Reklama

Z Watykanu

2018-09-12 10:40


Niedziela Ogólnopolska 37/2018, str. 4

Ojciec Święty do Polaków

Słowa na nowy rok szkolny

Witam serdecznie uczestniczących w audiencji Polaków. Dzisiaj szczególnie pozdrawiam dzieci i młodzież, które rozpoczęły nowy rok szkolny, także ich rodziców i wychowawców. Niech będzie on dla was czasem zdobywania wiedzy, mądrości i życiowego doświadczenia. Pamiętajcie o codziennej modlitwie i o udziale we Mszy św. w każdą niedzielę. Niech Matka Boża, której urodziny będziemy obchodzili w Jej święto przypadające w sobotę (8 września – przyp. red.), pomaga wam wszystkim we wzrastaniu do świętości. Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

RV

Prizren-Prisztina

Nowa diecezja w kraju muzułmańskim

W liturgiczne wspomnienie św. Teresy z Kalkuty Ojciec Święty podniósł do rangi diecezji administrację apostolską Prizren, która od tej pory będzie się nazywała Prizren-Prisztina, a jej pierwszym biskupem został dotychczasowy administrator apostolski – bp Dodë Gjergji. W komunikacie Biura Prasowego Stolicy Apostolskiej podkreślono, że akt ten jest odtworzeniem diecezji, która istniała już historycznie. Będzie ona podlegała bezpośrednio Stolicy Apostolskiej. Katolicy stanowią zaledwie ok. 3 proc. mieszkańców Kosowa, 5 proc. należy do Cerkwi prawosławnej, zaś ponad 90 proc. wyznaje islam.

RV

Lody od Ojca Świętego

Papieski jałmużnik wśród dzieci

Papieski jałmużnik kard. Konrad Krajewski udał się do dzieci imigrantów uratowanych pod koniec sierpnia br. na Morzu Śródziemnym, przebywających w ośrodku „Mondo Migliore” w Rocca di Papa niedaleko Rzymu, i zawiózł im lody od Ojca Świętego – podała włoska agencja katolicka SIR. Migranci i ich dzieci rozpoczęli naukę języka włoskiego, starając się włączyć w życie środowiska, do którego zostali przyjęci.

Reklama

RV

Audiencja generalna

O prawdziwym i fałszywym odpoczynku

Podczas audiencji generalnej 5 września br. Papież powiedział: – Kiedy otwieramy serce na Opatrzność i odkrywamy, że prawdą jest to, co mówi Psalm: „Dusza moja spoczywa tylko w Bogu” (62, 2), wówczas życie staje się piękne i zaczyna się autentyczny odpoczynek. W swojej katechezie Ojciec Święty mówił o trzecim przykazaniu Bożym, dotyczącym dnia odpoczynku.

Franciszek zauważył, że istnieje odpoczynek prawdziwy i fałszywy. Przypomniał, że rozrywka stała się dziś niemal celem życia wielu ludzi, ale „chociaż człowiek nigdy nie odpoczywał tak wiele jak dzisiaj, to jednak nigdy nie doświadczył tyle pustki co dzisiaj!”.

Ojciec Święty wskazał, że zgodnie z przykazaniem odpoczynek powinien być czasem kontemplacji, uwielbienia, aby spojrzeć na rzeczywistość i powiedzieć: jakże piękne jest życie! – Odpoczynkowi jako ucieczce od rzeczywistości Dekalog przeciwstawia odpoczynek jako błogosławieństwo rzeczywistości – podkreślił Franciszek. Jednocześnie zwrócił uwagę, że dla chrześcijan centrum dnia Pańskiego – niedzieli jest Eucharystia, co znaczy „dziękczynienie”. – To jest dzień, aby powiedzieć Bogu: dziękuję Ci za życie, za Twoje miłosierdzie, za wszystkie Twe dary. Niedziela nie jest dniem, aby przekreślić inne dni, ale aby je przypomnieć, błogosławić je i pogodzić się z życiem, mówiąc: życie jest cenne; nie jest łatwe, czasami jest bolesne, ale jest cenne – powiedział Papież.

KAI

Papież Franciszek powiedział

Chrześcijanin oskarża siebie, a nie innych

Na konieczność dostrzeżenia własnych braków, uznania swej grzeszności, by można było kroczyć drogą wiary, wskazał Papież podczas porannej Eucharystii w Domu św. Marty. W swojej homilii nawiązał do fragmentu Ewangelii mówiącego o cudownym połowie ryb i powołaniu Apostołów (Łk 5,?1-11).

Ojciec Święty zauważył, że stosunkowo łatwo mówić nam o naszej grzeszności ogólnikowo, trudniej natomiast nazwać ją konkretnie, po imieniu. Oskarżenie siebie to odczuwanie własnej nędzy, poczucie się nieszczęśliwym, ubogim przed Bogiem. Chodzi o uczucie wstydu, o coś, co dzieje się nie w słowach, ale w sercu. Jest to konkretne doświadczenie, jak wtedy, gdy Piotr mówi Jezusowi, aby odszedł od niego, bo jest grzesznikiem. Piotr naprawdę poczuł się grzesznikiem, a następnie zbawionym. Zbawienie, które przynosi nam Jezus, potrzebuje tego szczerego wyznania własnych grzechów – zauważył Franciszek. Podkreślił on konieczność szczerego wyznania grzechów, z sercem skruszonym, nietraktowania tego jako zabiegu kosmetycznego. Nauczenie się oskarżania samego siebie jest łaską – powiedział. – Znakiem, że dana osoba nie potrafi się oskarżyć, jest przyzwyczajenie do oskarżania innych, do obmawiania innych, wciskanie nosa w życie innych. To zły znak – podsumował Ojciec Święty.

RV

Duszpasterska wizyta, duszpasterska szansa

Agnieszka Dziarmaga
Edycja kielecka 3/2004

Graziako/Niedziela
Kapłan podąża z wizytą kolędową

Gdy ksiądz chodzi po kolędzie, w pogotowiu jest cały blok albo cała ulica. Kobiety zwalniają się z pracy, aby na czas przygotować stół przykryty obrusem, kropidło, naczynie z wodą święconą, pasyjkę i świece. Dzieciaki na gwałt uzupełniają zeszyty do religii albo gwarem wypełniają klatki schodowe, by co chwilę meldować pod „którym ksiądz jest numerem”. W blokach, w wielkich parafiach wizyta trwa krótko, najwyżej kilka minut. Jedni nie kryją irytacji: Na co komu taka kolęda? Czy coś z niej wynika? Inni bronią księży: przecież parafia liczy 15 tys. osób - musi wystarczyć krótka modlitwa i wymiana kilku zdań. Tak czy owak, nie milkną dyskusje wokół celowości kolędy.

Skąd się wzięła

O chodzących po kolędzie księżach pisał już Mikołaj Rej wkładając w usta wójta krytykę plebana: „... potym bieży po kolędzie / w każdym kącie dzwonić będzie / Więc woła Illuminare / a ty chłopku musisz dare...”. Skąd się jednak wziął zwyczaj duszpasterskich wizyt, trudno ustalić.
W starożytnym Rzymie odwiedzano się w styczniowe kalendy (callandae), zaczynające nowy rok. Wiadomo także, że wyraz „kolęda”, który do Polski dotarł za pośrednictwem Czechów, oznaczał pierwotnie pieśń noworoczną, śpiewaną podczas odwiedzania z tej okazji wiejskich gospodarzy.
Kościół zaadaptował te ludowe zwyczaje, łącząc je z błogosławieństwem domów w uroczystość Trzech Króli. A że nie dałoby się tego dnia odwiedzić wszystkich, wizyta rozłożyła się na czas poświąteczny.
Niemiecka i polska tradycja każe z okazji Trzech Króli napisać poświęconą kredą na drzwiach domów „K+M+B” (lub „C+M+B”) i datę roczną. Litery nie tyle są, jak zazwyczaj się uważa, skrótem od tradycyjnych imion Trzech Króli, lecz od łacińskiego Christus mansionem benedicat (lub polskiego: Chrystus Mieszkanie Błogosławi).
Dziś wizyta duszpasterska to nie tylko błogosławieństwo, ale może przede wszystkim spotkanie duszpasterza z parafianami. Przygotowanie do takiej wizyty powinno przebiegać w dwóch wymiarach: duchowym i zewnętrznym przygotowaniu domu.

... i jak przebiega?

Odwiedziny duszpasterskie mają charakter domowej liturgii. Rozpoczynają się od obrzędu błogosławieństwa rodzin (w czterech wersjach) ze wspólną modlitwą i ewentualnie rozważaniem Słowa Bożego. Niekiedy wizyta rozpoczyna się od zaintonowania kolędy, którą wraz z domownikami (i czasami ministrantami) śpiewa kapłan. Witając się słowami „pokój temu domowi” życzy, aby stale był w tym domu obecny Chrystus, który przychodząc na świat przyniósł ludziom pokój. Po tym pozdrowieniu następuje modlitwa o błogosławieństwo Boże dla całej rodziny i obrzęd błogosławieństwa mieszkania z pokropieniem wszystkich obecnych wodą święconą.
Podczas wizyty powinien być czas na rozmowę duszpasterza z wiernymi, przedstawienie księdzu rodzinnych radości i problemów; jest możność zademonstrowania osiągnięć szkolnych pociech, czy też ich udziału w parafialnych ruchach.
Dziś jednak często dominuje pesymizm. Biedniejemy, wielu traci pracę i stać ich na skromną lub żadną ofiarę. Wstydzimy się tego, bo przecież chcemy złożyć jakiś datek na potrzeby najbliższej nam wspólnoty. Zatem „ ile dać?”, staje się często przedmiotem długich dysput i przysłania zupełnie inne możliwości, jakie stwarzają odwiedziny księdza w naszym domu.
Na ogół nie wiemy też, dlaczego i po co duszpasterze zapisują coś w swoich kartotekach. Czyżby spisywali wysokości ofiar, albo liczyli „pogłowie”? Tymczasem księża tłumaczą, że informacje zebrane podczas kolędy pozwalają na rozeznanie potrzeb danej rodziny, uregulowanie jej spraw dotyczących życia sakramentalnego (np. stwierdzenie pożycia w związku niesakramentalnym).
- Dokładne przestudiowanie kartotek przed kolędą było dla mnie zawsze bardzo cenną sugestią - wyjaśnia ks. Dariusz Gącik, notariusz Kurii diecezjalnej w Kielcach. - Wynikało z nich np., że ktoś z rodziny jest poważnie chory, że jest w niej problem alkoholowy albo, że ludzie żyją bez ślubu. Znając te fakty mogłem odpowiednio przygotować się do rozmowy. I zdarza się, że wizycie duszpasterskiej towarzyszą naprawdę budujące doświadczenia - jej owocem jest np. chrzest dziecka, przystąpienie do sakramentu pokuty po długim okresie przerwy, zawarcie zawiązku małżeńskiego, albo skierowanie do rodziny konkretnej pomocy materialnej. Ogólnie - „powrót do praktyki wiary”, jak mówią księża.
Niekiedy, z myślą o swych następcach, szczególnie w miejskich parafiach, duszpasterze przekazują sobie uwagi zabawne i nietypowe, np. gdzie można liczyć na posiłek. Chociaż, co do posiłku, to w miastach brakuje zupełnie nań czasu - chyba że jest to naprawdę ostatnie mieszkanie w tym dniu.
- Dzień chodzącego z wizytą duszpasterską księdza przedstawia się zazwyczaj tak - wyjaśnia ks. D. Gącik. - Rano katecheza w szkole, powrót na obiad lub nieco później, przejrzenie kartotek i już ok. 15.00 rozpoczynamy wizytę duszpasterską. Kończymy zwykle ok. 21.00 - 21.30. Potem ewentualnie jakaś kolacja i przygotowanie się do katechezy na następny dzień. Czasem przez tydzień zdarzało mi się nie odsuwać zaciągniętych na noc zasłon…

Po co w ogóle takie odwiedziny

W Kodeksie Prawa Kanonicznego odnajdujemy kan. 529 § 1, który mówi: „Pragnąc dobrze wypełnić funkcję pasterza, proboszcz powinien starać się poznać wiernych powierzonych jego pieczy. Winien zatem nawiedzać rodziny, uczestnicząc w troskach wiernych, zwłaszcza niepokojach i smutku oraz umacniając ich w Panu, jak również - jeżeli w czymś nie domagają - roztropnie ich korygując”.
Wizyta duszpasterska jest dobrym sposobem realizacji tej „funkcji pasterza”. Ks. D. Gącik przestrzega przed nazywaniem jej kolędą. Bo kolęda dotyczy tylko okresu Bożego Narodzenia i choć jest umocniona w Polsce silną tradycją, nie należy ograniczać możliwości wyboru przez proboszcza innego czasu.
Coraz częściej dzieje się tak w wielkich miejskich parafiach, gdzie wizytę rozpoczyna się na początku Adwentu - np. w kieleckiej parafii św. Maksymiliana. - Siła tradycji jest tak wielka, że ludzie oburzają się na tę praktykę. A nie ma ku temu podstaw - wyjaśnia ks. Gącik, zalecając wyrozumiałość wobec realiów konkretnej parafii. W innych diecezjach spotkać można daleko bardziej nowatorskie praktyki, np. odwiedzanie parafian przez cały rok w dwa wybrane dni tygodnia. Wówczas są to wizyty rzeczywiście długie. Ale u nas… - My pochodzimy z Bielin, Wilkowa, Lisowa - tłumaczą parafianie ze św. Maksymiliana - w naszych wsiach nie rozbierało się choinki, dopóki ksiądz nie przyszedł po kolędzie. To i niełatwo przywyknąć...

Jak to jest w naszej diecezji

Diecezja kielecka ma w zdecydowanej większości charakter rolniczy, gdzie na dobre zakorzenił się obyczaj celebrowania kolędy. Nie ma mowy o krótkich odwiedzinach. Ksiądz musi wysłuchać tego, co ludzie mają mu do powiedzenia, czasem pokosztować ciast upieczonych na tę okazję, „omodlić” nowe domowe sprzęty, skorzystać z transportu organizowanego przez parafian. Pan Stanisław z Morawicy nie wyobraża sobie, żeby ksiądz chodził na piechotę albo jeździł własnym samochodem. - To jedyna okazja, żeby z księdzem bliżej pogadać, poznać go. No i nie wypada - kwituje krótko. - Co ksiądz, to ksiądz.
- Dla mnie kolęda jako ciągłe pogłębianie relacji z parafianami, ma duży sens - wyjaśnia ks. prob. Marian Gawinek. - W takiej parafii jak Stojewsko, ksiądz zna wszystkich i wszyscy znają księdza, więc tym bardziej jest o czym porozmawiać. Odwiedzanie rodzin i domów odbywa się na sposób tradycyjny, w ciągu godziny mniej więcej są to cztery „numery”. Księdza poprzedzają zawsze ministranci, którzy zaśpiewają gospodarzom kolędę. Pan domu czeka przed bramą, zaprasza do wysprzątanego wnętrza. Z księdzem starają się spotkać wszyscy domownicy. Ludzie chcą się wygadać; mówią, że coraz trudniej im o nadzieję, rolnictwo jest bez szans. Ale ostatnio obserwuję, że część młodych zaczyna osiedlać się w rodzinnej parafii, głównie za sprawą dobrze prosperującego zakładu drzewnego.
Jednak i na kieleckiej wsi w tradycję wkraczają realia. - Ja z kolędą chodzę od rana, więc uwijamy się dość szybko - wyjaśnia ks. Jerzy Siemiński, proboszcz z Mieronic k. Wodzisławia. - Dlaczego? To proste. Ludzie nie pracują prawie w 100%, więc można odwiedzać ich od rana. W parafii Mieronice, liczącej ok. 1300 osób, kolęda trwa ok. 15 dni. Chociaż ludzie są ubodzy, to absolutnie nie spotkałem się z mniejszą niż kiedyś serdecznością. Chcą księdza zatrzymać jak najdłużej, wygadać się. Panuje zupełnie wyjątkowa atmosfera - inna, nie naznaczona takim pośpiechem, jak np. wspominam z Kielc czy Pińczowa.
Kolęda, choć nieraz krytykowana za jej formę, jawi się jako szansa i propozycja. Otwarte drzwi domów, tradycja staropolskiej gościnności i wreszcie zaproszenie do rewizyty - bo taki sens ma przecież jakakolwiek wizyta - stwarzają wielkie możliwości. Warto z nich skorzystać.

Wydarzyło się podczas kolędy...

Państwu N. pomyliła się data wizyty księdza, więc na pukanie kapłana otworzył tylko pan domu. Ponieważ zapewniał, że żona za chwilę nadejdzie, a do wizyty są w zasadzie przygotowani - psychicznie i duchowo, ksiądz zgodził się zaczekać i nawet ofiarował swą pomoc w szybkim przygotowaniu ładnie wysprzątanego pokoju. Jakaż była konsternacja pani domu, która na to właśnie nadeszła i stwierdziła, że stół został nakryty... poszewką na kołdrę.

* * *

Gospodarze długo oczekujący swej kolejki włączyli telewizor i zapomnieli go wyłączyć, gdy ksiądz wreszcie nadszedł. Usadowili go w fotelu naprzeciw ekranu, gdzie właśnie trwały wybory Miss Nastolatek, zapewniając, że to będzie najlepsze dla księdza miejsce…

* * *

Zmęczony całodzienną kolędą ksiądz trafił wreszcie na koniec do swych dobrych znajomych i rozluźniony rozpoczął wspólną modlitwę: „A teraz pomódlmy się słowami, którymi Pan Jezus zwrócił się do swego Ojca: Zdrowaś Maryjo, łaskiś pełna...

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Szkolenie diecezjalnych zespołów ds. ochrony dzieci i młodzieży

2019-01-18 18:08

ks.mf / Częstochowa (KAI)

Szkolenie członków diecezjalnych zespołów ds. prewencji w zakresie ochrony dzieci i młodzieży odbyło się dziś w Wyższym Seminarium Duchownym w Częstochowie. W spotkaniu wzięli udział duchowni i świeccy z archidiecezji częstochowskiej, diecezji sosnowieckiej i radomskiej. Głównym organizatorem spotkania i szkolenia był abp Wacław Depo, metropolita częstochowski.

Bożena Sztajner

Spotkanie prowadzili: o. Adam Żak SJ, dyrektor Centrum Ochrony Dziecka przy Akademii Ignatianum w Krakowie i koordynator ds. ochrony dzieci i młodzieży przy KEP oraz Ewa Kusz, psycholog, seksuolog i terapeuta, wicedyrektor Centrum Ochrony Dziecka przy Akademii Ignatianum w Krakowie.

Abp Wacław Depo podkreślił, że wyraża wdzięczność za spotkanie i podjęcie tego tematu oraz dodał, że „modlitwa jest dla nas darem podstawowym”. - Kiedy dzisiaj dziennikarze pokazują rolę Ojca Świętego Franciszka w podejmowaniu tego trudnego problemu, to pokazują go tak, jakby Kościół do tej pory nie zajmował się tą sprawą. A przecież działania św. Jana Pawła II i Benedykta XVI w tej sprawie były podejmowane. To nie jest sprawa ostatnich lat – kontynuował abp Depo.

O. Adam Żak SJ podkreślił, że „Kościół jest w społeczeństwie i rozpoznaje problem oraz oczyszcza się nie tylko jedynie dla siebie, ale chce pokazać wszystkim, że dzieci trzeba chronić”. - Jako Kościół rozpoczynamy tę pracę, której zasadniczo nikt inny w społeczeństwie nie robi. To, że media skupiają się na Kościele, to z jednej strony jest zrozumiałe, bo Kościół ma integralne nauczanie moralności, ale z drugiej strony skupienie uwagi mediów tylko na Kościele usypia inną część społeczeństwa – podkreślił o. Żak.

„Ważne jest, żeby w całym społeczeństwie powstała strategia narodowa, co jak dostrzegamy nie jest łatwe. Samo prawo karne nie wystarczy” - wskazał o. Żak dodając, że "ten problem jest obecny w całym społeczeństwie"

Podczas spotkania zostały zaprezentowane wyniki najnowszych badań (retrospektywnych) przeprowadzonych w Polsce, dotyczących wykorzystywania seksualnego dzieci i młodzieży oraz mechanizmy i cele zbudowania systemu prewencji.

Badania dotyczące społeczeństwa polskiego przeprowadzone przez Fundację Dajemy Dzieciom Siłę pokazują, że 1 na 10 dzieci zostało wykorzystanych seksualnie przed 18. rokiem życia. Co piąty (20%) nastolatek w wieku 13-17 lat miał obciążające doświadczenia seksualne, takie jak słowna przemoc seksualna, werbowanie do celów seksualnych w internecie czy ekshibicjonizm.

Najczęściej dzieci wykorzystywane są w rodzinach przez ojca, ojczyma bądź partnera matki.

Co piąty nastolatek w wieku 13–17 lat (20%) miał obciążające doświadczenie seksualne, co ósmy (12%) – w ciągu roku poprzedzającego badanie. Istotnie częściej tego typu doświadczenia miały dziewczyny niż chłopcy (27% vs 12%).

Co dziesiąta osoba w wieku 13–17 lat (10%) doświadczyła kiedykolwiek słownej przemocy seksualnej, a w ciągu ostatniego roku doświadczyło jej 6% tej grupy wiekowej. Słownej przemocy seksualnej doświadczały istotnie częściej dziewczyny niż chłopcy 17% vs 4%

Szczegółowy raport z wynikami badań na https://diagnozakrzywdzenia.pl/raport.pdf

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 1/2 2019

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem