Reklama

Akcja dom

Franciszek odprawił Mszę św. Posłania wieńczącą 31. ŚDM w Krakowie

2016-07-31 12:56

tom, am, pab, aw (KAI) / Brzegi / KAI

Grzegorz Gałązka

Do zaangażowania w rozwój innej ludzkości, nie czekając na oklaski, ale poszukując dobra dla niego samego, zachęcił młodych Franciszek podczas Eucharystii na Campus Misericordiae w Brzegach. Na Mszy św. posłania wieńczącej 31. Światowe Dni Młodzieży papież apelował: "Nie zatrzymujcie się na powierzchni rzeczy i nie ufajcie światowym liturgiom pozorów, „makijaży” duszy, aby wydawać się lepszymi!". Papież ogłosi, że następny ŚDM , po dwóch na poziomie diecezjalnym, będzie w roku 2019 w Panamie. W Eucharystii uczestniczyło ok. 2 mln młodych ze wszystkich kontynentów.

Papież Franciszek przybył na Campus Misericordiae po godz. 9.00. Przesiadł się do papamobile i odbył ośmiokilometrową podróż między sektorami, witany entuzjastycznie przez blisko 2 mln pielgrzymów z blisko 200 krajów ze wszystkich kontynentów. Pielgrzymi witali Ojca Świętego machając flagami swoich państw i wznosząc okrzyki: Viva papa Francesco! Większość pielgrzymów spędziła noc na miejscu, na modlitwie, śpiewach i tańcach.

Zobacz zdjęcia: Msza św. Posłania na Campus Misericordiae w Brzegach

"Przed Tobą młody Kościół trzeciego tysiąclecia!" – powiedział do papieża kard. Stanisław Dziwisz witając Franciszka na Mszy wieńczącej Światowe Dni Młodzieży. "Pamiętamy i modlimy się w tej Mszy świętej o wszystkich naszych braciach i siostrach, którzy cierpią w naszym niespokojnym świecie" – mówił metropolita krakowski.

Kard. Dziwisz przypomniał, że w Mszy uczestniczy młodzież z całego świata, która czuwała tu całą noc. Dodał, że uczestnicy ŚDM, zwołani przez papieża, spotkali się na polskiej ziemi, aby doświadczyć radości Ewangelii. "Dzielili się między sobą, a także dzielili się z nami wszystkimi entuzjazmem wiary, która rozjaśnia mroki zła i przemocy, cierpienia i śmierci" – mówił hierarcha.

Reklama

"Pamiętamy i modlimy się w tej Mszy świętej o wszystkich naszych braciach i siostrach, którzy cierpią w naszym niespokojnym świecie. Modlimy się o dar pokoju w ludzkich sercach i w każdym zakątku ziemi" – podkreślił w słowie powitalnym kard. Dziwisz.

Zapewnił, że zgromadzeni na liturgii będą się modlić także w intencji papieża. "Niech Pan użycza Ci sił w służbie Kościołowi. Niech wspiera Cię orędownictwo Maryi, Matki Chrystusa, a także orędownictwo świętego Ignacego Loyoli – patrona dnia dzisiejszego oraz świętego Jana Pawła II – Papieża młodych i Bożego Miłosierdzia" – mówił metropolita krakowski i poinformował, że polski Kościół w geście solidarności, ofiaruje dla Caritas w Libanie ambulans, jako dar papieża z okazji ŚDM w Krakowie.

Podczas Liturgii Słowa odczytano fragment Księgi proroka Ozeasza mówiący Bogu, który woła: „miłości pragnę, nie krwawej ofiary”. W drugim czytaniu z Listu św. Pawła do Efezjan była mowa o darze Bożej łaski, o Jego miłosierdziu, jakim Bóg obdarza.

Ewangelię odśpiewano w obrządku rzymskim i bizantyjsko-słowiańskim co przypominało o dwóch tradycjach kościelnych na terenie Europy środkowo-wschodniej już od samego początku pojawienia się wiary chrześcijańskiej i obecności wielu młodych obrządku bizantyjskiego, szczególnie grekokatolików z Ukrainy.

W homilii nawiązując do Ewangelii św. Łukasza o spotkaniu w Jerychu Jezusa i Zacheusza, zwierzchnika poborców podatkowych, zamożnego współpracownika znienawidzonych okupantów rzymskich, Franciszek zwrócił uwagę, że poprzez to spotkanie Jezus pragnie przybliżyć się do życia każdego człowieka, przebyć do końca naszą drogę, aby Jego życie i nasze życie spotkały się naprawdę.

Przypomniał, że spotkanie z Jezusem zmienia życie Zacheusza, tak jak to było i może być codziennie w przypadku każdego z nas i zwrócił uwagę, że Zacheusz aby spotkać Jezusa musiał zmierzyć się z co najmniej trzema przeszkodami: niską posturą, paraliżującym wstydem i szemrzącym tłumem.

Pierwszą z nich jest niska postura: Zacheusz nie mógł zobaczyć Mistrza, ponieważ był niski. "Także i dzisiaj może nam grozić, że będziemy stali z daleka od Jezusa, bo wydaje się nam, że nie dorastamy, bo mamy niską opinię o sobie" - powiedział papież i dodał: "Jest to wielka pokusa, która dotyczy nie tylko samooceny, ale dotyka również wiary".

Papież przypomniał, że zostaliśmy stworzeni na obraz Boga a Jezus nasze człowieczeństwo uczynił swoim a Jego serce nigdy nie oddzieli się od nas. "Duch Święty chce w nas mieszkać; jesteśmy powołani do wiecznej radości z Bogiem!" - zaznaczył Franciszek i dodał: "To jest nasza `postura`, to jest nasza duchowa tożsamość: jesteśmy umiłowanymi dziećmi Bożymi – zawsze nimi jesteśmy".

Franciszek zapewnił młodych, że Bóg nas miłuje takimi, jakimi jesteśmy, i żaden grzech, wada czy błąd nie sprawi, by zmienił swoje zdanie, nikt nie jest gorszy i daleki, nie ma człowieka bez znaczenia, ale wszyscy jesteśmy umiłowani i ważni.

Zwrócił też uwagę, że Bóg liczy na każdego człowieka z powodu tego, kim jest, a nie z powodu tego, co ma. "W Jego oczach nic nie znaczy, jak jesteś ubrany, czy jakiego używasz telefonu komórkowego; dla Niego nie jest ważne, czy podążasz za modą – liczysz się ty. W Jego oczach jesteś wartościowy, a twoja wartość jest bezcenna" - zapewnił papież.

Ojciec Święty przypomniał, że Bóg kocha nas bardziej, niż my kochamy samych siebie, że wierzy w nas bardziej, niż my wierzymy w siebie, że zawsze nam „kibicuje” jako najbardziej niezłomny z fanów. Zawsze czeka na nas z nadzieją, nawet gdy zamykamy się w naszych smutkach, ciągle rozpamiętując doznane krzywdy i przeszłość. "Ale przywiązywanie się do smutku nie jest godne naszej postury duchowej!" - przestrzegł Franciszek. Nazwał smutek "wirusem", który zaraża i blokuje wszystko i zachęcił do codziennej porannej modlitwy: „Panie, dziękuję Ci, że mnie kochasz; spraw bym zakochał się w moim życiu!”. Wskazał na wielki dar jakim jest "kochać i być kochanym".

Drugą przeszkodą na drodze do spotkania Zacheusza z Jezusem jest "paraliżujący wstyd", który jednak Zacheusz przezwyciężył. Franciszek wezwał młodych aby nie gasili pięknej ciekawości, ale zaangażowali się i aby ich życie nie było zamknięte w szufladzie.

Zachęcił aby nie wstydzili się zanieść Jezusowi wszystkiego, a zwłaszcza słabości, trudów i grzechów w spowiedzi. "Nie dajcie sobie znieczulić duszy, ale dążcie do pięknej miłości, która wymaga również wyrzeczenia i mocnego „nie” dopingowi sukcesu za wszelką cenę i narkotykowi myślenia tylko o sobie i swojej wygodzie" - apelował papież.

Po niskiej posturze i paraliżującym wstydzie papież wskazał na trzecią przeszkodę, której Zacheusz musiał stawić czoło, na szemrzący tłum, który najpierw go blokował, a później krytykował. Franciszek przestrzegł młodych aby nie wierzyli tymi, którzy stawiają przeszkody, starając się, by uwierzyli, że Bóg jest daleki, surowy i niezbyt czuły, dobry dla dobrych a zły wobec złych. "Bóg zachęca nas do prawdziwej odwagi: byśmy byli silniejsi niż zło, kochając wszystkich, nawet naszych nieprzyjaciół".

Papież zaapelował: "Nie zniechęcajcie się: z waszym uśmiechem i otwartymi ramionami głosicie nadzieję i jesteście błogosławieństwem dla jednej rodziny ludzkiej, którą tutaj tak dobrze reprezentujecie!"

Zachęcił młodzież by zaangażowała się w rozwój innej ludzkości, nie czekając na oklaski, ale poszukując dobra dla niego samego, ciesząc się, że zachowała czyste serce i pokojowo walczy o uczciwość i sprawiedliwość. "Nie zatrzymujcie się na powierzchni rzeczy i nie ufajcie światowym liturgiom pozorów, „makijaży” duszy, aby wydawać się lepszymi" - przestrzegł Franciszek i dodał: "Natomiast dobrze zainstalujcie połączenie bardziej stabilne, serce, które niestrudzenie widzi i przekazuje dobro. I tę radość, którą darmo otrzymaliście od Boga, darmo dawajcie bo wielu na nią czeka!"

Papież zwrócił uwagę, że Światowy Dzień Młodzieży, rozpoczyna się dziś i trwać będzie jutro, w domach. Zachęcił młodych aby Jezus był z nimi nie tylko we wspomnieniach, ale w codziennym życiu: w nauce, studiach i pierwszych latach pracy, przyjaźniach i uczuciach, planach i marzeniach.

Podkreślił by nie zapominali o modlitwie gdyż "Jezus bardzo ufa", że pośród wszystkich codziennych kontaktów i czatów na pierwszym miejscu będzie "złota nić modlitwy" a Ewangelia stanie się trwałym „nawigatorem” na drogach ich życia.

Franciszek podkreślił, że Jezus wzywa każdego po imieniu a imię Zacheusza w języku owego czasu przywołało "pamięć Boga". "Zaufajcie pamięci Boga. Jego pamięć nie jest „twardym dyskiem”, który rejestruje i zapisuje wszystkie nasze dane, ale czułym współczującym sercem, które cieszy się trwale usuwając wszelkie nasze ślady zła" - zaapelował Franciszek. Na zakończenie wezwał do cichej modlitwy "dziękując Panu, który tutaj zechciał się z nami spotkać"

Podczas wyznania wiary młodzi nałożyli na ramię jeden z symboli Chrztu św. - "białą szatę" w formie białego szalika, na którym oprócz ryb - symbolu Chrystusa młodzi wypisali datę swojego chrztu.

Modlitwę wiernych odmówiono w kilku językach. W pierwszym wezwaniu, odczytanym po francusku, modlono się za Kościół, aby "przez swe dzieła i swe nauczanie był w stanie ukazać prawdziwą wartość godności ludzkiej i bezinteresownej miłości".

Drugie, w języku hebrajskim, odnosiło się do prawodawców i rządzących, aby Bóg obdarzył ich "prawdziwą miłością do każdego człowieka oraz wolą wielkodusznej pracy w służbie wszystkich obywateli".

W odczytanym po angielsku trzecim wezwaniu, polecano młodych z całego świata, którzy wyznają odważnie swą przynależność do Chrystusa, prosząc Boga: "uczyń ich serca czystymi i wielkodusznymi, zdolnymi do budowania lepszego świata".

W języku polskim odczytano czwarte wezwanie. Dotyczyło ono ubogich i "najpokorniejszych z ludzi". Proszono Boga, "który dostrzega potrzeby i pragnienia każdego człowieka", aby nauczył nas "dostrzegać potrzeby braci żyjących obok nas" i natchną nas "do działania dla ich dobra".

Nie zabrakło też modlitwy za tych, którzy cierpią prześladowania z powodu swej wiary. Proszono, aby Bóg dał im odczuć swoją bliskość, a nam ukazał sposób, w jaki możemy ich wesprzeć na drodze życia. To wezwanie odczytano po chińsku.

Na końcu, w języku hiszpańskim polecano wszystkich pielgrzymów, organizatorów Światowych Dni Młodzieży oraz wszystkich wolontariuszy i osoby, które pomogły spotkać się tutaj, "w świetle Miłosierdzia Bożego", prosząc o błogosławieństwo dla nich oraz umocnienie więzi komunii z Bogiem i z innymi ludźmi.

Na końcu modlitwę odmówił Ojciec Święty: "Boże, bogaty w miłosierdzie, nie odwracaj od nas swego spojrzenia pełnego miłości, przymnóż nam wiary, którą wyznajemy a za wstawiennictwem świętych Jana Pawła II i Faustyny Kowalskiej uczyń nas prawdziwymi świadkami Ewangelii

W procesji darów szli wolontariusze z archidiecezji krakowskiej, komitetu organizacyjnego ŚDM, oraz małżeństwo z dziećmi, uczestnicy projektu "Mamy dla ŚDM".

Po komunii przewodniczący Papieskiej Rady ds. Świeckich, kard. Stanisława Ryłko podziękował Ojcu Świętemu za to, że na miejsce tegorocznych ŚDM wybrał Kraków - miasto, w którym znajduje się sanktuarium Jezusa Miłosiernego i z którym bardzo mocno związani są apostołowie Bożego Miłosierdzia: święta Faustyna Kowalska i święty Jan Paweł II.

Ma to znaczenie tym bardziej, że - jak przypomniał kard. Ryłko - ŚDM odbywają się pod hasłem „Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią” i przypadają w roku Nadzwyczajnego Jubileuszu Miłosierdzia,

- Tu, w Krakowie przeżyliśmy dni wspaniałe i niezapomniane. Ten Światowy Dzień Młodzieży pozwolił nam odkryć miłosierdzie jako pulsujące serce Ewangelii i chrześcijaństwa, ponieważ chrześcijaństwo i miłosierdzie to jedno - podkreślił hierarcha.

- Jezus Miłosierny, czczony w sanktuarium w Łagiewnikach rzeczywiście przeszedł pośród nas, a Jego spojrzenie pełne czułej miłości głęboko poruszyło nasze serca. Ileż ważnych decyzji dojrzało w młodych w tych dniach: decyzja o chrześcijańskim małżeństwie, kapłaństwie lub życiu konsekrowanym. Ileż radości doświadczyli ludzie młodzi będąc razem jako bracia, świadcząc w ten sposób światu, że wspaniale jest być chrześcijaninem, że warto w swoim życiu pójść za Chrystusem - dodał.

Polski purpurat przypomniał słowa św. Jana Pawła II, wypowiedziane 17 sierpnia 2002 r. podczas inauguracji sanktuarium Jezusa Miłosiernego w Krakowie - Łagiewnikach, że trzeba przekazywać światu ogień miłosierdzia, ponieważ "w miłosierdziu Boga świat znajdzie pokój, a człowiek szczęście”.

- Dzisiaj, na tym „polu miłosierdzia” słowa świętego papieża znajdują prorocze spełnienie. Dziś ci młodzi ludzie, poruszeni Bożym miłosierdziem, wracają do swoich krajów, jako apostołowie i świadkowie miłosierdzia - stwierdził.

Na zakończenie przewodniczący Papieskiej Rady do Spraw Świeckich poprosił papieża o błogosławieństwo dla zgromadzonych, którzy - jak powiedział - są gotowi by wyruszyć i zanieść aż na krańce ziemi płomień miłosiernej miłości Boga.

Po przemówieniu kard. Ryłki, Franciszek przy śpiewie pieśni "Abba Ojcze" przekazał sześciorgu młodych ludzi z sześciu kontynentów lampiony, symbolizujące iskrę Bożego miłosierdzia. Ogień ten został rozpalony we wtorek 26 lipca na rozpoczęcie Światowych Dni Młodzieży w Krakowie, w kaganku pod dużym Krzyżem Ognia Bożego Miłosierdzia. Jest to nawiązanie do symboliki iskry, która wyszła na cały świat z Łagiewnik. Na lampionach zostało umieszczone logo ŚDM.

"Boża Opatrzność zawsze nas uprzedza. Pomyślcie, że już zdecydowała, jaki będzie kolejny etap tej wielkiej pielgrzymki rozpoczętej w 1985 roku przez świętego Jana Pawła II! I dlatego z radością ogłaszam, że następny Światowy Dzień Młodzieży – po dwóch na poziomie diecezjalnym – będzie w roku 2019, w Panamie - ogłosił uroczyście Franciszek w przemówieniu przed modlitwą Anioł Pański.

Przedstawiciele tego kraju w Ameryce Środkowej, graniczącego z Kolumbią i Kostaryką, wzięli udział w ŚDM w Krakowie.

Od piątku przebywa w Polsce także prezydent tego kraju, Juan Carlos Varela Rodriguez, który spotkał się m.in. z prezydentem Andrzejem Dudą. Prezydent Republiki Panamy przyleciał do Polski wraz z 500-osobową delegacją. Celem wizyty były m.in. Światowe Dni Młodzieży

W dalszej części przemówienia Franciszek podziękował organizatorom ŚDM za przygotowanie "tego duchowego dotlenienia". Słowa wdzięczności skierował także do młodych pielgrzymów. - Wielkie „dziękuję” kieruję do was, drodzy młodzi! Napełniliście Kraków entuzjazmem waszej wiary, który udziela się innym. Święty Jan Paweł II radował się z nieba i pomoże wam zanieść wszędzie radość Ewangelii - powiedział papież.

Dodał, że były to dni doświadczenia piękna powszechnego braterstwa w Chrystusie, "który jest centrum i nadzieją naszego życia". - On mówił do serca każdego z was: odnowił was swoją miłością, pozwolił wam odczuć światło Jego przebaczenia, moc Jego łaski - powiedział. Dzięki temu doświadczeniu, jak mówił Franciszek, po powrocie do swoich krajów i wspólnot młodzi będą mogli żyć i postępować w miłosierdziu.

Jak podkreślił, tą, która uczy nas, jak nie tracić otrzymanego daru, ale zachowywać go w sercu, jest Maryja. "W ten sposób każdy z was, ze swoimi ograniczeniami i słabościami może być świadkiem Chrystusa, tam gdzie mieszka, w rodzinie, parafii, stowarzyszeniach i grupach, w miejscach nauki, pracy, służby, rozrywki wszędzie tam, gdzie Opatrzność was poprowadzi na waszej drodze" - wskazał Ojciec Święty.

Mszę św. zakończył śpiew hymnu 31. ŚDM nawiązującego do hasła spotkania: „Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią”.

Z Ojcem Świętym Eucharystię koncelebrowało 50 kardynałów, 850 biskupów, 12 tys. księży za całego świata ubranych w szaty zaprojektowane przez zmarłego na początku lipca grafika ŚDM Macieja Cieślę. Przy ołtarzu u boku papieża stali: kard. Dziwisz i kard. Stanisław Ryłko.

Na Campus Misericordiae obecni byli: prezydent Andrzej Duda i przedstawiciele rządu - premier Beata Szydło, ministrowie, marszałkowie Sejmu i Senatu i inni.

Eucharystię uświetnił muzycznie Chór i Orkiestra Światowych Dni Młodzieży Kraków 2016 r.

Z Campus Misericordiae Franciszek pojechał do Pałacu Arcybiskupów, gdzie zje obiad z orszakiem papieskim.

O godz. 17.00 w krakowskiej Tauron Arena odbędzie się spotkanie Franciszka z wolontariuszami ŚDM oraz z Komitetem Organizacyjnym ŚDM i dobroczyńcami.

O godz. 18.15 na lotnisku w podkrakowskich Balicach zaplanowano ceremonię pożegnania papieża Franciszka przez najwyższe władze Rzeczpospolitej i przedstawicieli Episkopatu Polski oraz Archidiecezji Krakowskiej.

Około 18.30 Franciszek odleci do Rzymu polskimi liniami LOT.

Tagi:
ŚDM w Krakowie 31.07

Młody Kościół w Panamie

2019-01-16 11:02

Rozmawia Krzysztof Tadej, dziennikarz TVP
Niedziela Ogólnopolska 3/2019, str. 6-7

Krzysztof Tadej
Ks. Emil Parafiniuk – dyrektor Krajowego Biura Organizacyjnego Światowych Dni Młodzieży

KRZYSZTOF TADEJ: – Światowe Dni Młodzieży w Panamie opisywane są przez dziennikarzy w różny sposób. Jedni skupiają się na przedstawieniu kraju, inni podają dane statystyczne związane z uczestnikami. Co jest najważniejsze podczas Światowych Dni Młodzieży, w których będzie uczestniczył papież Franciszek?

KS. EMIL PARAFINIUK: – Rzeczywiście, warto mówić przede wszystkim o tym, co jest istotą tego wydarzenia. Wbrew pozorom w czasie Światowych Dni Młodzieży papież nie jest najważniejszy. Ojciec Święty zawsze podkreślał to, że jest jednym z pielgrzymów. To spotkanie młodych z całego świata, którzy przybywają do konkretnego kraju, żeby doświadczyć powszechności Kościoła. Dzieje się to w obecności Chrystusa i to na Chrystusa skierowane są oczy wszystkich uczestników. To On nas wszystkich gromadzi. To Chrystus powinien być w centrum uwagi. Światowe Dni Młodzieży mają również wymiar pielgrzymkowy. Uczestnicy podczas tych dni nie będą mieli warunków hotelowych czy wycieczkowych, tylko pielgrzymkowe, co wiąże się ze świadomie podejmowanym przez każdą osobę trudem. Poza tym Światowe Dni Młodzieży w Panamie mają pokazać całemu światu Kościół w Ameryce Łacińskiej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Koncert kolęd 2019 300x300 nowy termin

Jerzy Owsiak na bakier z Kościołem i patriotyzmem

2014-06-10 14:43

Jerzy Robert Nowak
Niedziela Ogólnopolska 24/2014, str. 42-43

TOMASZ URBANEK/DDTVN/EAST NEWS
Jerzy Owsiak

Niedawno ogłoszono, że laureatem plebiscytu „Ludzie Wolności”, organizowanego przez „Gazetę Wyborczą” i TVN, w kategorii „społeczeństwo” został Jerzy Owsiak. Dla wielu osób była to wiadomość szokująca ze względu na ogromną kontrowersyjność tej postaci. Powszechnie znana jest rola Jerzego Owsiaka jako najgłośniejszego propagatora „luzu”, amoralnej zasady „róbta, co chceta”. Wielokrotnie wskazywano również, jak za jego rzekomą apolitycznością i ogromnie nagłaśnianą przez media ideą charytatywnej zbiórki pieniędzy kryje się jednoznaczna stronniczość na rzecz lewej części sceny politycznej. W tym tekście chciałbym skrótowo pokazać niektóre – nie dość znane – fakty, ilustrujące wyraźne uprzedzenia Owsiaka wobec Kościoła i Polaków jako narodu.

Antykościelne fobie

Jerzy Owsiak jest synem pułkownika milicji, zajadłego ateisty. Jego ojciec w pisanych przez siebie życiorysach akcentował swój negatywny stosunek do duchowieństwa katolickiego, określając je jako „szkodnika państwa demokratycznego” (P. Lisiewicz, M. Marosz, „Ten, który zniszczył bunt”, „Nowe Państwo”, ½013). Niewierząca była również matka Owsiaka (por. M. Narbutt, „Człowiek orkiestra”, „Rzeczpospolita” z 31 stycznia – 1 lutego 2004 r.).

Pomimo wychowania w ateistycznej rodzinie Owsiak deklarował się jako „niechodzący do kościoła katolik” (M. Narbutt, tamże). O tym, jaki jest faktyczny stosunek Owsiaka do Kościoła, najwymowniej świadczy fakt, że na początku lat 90. Owsiak ogłaszał jako hymn w programie „Róbta, co chceta” antyklerykalną piosenkę „Hipisówka” zespołu „Kobranocka” (por. P. Lisiewicz, „Seks zamiast armat”, „Gazeta Polska” z 3 stycznia 2007 r.). Piosenka w obrzydliwy wręcz sposób lżyła Kościół i duchownych. Dość zacytować choćby taki fragment:

„Modlitw szept w usta wbiegł
O stosunkach, o stosunkach przerywanych,
Głupi pech i lęk klech
Na głupotę, na durnotę przekuwany.
Wiara w cud, mrowie złud,
Które ty opłacasz swoją mrówczą pracą,
Dokąd pójść, zewsząd gnój,
Zwykły znój, za który nigdy nie zapłacą”.

I jakoś dziwne wyszydzanie w piosence „lęku klech na głupotę przekuwanego”, „wiary w cud” nijak nie przeszkadzało „katolikowi” Owsiakowi. Promowanie antykościelnej „Hipisówki” u Owsiaka nie było czymś odosobnionym. Grzegorz Wierzchołowski wspominał: „Na pierwszej edycji Przystanku w 1995 r. gromkie brawa wśród części publiczności zebrał np. lewacki zespół «Hurt», śpiewając m.in.: «Zdejmij ten krzyż, on przeszkadza ci, zdejmij ten krzyż, wyrzuć go za drzwi»” („Przystanek Postęp”, „Gazeta Polska” z 29 sierpnia 2007 r.).

W wywiadzie dla czasopisma „Zdrowie” „katolik” Owsiak wprost wyszydzał wiarę w cudowne powstanie człowieka, mówiąc m.in.: „Ludzie za granicą mnie pytają: «Czy naprawdę u was w rządzie myślą, że człowiek powstał wyłącznie w sposób cudowny?». Co ja mam odpowiadać? Jak głupoty opowiada ktoś w autobusie, można się odwrócić. Ale kiedy to mówią politycy – trzeba reagować” (za postkomunistycznym „Przeglądem” z 14 stycznia 2007 r.).

Szokujący był fakt, że „katolik” Owsiak jakoś szczególnie nietolerancyjny był wobec Kościoła katolickiego, podczas gdy równocześnie był bardzo łaskawy wobec innych wyznań, zwłaszcza wobec sekty Hare Kryszna. Socjolog Jacek Kurzępa komentował: „Pan Owsiak z niewiadomych powodów toczy boje z Przystankiem Jezus, podczas gdy bez oporów przyzwala na aktywność sekty Hare Kryszna, która ponad 20 lat temu została uznana za szczególnie niebezpieczną przez Parlament Europejski. Hare Kryszna zaprasza woodstockową młodzież do udziału w procesjach, oferuje tanie posiłki, wabi do swojej świątyni, z której dobiegają dźwięki modlitwy i mantry. Ludzie nie rozumieją, że uczestniczą w rytuałach sekty. Ten kryptoprzekaz oceniam jako bardzo subtelną, ale niebezpieczną promocję Hare Kryszny” (wywiad A. Mikołajczyka z dr. J. Kurzępą pt. „Świat według Owsiaka”, „OZON” z 2 sierpnia 2008 r.). Trzeba stwierdzić, że dr Kurzępa (dziś już profesor) miał rację. Na tle życzliwego stosunku Owsiaka do sekty Hare Kryszna tym bardziej szokujący był jego nader niechętny stosunek do Przystanku Jezus. Po kilku latach tarć i trudnych rozmów w końcu doszło do ostatecznego konfliktu z winy Owsiaka. W marcu 2003 r. Jerzy Owsiak w wypowiedzi dla „Gazety Lubuskiej” (powtórzonej później przez KAI) powiedział, że „nie chce widzieć na Przystanku Woodstock namiotu i duchownych z Przystanku Jezus”. Na uwagę ks. Draguły, że organizatorzy Przystanku Jezus spełnili już w zeszłym roku wszystkie warunki Owsiaka, szef WOŚP warknął: „Powiedzmy, że w tym roku odbiła mi palma”. Wśród zbieraniny młodych na Woodstocku nader silnie uzewnętrzniały się nastroje antykatolickie. W czasie Przystanku Woodstock w 1999 r. pod adresem młodzieży z Przystanku Jezus, która szła w Drodze Krzyżowej, „posypały się wyzwiska ze strony zbuntowanych punków. Poleciało też kilka butelek” (M. Majewski, „Żar stu tysięcy”, „Rzeczpospolita” z 7 sierpnia 1999 r.). Wielokrotnie dochodziło do profanowania krzyża przy namiocie na Przystanku Jezus. Zdziczali młodzi ludzie rzucali w niego puszkami od konserw i wyszydzali go (por. M. Jeżewska, M. Marosz, D. Łomicka, „Przystanek Woodstock – profanują krzyż”, „Gazeta Polska Codziennie” z 3 sierpnia 2013 r.). Ze szczególną zajadłością Owsiak atakował Radio Maryja i o. Tadeusza Rydzyka. Po publikacji we „Wprost” osławionych „taśm Rydzyka” pisał w liście do prezydenta i premiera: „Słowa o. Rydzyka mogę tylko porównać z najbardziej absurdalnymi wypowiedziami partyjnych bonzów III Rzeszy (...). Jest tak głupio znowu wstydzić się za ten kraj” („Gazeta Wyborcza” z 11 lipca 2007 r.).

Owsiak: „Polacy są straszliwymi rasistami”

W 2000 r., w czasie ogromnego kryzysu prawicy w związku z upadkiem AWS-u, Jerzy Owsiak pozwolił sobie na publiczne ujawnienie całej fobii wobec swego narodu. Zrobił to w wywiadzie dla tropiącego „nacjonalizm” i „antysemityzm” antyfaszystowskiego czasopisma „Nigdy Więcej”, mówiąc m.in.: „Polacy są straszliwymi rasistami. Szowinizm narodowy jest obecny w Polsce i nie jest to wcale bardzo marginalne zjawisko. Potwierdza to np. program Wojciecha Cejrowskiego «WC Kwadrans» (...). Polacy lubią być rasistami, chcą polepszyć przez to swój wizerunek, swoją własną wartość. (...) Duży udział w tym ma np. Kościół, który, nie rozumiejąc pewnych rzeczy, stawia kropkę nad «i». (...) Jesteśmy bardzo nietolerancyjni w stosunku do osób innej wiary. (...) Polacy są okropnymi rasistami (wywiad A. Zachei z J. Owsiakiem pt. „Trzeba być konsekwentnym”, „Nigdy Więcej”, 1½000). W wywiadzie znalazło się jeszcze odpowiednie określenie Polski w porównaniu z innymi krajami, zdaniem Owsiaka – „Polska... to zaścianek”.

Owsiaka pogarda dla Polski

Można tylko żałować, że te niemądre uogólnienia Owsiaka są tak mało znane w Polsce, bo na pewno pomogłyby w podważeniu jego mitu. Przypomnijmy jednak, że kilkakrotnie nawet podczas publicznych spotkań posuwał się on do otwartego wypowiedzenia jakiejś obrzydliwej opinii o Polsce. Oto kilka przykładów. 8 czerwca 2001 r. w Żarach, podczas publicznego spotkania zorganizowanego przez władze miasta i w ich obecności, Owsiak wypowiedział słowa: „W Polsce, tym pieprzonym kraju, zawsze będą narkotyki” (MZM, „Polska to «piep... kraj»”, „Nasza Polska” z 19 czerwca 2001 r.). Oburzony wypowiedzią Owsiaka Krzysztof Błażejczyk skierował do prokuratury doniesienie o popełnieniu przestępstwa z art.133, polegającego na znieważeniu Ojczyzny. Wkrótce okazało się jednak, że prokuratura, decyzją z 31 lipca 2001 r., odmówiła wszczęcia dochodzenia w sprawie znieważenia narodu i Rzeczypospolitej Polskiej. Pismo prokuratury nie zawierało żadnej argumentacji (por. A. Echolette, „Nie obraził Narodu”, „Nasza Polska” z 21 sierpnia 2001 r.). Do ponownego plugawienia imienia Polski przez Owsiaka doszło na Przystanku w Woodstock w 2003 r. Andrzej Poray tak pisał na ten temat: „«Polska to pop... kraj. Żyjemy w pop... kraju» – tymi słowami lider Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy Jerzy Owsiak otwierał Przystanek Woodstock. Wykreowany przez lewicowe media «autorytet» i później nie szczędził wulgarnych, agresywnych słów pod adresem Ojczyzny” („Owsiak i jego armia”, „Nasza Polska” z 12 sierpnia 2003 r.).

Dziennikarz „Do Rzeczy” Wojciech Wybranowski wspominał podobnie ohydne wystąpienie Owsiaka: „To był 2002 lub 2003 rok. Jeden z Przystanków Woodstock, jakie jako dziennikarz relacjonowałem (...). Mija godzina 17-ta. W tym czasie w wielu miastach Polski ludzie stają na baczność, w milczeniu oddając hołd Powstańcom Warszawskim. A w Żarach na scenę wychodzi Owsiak. (...) I dokładnie w rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego wrzeszczy do tych młodych zgromadzonych pod sceną obraźliwe słowa pod adresem Polski, coś, że pieprzy Polskę, że Polska to… i tu padają bardzo wulgarne słowa. (...)” („Jerzy Owsiak publicznie zbluzgał mój kraj, czyli jak szef WOŚP «oddał hołd» Powstaniu Warszawskiemu”, www.niezlomni.com, dostęp z 11 stycznia 2014 r.). W czasie gdy mamy tak wielkie zaległości w odsłanianiu przemilczanej najnowszej historii, dziejów Żołnierzy Wyklętych czy prześladowań politycznych doby stanu wojennego, Owsiak perorował: „Trzeba raz na zawsze skończyć z tymi pomnikami ku czci i chwale, z tym wiecznym gadaniem, co kto zrobił 30 lat temu” (wywiad M. Szymaniaka z J. Owsiakiem pt. „Mam dość pomników ku czci i chwale”, „Życie Warszawy” z 25-26 sierpnia 2007 r.).

Szerszy portret J. Owsiaka znajduje się w świeżo wydanym 3. tomie mojej książki „Czerwone dynastie przeciw Narodowi i Kościołowi”, którą można zamówić – tel. 608-854-215 i e-mail: maron@upcpoczta.pl) J.R.N.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ewa Kowalewska o waszyngtońskim Marszu dla Życia: tłum radosnych ludzi manifestujących swoje zaangażowanie pro-life

2019-01-18 21:18

pra / Gdańsk (KAI)

„Atmosfera tego marszu jest absolutnie unikalna, wręcz niesamowita. To niezapomniane przeżycie znaleźć się w tłumie tak wielu młodych, radosnych ludzi, manifestujących swoje zaangażowanie w obronie życia” - wspomina Ewa H. Kowalewska. Prezes Human Life International w Polsce w waszyngtońskim Marszu dla Życia uczestniczyła trzykrotnie i - jak mówi - „za każdym razem było to coś niepowtarzalnego”.

dlazycia.info

W dzisiejszym newsletterze Human Life International w Polsce Ewa H. Kowalewska przypomina historię Marszu dla Życia, który w tym roku w Waszyngtonie przejdzie po raz czterdziesty szósty. Odbywa się on w rocznicę niesławnej decyzji Sądu Najwyższego USA w sprawie Roe contra Wade, która w 1973 roku w praktyce zalegalizowała aborcję na życzenie podczas całej ciąży, aż do urodzenia dziecka.

W tym roku Marsz odbywa się pod hasłem „Jedyny w swoim rodzaju od pierwszego dnia: pro-life jest pro-naukowe”. „W ten sposób organizatorzy chcą pokazać, że każda istota ludzka jest unikalna, niepowtarzalna od samego poczęcia oraz połączyć te fakty z rzetelną wiedzą, która zawsze stoi po stronie prawdy i życia” - komentuje Ewa Kowalewska.

Marsz tradycyjnie przejdzie Aleją Konstytucji pod Kapitol oraz gmach Sądu Najwyższego. Zapowiedziano wielu znakomitych gości, w tym abp. Josepha Neumanna przewodniczącego Komitetu ds. Aktywności Pro-life Konferencji Episkopatu USA. Narrację ma prowadzić znany dziennikarz Ben Shapiro.

Z okazji Marszu organizowanych jest wiele wydarzeń towarzyszących. Większość dużych organizacji przygotowuje własne spotkania dla swoich wolontariuszy i pracowników, najczęściej połączone z posiłkiem. Wieczorem poprzedniego dnia odbywa się Msza św. w waszyngtońskiej katedrze, po której wielu młodych pozostaje na całonocnym czuwaniu. „Punktem kulminacyjnym jest jednak uroczysta kolacja po marszu nazywana „Rose Dinner”. W tym roku ma w niej wziąć udział wiceprezydent USA Mike Pence, który od lat jest osobiście związany z ruchem pro-life” - informuje prezes HLI Polska.

Human Life International, najstarsza w USA organizacja pro-life, założona przez benedyktyna o. Paula Marxa w 1974 roku, od początku uczestniczy w Marszu zwartą grupą swoich wolontariuszy i pracowników. „Atmosfera tego marszu jest absolutnie unikalna, wręcz niesamowita. To niezapomniane przeżycie znaleźć się w tłumie tak wielu młodych, radosnych ludzi, manifestujących swoje zaangażowanie w obronie życia” - wspomina Ewa H. Kowalewska. Prezes Human Life International w Polsce w waszyngtońskim Marszu dla Życia uczestniczyła trzykrotnie i - jak mówi - „za każdym razem było to coś niepowtarzalnego”.

„18 stycznia duchowo łączymy się z obrońcami życia z Ameryki! Papież Franciszek ogłosił odpust zupełny pod zwykłymi warunkami dla wszystkich, którzy tego dnia będą się łączyć w modlitwie w intencji obrony życia z uczestnikami Marszu dla Życia w Waszyngtonie - przyłączmy się” - zachęca Ewa Kowalewska.

Waszyngtoński Marsz dla Życia jest największym tego typu wydarzeniem na świecie. Weźmie w nim udział kilkaset tysięcy ludzi, w większości młodych. „Udział w nim robi wielkie wrażenie, bo jest to autentyczna, radosna afirmacja życia” - mówi Ewa Kowalewska. Marsz dla Życia w Waszyngtonie jest ukoronowaniem podobnych akcji pro-life, które w tych dniach odbywają się w ponad osiemdziesięciu amerykańskich miastach.

Prezes HLI Polska zwraca uwagę, że batalia o zaprzestanie aborcji w ostatnich latach w Ameryce nasila się coraz bardziej. „Od ujawnienia handlu organami zabijanych dzieci przez Planned Parenthood, organizację posiadającą najwięcej placówek aborcyjnych w USA, rozgorzała walka o pozbawienie ich funduszy federalnych. Są to duże pieniądze i jest o co walczyć. Zamknięto już ponad 200 placówek aborcyjnych, ale proceder zabijania poczętych dzieci nadal trwa. Wybór prezydenta Trumpa wzmocnił amerykański ruch pro-life, jednak każdy krok w kierunku delegalizacji aborcji wywołuje totalną awanturę, wspieraną głównie przez demokratów” - pisze Kowalewska.

W najnowszym newsletterze HLI Polska zauważono także, że po ostatnich zmianach w amerykańskim Sądzie Najwyższym większość sędziów jest po stronie ochrony życia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem