Reklama

Studia na UKSW - pielęgniarstwo

Ocieplają Putina

2018-10-10 11:16

Wojciech Dudkiewicz
Niedziela Ogólnopolska 41/2018, str. 49

Popularność Władimira Putina w Rosji po ogłoszeniu podniesienia wieku emerytalnego szybko spada. Jego ludzie dwoją się i troją, żeby ocieplić wizerunek pryncypała. Jednym z pomysłów jest nowy, cykliczny program poświęcony prezydentowi w państwowej telewizji Rossija 1

Protesty przeciwko drastycznemu podniesieniu wieku emerytalnego w Rosji, trwające od połowy czerwca br., a organizowane przez związki zawodowe, partie koncesjonowanej opozycji (Sprawiedliwa Rosja i komuniści) oraz opozycję (Nawalny; Jabłoko, Front Lewicy), nie są duże, ale w warunkach autorytarnej Rosji pokazują, że złość ludzi jest ogromna. Sondaże wskazują, że podniesieniu wieku emerytalnego przeciwnych jest 75-90 proc. obywateli; jedna trzecia jest gotowa protestować przeciwko zmianom.

Spadek notowań dotknął nie tylko firmującego reformę premiera Dmitrija Miedwiediewa, ale także Putina. A odbiło się to na wynikach wrześniowych wyborów regionalnych, w których putinowska Jedna Rosja nie osiągnęła takich progów, jak oczekiwano. Ale nic dziwnego: podniesienie wieku emerytalnego dla kobiet z 55 do 63 lat, a mężczyzn z 60 do 68 to czysty zysk dla budżetu państwa i strata dla ludzi: wielu dobrodziejstwa emerytury nie doczeka.

Dobrze albo wcale

To nie przypadek, że rząd Miedwiediewa projekty ustaw o podniesieniu wieku emerytalnego, ale też o podwyższeniu VAT-u z 18 do 20 proc. przyjął w dniu otwarcia mistrzostw świata w piłce nożnej. Nietrudno było przykryć decyzję imprezą, z której Rosjanie mieli być dumni. Władze zacierały ręce: dzięki mistrzostwom Rosja zyskała sławę, a dzięki nowej infrastrukturze sportowej i komunikacyjnej, niezłej organizacji, udogodnieniom dla gości i propagandzie (o mundialu można było mówić jak o nieboszczyku: albo tylko dobrze, albo wcale), które wymusiły władze, kraj miał zyskać wizerunek bezpiecznego, nowoczesnego i otwartego na świat.

Reklama

Trudniej może o wymierne korzyści gospodarcze: wzrost PKB jest śladowy, niewiele skorzystały regiony – zarobiło głównie otoczenie prezydenta. Jednak nie o pieniądze głównie chodziło. Mundial miał zmienić fatalny obraz Rosji za granicą, umocnić jej pozycję międzynarodową; obecni na mundialu zachodni liderzy – wbrew bojkotowi po otruciu rodziny Skripalów – mieli potwierdzić słuszność polityki Kremla. Tak się nie stało, a jeśli się stało, to na krótko. Sankcje: UE je przedłużają, a USA dodają nowe.

Chwila zapomnienia

W samej Rosji mundial przyniósł jedynie chwilową euforię, obserwowaną po rozgromieniu przez miejscową drużynę Arabii Saudyjskiej na początku imprezy i po jej awansie do 1/8 finałów. Rosjanie byli szczęśliwi, ale krótko. Wielu policzyło, ile ta chwila zapomnienia kosztuje: okazało się, że 5 lat pracy dłużej i 2 proc. wyższego VAT-u.

Tylko 5, bo Putin przeforsował złagodzenie pierwotnych planów. Teraz kobiety mają pracować do 60, a mężczyźni do 65 lat. Putin tłumaczy, że więcej nie może, bo bez zmian system emerytalny (z dotychczasową granicą 55 i 60 lat, ustaloną 75 lat temu, nieprzystającą do obecnej rzeczywistości, gdy żyje się o ok. jedną trzecią dłużej) – upadnie.

Może to i mogło trafić ludziom do przekonania, tyle że reforma zakłada jedynie podniesienie wieku przejścia na emeryturę. O zmianie nietransparentnego systemu naliczania świadczeń i zasad przechodzenia na wcześniejszą emeryturę przede wszystkim służb mundurowych – nie ma mowy. Oburzenie potęguje przekonanie, że rząd ogranicza się do redukcji świadczeń socjalnych i jednocześnie utrzymuje nieprzejrzyste wydatki w innych dziedzinach.

Człowiek z ludu

Niezadowolenie Rosjan ze zmian pokazują demonstracje, ale także wyniki wrześniowych wyborów regionalnych. Większość zdobyła putinowska Jedna Rosja, ale w kilku regionach w pierwszej turze nie udało się wybrać gubernatorów. To wydarzenie bez precedensu, wskazujące na wyczerpywanie się formuły „zarządzania” wyborami – wszak przyniosły władzy porażkę wizerunkową. Bierne społeczeństwo otrzymało niebezpieczny dla reżimu sygnał: da się wybierać, wynik nie musi być z góry przesądzony! Dlatego trzeba coś zmienić.

Na razie obok działań osłabiających opozycję, szczególnie tę koncesjonowaną, tak by nie mogła się stać nawet hipotetyczną alternatywą wobec władzy, wykorzystania mundialu do przykrycia sprawy, ale także do tłumienia protestów dzięki zakazowi zgromadzeń w miastach organizujących mecze przewidziano działania ocieplające wizerunek przywódcy.

Putin kocha dzieci, nie boi się niedźwiedzi i ma nadludzką kondycję, a poza tym to bardzo ludzki człowiek – taki wizerunek stara się przekazać rosyjska telewizja w propagandowym programie „Moskwa. Kreml. Putin”. Słowa o ludzkim człowieku, rzucone przez rzecznika Kremla Dmitrija Pieskowa, są kluczowe: oznaczają zmianę narracji i wizerunku. Putin-car to teraz Putin-człowiek ludu, który dla swojego narodu zrobi wszystko.

Abp Gądecki podsumowuje trzeci tydzień synodu o młodzieży

2018-10-20 21:14

pb (KAI Rzym) / Rzym

Propozycje formułowane podczas zgromadzenia Synodu Biskupów nt. młodzieży powinny „wynikać z prawdziwego paradygmatu, jakim jest Chrystus jako wzór wszelkiego działania młodego człowieka”. Opinię taką wygłosił abp Stanisław Gądecki podsumowując dla KAI relacje z obrad 14 małych grup językowych, które dyskutowały nad trzecią częścią Instrumentum laboris – dokumentu roboczego obrad, dotyczącą tego, co Kościół może zaproponować młodzieży.

BP KEP
Abp Stanisław Gądecki

- Najważniejsze jest to, czy proponowane rozwiązania wychodzą od teologii, bo jest sporo praktycznych wskazań, które wychodzą od konkretnego problemu, ale nie mają osadzenia w teologii. Ważne jest, by zacząć od prawdziwego paradygmatu, jakim jest Chrystus jako wzór wszelkiego działania młodego człowieka. Jeśli nie ma się tego przed oczyma, to wtedy można podawać bardzo wiele rozwiązań, które nie mają właściwie nic wspólnego z chrześcijańską wizją młodości – wskazał metropolita poznański.

Wyznał, że osobiście bardzo go uradowało to, że dzisiaj pojawiły się wypowiedzi, które rozpoczynały od Chrystusa, od tego, co On może wnosić w życie konkretnego człowieka. Najpierw jest to powołanie do świętości, które również w młodych powinno znajdować echo. Realizuje się ono w oparciu o rodzinę szeroko pojętą: nie tylko rodziców, ale także rodzeństwo i dziadków, „rodzinę, w której powinien panować klimat świętości”.

Oczywiście, „to są raczej pragnienia niż rzeczywisty stan dzisiejszych młodych ludzi”. Ale praktyka zaczyna się od rodziców i dziadków jako pierwszych nauczycieli młodego człowieka, którzy uczą go miłości i humanizmu. Potem rolę tę przejmują wspólnoty braterskie (przyjaźnie, stowarzyszenia, które integrują młodych i zakorzeniają je w słowie Bożym) oraz katolicka szkoła i uniwersytet.

- W Polsce nie mamy zbyt wielu szkół katolickich w stosunku do innych, dlatego wołanie papieża Franciszka: „Kształcenie jest aktem miłości, dawaniem życia”, musi być też przeniesione na płaszczyznę każdej szkoły – wskazał przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski.

Ujawnił, że w jednej z małych grup odbyła się „rozumna dyskusja, czym właściwie jest szkoła katolicka”. – Łatwo zauważyć, że te szkoły zasadniczo cieszą się dobrą opinią, że dobrze przygotowują do życia w przyszłości, niekoniecznie jednak wychodzą z nich ludzie wierzący. Zdarza się, że ktoś kończy szkołę katolicką i już nie odnajduje się w Kościele – przyznał hierarcha.

Wskazał, że „szkoła katolicka jest częścią Kościoła, który ma zadanie ewangelizacyjne”. – Niektórzy przemawiający sprzeciwiali się temu, mówiąc, że są kraje muzułmańskie, gdzie szkoła katolicka nie może wypełniać tego zadania ewangelizując wprost, bo byłoby to związane z jej zamknięciem. W praktyce pozostaje jej tylko świadectwo życia, poprzez związki międzyludzkie – relacjonował abp Gądecki.

Podkreślił, że sensem istnienia szkół katolickich nie jest na pierwszym miejscu wychowanie dobrego obywatela, ale wychowanie dobrego katolika, czyli człowieka, który ma silną wiarę i jest w stanie ewangelizować innych.

W małych grupach wspominano także o tym, że sami młodzi nie są tylko odbiorcami ewangelizacji, że duszpasterstwo młodzieży nie jest tylko skierowane „do” ludzi młodych, ale że jest tworzone razem z nimi jako współpracownikami. Wspomniano także o roli sztuki, muzyki, sportu w ewangelizacji młodych.

Mowa była również o tym, że często liturgie w naszych kościołach w ogóle nie pociągają młodego człowieka. Z jednej strony istnieje więc konieczność tworzenia liturgii, która byłaby piękna i dostosowana do mentalności młodzieży, a z drugiej strony – dobrego katechetycznego wytłumaczenia, o co w niej chodzi i do czego ona zmierza.

Ojcowie synodalni zwrócili uwagę na pobożność ludową: pielgrzymki, zgromadzenia, eventy, które dla pewnej części młodych stanowią „pociągającą część życia Kościoła”. Wskazali na pomoce dla młodych, jakimi są YOUCAT i DOUCAT, tworzone przez środowisko wiedeńskie. – Trzeba pamiętać, że o ile katechizm dla młodzieży YOUCAT jest bardzo pożyteczny dla młodych, o tyle DOUCAT nie przedstawia kompendium całej katolickiej nauki społecznej, chociaż za taki się podaje, ale tylko jeden z jej elementów – opcję preferencyjną na rzecz ubogich – przestrzegł metropolita poznański.

Na synodzie zajęto się także sprawą ukierunkowania seksualności pod kątem przygotowania młodego człowieka do zrozumienia tego, że Pan Bóg go kocha, niezależnie od tego, kim on jest, i że pomimo wszystkich trudności, jakie napotyka na swojej drodze, obowiązują go podstawowe cnoty, takie jak czystość. – Może wielu uważa ją za rzecz antykwaryczną, nie mającą dziś nic powiedzenia, nie nadającą się na nagłówki gazet. Niemniej jednak są osoby, które ją traktują poważnie – stwierdził przewodniczący KEP.

Podczas obrad wskazywano, że młodzi uczą się bardziej z doświadczenia i własnego zaangażowania na rzecz ubogich, niż z przekazywanej im wiedzy. Chodzi więc o edukację integralną, w której najpierw trzeba wprowadzać w wymiar duchowy życia, przygotowujący do bycia użytecznym w Kościele i społeczeństwie. Następnie konieczna jest formacja w katolickiej nauce społecznej, czyli przygotowanie do tego, żeby młody człowiek był potem dobrym katolikiem, ale i dobrym prawnikiem, dobrym lekarzem czy dobrym nauczycielem. – Żeby to przygotowanie dało nam ludzi, którzy są zdolni do trzeźwej oceny życia społecznego, do wnoszenia wkładu w to życie społeczne i do przeciwstawiania się wszystkim jego wynaturzeniom, co zazwyczaj nie jest takie proste – powiedział abp Gądecki.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Do beatyfikacji Piusa XII brakuje tylko uznania cudu

2018-10-20 21:17

kg (KAI/OR) / Watykan

Brakuje tylko cudu przypisywanego wstawiennictwu Piusa XII, aby można było go ogłosić błogosławionym – oświadczył sekretarz Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych abp Marcello Bartolucci. Był on gościem dnia pamięci tego papieża w miasteczku Onano (prow. Viterbo w środkowych Włoszech) w 60. rocznicę jego śmierci. W miejscowości tej przyszły papież, jeszcze jako Eugenio Pacelli, zwykł był spędzać wakacje letnie.

wikipedia.org

Mówca zapewnił, że ów brak potwierdzonego cudu nie oznacza, że „świętość Piusa XII była słaba” i dodał, że w odniesieniu do beatyfikacji i kanonizacji „czasy Boże nie zawsze pokrywają się z naszymi czasami”. Podkreślił, że „dla beatyfikacji tego papieża nie wystarczy wspominanie, poznawanie jego dorobku, podziwianie czy chwalenie go, ale konieczne jest przywoływanie go [w modlitwie]”. Zwrócił uwagę, że w życiu ludzkim jest bardzo wiele bolesnych i rozpaczliwych zdarzeń, o czym można się przekonać, "przechodząc po jakimkolwiek szpitalu”. „Dlatego jeśli od dziś będziemy częściej przyzywać Piusa XII, pomożemy konkretnie sprawie jego beatyfikacji” – zaznaczył sekretarz Kongregacji.

Poparcia dla tego procesu udzielił również Franciszek, który w podpisanym przez sekretarza stanu kard. Pietro Parolina telegramie do uczestników spotkania w Onano nazwał swego poprzednika „duszpasterzem wielkiego formatu, szczerym przyjacielem ludzkości i wiernym sługą Ewangelii”. Ojciec Święty życzył, aby czciciele papieża Pacellego, „wspierani jego przykładem po chrześcijańsku heroicznym, mogli kroczyć naprzód z mocą i ufnością pokładaną w świadectwie wiary i miłości, stając się narzędziami tego pokoju, opartego na sprawiedliwości, o który nieustannie błagał on dla świata”.

Zdaniem abp. Bartolucciego „Pius XII cieszył się sławą świętości zarówno za życia, jak i po swojej śmierci”. Jego grób w bazylice św. Piotra nawiedzały niezliczone tłumy ludzi, aby „upamiętnić jego dzieło jako pasterza i dobroczyńcy Kościoła i ludzkości w strasznych latach, jego ducha modlitwy i uwagę, jaką poświęcał on różnym kategoriom Kościoła i społeczeństwa, jego nauczanie, skupiające się na złożoności naszych czasów” – podkreślił wysłannik watykański. Jednocześnie zauważył, że nie można zapominać o „świętości jego życia, jego oczywistej jedności z Bogiem, jego miłości i wielu innych cnotach chrześcijańskich”.

Wszystkie te zalety są szczególnie ważne w kontekście „kampanii zniesławiania” tego biskupa Rzymu a przede wszystkim oskarżeń o „jego działalność w latach wojny”, która miała się odznaczać „milczeniem i obojętnością w obliczu cierpień narodu żydowskiego”. Były to „prawdziwe oszczerstwa, wywołujące wiele hałasu”, ale w rzeczywistości „nie miały one żadnego wpływu na świadectwa składane w czasie procesu kanonicznego i łatwo obalali je prawdziwi i bezstronni historycy, podczas gdy dezinformacje, prymitywne i nacechowane ideologicznie, były chwiejne i błędne” – podkreślił arcybiskup. Dodał, że o tym wrogim klimacie, sztucznie stworzonym wokół Piusa XII, często wspominali świadkowie zeznający w czasie procesu beatyfikacyjnego.

Sekretarz Kongregacji zauważył ponadto, że Stolica Apostolska już wcześniej otworzyła swe archiwa, aby zbadać i uporządkować dokumenty na temat Piusa XII i jego postawy w latach 1939-45. Wynikiem tych działań jest 12 tomów o łącznej liczbie 7998 stron „Studiów i dokumentów Stolicy Apostolskiej dotyczących II wojny światowej” (po francusku). Wraz z innymi monografiami autorstwa naukowców i bezpośrednich świadków tamtych wydarzeń rzuciły one światło na roztropność i miłość tego papieża, ukazując zarazem niesprawiedliwość stawianych mu zarzutów – stwierdził abp Bartolucci.

Zaznaczył również, że wśród tych, którzy nie odczuwali potrzeby badań archiwalnych i historycznych, „aby poznać prawdziwe oblicze i prawdziwe serce Piusa XII", był Paweł VI. To on zapowiedział jednoczesne rozpoczęcie spraw beatyfikacyjnych tego papieża i jego następcy – Jana XXIII. „Historiografia współczesna jest ukierunkowana na poważniejsze i bardziej obiektywne odczytanie pontyfikatu i postaci Piusa XII. Z drugiej strony oficjalne uznanie jego cnót heroicznych mówi jasno i ostatecznie o jego wzorowej wierności Ewangelii i misji Kościoła” – zakończył swą wypowiedź sekretarz Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych.

Pius XII (1876-1958) kierował Kościołem w latach 1939-58, a więc pierwsze lata jego pontyfikatu (został wybrany papieżem w dniu swoich 63. urodzin – 2 marca) przypadły na czas II wojny światowej. I właśnie jego postawa w tym czasie budziła najwięcej zastrzeżeń, gdyż zarzucano mu milczenie, a nawet obojętność wobec cierpień ofiar tej tragedii dziejowej, a zwłaszcza Żydów. Tymczasem podejmował on wiele działań, choć w większości w ukryciu, aby ratować ten naród, polecił m.in. otwarcie wszystkich klasztorów rzymskich, łącznie z klauzurowymi, i udzielać w nich schronienia Żydom, których następnie przerzucano za granice, głównie do Ameryki Łacińskiej. Gdy zmarł 9 października 1958 w Castel Gandolfo, ówczesna minister spraw zagranicznych, a później premier Izraela Golda Meir napisała w depeszy kondolencyjnej: "Opłakujemy wielkiego sługę pokoju".

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem