Reklama

Moje pismo Tęcza - 1/2 2019

Oddana krew daje życie

2018-11-07 08:52

Joanna Ferens
Edycja zamojsko-lubaczowska 45/2018, str. VI

Joanna Ferens
Wręczenie statuetki „100 litrów krwi” w Majdanie Starym dla Marcina Sprężyny z Hedwiżyna

Pod tym hasłem odbyła się kolejna akcja poboru krwi zorganizowana w Majdanie Starym z okazji 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości

Ta akcja jest wyjątkowa – wyjaśnia kierownik biłgorajskiego Oddziału PCK i współorganizator akcji Edward Kurzyna. – Jesteśmy tuż przed 11 listopada, w roku 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości. My, Honorowi Dawcy Krwi, dzieląc się krwią z innymi, chcemy w ten sposób uczcić ten wielki jubileusz. Akcje w Majdanie Starym rozwijają się i coraz więcej osób w nich uczestniczy. Nie tylko mieszkańcy Gminy Księżpol, ale także osoby z całej Ziemi Biłgorajskiej. To nasz wspólny wkład w obchody 100. rocznicy odzyskania niepodległości – mówił.

Bezinteresowny dar

Podczas akcji przeprowadzonej 28 października została przekroczona ilość 100 litrów krwi oddanej w tym roku. Tę wyjątkową liczbę przekroczył mieszkaniec Hedwiżyna Marcin Sprężyna. – W honorowe krwiodawstwo włączyłem się z chęci niesienia pomocy potrzebującym, chcę zrobić coś bezinteresownie dla innych – wskazał.

W akcji uczestniczyła dr Elżbieta Puacz, dyrektor Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Lublinie. W rozmowie nie ukrywała swojego wzruszenia, a także ogromnego uznania dla krwiodawców. – Jest to piękna rzecz, że lokalne środowiska chcą uczcić 100 lat Niepodległej i cieszę się bardzo, że wybrali krwiodawstwo jako metodę niesienia pomocy drugiemu człowiekowi. Dziś na szczęście nie musimy przelewać własnej krwi w obronie Ojczyzny i takich wartości, jak wolność czy suwerenność. Możemy za to w duchu patriotyzmu i odpowiedzialności za drugiego człowieka własną krwią wesprzeć tych, którzy tej szczególnej pomocy potrzebują – mówiła pani doktor.

Reklama

Szczególne słowa podziękowania do honorowych dawców krwi skierował inicjator i pomysłodawca akcji ks. Adrian Borowski. – Wyjątkowe wyrazy podziękowania i uznania należą się tym, którzy z poczucia obowiązku i dobroci serca oddają krew. Dziękuję za wasze zaangażowanie, za to, że jesteście, że tak licznie odpowiadacie na nasz apel. Dziękuję za każdą kroplę krwi, która została tutaj oddana. Kropla do kropli i uzbierała się piękna ilość. Przez 1,5 roku zebraliśmy tutaj ponad 150 litrów krwi. Szczególnie dziękuję dyrektor RCKiK w Lublinie Elżbiecie Puacz za jej obecność, świadectwo wiary, talent i dobroć serca – podkreślił.

Ratując chorych i potrzebujących

Patronat honorowy nad akcją objął poseł Piotr Olszówka. – Jestem bardzo dumny z tego, że tak wielu ludzi z mojej ziemi dokłada swą cegiełkę do ratowania osób chorych i potrzebujących. Dziękuję wszystkim za zaangażowanie. My jako Sejm pracujemy nad frakcjonowaniem krwi w Polsce. Chcemy zabiegać o to, by krew mogła być w Polsce przetwarzana na każdym etapie i żeby w ten sposób było odpowiednie zabezpieczenie medyczne naszych obywateli – mówił poseł.

W ramach akcji został zorganizowany również patriotyczny koncert chórów pod hasłem „Wpatrz się i wsłuchaj! Oto Polska idzie”. Przed zgromadzoną w kościele pw. Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Majdanie Starym publicznością wystąpili: Chór Tomaszowiacy z Tomaszowa Lubelskiego, Chór Parafialny z Korytkowa Dużego, Chór Parafialny z Frampola, dzieci i młodzież ze Szkoły Podstawowej im. Zofii Krawieckiej w Majdanie Starym oraz Chór Męski Klucz z Majdanu Starego.

Przykład dla innych

Słowa uznania do organizatorów koncertu i wszystkich zaangażowanych w akcję poboru krwi skierował również proboszcz parafii w Majdanie Starym ks. Adam Sobczak. – Ta akcja i koncert to jest coś niesamowicie urzekającego. Jest to ogromna inicjatywna i wielkie zaangażowanie ludzi, a ja jestem pod wrażeniem tego, co oni tu robią. Ci ludzie, którzy tutaj żyją, chcą wiele dać z siebie i dają zawsze, gdy się ich o to poprosi. Jestem z nich bardzo dumny i cieszę się, że są tak wspaniałym przykładem dla innych – podkreślił.

W akcję zaangażowały się także harcerki z V Tarnogrodzkiej Drużyny Harcerek Agape im. Ireny Sendlerowej, które przygotowały warsztaty i pokazy pierwszej pomocy przedmedycznej oraz słodki poczęstunek.

Do oddania krwi zgłosiło się 101 chętnych, zaś krew oddało 87 osób. Każdy dawca krwi otrzymał od organizatorów pamiątkowy prezent. Akcja poboru krwi została zorganizowana przez: parafię pw. Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Majdanie Starym, Szkołę Podstawową im. Zofii Krawieckiej w Majdanie Starym oraz PCK Oddział w Biłgoraju.

Tagi:
krwiodawstwo 100‑lecie niepodległości

Uczcili pamięć walczących o polskość Lubaczowa

2019-01-08 12:01

Adam Łazar
Edycja zamojsko-lubaczowska 2/2019, str. VII

O przynależności Lubaczowa i powiatu cieszanowskiego do Polski zdecydowała bitwa z sotniami ukraińskimi stoczona 27 grudnia 1918 r. W 100. rocznicę wydarzenia przewodnicząca Rady Powiatu Lubaczowskiego Marta Tabaczek, członek Zarządu Barbara Broź i starosta lubaczowski Zenon Swatek na mogiłach poległych spoczywających na cmentarzu w Cieszanowie i Lubaczowie złożyli wiązanki kwiatów i zapalili znicze

Adam Łazar
Złożenie kwiatów

W dniu 28 grudnia na trzeciej sesji Rady Powiatu Lubaczowskiego radni podjęli uchwałę, w której czytamy: „Rada i Starosta Powiatu Lubaczowskiego składają hołd obrońcom Ojczyzny, żołnierzom kompanii lubaczowskiej 9. Pułku Piechoty, którzy przed stu laty, 6 i 27 grudnia 1918 r. pod dowództwem por. Stanisława Dąbka i ppor. Karola Sandera stoczyli zacięte walki o przynależność do Polski Lubaczowa i powiatu cieszanowskiego. Szczególną czcią otaczamy żołnierzy Polskiej Organizacji Wojskowej: dowódcę POW w powiecie cieszanowskim por. Franciszka Gajerskiego i sierż. Józefa Lityńskiego, zamordowanych pod Niemirowem 8 grudnia 1918 r. na mocy wyroku sądu polowego Ukraińskiej Galicyjskiej Armii oraz żołnierzy 6. kompanii „Lubaczów” 9. Pułku Piechoty, którzy polegli w obronie Lubaczowa 27 grudnia 1918 r. i zostali pochowani w zbiorowej mogile Obrońców Lubaczowa i Baszni Dolnej na cmentarzu komunalnym w Lubaczowie: kpr. Michała Bojsarowicza z Pruchnika, szer. Kazimierza Brzyskiego z Łukawicy, szer. Karpińskiego, Franciszka Muchę, szer. Marcina Pielę z Lubaczowa, kpr. Władysława Smyka z Jarosławia, szer. Andrzeja Świętojańskiego z Chlewisk, szer. Jana Trelę z Jeżowego powiat Nisko, szer. Józefa Medweckiego z Lubaczowa, szer. Jana Warskiego z Narola. Cześć ich pamięci!”. Ich pamięć radni i zaproszeni goście uczcili także minutą ciszy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Przejmujące słowa matki Stefana W.: Bardzo przepraszam za moje dziecko

2019-01-21 12:26

wpolityce.pl/PAP

Tyle osób skrzywdził, prezydenta, jego rodzinę, nas, a ja nadal jestem matką; to najtrudniejsze uczucie, jakie można sobie wyobrazić - podkreśliła w wywiadzie dla „Dużego Formatu” Jolanta, matka Stefana W., który zabił prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Bardzo przepraszam za moje dziecko - powiedziała.

Prezydent.pl

Pytana, w jaki sposób dowiedziała się o tym, co zrobił syn, kobieta odparła: Jeden z moich synów do mnie zadzwonił: „Mamo, Stefan dźgnął nożem prezydenta Adamowicza i teraz go reanimują”. A syn dowiedział się od kolegi, który oglądał relację z Orkiestry i zatelefonował, by mu powiedzieć. Włączyłam telewizor, już wszyscy o tym mówili, prezydent był właśnie przewożony do szpitala. Zaczęłam płakać, mąż również, mówiliśmy do siebie: „To niemożliwe” — czytamy w wywiadzie.

Matka Stefana W. przyznała, że znała tragicznie zmarłego prezydenta Gdańska.

Pracuję w placówce oświatowej, pan prezydent był u nas kiedyś na rocznicy. Ciepły, dobry człowiek. Nieraz widywałam go na ulicy, w centrum miasta, pewnie szedł do pracy. Mówiliśmy sobie dzień dobry. Gdy pan prezydent był operowany, cały czas myślałam, że z tego wyjdzie. Następnego dnia, w poniedziałek, składałam na policji zeznania i byłam pewna, że okaże się, że już wszystko dobrze — dodała.

Na pytanie, czego oczekiwała od policji, gdy ostrzegała przed synem, pani Jolanta podkreśliła, że jej zdaniem „nie powinien wychodzić albo ktoś powinien go obserwować”.

Ale usłyszałam, że nie ma podstaw, że zgłoszą tylko swoje wątpliwości zakładowi karnemu. Nikt się ze mną później nie kontaktował — podkreśliła.

Skończyłam resocjalizację, rozumiałam, co się dzieje, ale skoro mój syn został wypuszczony, nie wińcie mnie, proszę, ani moich dzieci. Co mieliśmy zrobić? — dodała.

W wywiadzie padło też pytanie, jak myśli o synu.

To jest najtrudniejsze. Jako matka wciąż go kocham. Tylko rozpaczam, że zrobił coś strasznego. Tyle osób skrzywdził, prezydenta, jego rodzinę, nas… A ja nadal jestem matką — mówiła pani Jolanta.

To najtrudniejsze uczucie, jakie można sobie wyobrazić. Urodziłam syna, który zabił człowieka, i muszę z tym żyć. Ale nigdy się go nie wyrzeknę. Będę z tym cierpieniem już do końca życia, choć syna straciłam na zawsze. Na wolności najpewniej już go nie zobaczę — dodała.

Po zamachu na prezydenta w nocy wpadła policja, z bronią w ręku, zabrali synów na przesłuchanie — relacjonowała w wywiadzie matka Stefana W.

Niech nas ktoś zrozumie, on skrzywdził także nas. Tak bardzo bym chciała prosić żonę, dzieci, rodziców oraz brata pana prezydenta o wybaczenie, ale wiem, że proszę o dużo i być może będę musiała na to długo poczekać. Dlatego chciałam tego jedynego wywiadu – żeby dotarły do nich moje słowa: bardzo państwa przepraszam. Bardzo przepraszam za moje dziecko — zaznaczyła pani Jolanta.

Jak mówiła, impulsem do tego, by pójść na policję, było ostatnie widzenie z synem.

W trakcie ostatniego, listopadowego widzenia znów mówił, że wydarzyła mu się krzywda. Zdrowie mi zniszczyli, powtarzał, i że zrobi coś spektakularnego. Wystraszyłam się. Niektórzy z rodziny nie chcieli go już odwiedzać — powiedziała.

Przyznała jednocześnie, że „miała taką myśl”, żeby iść „w poniedziałek i wziąć udział w wiecu poświęconym jego pamięci albo w środę postawić znicz na placu Solidarności, ale nie miałam siły”.

Te tłumy ludzi… Nie byłam w stanie zrównać się z tą tragedią. O udziale w pogrzebie nie miałam odwagi nawet pomyśleć — czytamy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Adios Chitré!

2019-01-22 00:02

Agata Pieszko

"Za nami piękny czas w Los Pozos. Czas modlitwy, braterstwa i radości. Mimo że różni nas wiele-język, kultura, miejsce gdzie żyjemy, to w czasie Dni w Diecezji Chitré doświadczaliśmy tej wielkiej prawdy, że mimo tych wszystkich rzeczy, które nas różnią, w Chrystusie wszyscy jesteśmy jedną rodziną".-mówi ks. Mariusz Sobkowiak z Diecezjalnego Duszpasterstwa Młodzieży we Wrocławiu.

Archiwum DDM

Podczas Dni w Diecezjach pielgrzymi z Polski doświadczali bożej obecności nie tylko podczas wspólnej Eucharystii. Odnajdowali Pana Boga w gościnności gospodarzy z diecezji Chitré, barwnej kulturze Hiszpan, a nawet w pracach społecznych, dzięki którym uczyli się radości z codziennych spraw.

"Wszyscy pielgrzymi z różnych krajów, które gościnnie przyjęła diecezja, gromadzą się tu jak w wieczerniku. Tutaj czujemy się jednym Kościołem bo jesteśmy napełnieni jednym Duchem i łączy nas jeden chrzest. Nic tak nie łączy, jak wspólna Eucharystia i wspólna modlitwa, której tutaj na ŚDM nigdy nie brakuje!"-dodaje ks. Mariusz

Już jutro nasi rodacy rozpoczną oficjalne świętowanie Światowych Dni Młodzieży 2019 w Panamie! Otaczajmy ich szczególną modlitwą.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Akcja dom

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem