Reklama

Dom na Madagaskarze

Wizyta premiera

2018-11-07 08:52

Piotr Lorenc
Edycja sosnowiecka 45/2018, str. IV

Piotr Lorenc
Bp Grzegorz Kaszak zaprasza Premiera na uroczystości odsłonięcia pomnika

Premier Mateusz Morawiecki złożył 31 października wizytę w Jastrzębskiej Spółce Węglowej KOKS S.A. Oddział Przyjaźń w Dąbrowie Górniczej

Wizyta wpisała się w obchody 25-lecia istnienia spółki. W spotkaniu uczestniczył biskup sosnowiecki Grzegorz Kaszak, który ponowił zaproszenie Premiera RP na uroczyste odsłonięcie i poświęcenie pomnika dedykowanego funkcjonariuszom służb mundurowych, urzędnikom państwowym i samorządowym, którzy poświęcili swoje życie w służbie Bogu, niepodległej Ojczyźnie i społeczeństwu. W spotkaniu uczestniczył także wojewoda śląski Jarosław Wieczorek oraz poseł na Sejm RP Robert Warwas.

O planach i nowych inwestycjach poinformował premiera Daniel Ozon – prezes Zarządu JSW KOKS S.A. Wynika z nich, że w najbliższych latach zakład wyda na inwestycje 7 mld zł. W Dąbrowie powstanie nowa bateria nr 4, która zwiększy moce produkcyjne i będzie spełniała wszystkie normy środowiskowe. – W 2005 r. nasz zakład odwiedził prezydent Lech Kaczyński, który stwierdził, że istotą polskiej gospodarski jest silny przemysł, który daje milionom Polaków stabilne, dobrze wynagradzane miejsca pracy. Jastrzębska Spółka Węglowa jest jedną z największych firm na Śląsku i doskonale wypełnia założenia śp. Lecha Kaczyńskiego – powiedział Daniel Ozon.

Podkreślił też, że węgiel koksujący jest strategicznym surowcem w Unii Europejskiej. – W ubiegłym roku udało nam się wciągnąć go na listę krytycznych surowców. Co roku importuje się prawie 40 mln ton węgla koksującego do Europy. Nasz zakład wytwarza około 15 mln ton węgla koksującego. Dodatkowo produkujemy 3,5 mln ton koksu rocznie. Rynek, nie tylko europejski ale i światowy, jest przed nami otwarty – podkreślił Ozon. Zdradził też plany inwestycyjne do roku 2030. – Planujemy wydać 7 mld zł na rewitalizację kopalni Krupiński, wzmocnienie Elektrociepłowni w Radlinie, pragniemy odtworzyć, a raczej wybudować nową kopalnię węgla koksującego Dębieńsko. Dodatkowo planujemy zrealizować program budowy instalacji do produkcji wodoru, produkcji węgli aktywnych do usuwania rtęci. Przymierzamy się do nowoczesnego przerobu smoły koksowniczej na włókna węglowe wykorzystywane przy produkcji np. samochodów czy samolotów. W Dąbrowie Górniczej będziemy budować dwie nowe baterie – nr 4 i po jej wybudowaniu w 2021 r. wyłączymy baterię nr 3 i odbudujemy ją od podstaw. Patrzymy z optymizmem na rynek hutniczy w Europie, to nasi główni klienci, ale oprócz tego eksportujemy koks do Indii – to z kolei rynek bardzo perspektywiczny, który ze 100 mln ton stali urośnie w najbliższych latach do 300 mln. Pragniemy coraz lepiej wykorzystywać produkty węglopochodne – wspomniane: wodór i włókna węglowe. Planujemy zbudować z naszymi partnerami autobusy zasilane wodorem, które obsługiwałyby naszą aglomerację. To spory krok w bardzo ważną kwestię dbania o czyste powietrze w naszym regionie – powiedział prezes Zarządu JSW KOKS S.A.

Reklama

– Nowoczesna, innowacyjna gospodarka opiera się na produkcji stali. My jesteśmy jednym z głównych producentów wsadu, bez którego stal nie powstanie, czyli koksu – powiedział Mateusz Morawiecki, podkreślając wagę zakładu, którego produkt jest eksportowany do kilkunastu krajów świata. Zapewnił także o pełnym poparciu rządu dla nowych inwestycji i o staraniach rządu, aby podnieść standard życia Polaków do poziomu europejskiego. – Pragniemy to zrobić, goniąc gospodarczo różne kraje Europy Zachodniej. Liczę, że za 5-7 lat dogonimy Włochy, 10-15 – Francję, później Niemcy. To jest możliwe! Pokazujemy to, uprawiając skuteczną politykę w ciągu tych trzech lat rządzenia Polską. Polityka społeczna nie musi stać w sprzeczności z polityką rozwojową, z polityką inwestycji – zapewniał Mateusz Morawiecki. Premier odniósł się do komentarzy medialnych dotyczących stanowiska ministra Jacka Czaputowicza w sprawie wniosku ministra Zbigniewa Ziobry do Trybunału Konstytucyjnego. – Nie ma żadnej rozbieżności pomiędzy ministrem sprawiedliwości i ministrem spraw zagranicznych co do interpretacji możliwości kierowania zapytań o decyzję do naszego Trybunału Konstytucyjnego w zakresie poszczególnych przepisów Traktatu o Unii Europejskiej – powiedział premier Mateusz Morawiecki podczas spotkania w Dąbrowie Górniczej.

JSW KOKS S.A. Oddział Przyjaźń w Dąbrowie Górniczej jest sukcesorem Zakładów Koksowniczych Przyjaźń; kontynuuje tradycje koksownictwa i hutnictwa w regionie, sięgające końca XVIII wieku. Koksownia została zaprojektowana i wybudowana jako kompleks składający się z czterech baterii koksowniczych, licznych obiektów towarzyszących, w tym obiektów przygotowania mieszanki węglowej, instalacji suchego chłodzenia koksu, zespołu sortowni koksu, instalacji oczyszczania gazu koksowniczego i odzysku węglopochodnych, instalacji oczyszczania ścieków i składowiska odpadów, obiektów energetycznych i pomocniczych.

Tagi:
premier

W stronę dobrobytu

2018-12-18 10:59

Z premierem RP Mateuszem Morawieckim rozmawia Mateusz Wyrwich
Niedziela Ogólnopolska 51/2018, str. 16-19

BP KPRM
Nasz rząd jest zgranym zespołem o jasnym wspólnym celu – twierdzi premier Mateusz Morawiecki

MATEUSZ WYRWICH: – Co było największym wyzwaniem dla Polski, dla Pańskiego rządu – w sferze gospodarczej, w sferze politycznej: mały ZUS, wyprawka „Dobry Start”, „Dostępność +”, mniejszy podatek dla małych firm, uzyskanie od wielkich firm, szczególnie zagranicznych, 19-procentowego podatku czy drogi lokalne...?

MATEUSZ MORAWIECKI: – Tak, wymienił Pan kilka z naszych najważniejszych projektów, zrealizowanych i realizowanych w bieżącym roku. Mógłbym jeszcze dodać modernizację armii – choćby umowę na zakup rakiet Patriot, wprowadzenie Konstytucji Biznesu, program termomodernizacji domów i inne, ale odpowiadając na Pana pytanie, widzę te wszystkie działania jako składniki większej całości. Wyzwaniem jest właśnie doprowadzenie do przekształcenia polskiej gospodarki, żeby zapewnić Polsce stabilność, bezpieczeństwo i podnosić jakość życia polskich rodzin. Jest tu do zrobienia ogromnie dużo, ale kolejne zamierzenia realizujemy w dobrym tempie. Nasz rząd jest zgranym zespołem o jasnym wspólnym celu, sprawnie współpracującym mimo pojawiania się oczywistych różnic zdań w niektórych merytorycznych kwestiach. Dla nas wszystkich jest jasne, że najważniejsze to nie tracić z oczu całości i wszystkie reformy projektować tak, żeby do tego celu prowadziły.

– Program „Rodzina 500+” to nie tylko dofinansowanie rodziny, ale też jej dowartościowanie.

– Może Pan Redaktor pamięta, że przy wprowadzaniu naszych programów społecznych ich przeciwnicy z opozycji krytykowali je na dwa sposoby. Pierwszy – że się nie da, nie ma na to pieniędzy, nie opłaca się. Drugi, już trochę bardziej po cichu – że to przecież finansowanie patologii, że ludzie wydadzą te pieniądze na alkohol. Przepraszam, że w ogóle to przytaczam, ale pamiętam, jak mną to wtedy wstrząsnęło. Przecież to jest wielkie nieporozumienie i jakieś kolosalne niezrozumienie sytuacji naszych rodaków. Żeby prowadzić takie programy społeczne, jak „Rodzina 500+” czy wyprawka szkolna, trzeba najpierw wierzyć w odpowiedzialność i mądrość Polaków. Ja wiem, że Polacy dobrze korzystają z tych środków, więc nie mam wątpliwości, że to jest realne wspieranie polskich rodzin, które po prostu tego potrzebują. Zresztą teraz już wiemy, że Polacy bardzo dobrze wykorzystali środki z „500+”. Wydali je na dodatkowe zajęcia dla swoich dzieci, na wspólne wakacje, czasem pierwsze od lat, czy na artykuły pierwszej potrzeby. A jeśli chodzi o pieniądze na programy społeczne – wszyscy widzą, że polskie finanse publiczne są stabilne i zrównoważone, że są w najlepszej kondycji od wielu lat.

– Niedawno skierował Pan Premier list do Pań z Kół Gospodyń Wiejskich, którym obiecał formę wsparcia. Czy to też rodzaj dowartościowania wyśmiewanej przez niektórych mieszczan aktywności kobiet ze wsi, czy – jak mówi PO – kupowanie elektoratu?

– Koła są nieocenione, ale i niedocenione. Nigdy nie miałem wątpliwości, że Koła Gospodyń Wiejskich to ważne miejsca w krajobrazie polskiej wsi. Ale muszę powiedzieć, że kilka miesięcy temu byłem w Sejnach, spotkałem się z gospodyniami z tych kół z różnych części Polski i wyszedłem z tego spotkania naprawdę podniesiony na duchu. W tych kołach przechowuje się żywą polską tradycję, obyczaje, kuchnię. Dlatego musimy dbać o ich przetrwanie – i nie tylko przetrwanie, ale też rozwój. Stąd te środki, które przekazujemy Kołom Gospodyń Wiejskich. A mówienie o „kupowaniu elektoratu” jest znowu kompletnym nieporozumieniem. Przecież nasz naród i społeczeństwo są żywe właśnie tysiącami takich wspaniałych inicjatyw, kołami gospodyń, kółkami i grupami samopomocy rolniczej, stowarzyszeniami miłośników lokalnej historii, różnymi grupami działającymi przy parafiach... To jest prawdziwy i różnorodny żywioł polskości, jakże często lekceważony, niedoceniany, niezauważany. Od wielu lat modne jest mówienie o społeczeństwie obywatelskim, o zaangażowaniu obywatelskim, a zapomina się o takich miejscach i grupach, które w sposób najbardziej rzeczywisty rozwijają wielkie zaangażowanie społeczne, patriotyczne. A to przecież właśnie takie koła gospodyń oddolnie, spontanicznie, z najszczerszej potrzeby serca, są pracą na rzecz wsi i mniejszych miejscowości, na rzecz pojedynczego człowieka i całej Polski zarazem. Poświęcenie dla społeczeństwa, wielkie zaangażowanie w organizowanie życia społeczności lokalnej to od dawna także znak rozpoznawczy Ochotniczych Straży Pożarnych.

– Skoro już jesteśmy przy wsi: bardzo ważną rolę w naszej gospodarce powinno odgrywać polskie rolnictwo – jego wydajność. Tymczasem jest ona dwa razy mniejsza niż wydajność polskiego przemysłu spożywczego, co tym samym mocno go wstrzymuje. Ten zaś prze na eksport. Jeśli sytuacja w polskim rolnictwie się nie zmieni, to lada moment przemysł spożywczy może mieć kłopoty, a branża ta jest przecież dumą naszej gospodarki.

– Pamiętajmy jednocześnie, że takie tradycyjne polskie gospodarstwa rolne też są wielką wartością samą w sobie, żyje w nich i pracuje na swojej ojcowiźnie wielu mieszkańców naszej wsi. Ale oczywiście, wspieranie rolnictwa to jest wyzwanie, które podejmujemy. Przykładowo – przez zmianę sposobu gospodarowania ziemią, która należy do państwa. Prowadzimy też wiele programów modernizacyjnych dla wsi, bo unowocześnione rolnictwo to również bardziej konkurencyjne rolnictwo. Wprowadzamy nową ustawę o spółdzielniach rolniczych, która umożliwi mniejszym gospodarstwom zrzeszanie się i współpracę na atrakcyjnych zasadach. Jeśli chodzi o polską żywność, to jesteśmy z niej dumni w kraju, ale rząd przez swoje agencje aktywnie działa, by inni też poznali jej jakość. Dlatego bardzo aktywnie wspieramy polski eksport, do Europy, a także na inne atrakcyjne rynki, np. do Azji. Nasz „Plan dla wsi” to także większe dopłaty do paliwa rolniczego, ułatwienia i ulgi podatkowe w rolniczym handlu detalicznym czy bezprecedensowe wsparcie dla rolników dotkniętych w tym roku przez suszę.

– Mówiąc o sukcesach polskiego rządu w sprawach zagranicznych, Pan Premier zauważył: Izrael zaczyna przynajmniej częściowo mówić naszym językiem w sprawie Holokaustu; Unia zgodziła się na naszą propozycję dotyczącą uchodźców. Jednak zgoła innym językiem UE mówi w sprawie praworządności w Polsce. Z czego to wynika?

– Muszę się na chwilę zatrzymać nad tym, co Pan Redaktor powiedział na początku, bo to jest bardzo ważne. Nasze wspólne oświadczenie, premierów Polski i Izraela, o tym, że nie można przypisywać ani Polsce, ani całemu narodowi winy za zbrodnie popełnione przez nazistów i różnego rodzaju kolaborantów, to jest naprawdę wielkie osiągnięcie, potwierdzenie w oficjalnym stanowisku Polski i Izraela tej prawdy historycznej, na której naszemu rządowi zależało najbardziej. Choć nam w Polsce to się wydaje oczywiste, niestety, wiedza na temat roli i udziału Polski w II wojnie światowej nie jest tak powszechna, a często jest wręcz obrośnięta okropnymi mitami i nieprawdami. Polskie państwo po 1989 r., kiedy miało odpowiednie środki i możliwości, zamiast walczyć o rzetelny międzynarodowy stan wiedzy i edukacji na ten temat, zaniedbywało sprawę, kapitulowało. Dlatego teraz musimy odrabiać lata zaniedbań. I właśnie dlatego ta deklaracja, która ukazała się w najważniejszych mediach na całym świecie, w USA, w Europie czy Izraelu, ma taką moc. O prawdę historyczną trzeba jednak walczyć w dalszym ciągu, bo rozmiary zaniedbań, fałszywych wyobrażeń i załganych narracji są olbrzymie. Musimy tylko pamiętać, że to są niezwykle wrażliwe tematy, które wymagają cierpliwości, otwartości i pokory. Jeśli chodzi o kwestię migracji, to również mamy do czynienia z sukcesem Polski. Postulat, którego przez wiele miesięcy zawzięcie broniliśmy i który uzasadnialiśmy, by relokacja migrantów była mechanizmem dobrowolnym, dzięki naszym negocjacjom jest od pół roku stanowiskiem całej Unii. Tym samym skutecznie obroniliśmy elementarne interesy Polski i Polaków. Choć, oczywiście, chcemy pomagać i bardzo efektywnie, wymiernie pomagamy ofiarom konfliktów na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej. Poczuwamy się do tego obowiązku i wywiązujemy się z niego. Wydajemy dziesiątki milionów złotych na pomoc humanitarną, inwestujemy w budowę infrastruktury i szpitali. Tak możemy pomóc tym ludziom w sposób najbardziej konkretny i najbardziej skuteczny. Co do dialogu z Unią w sprawie reformy sądownictwa – ciągle jesteśmy w trakcie rozmów, staramy się tłumaczyć nasze stanowisko, argumentować, że reforma sądów jest potrzebna, żeby ten system działał sprawniej, a rozwiązania, które wprowadziliśmy, są analogiczne do wielu już istniejących w innych krajach Unii. Pokazujemy jednocześnie, że niezależność i niezawisłość sądów, sędziów w wydawaniu wyroków jest zagwarantowana i absolutnie nienaruszona. Cały czas rozmawiamy, a naszą dobrą wolę popieramy czynami. W zaakceptowaniu naszego stanowiska są trudności, które wynikają z różnych przyczyn. Jedną z nich jest całkowite niezrozumienie realiów, w których przez pół wieku żyli mieszkańcy naszej części kontynentu. Europejczycy z Zachodu najczęściej nie mają pojęcia o tym, co przeszły pokolenia Polaków, Węgrów czy Litwinów. Niedawno Grzegorz Górny na podstawie wielkich, solidnych badań ankietowych doszedł do wniosku, że paru generacji Europejczyków z dwóch stron „żelaznej kurtyny” nie łączy mianownik wspólnego historycznego doświadczenia. Stwierdził, że nie mamy tu tego integrującego czynnika, którym zawsze jest wspólnota losu. W efekcie ciągle nie do końca się rozumiemy. I to jest dla nas wyzwanie.

– Co by Pan zaliczył do porażek rządu?

– O porażki proszę mnie zapytać po skończonej kadencji. Póki mogę pracować jako premier, o porażkach myślę tylko w kategoriach zadań, które wymagają lepszego rozwiązania. Są tylko niedokończone sprawy i wyzwania, z którymi jeszcze musimy się zmierzyć.

– To jakie w tej chwili stoją przed rządem wyzwania w sferze gospodarczej, politycznej, społecznej?

– Na pewno tak jak większość Polaków widzę, jak wiele trzeba zrobić w służbie zdrowia. Mamy tu bezmiar zaniedbań, skutecznie nieruszanych przez wiele dziesięcioleci. To jest ogromne zadanie, pilne i konieczne z punktu widzenia nie tylko pacjentów, ale też lekarzy czy pielęgniarek. Służba zdrowia to system, który psuł się i popadał w różnego rodzaju patologie przez długie dekady i wymaga stopniowych, ale zarazem głębokich zmian. To jest największe wyzwanie, które stawiamy sobie na koniec tej kadencji, i mam nadzieję, że będziemy mogli je kontynuować w kadencji przyszłej. Bo tu trzeba wielkiej konsekwencji. Zwiększamy znacząco środki przeznaczane na zdrowie, bo przyjęliśmy bezprecedensową ustawę, która corocznie i sukcesywnie powiększa pulę pieniędzy na ten cel, aż do 6 proc. PKB. Postępuje też informatyzacja, co już teraz widać w przypadku zwolnień lekarskich, a niebawem będzie widoczne w przypadku e-recept i e-skierowań. To nie jest, oczywiście, jedyna sprawa, którą się zajmujemy. Chcemy zapewnić Polsce i Polakom warunki do dalszego rozwoju, a to oznacza stabilność i bezpieczeństwo we wszystkich aspektach – wewnętrznym, gospodarczym, energetycznym, międzynarodowym. To są priorytety naszej polityki.

– Podczas jednej z dyskusji wśród młodzieży usłyszałem, że dziś patriotyzmem jest nie wyjechać z Polski. To chyba mało?

– Na pewno nie chcę odmawiać patriotyzmu osobom, które los zmusił do emigracji. Nie powinno być tak, że wybór ojczyzny zamiast emigracji jest wyborem heroicznym, a przecież wiele osób przez ostatnich kilkanaście lat było przed właśnie takim wyborem postawionych. I tu widać wielką wadę naszego rozwoju gospodarczego po 1989 r., który nie zapewniał wszystkim sprawiedliwego udziału w owocach wzrostu gospodarczego. To jest coś, na co nasz rząd położył szczególny nacisk, przez programy społeczne, walkę z bezrobociem, dbałość o wzrost płac, tak by wszyscy, a nie tylko najwięksi, korzystali z rozwoju naszego kraju. Wzrost gospodarczy nie tylko musi być wysoki w tabelkach i słupkach ekonomistów, ale też musi się realnie przekładać na dobrobyt rodzin, a państwo musi o to aktywnie zabiegać. Trafnie ujął to Robert Kennedy, brat słynnego prezydenta USA, który powiedział, że PKB uwzględnia wartość głowic nuklearnych, a nie obejmuje szczęścia dzieci i rodzin. A jeśli chodzi o patriotyzm, w zasadniczym sensie znaczy on dziś to samo, co znaczył przez wieki, czyli miłość do ojczyzny. Tego nie należy stracić z oczu, bo patriotyzm, oczywiście, nie powinien być „bezobjawowy”, musi być też autentyczny – inaczej nie będzie żadnym motorem zmian na lepsze. Na pewno musimy szukać również nowych sposobów wyrażania naszego patriotyzmu, także szytych na miarę XXI wieku, jak patriotyzm gospodarczy.

– Patriotyzm producenta (płaci w Polsce podatki, szanuje pracownika), patriotyzm konsumenta (kupuje przede wszystkim polskie). Czy tak mamy go rozumieć?

– Przede wszystkim powinniśmy walczyć z zakorzenionym, niestety, w Polsce kodem kulturowym, który automatycznie uznaje zagraniczne firmy i ich produkty za lepsze od polskich. Coraz więcej Polaków przekonuje się jednak, że są to już prawdy nieaktualne, że tego rodzaju kompleksy nie mają uzasadnienia. Ciągle jednak dość powszechne jest takie wyobrażenie, że zagraniczne oznacza lepsze. Lepsze zarządzanie, wyższą technologię, lepsze warunki pracy czy po prostu wyższej jakości produkty, bez względu na to, czy mówimy o żywności, czy o elektronice. Na szczęście w ostatnich latach rosną świadomość jakości i duma z własnych produktów, a także duma z sukcesów własnych firm i przedsiębiorców. Polskie firmy hi-tech, polskie przedsiębiorstwa IT, polskie wynalazki potrafią odnosić na świecie spektakularny sukces i nie czują się gorsze od swoich międzynarodowych konkurentów. Oczywiście, kupowanie towarów wyprodukowanych przez rodzime przedsiębiorstwa w rodzimych sklepach, podobnie jak to robią Francuzi, Duńczycy, Holendrzy czy Niemcy, też jest ważne i pożyteczne, bo zyskują na tym polscy przedsiębiorcy, polscy pracownicy i rośnie polski kapitał. Jeśli chodzi o patriotyzm producentów i przedsiębiorców – myślę, że jest nim również dbałość o jakość i konkurencyjność swoich produktów czy usług, tak by wzmacniały polską gospodarkę. A jeżeli mowa o podatkach czy szacunku do pracownika – powiedziałbym, że to nawet nie patriotyzm, tylko uczciwość.

– Mamy, jak sądzę, problemy z wylansowaniem polskiej marki. Jak ją promować? Zakładamy, oczywiście, że jest to produkt najwyższej jakości. Jak można zbudować narodowego czempiona przemysłu? W jakim stopniu państwo może pomagać przedsiębiorstwom i czy nie będzie to interwencjonizm państwowy?

– Sukces tych kilku firm, które nie zostały wyprzedane kapitałowi zagranicznemu, jak PKO, Orlen czy KGHM, pokazuje, że polskie spółki, z pewnym wsparciem i okresem przejściowym, mogą być nowocześnie zarządzane i mogą być czempionami w swoich kategoriach. Oczywiście, nie możemy się poddać, bo są sektory, w których mamy szansę na budowę nowych globalnych czempionów. Szczególnie ważne są takie nowoczesne branże, w których mamy już pewne atuty, a przewaga technologiczna lub kapitałowa, którą mają państwa zachodnie, nie jest tak przytłaczająca. Może nowym czempionem będzie firma produkująca polskie autobusy elektryczne, może jakaś spółka informatyczna bądź biotechnologiczna. Może będzie to spółka, która już jest duża i eksportuje za granicę, a może to wciąż start-up, rozwijający się z pomocą naszych narzędzi do wspierania innowacyjności. To jest też odpowiedź na zarzut o państwowy interwencjonizm. Po pierwsze – wspomagamy te sektory i specjalizacje, które już są naszym atutem i mają pewne sukcesy rynkowe, dają nadzieję na internacjonalizację, na większy eksport i rozwijają przyszłościowe technologie. Po drugie – mit o tym, że państwo za żadne skarby nie powinno się mieszać do gospodarki, upadł na Zachodzie wśród ekonomistów po wielkim kryzysie finansowym.

– W Katowicach odbyła się konferencja klimatyczna, mamy jedne z najbardziej zanieczyszczonych miast w Europie – jak będziemy sobie z tym radzić?

– Jesteśmy rządem, który wreszcie na poważnie podszedł do problemu smogu. Mamy tutaj do nadrobienia wieloletnie zapóźnienia cywilizacyjne, bo to nie jest problem ostatnich kilku lat. Najwyższa Izba Kontroli alarmowała o tym już kilkanaście lat temu, a politykę naszych poprzedników w tym zakresie można podsumować wyrokiem Trybunału Sprawiedliwości UE, który stwierdził, że w latach 2007-15 dobowe wartości stężenia PM10 przekraczały normy w 35 strefach, a przecież mierzymy je w Polsce tylko w 46 miejscach. Żeby nadrobić te zaległości, uruchomiliśmy Program „Czyste Powietrze”, na który przeznaczymy ponad 100 mld zł. To jest suma środków, która przełoży się na 4 mln w pełni ocieplonych domów. Dofinansowanie termomodernizacji zapewni Polakom ciepłe domy i niższe rachunki, a jednocześnie przyczyni się do znaczącej poprawy jakości powietrza i zdrowia obywateli. Tak chcemy łączyć dbałość o środowisko z dbałością o domowe budżety.

– Opozycja straszy drastycznymi podwyżkami cen prądu. Ludzie nie bardzo wiedzą, z czego to wynika, i boją się, że to ich dotknie. Tym bardziej że w niektórych miastach, np. w Łodzi, już zapowiedziano ponad 60-procentowe podwyżki. Czy powinniśmy się ich bać?

– Z jednej strony, na szczęście, jeśli Pan Redaktor spojrzy na swoje rachunki za prąd z ostatnich lat, to ceny utrzymywały się na tym samym poziomie, a czasem nawet spadały. Ale rzeczywiście, polityka klimatyczna UE, np. certyfikaty CO2, oznacza dla Polski pewne ryzyko, jeśli chodzi o ceny energii. Jednak Ministerstwo Energii opracowuje rozwiązanie, dzięki któremu ceny prądu w naszych domach nie wzrosną. W tym rozwiązaniu chodzi o zrównoważony i odpowiedzialny rozwój. Czyli taki, który nie może dotknąć wysokimi cenami kieszeni Polaków, ale jednocześnie też musi dbać o nasze naturalne środowisko i uwzględniać członkostwo Polski w Unii Europejskiej. Dlatego chcę zapewnić: chronimy i będziemy chronić naszą przyrodę. Ale nie pozwolimy, by skutki finansowe były przerzucane na miliony polskich rodzin.

– Zawierzył się Pan Bogu u progu swojej kadencji. Czym jest w Pańskim życiu wiara?

– Wiara jest dla mnie ważna osobiście, ale myślę, że ma też istotny wymiar wspólnotowy. Polska ma przepiękną historię i tożsamość głęboko zakorzenioną w chrześcijaństwie. I nie ukrywam, że celem jest tak reformować Polskę, żeby nowoczesność połączyć z szacunkiem dla tradycji i tego chrześcijańskiego ducha.

– Na koniec pytanie, jak rodzina Premiera RP obchodzi święta Bożego Narodzenia?

– Dla mnie święta to jeden z niewielu trochę spokojniejszych okresów w roku, kiedy telefonów, kontaktów i maili jest mniej. Staram się to wykorzystać i skupić wtedy na celebrowaniu religijnego i rodzinnego wymiaru tych świąt. Jeśli chodzi o nasze tradycje, to wieczerzę wigilijną zaczynamy, niestety, zazwyczaj grubo po pojawieniu się pierwszej gwiazdki – zawsze jest dużo do zrobienia, a moja żona chyba nie ma tutaj ze mnie wystarczającej pociechy, bo ja zawsze zostaję a to z barszczem, a to z karpiem jeszcze niegotowym. Staramy się całą rodziną iść na Pasterkę, którą bardzo lubię, to jest wspaniała tradycja. Prezenty mamy rano – to z kolei rodzinna tradycja. Teraz jest trochę łatwiej, kiedy nasze młodsze dzieci już trochę urosły i już się tak nie niecierpliwią. Pierwszy dzień świąt jest najspokojniejszy, staram się to spożytkować tak, żeby świętować z całą rodziną, bo już od drugiego dnia zaczyna się szybki powrót do pełnej obowiązków codzienności.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Watykan: ogłoszono dekret o heroiczności cnót matki Anny Kaworek

2019-01-15 16:30

pb (KAI/vaticannews.va) / Watykan

Dekret o heroiczności cnót matki Anny Kaworek ogłosiła dziś Kongregacja Spraw Kanonizacyjnych z zgodą papieża Franciszka. Żyjąca w latach 1872-1936 służebnica Boża była współzałożycielką Zgromadzenia Sióstr św. Michała Archanioła (michalitek). Aby doszło do jej beatyfikacji, potrzebne jest jeszcze uznanie cudu przypisywanego jej wstawiennictwu.

wikipedia.org

Drugi wydany dziś dekret o heroiczności cnót dotyczy Portorykanki, s. Marii Soledad Sanjurjo Santos (1892-1973) ze Zgromadzenia Sług Maryi Posługujących Chorym.

Kongregacja ogłosiła także dekret o uznaniu cudu za wstawiennictwem bł. Małgorzaty Bays, Szwajcarki z III Zakonu św. Franciszka (1815-1879), co otwiera drogę do jej kanonizacji.

Wydano również dekret o męczeństwie 14 hiszpańskich sióstr koncepcjonistek, zmordowanych z nienawiści do wiary w czasie wojny domowej w Hiszpanii 1936 r. Umożliwia to ich rychłą beatyfikację.

Matka Anna Kaworek urodziła się 18 czerwca 1872 r. w Biedrzychowicach, w dzisiejszej diecezji opolskiej. W wieku 22 lat przyjechała do Miejsca Piastowego, oddając swoje życie służbie najuboższym. Od 1898 r. stanęła na czele tworzącego się zgromadzenia żeńskiego. Jako "służąca dzieci opuszczonych", nie dysponując prawie żadnymi środkami materialnymi – zdana wyłącznie na Opatrzność Bożą – spalała swoje życie w służbie dla najbiedniejszych. W dniu zatwierdzenia Zgromadzenia 21 sierpnia 1928 r. wybrana została pierwszą przełożoną generalną i funkcję tę pełniła aż do śmierci. Zmarła 30 grudnia 1936 r. w opinii świętości. Proces kanonizacyjny rozpoczęto 02 grudnia 1993 r. w Przemyślu. Od 15 marca 1997 r. matka Kaworek spoczywa w Krypcie Domu Macierzystego Zgromadzenia Sióstr św. Michała Archanioła w Miejscu Piastowym.

Była jedną z pierwszych współpracownic bł. Bronisława Markiewicza. - Ks. Markiewicz kierował się taką ideą, którą przekazywał swoim współpracownikom: "chciałbym zebrać miliony dzieci i za darmo je żywić i ubierać na duszy i na ciele" - mówi s. Maksymiliana Ciepała, rzecznik zgromadzenia sióstr michalitek. - Anna Kaworek staje przed współczesnymi jako czytelny świadek miłosierdzia, który głosi to orędzie uczynkami; uczynkami co do duszy i co do ciała wobec sierot i ubogich tego środowiska, w którym żyła i pracowała. Czyniła to bez wielkich słów, właśnie w sposób prosty i zwyczajny, od rana do wieczora służąc najbiedniejszym. Staje także wobec nas jako wzór takiego hartu ducha, cierpliwego czekania na błogosławione owoce życiowych trudów. W tej dzisiejszej dobie, kiedy często nasze wnętrze, wnętrze człowieka zagłuszane jest przez wirtualny świat i taką obojętność na drugiego człowieka, to Matka Anna jako kobieta modlitwy i milczenia inspiruje wielu swoją pokorną i twórczą ciszą do budowania więzi z Panem Bogiem i z ludźmi, do szukania relacji z ludźmi. Była taką kobietą o klarownej tożsamości.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Pogrzeb Pawła Adamowicza odbędzie w sobotę

2019-01-15 20:26

wpolityce.pl

W środę przed południem na konferencji prasowej w Urzędzie Miejskim w Gdańsku mają zostać podane szczegóły dotyczące uroczystości pogrzebowych zamordowanego prezydenta miasta Pawła Adamowicza. Jego pogrzeb odbędzie się w sobotę.

Archiwum

Rzeczniczka prasowa nieżyjącego samorządowca Magdalena Skorupka-Kaczmarek poinformowała we wtorek PAP, że konferencja jest zaplanowana na godz. 11.00. Tematem spotkania z mediami będzie pogrzeb Pawła Adamowicza oraz inne wydarzenia ku jego czci.

Skorupka-Kaczmarek potwierdziła wcześniejsze nieoficjalne informacje, że pogrzeb Pawła Adamowicza odbędzie się w sobotę.

Według niektórych lokalnych mediów, nie jest wykluczone, że miejscem pochówku prezydenta będzie Bazylika Mariacka w Gdańsku, ale ostateczna decyzja w tej sprawie należy do rodziny Pawła Adamowicza.

W niedzielę wieczorem Paweł Adamowicz został zaatakowany nożem w centrum miasta przez 27-letniego Stefana W., który podczas finału WOŚP wtargnął na scenę. Samorządowiec trafił do Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku, gdzie w poniedziałek po południu zmarł.

Paweł Adamowicz miał 53 lata, prezydentem Gdańska był od 20 lat. W samorządzie gdańskim zasiadał od początku jego powstania tj. od 1990 r.; w latach 1994-98 był przewodniczącym Rady Miasta Gdańska.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Koncert kolęd 2019

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem