Reklama

Moje pismo Tęcza - 1/2 2019

Z prasy zagranicznej

2018-11-07 08:41

pr
Niedziela Ogólnopolska 45/2018, str. 39

REGISTER

Punkt widzenia Kościoła w Afryce

Na synodzie w Rzymie spotkał się Kościół globalny. To naturalne, że oczekiwania wobec zgromadzenia były różne, w zależności od tego, skąd pochodzili biskupi. W opiniach wyrażanych przez zachodnich ojców synodalnych, najczęściej słyszanych w naszym kręgu kulturowym, słyszeliśmy o tym, że młodzieży nie ma w kościołach, pojawiały się głosy akcentujące rolę kobiet, mówiono często o skandalach z nadużyciami względem nieletnich, homoseksualizmie, LGBT, wysokiej technologii i innych sprawach.

Afrykańscy biskupi przybyli do Rzymu z innymi problemami i starali się, aby one też wybrzmiały w całym Kościele. Mieli do tego prawo, tym bardziej że dysponowali ponad jedną trzecią głosów i ich sprzeciw miał siłę blokującą. Hierarchowie z Afryki np. zapowiadają, i to zdecydowanie, że nie zagłosują za żadnym artykułem, w którym znalazłby się akronim LGBT. Uważają też, że synod nie musiał się zajmować duszpasterstwem homoseksualistów. – Wrócę do swojej diecezji i powiem ludziom, że musimy się zająć duszpasterstwem homoseksualistów. 99 proc. wiernych niczego z tego nie będzie rozumiało – powiedział w wywiadzie dla „National Catholic Register” kameruński biskup Andrew Nkea Fuanya. Hierarcha odniósł wrażenie, że na synodzie jest promowana zachodnia agenda, a ona nie jest agendą całego Kościoła. Kościół w Afryce ma zupełnie inne problemy. – U nas kościoły są pełne młodzieży – stwierdził bp Fuanya. Hierarcha z Kamerunu przekonywał w wywiadzie, że najważniejszą sprawą dla głosu Kościoła są jednoznaczność i prawda równoznaczna z wiernością Ewangelii. Jego zdaniem, część zachodnich biskupów zbyt przejmuje się opinią mediów i mówi raczej to, co one chcą usłyszeć, ponieważ boi się narazić krytyce.

Bp Fuanya uważa również, że Kościół na Zachodzie śpi, i dlatego wchodzi islamizacja.

Reklama

Jaka jest największa różnica między Afryką a Zachodem? W Afryce wciąż w cenie jest solidarność, wspólnota, podczas gdy na Zachodzie dominuje indywidualizm. Co jest zatem najważniejsze dla Afryki? Społeczny i gospodarczy rozwój, który nie zmuszałby ludzi do ucieczki przed głodem i nędzą do Europy.

REUTERS

Salwadorski sąd ściga morderców św. abp. Romero

Jest nadzieja, że ręka sprawiedliwości dosięgnie morderców św. abp. Oscara Romero. Sąd w San Salwadorze wydał właśnie nakaz aresztowania głównego podejrzanego o zlecenie morderstwa – byłego wojskowego Álvaro Rafaela Saravię.

Ma on dziś 79 lat. Nikt nie wie, gdzie przebywa. Zapadł się pod ziemię po tym, jak w 2017 r. zniesiono prawo amnestii, na mocy którego sprawcy zbrodni z czasów wojny domowej w San Salwadorze mogli spać spokojnie, bo ustawodawca zakazał ich ścigania. Saravia, który od lat był głównym podejrzanym w tej sprawie, oraz inni sprawcy zbrodni – zginęło wówczas 75 tys. mieszkańców San Salwadoru – byli na mocy ustawy z 1993 r. bezpieczni. Teraz jednak dobry czas dla nich się skończył, a sędziowie mogą już sądzić przestępców z czasów wojny domowej. Ich ofiarami byli przede wszystkim najubożsi Salwadorczycy. Właśnie w ich obronie występował abp Romero i dlatego został zastrzelony przez snajpera podczas sprawowania Mszy św. w szpitalnej kaplicy.

SIR

Co się stało z wiarą Holendrów?

78 proc. Holendrów nigdy lub prawie nigdy nie uczestniczyło w nabożeństwie religijnym. Ta statystyka obejmuje wszystkie obecne w Holandii wyznania i religie. Takie są smutne wyniki najnowszego badania holenderskiego Centraal Bureau voor de Statistiek. Holendrzy coraz bardziej stają się narodem bez Boga. Dziś już ponad połowa obywateli Kraju Tulipanów nie czuje się związana z żadną religią, choć nie oznacza to, że wszyscy są ateistami. To rozluźnienie więzi z religią instytucjonalną postępuje. Jeszcze 2 lata temu taką postawę deklarowało 49 proc. obywateli tego kraju, a w 2012 r. było ich 46 proc. Do jakich religii przyznaje się połowa Holendrów? Co czwarty– to największa grupa – uważa, że jest katolikiem. Tyle że jedynie 6 proc. z tej już małej grupki przyznaje, że regularnie uczestniczy w nabożeństwach.

FRANCE 24

Niezłomny patriarcha

Kim jest metropolita Filaret, najpotężniejszy dziś duchowny na Ukrainie? To pytanie zadał sobie francuski portal „France 24”. Filaret to wiekowy duchowny, ma 89 lat i już od dłuższego czasu odgrywa niepoślednią rolę w świecie wschodniego prawosławia. Już w 1966 r. został metropolitą Kijowa – pierwszym duchownym narodowości ukraińskiej na tym stanowisku od 150 lat. W 1990 r. aspirował nawet na stanowisko patriarchy Moskwy, ale prawosławny sobór wybrał Aleksieja II. Filaret pochodzi z okolic Doniecka. Jego mała ojczyzna jest dziś opanowana przez zwolenników Rosji. On sam, tuż po odzyskaniu przez Ukrainę niepodległości, walczył o autokefalię dla prawosławia na Ukrainie, co oznaczało uniezależnienie się od Moskwy. W latach 90. XX wieku, gdy rozpoczął starania, reakcja patriarchatu moskiewskiego była bezwzględna. On i wierni jemu duchowni zostali ekskomunikowani przez patriarchat. Oskarżano go o posiadanie potomstwa i współpracę z KGB, wielokrotnie grożono śmiercią. Dziś jego działania stały się faktem. Ukraińskie prawosławie oderwało się od Moskwy i nareszcie uzyskało niezależność.

Skuteczna walka z plagą pornografii

Nepal, jako jeden z nielicznych krajów na świecie, wprowadził ustawowy nakaz blokowania pornografii internetowej. Dostarczyciele usług internetowych są zobligowani, aby uniemożliwić dostęp do stron internetowych zawierających materiały pornograficzne. Za jego złamanie grożą kary finansowe, a nawet odebranie prawa do działalności internetowej. Nepal boryka się z dramatycznym wzrostem przestępstw na tle seksualnym, szczególnie gwałtów. Powszechnie obwinia się za to łatwy dostęp do materiałów pornograficznych. W ciągu ostatnich lat przestępczość na tle seksualnym wzrosła w Nepalu o 300 proc.

Druga rocznica śmierci wolontariuszki misyjnej Heleny Kmieć

2019-01-21 11:58

pra / Trzebnica (KAI)

Dwa lata od morderstwa wolontariuszki misyjnej Heleny Kmieć w boliwijskiej Cochabambie24 stycznia. Wolontariat Misyjny Salvator, do którego należała Helena organizuje uroczystości rocznicowe w Warszawie, Dębicy i Trzebnicy pod wspólnym hasłem „Misja: niebo”.

Tomasz Reczko

„Przez ten czas wielu z nas doświadczyło ogromu dobra idącego za inspiracją, przykładem i charyzmatem jej osoby. Dla niektórych Helena była osobą, która odmieniła ich życie mimo to, że jej nie znali - mówi Marta Trawińska z Fundacji im. Heleny Kmieć. - W ten wyjątkowy czas chcemy podziękować za życie ziemskie Helenki oraz modlić się o wyjątkową i wieczną misję dla niej jaką jest niebo” - dodaje.

Wolontariat Misyjny Salvator, do którego należała Helena Kmieć i fundacja jej imienia organizują uroczystości rocznicowe w Warszawie, Dębicy i Trzebnicy pod wspólnym hasłem „Misja: niebo”.

Program przewiduje mszę św. w intencji śp. Heleny Kmieć, adorację Najświętszego Sakramentu z rozważaniami, świadectwa o Helence, muzyczne wspomnienia Helenki, a także czas na wspólne rozmowy przy kawie i ciastku.

W piątek 25 stycznia wydarzenia odbędą się w Warszawie (bazylika Świętego Krzyża, ul. Krakowskie Przedmieście 3, godz. 20.00) i Dębicy (kościół klasztorny, ul. Krakowska 15, godz. 19.00), a w sobotę w Trzebnicy na Dolnym Śląsku (bazylika św. Jadwigi, ul. Jana Pawła II 3, godz. 18.30).

Helena Kmieć pochodziła z małopolskiego Libiąża. Do Wolontariatu Misyjnego Salvator w Trzebini wstąpiła w 2012 r. Od początku mocno angażowała się w działalność wspólnoty. Posługiwała na placówkach misyjnych w Rumunii, na Węgrzech i w Zambii. Działała również w Duszpasterstwie Akademickim w Gliwicach, gdzie studiowała inżynierię chemiczną; śpiewała w Chórze Akademickim Politechniki Śląskiej. Angażowała się w pomoc dzieciom w nauce w świetlicy Caritas i działalność Katolickiego Związku Akademickiego w Gliwicach. W lipcu 2016 roku pełniła funkcję koordynatorki Światowych Dni Młodzieży w rodzinnej parafii. 8 stycznia 2017 r. rozpoczęła posługę z ramienia Wolontariatu Misyjnego Salvator jako wolontariuszka misyjna w Boliwii, z zamiarem półrocznej pomocy siostrom służebniczkom dębickim w prowadzonej przez nie ochronce dla dzieci w Cochabambie, gdzie została zamordowana 24 stycznia 2017 r.

Helena w swojej posłudze misyjnej kierowała się wezwaniem założyciela salwatorianów o. Franciszka Jordana: „Dopóki żyje na świecie choćby tylko jeden człowiek, który nie zna i nie kocha Jezusa Chrystusa Zbawiciela Świata, nie wolno Ci spocząć”, które jest także hasłem Wolontariatu Misyjnego Salvator, do którego należała Helena. WMS przez 8 lat działalności, posłał na misje 394 wolontariuszy, którzy posługiwali w 25 placówkach misyjnych w 15 krajach świata.

Po śmierci Heleny Kmieć, przy współpracy Polskiej Prowincji Salwatorianów, rodziny oraz wszystkich ludzi dobrej woli, została założona fundacja jej imienia. Głównym celem fundacji jest wszechstronne wsparcie placówek misyjnych w opiece nad dziećmi i młodzieżą w krajach misyjnych, które zmagają się z wieloma problemami, takimi jak bieda, bezdomność, choroby czy brak edukacji. „Chcemy jednoczyć wszystkich ludzi gotowych nieść pomoc potrzebującym na każdy możliwy sposób – i tak jak czyniła to śp. Helena Kmieć – dawać im nadzieję na lepsze jutro” - mówi Marta Trawińska.

Fundacja im. Heleny Kmieć prowadzi m.in. program stypendialny dla najbardziej potrzebujących dzieci w Boliwii, Zambii i na Filipinach oraz realizuje projekt „Podaj dobro dalej!” skierowany do uczniów szkół podstawowych w całym kraju dotyczący działalności społecznej ze szczególnym nastawieniem na drugiego człowieka – w I edycji w 2018 r. wzięło w nim udział ponad 300 dzieci ze szkół całej Polski, które przeprowadziły liczne akcje pomocowe m.in. w domach spokojnej starości czy ośrodkach dla niepełnosprawnych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Akcja dom

Abp Depo: niektóre media służą tym, którzy mają władzę polityczną

2019-01-22 08:23

aw / Warszawa (KAI)

O roli mediów w łagodzeniu napięć społecznych powiedział KAI metropolita częstochowski abp Wacław Depo. - Niektóre media służą tym, którzy mają władzę polityczną, albo służą potentatom, co jest normalne i powszechne, stając się kreatorami prawdy. A to jest zawsze groźne, bo nigdy nie służy dobru - stwierdza przewodniczący Rady KEP ds. Środków Społecznego Przekazu. Uważa też, że bez otwarcia się na działanie Boga nie sposób przeprowadzić istotnych zmian w życiu społecznym.

BP KEP
Abp Wacław Depo

Publikujemy wypowiedź abp. Wacława Depo:

Tragiczna śmierć prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza wywołała temat mowy nienawiści, atmosfery, jaką tworzą media i ich wpływu na jakość życia wspólnoty. Obecnie obserwujemy uruchomienie złych emocji, fali zła i smogu, który nas dziś zatruwa i zastanawiamy się jak tę falę powstrzymać? I jasne jest, że bez rzeczywistej współpracy i wrażliwości sumień one są nie do opanowania i tego rodzaju przestępstwa nie zostaną zatrzymane.

Jeszcze nie wybrzmiały do końca smutek i współczucie po tragedii zmarłych dziewcząt z Koszalina, które też świętowały urodziny jednej z nich i uważały, że ta rozrywka jest bezpieczna, a wydarzyła się tragedia i są już po drugiej stronie, a nastąpiła kolejna tragedia w Gdańsku, gdy również świętowano, uważano, że wszyscy uczestnicy są bezpieczni. Oczywiste jest, że najważniejsza jest osobista odpowiedzialność za konkretne zdarzenia, takie jak bezpieczeństwo escape roomów czy imprez masowych. Ojciec Święty Franciszek skierował w związku z 53. Światowym Dniem Środków Społecznego Przekazu orędzie do dziennikarzy: „Wszyscy tworzymy jedno – od społeczności sieciowej do wspólnot ludzkich”. Ta świadomość jest kluczowa, gdyż, jeśli następcy św. Piotra zwracają się już po raz pięćdziesiąty trzeci do ludzi mediów i pokazują im drogę służby dla prawdy, zachęcając ich, żeby byli współpracownikami prawdy, dobrze by było gdyby te słowa były odebrane nie tylko przez członków Kościoła, ale jako głos wzywający do określonej postawy wszystkich dziennikarzy, także niezwiązanych z Kościołem, do budowania pokoju i właściwych relacji społecznych.

Papież mówi w swym przesłaniu, że metafora sieci jako wspólnoty solidarności zakłada budowanie na szacunku do drugiej osoby, na dialogu, a co za tym idzie – na odpowiedzialnym używaniu języka. Wydaje się, że gdybyśmy w Polsce szli w tym kierunku, o którym mówi papież, byłoby nam lżej się porozumieć, a media lepiej kształtowałyby ludzi. Czy to jest zadanie nierealne? Nadzieja musi być zawsze, choć można przypuszczać, że nie wszyscy zastosują się do papieskich wskazówek. Dlatego, gdyż niektóre media służą tym, którzy maja władzę polityczną, albo służą potentatom, co jest normalne i powszechne, stają się kreatorami prawdy. A to jest zawsze groźne, bo nigdy nie służy dobru.

Wierzący mają świadomość, że bez pomocy Ducha Świętego, i przywoływania Jego mocy, tak wielkie i pozytywne przemiany są niemożliwe. Problemów ziemskich nie rozwiążemy bez pomocy Boga. Jan Paweł II w 1979 r. na Placu Zwycięstwa modlił się, by zstąpił Duch Święty i odnowił oblicze tej ziemi. Prosił żeby naprostował nasze oblicza, nasze sumienia, pomógł odnaleźć prawdę Bożą. Bo bez tego odniesienia ani my, katolicy, wierzący i chrześcijanie, ani niewierzący i przedstawiciele innych religii, nie spotkamy się służąc sobie nawzajem.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem