Reklama

Są ludzie, są miejsca...

Ratowniczy krzywej wieży w Pizie

Maria Sałuda
Edycja łowicka 29/2003

O pochodzącym z Głowna prof. Romuladzie Cebertowiczu i jego metodzie zeskalania gruntów do dziś naucza się we wszystkich uczelniach technicznych na świecie. Niestety, jego ziemianie wiedzą o nim dużo mniej. A przecież to dzięki niemu stoi do dziś słynna krzywa wieża w Pizie! A u nas, w Polsce, choćby kościół św. Anny przy trasie W-Z w Warszawie.

Postać prof. Romualda Cebertowicza została ciekawie przedstawiona w folderze okolicznościowym, przygotowanym z okazji uroczystości nadania imienia Zespołowi Szkół nr 1 w dniu 30 kwietnia 2003 r. W 1982 r. ukazała się biografia profesora Cebertowicza, wydana w cyklu Ludzie naszego miasta przez Towarzystwo Przyjaciół Miasta Głowna. Prof. Cebertowicz był zresztą członkiem tego towarzystwa od 1977 r.
Romuald Adam Cebertowicz urodził się 2 lutego 1897 r. w Głownie, w rodzinie naczelnika miejscowego urzędu powiatowego. Wychował się w atmosferze głębokiego patriotyzmu i żywych tradycji wielkich zrywów narodowo-wyzwoleńczych. Już jako 8-letni chłopiec uczestniczył w wybuchu strajku szkolnego - młodzież protestowała przeciw rusyfikacji.
Dalej uczył się w Łowiczu, Zduńskiej Woli, a wraz z wybuchem I wojny światowej - w Moskwie. W 1917 r. rozpoczął studia w Wydziale Inżynierii Politechniki Ryskiej, ewakuowanej do Moskwy. Tu zastał go wybuch rewolucji październikowej - walczył w ochotniczym oddziale saperskim. W 1919 r. wrócił do kraju. Pracował jako sekretarz głowieńskiego Magistratu i kontynuował studia na Wydziale Inżynierii Politechniki Warszawskiej. Opuścił Warszawę na wieść o trzecim zrywie narodowowyzwoleńczym na Śląsku; stanął w szeregach powstańczych. Od 1921 r. brał udział w walkach jako oficer baterii kpt. Mierzejewskiego I Dywizjonu artylerii powstańczej.
Po wojnie pracował m.in. w Głównym Urzędzie Statystycznym, kierował Biurem Kartograficznym. Obronił pracę dyplomową. Jako inspektor Urzędu Budownictwa nadzorował budowę licznych obiektów oświatowych i kulturalnych. W 1939 r. organizował budowę schronów i bunkrów śląskiego pasa umocnień obronnych i zgłosił się w koszarach 92 PAL w Grodnie.
Internowany, zbiegł z obozu i przedostał się na Zachód. Kontynuował walkę o niepodległość Polski u boku aliantów. Pracował przy pracach budowlanych w Alpach i nad Renem, był wpółorganizatorem Uniwersytetu Obozowego. Współpracował z naukowcami Politechniki w Zurychu.
Wróciwszy do Głowna w 1946 r. dowiedział się o śmierci syna Wojciecha, który poległ w 1944 r., walcząc w szeregach AK. Przyjął propozycję pracy - właściwie współtworzenia - na Politechnice Gdańskiej. Pracował w Instytucie Wodnym. Opracował m.in. projekty odbudowy magazynów portowych, ujęć wody dla portu gdyńskiego. Wykładał hydraulikę, hydrologię, mechanikę gruntów i fundamentowanie.
Prof. Cebertowicz nie przerywał pracy naukowo-badawczej. Zajmował się głównie zjawiskami osiadania gruntów pod budowlami, petryfikacją i zeskalaniem gruntów. Jego pionierskie publikacje spotkały się z międzynarodowym zainteresowaniem, miały też doniosłe znaczenie naukowe i praktyczne. Jest on twórcą metody cebertyzacji gruntów tj. zeskalania, sztucznego wzmacniania i uszczelniania gruntu budowlanego za pomocą zastrzyków zawiesin cementowych, roztworów szkła wodnego i chlorku wapnia. Środki zeskalające wprowadza się pod ciśnieniem rurami zagłębionymi w gruncie, a następnie przepuszcza przez grunt prąd elektryczny, który wywołuje ruch wody gruntowej. Dzięki temu grunt zyskuje dużą spójność i wytrzymałość mechaniczną.
Metoda zeskalania gruntów pozwoliła na szybkie i skuteczne przygotowanie terenu pod wielkie obiekty przemysłowe w kraju i na świecie. Prof. Cebertowicz przyczynił się także do uratowania wielu zabytków: kamieniczek na Długim Targu w Gdańsku, kościołów w Poznaniu, Gieczu, Gnieźnie, Łodzi, zamków w Czorsztynie, Toruniu, Kórniku. To on zabezpieczył osuwające się skarpy i tym samym uratował przed runięciem kościół św. Anny przy trasie W-Z w Warszawie oraz zespół architektoniczny Sandomierza. Jego metoda mumifikacji pozwoliła zabezpieczyć wykopaliska archeologiczne w prasłowiańskim Biskupinie.
Wiele krajów ubiegało się o powierzenie Ceberowiczowi kierownictwa nad wielkimi przedsięwzięciami z jego dziedziny. Dzięki niemu uratowano pałac Piotra Wielkiego w Peterhofie, zabytki Wenecji i Padwy, krzywą wieżę w Pizie, starożytny zespół świątynny w Abu-Simbel w Egipcie.
Od 1954 r. posiadał tytuł profesora zwyczajnego. Wielokrotnie go odznaczano - za osiągnięcia naukowe, aktywność społeczno-polityczną, odwagę wykazaną w latach walki o niepodległość. W 1962 r., jako kierownik Katedry Gruntoznawstwa na Politechnice Gdańskiej, przeszedł na emeryturę, ale jeszcze przez wiele lat służył swoim wybitnym umysłem i doświadczeniem. W 1980 r. mianowano go członkiem rzeczywistym PAN.
Przez wszystkie te lata pamiętał o Głownie, wspominał je z przyjaciółmi, odwiedzał. Zmarł 15 stycznia 1981 r. w Łodzi, jednak zgodnie ze swoją ostatnią wolą pochowany został w Głownie - w mundurze powstańca. Był wielkim patriotą, wybitnym przedstawicielem nauki polskiej i zasłużonym pedagogiem a jednocześnie skromnym człowiekiem, który nade wszystko ukochał ziemię, z której pochodził.
Dlatego dobrze się stało, że właśnie prof. Romuald Cebertowicz stał się patronem Zespołu Szkół nr 1 w Głownie. Ale niech nie tylko rodzina i uczniowie tej szkoły zatrzymują się przy jego grobie na głowieńskim cmentarzu. Warto, byśmy wszyscy pamiętali o nim i jego dziele.

U Pani z Guadalupe

Alicja Rafalska
Niedziela Ogólnopolska 50/2010, str. 25

Graziako / Niedziela

W ponaddwudziestomilionowym mieście Meksyk metro jest zawsze pełne. Na początku grudnia każdego roku tłok jest jednak szczególny. Ze stacji La Villa-Basilica tłum idzie na Calzada de Guadalupe. Ubrani w różnobarwne stroje meksykańscy Indianie tańczą, śpiewają i niosą morze kwiatów. Wszystko dla Matki Bożej z Guadalupe - Pani Meksyku.

Objawienia u stóp Tepeyac

Dlaczego właśnie na początku grudnia tak wiele ludzi nawiedza meksykańskie sanktuarium w Guadalupe?
Prawie pięćset lat temu w podbitym przez Hiszpanów imperium Azteków miały miejsce trzy objawienia Maryi. Niedaleko piramid w Teotihuacan, u stóp wzgórza Tepeyac na przedmieściach dzisiejszego Mexico City, Maryja ukazywała się Indianinowi Juanowi Diego. Przekazała wtedy życzenie, by w tym miejscu zbudować kaplicę, aby wszyscy potrzebujący pomocy i wsparcia mogli je znaleźć u litościwej i kochającej Matki. Działo się to między 9 a 12 grudnia 1531 r.
Aby przekonać do swego przesłania hiszpańskiego biskupa, który nie dowierzał opowieściom biednego Indianina, pięknie ubrana Pani kazała Juanowi Diego Cuauhtlatoatzinowi (co w języku náhuatl znaczy „mówiący orzeł”) zebrać na wzgórzu róże. Juan Diego - w środku zimy - zebrał kwiaty, zawinął je w płaszcz i przyniósł biskupowi Juanowi de Zumárraga. Gdy je wysypał, na płaszczu ukazał się wizerunek Maryi. Kazała siebie nazywać „Santa Maria Virgen de Guadalupe”.
Kaplicę zbudowano dość szybko, potem powstała bazylika. Na pamiątkę tych zdarzeń dzień 12 grudnia czci się w Meksyku w sposób szczególny.

Niezwykły wizerunek na tilmie

Wizerunek Matki Bożej powstał na płaszczu Juana Diego utkanym z włókien agawy. Po wnikliwych badaniach w znacznym powiększeniu nie widać na nim pociągnięć pędzla. Badania chemiczne agawowych włókien z obrazu, wykonane przez niemieckiego noblistę Richarda Kuhna, wykazały, że w pobranych próbkach nie można zidentyfikować ani organicznych, ani nieorganicznych materiałów, używanych kiedyś przez artystów. Nie jest to na pewno obraz wykonany zgodnie z prawidłami sztuki malarskiej, na odpowiednio przygotowanym podkładzie. Poszczególne barwy są jakby oryginalnie przynależące do włókien z agawy. Zadziwia też wyjątkowa trwałość obrazu. Pomimo że ma on prawie 500 lat, a warunki, w jakich przebywał, nie były sprzyjające, wizerunek Santa Maria Virgen de Guadalupe skutecznie opiera się próbie czasu. Organiczny materiał tilmy nie ulega degradacji, a barwy są ciągle żywe. Wizerunek nie uległ też uszkodzeniu ani w roku 1921, kiedy to meksykańscy przeciwnicy religii chrześcijańskiej podłożyli ukrytą w bukiecie róż bombę, ani w roku 1985 r, gdy Meksyk nawiedziło potężne trzęsienie ziemi.
Obraz Pani z Guadalupe ma wiele nierozwiązanych zagadek. Za pomocą najnowszej aparatury optycznej prowadzone są badania źrenic Maryi, a interpretacja wyników zaskakuje wielu znawców przedmiotu. Badacze odkrywają też symboliczne znaczenie wielu elementów dekoracyjnych wizerunku. Konstelacja gwiazd tworząca kontury postaci Maryi jest, według obliczeń astronomów, zgodna z obrazem układu gwiazd z 9 grudnia 1531 r. Pod jednym wszakże warunkiem - jest to obraz „z góry”, a nie z ludzkiej, ziemskiej perspektywy.
Z racji wielu trudnych do wyjaśnienia faktów obraz Najświętszej Maryi Dziewicy z Guadalupe zaliczany jest do świętych nowożytnych acheiropitów. „Acheiropoietos” to wyraz grecki, który oznacza „nie ręką ludzką uczyniony”. Do grupy tej, w tradycji chrześcijańskiej, należy również m.in. chusta św. Weroniki i Całun Turyński.

Stara i nowa bazylika

Miasto Meksyk zbudowano w miejscu, w którym kiedyś było jezioro. Z powodu grząskiego podłoża, fundamenty starej, XVI-wiecznej świątyni, gdzie przechowywano wizerunek Matki Bożej, zaczęły „tonąć”. Konstrukcja bazyliki niebezpiecznie pękała. Postanowiono więc wybudować nową bazylikę. Zaprojektował ją meksykański architekt Pedro Ramírez Vásquez, który wcześniej projektował słynny aztecki stadion w Meksyku. Może właśnie dzięki tym doświadczeniom wpadł na pomysł okrągłej, szerokiej na sto metrów budowli, w której wizerunek Matki Bożej jest widoczny dla każdego z kilkudziesięciu tysięcy wiernych (tyle bowiem może pomieścić świątynia). Jest on umieszczony za ołtarzem, za którym na dolnym poziomie zbudowano mechanicznie przesuwane ruchome „ścieżki”, aby każdy mógł choć przez chwilę być blisko Pani z Guadalupe.
Co ciekawe, miejsce na chór znajduje się między ołtarzem a wiernymi, bo śpiew jest w meksykańskiej tradycji bardzo ważny. Często można usłyszeć tam słynnych meksykańskich mariachi. Zarówno w górnej, jak i w dolnej części bazyliki znajdują się liczne kaplice, a siedem bram do wnętrza bazyliki to odniesienie do siedmiu bram niebieskiego Jeruzalem. Nową bazylikę zbudowano w ciągu dwóch lat (1974-76).
Obok niej ciągle otwarta jest również stara bazylika. Z pajęczyną wzmacniających konstrukcji, jest miejscem modlitw nawiedzających sanktuarium pielgrzymów. To meksykańskie miejsce kultu jest bowiem drugim na świecie, po Bazylice św. Piotra w Rzymie, najczęstszym celem pielgrzymowania. Rocznie odwiedza je kilkanaście milionów wiernych.
Kiedyś wizerunek Morenity z Tepeyac był obiektem kultu Azteków i Hiszpanów. Kapliczki Jej poświęcone można teraz spotkać w Meksyku prawie wszędzie - w bankach, na dworcach czy w nowoczesnych centrach miast. W 1979 r. Jan Paweł II powiedział: „Jakże głęboka jest moja radość, że pierwsze kroki mojego pielgrzymowania prowadzą do Ciebie, Maryjo, w tym sanktuarium Ludu Bożego Meksyku...”, bo właśnie tam przybył z pierwszą swoją zagraniczną pielgrzymką w styczniu 1979 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kraków: biskup nominat Franciszek Ślusarczyk zrezygnował z przyjęcia święceń

2018-12-12 17:27

tk, pgo, md / Kraków (KAI)

Biskup-nominat Franciszek Ślusarczyk, "po refleksji i modlitwie zdecydował o nieprzyjmowaniu święceń biskupich i złożył na ręce Ojca Świętego dymisję z tego urzędu" – poinformował dziś metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski. 60-letni ks. Ślusarczyk Od 2014 roku jest rektorem Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach.

Mieczysław Pabis
Ks. prał. Franciszek Ślusarczyk

Informację o nominacji przez papieża Franciszka dwóch krakowskich biskupów pomocniczych podano 12 grudnia. Drugim obok ks. prałata Ślusarczyka duchownym mianowanym na ten urząd jest ks. Janusz Mastalski, rektor Wyższego Seminarium Duchownego w Krakowie. Ostatecznie więc tylko on przyjmie 5 stycznia 2019 święcenia biskupie.

Informując o tym abp Marek Jędraszewski dodał, powołując się na rozmowę z nuncjuszem apostolskim w Polsce, że dymisja ks. Ślusarczyka z urzędu Biskupa pomocniczego Archidiecezji Krakowskiej została przyjęta przez papieża Franciszka.

Po ogłoszeniu nominacji, 12 grudnia, biskup nominat mówił dziennikarzom, że przeżywa wielką radość, bo posługa wobec ludu Bożego zawsze wiąże się z radością dzielenia Dobrą Nowiną, która człowiekowi współczesnemu jest bardzo potrzebna. Podkreślił, że każdy kapłan jest przede wszystkim sługą Bożego Miłosierdzia.

Wskazywał też, że miejscem kapłana jest konfesjonał, ołtarz i szkoła, i wszędzie tam kapłani są przede wszystkim sługami Bożego Miłosierdzia. Przyznawał, iż ma świadomość, iż zadania, do których został powołany, przerastają go. „Nikt nie jest godzien, by je podejmować, ale nasza nadzieja jest w miłosierdziu Boga” – powiedział.

„Ta tajemnica jest mi szczególnie bliska. Pełnię posługę jako misjonarz miłosierdzia. Brama Miłosierdzia ciągle jest w Łagiewnikach otwarta. Pielgrzymi przez nią przechodzą i mogą tego miłosierdzia doświadczyć poprzez sakrament spowiedzi, posługę Słowa i ufną modlitwę w kaplicy Wieczystej Adoracji” – podsumował.

Franciszek Ślusarczyk urodził się 26 lipca 1958 roku w Dobczycach. Święcenia kapłańskie przyjął 20 maja 1984 roku z rąk kard. Franciszka Macharskiego. Przez pierwsze lata kapłaństwa posługiwał jako wikariusz najpierw w Żywcu-Zabłociu (1984-1988), a następnie w Wieliczce (1988-1989). Rok później zamieszkał w parafii w Gaju. Od 1990 r. pełnił funkcję prefekta w krakowskim Seminarium Duchownym, a w latach 1997-2002 był jego wicerektorem.

Był pracownikiem Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II, wieloletnim adiunktem w Katedrze Homiletyki, jest doktorem teologii.

Od 2002 r. ks. Ślusarczyk jest związany z Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach, a od 2014 r. jest jego kustoszem. W 2005 r. papież Benedykt XVI mianował go kapelanem Ojca Świętego. Decyzją papieża Franciszka od 2016 r. jest misjonarzem miłosierdzia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem