Reklama

Franciszek pielgrzymuje na Kubę

2015-09-11 11:54

Krzysztof Tomasik / Warszawa / KAI

Gina Sanders/pl.fotolia.com

Umocnienie, wsparcie obecności, nadziei oraz wiary katolików kubańskich - to cele wizyty apostolskiej, jaką w dniach 19-22 września złoży na Kubie papież Franciszek. Odwiedzi Hawanę, Holguín i Santiago de Cuba. Hasłem pielgrzymki są słowa "Misjonarz miłosierdzia". Franciszek będzie trzecim papieżem, który uda się na tę karaibską wyspę, która od 1959 r. pozostaje jednym z ostatnich państw świata rządzonych przez komunistów.

Kuba jest pierwszym krajem na trasie 10. podróży zagranicznej obecnego pontyfikatu, która ponadto obejmie jeszcze Stany Zjednoczone, które Ojciec Święty odwiedzi w dniach 22-27 września. Weźmie tam udział w VIII Światowym Spotkaniu Rodzin w Filadelfii i wygłosi przemówienie w ONZ.

Wpływ papieskich wizyt

Przed Franciszkiem na Kubie przebywali św. Jan Paweł II w styczniu 1998 r. i Benedykt XVI w marcu 2012 r. Obie te pielgrzymki zaowocowały konkretnymi zmianami wprowadzonymi przez tamtejszy reżim. Tym razem papież przybędzie na wyspę w kontekście ocieplenia stosunków między Hawaną a Waszyngtonem, do czego w znacznym stopniu przyczyniła się Stolica Apostolska i osobiście sam Franciszek, za co zresztą podziękowali mu prezydenci obu krajów: Raúl Castro i Barack Obama. Ten ostatni 17 grudnia 2014 ogłosił zwrot w dotychczasowej polityce izolowania Kuby przez USA. Zalecił rządowi natychmiastowe wznowienie zerwanych w 1961 r. stosunków dyplomatycznych z wyspą oraz rozluźnienie różnych ograniczeń w podróżach i wymianie handlowej z nią. W lipcu br. w Hawanie i w Waszyngtonie otwarto ambasady obu krajów.

Reklama

„Ojciec Święty pragnie okazać nam swą bliskość w chwili, gdy - dzięki jego mediacji - oddychamy powietrzem nadziei w naszym życiu narodowym w obliczu nowych możliwości trwającego dialogu między Stanami Zjednoczonymi a Kubą. To bardzo ważne, co zrobił jako pasterz Kościoła powszechnego, dążąc do pojednania i pokoju między wszystkimi ludami ziemi” - stwierdzili kubańscy biskupi w orędziu przed w rozpoczęciem papieskiej podróży. Dokument zamieścił na swej stronie internetowej organ prasowy Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Kuby, dziennik „Granma”.

Wybierając hasło obecnej pielgrzymki miejscowi biskupi pragnęli zaznaczyć jej ciągłość z dwiema poprzednimi, jakie złożyli na wyspie św. Jan Paweł II i Benedykt XVI. Pierwsza z nich przebiegała pod hasłem "Posłaniec prawdy i nadziei", druga zaś miała jako temat słowa "Pielgrzym miłosierdzia". Biskupi zaznaczyli ponadto, że Kuba chce nawiązać wyraziście do treści Nadzwyczajnego Jubileuszu Miłosierdzia, ogłoszonego przez Franciszka. "Przyjmujemy z entuzjazmem jego słowa i mamy nadzieję, że jego wizyta nauczy nas i pomoże nam być, tak jak on, misjonarzami miłosierdzia" – napisali kubańscy biskupi.

Umocnienie, wsparcie obecności, nadziei oraz wiary

Sekretarz Papieskiej Komisji ds. Ameryki Łacińskiej prof. Guzmán Carriquiry Lecoura podkreślił, że jednym z najważniejszych celów zbliżającej się wizyty jest umocnienie, wsparcie obecności i nadziei oraz wiary katolików kubańskich.

W ramach duchowych przygotowań do spotkania z papieżem każdy pierwszy piątek lipca, sierpnia i września był na Kubie dniem modlitwy i postu o uproszenie miłosierdzia. Natomiast w nocy z 17 na 18 września, tuż przed rozpoczęciem wizyty w każdej wspólnocie katolickiej zostanie zorganizowane czuwanie modlitewne, przygotowujące „serca Kubańczyków do usłyszenia i przyjęcia przesłania nadziei i współczucia, jakie przyniesie papież Franciszek”.

Koła dyplomatyczne Watykanu i Kuby dały "zielone światło" dla spotkania papieża z 89-letnim Fidelem Castro. W marcu 2012 roku rozmawiał z nim Benedykt XVI na zakończenie swej wizyty na wyspie.

Na spotkanie z Franciszkiem czekają też kubańscy opozycjoniści. Za pośrednictwem nuncjusza apostolskiego w Hawanie grupa kobiet ze stowarzyszenia „Damy w Bieli” (Damas de Blanco) poprosiła o rozmowę z Ojcem Świętym. Według kierującej grupą Berty Soler dyplomacie przekazano informacje o łamaniu praw człowieka na Kubie wraz z CD z nagranymi wypowiedziami członkiń stowarzyszenia i uwięzionych opozycjonistów. Do „Dam w Bieli” należą głównie żony, matki i córki 75 działaczy opozycji uwięzionych w 2003 r. Grupa wzoruje się na działaniach Argentynek, które prowadziły podobną akcję na rzecz swoich mężów i synów, zaginionych bez wieści w czasach, kiedy w ojczyźnie Franciszka rządziła junta wojskowa.

Kościół i transformacja

„To, co stało się 17 grudnia, było wydarzeniem historycznym, jednym z najważniejszych w historii Kuby. Podobnie było z wizytą Jana Pawła II, a także z rewolucją kubańską” – skomentował metropolita Hawany kard. Jaime Ortega y Alamino. Wskazał, że pogłębienie stosunków amerykańsko-kubańskich będzie korzystne także dla Kościoła, zwłaszcza w pełnieniu przezeń posługi charytatywnej. Ułatwi mu otrzymywanie pomocy z zewnątrz, dotychczas bardzo utrudnionej ze względu na gospodarczą blokadę kraju.

"Przyznaję, że początkowo byłem przeciwko dialogowi zarówno Watykanu, jak i USA z Kubą, ale teraz zaczynam myśleć, że Franciszek prowadzi z Castro operację podobną do tej, jaka udało się Janowi Pawłowi II z Gorbaczowem" – uważa amerykański filozof i teolog Michael Novak, autor słynnej „Duch demokratycznego kapitalizmu”, która przyczyniła się do wypracowania stanowiska Kościoła katolickiego wobec gospodarki wolnorynkowej. W rozmowie z włoskim dziennikiem „La Stampa” 81-letni myśliciel wyjaśnił, że obawiał się instrumentalizacji dialogu przez Kubę, która udawałaby otwarcie, by zdobyć korzyści gospodarcze i polityczne, nadal jednak tłumiąc wolność i łamiąc prawa swych obywateli.

Pytany, czy porównanie obecnego dialogu do tego, co zrobili Jan Paweł II i Michaił Gorbaczow nie jest trochę na wyrost, Novak wskazał, że w czasach Karola Wojtyły panował podobny sceptycyzm, ale to papież miał rację. Gorbaczow „miał szczerą wolę zreformowania Związku Radzieckiego” a dialog z nim przysłużył się realizacji tego celu. „Uważam, że u źródeł otwartości, jaką okazuje Castro, jest przekonanie, iż ten reżim nie może już długo przetrwać, dlatego lepiej rozpocząć stopniową, a nie gwałtowną reformę, prowadzoną przez samych braci, Raula i Fidela. Jeśli taki jest cel, a mediacja papieża może pomóc w jego osiągnięciu, to warto spróbować” – analizuje filozof.

Zdaniem abp. Thomasa Wenskiego, metropolity Miami w USA, Kościół katolicki na Kubie stara się zapewnić pokojowy charakter przemian w tym kraju. „Kościół chce miękkiego lądowania w doprowadzeniu do końca pokojowych przemian na Kubie, gdyż alternatywą będzie chaos. Dlatego pracuje na ich rzecz. Fakt, że papież jedzie na Kubę, oznacza, że zgadza się z tym celem” - uważa.

Stosunki państwo - Kościół

Odbudowa zniszczonych świątyń, ich zwrot, trudności, na jakie napotykają księża, którzy z wielkim trudem mogą poruszać się po kraju, dostęp Kościoła do środków społecznego przekazu i oświaty - to główne problemy w stosunkach państwo-Kościół na wyspie. Po zapowiedzi ocieplenia stosunków między USA a Kubą pojawiły się również nadzieje na zintensyfikowanie procesu zwrotu zagarniętych przez władze kubańskie własności kościelnych. Sprawę restytucji przede wszystkim kościołów, ale także domów parafialnych, gruntów i innych budynków wywłaszczonych przez rząd po rewolucji, podjęto już w 2009 r. Jak do tej pory, rozmowy w tym zakresie dotyczą kilkunastu obiektów. „Byłby to bardzo pozytywny gest ze strony władz. Zwrot tego, co należy do Kościoła, w pewien sposób stworzy atmosferę zaufania” – mówi asystent sekretarza Konferencji Episkopatu Kuby, ks. José Félix Pérez.

Wśród budynków, o których zwrot ubiega się Kościół, są m.in. cenne zabytki, jak kaplica Uniwersytetu św. Tomasza z Villanueva czy imponująca świątynia przy dawnym kolegium jezuitów w Cienfuegos, 250 km na południowy zachód od stolicy. Ich stan techniczny jest często bardzo zły. Być może to właśnie względy ekonomiczne skłonią kubańskie władze do ich przekazania pierwotnym właścicielom, rząd nie ma bowiem środków na ich odrestaurowanie i utrzymanie.

Niedawno władze kubańskie wydały po raz pierwszy pozwolenie na budowę dwóch nowych kościołów. W marcu wmurowano kamień węgielny pod budowę świątyni we wschodniej części Hawany, której patronem będzie św. Jan Paweł II. Na kamieniu wyryto hasło jego pontyfikatu: "Totus Tuus". Będzie to pierwszy od ponad pół wieku kościół na wyspie, wybudowany od podstaw. Przy jego konstrukcji zostanie m.in. wykorzystana struktura ołtarza, przy którym w 2012 r. odprawiał Mszę Benedykt XVI.

Jeszcze w tym roku ma ruszyć budowa świątyni katolickiej w południowo-zachodniej części kraju w mieście Sandino. Biskup diecezji Pinar del Rio – Jorge Enrique Serpa Perez powiedział, że nowy kościół pomieści 250 wiernych.

Koszty budowy nowych świątyń pokryją przede wszystkim ofiary zebrane przez katolików ze Stanów Zjednoczonych.

Kard. Jaime Ortega y Alamino zapewnia, że na Kubie trwa stały, "płynny" dialog Kościoła katolickiego z władzami. W niedawnym wywiadzie dla kubańskiej telewizji oświadczył: „Kościół przebył długą drogę, niekiedy trudną i pełną przeciwieństw”.

Opozycja krytykuje Kościół

Podczas gdy oficjalnie stosunki państwowo-kościelne uznawane są za dobre, to – zdaniem opozycji w kraju i na emigracji – przedstawiciele Kościoła okazują zbytnią uległość wobec reżymu. Odnosząc się do tej krytyki kard. Ortega zapewnił, że Kościół jest zawsze gotów wspierać zachodzący obecnie na wyspie proces transformacji. Aby pokonywać przeszkody w kontaktach z władzami, biskupi i on sam prowadzą z nimi działalność „dialogową, podejmując trudności i różne problemy w stosunkach wzajemnych”.

W odpowiedzi na inne zarzuty, że nie zajmuje stanowiska politycznego zbieżnego z opozycją, kardynał przypomniał, że „Kościół nie jest częścią władzy”, dodając jednocześnie, że „nie oznacza to, iż jest oddzielony od społeczeństwa i że nie prowadzi działalności społecznej”. Arcybiskup stolicy ujawnił, że na krótko przed wybraniem kard. Jorge M. Bergoglio na papieża w marcu 2013 powiedział mu, że jego poprzednik – Benedykt XVI wyraził się, iż Kościół „jest w świecie nie po to, aby zmieniać rządy, ale aby przenikać Ewangelią serca ludzi a oni zmienią świat”. „Usłyszawszy to Franciszek podniósł ręce do góry i powiedział: `Należałoby to napisać na wielkim plakacie przy wejściach do wszystkich miast świata`” – wspominał kard. Ortega.

Wpisując się swoją działalnością w proces powolnej odwilży systemu komunistycznego 79-letni kardynał jest ważną postacią na Kubie. Dzięki jego zabiegom dwukrotnie udało się zorganizować na wyspie papieskie pielgrzymki, 130 więźniów politycznych odzyskało wolność, poszerzona została przestrzeń swobody dla Kościoła. Arcybiskup Hawany opowiada się też konsekwentnie za pojednaniem narodowym, co z jednej strony zdobywa mu wielu zwolenników, ale z drugiej wzbudza krytykę zarówno wśród twardogłowych komunistów, jak i w konserwatywnych środowiskach opozycji wewnętrznej i kubańskiej emigracji w USA.

Fatalna sytuacja gospodarcza

Kuba od lat jest pogrążona w nieustannym kryzysie ekonomicznym. Większość ludności żyje w skrajnej biedzie. Chociaż minęło już ponad pół wieku od rewolucji, którą wciąż się tam świętuje i wychwala, to ludzie przymierają głodem. Powszechny jest brak pracy, są problemy ze zorganizowaniem żywności nawet dla dzieci. Obowiązują kartki żywnościowe, półki sklepowe świecą pustkami, ludzie mają trudności z kupieniem podstawowych artykułów. Nawet cukier, który był podstawą kubańskiej gospodarki, jest w niektórych regionach trudno dostępny. Zarobki wynoszą 250-300 peso (ok. 1 tys. złotych). Lekarze zarabiają równowartość 250 euro i aby żyć godnie, niektórzy pracują dodatkowo nocą jako kelnerzy. Wszystko jest kontrolowane przez rząd, nawet dystrybucja mleka i mięsa. Cielęcina jest luksusem, a za samowolny ubój można trafić do więzienia.

To wszystko sprawia, że wielu ludzi próbuje uciec z wyspy. Mimo przeprowadzanych przez Raula Castro ostrożnych reform, co roku opuszcza ją ok. 40 tys. osób, głównie do USA, zwłaszcza do Miami na Florydzie (nazywanego „małą Kubą”). To emigracja w znacznym stopniu wpływa na warunki życia na wyspie, gdyż krewni i przyjaciele z Florydy posyłają swym bliskim w ciągu roku znaczne sumy dolarów, które nie tylko wspierają samych odbiorców, ale w poważnym stopniu podreperowują budżet państwa, ożywiając skostniałą gospodarkę planową.

Kościół wzywa do reform

Kościół katolicki na Kubie krytykuje wprowadzane przez rząd Raula Castro reformy w państwie. Zdaniem biskupów podjęte dotychczas kroki nie przyniosły oczekiwanego ożywienia gospodarki i niezbędnych zmian politycznych. Ogłoszony przez kubański episkopat program duszpasterski na lata 2014-2020 wskazuje, że reformy polegające na obniżeniu dotacji i na restrukturyzacji zatrudnienia są absolutnie niewystarczające. „Wiele grup ludności cierpi z powodu ubóstwa materialnego, a wynagrodzenia nie pozwalają na utrzymanie rodziny na godziwym poziomie” – czytamy w dokumencie episkopatu. Podkreśla on, że wielu Kubańczyków chciałoby państwa mniej biurokratycznego, a bardziej otwartego na inicjatywy społeczne, mniej paternalistycznego, a bardziej wspierającego obywateli, mniej autorytarnego, a bardziej demokratycznego.

Za bardzo niepokojący i mało konstruktywny biskupi uznają fakt częstych aresztowań i mnożących się aktów przemocy, zwłaszcza wobec tych, którzy „manifestują poglądy odmienne od panującej ideologii partii rządzącej”. Episkopat ubolewa też nad ograniczaniem wolności mediów, choć zauważa pojawienie się „pewnych przestrzeni debaty i dyskusji na temat przyszłości kraju”.

Religijność Kubańczyków

Według państwowych statystyk 90 proc. Kubańczyków deklaruje się jako wierzący, a jednocześnie są zdezorientowani, poszukują między chrześcijaństwem a religiami afrykańskimi, synkretycznymi, sektami. Mimo ponad 50-letniego wojującego ateizmu Kubańczycy nie poddali się do końca komunistycznej ideologii. Wyjałowione z wszelkich wartości i pogrążone w marazmie społeczeństwo charakteryzuje bezradność, co w sposób szczególny odbija się na rodzinie. Na tym tle Kościół jest jedyną instytucją, która ma coś do zaproponowania.

Wskaźnik praktyk religijnych na Kubie zawsze był niski. Jeszcze przed wprowadzeniem reżymu komunistycznego nie przekraczał 10 procent. Zawsze też większość duchowieństwa stanowili cudzoziemcy, głównie Hiszpanie, co wielokrotnie wpływało na wizerunek i postrzeganie Kościoła w społeczeństwie. Było to szczególnie widoczne w okresie walk o niepodległość i wyzwolenie spod panowania Hiszpanii w drugiej połowie XIX wieku.

Kościół "domów misyjnych"

Od początku rewolucji władze oskarżały Kościół o postawę antyrewolucyjną i skazały na wygnanie wielu biskupów, kapłanów i zaangażowanych świeckich. Przed rewolucją spośród obecnych na wyspie 681 kapłanów, tylko 125 miało obywatelstwo kubańskie. Pozostali pochodzili z Hiszpanii. Po pierwszych latach ograniczania działalności Kościoła i fali przymusowych deportacji (1961) pozostało na Kubie tylko 228 księży. Kapłanom obcokrajowcom nakazano wyjechać. Po cofnięciu tego nakazu powróciło tylko sześciu. W takiej sytuacji parafie opustoszały, kościoły zamykano lub wyburzono. Obecnie na Kubie pracuje 322 kapłanów.

Po 50 latach funkcjonowania bez kapłanów i świątyń, Kościół zaczął organizować się w małych katolickich wspólnotach, które nadal nie są oficjalnie uznawane i liczą średnio ok. 20-30 osób, choć w miastach ich liczebność sięga nawet 800 wiernych. W takich wspólnotach prowadzona jest katecheza, przygotowanie do sakramentów, wspólne modlitwy i Msze św. Nie mają one swoich kościołów, lecz tzw. "domy misyjne" prowadzone przez księży, diakonów i katechetów. Do miejscowości, gdzie jest taki dom, kapłan jedzie wraz z katechetą, pracującym za darmo, bez wykształcenia, poza tym, które zdobył sam w trakcie formacji. Jest to najczęściej ktoś z młodych ludzi, kto po odpowiednim przygotowaniu pomaga księżom w duszpasterstwie. Kapłani sprawują głównie posługę sakramentalną. Bardzo dobrze rozwinięte są rady parafialne, z przewodniczącymi, którymi zazwyczaj są osoby o dużym autorytecie moralnym oraz różne duszpasterstwa. Świetnie działają wizytatorzy chorych, którzy jednocześnie są szafarzami, którzy mogą udzielać komunii. Ponadto prężnie działa Caritas.

Symbolem przebudzenia religijnego wśród dorosłych jest katechumenat. Prawie w każdej parafii grupa 15-20 osób dorosłych, przygotowuje się do chrztu. Czy i kiedy wspólnoty będą oficjalnie zarejestrowane – nie wiadomo. Być może papieska wizyta sprawi, że tak się stanie i zostaną dla nich "szeroko otwarte drzwi".

Przed rewolucją Kościół katolicki mocno angażował się w szkolnictwo, ale w wyniku upaństwowienia utracił swe placówki. Niedawno odzyskał szkołę, niegdyś należącą do jezuitów w Bayamo. Jednakże jej remont i przywrócenie do dawnych funkcji wymaga ogromnego nakładu finansowego.

Nie czekając na zwrot budynków biskup diecezji Santa Clara tak rozbudował pomieszczenia kurii diecezjalnej, aby można było w nich zorganizować Diecezjalne Centrum Formacyjne. Są tam prowadzone kursy z teologii, antropologii, katolickiej nauki społecznej, duszpasterstwa rodzin, katechetyki i in. Biblioteka zebrała już ponad 14 tysięcy tytułów. W październiku 2011 wpisano ją do Narodowego Systemu Bibliotek i przez to jest ogólnie dostępna.

Oczekiwania

Kard. Beniamino Stella, który w latach 1992-99 był nuncjuszem apostolskim na Kubie a obecnie jest prefektem Kongregacji ds. Duchowieństwa, uważa, że wrześniowa wizyta Franciszka jest bardzo oczekiwana przede wszystkim dlatego, że Ojciec Święty pochodzi z Ameryki Łacińskiej. "Sądzę zatem, że zaistnieje naturalna chemia między światem Ameryki Łacińskiej, w tym wypadku kubańskim, a papieżem Franciszkiem. Myślę, że będzie to czas intensywny dla Kościoła, moment wymiany informacji, wielkiej nadziei dla wszystkich Kubańczyków, a zwłaszcza dla tych, którzy pracują i oddziałują swą wiarą i przywiązaniem do Kościoła jako wymiarem swego katolickiego życia" - powiedział kard. Stella po kwietniowej wizycie na wyspie.

W czasie swej majowej wizyty we Włoszech Raúl Castro powiedział, że jest pod wrażeniem mądrości i skromności Franciszka. "Czytam wszystkie jego przemówienia. Powiedziałem do Renziego: «Jeśli papież będzie tak robił dalej, to wrócę do Kościoła katolickiego»” – oświadczył prezydent Kuby po spotkaniu w włoskim premierem Matteo Renzim w Rzymie.

Również sędziwy przywódca rewolucji kubańskiej, 89-letni Fidel Castro zamierza zrewidować swoje dotychczasowe poglądy na Boga i religię. Poinformowały o tym media brazylijskie, powołując się na wypowiedź dominikanina, teologa wyzwolenia Frei Betto, który w czasach oziębienia stosunków dyplomatycznych między Stolicą Apostolską a Kubą był jednym z łączników między obu stronami. Zarówno Raúl, jak i jego brat i poprzednik Fidel Castro zostali w dzieciństwie ochrzczeni i zdobywali wykształcenie w szkołach katolickich na Kubie.

Program papieskiej wizyty

Franciszek odleci samolotem Alitalii z Rzymu 19 września przed południem i przybędzie na lotnisko międzynarodowe im. José Martiego w Hawanie o godz. 16 czasu miejscowego. Tam też nastąpi jego uroczyste powitanie.

W niedzielę 20 bm. przed południem papież odprawi Mszę św. na Placu Rewolucji w Hawanie. W stolicy Kuby rozpoczęły się już intensywne przygotowania do tego wydarzenia. Ołtarz, przy którym Franciszek odprawi Mszę św., zostanie ustawiony w taki sposób, aby w jego tle widoczny był 36-metrowej wielkości portret Che Guevary – argentyńskiego rewolucjonisty i „ikony kubańskiej rewolucji”, straconego w Boliwii w 1967 roku. W pobliżu znajdzie się też portret innego bohatera narodowego Kuby, pisarza José Martíego. Ołtarz stanie dokładnie w miejscu, w którym odprawiali wcześniej Msze św. dwaj poprzedni papieże. Im także towarzyszył portret „Che”. Po południu Ojciec Święty złoży wizytę w pałacu prezydenckim, weźmie udział w nieszporach z duchownymi i klerykami w stołecznej katedrze oraz pozdrowi młodzież w Centrum im o. Félixa Vareli.

W poniedziałek, 21 września z rana papież uda się do miasta Holguín, gdzie będzie przewodniczył Mszy św. na tamtejszym Placu Rewolucji, po południu zaś pobłogosławi miasto ze Wzgórza Krzyża (Loma de la Cruz), po czym o 16. odleci do Santiago. Spotka się tam z biskupami kubańskimi w Seminarium św. Bazylego Wielkiego a wieczorem odmówi z nimi modlitwę do Matki Bożej Miłosierdzia del Cobre w poświęconym Jej sanktuarium.

We wtorek, 22 bm. rano Franciszek odprawi tam Eucharystię, po czym w miejscowej katedrze spotka się z rodzinami oraz z przedstawicielami miejscowości i dzielnic, w których nie ma kościoła, a na zakończenie pobłogosławi miasto. Z Santiago odleci do Waszyngtonu

Tagi:
papież Franciszek na Kubie i w USA

Przeor Taizé podkreśla znaczenie pielgrzymki papieża do Genewy

2018-06-21 10:09

tom (KAI) / Genewa

- Chrześcijanie tracą wiarygodność, gdy mówią o "Bogu miłości" i pozostają podzieleni. Pewnego razu chrześcijanie rozdzielili się w imię prawdy Ewangelii. Dzisiaj, w imię Ewangelii, ważne jest, aby się pojednali - podkreśla przeor ekumenicznej Wspólnoty z Taizé, brat Alois w wywiadzie dla szwajcarskiego dziennika "Tribune de Geneve " z okazji wizyty papieża Franciszka w siedzibie Światowej Rady Kościołów z okazji 70 rocznicy jej istnienia.

Grzegorz Gałązka

Zdaniem brata Aloisa "ekumeniczna pielgrzymka" papieża do Genewy jest "kamieniem milowym" na drodze do jedności chrześcijan. Przypomniał, że założyciele Światowej Rady Kościołów i Wspólnoty Taizé byli "pełni pasji dla jedności". "Mieli oni wizję nowego etapu drogi dla podzielonych Kościołów, etapu komunii i braterstwa między chrześcijanami, mając na celu dążenie do pokoju po katastrofie II wojny światowej. Papież Franciszek uczynił wszystko, co było możliwe, od czasu objęcia przez niego papieskiego urzędu, aby ożywić na nowo pragnienie jedności" - powiedział przeor Wspólnoty z Taizé.

Jego zdaniem Ojciec Święty zadaje pytania, które są ważne dla wszystkich: w jaki sposób różnice mogą przyczynić się do wzajemnego ubogacenia? Jak można zapewnić, aby szacunek dla zdrowej różnorodności nie wpływał na "dynamikę jedności"? Wobec odżywania nacjonalizmów i starań o utrzymanie tożsamości, czy chrześcijanie mogą pokazać, że wszyscy potrzebują siebie nawzajem?

"Taizé zaprasza Kościoły do znalezienia innych możliwości modlitwy i życiodajnego dzielenia się poza Tygodniem Modlitw o Jedność Chrześcijan" - powiedział brat Alois i dodał: "Zróbmy razem wszystko, co możliwe".

Taizé jest jednym z najważniejszych ośrodków ruchu ekumenicznego. Ta niewielka wioska we francuskiej Burgundii jest siedzibą wspólnoty, która od ponad 70 lat jest miejscem spotkania młodzieży z całego świata. We Wspólnocie Taizé żyje ok. stu braci z ponad 25 krajów, należących do różnych Kościołów chrześcijańskich.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Częstochowa żegna wybitnego muzykologa i pedagoga

2018-06-20 14:51

Margita Kotas

Ze smutkiem zawiadamiamy o śmierci Wandy Malko, wybitnej częstochowianki, dr nauk humanistycznych, muzykolog i działaczki muzycznej Częstochowy, wieloletniego i zasłużonego pedagoga Zespołu Szkół Muzycznych im. M. J. Żebrowskiego oraz Akademii im. Jana Długosza w Częstochowie, który swą muzyczną wiedzą dzielił się również na łamach „Niedzieli”.


Ś. P. Wanda Malko

Uroczystości pogrzebowe odbędą się w piątek 22 czerwca o godz. 12.30 w parafii pw. Pięciu Pierwszych Męczenników Polski przy ul. Obrońców Westerplatte 37 w Częstochowie.

Istnieje możliwość zmiany daty lub godziny pogrzebu śp. Wandy Malko, o czym Państwa poinformujemy.

Wanda Malko pochodziła z rodziny o wielopokoleniowych tradycjach muzycznych, w której Ludwik Wawrzynowicz i Tadeusz Wawrzynowicz byli w latach 1902-85 najaktywniejszymi animatorami życia muzycznego w Częstochowie; przez 25 lat była kontynuatorką ich dzieła. Ukończyła w 1971 r. Państwową Wyższą Szkołę Muzyczną w Katowicach i uzyskała dyplom na Wydziale Teorii, Kompozycji i Dyrygentury. W tym samym roku podjęła pracę jako pedagog w Zespole Szkół Muzycznych w Częstochowie. W latach 1978-89 była dyrektorem Częstochowskiego Towarzystwa Muzycznego, a w latach 1993-96 – zastępcą dyrektora Filharmonii Częstochowskiej. Melomani pamiętają jej prelekcje poprzedzające koncerty, których wygłosiła ponad 2 tys. Była niestrudzonym badaczem dziejów muzycznej Częstochowy i autorką książek. Współpracowała z „Życiem Częstochowy”, Tygodnikiem Katolickim „Niedziela”, „Życiem Muzycznym” i „Ruchem Muzycznym”. Była autorką ponad 200 artykułów publicystycznych a także komentarzy w programach koncertowych Filharmonii Częstochowskiej. Współzałożycielką Stowarzyszenia „Kapela Jasnogórska”, członkiem komitetu redakcyjnego Encyklopedii Częstochowy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Zapowiedzi przedślubnych nie można publikować w internecie ani w gazetce parafialnej

2018-06-22 20:10

rm / Radom (KAI)

Nie można zapowiedzi przedślubnych publikować w internecie ani w gazetce parafialnej, chyba że za zgodą obojga zainteresowanych - przypomina o tym księżom z diecezji radomskiej ks. Piotr Kroczek, Kościelny Inspektor Danych Osobowych.

Antonioguillem / Fotolia.com

Kuria diecezji radomskiej obszerną informację na ten temat zamieściła w swoim Biuletynie. Sprawa ma związek sygnalizowanymi licznymi nieprawidłowościami w przestrzeganiu dekretu ogólnego w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych w Kościele katolickim, wydanego przez Konferencję Episkopatu Polski 13 marca 2018 roku.

Ks. Kroczek przypomniał, że zapowiedzi przedślubne mogą być ogłaszane bez zgody nupturientów, czyli osób mających zawrzeć związek małżeński. Podstawą przetwarzania tych danych jest bowiem prawo kanoniczne.

Ks. Kroczek zwraca uwagę, że sposób ogłaszania zapowiedzi nie jest dowolny. Zgodnie z Instrukcją Konferencji Episkopatu Polski o przygotowaniu do zawarcia małżeństwa w Kościele katolickim z 5 września 1986 r., zapowiedzi należy ogłosić przez umieszczenie ich na piśmie w gablocie ogłoszeń parafialnych w ciągu 8 dni, tak by były tam uwidocznione przynajmniej przez dwie niedziele lub niedzielę i święto obowiązujące. Ten sam obowiązek można spełnić przez dwukrotne ogłoszenie ustne podczas liczniej uczęszczanych nabożeństw parafialnych, w niedzielę lub święto obowiązujące (nr 95). - Oznacza to, że nie można zapowiedzi publikować przez Internet ani w gazetce parafialnej, chyba że za zgodą obojga zainteresowanych - powiedział ks. Kroczek.

Zgodnie z Dekretem KEP w sprawie ochrony danych osobowych osób fizycznych (art. 6 ust. 1 pkt 3), treść zapowiedzi należy ograniczyć do niezbędnych danych osobowych, pozwalających na wypełnienie funkcji zapowiedzi, czyli np. przedstawić tylko imię, nazwisko i parafię zamieszkania każdego z nupturientów, chyba że na upublicznienie innych danych zezwolą sami zainteresowani.

W przypadku konieczności uzyskania zgody (np. na ogłoszenie zapowiedzi w Internecie lub podanie szerszych danych nupturientów) należy uzyskać zgodę od obojga narzeczonych i przekazać narzeczonym klauzulę informacyjną.

W przypadku, gdy proboszczowie uzyskali stosowne zgody (np. na umieszczenie zapowiedzi w Internecie), sugeruję umieszczenie obok danych notki informacyjnej: „Administrator danych osobowych informuje, że dane osobowe dotyczące zapowiedzi przedślubnych zawarte na stronie parafii (nazwa parafii) umieszczone zostały za zgodą osób, których dane dotyczą”.

"Takim działaniem można przyczynić się do większej jasności sytuacji prawnej, co z kolei przynieść może pewność u osób bezpośrednio zainteresowanych lub osób trzecich, co do tego, że dane osobowe są przez parafie jako administratorów przetwarzane zgodnie z prawem - wyjaśnił ks. Piotr Kroczek, Kościelny Inspektor Danych Osobowych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem