Reklama

Dywizjon 303

Wniebowstąpienie Pańskie

ALUMN WODZISŁAW SZCZEPANIK
Edycja podlaska 21/2001

Bożena Sztajner
Kamień w Kościele Wniebowstąpienia w Jerozolimie

Czterdzieści dni po Niedzieli Zmartwychwstania Chrystusa Kościół katolicki świętuje uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego. Jest to pamiątka triumfalnego powrotu Pana Jezusa do nieba, skąd przyszedł na ziemię dla naszego zbawienia przyjmując naturę ludzką.

Św. Łukasz pozostawił w Dziejach Apostolskich następującą relację o tym wydarzeniu: "Po tych słowach [Pan Jezus] uniósł się w ich obecności w górę i obłok zabrał Go im sprzed oczu. Kiedy uporczywie wpatrywali się w Niego, jak wstępował do nieba, przystąpili do nich dwaj mężowie w białych szatach. I rzekli: ´Mężowie z Galilei, dlaczego stoicie i wpatrujecie się w niebo? Ten Jezus, wzięty od was do nieba, przyjdzie tak samo, jak widzieliście Go wstępującego do nieba´. Wtedy wrócili do Jerozolimy z góry, zwanej Oliwną, która leży blisko Jerozolimy, w odległości drogi szabatowej" (Dz 1, 9-12). Na podstawie tego fragmentu wiemy dokładnie, że miejscem Wniebowstąpienia Chrystusa była Góra Oliwna. Właśnie na tej samej górze rozpoczęła się wcześniej męka Pana Jezusa. Wtedy Chrystus cierpiał i przygotowywał się do śmierci na krzyżu, teraz okazał swoją chwałę jako Bóg. Na miejscu Wniebowstąpienia w 378 r. wybudowano kościół z otwartym dachem, aby upamiętnić unoszenie się Chrystusa do nieba. W 1530 r. kościół ten został zamieniony na meczet muzułmański i taki stan utrzymuje się do dnia dzisiejszego. Mahometanie jednak pozwalają katolikom w uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego na odprawienie tam Mszy św.

We wspomnianym wyżej fragmencie Dziejów Apostolskich św. Łukasz opowiada, że obłok zabrał Pana Jezusa sprzed oczu Apostołów, kiedy Ten wstępował do nieba. Już w Starym Testamencie przez obłok rozumiano szczególną obecność Boga wśród Narodu Wybranego. W obłoku przecież Bóg prowadził Izraelitów do ziemi obiecanej, w obłoku Bóg zstąpił na Górę Synaj. Kiedy Ewangelista św. Łukasz opisuje, że obłok zabrał Pana Jezusa, chciał przez to podkreślić, że odtąd rozpoczęła się Jego chwała. Wniebowstąpienie było wielką radością dla nieba, gdyż Chrystus po zwycięskim boju powrócił do domu. W Ewangelii św. Jana czytamy, że "Jezus... od Boga wyszedł i do Boga idzie" (J 13, 3). Ewangelista Jan podaje również następujące słowa naszego Pana: " Wyszedłem od Ojca i przyszedłem na świat; znowu opuszczam świat i idę do Ojca" (J 16, 28). Tak więc do nieba powraca Syn Boży, wstępuje On w wielkim triumfie jako Król. Obłok ma podkreślać, że Chrystus przechodzi do zupełnie innego świata, który jest niewidzialny i trudno go sobie nawet wyobrazić.

Wniebowstąpienie to nie tylko dzień wielkiej radości dla nieba ale również dla całego rodzaju ludzkiego. Oto Pan Jezus wstąpił do nieba nie sam, ale zabrał ze sobą wszystkie dusze świętych. Ten dzień jest tym radośniejszy, że Chrystus powrócił do swojego Ojca wraz z naturą ludzką, w której walczył na ziemi i zwyciężył. Przyoblekł się w nią dla naszego zbawienia, kiedy począł się z Ducha Świętego w łonie Maryi Dziewicy. Teraz jako Bóg - Człowiek po pokonaniu śmierci w tajemnicy zmartwychwstania i w tej naturze odbiera dodatkową chwałę. Wniebowstąpienie to więc nie tylko osobisty triumf Chrystusa, ale także nasze zwycięstwo, najwyższa chwała naszej ludzkiej natury. Kiedy wyznajemy wiarę podczas Mszy św., odmawiamy wtedy takie słowa: " Wstąpił do nieba, siedzi po prawicy Ojca". Dla nas oznacza to, że zostaliśmy wyniesieni ponad wszystkie stworzenia, nawet ponad aniołów. W uwielbionej naturze Jezusa Chrystusa chwałę odbiera nie tylko człowiek, ale również całe stworzenie. O tych wszystkich prawdach przypominają słowa papieża św. Leona Wielkiego: "Po błogosławionym zmartwychwstaniu Pana naszego Jezusa Chrystusa, którego wskrzesiła moc Boża dnia trzeciego jako świątynię rozwaloną, dzisiaj najmilsi, upływa dzień czterdziesty, przeznaczony najświętszym wyrokiem dla naszego pouczenia, aby widokiem zmartwychwstałego ciała umocniła się wiara nasza... Apostołowie... napełnieni są radością. Bo zaiste wielka i nieopisana była przyczyna ich szczęścia, kiedy widzieli, jak na oczach tłumu wstępowała natura rodzaju ludzkiego ponad wszystkie stworzenia niebieski, bijące godnością chóry aniołów, nawet ponad zastępy archaniołów się wznosząc i dochodząc do granic Bóstwa - wiem Syn Boży ją sobie poślubił. Dlatego wyniesienie Chrystusa jest równocześnie i naszym także wyniesieniem: co bowiem pochodzi z Głowy, spada i na ciało. Dzisiaj bowiem nie tylko zostaliśmy umocnieni w posiadaniu nieba, lecz wznieśliśmy się wyżej dzięki łasce Chrystusa, niż utraciliśmy przez zazdrość szatana. Jak bowiem zawzięty nieprzyjaciel zrzucił nas z posiadłości niebieskich, tak nas jako braci swoich syn Boży społem po prawicy Ojca umieszcza".

Św. Łukasz w swojej Ewangelii podaje, że po tym jak Pan Jezus został uniesiony do nieba, Apostołowie z wielką radością powrócili do Jerozolimy. Zostali pouczeni o powtórnym przyjściu Chrystusa, który przybędzie na świat, aby go osądzić. Już przy Ostatniej Wieczerzy nasz Pan zapewniał: "W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce. A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem" ( J 14, 2-3). Uczniowie Chrystusa zostali poddani licznym, ciężkim próbom podczas Jego pobytu na ziemi. Widzieli cuda Pana Jezusa, słyszeli Jego nauki, które pociągały tłumy. Chociaż byli świadkami tego wszystkiego, jednak w momencie męki i śmierci Chrystusa opuścili Go. Nie łatwo im też przyszło uwierzenie, że ich Nauczyciel i Pan zmartwychwstał. Kiedy jednak Pan Jezus przez czterdzieści dni pokazywał się Apostołom, ich wiara w zmartwychwstanie Bożego Syna umocniła się do tego stopnie, że później mężnie znosili prześladowania i oddawali własne życie dla Niego. Tym trudniej było im się rozstać z Chrystusem, kiedy ten wstępował do nieba. Pan Jezus powiedział jednak, że Jego odejście jest konieczne, aby mógł przyjść Pocieszyciel. Tymi słowami zapowiadał On posłanie ludziom Ducha Świętego, który odtąd miał prowadzić Kościół aż do skończenia czasów.

Należałoby się zastanowić, do czego nasz Pan zobowiązuje nas w tajemnicy Wniebowstąpienia. Św. Augustyn zachęca wierzących w Chrystusa w taki sposób: "W dniu dzisiejszym nasz Pan, Jezus Chrystus, wstąpił do nieba: podążajmy tam sercem razem z Nim". Przypomina w tym miejscu słowa św. Pawła, który nawoływał: "Jeśliście więc razem z Chrystusem powstali z martwych, szukajcie tego, co w górze, gdzie przebywa Chrystus, zasiadając po prawicy Boga. Dążcie do tego, co w górze, nie do tego, co na ziemi" (Kol 3, 1-2). Dalej św. Augustyn przypomina, że Pan Jezus chociaż wstąpił do nieba, nie odszedł od nas. Podobnie i my już jesteśmy razem z Nim w ojczyźnie niebieskiej, choć w naszym ciele nie spełniło się jeszcze to, co jest nam obiecane. Tajemnica Wniebowstąpienia nie każe jednak odrywać oczu od ziemi, lecz czynić ją sobie poddaną w ten sposób, aby budować "nową ziemię i nowego niebo". Tajemnica Wniebowstąpienia ukazuje sens pracy i ludzkich wysiłków, utwierdza chrześcijańską misję w świecie. Każdy człowiek powołany jest do tego, aby podporządkowując sobie ziemię, odnosił do Boga siebie i wszystkie rzeczy. Chodzi tu również o zwykłe, codzienne zajęcia, najdrobniejsze nawet prace, które rozwijają dzieło Stwórcy, zaradzają potrzebom swoich braci.

W naszej diecezji jest tylko jeden kościół parafialny, który nosi tytuł Wniebowstąpienia Pańskiego. Świątynia ta znajduje się w miejscowości Strabla. Natomiast w Mierzwinie znajduje się jeszcze kaplica pod tym wezwaniem.

Tagi:
wniebowstąpienie

Plan Boskiego dewelopera?

2017-05-24 09:58

Ks. Marek Łuczak
Niedziela Ogólnopolska 22/2017, str. 28-29

Uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego w kalendarzu liturgicznym umiejscowiona jest stosunkowo blisko Wielkanocy. W tym fakcie należy się doszukiwać duszpasterskiej strategii: ostateczną perspektywą człowieka nie może być bowiem Zmartwychwstanie rozpamiętywane tylko w Wielkanoc, ale niebo – ostateczny cel ludzkiej egzystencji


Jan Matejko, „Wniebowstąpienie” 1884 r.

Zmartwychwstanie – zgodnie z nauczaniem Kościoła – będzie z pewnością doświadczeniem każdego człowieka. Jedni jednak będą mieli udział w Zmartwychwstaniu do zbawienia, a inni do potępienia. Trudno się zatem dziwić, że niejako w centrum zainteresowania chrześcijańskiego jest niebo, nazywane przez niektórych ojczyzną albo domem. Jako potomkowie pierwszych rodziców możemy się przecież pochwalić wyjątkowym rodowodem: o ile jednak przez Adama doświadczyliśmy utracenia raju jako miejsca obcowania z Bogiem, o tyle dzięki Chrystusowi nasze wygnanie będzie kiedyś jedynie niechlubnym wspomnieniem. Śmierć Zbawiciela przesunęła perspektywę każdego człowieka do rzeczywistości niewyobrażalnej: „W domu Ojca mego jest mieszkań wiele”.

Nadzieja wbrew nadziei

Na czym budować swe przekonanie na temat obiecanego nieba? Najpewniejszym źródłem naszej nadziei są obietnice samego Chrystusa. A tym większą można mieć pewność w skuteczność Jego gwarancji, im większa będzie świadomość Męki Pana. Nie miałoby bowiem sensu to niewyobrażalne cierpienie Chrystusa na krzyżu, gdyby nie stawka tej ogromnej ofiary. W przykładach kaznodziejskich pojawia się niekiedy następujący wątek: gdyby strażak ratujący kogoś z płonącego domu nie miał przekonania, że uda mu się uratować zagrożonych trawiącym ogniem, nie podejmowałby tak wielkiego ryzyka. Pan Jezus zaś nie tylko obiecał nam niebo, ale zagwarantował swą obietnicę niejako honorem: „Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział”. Przywołajmy zatem w tym miejscu fragment Ewangelii wg św. Jana, dzięki któremu można mieć nadzieję wbrew nadziei. Pan Jezus powiedział: „W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce. A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem” (J 14, 2-3). W obietnicy Chrystusa jest nie tylko mowa o niebie, ale też wskazówka odnosząca się do jego istoty: „abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem”. W myśleniu o niebie więc nie tyle chodzi o miejsce, ile o stan życia we wspólnocie z Bogiem i wszystkimi świętymi.

Nic na siłę

W refleksji na temat Wniebowstąpienia nie można zignorować jednego z ważniejszych kluczy do rozumienia tej tajemnicy. Liturgia słowa przewidziana na tegoroczne obchody akcentuje miłość, która jest fundamentem niebieskiej wspólnoty z Bogiem. We fragmencie Ewangelii wg św. Jana przeznaczonym na tegoroczną szóstą niedzielę wielkanocną czytamy: „Kto ma przykazania moje i je zachowuje, ten Mnie miłuje. Kto zaś Mnie miłuje, ten będzie umiłowany przez Ojca mego, a również Ja będę go miłował i objawię mu siebie”. Pan Jezus zatem uzależnia przyszłe zjednoczenie ze sobą od przestrzegania przykazań. Zaznacza jednocześnie, że postawa ta ma wynikać nie tyle ze strachu przed karą, ile z miłości, która jest jednocześnie najważniejszym przykazaniem, o czym można przeczytać w innym miejscu Biblii.

Niebo więc nie jest w pierwszym rzędzie nagrodą, ani tym bardziej Bożym wyrokiem. Niebo z punktu widzenia przesłania teologicznego jest bezpośrednią konsekwencją miłości Boga i bliźniego. Staje się ono w ten sposób elementem pewnego samostanowienia: albo człowiek pokocha Boga i ludzi z całego serca, a dzięki tej postawie otrzyma możliwość przebywania z przedmiotami swej miłości na wieki, albo przepełni swe serce nienawiścią, a wówczas nikt na siłę nie będzie chciał uszczęśliwiać tych, którzy wybrali inaczej.

Wróci...

Czego zatem uczy nas Wniebowstąpienie Pańskie? Najwięcej na temat wydarzenia mającego miejsce 40 dni po Zmartwychwstaniu pisze św. Łukasz w Dziejach Apostolskich. Rzecz miała miejsce na Górze Oliwnej, a więc dokładnie tam, gdzie rozpoczęła się Męka Chrystusa. Można więc powiedzieć o szczególnego rodzaju klamrze: najpierw Męka, a po pewnym czasie Jego chwała. Jak zatem czytamy w Dziejach Apostolskich: „Po tych słowach uniósł się w ich obecności w górę i obłok zabrał Go im sprzed oczu. Kiedy jeszcze wpatrywali się w Niego, jak wstępował do nieba, przystąpili do nich dwaj mężowie w białych szatach. I rzekli: «Mężowie z Galilei, dlaczego stoicie i wpatrujecie się w niebo? Ten Jezus, wzięty od was do nieba, przyjdzie tak samo, jak widzieliście Go wstępującego do nieba»” (Dz 1, 9-11). Słowa te wyznaczają perspektywę. Pan wróci po nas.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

O. Bartoszewski: beatyfikacja kard. Wyszyńskiego może nastąpić pod koniec 2019 r.

2018-08-19 13:49

Radio Warszawa, aw, tk, lk / Warszawa (KAI)

Beatyfikacja kard. Stefana Wyszyńskiego może nastąpić pod koniec 2019 roku – stwierdził w niedzielę o. Gabriel Bartoszewski, wicepostulator w procesie beatyfikacyjnym w programie „Angelus” na antenie Polsat News i Radia Warszawa. Stolica Apostolska niedawno przesłała do Warszawy dekret o heroiczności cnót Prymasa Tysiąclecia.

Archiwum Instytutu Prymasa Wyszyńskiego
„Miłość jest niejako dowodem osobistym naszego pochodzenia z Boga-Miłości, jest znakiem rozpoznawczym naszego synostwa Bożego” – kard. Stefan Wyszyński

O. Gabriel Bartoszewski przypomniał, że dekret o heroiczności cnót oznacza zakończenie pierwszego etapu procesu beatyfikacyjnego kard. Wyszyńskiego.

"Dekret jest końcową syntezą całego procesu beatyfikacyjnego, począwszy od diecezji, poprzez wszystkie prace już w Kongregacji [ds. Świętych - KAI], studia i ocenę teologiczną przez konsultorów-teologów i następnie przez komisję kardynałów i biskupów" - wyjaśnił.

Jak dodał, jeśli kolejne etapy procesu beatyfikacyjnego przebiegną zgodnie z planem, to beatyfikacji kard. Wyszyńskiego można się spodziewać już pod koniec przyszłego roku.

O. Bartoszewski poinformował, że o ile konsylium medyczne wyda opinię pozytywną, to na końcowe prace komisji teologicznej potrzeba trzech miesięcy i mniej więcej tyle samo na prace komisji kardynałów, po których powinno nastąpić ogłoszenie dekretu o cudownym uzdrowieniu. - Rok 2019 może być do dyspozycji - stwierdził wicepostulator.

Dekret o uznaniu heroiczności cnót kard. Stefana Wyszyńskiego został wydany przez Stolicę Apostolską w grudniu ub. roku. Dekret taki jest orzeczeniem Kościoła, że Sługa Boży cieszy się sławą świętości i heroiczności cnót. To oficjalny głos Kościoła, że dana postać jest w chwale błogosławionych i że może być beatyfikowana.

"W dekrecie jest zawarty przebieg życia, a na końcu zawarte jest stwierdzenie, że Sługa Boży praktykował cnoty heroiczne - wiarę, nadzieję, miłość oraz cnoty moralne - roztropność, sprawiedliwość, umiarkowanie w stopniu nadzwyczajnym. Do beatyfikacji jest też konieczny drugi wymóg: cud. Niemniej, jeśli chodzi o heroiczność, jest to zasadniczy głos" - mówił w grudniu ub. roku w rozmowie z KAI o. Bartoszewski.

Stefan Wyszyński urodził się w 3 sierpnia 1901 r. w miejscowości Zuzela nad Bugiem. Po ukończeniu gimnazjum w Warszawie i Łomży wstąpił do Seminarium Duchownego we Włocławku, gdzie 3 sierpnia 1924 roku został wyświęcony na kapłana. Po czterech latach studiów na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim na Wydziale Prawa Kanonicznego i Nauk Społecznych uzyskał stopień doktora.

Podczas II wojny światowej jako znany profesor był poszukiwany przez Niemców. Ukrywał się m.in. we Wrociszewie i w założonym przez matkę Elżbietę Czacką zakładzie dla ociemniałych w Laskach pod Warszawą.

W okresie Powstania Warszawskiego ks. Wyszyński pełnił obowiązki kapelana grupy "Kampinos" AK.

W 1946 r. papież Pius XII mianował ks. prof. Wyszyńskiego biskupem, ordynariuszem lubelskim. 22 października 1948 r. został mianowany arcybiskupem Gniezna i Warszawy oraz Prymasem Polski.

W coraz bardziej narastającej konfrontacji z reżimem komunistycznym, Prymas Wyszyński podjął decyzję zawarcia "Porozumienia", które zostało podpisane 14 lutego 1950 r. przez przedstawicieli Episkopatu i władz państwowych.

12 stycznia 1953 r. abp Wyszyński został kardynałem. Osiem miesięcy później, 25 września 1953 r. został aresztowany i internowany. Przebywał kolejno w Rywałdzie Królewskim koło Grudziądza, w Stoczku Warmińskim, w Prudniku koło Opola i w Komańczy w Bieszczadach.

W ostatnim miejscu internowania napisał tekst odnowionych Ślubów Narodu, wygłoszonych następnie na Jasnej Górze 26 sierpnia 1956 r. jako Jasnogórskie Śluby Narodu. 26 października 1956 r. Prymas wrócił do Warszawy z internowania. W latach 1957-65 prowadził Wielką Nowennę przed Jubileuszem Tysiąclecia Chrztu Polski.

W latach 60. czynnie uczestniczył w pracach Soboru Watykańskiego II.

Zmarł 28 maja 1981 r. w uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego. Na pogrzeb kardynała w Warszawie 31 maja przybyły dziesiątki tysięcy ludzi.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Piekary Śląskie: pielgrzymka kobiet do Matki Sprawiedliwości i Miłości Społecznej

2018-08-19 21:06

ks. sk / Piekary Śląskie (KAI)

„Wdzięczność” była tematem, który zdominował piekarskie wzgórze podczas stanowej pielgrzymki kobiet do sanktuarium Matki Sprawiedliwości i Miłości Społecznej w Piekarach Śląskich.

www.piekary.pl

O wdzięczności mówił metropolita katowicki abp Wiktor Skworc. – Wdzięczność oznacza, że potrafimy dostrzec i docenić dobro, jakie otrzymujemy od Boga i od ludzi – mówił.

Szczególne podziękowania złożył rodzinom, w których kobiety odgrywają niezwykle ważną rolę. Mobilizował równocześnie pątniczki do tego, aby uczyły „dzieci i młodzież macierzyństwa przyjmującego życie i strzegącego życia; macierzyństwa rozumianego jako misja i powołanie; macierzyństwa przekazującego wiarę, wartość i kulturę oraz umiłowanie ojcowizny i ojczyzny”.

Temat rodziny przewinął się także podczas homilii w czasie Eucharystii. Wygłosił ją abp Tomasz Peta z Kazachstanu, który zwrócił uwagę, że „ostateczna walka między dobrem i złem rozegra się właśnie o świętość rodziny”.

Metropolita katowicki zauważył także, że „paleta inicjatyw rządowych i pozarządowych na rzecz umocnienia rodziny oraz jej kompleksowego wspierania (…) dają nadzieję na pomyślna przyszłość”.

Hierarcha zaapelował także o rozważenie projektu dotyczącego wprowadzenia emerytur dla kobiet, które całe swoje życie poświęciły na wychowanie dzieci. Ta wypowiedź spotkała się z bardzo pozytywnym przyjęciem ze strony pątniczek.

W Piekarach odniesiono się także kilkakrotnie do nauczania papieża Franciszka. Abp Skworc zwrócił uwagę, że grudniowy szczyt klimatyczny jest „doskonałą okazją do jeszcze lepszego poznania nauczania papieża zawartego w encyklice „Laudato si”.

W czasie nieszporów biskup nominat Grzegorz Olszowski przytoczył natomiast papieskie nauczanie zawarte w adhortacji Gaudete et exsultate. Przypomniał, że ojciec święty przestrzega przed niebezpieczeństwami na naszej drodze do świętości. - Takimi niebezpieczeństwami są: współczesny subiektywizm, czyli „po swojemu”. Bo mnie się wydaje, że to jest tak i nie dopuszczam innej możliwości… (…). Drugie niebezpieczeństwo to współczesny pelagianizm, kiedy chcemy wszystko zrobić o własnych siłach – mówił biskup nominat.

Jednym z tematów poruszonych przez abp Tomasza Petę z Kazachstanu był walka między dobrem a złem, która trwa w sercu każdego człowieka. Wymienił także zagrożenia, „niszczące idee przewalające się przez świat, idee bezbożnictwa i braku rozumu”. Zaliczył do nich: ideologię gender, eutanazję, brak poszanowania życia od poczęcia, „prawo do aborcji”, czyli do zabicia drugiego człowieka, liberalne podejście do małżeństwa.

Podczas pielgrzymki głos zabrał także bp Tadeusz Kusy OFM, który podczas „godziny ewangelizacji” opowiadał o strasznej sytuacji panującej w ogarniętej wojną domową Republice Środkowej Afryki. Prosił także kobiety o modlitwę w intencji RŚA, zwłaszcza o dar pokoju i zakończenie walk. – Sytuacja jest tak trudna i pogmatwana, że po ludzku rozwiązać się jej nie da – stwierdził.

Szczególnym akcentem tegorocznej pielgrzymki świata żeńskiego do Matki Sprawiedliwości i Miłości Społecznej było ofiarowanie złotej róży. Komentując ten gest metropolita katowicki zauważył, że „w symbolice chrześcijańskiej róża oznacza Chrystusa, ale także doskonałość i cnoty Maryi. Tytuł Maryi „Róża Duchowna” został zatwierdzony przez Kościół jako odpowiedni do wypowiedzenia duchowego piękna Maryi, ponieważ Ona jest ikoną piękna Boga”.

W niedzielę po 15 sierpnia świat żeński archidiecezji katowickiej pielgrzymuje do Matki Sprawiedliwości i Miłości Społecznej w Piekarach Śląskich. Corocznie na piekarskie wzgórze przybywa około 80 tys. kobiet. W tym roku homilię podczas pielgrzymki wygłosił abp Tomasz Peta z Kazachstanu, a głównym celebransem Eucharystii był bp Jan Kopiec z Gliwic.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem