Reklama

W kryzysie macierzyństwa

2018-09-12 10:40

Małgorzata Czekaj
Niedziela Ogólnopolska 37/2018, str. 46

Archiwum „Kananejki”
Od lewej: ks. Zygmunt, Anna, Joanna i Michał – przedstawiciele grupy „Kananejka”

Kobieta kananejska krzyczała za Jezusem, aby uratować swoje dziecko. Nawet gdy inni uważali, że jest to pozbawione sensu, ona wytrwale szła za Nim, domagając się pomocy – mówią Joanna i Michał Skoczylasowie, pomysłodawcy inicjatywy „Kananejka”.

Jestem żoną i matką. Jakiś czas temu poroniłam. Wkrótce okazało się, że nawet przy wsparciu najbliższych nie potrafię sobie poradzić z konsekwencjami tego wydarzenia. Zbieg różnych okoliczności sprawił, że trafiłam do księdza, który pomógł mi odzyskać spokój ducha” – czytamy w świadectwie Joanny.

Znaleźć pomoc

Później przez Kraków przetoczyła się fala czarnych marszów. – Było nam przykro, bo nie wiedzieliśmy, jak zareagować na te wydarzenia – wspomina pani Joanna. I opowiada: – Zaczęliśmy o tym rozmawiać ze znajomymi. W jednej z dyskusji pojawił się zarzut: jak to jest, że Kościół każe kobietom rodzić, a jak się pojawiają problemy, to kobiety zostają same? Tymczasem ja z własnego doświadczenia wiedziałam, że ta pomoc jest, jednak nie każdy o niej wie i potrafi do niej dotrzeć. Z mężem pomyśleliśmy, że skoro my zupełnie przypadkiem trafiliśmy na księdza, który umiał pomóc, to zapewne jest więcej takich miejsc. Zaczęliśmy zbierać adresy. Mieliśmy nadzieję, że pomoże to chociaż jednej osobie będącej w trudnej sytuacji związanej z macierzyństwem bądź zastanawiającej się nad aborcją.

Proboszcz z parafii na krakowskich Dębnikach ks. Zygmunt Kostka SDB chętnie podchwycił ideę państwa Skoczylasów. Od początku wspiera małżeństwo, przekazując odpowiednie kontakty, m.in. do poradni bioetycznej. Joanna i Michał stworzyli listę miejsc w Krakowie, gdzie kobiety mogą uzyskać pomoc duchową, psychologiczną i organizacyjną w przypadku trudnej ciąży, poronienia lub aborcji. Umieścili ją na stronie internetowej i dali ogłoszenie do gazetki parafialnej.

Reklama

– Zaczęli się do nas odzywać ludzie z pytaniami o wsparcie kobiet w innych sytuacjach kryzysowych – takich, które zostały zgwałcone, zmagają się z uzależnieniem lub są współuzależnione, mają kłopoty wychowawcze lub po urodzeniu dziecka nie radzą sobie z nową sytuacją.

W ten sposób poszerzył się cel inicjatywy. Obejmuje ona teraz wszystkie kobiety, które doświadczają jakiegokolwiek kryzysu macierzyństwa: matki po śmierci dziecka, kobiety z doświadczeniem aborcji, przeżywające niepomyślną diagnozę prenatalną, rodzinne kryzysy, choroby w rodzinie czy trudności z poczęciem.

Chronić życie

Gdy do Skoczylasów dołączyły kolejne osoby pragnące pomóc, zawiązała się grupa, dla której wybrali nazwę „Kananejka”. – Kobieta kananejska krzyczała za Jezusem, aby uratować swoje dziecko. Nawet gdy inni uważali, że jest to pozbawione sensu, ona wytrwale szła za Nim, domagając się pomocy – wyjaśniają. Każda osoba wnosi w grupę swój osobisty wkład. Jedni szukają nowych miejsc udzielających wsparcia i publikują adresy, drudzy opracowują i redagują teksty informacyjne, jeszcze inni podejmują modlitwę wstawienniczą w nadesłanych intencjach. – Na spotkaniach rozmawiamy, jak rozwijać naszą inicjatywę, aby skutecznie dotrzeć do ludzi z pozytywnym przekazem pro-life. To otwarta grupa, w każdej chwili można do nas dołączyć, wystarczy się zgłosić przez formularz kontaktowy na stronie – zachęcają Joanna i Michał. Przekonują: – Wiemy, że los dziecka poczętego zależy od matki, dlatego chcemy wspierać kobiety, przekazując informacje o tym, gdzie w razie kryzysu mogą znaleźć pomoc. Wierzymy, że kobieta, która ma oparcie, podejmie dobre decyzje dla siebie i dziecka. Niestety, zdarza się, że ludzie, gdy przeżywają trudne chwile w życiu, napotykają dodatkowe problemy, również ze strony niektórych księży. Zniechęcają się wtedy lub wrogo nastawiają do Kościoła. Tym bardziej więc chcemy, by jak najwięcej osób się dowiedziało, że są w Kościele miejsca, gdzie można otrzymać stosowne wsparcie z zachowaniem intymności i poszanowaniem kobiecej wrażliwości.

Strona www.kananejka.pl ma być pomocą nie tylko dla kobiet, ale i dla kapłanów. Grupa przygotowała wizytówki z adresem strony internetowej, które duchowny może mieć np. w konfesjonale, by (jeśli uzna to za potrzebne) móc je wręczyć kobiecie po spowiedzi św. i zachęcić ją do szukania pomocy.
W tej chwili baza adresów zawiera informacje m.in. o Mszach św. w intencjach specjalnych, modlitwach wstawienniczych, spotkaniach, wspólnotach, poradniach, telefonach zaufania, prorodzinnych inicjatywach i centrach pomocy; obejmuje obszar Krakowa i całej Polski. Bezpośrednio przez stronę można poprosić o modlitwę. Członkowie „Kananejki” zapewniają pełną dyskrecję.

Tagi:
rodzina

W trosce o rodzinę

2018-11-14 11:44

Katarzyna Krawcewicz
Edycja zielonogórsko-gorzowska 46/2018, str. IV

Fundacja Centrum Rodziny w Zielonej Górze troszczy się o przyszłych i świeżo upieczonych rodziców oraz ich maluszki. Najbliższe lata to wielkie wyzwanie – budowa Centrum Rodziny wraz z hospicjum perinatalnym

Maciej Krawcewicz
Marzy nam się miejsce, w którym będzie można bardzo szeroko zaopiekować się przyszłymi rodzicami – mówią Joanna Habura i Julita Hypki

Podobno potrzeba całej wioski, żeby wychować dziecko. Zresztą nawet jeśli nie wioski, to chyba każdy rodzic nieraz rozglądał się wokół w poszukiwaniu pomocy, rady, pocieszenia – wymieniać można długo. Babcia (czy też inna bliska osoba) mieszkająca w pobliżu i mająca czas w wielu przypadkach jest luksusem. A przecież rodzice muszą mierzyć się też z sytuacjami, kiedy babcina mądrość już nie wystarczy. O tym wszystkim opowiadają Joanna Habura – położna i prezes Fundacji Centrum Rodziny oraz Julita Hypki – doula i promotor karmienia piersią.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Klasztor Pięciu Braci musiał być gdzieś na terenie dzisiejszego Międzyrzecza

2018-11-13 16:20

Kamil Krasowski

Pierwsi Męczennicy Polski – święci Benedykt, Jan, Mateusz, Izaak i Krystyn są patronami naszej diecezji. 13 listopada w Kościele w Polsce obchodzimy ich liturgiczne wspomnienie.

Karolina Krasowska
Wszędzie mówi się o Świętych Męczennikach z Międzyrzecza – wspominają o tym kroniki i lokują klasztor w Międzyrzeczu.

Pierwsi dwaj przybyli z Włoch, troje pozostałych było Polakami. Przybyli na nasze ziemie na początku 1002 r., by prowadzić pustelniczy tryb życia, a przede wszystkim pracę misyjną wśród pogańskich Słowian, co było wspólną decyzją i pragnieniem cesarza Ottona III i króla Bolesława Chrobrego. W nocy z 10 na 11 listopada 1003 r. zostali napadnięci przez zbójców i zamordowani w swoim eremie. Co do jego lokalizacji istnieją dwie główne hipotezy. Część badaczy twierdzi, że klasztor Pięciu Braci Męczenników znajdował się we wsi Święty Wojciech. Inni, wśród nich dr Andrzej Kirmiel, dyrektor Muzeum Ziemi Międzyrzeckiej w Międzyrzeczu, przekonują, że znajdował się on gdzieś na terenie dzisiejszego Międzyrzecza. - Idea lokująca klasztor we wsi Święty Wojciech pojawiła się dopiero po II wojnie światowej. Wynikało to głównie z faktu, że kojarzono nazwę Święty Wojciech z osobą św. Wojciecha i dlatego tam poszukiwano eremu, jednak mimo trzech dużych sezonów archeologicznych żadnych śladów tam nie znaleziono. Poza tym nazwa Święty Wojciech jako wioska pojawia się dopiero w drugiej połowie XIII w. – wyjaśnia dr Andrzej Kirmiel. - Klasztor musiał być gdzieś na terenie dzisiejszego Międzyrzecza. Ówczesny Międzyrzecz miał ok. 2 – 3 ha powierzchni, więc ci wszyscy, którzy mówią, że klasztor był w pewnym oddaleniu pewnie przenoszą wielkość dzisiejszego 20 – tysięcznego miasta na przestrzeń, którą zajmował 1000 lat temu i wydaje im się, że miejscowość Święty Wojciech jest w pewnym oddaleniu. W realiach XI – wiecznego Międzyrzecza „pewne oddalenie” mogło być po drugiej stronie rzeki Obry, na międzyrzeckim rynku, pod którym jest potężny średniowieczny cmentarz albo jeszcze w innym miejscu. Poza tym wszędzie mówi się o Świętych Męczennikach z Międzyrzecza – wspominają o tym kroniki i lokują klasztor w Międzyrzeczu. Dlatego poprzez wystawę, którą mamy w muzeum staramy się o tym mówić. Podsumowujemy tę wiedzę, która jest nam w tej chwili dana i wyciągamy z tego wnioski. Zależy nam też na tym, żeby pielgrzymi, którzy jadą do Rokitna, przyjeżdżali również do Międzyrzecza, bo to są te dwa miejsce, gdzie bije chrześcijańskie serce regionu. Stąd się chrystianizacja tej części dzisiejszej Polski rozpoczęła i jeżeli chcemy szukać tożsamości lubuskiej czy ją budować, bo jak mówią niektórzy ona dopiero powstaje, to nie da się w jej budowaniu pominąć takich miejsc jak Rokitno czy Międzyrzecz – dodaje dyrektor Muzeum Ziemi Międzyrzeckiej.

Warto dodać, że kult męczenników zaczął się już od ich pogrzebu, na który przybył biskup poznański Unger. Wkrótce potem, w 1008 lub 1009 r., a więc ok. 5 lat po tragicznych wydarzeniach, św. Brunon z Kwerfurtu spisał „Żywot Pięciu Braci”. Są to pierwsi męczennicy polscy wyniesieni na ołtarze. W poczet świętych wpisał ich papież Jan XVIII. Patronują diecezji zielonogórsko - gorzowskiej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Franciszek: prawda, to życie jako dzieci Boże

2018-11-14 10:23

st (KAI) / Watykan

„Nie mówić fałszywego świadectwa, to znaczy żyć jako dzieci Boże, pozwalając, aby w każdym czynie ukazywało się, że Bóg jest Ojcem i że można Jemu zaufać” - powiedział Ojciec Święty podczas dzisiejszej audiencji ogólnej. Kontynuując cykl na temat Dekalogu Ojciec Święty mówił dzisiaj o ósmym przykazaniu - „Nie będziesz mówił przeciw bliźniemu twemu kłamstwa jako świadek”. Jego słów na placu św. Piotra wysłuchało dzisiaj około 10 tys. wiernych.

Grzegorz Gałązka

Franciszek przypomniał katechizmową definicję ósmego przykazania, stwierdzającą, iż zabrania ono „fałszowania prawdy w relacjach z drugim człowiekiem”. Wskazał, że życie w komunikacji nieautentycznej jest poważnym wykroczeniem, ponieważ uniemożliwia utrzymywanie relacji, a zatem miłość. Dodał, że mówienie prawdy nie oznacza tylko szczerości, czy dokładności i przestrzegł przed wyjawianiem tajemnic osobistych, rodzących plotki i niszczących jedność między ludźmi.

Ojciec Święty podkreślił, że sformułowanie ósmego przykazania odnosi do języka sądowego i przywodzi na myśl sąd Piłata nad Jezusem w godzinie Męki Pańskiej. Stwierdził, iż Jezus swoim sposobem umierania objawia nam Ojca, Jego miłość miłosierną i wierną, a prawda znajduje swoje pełne urzeczywistnienie w osobie samego Jezusa. „W każdym swoim czynie człowiek potwierdza lub zaprzecza tej prawdzie. Od małych sytuacji codziennych po decyzje bardziej wymagające. Ale jest to ta sama logika: logika, której uczą nas rodzice i dziadkowie, gdy nam mówią, byśmy nie kłamali” - zaznaczył papież.

Franciszek przypomniał, że chrześcijanie są powołani, aby swoim sposobem życia świadczyć o Jezusowej prawdzie. Jest ona bowiem cudownym objawieniem Boga, Jego ojcowskiego oblicza i Jego bezgranicznej miłości. „Prawda ta odpowiada ludzkiemu rozumowi, choć go nieskończenie przewyższa, ponieważ jest darem, który zstąpił na ziemię i jest ucieleśniony w Chrystusie ukrzyżowanym i zmartwychwstałym. Ukazują ją ci, którzy do Niego należą i przejawiają Jego postawy” - powiedział Ojciec Święty.

Kończąc swoją katechezę papież powiedział: „Nie mówić fałszywego świadectwa, to znaczy żyć jako dzieci Boga, który nigdy nie zarzecza samemu sobie, nigdy nie mówi kłamstw, żyć jako dzieci Boga pozwalając, aby w każdym czynie ukazywało się, że Bóg jest Ojcem i że można Jemu zaufać. Ufam Bogu, to jest wspaniała prawda, z tego rodzi się bycie prawdziwym a nie kłamcą”.

Oto tekst papieskiej katechezy w tłumaczeniu na język polski:

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

W dzisiejszej katechezie zajmiemy się ósmym słowem Dekalogu: „Nie będziesz mówił przeciw bliźniemu twemu kłamstwa jako świadek”.

To przykazanie, jak mówi Katechizm – „zabrania fałszowania prawdy w relacjach z drugim człowiekiem” (n. 2464). Życie w komunikacji nieautentycznej jest poważnym wykroczeniem, ponieważ uniemożliwia utrzymywanie relacji, a zatem miłość. Tam gdzie jest kłamstwo, nie ma miłości. A kiedy mówimy o komunikowaniu się między ludźmi, mamy na myśli nie tylko słowa, ale i gesty postawy, a nawet milczenie i uniki. Człowiek mówi tym wszystkim, czym jest i co czyni. Wszyscy żyjemy komunikując się i stale jesteśmy zawieszeni między prawdą a kłamstwem. Ale co to znaczy powiedzieć prawdę? Czy to znaczy być szczerym? Czy może dokładnym? W istocie to nie wystarcza, bo można uczciwie tkwić w błędzie, lub można być dokładnym w szczegółach, ale nie zrozumieć sensu całości. Czasami się usprawiedliwiamy, mówiąc: „Ale powiedziałem, tak, jak czułem!”. Tak, ale dokonałeś absolutyzacji twojego punktu widzenia. Lub: „powiedziałem tylko prawdę!”. Być może, ale ujawniłeś sprawy osobiste lub poufne. Jakże wiele plotek niszczy jedność z powodu niestosowności lub braku delikatności! Co więcej - plotki zabijają, a mówi to w swoim liście św. Jakub apostoł. Plotkarka czy też plotkarz to osoby zabijające, bo język zabija jak nóż, są terrorystami, bo językiem rzucają bombę i uciekają. A to niszczy dobre imię drugiej osoby – oni spokojnie odchodzą. Pamiętajmy: plotkowanie to jakby zabijać.

Ale zatem: co to jest prawda? Jest to pytanie zadane przez Piłata, właśnie wtedy, gdy Jezus, stojąc przed nim wypełniał ósme przykazanie (por. J 18,38). W istocie słowa „Nie będziesz mówił przeciw bliźniemu twemu kłamstwa jako świadek”, odnoszą się do języka sądowego. Punktem kulminacyjnym Ewangelii jest opis męki, śmierci i zmartwychwstania Jezusa: jest to zatem opis pewnego procesu, wykonania wyroku i bezprecedensowego następstwa.

Jezus przesłuchiwany przez Piłata, mówi: „Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie” (J 18,37). I to „świadectwo” Jezus daje poprzez swoją mękę i śmierć. Święty Marek Ewangelista mówi, że „Setnik, który stał naprzeciw, widząc, że w ten sposób oddał ducha, rzekł: «Prawdziwie, ten człowiek był Synem Bożym»” (15,39). Tak, bo był konsekwentny i swoim sposobem umierania Jezus objawia Ojca, Jego miłość miłosierną i wierną.

Prawda znajduje swoje pełne urzeczywistnienie w osobie samego Jezusa (por. J 14,6), w Jego sposobie życia i śmierci, będącego owocem Jego relacji z Ojcem. On zmartwychwstały daje nam również to życie jako dzieci Boże, posyłając Ducha Prawdy, który świadczy w naszych sercach o tym, że Bóg jest naszym Ojcem (por. Rz 8,16).

W każdym swoim czynie człowiek potwierdza lub zaprzecza tej prawdzie. Od małych sytuacji codziennych po decyzje bardziej wymagające. Ale jest to ta sama logika: logika, której uczą nas rodzice i dziadkowie, gdy nam mówią, byśmy nie kłamali.

Postawmy sobie pytanie: o jakich prawdach świadczą uczynki nas, chrześcijan, nasze słowa i nasze decyzje? Każdy może zadać sobie pytanie: czy jestem świadkiem prawdy czy też kłamcą przebranym za człowieka prawdomównego? Chrześcijanie nie są kobietami i mężczyznami wyjątkowymi. Ale są jednak dziećmi Ojca Niebieskiego, który jest dobry i ich nie zawodzi, umieszczając w ich sercu miłość do braci. Tej prawdy nie głosi się zbytnio słowami. Jest to sposób życia, widoczny w każdym poszczególnym czynie (por. Jk 2,18). Ten mężczyzna jest prawdziwym mężczyzną, ta kobieta jest prawdziwą kobietą i widać, że ona działa prawdziwie, mówi prawdę, to piękny sposób, aby tego doświadczyć.

Prawda to cudowne objawienie Boga, Jego ojcowskiego oblicza i Jego bezgranicznej miłości. Prawda ta odpowiada ludzkiemu rozumowi, choć go nieskończenie przewyższa, ponieważ jest darem, który zstąpił na ziemię i jest ucieleśniony w Chrystusie ukrzyżowanym i zmartwychwstałym. Ukazują ją ci, którzy do Niego należą i przejawiają Jego postawy.

Nie mówić fałszywego świadectwa, to znaczy żyć jako dzieci Boga, który nigdy nie zarzecza samemu sobie, nigdy nie mówi kłamstw, żyć jako dzieci Boga pozwalając, aby w każdym czynie ukazywało się, że Bóg jest Ojcem i że można Jemu zaufać. Ufam Bogu, to jest wspaniała prawda, z tego rodzi się bycie prawdziwym a nie kłamcą. Dziękuję!

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem