Reklama

Papież Franciszek będzie modlił się w celi śmierci o. Kolbego

2016-07-18 08:56

wpolityce.pl

©Mazur/episkopat.pl

Wizyta papieża Franciszka w b. niemieckim obozie Auschwitz, 29 lipca, zbiegnie się w czasie z 75. rocznicą apelu, podczas którego polski franciszkanin o. Maksymilian Kolbe zgłosił się na śmierć głodową w zamian za współwięźnia. Franciszek będzie się modlił w celi, w której Niemcy osadzili o. Kolbego.

Niemcy osadzili skazanego na śmierć ojca Kolbego - męczennika, wyniesionego na ołtarze - w celi w podziemiach bloku 11. Do tego miejsca w przeszłości pielgrzymowali także poprzednicy Franciszka - Jan Paweł II w 1979 r. oraz dziesięć lat temu Benedykt XVI.

Ojciec Kolbe został deportowany do Auschwitz 28 maja 1941 r. z więzienia na Pawiaku. Otrzymał obozowy numer 16670. Historyk z Muzeum Auschwitz Teresa Wontor-Cichy powiedziała, że początkowo trafił do pracy przy zwożeniu żwiru na budowę parkanu przy krematorium. Potem dołączył do komanda w Babicach, które budowało ogrodzenie wokół pastwiska.

Reklama

W Auschwitz Maksymilian podupadł na zdrowiu. Trafił do szpitala obozowego. Więźniowie otaczali go opieką. „Gdy poczuł się lepiej, wręcz wypchnięto go ze szpitala w obawie, by nie został w nim uśmiercony” - mówiła Wątor-Cichy. Później trafiał do lżejszych prac, początkowo w pończoszarni, gdzie reperowano odzież, a później w kartoflarni przy kuchni.

Pod koniec lipca z obozu uciekł więzień. Za karę zastępca komendanta Karl Fritzsch zarządził apel. Dokładna data nie jest znana. Wybrał 10 więźniów i skazał ich na śmierć głodową. Wśród nich był Franciszek Gajowniczek. Opisując w 1946 r. tzw. wybiórkę powiedział on: Nieszczęśliwy los padł na mnie. Ze słowami „Ach, jak żal mi żony i dzieci, które osierocam” udałem się na koniec bloku. Miałem iść do celi śmierci. Te słowa słyszał ojciec Maksymilian. Wyszedł z szeregu, zbliżył się do Fritzscha i usiłował ucałować go w rękę. Wyraził chęć pójścia za mnie na śmierć.

Gajowniczek przeżył wojnę.
Zamykając drzwi celi śmierci jeden z Niemców miał powiedzieć do więźniów, że „zwiędną jak tulipany”. Początkowo - jak wspominali więźniowie - słychać było śpiewy, modlitwy. Z upływem dni cichły. Cele co jakiś czas otwierano sprawdzając, kto umarł. Zwłoki były wynoszone. 14 sierpnia Niemcy zarządzili „oczyszczenie bunkra”. Wszystkich więźniów wyniesiono. Niektórzy jeszcze dawali oznaki życia; wyczuwalny był puls. Wśród nich był ojciec Kolbe. Zabito ich zastrzykiem fenolu — powiedziała Teresa Wontor-Cichy. Śmiertelny zastrzyk wykonał niemiecki więzień kryminalny Hans Bock.

Rajmund Kolbe urodził się 8 października 1894 r. w Zduńskiej Woli. W 1910 r. wstąpił do zakonu, gdzie przyjął imię Maksymilian. Studiował w Rzymie, gdzie w 1917 r. założył stowarzyszenie Rycerstwa Niepokalanej. Do Polski wrócił dwa lata później. W 1927 r. założył pod Warszawą klasztor-wydawnictwo Niepokalanów. Trzy lata później wyjechał do Japonii, skąd wrócił w 1936 r. Objął kierownictwo Niepokalanowa, który stał się największym klasztorem katolickim na świecie.

We wrześniu 1939 r. Niemcy po raz pierwszy aresztowali Kolbego i franciszkanów. Duchowni odzyskali wolność w grudniu. 17 lutego 1941 r. aresztowano go po raz drugi. Trafił na Pawiak, a potem do Auschwitz. Kilka tygodni przed śmiercią powiedział do współwięźnia Józefa Stemlera: Nienawiść nie jest siłą twórczą. Siłą twórczą jest miłość.

Ojciec Maksymilian Kolbe stał się pierwszym polskim męczennikiem podczas II wojny, który został wyniesiony na ołtarze.

Teresa Wontor-Cichy wspomniała, że o. Maksymilian Kolbe miał dwóch braci. Franciszek był legionistą i weteranem wojny z bolszewikami. W 1943 r. trafił do Auschwitz za działalność konspiracyjną. Był przenoszony do innych obozów. Zmarł 23 stycznia 1945 r. w KL Dora-Mittelbau. Trzeci z braci - Józef, również był franciszkaninem. Zmarł w 1930 r. podczas nieudanej operacji wyrostka.

Tagi:
papież Oświęcim Franciszek Franciszek w Polsce

Franciszek pozdrowił wspólnotę Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego

2018-04-25 11:49

st (KAI) / Watykan

Szczególne pozdrowienia dla obchodzącej 100 lecie istnienia wspólnoty Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego skierował Ojciec Święty podczas dzisiejszej audiencji ogólnej, pozdrawiając Polaków.

Włodzimierz Rędzioch

Oto słowa papieża:

Witam polskich pielgrzymów. W sposób szczególny pozdrawiam Arcybiskupa Lublina, Kolegium Rektorów, Profesorów i Studentów Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, którzy przybyli tu z okazji 100-lecia jego założenia i 70-lecia duszpasterstwa akademickiego przy uczelni. Wraz z wami dziękuję Panu za każde dobro duchowe, jakie zrodziło się w waszej wspólnocie uniwersyteckiej w tym stuleciu. Zachęcam was, abyście kontynuowali dobrą tradycję poszukiwania więzi łączących wiarę i rozum, a równocześnie, byście odkrywali nowe metody zgłębiania nauk humanistycznych i przyrodniczych, aby coraz lepiej odpowiadać na wyzwania, jakie współczesny świat stawia przed człowiekiem i społecznościami. Niech wam towarzyszy wasz profesor Karol Wojtyła – św. Jan Paweł II! Wam i wszystkim pielgrzymom tu obecnym z serca błogosławię. Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Papieską audiencję streścił po polsku ks. prał. Paweł Ptasznik z Sekretariatu Stanu Stolicy Apostolskiej:

Ojciec Święty kontynuuje swoją refleksję nad Chrztem, który – jak czytamy w Katechizmie Kościoła Katolickiego – jest „w szczególny sposób «sakramentem wiary», ponieważ jest sakramentalnym wejściem w życie wiary” (n. 1236). W liturgii chrztu, litania do wszystkich świętych, modlitwa egzorcyzmu i namaszczenie olejem katechumenów, od czasów starożytnych przypominają, że modlitwa Kościoła wspiera katechumenów w walce ze złem, towarzyszy im na drodze dobra, pomaga im wyzwolić się spod władzy grzechu, aby przejść do królestwa Bożej łaski. Kościół prosi o uwolnienie ich od wszystkiego, co oddziela od Chrystusa i przeszkadza w wewnętrznym zjednoczeniu z Nim. Także dla dzieci prosimy Boga o uwolnienie od grzechu pierworodnego i uświęcenie ich jako mieszkania Ducha Świętego (por. Obrzęd Chrztu Dzieci, n. 56). Chrzest nie jest formułą magiczną, ale darem Ducha Świętego, który uzdalnia tego, kto go otrzymuje „do walki ze złym duchem”. W tej walce nie jesteśmy sami. Kościół modli się, abyśmy nie ulegli zasadzkom zła, ale pokonali je mocą Paschy Chrystusa. Umocnieni przez zmartwychwstałego Pana, możemy z wiarą powtarzać słowa świętego Pawła: „Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia” (Flp 4,13).

W dzisiejszej audiencji udział wzięli m. in. abp Stanisław Budzik, metropolita lubelski, Rektor, studenci i Pracownicy Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II oraz Akademickie Stowarzyszenie im. bł. Pier Giorgio Frassati "Frassatianum"; pielgrzymi z Parafii Wniebowzięcia NMP Głoska (diecezja wrocławska); z parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa, z Wrocławia; parafii św. Mikołaja w Elblągu; Młodzież z VI Liceum Ogólnokształcące im. Jana Pawła II w Legnicy oraz Katolickiego Liceum i Gimnazjum im. św. Franciszka z Asyżu w Legnicy; Zespół Szkół Ekonomicznych z Nysy; Zespół Szkół Rolniczych z Prudnika Członkowie Grup Modlitwy Św. Ojca Pio z Diecezji Bielsko-Żywieckiej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Brat ks. Popiełuszki i jego małżonka z medalem od Prezydenta RP

2018-04-24 19:04

Łukasz Krzysztofka

Prezydent Andrzej Duda wręczył w Pałacu Prezydenckim Medal za Długoletnie Pożycie Małżeńskie Józefowi i Alfredzie Popiełuszkom, starszemu bratu i bratowej bł. ks. Jerzego Popiełuszki.

Jakub Szymczuk/KPRP

Odznaczeni są małżeństwem od pięćdziesięciu lat. - Dostojni Jubilaci, cieszę się z Waszego święta. To ogromny zaszczyt, że mogę Państwu osobiście wręczyć odznaczenie. Z wielką radością przyjmujemy Państwa w Pałacu Prezydenckim. Życzę Państwu kolejnych pięćdziesięciu lat razem w zdrowiu i spokoju. Życzę, by w rodzinie Państwa układało się wszystko jak najlepiej – mówił po wręczeniu odznaczeń Prezydent Andrzej Duda.

Zobacz zdjęcia: Medal prezydencki dla państwa Popiełuszków

W uroczystości uczestniczyła rodzina i przyjaciele państwa Popiełuszków. Prezydent po wręczeniu odznaczeń żartował, że państwo Popiełuszkowie mają ponad dwa razy większy staż małżeński od niego i żony Agaty.

- Fundamentem naszego małżeństwa jest wiara w Boga oraz wzajemne zrozumienie, miłość, przebaczanie sobie wzajemnie – powiedzieli „Niedzieli” państwo Popiełuszkowie. W swoim życiu przeżyli wiele doświadczeń. - Kogo Bóg miłuje, temu daje krzyże. Pochowaliśmy syna, miał niecałe 18 lat. Ale czujemy, że Bóg się nami opiekuje i pomaga nam w życiu. Przez męki i cierpienia bł. ks. Jerzego otrzymujemy wiele łask od Boga – podkreślali Złoci Jubilaci.

Uroczystość zakończyło wspólne „Sto lat”, zaintonowane przez Pierwszą Damę Agatę Kornhauser-Dudę.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Przemysł pogardy

2018-04-25 20:33

Ks. Paweł Rozpiątkowski

Kiedy rzuciłem okiem na ten tytuł, choć przecież to nie pierwszy spotkany przeze mnie przypadek takiej metody manipulacji, zrobiło mi się niedobrze. Do szpiku zmroził mnie stopień pogardy zawarty w tych kilku słowach: „Znany działacz antyaborcyjny ma nową pracę, został konsultantem wojewódzkim.” Cóż w istocie znaczą te słowa? Ano tyle, że „Pan nikt” dostał pracę. Przecież a przecież „Pan nikt”, nie powinien dostawać pracy, bo „Pan nikt” jest zerem. Ten „Pan nikt”, to lekarz, który leczył i ratował życie wielu ludziom. Profesor, który wykształcił tysiące innych lekarzy. Tylko dlatego, że twardo opowiada się za życiem został nazwany pogardliwie „znanym działaczem antyaborcyjnym”. Czyli właśnie nikim. Chodzi o prof. Chazana.

BOŻENA SZTAJNER

Wiele już napisano o przemyśle pogardy, który był wymierzony w śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Powstały cale analizy działań jego przeciwników politycznych zmierzających do obalenia godnościowych podstaw jego prezydentury. A to pisano o kartoflu. A to zadawano pytania czy prezydent jest alkoholikiem. W ten sposób również starano się wmówić społeczeństwu, że Lech Kaczyński jest nikim. Wielu w to uwierzyło i wierzy nadal.

Przemysł pogardy nadal dobrze funkcjonuje. Jego tryby mielą dziś co znaczniejszych, co odważniejszych obrońców życia. Używane są najbardziej nieczyste chwyty. Prawdziwa wolna amerykanka.

Wściekłą histerię wywołuje np. pokazanie w przestrzeni publicznej niewinnego i prawdziwego zdjęcia kilkutygodniowego dziecka zrobionego za pomocą ultrasonografu. Niedawno w Rzymie urzędnicy wystraszeni przez agresywnych lewaków nakazali je usunąć natychmiast. Nad Wisłą też to przerabialiśmy. Ileż razy urzędnicy nakazywali usunąć, albo bezprawnie niszczono, czy organizowano „społeczne” pikiety przeciw wystawom podobnych zdjęć. To ze strachu, bo odkłamują one aborcjonistyczną narrację pokazując czarno na białym, że pod sercem matki żyje nie płód, ale człowiek. Każdy z nas w piątym czy dziesiątym tygodniu życia tak wyglądał, a że nie jest podobny do siebie dzisiaj? Przecież wielu ma kłopoty z rozpoznaniem siebie na zdjęciach z dzieciństwa. Człowiek się przecież zmienia.

Kilka tygodni temu oglądałem w telewizji dyskusję Kaji Godek z dwoma feministkami. Jedną z nich była prowadząca program w TVN 24 znana dziennikarka. Kaja Godek dala sobie radę doskonale, mimo, że naprzeciw siebie miała nie skrywające niechęci, wściekłości i pogardy dwie lwice, które najchętniej by ją zakneblowały.

I wreszcie fizyczny atak. Ten na Kurię Biskupią w Warszawie z niewybrednymi hasłami, ba groźbami wobec biskupów i księży po tym jak Episkopat Polski wyraził wsparcie dla społecznej inicjatywy „Zatrzymaj aborcję”. Napastnicy gotowi byli na pewno poszturchać. Nie zawahaliby się przed poturbowaniem, a może i znaleźliby się tacy nakręceni, którzy odważyliby się zabić. Nie przesądzam. Boję się tylko, bo widząc nienawiść w czystej postaci, a także przyzwolenie i brak potępienia takich haseł i działań ze strony wspierających mediów, nie mając zbyt bujnej wyobraźni potrafię to sobie jednak wyobrazić.

I co wobec tego? Schować głowę w piasek? Jak struś. To najgorsze, co można zrobić. Gdy chodzi o życie nie można odpuścić „dla świętego spokoju”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem