Reklama

Koncert kolęd 2019 nowy termin

Reconciliatio et paenitentia

Do episkopatu duchowieństwa i wiernych po synodzie biskupów
o pojednaniu i pokucie w dzisiejszym posłannictwie Kościoła

Wprowadzenie. Powstanie i znaczenie dokumentu

1. Mówienie o POKUCIE I POJEDNANIU jest dla współczesnych mężczyzn i kobiet wezwaniem do odnalezienia na nowo, w przekładzie na ich własny język, owych słów, którymi nasz Zbawiciel i Mistrz, Jezus Chrystus, zechciał rozpocząć swoje przepowiadanie: „Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię”1, czyli przyjmijcie radosną nowinę o miłości, o przybraniu za synów Bożych, a więc o braterstwie.

Dlaczego Kościół powraca do tego tematu i tego wezwania? Pragnienie lepszego poznania i zrozumienia współczesnego człowieka i świata, rozwiązania ich zagadki i odsłonięcia ich tajemnicy, rozpoznania zaczynów dobra i zła, które w nich działają, już od pewnego czasu skłania wielu ludzi do zwrócenia ku temu człowiekowi i temu światu uważnego spojrzenia. Jest to spojrzenie historyka i socjologa, filozofa i teologa, psychologa i humanisty, poety i mistyka: jest to nade wszystko zatroskane, choć pełne nadziei, spojrzenie pasterza.

Takie spojrzenie widoczne jest w sposób wybitny na każdej stronicy doniosłej Konstytucji duszpasterskiej Soboru Watykańskiego II, Gaudium et spes, o Kościele w świecie współczesnym, a zwłaszcza w jej obszernym i wnikliwym Wprowadzeniu. Widoczne jest ono ponadto w licznych dokumentach podyktowanych mądrością i miłością pasterską moich czcigodnych Poprzedników, których wielkie pontyfikaty zostały naznaczone historycznym i profetycznym wydarzeniem Soboru Powszechnego Watykańskiego II.

Niestety, przed wzrokiem pasterza, podobnie jak przed wzrokiem innych ludzi, wśród różnych cech znamionujących współczesny świat i współczesną ludzkość jawi się obecność licznych, głębokich, bolesnych podziałów.

Świat rozbity

2. Podziały te ujawniają się w stosunkach pomiędzy poszczególnymi ludźmi, pomiędzy grupami, ale także w wymiarze większych zbiorowości: w gorączkowym dążeniu do hegemonii narody powstają przeciwko narodom, istnieją bloki przeciwstawnych sobie państw. Bez trudu można określić konflikty znajdujące się u korzeni rozdarcia, które zamiast być rozwiązywane na drodze dialogu, zaostrzają się w konfrontacji i sporach.

Badając czynniki sprawcze podziału uważni obserwatorzy stwierdzają wielką ich różnorodność: od rosnącej nierówności zachodzącej pomiędzy grupami, klasami społecznymi i krajami po zagorzałe antagonizmy ideologiczne; od przeciwstawnych interesów gospodarczych do polaryzacji politycznej; od różnic szczepowych do dyskryminacji z przyczyn społecznoreligijnych. Zresztą niektóre, dziejące się na oczach wszystkich fakty, są jakby żałosnym obliczem podziału, z którego się wywodzą, odsłaniając jego powagę z całą wyrazistością. Spośród tak wielu bolesnych zjawisk społecznych naszych czasów można tu przypomnieć:
- deptanie podstawowych praw osoby ludzkiej, a przede wszystkim prawa do życia i do egzystencji godnej człowieka, co jest tym bardziej oburzające, gdy towarzyszy temu, niespotykana dotąd, czysto retoryczna obrona tych właśnie praw;
- zasadzki i naciski stosowane przeciwko wolności jednostek i zbiorowości, nie wyłączając wolności posiadania, wyznawania i praktykowania własnej wiary, która to wolność jest może bardziej naruszana i zagrożona;
- różne formy dyskryminacji: rasowej, kulturalnej, religijnej itd.;
- przemoc i terroryzm;
- stosowanie tortur oraz niesprawiedliwych i bezprawnych form represji;
- nagromadzenie broni konwencjonalnej bądź atomowej, wyścig zbrojeń, przy wielkim nakładzie środków, które mogłyby służyć ulżeniu niezawinionej nędzy ludów o niższym poziomie społecznym i ekonomicznym;
- niesprawiedliwy podział zasobów świata i dóbr cywilizacji, osiągający swój szczyt w danym modelu organizacji społecznej, który sprawia, że coraz bardziej powiększa się różnica między warunkami życia ludzi bogatych i ludzi biednych2. Przewrotna siła tego podziału czyni ze świata, w którym żyjemy, świat rozbity3 już u samych jego podstaw.

Z drugiej strony nie należy się dziwić, że w samej strukturze Kościoła, który nie utożsamiając się ze światem ani nie będąc ze świata, jest jednak wszczepiony w świat i prowadzi dialog ze światem4, dostrzega się echa i znaki podziału, który rani społeczeństwo ludzkie. Poza rozłamami wśród wspólnot chrześcijańskich, nękającymi je od wieków, Kościół dzisiaj w swym łonie tu i ówdzie doświadcza podziałów między składającymi się nań i uzupełniającymi komponentami, które spowodowane są odmiennością spojrzenia lub wyboru na polu doktrynalnym i pastoralnym5.

Również te podziały mogą niekiedy wydawać się nieuleczalne. Jakkolwiek rozdarcia te wywołują wrażenie już na pierwszy rzut oka, to jednak tylko sięgając w głąb można wyodrębnić ich przyczynę: tkwi ona w wewnętrznej ranie człowieka. W świetle wiary nazywamy ją grzechem: począwszy od grzechu pierworodnego, który każdy nosi w sobie od urodzenia jako dziedzictwo otrzymane od praojców, aż po grzech, który popełnia, nadużywając własnej wolności.

Tęsknota za pojednaniem

3. Już jednak to samo badawcze spojrzenie, jeżeli dość przenikliwe, docierając do samej istoty podziału odkrywa u Judzi dobrej woli i u prawdziwych chrześcijan wyraźne pragnienie, aby naprawić pęknięcia, zabliźnić rany i aby na wszystkich poziomach przywrócić zasadniczą jedność. Pragnienie takie wywołuje u wielu prawdziwą tęsknotę za pojednaniem, nawet jeżeli to wyrażenie nie jest używane.

To, że pojednanie mogłoby stać się doskonałą dźwignią prawdziwej przemiany społeczeństwa, dla jednych jest niemal utopią, podczas gdy dla innych stanowi przedmiot mozolnych osiągnięć, a zatem cel, który przy poważnym zaangażowaniu myśli i czynów można osiągnąć. W każdym przypadku, dążenie do szczerego i trwałego pojednania jest niewątpliwie w naszym społeczeństwie czymś istotnym, jako odbicie niezłomnej woli pokoju; jest ono - choć brzmi to paradoksalnie - tak żywotne, jak groźne są czynniki podziału.

Jednakże pojednanie nie może być mniej głębokie niż sam rozłam. Tęsknota za pojednaniem i ono samo będą w takiej mierze pełne i skuteczne, w jakiej zdołają uleczyć ową pierwotną ranę, będącą źródłem wszystkich innych, czyli grzech.

Spojrzenie Synodu

4. Każda zatem instytucja czy organizacja nastawiona na służenie człowiekowi i której celem jest zbawienie człowieka rozumianego w jego podstawowych wymiarach, winny wnikliwie zgłębić sprawę pojednania po to, ażeby zrozumieć jego znaczenie i pełny zakres, oraz wyprowadzić z tego konieczne wnioski praktyczne.

Z takiego spojrzenia nie mógł Kościół Jezusa Chrystusa zrezygnować. Z poświęceniem matki i mądrością nauczyciela, zatroskany i czujny, pilnie szuka on w społeczeństwie nie tylko oznak podziału, ale i nie mniej wymownych i ważnych oznak dążenia do pojednania. Kościół wie bowiem, że jemu w sposób szczególny została dana możliwość i powierzone posłannictwo ukazywania prawdziwego, głęboko religijnego znaczenia i pełnego wymiaru pojednania, oraz już przez to samo przyczyniania się do wyjaśnienia podstawowych kategorii jedności i pokoju.

Moi Poprzednicy nieustannie głosili pojednanie, zachęcali do pojednania całą ludzkość, wszystkie stany, każdą cząstkę wspólnoty Judzkiej, w której dostrzegali rozdarcie i podział6. Ja także, kierowany wewnętrznym nakazem, pochodzącym - jestem o tym przekonany - z Bożego natchnienia i zgodnym z wołaniem ludzkości, pragnąłem w dwojaki sposób, jednakowo uroczysty i zobowiązujący, ukazać temat pojednania w całej ostrości: najpierw, zwołując VI Sesję Generalną Synodu Biskupów, a następnie, czyniąc zeń ośrodek Roku Jubileuszowego, ogłoszonego dla uczczenia 1950 rocznicy Odkupienia7. Wyznaczając Synodowi temat, podzielałem w zupełności opinię zawartą w sugestiach wielu moich Braci w biskupstwie, to znaczy wybrałem ów tak bogaty temat pojednania w ścisłym powiązaniu z tematem pokuty8.

Termin i samo pojęcie pokuty są bardzo złożone. Jeżeli powiążemy je z metanoia, do której odwołują się synoptycy, wówczas pokuta oznacza wewnętrzną przemianę serca pod wpływem Słowa Bożego i w perspektywie królestwa Bożego9. Ale pokuta oznacza również przemian życia zgodnie z przemianą serca, i w tym znaczeniu czynienie pokuty dopełnia się w owocach pokuty godnych nawrócenia10; całe życie staje się procesem nawrócenia, a zatem zmierza do stałego postępu ku lepszemu. Czynienie pokuty zatem jest czymś autentycznym i skutecznym jedynie wówczas, gdy wyraża się w aktach i czynach pokutnych. W tym sensie pokuta w chrześcijańskim słowniku teologicznym i duchowym oznacza ascezę, to jest konkretny i codzienny wysiłek człowieka wspartego łaską Bożą, aby stracić swe życie dla Chrystusa, co jest jedynym sposobem, by je zyskać11; aby porzucić dawnego człowieka i przyoblec człowieka nowego12; aby przezwyciężać w sobie to, co cielesne, by zwyciężyło to, co jest duchowe13; aby nieustannie wznosić się od rzeczy, które są na ziemi, do tych, które są w górze, gdzie przebywa Chrystus14. Pokuta jest zatem nawróceniem, które przechodzi z serca do czynów, a więc do całego chrześcijańskiego życia.

W każdym z tych znaczeń pokuta jest ściśle połączona z pojednaniem, ponieważ pojednanie się z Bogiem, z sobą samym i z innymi zakłada pokonanie radykalnego rozdarcia, którym jest grzech; dokonuje się to jedynie poprzez wewnętrzną przemianę, czyli nawrócenie, które owocuje w życiu poprzez uczynki pokutne.

Dokument będący podstawą prac Synodu (zwany także Lineamenta), przygotowany jedynie w celu ukazania tematu i podkreślenia w nim pewnych zasadniczych aspektów, umożliwił Wspólnotom kościelnym na całym świecie rozważanie przez blisko dwa lata tych aspektów zagadnienia nawrócenia i pokuty, które interesują wszystkich, i zarazem czerpanie z niego nowego zapału do życia i do chrześcijańskiego apostolstwa. Rozważanie to zostało pogłębione następnie w bezpośrednim przygotowaniu do prac synodalnych dzięki Instrumentum laboris, który został rozesłany niezwłocznie biskupom i ich współpracownikom. Przez cały wreszcie miesiąc Ojcowie Synodu, wspomagani przez osoby powołane do udziału w posiedzeniach synodalnych, rozpatrywali z wielkim poczuciem odpowiedzialności sam temat oraz liczne i zróżnicowane zagadnienia z nim związane. Z obrad, ze wspólnych dociekań, z mozolnego i dokładnego poszukiwania zebrano wielki i cenny skarb, którego istotne treści zostały zawarte w końcowych Propositiones.

Spojrzenie Synodu nie pomija aktów pojednania (pewne z nich przechodzą jakby niezauważone w swej powszedniości), które w różnej mierze służą usuwaniu niezliczonych napięć, przezwyciężaniu rozlicznych konfliktów i pokonywaniu małych i wielkich podziałów, przywracając jedność. Głównym jednak przedmiotem troski Synodu było odnalezienie w głębi tych poszczególnych aktów ich ukrytego korzenia, pojednania rzec można „źródłowego”, które dokonuje się w sercu i w świadomości człowieka.

Charyzmat i zarazem oryginalność Kościoła w tym co dotyczy pojednania, niezależnie od poziomu, na jakim ma się ono dokonywać, tkwią w tym, że sięga on zawsze do owego pojednania źródłowego. Na mocy bowiem swego zasadniczego posłannictwa Kościół poczuwa się do obowiązku dotarcia do korzeni pierwotnego rozdarcia grzechowego, aby uzdrowić w nich i poniekąd przywrócić także pojednanie pierwohle, będące skuteczną zasadą każdego prawdziwego pojednania. To też Kościół miał na myśli i za pośrednictwem Synodu przedłożył.

O tym pojednaniu mówi Pismo Święte, zachęcając nas do czynienia wszelkich wysiłków zmierzających w tym kierunku15; mówi nam jednak również, że jest ono przede wszystkim miłosiernym darem Boga dla człowieka16. Historia Zbawienia - całej ludzkości i każdego człowieka w każdym czasie - jest przedziwną historią pojednania, w której Bóg, jako Ojciec, przez Krew i Krzyż swego Wcielonego Syna pojednał z sobą świat, rodząc w ten sposób nową wspólnotę pojednanych.

Pojednanie staje się konieczne, gdyż przez grzech nastąpił rozłam, z którego wywodzą się wszystkie inne formy rozłamu wewnątrz człowieka i wokół niego. Pełne pojednanie jednak wymaga koniecznie uwolnienia od grzechu, który musi być całkowicie wykorzeniony. A zatem ścisła wewnętrzna więź głęboko łączy nawrócenie i pojednanie: niemożliwe jest rozdzielenie tych dwóch rzeczywistości czy też mówienie o jednej a przemilczanie drugiej.

Synod mówił równocześnie o pojednaniu całej rodziny ludzkiej i o nawróceniu serca każdego człowieka, o jego powrocie do Boga, pragnąc dać wyraz przekonaniu i głosić, że jedność ludzi nie dokona się bez wewnętrznej przemiany każdego z osobna. Osobiste nawrócenie jest konieczną drogą do zgody pomiędzy ludźmi17. Gdy Kościół ogłasza radosną nowinę o pojednaniu czy też proponuje urzeczywistnienie jej poprzez Sakramenty, wykonuje prawdziwie swą funkcję prorocką, ujawniając zatrute źródła wszelkiego zła w człowieku, wskazując gdzie są korzenie podziału i budząc nadzieję na przezwyciężenie napięć i konfliktów, abs, doprowadzić do braterstwa, zgody i pokoju na wszystkich poziomach i we wszystkich klasach i warstwach ludzkiej społeczności. Kościół przemienia dziejową sytuację nienawiści i przemocy w cywilizacji miłości. Ofiarowuje wszystkim ewangeliczną i sakramentalną zasadę pierwotnego i podstawowego pojednania, z którego wezmą początek wszelkie inne znaki czy akty pojednania, również na poziomie społecznym.

O tym właśnie pojednaniu, które jest owocem nawrócenia, mówi obecna Adhortacja Apostolska. Jak to miało bowiem miejsce na trzech poprzednich zebraniach Synodu - także tym razem sami Ojcowie zachcieli powierzyć Biskupowi Rzymu, Pasterzowi Kościoła powszechnego i Głowie Kolegium Biskupiego, jako Przewodniczącemu Synodu, wnioski końcowe pracy synodalnej. Jako doniosły i wdzięczny obowiązek mego posługiwania przyjąłem zadanie zaczerpnięcia z olbrzymiego bogactwa Synodu, aby ofiarować Ludowi Bożemu owoc samego Synodu: orędzie doktrynalne i pastoralne na temat pokuty i pojednania. W pierwszej przeto części zajmę się Kościołem w spełnianej przez niego misji jednania, w dziele nawracania serc do ponownego spotkania człowieka i Boga, człowieka z bratem, człowieka z całym stworzeniem. W drugiej części przedstawiona zostanie podstawowa przyczyna każdego rozłamu czy podziału pomiędzy ludźmi i, przede wszystkim, w odniesieniu do Boga: grzech. W końcu wskażę te środki, które pozwalają Kościołowi popierać i ożywiać pełne pojednanie ludzi z Bogiem, a w konsekwencji ludzi pomiędzy sobą.

Dokument, który teraz przekazuję synom i córkom Kościoła, a także wszystkim wierzącym czy niewierzącym, którzy patrzą na Kościół z zainteresowaniem i bez uprzedzeń, chce być należną odpowiedzią na prośbę Synodu. Jest on jednak również - muszę to stwierdzić w imię prawdy i sprawiedliwości - dziełem samego Synodu. Treść każdej stronicy wywodzi się bowiem z niego: z dalszych i bliższych do niego przygotowań, z Dokumentu roboczego, z wypowiedzi w auli synodalnej i w circuli minores, a nade wszystko z 63 Propositiones: jest w nim zawarty owoc wspólnej pracy Ojców, wśród których nie zabrakło przedstawicieli Kościołów Wschodnich, których dziedzictwo teologiczne, duchowe i liturgiczne jest tak bogate i czcigodne również w interesującej nas dziedzinie. Poza tym Rada Sekretariatu Synodu na dwóch ważnych posiedzeniach oceniła rezultaty i orientacje zebrań synodalnych zaraz po ich zakończeniu, aby ujawnić dynamikę wyżej wspomnianych Propositiones, a następnie wskazała, jak najlepiej można zredagować niniejszy Dokument. Wdzięczny jestem wszystkim, którzy wykonali tę pracę. Wierny memu posłannictwu pragnę tu przekazać to, co w skarbie doktrynalnym i pastoralnym Synodu wydaje mi się opatrznościowe dla życia wielu ludzi w tej wspaniałej i trudnej godzinie dziejowej.

Warto to uczynić - i rzecz będzie miała szczególne znaczenie - gdy jeszcze żywe są wspomnienia Roku Świętego, całkowicie przeżywanego pod znakiem pokuty, nawrócenia i pojednania. Oby ta Adhortacja, powierzona Braciom w biskupstwie oraz ich współpracownikom, Kapłanom i Diakonom, Zakonnikom i Zakonnicom, wszystkim Wiernym, ludziom prawego sumienia, była nie tylko narzędziem oczyszczenia, wzbogacenia i pogłębienia osobistej wiary, ale również zaczynem wzrostu, w sercu świata, pokoju i braterstwa, nadziei i radości; tych wartości, które mają swój początek w Ewangelii usłyszanej i przyjętej, przemyślanej, praktykowanej i przeżywanej dzień po dniu na wzór Maryi, Matki Pana naszego Jezusa Chrystusa, przez którego podobało się Bogu pojednać wszystko z sobą18.

Tagi:
Jan Paweł II adhortacja

Ojciec Święty napisze adhortację posynodalną

2018-11-01 08:11

st (KAI) / Watykan

Według źródeł watykańskich, na które powołuje się amerykański dziennikarz, Edward Pentin należy oczekiwać papieskiej adhortacji posynodalnej, która będzie podsumowywała XV Zwyczajne Zgromadzenie Ogólne poświęcone młodzieży, wierze i rozpoznawaniu powołania.

Ks. Daniel Marcinkiewicz

Pentin twierdzi, że osoby z Sekretariatu Generalnego Synodu miały powiedzieć uczestnikom zgromadzenia, aby nie przywiązywały przesadnej uwagi poszczególnym sformułowaniom, ponieważ synod zostanie podsumowany przez Ojca Świętego w adhortacji apostolskiej, która zostanie napisana w ciągu kilku miesięcy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Z Krakowa do Panamy – historie uczestników

2019-01-18 10:33

eko / Kraków (KAI)

Pielgrzymi z Polski, w tym z archidiecezji krakowskiej, docierają już do Panamy. Są wśród nich wspólnoty parafialne, duszpasterstwa akademickie, kapłani oraz członkowie komitetu organizacyjnego ŚDM Kraków 2016. Młodzi, w których duch ŚDM był bardzo żywy od wydarzeń w Krakowie, nie wyobrażali sobie opuszczenia kolejnego spotkania z Ojcem Świętym.

Karolina Zając | Archidiecezja Krakowska

Panama w prezencie

Sylwester Gaik pracował w komitecie Światowych Dni Młodzieży w Krakowie w sekcji logistyki. Do jego zadań należały m.in. kontakty z poszczególnymi parafiami diecezji, w których przebywać mieli pielgrzymi. Dziś sam jest gościem jednej z panamskich parafii.

- Pamiętam, że kiedy spotkałem uczestników ŚDM, to wszelkie obawy dotyczące strony organizacyjnej uciekły. W powietrzu było gęsto od Ducha Świętego – wspomina Sylwester, który nie planował pielgrzymki do Panamy. Wyjazd otrzymał w urodzinowym prezencie, niecały miesiąc temu. - Moja reakcja na informację o wyjedzie to przede wszystkim szok – przyznaje. Jak sam twierdzi, od czasu ŚDM w Krakowie przyjmował rolę obserwatora, często zastanawiając się jak miewają się ludzie, którzy w Panamie robią to, co on robił w Polsce 2,5 roku wcześniej. - Nie myślałem o sobie jako o uczestniku mających nadejść wydarzeń. Cieszyłem się, że kiedyś mogłem współtworzyć takie dzieło, które dalej trwa w Kościele – podkreśla.

Sylwester dość szybko musiał nadrobić szczepienia i pakowanie, do których inni przygotowali się miesiącami. – Jestem wdzięczny Panu Bogu i ludziom za to, co mi ofiarowali i jakie świadectwo tym uczynkiem dali – wyznaje. Mimo szybkiego przebiegu wydarzeń wie, ze jedzie do Panamy z konkretnym calem. - Chcę przeżyć te Światowe Dni Młodzieży jako pielgrzym, bo bardzo chciałbym zobaczyć, jak to spotkanie wygląda nie „od kuchni". Mam także kilka swoich pytań czy kwestii, które chciałbym rozstrzygnąć. Bardzo chcę pomodlić się za wszystkich moich przyjaciół i znajomych, którzy są ze mną na co dzień, a dzięki którym w ogóle mogę być uczestnikiem bezpośrednim tego wydarzenia.

Podróż przedślubna

Anna Jungiewicz i Sebastian Regulski także silnie angażowali się w przygotowania w Krakowie. Sebastian działał na parafii, gdzie goszczono pielgrzymów z Francji, a Ania troszczyła się m.in. o rejestrację wolontariuszy. W maju staną na ślubnym kobiercu i zamiast dać się pokonać przedślubnej gorączce, są już w Kostaryce jako uczestnicy Dni w Diecezji przed ŚDM. - Z jednej strony wyjazd na ŚDM spowodował kumulację naszych zobowiązań organizacyjnych, a z drugiej strony ufamy, że pozwoli nam odpocząć i skupić się na tym, co ważne. Żeby w tym zabieganiu nie zapomnieć o tym, po co to wszystko. A przecież chodzi o miłość – relacjonuje Sebastian. Jego narzeczona przyznaje, że wyjazd był jej pomysłem: "Chciałam, żebyśmy tym razem oboje wyjechali na drugi koniec świata i doświadczyli różnorodności Kościoła, który mimo to jest jeden, w którym wszyscy są braćmi, dziećmi jednego Ojca". Oboje mają nadzieję, że temat ŚDM w Panamie: „Oto ja, służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego” będzie wskazówką na ich wspólną drogę życia. Jak sami twierdzą, chcą „być otwartymi na Boży plan na wzór Maryi”.

Kapłan – uczestnik

Ksiądz Marcin Filar z Rabki jest kapłanem zaledwie kilka miesięcy. Podczas ŚDM w Krakowie jako kleryk służył na sobotnim czuwaniu na Campus Misericordiae. Wspomina, że czuł się wyróżniony, będąc blisko Ojca Świętego podczas Koronki do Bożego Miłosierdzia i jednocześnie widząc z perspektywy ołtarza tłum zebrany na Brzegach. Sam nie wie, kiedy dokładnie zapadła jego decyzja o wyjeździe. W czasie przygotowań do Panamy był współodpowiedzialny za comiesięczne spotkania „Panamskiej 10”, a na co dzień posługuje w myślenickiej parafii. Większość jego obowiązków to duszpasterstwo młodzieżowe i katecheza młodzieży, ale jak sam podkreśla, „wiekiem wciąż jeszcze zalicza się do grona uczestników ŚDM”.

- Oczekuję spotkania Jezusa Chrystusa w doświadczeniu żywego Kościoła i pojedynczych ludzi, za których już się modlę – mówił kapłan przed wyjazdem. Podczas pierwszych dni pobytu w Ameryce Środkowej błogosławił sakrament małżeństwa Martyny i Jakuba - pary pielgrzymów z archidiecezji krakowskiej. - Dzielą nas tysiące kilometrów, kultura, język, mentalność... ale łączą chrzest i Ewangelia, które pokonują te wszystkie bariery. Ufam, że to będzie czas niezwykłych spotkań – wyraził swoje oczekiwania ks. Marcin, bo jak sam zauważa, „ciągle się uczy - od młodych, o młodych i dla młodych”. - Ufam, że ŚDM w Panamie to taki kolejny ważny krok, w którym Pan Bóg kształtuje mnie na duszpasterza – podsumowuje.

W Światowych Dniach Młodzieży w Panamie uczestniczyć będzie ponad 3 tysiące pielgrzymów z Polski. Najliczniejszą grupą są młodzi właśnie z archidiecezji krakowskiej. W spotkaniu z Papieżem Franciszkiem weźmie udział 602 przedstawicieli młodzieży z Krakowa i okolic.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Prezydenckie spotkanie z przedstawicielami Kościołów, związków wyznaniowych i mniejszości narodowych

2019-01-18 19:00

dg / Warszawa (KAI)

W Pałacu Prezydenckim odbyło się dziś spotkanie prezydenta Andrzeja Dudy z przedstawicielami Kościołów, związków wyznaniowych oraz mniejszości etnicznych i narodowych w Polsce. "Ogólna atmosfera wrogości, jaka zrodziła się obecnie w naszej ojczyźnie, woła o opamiętanie, o wyznanie grzechów, o wzajemne przebaczenie i o pojednanie" - mówił abp Stanisław Gądecki. Prezydent Andrzej Duda wskazał na relacje ekumeniczne jako wzór relacji społecznych.

Grzegorz Jakubowski / KPRP

- To nasze spotkanie jest ważnym elementem istnienia polskiej wspólnoty, ale przede wszystkim jest pięknym pokazaniem tego, jak ona wygląda, jak jest ona barwna i jak wielka jest tradycja naszej polskiej wspólnoty obywateli Rzeczypospolitej, tych którzy żyją na polskiej ziemi, tych którzy żyją w tradycji ukształtowanej tutaj od stuleci, bardzo często od ponad tysiąca lat - powiedział Andrzej Duda.

Odnosząc się do tragicznej śmierci Pawła Adamowicza prezydent stwierdził, że w Polsce są przekraczane granice „relacji międzyludzkich, wewnętrznych, w niektórych aspektach, zwłaszcza w tych aspektach politycznych”, zaznaczając, że nie w wymiarze religijnym, narodowościowym czy etnicznym, „a w tym ujęciu, które czasem niektórzy socjolodzy nazywają międzyplemiennym – podziale na różnego rodzaju poglądy ideologiczne i pojawiające się na tym tle starcia”.

Prezydent wyznał także, że mimo iż uważa się za wyważonego, robiąc rachunek sumienia dostrzegł słowa, których żałuje. Wezwał, by każdy zrobił sobie taki rachunek sumienia i dążył do poprawy.

Jako wzór relacji i dialogu prezydent Duda wskazał na doświadczenia ekumeniczne i międzyreligijne, gdzie osoby o różnej tożsamości potrafią w szacunku, bez obrażania nikogo, wspólnie rozmawiać. „Bardzo bym chciał żebyśmy my, jako wspólnota ludzi żyjących na polskiej ziemi, mających różne poglądy też się tego nauczyli” – zaznaczył prezydent.

Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki podziękował prezydentowi za życzenia, żartując, że trochę przesadził mówiąc o doskonałości w dialogu ekumenicznym. Odnosząc się do setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości, powiedział, że zadaniem Polaków jest przede wszystkim odnowa sumień.

"Sama zmiana struktur społecznych, ekonomicznych czy politycznych, chociaż ważna, może się jednak okazać niewykorzystaną szansą, jeśli nie stoją za nią ludzie sumienia - powiedział abp Gądecki. – Oni przecież przyczyniają się do tego, że całokształt życia społecznego formowany jest ostatecznie według tego prawa, którego człowiek sam sobie nie nagłada, ale je odkrywa w głębi sumienia, jako głos, któremu powinien być posłuszny. Przyzwolenie na łamanie tego prawa przez prawo stanowione w ostatecznym rozrachunku zawsze obraca się przeciw czyjejś wolności i godności” - zaznaczył metropolita poznański.

Abp Gądecki zaznaczył, że „miłość ojczyzny, będąc wielką wartością, nie jest wartością absolutną. Dla chrześcijan służba ziemskiej ojczyźnie pozostaje zawsze etapem na drodze do ojczyzny niebieskiej, która dzięki nieskończonej miłości Boga obejmuje wszystkich ludzi i narody na całej ziemi”.

- Dziś nasza myśl biegnie najpierw w stronę Gdańska i tego okrutnego mordu, którego ofiarą stał się prezydent tego miasta, pan Paweł Adamowicz - mówił przewodniczący KEP.Ocenił też, że "ogólna atmosfera wrogości, jaka zrodziła się obecnie w naszej ojczyźnie, woła o opamiętanie, o wyznanie grzechów, o wzajemne przebaczenie i o pojednanie".

Abp Gądecki podziękował Bogu za wszelkie doznane w minionym roku dobro i w imieniu Kościoła katolickiego w Polsce złożył prezydentowi, jego małżonce i współpracownikom oraz wszystkim zebranym życzenia "zdrowia i zbawienia, a naszej ojczyźnie wszelkiego Bożego błogosławieństwa".

Zabierając głos w imieniu Polskiej Rady Ekumenicznej, biskup Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego Jerzy Samiec nawiązał do panującego obecnie w Polsce czasu żałoby. "Dziękuję za słowa pana prezydenta, że powinniśmy wszyscy spojrzeć na siebie i próbować odnaleźć te elementy, które możemy wyznać, poprawić, które powinny ulec zmianie w każdym z nas i każdy z nas musi te elementy w sobie sam odnaleźć" - powiedział luterański duchowny.

Wzywając wszystkich do troski o pokój, bp Samiec wyraził obawę, że obecny czas żałoby nie będzie czasem zadumy lecz przerzucania się różnego rodzaju argumentami. "W imieniu Kościołów Polskiej Rady Ekumenicznej zapewniam o modlitwie, bo wierzymy, że to, czego człowiek nie jest w stanie zrobić sam z siebie, jest w stanie zmienić Bóg. U Boga nie ma rzeczy niemożliwych" - powiedział bp Jerzy Samiec.

Naczelny rabin Polski Michael Schudrich wezwał do walki z hejtem. Przywołując fragment Tory zachęcił, by śmierć prezydenta Gdańska zmobilizowała do czynienia dobra.

Mufti Muzułmańskiego Związku Religijnego w Rzeczypospolitej Polskiej Tomasz Miśkiewicz również zaapelował do wspólnej walki ze złem i mową nienawiści. „Tego w naszym kraju potrzebujemy, by wspólnie, jako jedna rodzina, jeden narów, niezależnie od pochodzenia, wyznania, etniczności, bardziej ze sobą współpracować, żeby Polska zawsze była bezpieczna, żeby naród polski był bezpieczny. Również żeby ludzie, którzy gościnnie przebywają, czuli się bezpiecznie; żebyśmy szanowali swoją kulturę i żeby oni również szanowali naszą kulturę” – powiedział mufti Miśkiewicz.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Akcja dom

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem