Reklama

BETEL - Zakupy z sercem - Rahel Kebebe Tshay

Kambodża: ponad stu ochrzczonych w Roku Miłosierdzia

2016-05-11 16:06

kg (KAI/FIDES) / Phnom Penh

Bożena Sztajner/Niedziela

W czasie liturgii paschalnej Wielkiej Soboty, gdy w całym Kościele trwa Rok Miłosierdzia, w katedrze w Phnom Penh, stolicy Kambodży – państwa w większości buddyjskiego – ochrzczono 111 osób. Ponadto w okresie Wielkiego Postu formację rozpoczęło 80 katechumenów, którzy będą się przygotowywać do przyjęcia tego sakramentu. Poinformowała o tym 11 maja watykańska agencja misyjna Zenit, powołując się na wikariusza apostolskiego Phnom Penh – bp. Oliviera M. Schmitthaeuslera.

Jubileusz Miłosierdzia w tutejszym Kościele naznaczony jest różnymi ważnymi wydarzeniami, np. rekolekcjami nt. miłosierdzia, w których wzięło udział ok. 500 wiernych, reprezentujących różne środowiska działające w wikariacie.

W swych rozważaniach dla uczestników tych ćwiczeń duchowych biskup wikariusz skupił się na zagadnieniu łaski. „Jest ona darem Bożym i współodczuwaniem” – powiedział. Wyjaśnił, że Bóg nieustannie czeka, przyjmuje i przebacza ludzkości. „Łaska jest dla nas natchnieniem do przeżycia prawdziwego nawrócenia serca dzięki miłosierdziu i sprawiedliwości” – przekonywał bp Schmitthaeusler. Zachęcił wiernych do wcielania w życie dzieł miłosierdzia względem ciała i duszy oraz wezwał proboszczów, aby nadal zachęcali swych parafian do praktykowania tych dzieł w formie wspólnotowej.

Reklama

Wcześniej w liście pasterskim na rozpoczęcie Nadzwyczajnego Jubileuszu Miłosierdzia pochodzący ze Strasburga hierarcha zaprosił wiernych do przeżywania tego czasu w duchu pełnienia uczynków miłosierdzia, inspirowanych Ewangelią o Miłosiernym Samarytaninie i do odbycia przynajmniej jednej pielgrzymki.

Tagi:
chrzest Rok Miłosierdzia

Sanktuarium i kult Bożego Miłosierdzia

2017-04-21 14:05

aw, mp / Kraków / KAI

Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Łagiewnikach, gdzie zmarła św. siostra Faustyna, apostołka Bożego Miłosierdzia, jest najbardziej umiędzynarodowionym miejscem kultu w Polsce. Rocznie przybywa tu ponad 2 mln pielgrzymów z całego świata, ze wszystkich kontynentów. W niedzielę Kościół katolicki będzie obchodził Święto Miłosierdzia Bożego.

Karol Sudor

Sanktuarium Bożego Miłosierdzia

Kaplica zakonna Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia, w której jest łaskami słynący obraz Jezusa Miłosiernego pędzla Adolfa Hyły i relikwie św. Faustyny, została wpisana na listę sanktuariów przez kard. Karola Wojtyłę już w 1968 r. W 1992 r. kard. Franciszek Macharski wydał dekret erekcyjny ustanawiający to miejsce sanktuarium Bożego Miłosierdzia. 8 grudnia 1999 rozpoczęto budowę sanktuarium Bożego Miłosierdzia według projektu wybitnego krakowskiego architekta prof. Witolda Cęckiewicza. Wzniesiono je w rekordowym tempie. Tuż przed przybyciem Jana Pawła II w celu poświęcenia sanktuarium, pracowało tu ponad 100 robotników na dwie zmiany (w najbardziej gorącym okresie było ich 200). Jan Paweł II poświęcił bazylikę 17 sierpnia 2002 r. W dolnym kościele mieszczą się kaplice pw. św. Faustyny (dar Episkopatu i wiernych Włoch).

Przy sanktuarium mieści się Dom Duszpasterski na blisko 100 miejsc, a także poradnie - trzeźwości, rodzinna oraz dla osób z problemami religijno-moralnymi. Rektorem sanktuarium jest krakowski biskup pomocniczy Jan Zając.

Święta Faustyna Kowalska (1905-38)

Helena Kowalska urodziła się 25 sierpnia 1905 r. we wsi Głogowiec koło Łodzi. Była trzecim z dziesięciorga dzieci ubogich rolników. W 1925 r. wstąpiła do Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia Bożego. W zakonie przyjęła imię Maria Faustyna. Pracowała jako kucharka, ogrodniczka i furtianka w kilku domach Zgromadzenia w Warszawie, Płocku, Wilnie, Krakowie. Zwykłym obowiązkom zakonnym towarzyszyły wizje i objawienia (po raz pierwszy 22 lutego 1931 r. w Płocku).

W kolejnych objawieniach Jezus polecił jej namalowanie obrazu Pana Jezusa Miłosiernego z napisem "Jezu, ufam Tobie", chciał, aby założyła zgromadzenie, które będzie wypraszać dla świata Boże miłosierdzie, przekazał jej tekst Koronki do Bożego Miłosierdzia, chciał też aby czcić moment Jego konania na krzyżu w Godzinie Miłosierdzia, i aby pierwsza niedziela po Wielkiejnocy była obchodzona w Kościele powszechnym jako Święto Miłosierdzia Bożego.

Swoje wizje i rozmowy z Jezusem opisuje s. Faustyna w "Dzienniczku" - jednym z najwybitniejszych dzieł mistyki chrześcijańskiej. Zmarła na gruźlicę 5 października 1938 r. w klasztorze Zgromadzenia w Łagiewnikach. Za jej życia powstał jedynie obraz Jezusa Miłosiernego (namalował go wileński malarz Eugeniusz Kazimirowski), zostały wydrukowane książeczka z tekstem "Koronki do Miłosierdzia" oraz obrazki Jezusa Miłosiernego. 18 kwietnia 1993 r. papież Jan Paweł II beatyfikował, a 30 kwietnia 2000 r. kanonizował apostołkę miłosierdzia Bożego.

Kult Bożego Miłosierdzia

Głoszenie prawdy o miłości Boga do ludzi stało się misją życiową skromnej zakonnicy Faustyny Kowalskiej. "Nie znajdzie ludzkość uspokojenia, dopokąd się nie zwróci z ufnością do Miłosierdzia Mojego" - usłyszała od Chrystusa. Głoszenie zawartej w Piśmie Świętym prawdy, paradoksalnie z trudem zostało zaakceptowane przez władze kościelne - orędzie s. Faustyny Kowalskiej rozpowszechniło się dopiero po jej śmierci. Po wybuchu II wojny światowej Polacy, którzy rozproszyli się po całym świecie, szerzyli orędzie Bożego Miłosierdzia w ZSRR, Wielkiej Brytanii, USA, Meksyku.

W 1959 r. Kongregacja Świętego Oficjum, opierając się na nieprecyzyjnych przekładach "Dzienniczka", wydała notyfikację, zakazującą szerzenia kultu w formie przekazanej przez s. Faustynę. Notyfikacja obowiązywała 19 lat. Rozpoczęcie procesu informacyjnego s. Faustyny w 1965 r., odwołanie notyfikacji w 1978, opublikowanie w 1981 r. pierwszego wydania krytycznego "Dzienniczka", coraz liczniejsze pielgrzymki do jej grobu w Łagiewnikach, popularyzacja Koronki do Miłosierdzia Bożego oraz obrazu (kolejną jego wersję namalował w 1943 r. krakowski malarz Adolf Hyła i jest ona bardziej znana od wileńskiego pierwowzoru), doprowadziły do rozpowszechnienia kultu Bożego Miłosierdzia. Prawdziwy "boom" kultu nastąpił po beatyfikacji w 1993 i kanonizacji św. Faustyny w 2000 r. oraz wybudowaniu sanktuarium Bożego Miłosierdzia, które w 2002 poświęcił Jan Paweł II. Dziś kult szerzy się na wszystkich kontynentach, szczególnie w Czechach, Słowacji, na Węgrzech, w Peru, Meksyku, USA, Filipinach, Korei.

W 2005 r. do Łagiewnik przybyło np. ponad 2 mln pielgrzymów z 89 krajów świata. W tym samym czasie wpłynęło ponad 100 tys. listów z prośbami o modlitwę przez wstawiennictwo św. Faustyny - wśród nich było 6,4 tys. podziękowań za łaski już otrzymane.

Klasztor w Łagiewnikach

W 1889 r. w podkrakowskiej wsi Łagiewniki za pieniądze, ofiarowane przez księcia Aleksandra Lubomirskiego, kard. Albin Dunajewski kupił kilkanaście hektarów ziemi, na którym w stylu neogotyckim wzniesiono zakład dla dziewcząt moralnie zaniedbanych, oraz kaplicę i klasztor Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia. Kompleks budynków nazwano Józefów, na cześć św. Józefa, Oblubieńca Maryi. W czasie II wojny światowej siostry przyjmowały uchodźców z całej okupowanej Polski. Po wojnie, choć siostry nie mogły w pełni realizować swojego charyzmatu, w miarę możliwości pracowały z młodzieżą, opiekowały się pielgrzymami, coraz liczniej przybywającymi do grobu s. Faustyny i kaplicy z cudownym obrazem Pana Jezusa Miłosiernego.

Obecnie w klasztorze mieszka ponad 100 zakonnic. 20 z nich pracuje z 70 dziewczętami sprawiającymi problemy wychowawcze (są kierowane przez sądy) w Młodzieżowym Ośrodku Wychowawczym im. św. Faustyny. Siostry prowadzą tu gimnazjum i liceum oraz dwie szkoły zawodowe - gastronomiczną i fryzjerską oraz internat.

W zespole klasztornym mieści się także Wydawnictwo Misericordia, popularyzujące spuściznę s. Faustyny oraz redakcja kwartalnika "Orędzie Miłosierdzia" (roczny nakład 270 tys. egz.). Tu mieści się także siedziba Stowarzyszenia Apostołów Bożego Miłosierdzia Faustinum. Erygował je w 1996 r. kard. Franciszek Macharski. Faustinum formuje apostołów Bożego Miłosierdzia. Ich formacja trwa cztery lata, prowadzona jest w 6 językach - po polsku, angielsku, niemiecku, francusku, czesku i słowacku, a 4 koleje - węgierski, słoweński, koreański i hiszpański odbywają się pod kierunkiem biskupów diecezji. Apostołowie Miłosierdzia zrzeszeni w Faustinum są w 64 krajach, jest ich 11 tys. Łagiewniki są też centrum Apostolskiego Ruchu Bożego Miłosierdzia. Należą do niego zgromadzenia zakonne, stowarzyszenia, ruchy apostolskie i osoby indywidualne głoszące orędzie Miłosierdzia. Na całym świecie jest kilka milionów czcicieli Bożego Miłosierdzia, w samych USA około 2 mln.

Jan Paweł II i Łagiewniki

17 sierpnia 2002 r., po poświęceniu bazyliki Miłosierdzia Bożego w Łagiewnikach, Jan Paweł II wspominał: "Przychodziłem tutaj zwłaszcza w czasie okupacji, gdy pracowałem w pobliskim Solvayu. Do dzisiaj pamiętam tę drogę, która prowadziła z Borku Fałęckiego na Dębniki, którą odbywałem codziennie, przychodząc na różne zmiany w pracy, przychodząc w drewnianych butach. Takie się wtedy nosiło. Jak można było sobie wyobrazić, że ten człowiek w drewniakach kiedyś będzie konsekrował bazylikę Miłosierdzia Bożego w krakowskich Łagiewnikach!".

Miejsce, które znał od wczesnej młodości, i w którym zapewne poznał orędzie s. Faustyny, Karol Wojtyła nawiedzał później jako ksiądz, biskup i kardynał, a orędzie o Bożym Miłosierdziu kształtowało jego posługę w Kościele. To on rozpoczął proces informacyjny s. Faustyny, później jako papież beatyfikował ją i kanonizował. W 1980 ukazała się jego encyklika Dives in misericordia, w której podkreśla, że miłosierdzie jest głównym przymiotem Boga. Jako Papież nawiedził Łagiewniki dwa razy - 7 czerwca 1997 r. oraz 17 sierpnia 2002, gdy poświęcił bazylikę Miłosierdzia Bożego i dokonał aktu Zawierzenia świata Bożemu Miłosierdziu.

Zgromadzenie Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia

Zgromadzenie Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia zostało założone w 1862 r. przez Teresę Ewę z Sułkowskich Potocką. Jego zadaniem była praca na rzecz zaniedbanych moralnie kobiet, które same pragnęły odmiany swego życia. Pierwszy Dom Miłosierdzia powstał w Warszawie przy ul. Żytniej, kolejne w Krakowie, Płocku i Wilnie.

W okresie między dwoma wojnami Domy Miłosierdzia przekształcały się w zakłady wychowawcze z własnymi programami nauczania, gdzie uczono też zawodów. Po wojnie, na fali likwidacji dzieł edukacyjnych i charytatywnych Kościoła, niemal wszystkie placówki prowadzone przez Zgromadzenie zostały zamknięte. Siostry zajęły się opieką nad niepełnosprawnymi umysłowo osobami, samotnymi matkami, chorymi kobietami. Obecnie Zgromadzenie liczy ponad 430 siostry, które pracują w 18 domach w Polsce i 9 za granicą - w Rzymie, Jerozolimie, w USA, Kazachstanie, w Czechach, na Białorusi i Słowacji.

Siostry są wychowawczyniami, szerzą kult Bożego Miłosierdzia w formie, przekazanej przez św. Faustynę, poprzez apostolat, opiekę nad pielgrzymami, działalność wydawniczą. Za duchową współzałożycielkę siostry uznały św. Faustynę Kowalską, która spędziła we wspólnocie 13 lat, a jej misja nadała nowy impuls duchowy i apostolski całemu Zgromadzeniu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Litwa: pierwszy dzień pielgrzymki Franciszka

2018-09-22 20:07

kg, pb, tom, st, mp / Wilno (KAI)

Dziś o godz. 11.16 (10.16 czasu polskiego) samolot Airbus 320 A włoskich linii lotniczych Alitalia "Aldo Palazzeschi" z papieżem Franciszkiem wylądował na międzynarodowym lotnisku w Wilnie. W ten sposób rozpoczęła się podróż Franciszka do Krajów Bałtyckich: Litwy, Łotwy i Estonii, która trwać będzie do wtorku, 25 września. Jest to 25. podroż zagraniczna obecnego Następcy św. Piotra.

Julia Bernacka

Będzie to dobra praca!

W trakcie lotu z Rzymu do Wilna Ojciec Święty pozdrowił dziennikarzy towarzyszących mu w podróży. "Będzie to dobra praca” - przyznał i zachęcił, by dziennikarze zwrócili uwagę, że są to jednak trzy różne kraje, które mają wspólną, ale także i różną historię”. „I będzie pięknie! Dziękuję bardzo!" - dodał.

Powitanie na lotnisku

Mimo chłodnej i deszczowej pogody na płycie lotniska zgromadziła się liczna grupa dzieci i młodzieży z flagami Litwy i Watykanu, gorąco witając papieża.

Na pokład samolotu weszli, nuncjusz apostolski na Litwie abp Pedro López Quintana i szef protokołu dyplomatycznego. A na płycie lotniska Franciszka powitała rezydent Litwy, Dalia Grybauskaitė, premier Saulius Skvernelis z przedstawicielami rządu oraz przewodniczący Konferencji Episkopatu Litwy, arcybiskup Wilna Gintaras Grušas.

Zobacz zdjęcia: Litwa: pierwszy dzień pielgrzymki Franciszka

Para dzieci w strojach ludowych wręczyła papieżowi bukiet żółto-białych kwiatów. Odegrano hymny Watykanu i Litwy.

Z lotniska Ojciec Święty udał się zamkniętym samochodem do pałacu prezydenckiego. Główna reprezentacyjna ulica miasta, prospekt Giedymina, została przyozdobiona litewskimi i watykańskimi flagami. Na frontonach kościołów widać było plakaty ze zdjęciem papieża oraz napisem informującym o dacie jego podróży na Litwę i jej haśle: „Jezus Chrystus naszą nadzieją”.

Spotkanie z władzami: Litwa pomostem między Wschodem a Zachodem

Podczas spotkania z władzami i przedstawicielami społeczeństwa obywatelskiego Litwy oraz korpusem dyplomatycznym, Franciszek wskazał na znaczenie wierności korzeniom oraz na potrzebę tolerancji, gościnności, szacunku i solidarności. Apelował też o troskę o młodych. Spotkanie odbyło się na dziedzińcu przed Pałacem Prezydenckim.

Oprócz zaproszonych gości, dla których przygotowano miejsca siedzące na środku placu przed pałacem prezydenckim, na spotkanie przyszły setki zwykłych mieszkańców Wilna, którzy stanęli za okalającymi gości barierkami i radosnymi okrzykami i oklaskami powitali papieża.

Prezydent Litwy, Dalia Grybauskaitė przypomniała, że Litwini przetrwali dzięki ofiarności i nadziei. Podkreśliła, że Stolica Apostolska zawsze wspierała wolność Litwy, za co podziękowała. Zaznaczyła, iż głęboka wiara umożliwiła przetrwanie jej rodakom najtrudniejszych prób: wygnania, łagrów, więzień, bunkrów partyzanckich. Przypomniała także zaangażowanie wielu w ratowanie Żydów podczas II wojny.

Ojciec Święty rozpoczął od nawiązania do słów wypowiedzianych przed 25 laty przez św. Jana Pawła II, który określił Litwę jako „milczącego świadka żarliwego umiłowania wolności religijnej”. Podkreślił, że jego wizyta zbiega się z obchodami 100. rocznicy ogłoszenia niepodległości Litwy.

Nawiązując do litewskiego hymnu Franciszek zachęcił do czerpania sił z przeszłości. Przypomniał, że na przestrzeni dziejów Litwa potrafiła udzielać gościnności różnym grupom etnicznym i religijnym. „Wszyscy znaleźli na tych ziemiach miejsce do życia: Litwini, Tatarzy, Polacy, Rosjanie, Białorusini, Ukraińcy, Ormianie, Niemcy...; katolicy, prawosławni, protestanci, starowiercy, muzułmanie, żydzi. Mieszkali razem i w pokoju, aż do nadejścia ideologii totalitarnych, które skruszyły zdolność gościnności i zharmonizowania różnic, siejąc przemoc i nieufność”.

Przypomniał, że czerpanie sił z przeszłości to odzyskanie korzeni i nieustanne podtrzymywanie tego, co w was najbardziej autentyczne i oryginalne, a co pozwoliło wam jako narodowi rozwijać się i nie zatracić: tolerancji, gościnności, szacunku i solidarności”.

Wskazał też najpilniejsze wyzwania chwili obecnej - w obliczu narastania tendencji do siania podziałów. Przypomniał, że Litwini mają własne oryginalne hasło: „ugościć różnice”. „Poprzez dialog, otwartość i zrozumienie mogą one stać się pomostem między Europejskim Wschodem a Zachodem. Może to być owocem dojrzałej historii, którą jako naród ofiarowujecie wspólnocie międzynarodowej, a zwłaszcza Unii Europejskiej” – powiedział.

Dodał, że wszystkie konflikty znajdują trwałe rozwiązania, gdy znajdują zakorzenienie w konkretnej trosce o osoby, zwłaszcza najsłabsze i gdy czujemy się wezwani, by poszerzać spojrzenie, by rozpoznać większe dobro, przynoszące korzyści wszystkim”.

Zachęcił, by zapewniono młodym przestrzeń do rozwoju i pracy, aby poczuli się czynnymi uczestnikami budowania struktury społecznej i wspólnotowej.

Przed spotkaniem z litewskimi władzami i przedstawicielami życia społecznego papież w Pałacu Prezydenckim rozmawiał prywatnie z prezydent Grybauskaitė i wpisał się do Księgi Honorowej. W prezencie pani prezydent wręczyła mu miniaturę dzwonu a papież ofiarował mozaikę przedstawiającą Chrystusa z Palii, której oryginał znajduje się w grobie św. Piotra w Bazylice Watykańskiej.

W Ostrej Bramie: szukajmy swego brata!

Udając się do Ostrej Bramy papieski samochód zatrzymał się na placu między siedzibą prawosławnego metropolity Wilna a katolickim kościołem św. Teresy. Tam powitali go prawosławny metropolita Inocenty i proboszcz parafii.

Po przybyciu na miejsce Franciszek dłuższą chwilę modlił się przez łaskami słynącym obrazem Matki Bożej Miłosierdzia – Mater Misericordiae. Jest to najważniejsze i najsłynniejsze sanktuarium maryjne na Litwie, a jego dzieje są ściśle związane także z historią Polski.

Papieskiej modlitwie towarzyszyły zgromadzone przed kaplicą liczne rodziny zastępcze i sieroty oraz chorzy, z którymi Franciszek powitał się bardzo serdecznie.

Nawiązując do dziejów Ostrej Bramy Ojciec Święty podkreślił, że obraz Matki Bożej Miłosierdzia uczy nas, iż można „bronić nie atakując, że można być roztropnym, bez niezdrowej nieufności wobec wszystkich”.

Następnie przestrzegł przed zamykaniem się w obawie przed innymi, gdyż wówczas odcinamy się od Dobrej Nowiny Jezusa. Wskazał, że dzisiaj trzeba „spojrzeć sobie w twarz i rozpoznać siebie jako bracia, aby iść razem, odkrywając i doświadczając z radością i pokojem wartość braterstwa”.

Papież zachęcił, by spoglądać na ograniczenia i wady innych osób z miłosierdziem i pokorą, nie uważając siebie za doskonalszych od kogokolwiek. Zachęcił także do tworzenia punktów spotkania i solidarności między wszystkimi.

A nawiązując do zgromadzonych przed kaplicą sierot i rodzin zastępczych podkreślił, że „dzisiaj czekają na nas dzieci i rodziny z krwawiącymi ranami; nie są to rany Łazarza z przypowieści, ale rany Jezusa; są rzeczywiste, konkretne, a ze swego bólu i mroku wołają, abyśmy przybliżyli do nich jaśniejące światło miłosierdzia. To bowiem miłosierdzie jest kluczem otwierającym nam bramy nieba”.

„Matka Miłosierdzia, jak każda dobra matka stara się zjednoczyć rodzinę i podpowiada: «szukaj swego brata». W ten sposób otwiera drzwi do nowego świtu, do nowej jutrzenki. Prowadzi nas do progu, jakby do drzwi bogacza z Ewangelii” - podkreślił.

Po litewsku dzieci i rodziny odmówiły wraz z Franciszkiem trzecią tajemnicę radosną Różańca "Narodzenie Pana Jezusa". Odśpiewano antyfonę "Salve Regina" - "Witaj Królowo".

Na zakończenie podkreślił, że „rozważając tajemnice różańca, prośmy, abyśmy byli wspólnotą, która potrafi głosić Jezusa Chrystusa, naszą nadzieję, aby budować ojczyznę umiejącą przyjąć każdego; abyśmy otrzymali od Matki Dziewicy dary dialogu i cierpliwości, bliskości i akceptacji, która miłuje, przebacza i nie potępia, ojczyzny, która postanawia budować mosty a nie mury, która woli miłosierdzie zamiast osądu”.

Papież udzielił zebranym błogosławieństwa, a w hołdzie dla Matki Bożej Miłosierdzia ofiarował sanktuarium różaniec.

Niespodziewane spotkanie z chorymi Hospicjum

W drodze z Ostrej Bramy na Plac Katedralny Franciszek spotkał się z osobami w stanie terminalnym, którymi opiekuje się Hospicjum im. bł. ks. Michała Sopoćki w Wilnie. Znajduje się ono w murach dawnego klasztoru wizytek, tam gdzie Eugeniusz Kazimirowski malował obraz Jezusa Miłosiernego, a w okresie komunistycznym było więzienie.

Hospicjum założyła je s. Michaela Rak ze Zgromadzenia Sióstr Jezusa Miłosiernego jako pierwszą tego typu placówkę na Litwie. Poprosił ją o to ówczesny arcybiskup wileński kard. Audrys Bačkis.

Franciszek, wysiadłszy na chwilę z papamobile podszedł do każdego z chorych na wózkach, a siostra Michaela zapewniła go o wiernej modlitwie w jego intencji. Pobłogosławił tych, którzy "codziennie niosą swój krzyż".

Wśród zgromadzonych przed Hospicjum bł. ks. Michała Sopoćki byli także przedstawiciele innych instytucji świadczących pomoc paliatywną na Litwie: „Tėviškės namai” w Olicie, hospicjum w Kownie, Centrum Medycyny Paliatywnej i Pomocy Onkologicznej w Szawlach oraz Centrum Pomocy Onkologicznej im. św. Franciszka z Asyżu w Kłajpedzie.

Spotkanie z chorymi z hospicjum nie było przewidziane w oficjalnym programie wizyty, ale – jak przyznaje s. Rak – modlili się o nie przebywający tam chorzy i przygotowali dla papieża wykonany przez siebie kilkumetrowy różaniec. Od 13 do 21 września trwała w hospicjum nowenna: codzienna modlitwa różańcowa we wszystkich intencjach Ojca Świętego i jego podróży, w intencjach chorych i ich rodzin.

Do młodych - nie bójmy się udziału w rewolucji czułości!

Franciszek, kiedy przybył na plac Katedralny najpierw przejeżdżał w papamobile pomiędzy sektorami, gdzie był entuzjastycznie witany przez kilkadziesiąt tysięcy młodych - nie tylko z Litwy ale i z Łotwy, Estonii, Białorusi, Polski i Ukrainy. Spotkanie z Franciszkiem wypełnione było pieśniami i programem tanecznym.

Spotkaniu towarzyszył słynny, przyniesiony z tej okazji obraz Jezusa Miłosiernego z umieszczonym na metalowej tabliczce podpisem: „Jezu, ufam Tobie". Na co dzień znajduje się on w ołtarzu sanktuarium Miłosierdzia Bożego w dawnym kościółku Świętej Trójcy przy ulicy Dominikańskiej w Wilnie. W tle podium umieszczono także wota dziękczynne z wileńskich sanktuariów: serca, ręce, nogi, krzyże.

Na początku Ojciec Święty z uwagą wysłuchał dwóch świadectw. Monika Midverytė opowiedziała o swojej wierze przekazanej przez babcię i mamę, bolesnych doświadczeniach rodzinnych naznaczonych alkoholizmem, a później samobójstwem ojca i próbami szukania szczęścia w akceptacji rówieśników. Wreszcie o spotkaniu wspólnoty żywej wiary wokół duszpasterstwa franciszkanów.

„Jestem wdzięczna Bogu, który ocalił mnie od mocy ciemności, od bólu, w swoim przepięknym świetle. Zaczęłam inaczej patrzeć na świat, stałam się szczęśliwym człowiekiem, pomimo zmieniających się emocji i przyszłych wyzwań. Nawet w chwilach trudnych, gdy we wnętrzu są ciemne chmury i wydaje się, że Bóg śpi, wiem, że najważniejsze jest to, że Jezus jest w mojej łodzi życia” – powiedziała Monika.

Z kolei Jonas podzielił się doświadczeniem swego małżeństwa i nieuleczalnej choroby, która naznaczyła jego życie. Wskazał na znaczenie zaufania Bogu, które sprawia, że ten okres, pomimo konieczności dializ trzy razy w tygodniu, uważa za najpiękniejszy w swoim życiu.

Odpowiadając na to, Franciszek podkreślił, że łaska wiary, którą żyją młodzi została im przekazana przez wcześniejsze pokolenia, które jej mężnie broniły. Zaznaczył, że nikt nie może zbawić się sam, ale musi mieć udział w życiu ludu Bożego.

„Nie pozwólcie, aby świat przekonał was, że lepiej iść samotnie. Nie ulegajcie pokusie koncentrowania się na sobie, stawaniu się samolubnymi lub powierzchownymi w obliczu cierpienia, trudności lub przelotnego sukcesu. Po raz kolejny potwierdźmy, że «to, co dzieje się drugiemu, dzieje się także i mnie», idźmy pod prąd tego nurtu indywidualizmu, który izoluje, który czyni nas egocentrycznymi i zarozumiałymi, troszczącymi się jedynie o to jak nas widzą i o swój dobrobyt. Dążcie do świętości, wychodząc od spotkania i komunii z innymi, zwracając uwagę na ich potrzeby” – apelował Franciszek.

A nawiązując do problemów jakie dziś przeżywają młodzi Litwini, powiedział: „Dostrzeganie słabości innych osób ustawia nas w rzeczywistości, zapobiega temu, abyśmy żyli, liżąc swoje rany. Iluż młodych ludzi opuszcza swą ojczyznę z powodu braku szans! Iluż pada ofiarą depresji, alkoholu i narkotyków! Ileż osób starszych żyje w samotności, bez kogoś, z kim można by dzielić się teraźniejszością i obawą, żeby nie wróciła przeszłość. Możecie odpowiedzieć na te wyzwania swoją obecnością i spotkaniem między wami a innymi”.

Franciszek nie krył, że wiara w Jezusa często pociąga za sobą stawianie sobie pytań, porzucania utartych schematów, wymaga odwagi. Tym niemniej zachęcił do pójścia drogą wiary.

„Podążanie za Jezusem jest ekscytującą przygodą, która napełnia nasze życie znaczeniem, które sprawia, że czujemy się częścią wspólnoty, która dodaje nam otuchy i nam towarzyszy, która angażuje nas w posługę. Drodzy młodzi, warto iść za Chrystusem, nie bójmy się udziału w rewolucji, na którą On nas zaprasza: rewolucji czułości” - przekonywał papież.

Przestrzegł także przed „labiryntem kręcenia się wokół siebie i własnych spraw”. „Nie bądźcie młodymi labiryntu, z którego trudno wyjść, ale młodymi w drodze. Nie bójcie się postawić na Jezusa, przyjąć Jego sprawę, Ewangelię. On bowiem nigdy nie zejdzie z łodzi waszego życia, zawsze będzie na rozstaju naszych dróg, nigdy nie przestanie nas odbudowywać, nawet jeśli czasami staramy się siebie zniszczyć. Jezus obdarza nas czasami obfitymi i szczodrymi, gdzie jest miejsce na porażki, gdzie nikt nie musi emigrować, ponieważ jest miejsce dla wszystkich. Wielu będzie chciało zająć wasze serca, nękać pola waszych dążeń chwastami, ale ostatecznie, jeśli oddamy życie Panu, zawsze zwycięża dobra pszenica” – przekonywał litewską młodzież Franciszek.

U grobu św. Kazimierza

Po spotkaniu z młodzieżą Franciszek udał się do katedry. Modlił się w ciszy przez dłuższą chwilę w kaplicy św. Kazimierza Jagiellończyka, patrona Litwy. Towarzyszyło mu około 60 sióstr zakonnych i księży w podeszłym wieku. Następnie w jednej z kaplic złożył bukiet kwiatów przed figurą Matki Bożej z Syberii.

Przed odjazdem do nuncjatury spotkał się jeszcze w katedrze z wolontariuszami i organizatorami jego pielgrzymki.

Jutro rano Franciszek pojedzie samochodem do Kowna, gdzie o godz. 10.00 (9.00 czasu polskiego) rozpocznie się Msza św. pod jego przewodnictwem w parku Santakos, w południe odmówi modlitwę „Anioł Pański”. Następnie zje obiad z biskupami w pałacu kurii a po południu spotka się z kapłanami, zakonnikami, osobami konsekrowanymi, seminarzystami w katedrze.

Potem wróci do Wilna, gdzie o godz. 16.00 (15.00 czasu polskiego) odwiedzi Muzeum Okupacji i Walk o Wolność (dawne Muzeum Ludobójstwa), z krótkim postojem przed pomnikiem Ofiar Getta.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

XI Zjazd Gnieźnieński

2018-09-23 15:15

bgk, lk, mp, rl, tk / Gniezno (KAI)

Apelem do Europejczyków o pielęgnowanie chrześcijańskiej postawy przebaczenia, miłosierdzia i poświęcenia zakończył się XI Zjazd Gnieźnieński. Międzynarodowe spotkanie z udziałem duchownych różnych wyznań, przedstawicieli władz, ludzi nauki i kultury z 13 krajów odbywało się od piątku pod hasłem „Europa ludzi wolnych. Inspirująca moc chrześcijaństwa”. Gościem spotkania był prezydent Andrzej Duda. Zjazd zorganizowało 14 organizacji i stowarzyszeń katolickich i ekumenicznych.

Diego Delso/wikipedia.org
XI Zjazd Gnieźnieński odbędzie się w Gnieźnie w dniach 21-23 września 2018 r.

„Europa ludzi wolnych jest Europą ludzi zdolnych do przekraczania dzielących nas barier, do pokonywania nieufności, ludzi wezwanych w imię wolności do budowania a nie niszczenia” – powiedział Prymas Polski abp Wojciech Polak, otwierając wydarzenie. Przewodniczący Zjazdu zachęcał też, by powracać do źródła wolności, które bije w człowieku stworzonym na obraz i podobieństwo Boga.

Z kolei bp Jerzy Samiec, zwierzchnik Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w RP zauważał: „Gdy myślimy o Europie i o wolności to powinniśmy też pamiętać o tych najsłabszych. O tych, którzy pukają do jej drzwi szukając ratunku czy lepszego życia”.

Natomiast prezydent Andrzej Duda stwierdził, że „aby zdać egzamin z wolności nie wystarczy z niej tylko korzystać, trzeba to robić w sposób, który będzie służył dobru wspólnemu, zbliżał i łączył, a nie dzielił”. Wskazywał, że „pluralizm i wolność słowa nie muszą i nie powinny prowadzić do trwałych podziałów społecznych czy wzajemnej wrogości. Społeczeństwo obywatelskie to pluralizm i dobro wspólne”.

Zgodnie z tradycją prezydent RP spotkał się z obecnymi na Zjeździe przedstawicielami Kościołów zrzeszonych w Polskiej Radzie Ekumenicznej oraz Kościoła katolickiego. „Spotkanie miało bardzo otwarty i przyjacielski charakter” - poinformował KAI bp Jerzy Samiec.

Wiara, nadzieja i miłość – recepta dla Europy

Jeżeli Ewangelia, wiara chrześcijańska i chrześcijaństwo pozostaną źródłami nadziei dla Europy, to nasz kontynent, czerpiąc z nich, będzie mógł budować dobrą przyszłość wraz z całą wspólnotą międzynarodową – mówił na Zjeździe abp Ludwig Schick, metropolita Bambergu. Współprzewodniczący Polsko-Niemieckiej Grupy Kontaktowej Biskupów mówił o potrzebie otwartości Europy na wszystkich potrzebujących, w tym uchodźców, popierając zdecydowanie ideę „korytarzy humanitarnych”, wysuniętych przez polski Episkopat.

Wśród najbardziej charakterystycznych cech chrześcijaństwa, gość z Niemiec wymienił: poszanowanie dla godności osoby ludzkiej oraz miłość bliźniego, dążenie do pojednania i pokoju oraz odpowiedzialność za sprawy świata. Walkę o lepszy świat „winniśmy prowadzić w duchu chrześcijańskiego realizmu, pozostając krytyczni wobec wszelkich form utopii” – wskazywał.

Abp Schick zdecydowanie polemizował z poglądem, jakoby w obliczu fali uchodźców i migrantów oraz rosnącej liczby muzułmanów na naszym kontynencie, chrześcijanie winni „bronić chrześcijańskiego Zachodu”, także przez ograniczanie praw człowieka, a zasadę solidarności stosować wyłącznie wobec swoich.

Wśród innych niebezpieczeństw, a zarazem wyzwań dla Europy, abp Schick wymienił skrajny indywidualizm i konsumpcjonizm oraz traktowanie religii wyłącznie jako tradycji, a nie siły inspirującej także i dziś.

Powrót Europy do pogaństwa

- Dzisiejsza Europa w istocie, a nawet bezwiednie, powraca do dawnego pogaństwa – stwierdziła prof. Chantal Delsol w referacie, jaki – wobec niemożności osobistego przybycia filozofki – odczytano podczas spotkania. Autorka wykazała, że charakteryzujący XXI wiek niepohamowany rozwój indywidualnie pojmowanej wolności, cofa nas ku sposobom traktowania człowieka w epoce pogańskiej.

Paradoksalnie w historii Europy, w epoce nowożytnej – wykazywała francuska filozof – pojęcie „osoby” zastąpione zostało pojęciem „jednostki”. A jednostka to zupełnie co innego niż osoba. Jednostka bowiem kieruje się wyłącznie indywidualną wolnością, bez poczucia zobowiązań wobec innych osób czy wspólnot. A to prowadzi do tego – jak powiedziała, że „jednostka, lekkomyślna i dziecinna, wpada w sam środek dawnych, instytucjonalnych form despotyzmu, współczesnego totalitaryzmu i wszechwiedzącego państwa”.

Zdaniem prof. Delsol, antropologia stawiająca w centrum pojęcie jednostki jest w gruncie rzeczy bardzo daleka od antropologii chrześcijańskiej, mimo że wywodzi się z tego samego pnia. Jest to „utopia, będąca dziełem współczesnego Zachodu”, która nie ma przyszłości.

Aborcja czy eutanazja, które są wypisane dziś na sztandarach jako szczyt indywidualnej wolności, są powrotem do powszechnych praktyk stosowanych w społeczeństwach pogańskich, a zastopowanych dopiero przez chrześcijaństwo. „Powróciliśmy zatem do starożytnego pogaństwa, do pogaństwa widocznego w innych kulturach” – zakończyła Delsol.

Pamięć o przesłaniu Jana Pawła II

Europejczycy powinni wznieść serca i umysły ku wartościom, na które wskazywał Jan Paweł II – mówił prof. Rocco Buttiglione. Włoski filozof i były polityk ocenił, że jedyną drogą wiodącą do ponownego rozkwitu Europy jest połączenie humanizmu świeckiego i chrześcijańskiego.

„Muzyką wolności jest Słowo Boże, które stało się ciałem i stało się częścią naszej historii. Poprzez wielkich świętych, którzy ewangelizowali Europę, Słowo to weszło w życie naszych narodów, w proces tworzenia samoświadomości” – powiedział Buttiglione. Jego zdaniem byłoby trudne, a być może w ogóle niemożliwe, aby Europa kontynuowała swój taniec wolności, o ile muzyka ta nie zabrzmi ponownie w sercach i duszach naszych narodów.

Znawca myśli Karola Wojtyły zwrócił też uwagę, by właściwie rozumieć proces integracji Europy. Nie jest bowiem tak, że kraje Zachodu w jakiś sposób „dopuszczają” do integracji z krajami byłego bloku komunistycznego. Jednoczenie Europy należy rozumieć raczej jako wymianę darów. „Zachód pomaga nowym krajom unijnym zbudować solidną gospodarkę rynkową, natomiast Wschód ofiaruje fundamentalne wartości chrześcijańskie na nowo odkryte dzięki walce ‘za waszą wolność i naszą’” – podkreślił Rocco Buttiglione.

Nauczyciele polskiej wolności

Kard. Stefan Wyszyński był wodzem i narodowym mężem stanu, kard. Karol Wojtyła zaś z uroczego biskupa krakowskiego przeistoczył się w autorytet intelektualistów i międzynarodowego męża stanu - mówili uczestnicy dyskusji panelowej "Nauczyciele polskiej wolności: kard. Stefan Wyszyński i Karol Wojtyła-św. Jan Paweł II”.

Zdaniem Massimiliano Signifrediego, odpowiedzialnego w Polsce za Wspólnotę Sant`Egidio, historie obydwu postaci są nie tylko interesująca i inspirująca dla historyków, ale też jest przykładem dla współczesnych. - My wszyscy, Europejczycy, wiele zawdzięczamy tym wielkim osobowościom XX wieku, które były ludźmi wolnymi - powiedział.

Wedle Bohdana Cywińskiego różnice między Wojtyłą a Wyszyńskim jak najbardziej istniały i nie trzeba tego ukrywać. Począwszy od różnicy generacyjnej (Wojtyła był 19 lat młodszy od Wyszyńskiego), aż po inną formację intelektualną. Wojtyła filozofem i teologiem. Wyszyński natomiast ukończył wprawdzie studia teologiczno-filozoficzne, ale też posiadł dużą wiedzę socjologiczną. - Wyjątkowo dobrze czuł społeczeństwo, widział jak bardzo jest zróżnicowane - mówił panelista.

Kard. Wyszyńskiego nazwał wodzem, zaś kard. Wojtyła był "najpierw tylko uroczym młodym biskupem krakowskim". Później stał się autorytetem dla tych, którzy mieli wymagania intelektualne wobec współczesnej kultury. Wybór na papieża w 1978 był momentem przełomowym. - Wtedy nas uderzyło, z jak wielkim mieliśmy dotąd i mamy do tej pory do czynienia - powiedział prof. Cywiński. Wtedy dopiero papież Polak zyskał w oczach polskiego społeczeństwa "format wielkiego nauczyciela".

Ojciec Maciej Zięba OP stwierdził, że obydwaj - Wyszyński i Wojtyła - dorastali w warunkach zniewolenia z epizodem wolności, ale o tej wolności mówili inaczej. Przyszły papież mocniej akcentował kwestię wolności jako źródło przyrodzonej ludzkiej godności, czynił to jako filozof i intelektualista.

Kard. Wyszyński akcentował z kolei moralne znaczenie bycia wolnym, co uwidoczniło się w słynnym "Non possumus" wobec władz komunistycznych. Prymasa Tysiąclecia nazwał narodowym mężem stanu, a św. Jana Pawła II - międzynarodowym mężem stanu.

Historyk dr hab. Paweł Skibiński stwierdził, Wyszyński i Wojtyła byli ludźmi, którzy mając różne doświadczenia życiowe i wrażliwości oraz wywodząc się z różnych pokoleń, mówili jednak spójnie. - Obaj byli wolni, mimo że żyli długo w systemie zniewolenia. Nie ma takiego momentu w życiu Wojtyły i Wyszyńskiego, które pozwoliłyby nam powiedzieć, że ich zachowania są pozbawione wolności - stwierdził Skibiński.

Polska w Europie

Sugestie, jakoby Polska zmierzała opuścić Unię Europejską są kompletnie bezpodstawne – zapewniał podczas Zjazdu sekretarz stanu w MSZ min. Konrad Szymański. Uczestnicy spotkania, w tym byli premierzy rządu: Hanna Suchocka i Jerzy Buzek ocenili jednak, że postępowanie polskich władz daje podstawy do niepokoju, co do przyszłości Polski w Unii.

Podczas panelu: „Ojczyzna europejska. Rola Polski w Europie” Jerzy Buzek ocenił, że jednym z najtrudniejszych wyzwań dla Unii jest zapewnienie wszystkim państwom takiego sposobu współdziałania, aby żadne z nich nie czuło się zmarginalizowane. Ważnym zadaniem jest także zapewnienie każdemu krajowi możliwości zachowania swojej tożsamości.

Była premier Hanna Suchocka zwracała uwagę, że pracom na rzecz integracji naszego kraju z UE towarzyszyło ogromne pragnienie powrotu Polski do państw respektujących wartości europejskie, takie jak wolność jednostki i państwo prawa.

Minister Szymański wskazywał, że „nasz los, nasze interesy, nasze wartości – nie zawsze są wspólne” z interesami Unii oraz, że problem jedności Unii nie jest tylko problemem Polski – to kwestia dotycząca każdego kraju europejskiego jak i wspólnoty jako całości. „Każdy kraj musi wiedzieć, że sposób prowadzenia polityki może spowodować naddatek lub upływ jedności” – stwierdził.

Polityk stanowczo też odrzucił pojawiające się w Polsce oskarżenia o to, że obecny rząd chce opuścić Unię.

Jerzy Buzek ripostował jednak, że takie obawy podsycają same władze. Były szef Parlamentu Europejskiego przytoczył niedawne słowa prezydenta RP, który nazwał Unię ”jakąś wyimaginowaną wspólnotą, z której dla nas niewiele wynika". Buzek podkreślał, że Polska nie jest posądzana o rozbijanie jedności lecz o odstępstwo od europejskich zasad.

Patriotyzm a egoizm narodowy

Czym jest patriotyzm? Co stanowi o jego sile, a co jest dziś największym zagrożeniem? Czy miłość Ojczyzny wyklucza otwartość na innych i czy istnieje kanon polskiego patrioty? W dyskusji na ten temat uczestniczyli: b. marszałek Sejmu Marek Jurek, prof. Paweł Śpiewak, politolog prof. Waldemar Łazuga, Michał Drozdek - filozof społeczny i publicysta oraz etyk ks. prof. Alfred Wierzbicki.

„Patriotyzm pojmujemy najczęściej w kategoriach emocjonalnych i definiujemy jako miłość, tymczasem można na niego spojrzeć ze strony innej kategorii moralnej - sprawiedliwości. Sytuowałbym patriotyzm na polu sprawiedliwości społecznej, a mniej na polu miłości i emocjonalności” – mówił ks. prof. Alfred Wierzbicki.

Według prof. Pawła Śpiewaka patriotyzm to przede wszystkim lojalność i zobowiązanie.

Na ładunek emocjonalny w pojmowaniu, definiowaniu i deklarowaniu patriotyzmu zwrócili uwagę także Marek Drozdek i prof. Waldemar Łazuga, który przyznał, że każdy z nas jest patriotą na kilka sposobów w różnych okresach życia. Osobiście – jak dodał – patriotyzm łączyłby przede wszystkim z odpowiedzialnością.

Marek Jurek z kolei zwrócił uwagę, że współcześnie traktujemy świadomość narodową i patriotyzm jako kwestie przeszłości, tymczasem równie ważna jest przyszłość i nasza aktywność w teraźniejszości. „Nasza obecność wśród innych narodów powinna być obecnością aktywną, z pełnym poczuciem tego, że nasze potrzeby, nasze interesy, nasze bezpieczeństwo jest konieczne dla trwania Europy” – stwierdził były marszałek Sejmu.

Zdaniem prof. Waldemara Łazugi siłą polskiego patriotyzmu jest paradoksalnie jego słabość, a więc nasza polska emocjonalność i uczuciowość. Politolog wskazał też na powszechność frazesów patriotycznych. Trzeba mówić dużo i głośno. Z drugiej strony mamy pasywizm, czyli „nasza chata z kraja”, co jest dalej, to nas nie interesuje.

Prof. Śpiewak zwrócił z kolei uwagę na niebezpieczeństwo patosu aż do śmieszności w prezentowaniu postaw patriotycznych. Tym, co grozi nam szczególnie – mówił – jest jednak nacjonalizm w trzech postaciach: ten, który krzyczy „Europa dla białych”, ten, który każe się izolować od świata i ten, który nie dopuszcza autoironicznego stosunku do samych siebie.

Siłą polskiego patriotyzmu według Pawła Śpiewaka może być nasza obecność we wspólnocie europejskiej. Nie chodzi tu jednak – dodał – o przynależność geograficzną, ale o przynależność, którą musimy codziennie wybierać i potwierdzać.

Uchodźcy i solidarność

W kwestii polityki uchodźczej panuje złożoność poglądów i informacji, bardzo często negatywnych, trzeba patrzeć szerzej, bo jest to problem globalny - mówił bp Krzysztof Zadarko w dyskusji "Kryzys migracyjny - kryzys uchodźczy - kryzys solidarności?". Jeśli nie jesteśmy w stanie integrować tych ludzi, to lepiej ich nie przyjmujmy, bo robimy im krzywdę - argumentował z kolei ks. dr hab. Waldemar Cisło.

Zauważał on, że uchodźcy szukają wprawdzie lepszego miejsca do życia, ale bardzo często padają ofiarą nielegalnych praktyk. - Rozmawiałem niedawno z rodzinami, które wróciły z Francji i Włoch, bo nie umiały się tam odnaleźć, a więc nie jest to ruch jednokierunkowy – wskazywał dodając: „Jeśli nie jesteśmy w stanie integrować tych ludzi, to lepiej ich nie przyjmujmy, bo robimy im krzywdę, dając fałszywą nadzieję". Jego zdaniem, trzeba wskazywać na realną pomoc udzieloną ofiarom konfliktów wojennych na Bliskim Wschodzie, a nie narażać na utratę życia poprzez sprowadzanie do kraju, co wcale nie musi oznaczać zintegrowania się ze społeczeństwem ich goszczącym.

Bp Zadarko, przewodniczący Rady KEP ds. Migracji Turystyki i Pielgrzymek mówił, że w kwestii polityki uchodźczej panuje złożoność postaw, informacji, poglądów w większości negatywnych, pochodzących najczęściej z Internetu. Chaos informacyjny służy pogłębianiu się niewiedzy. W dyskusji na temat pomocy uchodźcom nie widać zatem całego kontekstu problemu.

Jeżeli parafia spotka uchodźcę, na pewno mu pomoże – wskazywał bp Zadarko. Ale jeśli tego uchodźcy nie ma, siłą rzeczy przeciętny polski katolik konfrontuje się z postawami negatywnymi, krążącymi w przestrzeni publicznej.

Biskup zapewnił, że przekaz Episkopatu na temat uchodźców jest cały czas niezmienny, ewangeliczny, a od czasów konkretnych konfliktów wojennych, w tym II wojny światowej, staje się coraz bardziej precyzyjny. Nie dociera jednak do duchowieństwa, a przez to do wiernych. Wiele dokumentów kościelnych na temat tego, jak traktować problem uchodźczy, jest szerzej nieznanych.

Agnieszka Kosowicz, prezes Fundacji Polskie Forum Migracyjne poinformowała, że jest w Polsce grupa katolików, ok. 10-15 proc., którzy są po prostu przeciwni koncepcji przyjmowania uchodźców, gdyż - ich zdaniem - zagrażają oni chrześcijańskiej tożsamości. Drugie 15 proc. wręcz przeciwnie, uważa, że pomoc uchodźcom jest podstawowym zadaniem chrześcijanina. Cały natomiast środek polskiego społeczeństwa - jak to określiła Kosowicz - jest zdezorientowana. - Wielu katolików i księży jest po prostu zagubionych, co ma myśleć.

Najczęściej istnieje obawa przed budzeniem kontrowersji - wielu księży wyrażało bowiem obawy nie o to, czy pomagać uchodźcom, ale o to, żeby w ogóle poruszać ten temat wśród parafian. - Kościół miał obawy, by wejść w ten dialog - dodała Kosowicz.

Trudy pojednania

Duchowni prawosławni i katoliccy oraz świeccy pracujący na rzecz pojednania w różnych kontekstach społeczno-kulturowych i politycznych zastanawiali się nad tym, czym jest pojednanie i jak je budować.

Co jest istotne w pojednaniu między narodami, wyznaniami czy w ramach jednego zwaśnionego społeczeństwa? Jak skutecznie prowadzić dialog, przezwyciężyć bolesne rany i nauczyć się żyć razem? - rozmawiali o tym uczestnicy dyskusji panelowej „Wolni do pojednania”.

Niemiecki ksiądz Manfred Deselaers od ponad 20 lat pracujący w Centrum Dialogu i Modlitwy w Oświęcimiu ocenił, że jego obecność w miejscu byłego niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego daje więcej niż wszystkie organizowane akcje na rzecz pojednania. "Spotykam się ludźmi, którzy przyjeżdżają do Auschwitz. To miejsce nie przestaje boleć, Auschwitz jest do dziś otwartą raną. Staram się pomóc zrozumieć to miejsce tym ludziom. Jest to miejsce wciąż pełne emocji zarówno dla Polaków, jak i dla Niemców - powiedział ks. Deselaers.

O. dr Gieorgij Koczetkow z Moskwy, który jest założycielem prawosławnego Bractwa Przemienienia dążącego do pojednania Rosjan poprzez osobiste nawrócenie i pokutę, podkreślał, że Bractwo działa wśród rodzin, w których do dziś żywe są podziały spowodowanie okrucieństwem rewolucji bolszewickiej oraz okresu stalinizmu. „To bardzo ważne: modlimy się za wszystkich, nie wybieramy, nie osądzamy" - konstatował.

Czy możemy pokutować za nie swoje winy? Co to znaczy dla współczesnej Rosji? - pytała Koczetkowa Marta Titaniec. Bractwo działa nie według zasady "nie zapomnimy - nie wybaczymy". Natomiast w czasie zgromadzeń na ulicach i placach wielu rosyjskich miast odczytywane są np. nazwiska i wyroki Rosjan rozstrzelanych przez sowieckie wojsko.

Apelowi pamięci towarzyszy modlitwa za zmarłych, ale i za żywych. - To bardzo ważne: modlimy się za wszystkich, nie wybieramy, nie osądzamy. Jest to modlitwa nie tylko za ofiary, ale i za ich katów, np. funkcjonariuszy KGB. Modlitwa dotyczy wszystkich, bo nie jest miejscem dla naszych osądów. To Bóg osądza tych, którzy zawodowo zabijali i torturowali oraz tych, którzy niewinnie zginęli - tłumaczył o. Koczetkow.

Dr Jörg Lüer, sekretarz generalny niemieckiej komisji "Justitia et Pax", współsekretarz Grupy Kontaktowej Konferencji Episkopatów Polski i Niemiec pracuje na rzecz pojednania w różnych kontekstach państwowych i kulturowych: od Ukrainy i Rosji, poprzez Ugandę, aż do Kolumbii.

Jego zdaniem, nie chodzi o to, aby po prostu pojechać do danego kraju i udzielić jednorazowej pomocy. Liczy się coś bardziej skomplikowanego i długotrwałego - nieustanne uczenie się przebaczenia i życia w pokoju. - Chodzi o to, aby przebyć pewną bolesną drogę i aby był to proces uczenia się dla obu stron konfliktu.

Z kolei o. dr Gieorgij Kowalenko z Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Moskiewskiego współtworzy wspólnotę "Otwarte prawosławie" oraz Otwarty Uniwersytet Prawosławny. Celem uczelni jest współpraca międzywyznaniowa na Ukrainie. Po rewolucji Euromajdanu w ukraińskim społeczeństwie powstała nadzieje na demokratyzację państwa, na kształtowanie postaw obywatelskich, ale i na większe otwarcie się prawosławia i innych wspólnot religijnych - stwierdził duchowny.

Młodsi bracia...

Co łączy narody środkowoeuropejskie i co znaczymy dla reszty Europy? Jakie są obecnie nasze wspólne wartości? - zastanawiali się uczestnicy dyskusji "'Młodsi bracia' w starej Europie: razem, ale jak?"

Dr Pavol Demeš, słowacki niezależny ekspert w zakresie stosunków międzynarodowych i społeczeństwa obywatelskiego, stwierdził, że jeżeli jest cokolwiek, co zbliża narody środkowoeuropejskie, to jest to strach przed niepewnością oraz dezorientacja. - Jeśli nie będziemy wspólnie rozmawiali na temat projektu Europa, to wówczas na Starym Kontynencie bardzo wiele czynników może spowodować, że przyszłość będzie trudna - dodał słowacki ekspert.

Dr Kai-Olaf Lang, analityk berlińskiej Fundacji Nauka i Polityka zajmujący się Europą Środkową i Wschodnią, stwierdził, że mamy do czynienia z poważnym konfliktem aksjologicznym w Unii Europejskiej. Wcześniej bywały spory, ale zwykle kwitowało się je stwierdzeniem "znowu chodzi o pieniądze". Teraz natomiast chodzi o fundamentalne wartości i normy postępowania.

Lang wymienił trzy wartości, które mają dla krajów środkowoeuropejskich najważniejsze znaczenie, gdyż właśnie z nimi na sztandarach wchodziły do Unii Europejskiej: wolność, solidarność i równość.

Dr Alaksandr Milinkiewicz, białoruski polityk i działacz opozycyjny, b. kandydat w wyborach na prezydenta tego kraju nazwał swój kraj najmniej znanym i najbardziej niedemokratycznym krajem w Europie. Białorusini żyją w strachu przed dyktaturą, ale reżim Łukaszenki znalazł sposób, by skutecznie obrzydzać obywatelom wszelkie protesty.

"Nasza droga do Europy na pewno nie będzie łatwa" - powiedział Milinkiewicz. Przyznał, że były próby realizacji pokojowej rewolucji, ale nieudane. Na Ukrainie wystarczyło przełamać marazm obywateli. Na Białorusi ludzie po prostu boją się wyjść na ulice, a wszelkie protesty są brutalnie tłumione.

Wyzwaniem jest edukacja elit nastawionych na pracę na rzecz demokratyzacji Białorusi. Większość bowiem młodych kształcących się Białorusinów czyni to w Rosji i z tym krajem wiąże swoją przyszłość.

Dr Marek Prawda, dyplomata, dyrektor Przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Polsce, powiedział, że pierwszym poważnym tąpnięciem w łonie UE był ukraiński Majdan. Została wtedy wystawiona na próbę skuteczność działania Trójkąta Weimarskiego, czyli porozumienia Polski, Niemiec i Francji.

Zdaniem dyplomaty, dzisiejsze "razem" Europy tkwi w doświadczeniach z przeszłości i warto po nie sięgać. Dla Europy doświadczeniem roku 1989 jest to, że ludzie mogą zmieniać historię.

Oleksyj Panycz, członek ukraińskiego PEN-Clubu pytał, co to znaczy, że jesteśmy braćmi, tym bardziej młodszymi? Podobnego określenia przez lata używali wobec Ukraińców Rosjanie. - A przecież wiemy, że bliskość wobec Europy bardziej była widoczna wokół Kijowa niż wokół Moskwy - argumentował Panycz.

W tym sensie, w przypadku Ukrainy chodzi raczej o powrót do rodziny europejskiej, a nie przybycie do niej po raz pierwszy. Ukraińcy chcą dołączyć do Europy, ale jednocześnie chcą zachować wartości istotne dla swej ojczyzny.

Na pierwszym miejscu?

Nie mitologizujmy niepełnosprawności, akcentujmy to, co nas łączy, a nie to, co różni apelowały uczestniczki debaty o sytuacji osób niepełnosprawnych w Kościele i społeczeństwie. Wskazywały też na potrzebę większej aktywizacji osób niepełnosprawnych m.in. na rynku pracy oraz przejścia w Kościele od modelu charytatywnego do modelu włączającego.

W debacie uczestniczyły kobiety znające temat niepełnoprawności nie tylko w teorii, ale z doświadczenia. Są mamami dzieci z niepełnosprawnością lub z dziećmi takimi pracują. Jedno z pytań, które postawiono na początku dotyczyło postrzegania niepełnosprawności jako „szczególnego daru i łaski”, które to sformułowanie w języku kościelnym często się pojawia.

Taki język i takie podejście – jak stwierdziła Maria Libura, ekspert ds. zdrowia, kierownik Zakładu Dydaktyki i Symulacji Medycznej Collegium Medicum Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie – budzi u wielu rodziców i opiekunów osób niepełnosprawnych sprzeciw, bunt i frustrację. „Kiedy słyszę o szczególnym darze, to budzi to mój niepokój, bo podkreśla to, co dzieli osoby niepełnosprawne od pełnosprawnych, zwraca uwagę na różnice, a nie na to, co nas łączy” – tłumaczyła prelegentka.

Mówiąc o miejscu niepełnosprawnych w Kościele i społeczeństwie stwierdzono, że temat ten wciąż jest zbyt rzadko i w zbyt wąskim zakresie podejmowany. Postulowały szersze włączenie osób niepełnosprawnych np. w życie parafialne, w działania duszpasterskie, a nie izolowanie ich w specjalnych duszpasterstwach. „W Kościele wciąż dominuje model charytatywny w podejściu do osób niepełnoprawnych, a potrzebny byłby model włączający” – stwierdziła Maria Libura.

Dr Anna Maliszewska, pracownik Katedry Teologii Dogmatycznej i Duchowości Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Śląskiego, zwróciła z kolei uwagę, by nie traktować osób niepełnosprawnych jedynie jako podmiotów opieki, „niewinnych świętych”. Oni – jak dodała – mogą światu wiele zaoferować, o czym z kolei mówiła s. Eliza Myk OP, koordynatorka budowy „Domu Chłopaków” w Broniszewicach.

„My mamy czas i oni mają czas podarowany nam od Boga. My jednak wykorzystujemy ten czas na zdobywanie tytułów, a te osoby wykorzystują go na to, by kochać, czekać, cieszyć się” – mówiła.

Warsztaty

W ramach Zjazdu odbyło się ponad 20 spotkań warsztatowych dotyczących różnych wymiarów chrześcijańskiej działalności i refleksji. Na spotkaniu zatytułowanym „Jak być polskim patriotą a zarazem solidarnym Europejczykiem” zastanawiano się nad pojęciami patriotyzmu i nacjonalizmu. Po długiej i burzliwej dyskusji uzgodniono, że patriotyzm jest postawą miłości do własnego kraju i narodu, połączonej z otwartością na innych i nie uznawaniem własnej wyższości. W opozycji do tego pozostaje nacjonalizm, nacechowany egoizmem narodowym, połączonym z poczuciem wyższości wobec innych i zamknięciem na ich potrzeby.

Podczas spotkania „Auschwitz jako ostrzeżenie” podkreślano, że w przeciwieństwie do sytuacji na Zachodzie, w Polsce praktycznie nieobecna jest refleksja teologiczna czy filozoficzna poświęcona problemowi Auschwitz.

Na innym spotkaniu zastanawiano się „jak bez kłótni rozmawiać o polityce w rodzinie”. Uczestnicy doszli do zgody, że „lepiej mieć rodzinę, niż rację” i że warto do rodzinnego stołu „zapraszać prawdę i miłość”. Natomiast podczas warsztatów „Nowe technologie to szansa czy bariera dla ewangelizacji?” zwracano uwagę, że technologie te w wielkim stopniu wpływają także na człowieka, na społeczeństwo, na relacje między ludźmi, ale także na system wartości.

Ekumeniczna Droga Wolności

„Wyzwala tylko ta prawda, w której się trwa, w której zamieszkam, w której się zadomowię” - mówił metropolita łódzki abp Grzegorz Ryś podczas piątkowego nabożeństwa ekumenicznego. Rozpoczęło się ono wieczorem na gnieźnieńskim Rynku i prowadzone było kolejno przez duchownych dziesięciu Kościołów chrześcijańskich.

W drodze do bazyliki, zatrzymując się przy dziesięciu stacjach, uczestnicy rozważali słowo Boże nt. wolności. Procesja ta symbolizowała pielgrzymkę życia, a także pracę nad wolnością, która została nam dana i zadana.

Grzech szkodzi wiarygodności Kościoła

Homilię podczas Mszy św. sprawowanej w katedrze gnieźnieńskiej na zakończenie Zjazdu wygłosił kard. Peter Turkson, prefekt Dykasterii ds. Integralnego Rozwoju. „Złe pragnienia i nawyki, pochodzące z wnętrza każdego człowieka zniekształcają nasz sposób rozumienia Ewangelii i sprawiają, że nasze Kościoły mogą stać się niewiarygodnymi świadkami – mówił pochodzący z Ghany purpurat. – Jeśli chcemy realizować cele Zjazdów, czyli budować europejską wspólnotę ducha poprzez świadectwo chrześcijańskiej wiary, nie możemy pozwolić, by jej światło zaciemniły nasze wady charakteru – podkreślił.

- Chcąc realizować cele Zjazdów Gnieźnieńskich, nie możemy pozwolić, aby nasze wady charakterów i nasze przyzwyczajenia zaciemniły światło naszej wiary i znieczuliły nasze zmysły na jej wymagania – podsumował.

Przesłanie końcowe: Wolność to miłość

W Przesłaniu ogłoszonym a katedrze gnieźnieńskiej na zakończenie zaapelowano do Europejczyków o pielęgnowanie chrześcijańskiej postawy przebaczenia, miłosierdzia i poświęcenia. Uczestnicy wydarzenia zwracają uwagę, że Bóg uczynił nas ludźmi wolnymi, dzięki temu wolność jest w nas i nie ogranicza się do niezależności od tego, co zewnętrzne.

Uczestnicy Zjazdu zadeklarowali, iż chcą tworzyć Europę ludzi wolnych, inspirowanych chrześcijańskim przesłaniem. Odnoszą się też do sytuacji w naszym kraju zwracając uwagę, że w głęboko podzielonej politycznie Polsce potrzeba dialogu, który przywróci poczucie narodowej wspólnoty.

„W historii ludzkości to właśnie chrześcijaństwo przyniosło wartości wcześniej mało obecne w życiu publicznym: przebaczenie, miłosierdzie, oddanie siebie” – podkreślają uczestnicy Zjazdu.

Jeśli jednocząca moc wiary w Jezusa Chrystusa rzeczywiście wypełni nasze życie osobiste i społeczne, „również Europa będzie bardziej wspólnotą ducha i ojczyzną ludzi prawdziwie wolnych” – czytamy w Przesłaniu.

***

XI Zjazd Gnieźnieński obradował od piątku pod hasłem „Europa ludzi wolnych. Inspirująca moc chrześcijaństwa”. W zjazdowych obradach uczestniczyli zwierzchnicy Kościołów różnych wyznań, politycy, naukowcy oraz ponad pół tysiąca uczestników z 13 europejskich krajów m.in. z Niemiec, Ukrainy, Białorusi, Rosji, Francji, Belgii, Holandii, Węgier oraz Włoch.

Wydarzenie współorganizowało 14 organizacji i stowarzyszeń kościelnych, m.in. Katolicka Agencja Informacyjna. Organizatorem jest Fundacja św. Wojciecha–Adalberta.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem