Polski), a EDK przeszło ponad 50000 wierzących.

EDK to długa, około 40 km, nocna trasa w samotności lub w grupach do 10 osób nacechowana milczeniem, modlitwą i medytacją. To przemieniające człowieka duchowe ćwiczenia wpisane niejednokrotnie w niesprzyjające warunki terenowe i atmosferyczne.

Grupa osób, która przeszła EDK, między innymi z Bielawy, „zapragnęła”, aby w bieżącym roku to chrześcijańskie wydarzenie mogło zaistnieć również w Wałbrzychu. Tegoroczne EDK zaplanowano na 23 marca 2018r i po raz pierwszy będzie można wyruszyć z Wałbrzycha.

Wałbrzyska trasa św. Jerzego rozpocznie się Mszą święta o godz. 20 w kościele pw. św. Jerzego na Białym Kamieniu w Wałbrzychu i będzie wiodła przez Górę Chełmiec, Boguszów- Gorce, Górę Dzikowiec, Unisław Śląski, Stary Glinik, pod Górą Borową, Górę Wołowiec, Górę Niedźwiadki, Park Sobieskiego i zakończy się w kościele pw. św. Jerzego na Białym Kamieniu w Wałbrzychu. Szczegółowy opis wałbrzyskiej trasy św. Jerzego znajduje się na FB EDK Wałbrzych oraz na stronie www.edk.walbrzych.pl.

Więcej informacji można znaleźć na stronie www.edk.org.pl przez którą można się zarejestrować do udziału w EDK i pod numerem tel. 509388567 (Agnieszka).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem