Reklama

Sprawa odszkodowań dla polski nie jest zamknięta

2018-10-10 11:16

Rozmawia Mateusz Wyrwich
Niedziela Ogólnopolska 41/2018, str. 36-37

MATEUSZ WYRWICH: – Z opublikowanego w sierpniu 2017 r. raportu Służby Naukowej Niemieckiego Bundestagu wynika, że nasz kraj wielokrotnie zrzekał się reparacji wojennych. Raz w 1953 r., później w dokumentach traktatowych w 1970 r. i w 1990 r. Ile w tym prawdy?

ARKADIUSZ MULARCZYK: – To fałszywa narracja, która jest kontynuowana również współcześnie. Jak dotąd nikt nie przedstawił żadnego dokumentu rządu polskiego skierowanego do rządu NRD o zrzeczeniu się przez Polskę praw do reparacji ani noty zwrotnej rządu niemieckiego dotyczącej tej sprawy adresowanej do rządu. W Dziennikach Ustaw i „Monitorach Polskich” z lat 1953-56 nie opublikowano żadnej uchwały RM ani innego dokumentu o zrzeczeniu się przez Polskę praw do reparacji lub odszkodowań wojennych. Przez kilkadziesiąt lat jako dowód na zrzeczenie się przez Polskę praw do niemieckich reparacji i odszkodowań wojennych wskazywano „uchwałę” rządu Bolesława Bieruta z 23 sierpnia 1953 r. Po przeprowadzeniu rzetelnej kwerendy archiwalnej okazało się, że w rzeczywistości nie ma żadnego dokumentu, który spełniałby wymogi uchwały Rady Ministrów podpisanej przez ministrów rządu Bieruta. Jest jedynie świstek papieru podpisany przez niego samego. Taki dokument nie spełniał jednak wymogów uchwały RM i nie był zgodny z ówczesnym porządkiem konstytucyjnym, ponieważ konstytucja z 1952 r. Radzie Państwa, a nie Radzie Ministrów przyznawała prawo do kształtowania stosunków międzynarodowych. Przykre jest to, że do tego typu przekłamań dochodziło także w ostatnich kilkunastu latach, kiedy Polska była już suwerennym krajem. Niemcy przez lata szukały różnych pretekstów do odmowy podjęcia rozmów z Polską ws. reparacji. To ich taktyka znana i stosowana na świecie od dziesiątków lat. Najpierw podpierali się „uchwałą” z 1953 r., później traktatami z 1970 r., a jeszcze później traktatem 2+4 z 1990 r., by obecnie twierdzić, że roszczenia się przedawniły. To, oczywiście, jest fałszywa narracja. Fałszywe są także twierdzenia, że formą reparacji było uzyskanie przez Polskę tzw. Ziem Zachodnich i Północnych. Jest to absolutna nieprawda. O przesunięciu granicy Polski i ZSRS na zachód zdecydowały wielkie mocarstwa niezależnie od sprawy reparacji. Ponadto należy przypomnieć, że per saldo powierzchnia Polski powojennej jest o prawie 78 tys. km2 mniejsza niż przed II wojną światową.

– Mimo to ambasador Niemiec w Polsce Rolf Nikel mówi, że sprawa odszkodowań dla Polski jest już zamknięta. Z początkiem tego roku również minister spraw zagranicznych Niemiec Sigmar Gabriel podkreślił, że Polska wycofała się z ubiegania się o odszkodowania za straty wojenne podczas rozmów z premierem Tadeuszem Mazowieckim. Podobno Niemcy szantażowali Mazowieckiego, że jeśli będzie żądał odszkodowań, to nie zostanie zawarte porozumienie w sprawie naszej granicy z Niemcami. Czy jest jakieś echo tego w dokumentach?

– Pan ambasador prezentuje obecne stanowisko rządu Niemiec, a to, mam nadzieję, ulegnie niebawem zmianie. Gdy przeanalizuje się jednak ponad 79 lat relacji polsko-niemieckich po II wojnie światowej, to wyraźnie widać, że na przestrzeni tych lat Niemcy wielokrotnie szukały pretekstów, aby nie rozliczyć się ze swoich zbrodni wojennych popełnionych na terytorium RP. To była ich cyniczna gra na przemilczenie, zapomnienie i przedawnienie. Szkoda, że na początku lat 90. ubiegłego wieku premier Mazowiecki także uległ temu moralnemu szantażowi. To był dobry czas na uregulowanie tej sprawy. A wiemy, że według art. 3 IV konwencji haskiej z 1907 r., dotyczącej praw i zwyczajów wojny lądowej, podpisanej także przez Niemcy, państwo prowadzące wojnę odpowiada za każdy czyn osoby wchodzącej w skład sił zbrojnych tego państwa. Obowiązek ten nie został przez Niemcy do dziś zrealizowany wobec Polski. Trzeba Niemcom jeszcze raz przypomnieć i głośno wołać, że prawo międzynarodowe nie uznaje instytucji przedawnienia zbrodni wojennych i zbrodni przeciwko ludzkości. Nie uznaje również przedawnienia roszczeń o odszkodowania z tytułu takich zbrodni. Jeśli Niemcy chcą pouczać innych o zasadach państwa prawa, najpierw niech sami rozliczą się ze zbrodni wojennych i oddadzą zrabowane Polsce dzieła sztuki oraz dobra kultury.

– Na przestrzeni rocznej już pracy zespołu zlecił Pan Poseł liczne ekspertyzy. Co one pokazują?

– Wydane opinie i przeprowadzone prace zespołu wskazują jednoznacznie na treść obowiązujących aktów prawa międzynarodowego oraz na powojenną praktykę w zakresie reparacji, w tym na dyskryminacyjną politykę RFN w stosunku do Polski i polskich obywateli – z porównania wynika, że inne państwa, które choć poniosły mniejsze straty materialne i osobowe, otrzymały znacznie wyższe odszkodowania niż Polska. Przemawia to jednoznacznie za możliwością dochodzenia przez Polskę odszkodowań za straty spowodowane II wojną światową. Ponadto mimo poniesienia w trakcie wojny największych, obok ZSRS, strat i zniszczeń, Polska i polscy obywatele otrzymali świadczenia pieniężne od Niemiec nie tylko niewspółmierne do poniesionych szkód, ale zdecydowanie niższe niż odszkodowania wypłacone przez RFN innym państwom i ich obywatelom. RFN przeznaczyła na rzecz obywateli państwa polskiego ok. 600 mln marek niemieckich, licząc łącznie wypłaty dla ofiar eksperymentów pseudomedycznych oraz Fundacji Polsko-Niemieckie Pojednanie. Kwota ta nie stanowi nawet 1 proc. sumy, którą niemiecki rząd przeznaczył po II wojnie światowej na wypłaty odszkodowań dla obywateli państw Europy Zachodniej, Stanów Zjednoczonych oraz Izraela.

– Sprawa odszkodowań została też podjęta na zgromadzeniu Rady Bezpieczeństwa ONZ. Prezydent Andrzej Duda na forum RB powiedział, że kraje, które wywołały wojnę, powinny wypłacić odszkodowania. O niewypłaconych reparacjach wojennych dla Polski dzięki Panu Posłowi coraz głośniej w Europie i na świecie...

– Istotnie, od niemal roku prace zespołu sejmowego ds. reparacji oraz podejmowane inicjatywy o charakterze międzynarodowym sprawiają, że w światowej prasie ukazują się niezwykle często publikacje poświęcone stratom Polski, odpowiedzialności Niemiec za II wojnę światową i kwocie potencjalnych odszkodowań oraz reparacji. Publikacje te przywracają właściwe proporcje sprawie wojny. Bo niestety, od dłuższego czasu widzimy próby zakłamywania prawdziwej historii II wojny światowej, roli w niej Niemców i innych narodów. W związku z tym coraz częściej słyszymy, że to Niemcy zaczynają przepraszać, przyznawać się do odpowiedzialności i tłumaczyć. To krok w dobrym kierunku, teraz musimy uczynić kolejne.

– Z Pańskiej inicjatywy powstał też list posłów siedmiu państw, w tym Anglii, Armenii czy Litwy, skierowany do komisarz praw człowieka Rady Europy w sprawie nierównego traktowania Polski w kwestii odszkodowań od Niemiec. Wśród pytań, które zadano w liście, jest m.in. i takie: „Czy europejskie prawo pozwala na różnicowanie kwot odszkodowania w zależności od narodowości osób, a nie skali przestępstwa, którego padli ofiarą?”. Czy ma Pan już jakąś odpowiedź w tej kwestii?

– Rzeczywiście, udało mi się przekonać 17 posłów z 7 europejskich krajów, aby wystąpić z taką inicjatywą. Teraz czekam z niecierpliwością na odpowiedź komisarz praw człowieka Rady Europy. Należy bowiem zwrócić uwagę, że sytuacja prawna osób, które zostały poszkodowane przez III Rzeszę, w szczególności z Europy Środkowej i Wschodniej, jest gorsza od sytuacji obywateli krajów Europy Zachodniej czy Izraela. Obywatele Polski i tej części Europy do dziś nie mają prawa do sądu, świadczenia, które im wypłacano, były śmiesznie niskie, bo ok. 150 euro na osobę. Dlatego pytamy komisarz praw człowieka Rady Europy: czy europejskie prawo pozwala na różnicowanie kwot odszkodowania w zależności od narodowości osób, a nie skali przestępstwa, którego padli ofiarą? Odpowiedź i ewentualne kroki prawne komisarz praw człowieka Rady Europy mogą mieć duże znaczenie dla dochodzenia odszkodowań indywidualnych ofiar i ich spadkobierców, na co liczę.

– Pod wpływem prac Pańskiego zespołu chyba jednak coś się zmienia, bo podczas niedawnych rozmów prezydenta Andrzeja Dudy z prezydentem Frankiem-Walterem Steinmeierem na Litwie prezydent Niemiec przyznał, że Polsce należą się odszkodowania.

– Rzeczywiście, pan prezydent Andrzej Duda podczas ważnych spotkań międzynarodowych czy spotkań z prezydentami innych krajów – zrobił to również w trakcie wystąpienia na forum Rady Bezpieczeństwa ONZ – podnosi sprawę odszkodowań i reparacji wojennych. Taka postawa prezydenta RP jest wielkim wsparciem naszych starań o reparacje wojenne. Dzięki tym staraniom zmienia się podejście wielu środowisk w Polsce i na świecie do reparacji. Widać także, że zaczyna się zmieniać postawa samych Niemców. Jest to proces, który też dostrzegam, i liczę, że doprowadzi on za jakiś czas do konkretnych rozmów o reparacjach wojennych.

– Tymczasem adwokatem Niemiec w sprawach odszkodowań dla Polski jest koalicja PO-PSL. Jak Pan Poseł sądzi, dlaczego?

– Trudno mi zrozumieć taką postawę, bo przecież skala krzywd doznanych podczas wojny przez każdą polską rodzinę była niewyobrażalna, a poza tym jest duże poparcie społeczne dla polskich starań o reparacje wojenne. Jeśli Niemcy nie chcą psuć relacji z Polską i Polakami, powinny wreszcie ten temat uregulować. Widać opozycja spod znaku PO-PSL bardziej martwi się o równowagę budżetu Niemiec aniżeli o wyrównanie krzywd swoim rodakom.

– Zauważył Pan Poseł niedawno, że stawianie „sprawy praworządności w Polsce” może mieć związek z polskim protestem przeciwko Nord Stream 2, jak również z naszym upominaniem się o odszkodowania za straty wojenne... Niedawno napisał też Pan list do prezes niemieckiego Federalnego Trybunału Sprawiedliwości Bettiny Limperg, w którym pyta Pan, czy jej obrona Małgorzaty Gersdorf nie ma związku ze stosunkiem Niemiec do kwestii reparacji dla Polski. I jaka była odpowiedź?

– Uważam, że w Niemczech działają także siły, które mają świadomość zagrożenia uzasadnionymi roszczeniami ze strony Polski, dlatego próbują ją przedstawiać jako kraj niedemokratyczny – po to, aby osłabić naszą pozycję międzynarodową i uciec przed podjęciem kluczowych rozmów. To kolejna odsłona niemieckiej gry na przeczekanie...

– Co, jeśli Niemcy zdecydowanie powiedzą „nie” na odszkodowania?

– Myślę, że dziś nie leży to w ich interesie, jeśli mają mieć ambicje bycia liderem UE i wzorem demokracji oraz przestrzegania praw człowieka. Brak wypełnienia zobowiązań za zbrodnie wojenne wobec Polski będzie im bardzo ciążył.

– Rok 1939 to również napaść ZSRS na Polskę. Straty, które poniósł nasz kraj w wyniku tej agresji, są również ogromne. Może nawet większe. Utraciliśmy niemal połowę naszego terytorium. Czy Polska będzie także zabiegała o odszkodowania ze strony Rosji?

– Uważam, że po przygotowaniu raportu o stratach wojennych zadanych Polsce przez Niemcy powinien też powstać raport o stratach zadanych Polsce przez ZSRS, a także w trakcie prawie 50-letniego okresu sowieckiej okupacji. Taka wiedza jest konieczna nie tylko dla historyków i dla nas samych – również dla jej politycznego wykorzystania w przyszłości, gdy pojawi się odpowiedni moment w relacjach polsko-rosyjskich.

Co zrobić z nieużywanym kościołem?

2018-12-17 21:03

vaticannews.va / Watykan

W przypadku kościołów, które zostały porzucone lub straciły swoje symboliczne znaczenie, ich desakralizacja jest jak najbardziej możliwa, ale nigdy nie jest dopuszczalna ich profanacja – stwierdził kard. Gianfranco Ravasi, prezentując opublikowany dziś dokument Papieskiej Rady ds. Kultury na temat zbywania i nowego przeznaczenia kościołów.

rafaelguitarforever/pixabay.com

Przewodniczący Rady przyznał, że w dawniejszych czasach duża liczba kościołów była wynikiem pewnego kontekstu społeczno-kulturowego. Dziś natomiast np. centra miast są prawie niezamieszkałe i pełnią funkcje administracyjne czy urzędnicze. Jako przykład podał Rzym, gdzie ponad połowa kościołów w centrum miasta jest nieużywana. Ale ze względu na to, że dla wielu osób, które przyjeżdżają je zobaczyć, pełnią funkcję symboliczną, nie można zmienić ich przeznaczenia. Jeżeli nawet straciły one swą funkcję sakralną, to nadal pozostają ważnymi miejscami z punktu widzenia duchowego i artystycznego.

Kard. Ravasi podkreślił, że dokument wskazuje także na wagę formacji przyszłych kapłanów czy nowych biskupów, aby byli dobrze przygotowani do zarządzania dobrami kulturalnymi oraz znali wagę i znaczenie historyczne i artystyczne dziedzictwa Kościoła. Błędy popełniane w tym zakresie biorą się bowiem często z braku kompetencji i świadomości.

Mówiąc o desakralizacji świątyni nowy dokument zwraca także uwagę na meble i inne wyposażenia. Stwierdza, że powinny być przeniesione do innego kościoła albo przechowywane w muzeum. Nie dotyczy to ołtarzy, które nigdy nie tracą swojego przeznaczenia i konsekracji. Jeżeli nie mogą być przeniesione do innego kościoła, winny być zniszczone.

Omawiając dla włoskiej agencji katolickiej SIR nowy dokument o zbywaniu i nowym przeznaczeniu kościołów, watykański hierarcha zaznaczył ważną rolę wspólnoty związanej z daną świątynią, która powinna mieć wpływ na decyzję dotyczącą jej przyszłości, tak, aby nie pozostawała ona tylko w gestii proboszcza czy biskupa. Rola wspólnoty parafialnej jest także ważna w podejmowaniu decyzji dotyczącej przeszłego przeznaczenia świątyni. W tej sprawie – zaleca dokument – należy współpracować z władzami cywilnymi oraz zasięgnąć rady osób kompetentnych w tej materii.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Franciszek złożył Polakom życzenia na Boże Narodzenie

2018-12-19 14:12

st (KAI) / Watykan

Niech przeżywanie Bożego Narodzenia pomoże wam przyjmować niespodzianki i wyzwania Boga – powiedział papież do pielgrzymów polskich pozdrawiając ich dzisiaj podczas audiencji ogólnej.

Grzegorz Gałązka

Oto słowa Ojca Świętego skierowane do Polaków:

Serdecznie witam polskich pielgrzymów. Drodzy bracia i siostry, życzę wam szczęśliwego Bożego Narodzenia, pełnego pokoju, miłości i pogody ducha, jakie przynosi nam Pan zrodzony między nami. Przeżywanie tajemnicy wcielonego Słowa niech wam pomoże przyjmować niespodzianki i wyzwania, przez które Jezus wzywa nas, byśmy wyszli z zagród naszej wygody, aby być z Nim i z tymi, których On kocha. Niech Bóg wam błogosławi!

Papieską audiencję streścił po polsku ks. prał. Paweł Ptasznik z Sekretariatu Stanu Stolicy Apostolskiej:

Zbliża się uroczystość Bożego Narodzenia. Narodzenie Boga w dziejach było pełne niespodzianek. Zaczyna się od Maryi, która z dziewicy stanie się matką. Józef jest powołany, by był ojcem dziecka, chociaż go nie zrodził i by dostosował swoje plany do Bożych zamysłów. Krótko mówiąc, Boże Narodzenie przynosi nieoczekiwane zmiany życiowe. A w noc Bożego Narodzenia przychodzi największa niespodzianka: Najwyższy to małe dziecko; Słowo Boże jest niemowlęciem, czyli „niezdolnym do mówienia”; witają Go prości pasterze, zaskoczeni przez aniołów podczas nocnej pracy. Tak też obchodzenie Bożego Narodzenia to przyjęcie na ziemi niespodzianek Nieba. Oznacza ono nową erę, w której życia się nie programuje, ale się je daje; już nie żyje się dla siebie, według własnych upodobań, ale dla Boga i z Bogiem, ponieważ od tamtego Narodzenia Bóg jest Bogiem-z-nami. Przeżywać Boże Narodzenie to dać się wstrząsnąć Jego zaskakującą nowością. Jeśli Święta Bożego Narodzenia pozostają jedynie miłym świętem tradycyjnym, w którego centrum będziemy my sami, a nie On, to będzie zmarnowana okazja. Przeżyjemy je dobrze, jeśli podobnie jak Józef, znajdziemy miejsce na milczenie; jeśli, podobnie jak Maryja, powiemy Bogu „Oto jestem”; jeśli, podobnie jak Jezus, będziemy blisko tych, którzy są samotni; jeśli, tak jak pasterze, opuścimy nasze zagrody, aby być z Jezusem. Boże Narodzenie będzie wówczas, gdy w ubogiej grocie Betlejem znajdziemy światło.

W dzisiejszej audiencji udział wzięła między innymi młodzież i wychowawcy z klasy III Gimnazjum przy Szkole Podstawowej nr 221 w Warszawie, a także pielgrzymi indywidualni z kraju i zagranicy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem