Reklama

Dom Małych Dzieci

Z s. Joanną Bodzak rozmawiała Anna Cichobłazińska
Edycja częstochowska 46/2003


Dom Małych Dzieci w Częstochowie prowadzą Siostry Służebniczki Starowiejskie

Czteroletniej Kasi działo się w domu źle, ale nikt o tym nie wiedział. Dopiero gdy Kasia poszła do przedszkola i zaczęła odwiedzać koleżanki, jedna z mam zauważyła dziwne zachowanie Kasi w czasie zabaw z jej córką. Matka opowiedziała o swoich spostrzeżeniach babci Kasi.
Babcia w poszukiwaniu pomocy dotarła do Domu Małych Dzieci w Częstochowie przy ul. św. Kazimierza. Poprosiła o opiekę nad wnuczką. Gdy matka Kasi urodziła kolejne dziecko, sama przywiozła maleństwo do Domu prowadzonego przez Siostry Służebniczki Starowiejskie. Później zrzekła się opieki nad dziewczynkami i dzieci trafiły do jednej rodziny adopcyjnej.
Na początku pobytu w nowej rodzinie Kasia wciąż zadawała pytania: Ciociu, czy ty też będziesz mnie tłukła? Dziś już nie zadaje takich pytań.

Z s. Joanną Bodzak - dyrektor Domu Małych Dzieci w Częstochowie przy ul. św. Kazimierza 1, prowadzonego przez Zgromadzenie Sióstr Służebniczek Najświętszej Maryi Panny Niepokalanie Poczętej Starowiejskie - rozmawia Anna Cichobłazińska

Anna Cichobłazińska: - Dom Małych Dzieci staje się azylem dla dzieci zaniedbanych, bitych, molestowanych czy opuszczonych przez rodziców. Jakie są zadania placówki prowadzonej przez Siostry?

S. Joanna Bodzak: - Specyfiką naszego Domu jest opieka nad dzieckiem w sytuacji kryzysu, jaki przeżywa jego rodzina. Naszym zadaniem jest interwencja, opieka, wychowanie i socjalizacja powierzonych nam dzieci bez względu na czas, który u nas spędzają: kilka dni czy kilka lat. I taka też jest pełna nazwa Domu Małych Dzieci: Socjalizacyjno-Interwencyjna Placówka Opiekuńczo-Wychowawcza. Przebywają u nas dzieci w wieku od urodzenia do 10 lat (w wyjątkowej sytuacji starsze) z terenu Częstochowy i powiatu częstochowskiego. Jeżeli pojawi się taka konieczność, również z terenu woj. śląskiego, kierowane przez Centra Pomocy Rodzinie. W tym roku przyjęłyśmy 51 dzieci. Obecnie w placówce przebywa 66 dzieci.

- Czy trudna sytuacja ekonomiczna w naszym kraju ma swoje przełożenie na dzieci kierowane do placówki prowadzonej przez Siostry?

- Bezsprzecznie. Obserwuję losy naszej placówki na przestrzeni ostatnich lat i zauważam, że trafia do nas coraz więcej dzieci z zaniedbaniami, a nawet patologiami. Dzieci nie znają podstawowych norm i wzorów zachowań społecznych, nie posiadają nawyków zachowania higieny, są niedożywione, zastraszone, często z trudnymi doświadczeniami, z którymi nawet dorosły człowiek nie umiałby sobie poradzić. Naszym pierwszym zadaniem jest postawienie diagnozy zaniedbań i patologii, w czym pomagają nam fachowcy - lekarz, psycholog, pedagog, i opracowanie planu pomocy dziecku. Najczęściej zaczyna się od leczenia, gdyż dzieci przybywają do nas chore, bez podstawowych szczepień, z chorobą sierocą, z lękiem przed przytulaniem. Miesiącami uczą się kontaktów z otoczeniem i samodzielności.

- Muszą szybko dorosnąć...

- To prawda, szczególnie najstarsze z rodzeństwa, często same nie przekraczające10-12 lat. Muszą opiekować się i podejmować decyzję za dwu-, trzyletnich braci i siostry. Takie właśnie dzieci trafiają do naszego Domu, a my staramy się pomóc im nie tylko od strony opieki zdrowotnej, wychowawczej i socjalizacyjnej (ucząc zachowań społecznie pożądanych), ale też zachować je jako rodzinę - tak w czasie pobytu u nas, jak i podejmując decyzję o kierowaniu do rodziny zastępczej czy adopcyjnej.

- Wspomniała Siostra, że Dom Małych Dzieci pełni zadanie placówki interwencyjnej...

- Do naszego Domu kierowane są dzieci, których rodzice mają zawieszone prawa rodzicielskie, w sądzie toczy się sprawa o ograniczenie, zrzeczenie się lub odebranie władzy rodzicielskiej. Przychodzą do nas również rodzice znajdujący się w trudnej sytuacji - choroby, ubóstwa związanego z brakiem pracy czy mieszkania - z prośbą o zaopiekowanie się dzieckiem na pewien okres czasu. Jak już wspomniałam, przebywają u nas dzieci w wieku od urodzenia do 10 roku życia, rzadko starsze i dotyczy to najczęściej rodzeństwa. Jeżeli chodzi o noworodki, to ich czas pobytu w naszym domu jest krótki. Matka ma sześć tygodni na podjęcie decyzji, czy zrzeka się praw rodzicielskich - wówczas dziecko kierowane jest do adopcji, czy też będzie wychowywać swoje maleństwo.
Cieszy nas fakt, że czas pobytu dzieci w naszej placówce znacznie się skraca. I dotyczy to nie tylko najmłodszych, ale i dzieci w wieku przedszkolnym. W tym roku opuściło nasz Dom 53 dzieci. Wśród nich 12 znalazło rodziny adopcyjne, dla 15 maluszków udało się znaleźć rodziny zastępcze, 20 dzieci wróciło do rodzin biologicznych, a 6 wychowanków ze względu na wiek czy stan zdrowia przekazanych zostało do innych placówek opiekuńczo-wychowawczych.

- Od czego uzależniony jest powrót dzieci do rodziny biologicznej?

- Związany jest on najczęściej z poprawą sytuacji rodziny: podjęciem leczenia z nałogu, uczestnictwem w terapii, podjęciem pracy przez rodziców, wyremontowaniem mieszkania... To nas cieszy. Niestety, zdarzają się również takie przypadki, że powrót dzieci do rodzin biologicznych wykorzystywany jest przez rodziców do działań, które nie służą dzieciom. Rodzice zabierają dzieci, by przeznaczać zasiłki, które na nie dostają, na alkohol. Jeżeli sytuacja patologiczna rodziny utrzymuje się i kurator skieruje do sądu sprawę o ograniczenie praw rodzicielskich, to po otrzymaniu takiego postanowienia dzieci kierowane są do rodziny zastępczej.
Dzieciom kierowanym do rodzin zastępczych staramy się wytłumaczyć trudną sytuację rodziców biologicznych: choroby psychicznej, uzależnienia, pobytu w więzieniu. Choć nie jest łatwo wzbudzić w skrzywdzonych dzieciach uczuć miłosierdzia, pragniemy, by dorastały w poczuciu odpowiedzialności za młodsze rodzeństwo, a później, gdy dorosną i zdobędą zawód i pracę - odpowiedzialności za biologicznych rodziców. Rodziców biologicznych zachęcamy do kontaktu z dziećmi, do uczestnictwa w zebraniach w szkole, w przygotowaniach do Pierwszej Komunii Świętej. Nigdy nie tracimy nadziei, że w przyszłości połączy dzieci silna więź z rodziną pochodzenia. I nie są to nadzieje bezpodstawne. Nie możemy przekreślać rodziny. Możemy jej tylko pomagać, gdy nie potrafi wypełniać (nie zawsze z własnej winy) swoich funkcji.

- Wspomniała Siostra, że dzieci, szczególnie najstarsze z rodzeństwa, muszą szybko dorosnąć...

- I dorastają. Gdy przychodzą do nas, wiedzą o ciemnej stronie życia więcej niż niejeden dorosły. W naszym Domu widzą szansę na zmianę swojego życia. Mają świadomość, że nie mogą być u nas długo, więc starają się nauczyć jak najwięcej. Są posłuszne, uczynne, koleżeńskie, nabywają umiejętności zachowań społecznych wcześniej nieznanych, nadrabiają stracony czas. Pragną znaleźć się w rodzinie, gdzie będą bezpieczne, gdzie dorośli będą się o nie troszczyć i gdzie wreszcie poczują się dziećmi. W Domu Małych Dzieci mogą przebywać tylko do ukończenia 10 roku życia. Przejście do innej placówki, rozstanie z rodzeństwem, byłoby dla nich dramatem.

- Czy wszystkim dzieciom udaje się pomóc?

- Bez rozwiązania sytuacji prawnej dziecka nie zawsze możemy mu pomóc. A sytuacja prawna często jest bardzo skomplikowana: zawieszone prawa rodzicielskie, pobyt rodzica w więzieniu, brak adresu zamieszkania rodziców, patologie rodziny, choroby psychiczne... I chociaż coraz sprawniejsze w działaniach są instytucje powołane do pomocy dzieciom - sądy, policja, gminne ośrodki pomocy, centra pomocy rodzinie - to ciągle blisko nas żyją krzywdzone dzieci.
Trafiają do nas dzieci z interwencji sąsiedzkiej - właśnie do osób mieszkających za ścianą kieruję apel o uwrażliwienie serca na krzywdę małych, bezbronnych dzieci, o losie których decydują znajdujący się w nałogu czy chorobie rodzice. Sąsiedzi mogą uchronić dziecko przed krzywdą fizyczną i psychiczną przez zgłoszenie sytuacji rodziny do instytucji zajmujących się pomocą rodzinie. W trosce o dobro dziecka nie lękajmy się sąsiedzkich waśni, problemów związanych z wyjaśnianiem w urzędach, niezrozumienia. To jest nasza chrześcijańska powinność. Strat, jakich dziecko dozna w dzieciństwie - molestowanie seksualne, głodzenie, bicie - nie da się później wyrównać. A skrzywdzone dziecko, gdy dorośnie, będzie krzywdzić innych, bo samo nie doznało dobra. W ten sposób dziedziczona jest patologia. Wprowadzenie sprawy krzywdzonego dziecka do instytucji nadaje jej urzędowy bieg. Rodzina musi się pilnować, jest sprawdzana jak wypełnia swoje obowiązki wobec dzieci. Opieka kuratora zapewnia dziecku bezpieczeństwo.
W naszym Domu mieszkają dzieci oczekujące na adopcję czy rodzinę zastępczą. Znalezienie się dziecka w takiej rodzinie daje szansę przerwania pasma patologii. I my tę szansę dajemy. To nie sierociniec czy „bidul”, ale nadzieja na inne życie. Sama w ciągu roku piszę do sądu po 15 wniosków, często dwa trzy razy w sprawie tego samego dziecka, o regulację jego prawnego statusu. Dzieci trafiają do nas najczęściej z tymczasowym postanowieniem sądowym - na czas rozwiązania sprawy. Po miesiącu, dwóch sąd wydaje zwykle postanowienie o ograniczeniu władzy rodzicielskiej. Wtedy zauważamy wzmożoną aktywność rodziców. Odwiedzają u nas dziecko, przynoszą słodycze. Niestety, raczej nie trwa to długo. Wówczas nasza placówka występuje do sądu o pozbawienie praw rodzicielskich, co umożliwia, jak już wspomniałam, staranie się o rodziców adopcyjnych. Jeżeli dziecko postanowieniem sądu wraca do rodziny, jego sprawę pilotuje kurator.

- Niełatwo jest podejmować decyzję dotyczącą przyszłości dziecka...

- Dlatego nie podejmujemy jej sami. Raz na kwartał zbierają się w naszej placówce przedstawiciele instytucji odpowiedzialnych za pomoc dziecku: sądu, ośrodków adopcyjnych, MOPS-u, z naszego Domu w takim spotkaniu uczestniczą wychowawcy, lekarz, psycholog. Omawiamy sytuację każdego dziecka: jego sytuację prawną, sposób funkcjonowania w naszym Domu, sytuację w jego rodzinie. Zapadają wówczas decyzje, czy dajemy szansę rodzinie, czy występujemy z wnioskiem o ograniczenie czy pozbawienie praw rodzicielskich. Nasze decyzje mają przede wszystkim służyć dobru naszych podopiecznych. Korzystamy z pomocy ośrodków adopcyjnych położonych na terenie całego kraju. Mamy też doświadczenia w przeprowadzaniu adopcji zagranicznych, co nie jest sprawą błahą w gąszczu przepisów obowiązujących rodziców adopcyjnych mieszkających poza Polską i najczęściej nie znających języka polskiego lub znających go niedostatecznie, by poruszać się po instytucjach.

- Czekając na Siostrę, rozmawiałam z uczennicami Katolickiego Liceum w Częstochowie, które przyszły po listę dzieci potrzebną do przygotowania przez szkołę paczek mikołajkowych. W roku ubiegłym przychodziły tu jako wolontariuszki. Maturzystki z KLO doskonale znają dom i dzieci. Czy często korzysta Siostra z pomocy wolontariuszy?

- Jako wolontariuszy przyjmuję przede wszystkim studentów III i IV roku pedagogiki WSP. Są już przygotowani do pracy z dziećmi. Młodzieży z gimnazjum czy liceum proponuję pomoc w spacerach z dziećmi czy jako dodatkową opiekę nad dziećmi. To piękny widok, gdy młodzi wyjeżdżają z naszego domu z dziesięcioma-piętnastoma wózeczkami do podjasnogórskiego parku. Odwiedzają nas nie tylko wolontariusze. Szkoły organizują naszym dzieciom jasełka, przygotowują inscenizacje baśni, organizują zbiórki odzieży i maskotek.
Chciałybyśmy, by nasze dzieci tak jak inne mogły wyjeżdżać na wycieczki, wakacje czy zimowiska, ale na to nie wystarcza nam już funduszy. Jeżeli mam wybrać między kupieniem środków czystości a organizacją wycieczki - to... właściwie nie mam wyboru. A przecież nasze dzieci nie różnią się od innych, mają prawo poznawać świat szerszy niż nasz ogród.
I tak codzienność naszego Domu wspierają dobrodzieje. W tym miejscu pragnę podziekować wszystkim ofiarodawcom i dobroczyńcom za dotychczasową pomoc. Ostatnim naszym dokonaniem jest remont łazienki, który jest właściwie wspólnym dziełem ofiarodawców i czytelników Niedzieli. Serdecznie im wszystkim dziękujemy.

- Jakie jeszcze potrzeby ma Dom? Czytelnicy „Niedzieli” nie są obojętni na los dzieci. Może i tym razem apel Siostry dotrze pod właściwy adres?

- Każdy, kto pracuje z grupą dzieci, wie, że w małych rączkach rzeczy zużywają się szybciej niż w dużych. I nasz dom potrzebuje doposażenia pomieszczeń dziecięcych w meble, a plac zabaw w ogrodzie w urządzenia do bezpiecznego spędzania przez dzieci wolnego czasu. Dotychczasowe sprzęty zużyły się. Pragniemy stworzyć dzieciom i dom, i przedszkole, w którym mogłyby się uczyć i bawić. Większość z nich znajduje się przecież w wieku przedszkolnym. Dzieciom w wieku szkolnym chciałybyśmy umożliwić poznawanie pracy na komputerze. Nasze dzieci odbiegają w tej dziedzinie od swoich rówieśników, a przecież są mądre i chłonne wiedzy. Jeżeli teraz pomożemy im w spokojnym, mądrym dorastaniu, otoczymy opieką i miłością, zaproponujemy równe szanse, w przyszłości staną się odpowiedzialnymi dorosłymi ludźmi, którym tylko zdjęcia (skrzętnie zbierane i przekazywane dzieciom, gdy opuszczają nasz Dom) będą przypominać, że spędziły trudny czas swojego dzieciństwa w naszej placówce. Staramy się, by te wspomnienia były jak najpogodniejsze.

- Dziękuję za rozmowę.

Ania, Monika i Madzia

Na Policję zgłosiły się trzy dziewczynki - siostry: 14-letnia Ania, 10-letnia Monika i 2-letnia Madzia. Poszukiwały matki, której od kilku dni nie było w domu (matka w alkoholowym ciągu nie pierwszy raz zostawiała dzieci bez opieki). Policja przywiozła dziewczynki do Domu Małych Dzieci. Przebywały tu przez kilka dni, ale uciekły, by znów poszukiwać matki. Dziewczynki znalazł kurator. Zgodziły się pozostać poza domem rodzinnym pod warunkiem, że razem zostaną umieszczone w Domu Małych Dzieci, skąd uciekły w poszukiwaniu matki, ale zapamiętały ciepło i dobroć, którymi je tam otoczono. Siostra Dyrektor obawiała się kłopotów, które miała w czasie pierwszego pobytu dziewczynek, ale zaufała im, a przede wszystkim Opatrzności Bożej. Dziś dziewczynki przebywają w Domu Małych Dzieci tymczasowo, do czasu rozstrzygnięcia ich dalszego losu przez sąd. Odwiedzają je babcia, mama, najstarsza siostra. Jest nadzieja, że rodzina będzie razem.

Reklama

Marysia, Asia i Paulinka

Marysia ma 10 lat. Przebywa w Domu Małych Dzieci już po raz drugi. Pierwszy raz trafiła tu dwa lata temu. Rodzice zabrali ją obiecując, że więcej nie będą pić. Przychodziła tu z mamą po chleb i ubrania. Rodzice sprzedawali ubrania i pili, zapominając o dzieciach. Dziś jest tu wraz ze swoim młodszym rodzeństwem: 5-letnią Asią i 3-letnią Paulinką. Marysia doświadczyła w Domu świata, którego nie znała - ciepła, opieki, kontaktu z koleżankami i rodzinami starającymi się o adopcję lub status rodziny zastępczej. Dziś Marysia przeżywa dramat, zadaje sobie pytanie, dlaczego inne dzieci mogą mieć normalne rodziny, a ona nie. Prosi siostry, by poszukały dla niej i jej rodzeństwa rodziny zastępczej. Wie, że niełatwo będzie znaleźć taką rodzinę.

Dom Małych Dzieci
im. bł. Edmunda Bojanowskiego
w Częstochowie, ul. św. Kazimierza 1
tel. 324-67-51
e-mail:
dom_malych_dzieci_czestochowa@poczta.onet.pl

Dom Małych Dzieci jest placówką niepubliczną prowadzoną przez Zgromadzenie Sióstr Służebniczek Najświętszej Maryi Panny Niepokalanie Poczętej Starowiejskie. Siostry Służebniczki opiekują się dziećmi na terenie Częstochowy od 1937 r., tworząc dla porzuconych i niechcianych maluszków dom pełen ciepła, bezpieczeństwa i miłości.

KONTO
dla ofiarodawców z Polski
BGŻ SA O/Częstochowa
29 2030 1185 0000 2990 0101 0003

Prymas Polski: Kościół konsekwentnie będzie walczył ze złem w swych szeregach

2018-11-19 18:55

Marcin Przeciszewski / Częstochowa (KAI)

- W opublikowanym dziś Stanowisku Konferencji Episkopatu Polski zostaje potwierdzona zdecydowana wola Kościoła do oczyszczenia się z grzechu i przestępstw nadużyć. Biskupi przepraszają Boga i ofiary za krzywdy wyrządzone przez duchownych, osoby konsekrowane i świeckich pracowników kościelnych – mówi KAI abp Wojciech Polak, Prymas Polski i przewodniczący Komisji ds. Duchowieństwa Konferencji Episkopatu Polski.

Mazur/Episkopat.pl

KAI: Ksiądz Prymas jako przewodniczący Komisji Episkopatu ds. Duchowieństwa pilotuje działania związane ze zwalczaniem molestowania seksualnego nieletnich przez osoby duchowne. Dziś zostało ogłoszone stanowisko Konferencji Episkopatu ukazujące działania Kościoła w Polsce związane z ochroną dzieci i młodzieży.

Abp Wojciech Polak: Jest to „Stanowisko Konferencji Episkopatu Polski w sprawie wykorzystywania seksualnego osób małoletnich przez niektórych duchownych”. Ważną inspiracją był list Ojca Świętego Franciszka do Ludu Bożego. Podobnie jak papież napisał list do Ludu Bożego, wskazując na istotne sprawy dotyczące ochrony małoletnich, tak samo w ślad za tym wypowiada się nasz Episkopat. Dokument ukazuje, jak ważna jest ta tematyka w życiu i pracy Kościoła w Polsce oraz w jaki sposób do tej pory była podejmowana. Pokazuje też jakie są dziś główne punkty ciężkości w przezwyciężaniu grzechu i przestępstwa pedofilii jak również wskazuje kierunki i drogi, którymi pragniemy pójść w przyszłości.

- A konkretnie?

- Pierwsza część Stanowiska została zatytułowana „Ochrona dzieci i młodzieży niezbywalną częścią misji powierzonej Kościołowi”. Wskazujemy jasno jak istotnym elementem pracy Kościoła w ramach powierzonej mu przez Chrystusa misji jest m.in. ochrona dzieci i młodzieży przed przestępstwami wykorzystania małoletnich. Stanowisko polskiego Episkopatu ukazuje konieczność dalszego działania mającego na celu przezwyciężenie tego zła. Jak już powiedziałem, nawiązujemy do listu papieża Franciszka do Ludu Bożego ale także odwołujemy się do nauczania Benedykta XVI - zwłaszcza jego listu do biskupów z Irlandii; jak i do nauczania św. Jana Pawła II - wyrażonego choćby w przemówieniu do kardynałów amerykańskich z 2001 r. Wskazujemy, że jest to także linia Franciszka, który kontynuuje a nawet wzbogaca postępowanie swych poprzedników w reakcji na skandale z udziałem duchownych.
W drugiej części dokumentu zostaje potwierdzona wola Kościoła w Polsce do oczyszczenia się z grzechu przestępstw i nadużyć. Informujemy o zdarzających się sytuacjach z wykorzystaniem seksualnym dzieci i młodzieży przez duchownych. Jest ukazana zdecydowana wola walki z tym zjawiskiem. Jako biskupi po raz kolejny pragniemy przeprosić Boga i ofiary - za krzywdy wyrządzone przez duchownych, osoby konsekrowane i świeckich pracowników kościelnych.
Kolejny element dokumentu, to ukazanie drogi budowania bezpiecznego środowiska dla dzieci i młodzieży w Kościele. Przypomniane zostają zasadnicze kroki i działania, jakie zostały podjęte przez Konferencję Episkopatu od czasu przyjęcia Wytycznych, określających konkretne procedury i działania prawne. Jest też mowa o powołaniu przez Episkopat koordynatora ds. ochrony dzieci i młodzieży w osobie o. Adama Żaka SJ, który już od 5 lat prowadzi szkolenia dla duchowieństwa i świeckich. Jednym z tych działań było też utworzenie Centrum Ochrony Dziecka, koordynującego te sprawy w skali ogólnopolskiej, aż po działania związane ze zwróceniem większej uwagi na formację ludzką w seminariach duchownych.
W kolejnej części Stanowiska znajdziemy wezwanie do dalszego działania, modlitwy i pokuty. Biskupi mówią tutaj m.in. o pomocy osobom pokrzywdzonym. Prosimy nie tylko, aby ofiary zgłaszały nam te bolesne przypadki, ale deklarujemy konkretną pomoc. Towarzyszy temu zachęta, by podjąć modlitwę i pokutę - skierowana do całego Ludu Bożego w Polsce oraz do zakonów kontemplacyjnych, osób konsekrowanych i kapłanów. Zapowiedziany został ogólnopolski dzień modlitwy wynagradzającej za przestępstwa wobec małoletnich. Będzie on przeżywany w Kościele w każdy pierwszy piątek Wielkiego Postu. Jest to odpowiedź na apel papieża Franciszka. Każda Konferencja Episkopatu winna wyznaczyć doroczny dzień takiej modlitwy.
Dokument zawiera także apel do sprawców przestępstw, sformułowany w duchu jaki Benedykt XVI wyraził w liście do biskupów irlandzkich. Mówił, że sprzeciwili się oni Ewangelii, zdradzili pokładane w nich zaufanie młodych a także szacunek społeczeństwa i Kościoła. Wzywani są do rachunku sumienia i uznania swojej odpowiedzialności za grzechy, do pokuty oraz spełnienia elementarnych wymogów sprawiedliwości - do zadośćuczynienia ofiarom.

- Na jakim etapie jest Kościół w Polsce w zakresie zwalczania tych przestępstw? Co pozostało jeszcze do zrobienia, by zasada „zero tolerancji” wobec przypadków molestowania seksualnego nieletnich przez duchownych została w pełni wprowadzona?

- Do niedawna odpowiadałem, że jesteśmy na początku drogi. Dziś należy mieć świadomość, że pewną drogę mamy już za sobą, Świadczą o tym te działania, które w dokumencie zostały pokazane. Natomiast nie możemy powiedzieć, że proces ten został już ukończony i zamknięty. Jest to proces, w którym nieustannie będziemy się zmagać ze złem. Skłania nas to jednak do jeszcze większej uwagi i wrażliwości. Trzeba mieć świadomość, że będą ujawniać się kolejne osoby, które w przeszłości zostały skrzywdzone przez duchownych. Być może część z tych duchownych już nie żyje. Jednak, jako Kościół musimy okazywać współczucie i pomoc, osobom skrzywdzonym w przeszłości, jeśli nawet proces został zamknięty bądź przedawniony w sensie prawa. Na wspólnocie Kościoła ciąży bowiem obowiązek wrażliwości na sygnały ze strony wszystkich ofiar. One zawsze powinny pozostawać w centrum naszej uwagi.
Sprawą, która wymaga dalszej pracy - a Wytyczne wprost o tym nie mówią - jest problem, co robić z przestępcą już po odbyciu kary, jeśli pozostaje on w szeregach kapłaństwa. Chodzi o to jak go resocjalizować? Sądzę, że powinni zostać mianowali w diecezjach kościelni kuratorzy, którzy będą czuwać nad taką osobą. Taki ksiądz, nawet po odbyciu kary nie może powrócić do obowiązków związanych z pracą z dziećmi czy młodzieżą, ale nadal wymaga on nadzoru i towarzyszenia. Te kroki określa dokładnie Kongregacja Nauki Wiary, dając wyraźne wskazówki biskupowi, co dalej należy zrobić. Jednak ktoś konkretny musi nad tym czuwać.
Chcemy też uczynić krok dalej w ochronie dzieci i młodzieży, poprzez przygotowanie i wdrożenie programów prewencji na terenie wszystkich diecezji oraz zakonów. Programy te będą obejmować nie tylko samych duchownych, ale całe środowisko Kościoła związane z pracą z dziećmi i młodzieżą, m.in.: szkoły katolickie, ośrodki wychowawcze, Caritas czy inne jednostki. Ufamy, że poprzez przygotowanie i wdrażanie programów prewencji, świadomość będzie wzrastać.

- Jak programy te są przygotowywane i co zawierają?

- Programy prewencji zostaną przyjęte w każdej diecezji, a ich przygotowanie następuje obecnie na poziomie poszczególnych metropolii, w konsultacji z Centrum Ochrony Dziecka. Pogram prewencji będzie zatwierdzany i wdrażany przez biskupów każdej diecezji, z adaptacją do jej specyfiki. Kilka metropolii zgłosiło się już do o. Żaka i umówiło konkretne terminy szkolenia dla osób przygotowujących taki program. A jest też kilka diecezji i zakonów, które już opracowały własne programy prewencji, np. diecezja warszawsko-praska. Myślę, że w ciągu roku programy będą obowiązywać we wszystkich diecezjach.

- A co konkretnie zawierać będzie program prewencji w archidiecezji gnieźnieńskiej, u Księdza Prymasa?

- Najpierw będzie jasno pokazywać stanowisko Kościoła. Zawierać będzie dokumenty Kościoła, m.in. Wytyczne Episkopatu. Proponować będzie też zbiór „dobrych praktyk”, czyli opis działania w zakresie pracy z młodzieżą. Będą tam nawet bardzo konkretne porady jak organizować zajęcia czy wycieczki - tak aby dzieciom zapewnić należytą ochronę. Będzie też deklaracja jaką po odbyciu wymaganych szkoleń, będzie podpisywać każdy duchowny i każda osoba pracująca z dziećmi i młodzieżą. Na szkolenia zaprosiłem przedstawicieli szkół katolickich, Caritas, harcerzy, katechetów i inne środowiska. Program prewencji będzie dotyczyć ich wszystkich.

- A jak wygląda sprawa pomocy ofiarom molestowania seksualnego ze strony duchownych? Pytam, gdyż wiele ofiar zgłasza zastrzeżenia. A główne z nich dotyczą kwestii odszkodowań. Pytają, dlaczego pomoc Kościoła dotyczy wyłącznie kwestii duszpasterskich czy opieki psychologicznej bądź prawnej, a odszkodowania mają wypłacać wyłącznie sprawcy, a nie szersza wspólnota kościelna?

- Trzymamy się tego, co zostało określone w Wytycznych KEP. Pomoc materialna ofiarom związana jest z procesem leczenia czy uzdrowienia. Oferowana jest więc nie tylko pomoc duszpasterska ale i psychologiczna oraz prawna. Diecezja powinna ponieść koszty psychologa, którego sobie dana osoba czy jej opiekunowie wybiorą. Podobnie jeśli chodzi o pomoc prawną. Natomiast czym innym jest odszkodowanie za popełnione przestępstwo. W tym zakresie stoimy na tym stanowisku, o którym mówi prawo polskie, że odszkodowanie jest po stronie sprawcy przestępstwa.

- A sprawa poznańska? Czy Ksiądz Arcybiskup nie obawia się, że wyrok sądu zasądzający wysokie odszkodowanie od zgromadzenia, do którego należał sprawca, wytyczył „linię orzeczniczą”, która będzie odtąd pojawiać się częściej, skutkując zasądzaniem odszkodowań wobec zakonów i diecezji?

- Jeśli sąd drugiej instancji potwierdził ten wyrok, to Kościół, w tym przypadku zgromadzenie zakonne się do niego stosuje. Nie znam dokładnie argumentacji sądu apelacyjnego w Poznaniu, ale sądzę, że jeśli wyrok został utrzymany, to sąd posiada dowody zaniedbania ze strony zgromadzenia chrystusowców. Znany publicznie jest fakt, jak długa była odległość czasowa od dokonania przestępstwa i poniesienia kary do przeniesienia sprawcy do stanu świeckiego. Ale w międzyczasie było też kilka podobnych spraw, m.in w Płocku, gdzie sąd odrzucił oczekiwania ofiary odnośnie do odszkodowania ze strony diecezji. Widocznie zaniedbania ze strony diecezji nie miały miejsca.

- Kościół w Polsce pracuje obecnie nad raportem (zbiorem statystyk) dotyczącym skali przypadków pedofilii wśród duchownych. Kiedy ta statystyka ujrzy światło dzienne, jaki okres obejmie? Czy mowa będzie także o ofiarach?

- Aby dobrze rozpoznać przyczyny tych czynów i ich skalę, rozpoczęliśmy zbieranie potrzebnych danych. Jest to ankieta, którą rozesłał Sekretariat Konferencji Episkopatu do wszystkich biskupów diecezjalnych oraz wyższych przełożonych zakonnych. Mają oni miesiąc, do końca listopada, aby opracować informacje i odesłać do sekretariatu Episkopatu. Potem ankiety zostaną fachowo opracowane przez Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego.

- A kiedy ujrzą światło dzienne?

- Sądzę, że styczniu 2019 r., gdyż rzecz musi zostać opublikowana jeszcze przed zaplanowanym na luty spotkaniem przewodniczących Episkopatów, zwołanym przez Franciszka do Rzymu.

- Co konkretnie zawierać będzie zbiór statystyk? Jaki okres obejmie?

- Obejmie okres od 1990 r. do współczesności. Zawierać będzie wszelkie istotne dane liczbowe na ten temat, m.in. liczbę przypadków w danej diecezji czy zgromadzeniu, które zostały zgłoszone czy też ilość ofiar, osób pokrzywdzonych. Warto dodać, że statystyki te obejmować będą stan na dziś. Mam świadomość, że mogą zostać ujawnione nieznane dotąd przypadki z przeszłości. Wówczas raport trzeba będzie uzupełnić.

- Na ile jest to problem obecny w Kościele w Polsce: w porównaniu np. do tego co się działo w niektórych krajach za granicą?

- Nie jest łatwo dziś dać precyzyjną odpowiedź. Można będzie jej udzielić, gdy poznany treść opracowania statystycznego.

- Zbigniew Nosowski postawił tezę, że Ksiądz Prymas jest w Episkopacie osamotniony jeśli chodzi o działania na tym polu. Jak to jest naprawdę?

- Ja sam tych działań się uczę i tak samo uczy się cały Episkopat - a robimy to we wzajemnym dialogu. Samo przyjęcie kilka lat temu Wytycznych pokazywało jednomyślność biskupów. Nikt z biskupów nie podważa linii „zero tolerancji”. Dla każdego jest to ewidentny grzech i przestępstwo. Bezdyskusyjne w Episkopacie są działania dotyczące karania tych przestępstw. Nie zdarzają się dziś sytuacje, które byłyby lekceważone przez biskupów, nie ma problemów z natychmiastowym uruchamianiem procesu kanonicznego. Także z zawiadamianiem prokuratury, jeśli taki przypadek zostanie wykryty i ma cechy wiarygodności - tak jak wymaga polskie prawo.
Więcej trudności jest z komunikacją na zewnątrz. Tu dostrzegam problem. Chodzi mi o odpowiednie informowanie szerszej społeczności. A do tego trzeba przełamać nasze obawy i to, co papież nazywa również naszym klerykalnym stylem myślenia.

- Czy nie uważa Ksiądz Prymas, że wraz z opublikowaniem statystyk Kościół powinien zachęcić inne środowiska w Polsce, by – w imię ochrony dzieci – poszły tą samą drogą, opracowując stosowne wytyczne dotyczące prewencji oraz raporty nt. nadużyć? Wydaje się, że publikując swoje materiały Kościół zyska moralne prawo do zainicjowania Narodowego programu Ochrony Dzieci i Młodzieży. Uważa Ksiądz Prymas podobnie?

- O. Żak już o tym mówił wcześniej. Jest to kierunek, w którym Kościół powinien pracować. Ważne jest, aby Kościół był jednym z partnerów. Najlepszą osobą, która mogłaby tego typu program zainicjować jest, tak sądzę, Rzecznik Praw Dziecka. Powinien on zaprosić Kościół do współpracy, ale także świeckie fundacje, które działają na tym polu: „Dajmy dzieciom siłę” czy inne. Taki narodowy program powinien być tworzony wokół Rzecznika Praw Dziecka. A Kościół winien się przyłączyć, mając swoje doświadczenia na tym polu. Jest to bowiem poważny problem społeczny w Polsce, dotykający wszystkich środowisk, z rodziną na pierwszym miejscu.

- Dziękuję za rozmowę.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Włochy wspominają Wielki Głód na Ukrainie

2018-11-20 13:43

vaticannews / Rzym (KAI)

Włochy wspominają klęskę Wielkiego Głodu na Ukrainie (Holodomor). Z tej okazji specjalny list do wspólnoty ukraińskiej wystosował przewodniczący włoskiego episkopatu. W Rzymie organizowany jest szereg wydarzeń upamiętniających tę tragedię, m.in. projekcja filmu, wystawy artystyczne i spotkania z ludźmi kultury.

wikipedia.org
Zmarli z głodu na ulicy w Charkowie w 1932 r.

Wielki Głód to klęska, jakiej doświadczyły narody znajdujące się pod butem Związku Radzieckiego kierowanego przez Józefa Stalina w latach 1932-33. Aparat władzy zarządził wtedy powszechną i przymusową kolektywizację płodów rolnych. Według różnych szacunków, śmierć głodową poniosło prawie 10 mln ludzi, z czego około jedna trzecia mieszkańców terytorium ówczesnej Ukraińskiej SRR. 26 państw na świecie uznało tę tragedię za ludobójstwo, w tym Watykan, Polska i Stany Zjednoczone.

Znak głębokiej komunii i uczucia, które łączy ze wspólnotą ukraińską, opłakującą swoich bliskich, braterskiej gościnności, która jest prawdziwą solidarnością – tak kard. Gualtiero Bassetti nazywa w swoim liście spotkanie Ukraińców w neapolitańskiej katedrze i okolicznościową liturgię koncelebrowaną przez abp. Światosława Szewczuka oraz biskupów ukraińskich i włoskich. „Nie zapominać – pisze przewodniczący Episkopatu Włoch – nie znaczy jedynie patrzeć wstecz, ale przekazywać przyszłym pokoleniom to, co się wydarzyło, by nie zanikła pamięć o tym horrorze”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem