Reklama

Moje pismo Tęcza - 1/2 2019

Niepodlegli pójdziemy razem…

2018-11-07 08:52

Ks. Zbigniew Suchy
Edycja przemyska 45/2018, str. I

S. Paulina Januchta SFMI
Występ przedszkolaków z Publicznego Przedszkola Zgromadzenia Sióstr Felicjanek w Przemyślu

Po tygodniowej nieobecności, przeglądając internetowe strony, ze smutkiem zauważyłem, że radość 11 listopada może zostać zasnuta smutkiem niezgody. Krew wielu bitewnych pól, łzy matek, sierot nie mogą połączyć Polaków na ten jeden dzień. To bardzo bolesne.

Po 30-godzinnej katordze z powodu strajku dotarłem do Ziemi Świętej. Zamieszkałem na trzy dni w małym miasteczku Isfiqua tuż obok Hajfy. Kilka razy w ciągu tych dni rozlegał się komunikat. Sądziłem, że to wezwanie do muzułmańskich godzin modlitwy. Jednak nie. Jak się dopytałem, to komunikat na całe miasteczko, że dzisiaj zmarł ktoś z jego wspólnoty. Ta śmierć łączyła mieszkających tam muzułmanów, druzów, maronitów i inne wyznania. Mieszkańcy schodzili się w domu zmarłego i milcząc, modlili się, płakali. Zamierały spory, waśnie. Śmierć, która łączy, to wielkie wrażenie i wielka dla nas nauka.Tymczasem my? Przypomniał mi się piękny wiersz Krzysztofa Cezarego Buszmana „Noemi”, w którym są takie słowa:

Nie jest prawdą że umarli

Reklama

umierają

Choć nad materią dogasa

ogarek

To Bóg ze skrzynek pocztówki

wybiera

By sprawdzić naszą

wypłowiałą wiarę.

Pochylmy się nad tymi słowami. Kiedyś ci, na krwi których jesteśmy zbudowani, zostali wrzuceni przez Boga do polskiej skrzynki pocztowej. Piękne widokówki budziły nadzieję, wspomnienia. Z czasem płowiały, a ich życiowy kaganek malał i malał… Czasem mógł jeszcze po ludzku długo świecić, ale jakaś siła demoniczna zdmuchnęła go. Wielu straciło wiarę, wielu zaczęło pytać o Boga i jego wrażliwość. Zapomnieliśmy, że to tylko nad materią zgasł ogarek czy dorodna świeca. A Bóg tak to kiedyś uczyni z nami, którzy także zostaliśmy dani, jak pocztówka Miłości od Niego dla innych. Zgaśniemy, ale nie umrzemy.

Na pogrzebach słyszymy zapewnienia: nie zapomnimy cię nigdy. Utarty bon mot. Na szczęście Bóg pamięta i pamiętają ci, którzy mają wiarę. Może nieco wypłowiałą, ale szczerą. I oto nadchodzi czas, aby – parafrazując wers Buszmana – powiedzieć: 11 listopada Bóg zechce sprawdzić naszą wypłowiałą pamięć. Ten dzień otwiera przed nami wierzeje nowych darów Bożych – beatyfikację Prymasa Tysiąclecia, kanonizację ks. Jerzego Popiełuszki. Wielu z tych, którzy dzisiaj nawołują do dezorganizacji wspólnego świętowania, wyrosło na ich męczeństwie i patriotyzmie.

Wierzę, że po 11 listopada będę mógł zacytować ostatnie wersy Krzysztofa Cezarego Buszmana:

I sobie bliscy i sobie jedyni

O świcie w horyzont pójdziemy

razem

Żeby odnaleźć w sercu pustyni

Źródło gdzie można zbudować

oazę.

Tagi:
100‑lecie niepodległości

Uczcili pamięć walczących o polskość Lubaczowa

2019-01-08 12:01

Adam Łazar
Edycja zamojsko-lubaczowska 2/2019, str. VII

O przynależności Lubaczowa i powiatu cieszanowskiego do Polski zdecydowała bitwa z sotniami ukraińskimi stoczona 27 grudnia 1918 r. W 100. rocznicę wydarzenia przewodnicząca Rady Powiatu Lubaczowskiego Marta Tabaczek, członek Zarządu Barbara Broź i starosta lubaczowski Zenon Swatek na mogiłach poległych spoczywających na cmentarzu w Cieszanowie i Lubaczowie złożyli wiązanki kwiatów i zapalili znicze

Adam Łazar
Złożenie kwiatów

W dniu 28 grudnia na trzeciej sesji Rady Powiatu Lubaczowskiego radni podjęli uchwałę, w której czytamy: „Rada i Starosta Powiatu Lubaczowskiego składają hołd obrońcom Ojczyzny, żołnierzom kompanii lubaczowskiej 9. Pułku Piechoty, którzy przed stu laty, 6 i 27 grudnia 1918 r. pod dowództwem por. Stanisława Dąbka i ppor. Karola Sandera stoczyli zacięte walki o przynależność do Polski Lubaczowa i powiatu cieszanowskiego. Szczególną czcią otaczamy żołnierzy Polskiej Organizacji Wojskowej: dowódcę POW w powiecie cieszanowskim por. Franciszka Gajerskiego i sierż. Józefa Lityńskiego, zamordowanych pod Niemirowem 8 grudnia 1918 r. na mocy wyroku sądu polowego Ukraińskiej Galicyjskiej Armii oraz żołnierzy 6. kompanii „Lubaczów” 9. Pułku Piechoty, którzy polegli w obronie Lubaczowa 27 grudnia 1918 r. i zostali pochowani w zbiorowej mogile Obrońców Lubaczowa i Baszni Dolnej na cmentarzu komunalnym w Lubaczowie: kpr. Michała Bojsarowicza z Pruchnika, szer. Kazimierza Brzyskiego z Łukawicy, szer. Karpińskiego, Franciszka Muchę, szer. Marcina Pielę z Lubaczowa, kpr. Władysława Smyka z Jarosławia, szer. Andrzeja Świętojańskiego z Chlewisk, szer. Jana Trelę z Jeżowego powiat Nisko, szer. Józefa Medweckiego z Lubaczowa, szer. Jana Warskiego z Narola. Cześć ich pamięci!”. Ich pamięć radni i zaproszeni goście uczcili także minutą ciszy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Matka zabójcy prezydenta Adamowicza dostanie różaniec od Ojca Świętego

2019-01-20 17:48

aw / Warszawa (KAI)

Matka zabójcy prezydenta Pawła Adamowicza, Stefana W., dostanie różaniec od papieża Franciszka. Poinformowała o tym dziś na twitterze autorka programu „Między niebem a ziemią” Paulina Guzik.

Natalia Janowiec
Papieskie różańce stanowią cenną pamiątkę rodzinną

W rozmowie z KAI dziennikarka wyjaśniła, że pomysł o przekazaniu różańca zrodził się po wizycie wiceprezydenta Gdańska Piotra Kowalczuka, u matki Stefana W. Po upublicznieniu tego faktu zadzwonił do niego z Rzymu kard. Konrad Krajewski. „Przechadzasz się po Ewangelii” – miał powiedzieć do wiceprezydenta Gdańska i zapowiedział, że kilka dni po pogrzebie przekaże różaniec matce.

W dniu pogrzebu różańce od papieża Franciszka otrzymała rodzina tragicznie zmarłego prezydenta Adamowicza.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kolędowanie u Jezuitów

2019-01-22 10:54

Jadwiga Kamińska

Rodzina Pospieszalskich zakończyła cykl koncertów „Kolędy u Jezuitów”, które odbywały się pod patronatem abp Grzegorza Rysia – Metropolity Łódzkiego i Grzegorza Schreibera – Marszałka Województwa Łódzkiego. W świątyni pw. Najświętszego Serca Jezusowego wystąpił m.in. Chór Cantus Cordis z Białorusi, Zespół Pieśni i Tańca Śląsk im. Stanisława Hadyny.

Marek Kamiński

Rodzina Pospieszalskich wystąpiła z koncertem kolęd i pastorałek. – Kolędowanie było kawałkiem rzeczywistości w naszej rodzinie. Mama organizowała dla nas teatrzyki, odstawialiśmy jasełka. Najstarszy brat był Józefem, siostra Maryją, ja pastuszkiem, a najmłodsze z rodzeństwa leżało w żłóbeczku – wspomina Jan Pospieszalski.

Marek Kamiński

Narracją w jasełkach były kolędy ułożone od Zwiastowania Anielskiego do pokłonu Trzech Króli. Rodzice zorientowali się, że ich dzieci interesują się instrumentami, muzyką więc zapisali je do szkoły muzycznej. Najmłodszy Mateusz uczył się gry na fortepianie, Marcin i Karol na skrzypcach, Paweł na wiolonczeli a Jan na kontrabasie.

- W pewnym momencie stało się to tak dojrzałe, profesjonalne, że mama zaproponowała nagranie kolęd. Efekt przerósł nasze oczekiwania. Zainteresowała się nami telewizja i nagrała program – mówi Jan Pospieszalski.

Z czasem dorosło drugie pokolenie Pospieszalskich również utalentowane muzycznie.

Obecnie występują w piętnasto osobowym składzie. Granie ich nie nudzi, a każdy koncert to kawałek ich życia. Na scenie pojawia się już trzecie pokolenie: to Józef, Stefania oraz Stasio. Estrada dla wnuków staje się fragmentem ich dzieciństwa.

- Mówi się, że miłość w rodzinie poznaje się najlepiej przy podziale spadku. Rodzice nie zostawili nam wielu dóbr materialnych, ale zostawili depozyt wiary, depozyt szacunku do polskiej kultury i wykształcenie muzyczne, byśmy potrafili te talenty pomnażać – opowiada Pan Jan. To co robimy na scenie ma charakter rodzinnej przygody ukierunkowanej na wspólną modlitwę, przeżywanie też tajemnicy Wcielenia Bożego w perspektywie wiary.

- Kolędowanie w gronie to przedłużenie świąt. Otaczam się najbliższymi, z którymi uwielbiam spędzać czas. U mnie co roku odbywa się wigilia. Zrobiłem specjalnie taki duży stół, żeby wszyscy się zmieścili. Wciągamy w to nasze wnuki z synowymi, z zięciami, żeby przedłużyć integrację rodziny – powiedział Mateusz Pospieszalski.

Koncert Rodziny Pospieszalskich był okazją do wspólnego kolędowania. Radość i spontaniczność muzykowania udzieliła się zebranej publiczności, wypełniającej po brzegi kościół. Owacje na stojąco to nagroda i podziękowanie artystom za wspaniałe występy.

Organizatorem koncertów „Kolędy u Jezuitów” było Stowarzyszenie Słowo i Muzyka u Jezuitów oraz parafia pw. Najświętszego Imienia Jezus.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 1/2 2019

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem