Reklama

BETEL - Zakupy z sercem - Deribie Mekanene

Cztery zakonnice odkryły 400 tys. gwiazd

2016-06-03 18:09

pb (KAI/corriere.it) / Watykan / KAI

NASA/JPL-Caltech/R. Hurt / Foter.com / Public domain

W latach 1910-1922 cztery anonimowe siostry zakonne z Lombardii, pracujące w Obserwatorium Watykańskim odkryły i skatalogowały 400 tys. gwiazd. Po stu latach ich imiona i nazwiska zostały ujawnione.

Były to: Emilia Ponzoni, Regina Colombo, Concetta Finardi i Luigia Panceri. Ich dane przypadkowo znalazł o. Sabino Maffeo z Obserwatorium Watykańskiego. Dzięki temu cztery siostry będą mogły cieszyć się należnym uznaniem.

Wszystko zaczęło się w latach 1887-1899, gdy w Paryżu spotykali się najbardziej znani ówcześni astronomowie, by skatalogować gwiazdy w dziele „Katalog astrograficzny”, zwanym także mapą nieba. W pracach tych brał też udział specjalista z Watykanu, o. Francesco Denza, wysłany tam przez papieża Leona XIII, który chciał pokazać światu, że Kościół katolicki interesuje się nie tylko teologią.

O. Denzę zastąpił amerykański jezuita o. John Hagen, który chcąc jak najlepiej prowadzić swe badania, poprosił o asystentów, którzy pomogliby mu określać i zapisywać położenie gwiazd. Wybrano cztery zakonnice z Instytutu Sióstr Małej Maryi, które z czasem osiągnęły prawdziwą biegłość nie tylko w obliczaniu współrzędnych astronomicznych (nazywano je „ kobietami-kalkulatorami”), ale i w posługiwaniu się olbrzymim teleskopem. Ich wkład we współczesną astronomię jest nie do przecenienia, a dzięki nim Watykan był jednym z kilku państw, które najbardziej przyczyniły się do opracowania pierwszych map nieba.

Reklama

Ta historia znana była w kręgach kościelnych, lecz nikt nie pamiętał już imion i nazwisk sióstr asystentek. Tym bardziej, że klasztor i same siostry wybrano tylko dlatego, iż mieszkały w pobliżu obserwatorium.

Międzynarodowy projekt opracowania mapy przestrzeni kosmicznej trwał do 1966 r. i doprowadził do skatalogowania prawie 5 mln gwiazd.

Tagi:
odkrycia

Polski chemik i ekrany LCD

2018-03-21 09:42

Witold Iwańczak
Niedziela Ogólnopolska 12/2018, str. 44-45

Polak, żołnierz, chemik i naukowiec, filantrop i wielki patriota. Lucian Barton, bo tak nazywał się po przyjęciu amerykańskiego obywatelstwa, to człowiek, który przyczynił się do tego, że dzisiaj mamy telewizory i monitory LCD

Wikipedia

Ciekłe kryształy to częściowo uporządkowane ciecze tworzone przez anizometryczne molekuły. Inaczej te substancje można określić jako organiczne i organometaliczne związki chemiczne. Stan ten wyróżnia unikalne wprost połączenie typowej cechy cieczy, którą jest płynność, z uporządkowaniem typowym dla struktur krystalicznych.

Chemia i LCD

Stan ciekłokrystaliczny występuje w charakterystycznym dla danej substancji przedziale temperatur, ale w zakresie od –5°C do 55°C. W niższej temperaturze substancja przechodzi w stan krystaliczny, natomiast w wyższej – jest w stanie ciekłym. Rozróżniamy trzy zasadnicze typy substancji ciekłokrystalicznych: nematyczny, smektyczny, cholesteryczny. Ciekłe kryształy najczęściej stosuje się w postaci cienkiej warstwy umieszczonej między dwiema elektrodami. Grupa naukowców w firmie Radio Corporation of America, którą kierował Barton, zajmowała się możliwościami obniżenia temperatury topnienia znanych nematyków przez dodawanie do nich niewielkich ilości różnych substancji organicznych. To właśnie te prace zakończyły się sukcesem i cały zespół badawczy pod kierunkiem George’a Heilmeiera stworzył w 1968 r. pierwszy wyświetlacz LCD.

Dzieciństwo w Polsce i wojna

Lucjan Antoni Bartoszewicz urodził się w Wilnie 27 marca 1921 r. jako syn Wacława Bartoszewicza i Jadwigi z domu Wirpsza. Miał młodszego brata Zbigniewa. Po agresji sowieckiej na Polskę w 1939 r. został zesłany na Syberię i uwięziony w sowieckim obozie pracy przymusowej w Workucie, na północ od koła podbiegunowego. Po ataku Niemiec na ZSRR w 1941 r. Bartoszewicz został zwolniony z obozu i dołączył do 2. Korpusu Polskiego. Z Armią Polską gen. Władysława Andersa przeszedł szlak na Bliski Wschód. W tym czasie ukończył szkolenie podoficerskie. Walczył w Afryce Północnej oraz we Włoszech, m.in. pod Monte Cassino, za co został odznaczony Krzyżem Walecznych. Po wojnie pozostał we Włoszech, gdzie w latach 1946-51 studiował inżynierię chemiczną na politechnice w Turynie. Podczas studiów poznał swoją przyszłą żonę – Włoszkę, Carolinę Salerano, którą poślubił w 1949 r. W grudniu 1951 r. wraz z córką Eleną Bartoszewiczowie wyemigrowali do USA, gdzie przyjęli nazwisko Barton.

Praca naukowa w USA

W 1952 r. Lucian rozpoczął pracę w Thiokol Chemical Corporation, a w 1955 r. przeszedł do laboratorium badawczego Radio Corporation of America (RCA) w Princeton w New Jersey, gdzie przepracował 25 lat. Zajmował się fotoprzewodnikami i kineskopami telewizyjnymi oraz substancjami ciekłokrystalicznymi. Równocześnie studiował na Wydziale Chemicznym Uniwersytetu Rutgersa w Nowym Brunszwiku (New Jersey), który ukończył w 1957 r. W latach 60. ubiegłego wieku wszedł w skład zespołu pracującego nad praktycznym wykorzystaniem substancji o właściwościach nematycznych, czyli ciekłych kryształów. Do zespołu należeli również: George Heilmeier, Louis Zanoni, Joel Goldmacher i Joseph Castellano. Prace prowadzone były w dwóch kierunkach. Grupa Heilmeiera, szefa całego zespołu, poszukiwała nematyków syntetycznych zachowujących swoje parametry w temperaturze pokojowej, jednak to grupie kierowanej przez Bartona udało się osiągnąć pożądany efekt i już 28 maja 1968 r. w Rockefeller Center w Nowym Jorku firma RCA zaprezentowała kilka urządzeń, w których zastosowano wyświetlacz LCD. Były to zegar elektroniczny oraz niewielki, płaski ekran, na którym wyświetlono fragment obrazu telewizyjnego. W relacjach z tego wydarzenia prasa przewidywała, iż „zastosowanie tego wynalazku sprawi, że pojawią się cienkie ekrany telewizyjne, które będzie można wieszać na ścianie jak obrazy”.

Barton był autorem lub współautorem wielu publikacji naukowych o dużym znaczeniu dla rozwoju technologii pamięci holograficznych oraz wyświetlaczy ciekłokrystalicznych. Samodzielnie uzyskał przynajmniej 6 amerykańskich patentów. Za swoją pracę badawczą był wielokrotnie honorowany. Najważniejsze z tych nagród są jednak dwie. Pierwsza z nich to otrzymana w 1969 r. zespołowa nagroda David Sarnoff Outstanding Team Award in Science, przyznana za „badania podstawowe ciekłych kryształów oraz określenie sposobu ich wykorzystania do budowy wyświetlaczy”. W 2006 r., wspólnie z Heilmeierem i Zanonim, uzyskał Milestone Award, przyznawaną przez Institute of Electrical and Electronic Engineers (IEEE), za wkład w opracowanie technologii wyświetlacza ciekłokrystalicznego LCD.

Emerytura i rodzina

Barton bardzo tęsknił za ojczyzną i starał się utrzymywać kontakt ze swoją rodziną. Po zakończeniu wojny najpierw musiał ją jednak odnaleźć. W Polsce zamieszkał jego brat Zbigniew Bartoszewicz z rodziną, natomiast w Stanach Zjednoczonych, w Kentucky, osiedlił się jego kuzyn Andrzej Czerwiński z rodziną. Córka Elena z mężem Donaldem i dziećmi – Marisą i Josephem mieszkają w Charlottesville w Wirginii. W 1980 r., po przejściu na emeryturę, Lucian wraz z żoną Caroliną przenieśli się na Florydę i zamieszkali na wyspie Sanibel, gdzie cieszyły ich wspólne długie spacery po plaży. Barton do późnych lat uprawiał pływanie i jazdę na rowerze. Był zapalonym wędkarzem. Po śmierci żony w 1997 r. przeniósł się do Fort Myers, również na Florydzie. Mieszkał tam przez 12 lat, a pod koniec życia zamieszkał u córki w Charlottesville. Lucian Barton (Bartoszewicz) zmarł 15 czerwca 2009 r. w miejscowym szpitalu w wieku 88 lat. Był wielkim propagatorem wyjątkowej roli Polski w dziejach świata, a jego osobiste oszczędności pozwoliły mu być hojnym dla wielu ludzi. Nie lubił rozgłosu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Franciszek w Genewie: zatracajmy siebie, naśladując Chrystusa

2018-06-21 12:36

tlum. st (KAI) / Genewa

Na konieczność odrzucenia światowości, nawrócenia, zatracania siebie i naśladowania Chrystusa wskazał Ojciec Święty podczas modlitwy ekumenicznej w Centrum Ekumenicznym Światowej Rady Kościołów. Było to pierwsze wystąpienie publiczne papieża podczas jego pielgrzymki do Genewy.

vaticannews.va

Oto słowa papieskiego przemówienia w tłumaczeniu na język polski:

Drodzy bracia i siostry,

Wysłuchaliśmy słów apostoła Pawła do Galatów, którzy doświadczali udręk i zmagań wewnętrznych. Były tam bowiem grupy, które toczyły ze sobą spory i oskarżały się nawzajem. Właśnie w tym kontekście Apostoł, aż dwa razy w kilku wersetach, zaprasza do „postępowania według Ducha” (Ga 5, 16.25).

Postępować. Człowiek jest istotą w drodze. Przez całe życie jest wezwany do wyruszania w drogę, nieustannie wychodząc z miejsca, w którym się znajduje: od chwili, kiedy wychodzi z łona matki i kiedy przechodzi z jednego okresu życia w drugi; od chwili opuszczenia domu swoich rodziców, aż po opuszczenie tej ziemskiej egzystencji. Droga jest metaforą, która odsłania sens ludzkiego życia – życia, które nie wystarcza samo sobie, ale zawsze poszukuje czegoś dalej. Serce zachęca nas, aby iść, aby osiągnąć cel.

Ale postępowanie to dyscyplina, trud, potrzebna jest codzienna cierpliwość i nieustanny trening. Trzeba rezygnować z wielu dróg, aby wybrać tę, która prowadzi do celu i ożywiać pamięć, aby jej nie stracić. Cel i pamięć. Postępowanie wymaga pokory, by powracać do własnych kroków, i troski o swoich towarzyszy podróży, bo tylko razem idzie się dobrze. Krótko mówiąc, postępowanie wymaga ciągłego nawracania się. Dlatego tak wielu z niego rezygnuje, woląc zacisze domowe, gdzie można wygodnie dbać o swoje sprawy, bez narażania się na ryzyka podróży. Ale w ten sposób chwytamy się kurczowo ulotnych zabezpieczeń, które nie dają tego pokoju i radości, do których dąży serce, a które można znaleźć tylko wówczas, gdy wychodzimy ze swoich ograniczeń.

Bóg wzywa nas do tego, od samego początku. Już od Abrahama zażądano, aby opuścił swoją ojczyznę, by wyruszył w drogę, biorąc ze sobą jedynie w ufność w Bogu (por. Rdz 12, 1). Podobnie Mojżesz, Piotr i Paweł oraz wszyscy przyjaciele Pana żyli w drodze. Ale przede wszystkim Jezus dał nam tego przykład. Dla nas wyszedł ze swego Boskiego stanu (por. Flp 2, 6-7) i zstąpił między nas, aby wędrować, On który jest Drogą (por. J 14, 6). On, Pan i Nauczyciel, stał się pielgrzymem i gościem pośród nas. Wróciwszy do Ojca, dał nam dar swego Ducha, abyśmy również mieli siłę, by iść w Jego kierunku, aby wypełniać to, o co prosi Paweł: postępować według Ducha.

Według Ducha: jeśli każdy człowiek jest istotą w drodze, a zamykając się w sobie, zaprzecza swemu powołaniu, to tym bardziej chrześcijanin. Ponieważ, jak podkreśla Paweł, życie chrześcijańskie niesie ze sobą alternatywę, której nie da się pogodzić: z jednej strony postępować według Ducha, podążając ścieżką zainaugurowaną przez chrzest; z drugiej strony „spełniać pożądania ciała” (Ga 15, 16). Co oznacza to wyrażenie? Oznacza próbę samorealizacji poprzez kroczenie drogą posiadania, logikę egoizmu, zgodnie z którą człowiek próbuje zapewnić sobie tu i teraz wszystko, co mu odpowiada. Nie pozwala ulegle prowadzić się Bogu, tam gdzie On wskazuje, ale idzie swoim kursem. Na własne oczy widzimy konsekwencje tej tragicznej drogi: człowiek żądny rzeczy, traci z pola widzenia towarzyszy podróży; wtedy na drogach świata panuje wielka obojętność. Kierując się swymi instynktami, człowiek staje się niewolnikiem niepohamowanego konsumpcjonizmu: wówczas zostaje uciszony głos Boga; wtedy inni, zwłaszcza jeśli nie mogą chodzić na własnych nogach, jak maleństwa i osoby starsze, stają się irytującymi odpadami; wówczas stworzenie nie ma już innego sensu, jak tylko zaspokajanie produkcji, zależnie od potrzeb.

Drodzy bracia i siostry, dzisiaj bardziej niż kiedykolwiek te słowa Apostoła Pawła są dla nas wyzwaniem: postępować według Ducha, to odrzucać światowość. Jest to wybór logiki służby i postępowania w przebaczaniu. To zstąpienie w historię krokiem Boga: nie dudniącym krokiem wiarołomstwa, lecz tym, któremu rytm nadaje „jeden nakaz: Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego” (w. 14). Droga Ducha jest bowiem naznaczona kamieniami milowymi, wymienianymi przez Pawła: „miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie” (w. 22).

Razem jesteśmy wezwani, aby tak postępować: droga wiedzie przez nieustanne nawrócenie, przez odnowę naszej mentalności, aby dostosowała się do stylu Ducha Świętego. Na przestrzeni dziejów często dochodziło do podziałów między chrześcijanami, ponieważ do korzeni, w życie wspólnot, przeniknęła mentalność światowa: najpierw pielęgnowano własne interesy, a następnie Jezusa Chrystusa. W takich sytuacjach nieprzyjaciel Boga i człowieka z łatwością nas rozdzielał, ponieważ kierunek, w którym podążaliśmy, był określony przez ciało, a nie przez Ducha. Nawet pewne usiłowania w dawnych czasach, aby położyć kres tym podziałom, zawiodły, ponieważ inspirowane były głównie logiką światową. Jednak ruch ekumeniczny, do którego tak wielki wkład wniosła Światowa Rada Kościołów, zrodził się dzięki łasce Ducha Świętego (por. SOBÓR POWSZECHNY WATKAŃSKI II, Unitatis redintegratio, 1). Ekumenizm wprawił nas w ruch zgodnie z wolą Jezusa i będzie mógł się rozwijać, jeśli podążając pod kierunkiem Ducha odrzuci wszelkie zamknięcia autoreferencyjne.

Ale – można by argumentować – postępowanie w ten sposób to praca ze stratą, ponieważ nie są właściwie chronione interesy własnych wspólnot, często ściśle powiązanych z przynależnością etniczną czy z ustalonymi orientacjami, czy są one bardziej „konserwatywne” czy też „postępowe”. Tak, trzeba postanowić być bardziej Jezusa niż Apollosa czy Kefasa (por. 1 Kor 1, 12), bardziej Chrystusa, niż „Żydem, lub Grekiem” (por. Ga 3,28), bardziej Pana, niż prawicy czy lewicy; wybrać w imię Ewangelii brata zamiast siebie oznacza często w oczach świata pracę ze stratą. Nie lękajmy się pracować ze stratą. Ekumenizm jest „wielkim przedsięwzięciem ze stratą”. Ale idzie o stratę ewangeliczną, zgodnie z linią wytyczoną przez Jezusa: „Kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa” (Łk 9,24). Ocalić to, co swoje, jest postępowaniem według ciała; zatracenie siebie naśladując Jezusa jest postępowaniem według Ducha. Tylko w ten sposób przynosi się owoc w winnicy Pańskiej. Jak naucza sam Jezus, nie ci, którzy sobie gromadzą przynoszą owoc w winnicy Pańskiej, lecz ci, którzy służąc, kierują się logiką Boga, który stale obdarza i daje siebie (por. Mt 21, 33-42). Jest to logika Paschy, jedyna, która przynosi owoc.

Patrząc na naszą wędrówkę, możemy dostrzec siebie w niektórych sytuacjach wspólnoty Galatów tamtej epoki: jakże trudno uśmierzyć niechęć i dbać o komunię, jakże ciężko wydostać się ze sporów i wzajemnego odrzucenia, umacnianych przez wieki! Jeszcze trudniejsze jest stawianie oporu podstępnej pokusie: być z innymi, podążać razem, ale z zamiarem zaspokojenia jakiegoś partykularnego interesu. Nie jest to logika Apostoła, lecz Judasza, który chodził z Jezusem, ale dla własnych korzyści. Odpowiedź na nasze chwiejne kroki jest zawsze taka sama: postępowanie według Ducha, oczyszczając serca ze zła, obierając ze świętym uporem drogę Ewangelii i odrzucając światowe skróty.

Po wielu latach zaangażowania ekumenicznego, w tę siedemdziesiątą rocznicę Rady, prosimy Ducha, aby ożywił nasz krok. Zbyt łatwo zatrzymuje się on przed utrzymującymi się rozbieżnościami; zbyt często zatrzymuje się na starcie, wyczerpany pesymizmem. Niech dystanse nie będą wymówką, już teraz można postępować według Ducha: modlić się, ewangelizować, wspólnie służyć, to jest możliwe od dnia dzisiejszego i jest miłe Bogu! Postępować razem, modlić się razem, pracować razem: to jest nasza główna droga dnia dzisiejszego.

Ta droga ma precyzyjny cel: jedność. Droga przeciwna, droga podziału prowadzi do wojen i zniszczenia. Wystarczy poczytać historię. Pan żąda od nas, abyśmy nieustannie obierali drogę komunii, która prowadzi do pokoju. Podział bowiem „otwarcie sprzeciwia się woli Chrystusa i jest zgorszeniem dla świata, a nadto przynosi szkodę najświętszej sprawie głoszenia Ewangelii wszelkiemu stworzeniu” (Unitatis redintegratio, 1). Pan prosi nas o jedność; świat rozszarpany przez nazbyt wiele podziałów, dotykających przede wszystkim najsłabszych, błaga o jedność.

Drodzy bracia i siostry, chciałem tu przyjechać jako pielgrzym w poszukiwaniu jedności i pokoju. Dziękuję Bogu, ponieważ znalazłem was tutaj, bracia i siostry już w drodze. Postępowanie razem dla nas chrześcijan nie jest strategią, by lepiej uwydatnić nasze znaczenie, ale aktem posłuszeństwa wobec Pana i miłości w odniesieniu do świata. Posłuszeństwa Bogu i miłości świata, prawdziwej miłości, która zbawia. Prośmy Ojca, abyśmy postępowali razem z większą energią na drogach Ducha. Niech Krzyż wyznacza kierunek wędrówki, bo tam, w Jezusie, są już obalone mury podziałów i pokonana jest wszelka wrogość (por. Ef 2,14): tam zrozumiemy, że mimo wszystkich naszych słabości, nic nas nigdy nie odłączy od Jego miłości (por. Rz 8, 35-39).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Mówią ci, którzy widzą więcej - artyści

2018-06-21 23:20

Agnieszka Bugała

Agnieszka Bugała
"Chrystus w Koronie Cierniowej" Ludwiki Ogorzelec

Artyści przekazali swoje prace, aby uczcić 100. rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości i 40. rocznicę wyboru Jana Pawła II na Stolicę Apostolską. Dzieła 32.twórców, nie tylko z Wrocławia i Dolnego Śląska, ale też z Krakowa i innych miast zawisły i stanęły (rzeźby) we wnętrzu kolegiaty. Wystawę otworzył jej honorowy patron, abp Józef Kupny. Artystyczne spotkanie poprzedziła Msza św. sprawowana przez ks. prof. Mariusza Rosika.

- Wystawa nawiązuje do dwóch ważnych wydarzeń w historii naszego kraju – odzyskania niepodległości przez Polskę oraz wyboru kard. Karola Wojtyły na Stolice Piotrową. Nie można patrzeć na nie jedynie za pomocą narzędzi, jakie niosą nauki historyczne. Wpisały się niewątpliwie w dzieje naszego narodu, jednak człowiek wierzący chce dostrzec w nich coś więcej, mianowicie Boże wskazania, przestrogi, wyzwania, napomnienia. Do tego, by pozwalać człowiekowi widzieć więcej służy sztuka – napisał wrocławski metropolita we wstępie do katalogu wystawy.

Artyści eksponują swoje prace w kolegiacie Św. Krzyża po raz piąty – winszował im tej niezłomności i małego jubileuszu Kornel Morawiecki, marszałek senior Sejmu VIII kadencji. Z wdzięcznością mówią o gościnności ks. Pawła Cembrowicza, proboszcza świątyni, ks. Mirosława Kiwki, który wspiera ich modlitwą, prof. Aleksandra M. Zyśki, który jest rzeczywistym organizatorem ekspozycji i Artura Lobusa, który przygotowuje do druku katalogi towarzyszące kolejnym wystawom.

Autorzy dzieł: Teresa Buczyńska, Jacek Dłużewski, Joanna Domaszewska, Alina Dorada – Krawczyk, Krystyna Dyrda – Kortyka, Stanisław Gnacek, Barbara Gulbinowicz, Andrzej Jackiewicz, Jerzy Jakubów, Anna Janusz – Strzyż, Zuzanna Kociołek, Małgorzata Korenkiewicz, Zofia Król, Krzysztof Kułacz Karpiński, Michał Matuszczyk, Grzegorz Niemyjski, Ludwika Ogorzelec, Danuta Pałka – Szyszka, Ewa Maria Poradowska – Werszler, Honorata Ręblisz – Werszler, Piotr Romiński, Jakub Strzyż, Iwona Felicyta Szewczyk CSSE, Marta Szymczakowska, Zdzisław Szyszka, Ewa walczak – Jackiewicz, Jerzy Werszler, Rafał Werszler, Andrzej Winiarz, Aleksander Marek Zyśko, Marek Zyśko, Anna Żukowska – Zyśko.

Zobacz zdjęcia: Wystawa „Polska jesień 1918, 1978, 2018”

Organizatorem wystawy jest Fundacja im. Alfredy Poznańskiej, która od 2015 r. działa we Wrocławiu. Zajmuje się krzewieniem, wspieraniem i promocją kultury i sztuki, ze szczególnym uwzględnieniem sztuki chrześcijańskiej. Wspiera aktywność artystyczną twórców chrześcijańskich, środowisk młodzieży akademickiej i szkół artystycznych.

Ekspozycję można oglądać do 31 sierpnia. Wystawie towarzyszy katalog, opisujący każde z prezentowanych dzieł i jego twórcę.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem