Reklama

Czy Julia Przyłębska działa na szkodę Trybunału?

2018-11-21 10:42

Artur Stelmasiak
Niedziela Ogólnopolska 47/2018, str. 36-37

Archiwum Trybunału Konstytucyjnego
Prezes Julia Przyłębska kiedyś obiecała, że nie będzie nieuzasadnionych opóźnień w sprawie orzeczenia dotyczącego aborcji eugenicznej, teraz nie mówi o żadnych terminach

Jaki to Trybunał Konstytucyjny, który przez ponad rok nie potrafi nawet wyznaczyć daty rozprawy ws. aborcji eugenicznej? Z każdym kolejnym dniem zwłoki uwiarygodnia się teza, że prezes Julia Przyłębska działa na szkodę ładu konstytucyjnego w RP.

Ponad rok temu grupa 106 posłów podpisała się pod wnioskiem do Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie niekonstytucyjności przesłanki zezwalającej na aborcję eugeniczną. Od tamtego czasu nie ma żadnych przejawów, by Trybunał w jakikolwiek sposób pracował nad sprawą.

Efekt jest taki, że Trybunał Konstytucyjny coraz rzadziej odpowiada na pytania dotyczące tej sprawy, które są składane przez zaniepokojonych ludzi. Po 13 miesiącach „pracy” Trybunału nie został nawet wyznaczony termin rozprawy ws. wniosku o stwierdzenie niekonstytucyjności tzw. przesłanki zezwalającej na zabicie nienarodzonych dzieci tylko dlatego, że ktoś wykrył u nich prawdopodobieństwo choroby. – Przecież tu chodzi o ludzkie życie. Każdego dnia zabijanych jest troje dzieci – mówi „Niedzieli” poseł Anna Sobecka z PiS.

W wakacje poseł Sobecka i poseł Anna Maria Siarkowska wysłały list otwarty do prezes TK Julii Przyłębskiej w tej sprawie. Po trzech tygodniach otrzymały wymijającą odpowiedź. – W połowie września wysłałam kolejne zapytanie poselskie do pani prezes, na które powinna odpowiedzieć w ciągu dwóch tygodni. Minęły dwa miesiące, a odpowiedzi nadal nie mam – mówi poseł Sobecka. – Jestem bardzo rozczarowana postawą pani prezes, bo oczekiwałam od niej sprawnej pracy w ważnych dla Polaków sprawach. Przecież Trybunał nie ma ważniejszych postępowań niż ten nasz wniosek dotyczący ludzkiego życia.

Reklama

Konstytucyjny obowiązek

Pod wnioskiem o stwierdzenie niekonstytucyjności aborcji eugenicznej podpisali się posłowie Kukiz’15, niezrzeszeni oraz bardzo duża grupa polityków PiS. Narasta wśród nich niezadowolenie, bo czują się w pewien sposób oszukiwani przez Trybunał Konstytucyjny. – Sędziowie stoją na straży praw i wolności konstytucyjnych i ich obowiązkiem jest rozpatrywanie spraw bez zbędnej zwłoki, a już w szczególności, gdy chodzi o najważniejsze prawa i wolności jednostki. Nasz wniosek dotyka ochrony życia, czyli ostatecznie sprawy najbardziej podstawowej – mówi poseł Bartłomiej Wróblewski, który jest autorem wniosku i reprezentuje przed Trybunałem Konstytucyjnym wszystkich posłów.

Podobne nastroje panują również w samym Trybunale. Z ustaleń „Niedzieli” wynika, że wielu sędziów chce od dawna orzekać ws. aborcji eugenicznej, ale nie ma wpływu na organizację pracy swojego gremium. Starają się oni działać, ale niewiele więcej mogą zrobić, bo nie od nich zależy wyznaczanie terminów rozpraw. Sędziowie zdają sobie doskonale sprawę z tego, że zostali powołani, by stać na straży konstytucji, a przecież nie ma ważniejszej wartości chronionej konstytucyjnie niż prawo do życia. Pracami kieruje prezes Przyłębska i to od niej zależy, kiedy i czy w ogóle sędziowie będą rozpatrywać poselski wniosek. – Moim zdaniem, sprawa aborcji eugenicznej jest już zbadana pod względem merytorycznym. Teraz rolą prezes Trybunału Konstytucyjnego Julii Przyłębskiej jest wyznaczenie terminu rozprawy. Dalsze przeciąganie w czasie nie ma bowiem żadnego merytorycznego uzasadnienia i jest działaniem na szkodę wiarygodności Trybunału – podkreśla poseł Anna Maria Siarkowska, przewodnicząca Parlamentarnego Zespołu na rzecz Prawa do Życia.

Sprawa aborcji może ruszyć z miejsca, ale potrzebne są sędziowskie narady nad wnioskiem i projektem przygotowanego orzeczenia. Według ustaleń „Niedzieli”, blokada prezes TK w stosunku do sędziów jest bardzo skuteczna. Gdy zaniepokojeni Polacy korzystają ze swojego prawa dostępu do informacji publicznej i pytają, jakie czynności zostały do tej pory wszczęte przez TK w sprawie wniosku poselskiego, także nie otrzymują odpowiedzi. Według naszych informacji, przez cały rok nie zostały wykonane praktycznie żadne czynności proceduralne, a odpowiedzialna za to jest właśnie prezes Trybunału. Próba zapytania prezes Przyłębskiej w tej sprawie skończyła się odesłaniem nas przez jej sekretariat do rzecznika TK. „Czy w sprawie K13/17 (wniosek dot. aborcji eugenicznej) sędziowie Trybunału Konstytucyjnego przeprowadzili już jakieś narady?” – na tak proste pytanie wysłane do rzecznika nie przyszła żadna odpowiedź do chwili zamknięcia bieżącego numeru „Niedzieli”. Rzecznik nie odbierał telefonu ani nie odpisywał na SMS-y z pytaniem: Czy i kiedy można się spodziewać odpowiedzi?

Celowe działanie?

W świetle informacji, które uzyskaliśmy, postawa prezes Przyłębskiej rodzi wiele pytań. Jeżeli byłoby to celowe działanie, motywowane pobudkami pozamerytorycznymi i np. politycznymi, to taka postawa byłaby skrajnie nieetyczna. – To byłoby działanie przeciwko ładowi konstytucyjnemu, które jest szkodliwe dla wizerunku oraz autorytetu Trybunału Konstytucyjnego. Coraz bardziej zasadne są bowiem pytania o ewentualne motywy przedłużania prac nad poselskim wnioskiem ws. aborcji eugenicznej – mówi konstytucjonalista dr Marcin Olszówka z Uczelni Łazarskiego i ekspert Instytutu na rzecz Kultury Prawnej „Ordo Iuris”.

Trybunał Konstytucyjny przez wiele lat był balansem politycznym w procesie tworzenia prawa przez ustawodawcę, a w takich kwestiach, jak ochrona życia i np. wolność sumienia, odegrał niezastąpioną rolę także w wymiarze etycznym. Orzeczenia w tych kwestiach były stosunkowo szybko wydawane, a ich treść była jednoznaczną wykładnią prawa. Gdy podobna, ale o wiele bardziej trudna sprawa została zgłoszona przez grupę senatorów pod koniec 1996 r., to po pięciu miesiącach Trybunał Konstytucyjny wydał przełomowe orzeczenie, w którym podkreślono, że każde życie ludzkie podlega ochronie od poczęcia. Od tamtej pory niemal powszechnie wiadomo, że także przesłanka eugeniczna jest niekonstytucyjna, bo przecież prawo zabrania dyskryminowania ludzi niepełnosprawnych.

– Po raz pierwszy w tak fundamentalnej sprawie, bo dotyczącej konstytucyjnej ochrony prawa do życia, czekamy aż tyle czasu – podkreśla dr Olszówka. – Upłynął już ponad rok, a nadal nie ma żadnych sygnałów, by Trybunał w jakikolwiek sposób zajął się tym bardzo ważnym wnioskiem licznej grupy posłów.

Gdy w 1997 r. Trybunał orzekał ws. aborcji, jego prezes prof. Andrzej Zoll miał przeciwników ochrony życia w ówczesnym lewicowym rządzie, dostał także proaborcyjną opinię z Sejmu oraz od Prokuratora Generalnego. Dziś natomiast stanowiska obu tych organów są zbieżne z wnioskiem złożonym przez posłów. – Wszystkie najważniejsze instytucje w państwie uważają, że aborcja eugeniczna jest niekonstytucyjna. Dziś tylko prezes Trybunału Konstytucyjnego nie chce bronić konstytucji. Jakie są motywy takich działań? – zastanawia się poseł Siarkowska.

Zła zmiana w Trybunale?

W kontekście poselskiego wniosku ws. aborcji eugenicznej zasadne jest pytanie o jakość reformy Trybunału Konstytucyjnego, której dokonało Prawo i Sprawiedliwość. Oczywiście, poprzedni przewodniczący Trybunału prof. Andrzej Rzepliński zachowywał się często jak polityk, ale nigdy nie sprzeniewierzył się takim wartościom konstytucyjnym, jak ochrona życia ludzkiego. Dlatego też obecna patowa sytuacja w Trybunale, gdy nie wyznacza się terminu rozprawy ani nie zwołuje narady sędziowskiej, wystawia bardzo złą opinię o całej reformie Trybunału oraz ośmiesza Prawo i Sprawiedliwość.

Posłowie są coraz bardziej zniecierpliwieni, bo wiedzą, że ich wniosek do Trybunału Konstytucyjnego podlega zasadzie dyskontynuacji, czyli wygasa wraz z końcem obecnej kadencji Sejmu. Trybunał będzie wtedy musiał umorzyć całe postępowanie i w ogóle nie zajmie się eugeniką. Gdyby się okazało, że prezes TK celowo gra na zwłokę, by wniosek 106 posłów przepadł, byłaby to pierwsza sytuacja w historii Trybunału, że z tego powodu przepada wniosek ws. ochrony życia. – Nigdy wcześniej nie doszło do sytuacji, by zostało umorzone postępowanie w sprawie tak kluczowej dla fundamentalnych praw człowieka – podkreśla dr Olszówka. – Prawo do życia jest bowiem jedną z najważniejszych konstytucyjnych wartości w demokratycznym państwie prawa. Miejmy zatem nadzieję, że do umorzenia postępowania w tej sprawie nie dojdzie.

Granie na czas przez panią prezes i niezwoływanie narad oraz niewyznaczanie terminu rozprawy jest łamaniem konstytucyjnego obowiązku rozpatrzenia tej sprawy w Trybunale, a także ograniczeniem konstytucyjnych praw parlamentarzystów, a pośrednio także Polaków, których posłowie reprezentują. – Dlatego jest już najwyższy czas, by żądać od prezes Trybunału, aby realizowała to, co jest jej obowiązkiem, czyli wyznaczyła termin rozprawy – podkreśla poseł Siarkowska.

Sprawa wygląda tak, że aborcja eugeniczna jest ewidentnie niezgodna z konstytucją w świetle dotychczasowego orzecznictwa, a prezes Trybunału jest powołany do tego, by właśnie w takich fundamentalnych sprawach orzekać. Dalsze odwlekanie tej sprawy w czasie można odczytać jako obronę niekonstytucyjnego prawa, które nadal zezwala na zabijanie nienarodzonych dzieci. W tym kontekście warto przypomnieć, że Julia Przyłębska na początku listopada 2017 r. mówiła, iż orzeczenie ws. aborcji eugenicznej na „pewno jest kwestią miesięcy” i „nie będzie nieuzasadnionych opóźnień”. Dlaczego rok później unika odpowiedzi na pytania i nie mówi o żadnych terminach?

Tagi:
aborcja

Odpowiedź prezes TK Julii Przyłębskiej na apel ws. aborcji eugenicznej

2018-12-06 19:17

Artur Stelmasiak

"Pragnę zapewnić, że zarówno w tej sprawie (aborcji eugenicznej przy. red), jak i w innych sprawach, które są rozpatrywane przez Trybunał Konstytucyjny nie ma żadnych opóźnień" - napisała w odpowiedzi na apel 79. posłów prezes Trybunału Konstytucyjnego Julia Przyłębska.

Trybunał Konstytucyjny

Odpowiedź prezes TK na apel (Zobacz) , pod którym podpisało się aż 1/3 posłów partii rządzącej, jest bardzo zdawkowa i dzięki temu wymijająca. W piśmie nie tłumaczy jakiego typu działania Trybunał Konstytucyjny podjął, a jedynie enigmatycznie pisze, że sprawa jest w toku "postępowania merytorycznego". Według konstytucjonalisty dr. Marcina Olszówki z Uczelni Łazarskiego oznaczać to może tylko tyle, że został wyznaczony skład orzekający, a sprawa nie ruszyła z miejsca. - Trybunał Konstytucyjny orzekał już w sprawach, które trafiły później niż wniosek ws. aborcji eugenicznej - przypomina dr Olszówka, prawnik z Ordo Iuris.

Julia Przyłębska napisała, że z "chwilą gdy na niejawnej naradzie skład orzekający wyznaczy termin rozprawy ww. wniosku, zostanie on niezwłocznie opublikowany na stronie internetowej Trybunału Konstytucjnego."

Przypomnijmy, że wcześniej Julia Przyłębska mówiła, że sprawa aborcji eugenicznej jest priorytetowa i zostanie rozpoznana w przeciągu kilku miesięcy. Kilka tygodni temu tygodnik "Niedziela" ujawnił, że procedowanie nad wnioskiem ws. aborcji eugenicznej jest celowo wstrzymywane przez Prezes Julię Przyłębską (Zobacz).


CZYTAJ DALEJ

Reklama

Święty Mikołaj - „patron daru człowieka dla człowieka”

Ks. Paweł Staniszewski
Edycja łowicka 49/2004

6 grudnia cały Kościół wspomina św. Mikołaja - biskupa. Dla większości z nas był to pierwszy święty, z którym zawarliśmy bliższą znajomość. Od wczesnego dzieciństwa darzyliśmy go wielką sympatią, bo przecież przynosił nam prezenty. Tak naprawdę zupełnie go wtedy jeszcze nie znaliśmy. A czy dziś wiemy, kim był Święty Mikołaj? Być może trochę usprawiedliwia nas fakt, że zachowało się niewiele pewnych informacji na jego temat.

pl.wikipedia.org

Wyproszony u Boga

Około roku 270 w Licji, w miejscowości Patras, żyło zamożne chrześcijańskie małżeństwo, które bardzo cierpiało z powodu braku potomka. Oboje małżonkowie prosili w modlitwach Boga o tę łaskę i zostali wysłuchani. Święty Mikołaj okazał się wielkim dobroczyńcą ludzi i człowiekiem głębokiej wiary, gorliwie wypełniającym powinności wobec Boga.
Rodzice osierocili Mikołaja, gdy był jeszcze młodzieńcem. Zmarli podczas zarazy, zostawiając synowi pokaźny majątek. Mikołaj mógł więc do końca swoich dni wieść dostatnie, beztroskie życie. Wrażliwy na ludzką biedę, chciał dzielić się bogactwem z osobami cierpiącymi niedostatek. Za swoją hojność nie oczekiwał podziękowań, nie pragnął rozgłosu. Przeciwnie, starał się, aby jego miłosierne uczynki pozostawały otoczone tajemnicą. Często po kryjomu podrzucał biednym rodzinom podarki i cieszył się, patrząc na radość obdarowywanych ludzi.
Mikołaj chciał jeszcze bardziej zbliżyć się do Boga. Doszedł do wniosku, że najlepiej służyć Mu będzie za klasztornym murem. Po pielgrzymce do Ziemi Świętej dołączył do zakonników w Patras. Wkrótce wewnętrzny głos nakazał mu wrócić między ludzi. Opuścił klasztor i swe rodzinne strony, by trafić do dużego miasta licyjskiego - Myry.

Biskup Myry

Był to czas, gdy chrześcijanie w Myrze przeżywali żałobę po stracie biskupa. Niełatwo było wybrać godnego następcę. Pewnej nocy jednemu z obradujących dostojników kościelnych Bóg polecił we śnie obrać na wakujący urząd człowieka, który jako pierwszy przyjdzie rano do kościoła. Człowiekiem tym okazał się nieznany nikomu Mikołaj. Niektórzy bardzo się zdziwili, ale uszanowano wolę Bożą. Sam Mikołaj, gdy mu o wszystkim powiedziano, wzbraniał się przed objęciem wysokiej funkcji, nie czuł się na siłach przyjąć biskupich obowiązków. Po długich namowach wyraził jednak zgodę uznając, że dzieje się to z Bożego wyroku.
Biskupią posługę pełnił Mikołaj ofiarnie i z całkowitym oddaniem. Niósł Słowo Boże nie tylko członkom wspólnoty chrześcijańskiej. Starał się krzewić Je wśród pogan.
Tę owocną pracę przerwały na pewien czas edykty cesarza rzymskiego Dioklecjana wymierzone przeciw chrześcijanom. Wyznawców Jezusa uczyniono obywatelami drugiej kategorii i zabroniono im sprawowania obrzędów religijnych. Rozpoczęły się prześladowania chrześcijan. Po latach spędzonych w lochu Mikołaj wyszedł na wolność.
Biskup Mikołaj dożył sędziwego wieku. W chwili śmierci miał ponad 70 lat (większość ludzi umierała wtedy przed 30. rokiem życia). Nie wiemy dokładnie, kiedy zmarł: zgon nastąpił między 345 a 352 r. Tradycja dokładnie przechowała tylko dzień i miesiąc tego zdarzenia - szósty grudnia. Podobno w chwili śmierci Świętego ukazały się anioły i rozbrzmiały chóry anielskie.
Mikołaj został uroczyście pochowany w Myrze.

Z Myry do Bari

Wiele lat później miasto uległo zagładzie, gdy w 1087 r. opanowali je Turcy. Relikwie Świętego zdołano jednak w porę wywieźć do włoskiego miasta Bari, które jest dzisiaj światowym ośrodkiem kultu św. Mikołaja. Do tego portowego miasta w południowo-wschodniej części Włoch przybywają tysiące turystów i pielgrzymów. Dla wielu największym przeżyciem jest modlitwa przy relikwiach św. Mikołaja.

Międzynarodowy patron

Biskup z Myry jest patronem Grecji i Rusi. Pod jego opiekę oddały się Moskwa i Nowogród, ale także Antwerpia i Berlin. Za swego patrona wybrali go: bednarze, cukiernicy, kupcy, młynarze, piekarze, piwowarzy, a także notariusze i sędziowie. Jako biskup miasta portowego, stał się też patronem marynarzy, rybaków i flisaków. Wzywano św. Mikołaja na pomoc w czasie burz na morzu, jak również w czasie chorób i do obrony przed złodziejami. Opieki u niego szukali jeńcy i więźniowie, a szczególnie ofiary niesprawiedliwych wyroków sądowych. Uznawano go wreszcie za patrona dzieci, studentów, panien, pielgrzymów i podróżnych. Zaliczany był do grona Czternastu Świętych Wspomożycieli.

Święty zawsze aktualny

Od epoki, w której żył św. Mikołaj, dzieli nas siedemnaście stuleci. To wystarczająco długi czas, by wiele wydarzeń z życia Świętego uległo zapomnieniu. Dziś wiedza o nim jest mieszaniną faktów historycznych i legend. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że nawet w fantastycznie brzmiących opowieściach o św. Mikołaju tkwi ziarno prawdy.
Święty Mikołaj nieustannie przekazuje nam jedną, zawsze aktualną ideę. Przypomina o potrzebie ofiarności wobec bliźniego. Pięknie ujął to papież Jan Paweł II mówiąc, że św. Mikołaj jest „patronem daru człowieka dla człowieka”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Hiszpania: w Madrycie żyje ponad 2000 bezdomnych

2018-12-11 21:24

mz (KAI/AyO) / Madryt

W Madrycie żyje ponad 2000 bezdomnych, wynika z szacunków organizacji społecznych współpracujących ze sobą w dziedzinie zwalczania ubóstwa, m.in. Caritas. Autorzy badania twierdzą, że wiele z wcześniej przeprowadzonych statystyk wskazywało na około 5000 osób mieszkających bez dachu nad głową w stolicy Hiszpanii. Okazało się jednak, że dane te nie były prawdziwe, gdyż uwzględniały m.in. osoby, które mieszkają w ośrodkach charytatywnych, w tym w instytucjach prowadzonych przez Kościół katolicki.

Graziako

Szacuje się, że na ulicach Madrytu większość bezdomnych stanowią samotni mężczyźni nie posiadający hiszpańskiego obywatelstwa. Zazwyczaj mają oni około 40 lat i od co najmniej roku żyją na ulicy.

Głównym powodem bezdomności w hiszpańskiej stolicy jest brak pracy. Na problem ten wskazuje 63 proc. osób bezdomnych w Madrycie. Z kolei 26 proc. twierdzi, że do życia na ulicy zmusił ich brak pieniędzy.

Z danych rządu Hiszpanii wynika, że w zamieszkałym przez ponad 46 mln osób kraju żyje w biedzie ponad 4 mln osób.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem