Reklama

Colloquia Gostiniensia: Klauzula sumienia nie jest przywilejem człowieka

2015-02-19 20:03

eg / Gostynin / KAI

Bożena Sztajner/Niedziela

O klauzuli sumienia, która nie jest przywilejem człowieka, ale pozwala zachować się uczciwie wobec samego siebie, rozmawiano w parafii św. Marcina w Gostyninie koło Płocka. Dwugłos na ten temat zaprezentowali: prof. Bogdan Chazan, były wieloletni dyrektor Szpitala Świętej Rodziny i dr Kazimierz Szałata, wykładowca filozofii na UKSW w Warszawie. Spotkanie odbyło się w ramach cyklu Akademia „Colloquia Gostiniensia”.

Dyskusję otworzył dr Kazimierz Szałata, etyk i filozof, który przedstawił antropologiczne podstawy klauzuli sumienia. Podkreślał, że jest ona „fundamentalnym tworem, dotyczącym człowieka”. W czasach dominującego relatywizmu moralnego i niemal absolutnej dominacji prawa stanowionego, pozwala na „odstąpienie od działań, zgodnych z normami legislacyjnymi, ale sprzecznymi z własnym uczuciem przyzwoitości”.

Zdaniem naukowca, większość ludzi nie wyobraża sobie żeby robić coś, co jest niezgodne z sumieniem: „W sytuacji konfliktu prawa z sumieniem człowieka, można przyjąć postawę ślepego legalizmu albo postawę mądrego, odpowiedzialnego i świadomego podążania za prawdą i dobrem człowieka. Tu chodzi o uczciwość wobec samego siebie” - podkreślał Kazimierz Szałata.

Uznał, że w teorii jest to spór o prymat prawa wobec moralności i na odwrót. Kluczem jest tu osobowa prawda o osobowym charakterze człowieka, który nie jest jednym z przypadkowych bytów w kosmosie, ale wyjątkowym, zdolnym do autonomicznego wyboru, świadomym podmiotem, którego działania są wolne, celowe i odpowiedzialne, i jako takie mają wymiar moralny.

Reklama

Dr Szałata podkreślił, że człowiek – twórca hierarchii wartości, świadomie dąży do celu sięgającego czasów ostatecznych. Dlatego kieruje się sumieniem, pojmowanym jako „konstytutywna oś w jego formacji”, wiążąca się z tak niezbywalną wartością, jak godność człowieka.

„Klauzula sumienia nie jest przywilejem człowieka, ale konsekwencją rozpoznania prawdy o człowieku, który jest bytem wolnym. Nikt nie może zmusić lekarza do działań sprzecznych z sumieniem, naruszających jego osobową godność. Owszem, lekarz podpisując umowę o pracę sprzedaje swoje doświadczenie, ale nie wszystko jest na sprzedaż i nie wszystko może być przedmiotem kontraktu - jest granica której przekroczenie narusza godność człowieka” - zaznaczył prelegent.

Z kolei prof. Bogdan Chazan uzupełnił, że klauzula sumienia jest w Polsce jest bardzo dziwnie skonstruowana, bo kto chce z niej skorzystać, musi popełnić grzech. Podkreślał znaczenie sumienia w zawodzie lekarza - pacjenci wolą leczyć się u lekarzy, którzy okazują swoje człowieczeństwo, podchodzą do człowieka cierpiącego z otwartym sercem, ze współczuciem.

W opinii profesora, idealny lekarz to taki, który nie polega jedynie na wskaźnikach i nie jest zapatrzony w wyniki badań, ale „oferuje swoje człowieczeństwo bliźniemu, który cierpi”. Wtedy dochodzi do „misterium spotkania” - człowieczeństwo jednego człowieka spotyka się z cierpieniem drugiego człowieka.

Krytycznie odniósł się do wydanego przez Komitet Polskiej Akademii Nauk dokumentu na temat klauzuli sumienia. Wynika z niego, że lekarz nie ma prawa odmówienia czynności, które powinny być objęte klauzulą, np. przepisać środki antykoncepcyjne, wydać skierowanie do diagnostyki prenatalnej w ciąży, wydać zgodę na aborcję czy eutanazję.

„Komitet PAN chciałby żeby tę klauzulę zawęzić – wtedy lekarz stanie się biernym wykonawcą poleceń przełożonych, będzie obojętny wobec sumienia swojego i pacjenta. Chciałby, by źródłem klauzuli sumienia było prawo stanowione. Tymczasem prawo stanowione nie powinno ograniczać klauzuli sumienia. Każdy człowiek ma prawo postępować zgodnie z wolnością osobistą”, podkreślał ginekolog-położnik.

Dodawał, że współcześnie trudno wykonywać zawód lekarza ginekologa, który „chce być człowiekiem sumienia”. W krajach zachodnich młodzi lekarze uciekają od tego zawodu, ponieważ uważają, że nie będą mogli zgodnie z sumieniem go wykonywać. W Polsce lekarze tej specjalności mogą się powoływać na klauzulę sumienia, ale często tego nie czynią, bo „boją się reakcji zwierzchnika”. W związku z tym często wolą pójść na kompromis.

Spotkanie w Gostyninie odbyło się w ramach Akademii „Colloquia Gostiniensia” Uniwersytetu Otwartego UKSW w Gostyninie. Przedsięwzięcie, które rozpoczęło się jesienią ubiegłego roku, ma charakter ewangelizacyjny - jest odpowiedzią na wezwanie papieża Franciszka, aby podejmować dzieła związane z nową ewangelizacją. Gośćmi spotkań otwartych są wykładowcy warszawskiej uczelni wyższej.

Św. Maksymilian Maria Kolbe – Rycerz Niepokalanej

2018-08-01 10:32

Al. Rafał Oleksiuk
Edycja podlaska 31/2018, str. VII

Z pewnością większości kojarzy się przede wszystkim z obozowym pasiakiem i oddaniem życia za współwięźnia, jednak jego męczeńską śmierć poprzedziło wiele lat równie heroicznej walki, aby zdobyć cały świat dla Chrystusa przez Niepokalaną

Archiwum Ojców Franciszkanów w Niepokalanowie

Dwie korony

Święty urodził się 8 stycznia 1894 r. w Zduńskiej Woli. Na chrzcie otrzymał imię Rajmund. Rodzice byli przesiąknięci duchem katolickim i polskim. Należeli do Trzeciego Zakonu św. Franciszka. Od najwcześniejszych lat Rajmund wyróżniał się szczególnym nabożeństwem do Matki Bożej. Gdy miał ok. 12 lat objawiła mu się Najświętsza Maryja Panna. Tak relacjonował to wydarzenie swojej mamie Mariannie: „Matka Boża pokazała mi się, trzymając dwie korony: jedną białą, a drugą czerwoną. Z miłością na mnie patrzała i spytała, czy chcę te korony? Biała znaczy, że wytrwam w czystości, a czerwona, że będę męczennikiem. Odpowiedziałem, że chcę. Wówczas Matka Boża mile na mnie spojrzała i zniknęła”.

Militia Immaculatae

W 1910 r. wstąpił do Zakonu Franciszkanów i otrzymał imię Maksymilian. Dwa lata później zostaje wysłany na dalsze studia do Rzymu, gdzie spędzi 7 lat. W 1917 r. Maksymilian jest świadkiem obchodów 200-lecia powstania pierwszej loży wolnomularskiej. Ulicami Rzymu przetoczyły się wielkie manifestacje antykatolickie, a masoni jawnie zapowiadali walkę z Kościołem, głosząc, iż „diabeł będzie rządził w Watykanie, a papież będzie mu służył za szwajcara”. Maksymilian wstrząśnięty tymi wydarzeniami dochodzi do wniosku, że tylko Najświętsza Maryja Panna, która miażdży głowę szatana, jest w stanie doprowadzić do nawrócenia masonów i heretyków. 16 października 1917 r., Maksymilian wraz z sześcioma klerykami franciszkańskimi zakłada stowarzyszenie pod nazwą Militia Immaculatae, czyli Rycerstwo Niepokalanej, którego istotą i celem jest osobiste oddanie się Niepokalanej, aby pod Jej wodzą i opieką pracować nad uświęceniem własnego życia i nawracaniem wszystkich grzeszników.

Dziennikarz

Po powrocie do Polski o. Maksymilian oddał się bez reszty pracy duszpasterskiej i wydawniczej. Ze względu na wzrastającą liczbę osób zapisanych w szeregi MI, w styczniu 1922 r. wydał pierwszy numer czasopisma „Rycerz Niepokalanej”. Rycerz stale zwiększał swój nakład. W ciągu pięciu lat z 5 tys. wzrósł on do 70 tys. egzemplarzy, a przed wojną nakład doszedł do 750 tys. egzemplarzy! W 1927 r. o. Kolbe założył pod Warszawą klasztor – wydawnictwo Niepokalanów, zostając jego pierwszym gwardianem. Wybudował go zaczynając od zera, na gruncie podarowanym przez księcia Jana Druckiego-Lubeckiego. W ciągu kilku lat Niepokalanów stał się największym katolickim klasztorem na świecie, który liczył ok. 700 mieszkańców. O. Kolbe nie chciał ograniczać się w dziele ewangelizacji tylko do terenu ojczyzny. W kwietniu 1930 r. dotarł do Japonii, gdzie przyjęty życzliwie przez biskupa Nagasaki, nie znając języka japońskiego, założył klasztor i zaczął wydawać japońską wersję „Rycerza”.

Czas wojny

1 września 1939 r. wybucha II wojna światowa. O. Maksymilian przyjął nowe warunki z heroicznym poddaniem się woli Bożej. Otworzył bramy klasztoru dla uciekinierów, rannych, chorych, głodnych, chrześcijan i Żydów. Niemcy zdawali sobie sprawę z ogromu siły duchowej płynącej z Niepokalanowa. 17 lutego 1941 r. o. Kolbe zostaje aresztowany przez gestapo i przewieziony do więzienia na Pawiaku, skąd 28 maja trafia do obozu koncentracyjnego Auschwitz. Tutaj krzepił upadłych na duchu, spowiadał, potajemnie odprawiał Mszę św., dzielił się z innymi tym, co miał. Pod koniec lipca 1941 r. z obozu uciekł jeden z więźniów. W odwecie za ucieczkę Niemcy wybrali dziesięciu więźniów na śmierć głodową. Jednym z wyselekcjonowanych był Franciszek Gajowniczek, który rozpaczał, że zostawi żonę i dzieci. Wtedy z szeregu wyszedł o. Maksymilian i zgłosił się dobrowolnie pójść na śmierć zamiast Gajowniczka. O. Kolbe w bunkrze głodowym spędził dwa tygodnie, pomagając reszcie skazanych dobrze przygotować się na śmierć. Sam zmarł jako ostatni, 14 sierpnia 1941 r. dobity zastrzykiem fenolu. Jego ciało zostało spalone w krematorium następnego dnia. Franciszek Gajowniczek przeżył wojnę i zmarł śmiercią naturalną wiele lat później. Zaraz po wojnie rozpoczęto starania o wyniesienie na ołtarze o. Maksymiliana. Został beatyfikowany przez papieża Pawła VI w 1971 r., natomiast kanonizacji dokonał Jan Paweł II 10 października 1982 r. W naszej diecezji możemy spotkać trzy świątynie pw. św. Maksymiliana Kolbe. Są to kaplice w Hucie Gruszczyno, Rytelach Wszołkach oraz Tołwinie. Poza tym odpust ku czci świętego jest obchodzony również w parafii Nieciecz oraz Chojewo.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dzień 13. – Spotkanie twarzą w Twarz

2018-08-14 21:08

Ks. Krzysztof Hawro

"Matko o Twarzy jak polska ziemia czarnej, Matko o Twarzy jak polska ziemia znaczonej bliznami, do Serca swego jak Syna nas przygarnij…".

Ks. Krzysztof Hawro/Niedziela

I stało się. Po 12 dniach wędrówki mogliśmy doświadczyć radości spotkania z Matką.

Na szlaku 36. Pieszej Pielgrzymki Zamojsko-Lubaczowskiej na Jasną Górę pokonaliśmy ponad 300 km. Dzisiaj spełniło się nasze pragnienie. Osiągnęliśmy wspólny cel, stąd zgodnie możemy stwierdzić, że dzisiejszy dzień jest inny niż wszystkie.

Pod stopami znikały kolejne kilometry. Naszym oczom ukazał się oczekiwany widok: wieża Jasnogórskiego klasztoru.

To dodało nam energii i sił po krótkiej nocy (niektórzy wstali o 3.00 – patrz Grupa św. Wojciecha). Na Alejach Najświętszej Maryi Panny czekał na nas Pasterz naszej diecezji bp Marian Rojek, który poprowadził nas, niczym ojciec swoje dzieci do Matki.

Zobacz zdjęcia: Finał 36. Pieszej Pielgrzymki Zamojsko-Lubaczowskiej na Jasną Górę

Tuż przed Szczytem spłynął na nas z nieba obfity deszcz, który przyjęliśmy z ulgą, jako znak łaski danej nam po czasie wędrówki w upalnym słońcu.

Gdy wchodziliśmy na jasnogórskie błonia, każda z grup została przywitana przez dyrektorów pielgrzymki: ks. Michała Monia i ks. Karola Stolarczyka, którzy zaprezentowali krótkie dane dotyczące charakterystyki grupy, na co pielgrzymi odpowiedzieli przygotowaną na ten dzień piosenką bądź okrzykiem. Później nastąpił szczególny moment: nasze twarze spotkały się z ziemią, po której tego dnia stąpały kroki wielu tysięcy pątników. To niezapomniana chwila. Z oczu wielu pielgrzymów płynęły łzy wzruszenia i szczęścia. I to nie dziwi.

W ciszy i skupieniu udaliśmy się do kaplicy, gdzie czekała na nas najcudowniejsza z Matek. Na tę chwilę czekaliśmy przez wszystkie dni pielgrzymki. Patrząc głęboko w Jej zatroskane oczy, złożyliśmy przed Jej Obliczem cały trud naszego pielgrzymowania. To było spotkanie pełne matczynej miłości i ufności dziecka, które przyniosło trud i zmęczenie, radość i wdzięczność, przebłaganie i prośbę. Krótko mówiąc: mnogość intencji.

Podsumowaniem pielgrzymki była uroczysta Msza święta o godz. 13.00. Przewodniczył jej Metropolita Warszawski, Jego Eminencja Ksiądz Kardynał Kazimierz Nycz, homilię wygłosił Ksiądz Arcybiskup Stanisław Budzik, Metropolita Lubelski. Wśród celebransów byli: Pasterz naszej diecezji oraz wszyscy duszpasterze towarzyszący pątnikom w drodze na Jasną Górę.

Oficjalnie nasza pielgrzymka piesza dobiegła końca, ale umocnieni przez Ducha Świętego powracamy do naszych codziennych spraw, domów rodzinnych, miejsc pracy i wspólnot parafialnych.

Prowadź nas Duchu Święty, byśmy za rok mogli spotkać się na szlaku 37. Pieszej Pielgrzymki Zamojsko – Lubaczowskiej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem