Reklama

BETEL - Zakupy z sercem - Rahel Kebebe Tshay

Ferrari i Papież

2018-08-21 12:26

Grzegorz Polak
Niedziela Ogólnopolska 34/2018, str. 35

pl.weikipedia.org
Enzo Ferrari

Co zrobił Enzo Ferrari, twórca słynnego imperium motoryzacyjnego, kiedy dowiedział się o zamachu na Jana Pawła II? Ten twardy człowiek, agnostyk, który nigdy nie chodził do kościoła, zaczął płakać i – po wielu latach – modlić się.

Czasem w albumach poświęconych Janowi Pawłowi II można natknąć się na zdjęcie przedstawiające uśmiechniętego Papieża w czerwonym kabriolecie marki Ferrari. O okolicznościach, w jakich powstała ta fotografia, dowiemy się z niedawno opublikowanej przez krakowskie wydawnictwo SQN książki pt. „Enzo Ferrari. Wizjoner z Maranello”. Jest to zapis rozmowy, którą z Pierem Ferrarim, synem twórcy motoryzacyjnej potęgi, przeprowadził dziennikarz Leo Turrini, jeden z najlepszych znawców Formuły 1.

Na początku czerwca 1988 r. Jan Paweł II odbywał wizytę pasterską w regionie Emilia-Romania. 4 czerwca – na własne życzenie – odwiedził fabrykę Ferrari w Maranello w prowincji Modena. W programie była też wizyta na torze Fiorano, gdzie najlepsi kierowcy śrubowali rekordy prędkości. Jednak scenariusz odwiedzin został wywrócony do góry nogami, gdy Papież zauważył, że rolę papamobile ma pełnić biała toyota. Towarzyszącego mu biskupa zapytał: „Jak to się stało, że nie mamy dzisiaj ferrari?”. A do ks. Stanisława Dziwisza szepnął: „Nie znalazłoby się dla mnie jakieś ferrari?”. Ks. Dziwisz prośbę Ojca Świętego przekazał kompletnie zaskoczonemu Pierowi Ferrariemu. Nikt nie przewidział takiego scenariusza. Młody Ferrari pobiegł do warsztatu i wyjechał stamtąd czerwonym kabrioletem, stwierdził jednak z niepokojem, że w baku jest zaledwie kilka litrów paliwa. Na szczęście na przejażdżkę z Papieżem wystarczyło.

Reklama

W tym czasie 90-letni Enzo Ferrari leżał przykuty do łóżka, z którego miał już się nie podnieść. Papież zadzwonił do niego.

Dopiero dzięki wywiadowi z Pierem Ferrarim dowiadujemy się, jak kolosalne znaczenie dla jego ojca miała wizyta papieska. Staremu Enzo spadł kamień z serca. Swoją obecnością Jan Paweł II uciął wszelkie zarzuty, jakie środowiska katolickie nieraz wysuwały pod adresem Ferrariego. „Gdyby Kościół miał wątpliwości lub zastrzeżenia co do motoryzacji i wyścigów samochodowych, to następca św. Piotra nie przyjechałby na tor Fiorano” – stwierdził Piero Ferrari.

Jego ojciec wielokrotnie był atakowany, także przez prasę katolicką, kiedy ginęli w zawodach kierowcy z grupy Ferrari albo widzowie zgromadzeni na trasie wyścigów. Enzo Ferrariego przyrównywano do Saturna pożerającego własne dzieci. Choć ataki po jakimś czasie ustały, wizyta Papieża na torze Fiorano całkowicie uspokoiła twórcę jednej z najbardziej znanych i ekskluzywnych marek samochodowych.

Jak podkreśla jego syn, Enzo Ferrari bardzo podziwiał i kochał Jana Pawła II, o czym świadczy choćby jego reakcja na zamach na Ojca Świętego. „Nawet w telewizji widziało się wielką charyzmę tego papieża. A kiedy stanęło się z nim twarzą w twarz, nie można było wykrztusić słowa. Żadne słowa nie wychodziły z twoich ust, tak bardzo cię poruszał” – powiedział Piero Ferrari dziennikarzowi.

Książkę wydawnictwa SQN warto przeczytać nie tylko ze względu na wątek papieski. Jest ona wręcz modelowym przykładem, jak realizować swoje marzenia. Enzo Ferrari wybudował swoją słynną fabrykę na wsi, w biednej okolicy, gdzie nie było żadnych tradycji przemysłowych. Nie mógł, oczywiście, liczyć na to, że tamtejsi mieszkańcy zostaną kupcami produkowanych przez niego luksusowych samochodów. Swoją potęgę zaczął tworzyć, kiedy miał 50 lat. A jednak mu się udało.

Zadziwiające jest to, że dokonał tego człowiek, który nawet lira nie wydał na reklamę, który ani razu nie leciał samolotem, który nie opuszczał swojej ukochanej prowincji (ostatni raz był w Rzymie w 1935 r. – 50 lat przed śmiercią! ). To do niego przyjeżdżali prezydenci, premierzy i wielcy, dzisiaj powiedzielibyśmy – celebryci.

Enzo Ferrari był uosobieniem sprzeczności. „Flirtował” z Mussolinim, ale uratował podczas okupacji swego przyjaciela Żyda. Posądzany o lewicowe sympatie bardzo liczył się jednak ze zdaniem Kościoła, miał kilku przyjaciół księży i, jak ładnie określa jego syn, „całe życie próbował uchwycić boską obecność”.

Zmarł jako człowiek spełniony i pojednany z Bogiem – po przyjęciu Komunii św. od kapelana swojej fabryki.

Książkę „Wizjoner z Maranello” przeczytałem 14 sierpnia br. – w dniu, kiedy 30 lat temu odszedł z tego świata człowiek, który swoim nazwiskiem firmował markę będącą nadal symbolem Włoch.

Grzegorz Polak
Dziennikarz katolicki, działacz ekumeniczny, popularyzator nauczania papieskiego, członek zespołu scenariuszowego Muzeum Jana Pawła II i Prymasa Wyszyńskiego, laureat Nagrody TOTUS (2007)

Niepodległość trzeba stale zdobywać

2018-11-12 09:37

Damian Krawczykowski

Uroczyście świętowano stulecie odzyskania niepodległości w większości miast Polski, nie inaczej było w Radomsku. Punktem kulminacyjnym obchodów, była Eucharystia w intencji Ojczyzny w kolegiacie św. Lamberta, której przewodniczył metropolita częstochowski abp Wacław Depo.

Damian Krawczykowski

Koncelebra rozpoczęła się wejściem wśród pocztów sztandarowych radomszczańskich szkół, harcerzy, policji, straży, licznie zgromadzonych kapłanów Dekanatu Radomszczańskiego z dziekanem ks. Antonim Arkitem i ks Arcybiskupem Wacławem Depo na czele. Nie zabrakło także przedstawicieli radomszczańskich władz: prezydenta Jarosława Ferenca, starosty Beaty Pokory oraz lokalnych posłów na Sejm.

Eucharystia, na której licznie zgromadzili się radomszczanie, aby wspólnie uczcić niepodległość naszej Ojczyzny, a także oddać ją pod opiekę Boga i Matki Bożej, ubogacona została chórami, orkiestrami i zespołami muzycznymi. Podczas homilii abp Wacław Depo już na samym początku zaznaczał, że niepodległość nie oznacza tego, że można tą Ojczyznę już na stałe posiadać, przestrzegał wiernych, że trzeba ją stale zdobywać. Zwrócił też uwagę problematyki wolności, z której w dzisiejszych czasach wielu robi samowolę, co w konsekwencji prowadzi do niewoli sumienia.

„Mamy wypisane od pokoleń: Bóg, Honor, Ojczyzna. Nie chcemy znać Prawdy?

Tojaki fundament położymy pod jedność?” - pytał zgromadzonych Metropolita.

Z pewnością w głosie abp Wacław Depo wołał, że jedynie jedność z Bogiem, pozwoli nam być jedno z samym sobą, a następnie z innymi. Zaznaczał także wielką wartość Matki Bożej, która jest wsparciem Kościoła oraz całej naszej Ojczyzny, oraz która stale uczy nas abyśmy związali się bardziej z Jej Synem oraz pomiędzy sobą. Wprowadzając Maryję do swojego życia, będziemy uczyć się dbania o suwerenność Polski. „Przez zwycięstwo Chrystusa ma szczególne miejsce i Polska. To przez chrzest w 966 r. istnieje Polska, nie ma Polski bez wiary, trzeba to sobie stale przypominać!” – tymi słowami Arcybiskup przestrzegał oraz ubolewał nad tym, że wielu z Polaków żyje jakby Boga nie było i że to tekst Bogurodzicy, przypomina nam kim tak naprawdę jesteśmy.

Przypomniał wiernym także ważne historie Ojczyzny takie jak śluby Jana Kazimierza czy obronę Jasnej Góry, zaznaczając, że wszelkie próby podważania jedności narodu polskiego zawsze kończyły się klęską.

Duszpasterz Kościoła Częstochowskiego zachęcał wszystkich, aby dbali o symbole narodowe, wywieszając flagi czy głośno śpiewając hymn, jednak najważniejsze jest, abyśmy troszczyli się o wspólnotę ducha.

Kończąc homilię, abp Depo przypomniał, że śpiewane słowa znanej pieśni:

„Ojczyznę wolną, pobłogosław Panie” - są odpowiedzią na czwarte przykazanie, gdyż Polska jest prawdziwie naszą Matką Ojczyzną, o którą wspólnie, zawierzając ją Bogu i Matce Bożej musimy dbać.

Po zakończeniu uroczystej Eucharystii prezydent Radomska zaprosił Arcybiskupa, kapłanów, wszystkich gości i wiernych na dalszą część świętowania, która miała miejsce na placu 3 Maja znajdującym się nieopodal kościoła św. Lamberta, gdzie odbyły się m.in. patriotyczne koncerty.

Setna rocznica odzyskania przez naszą Ojczyznę niepodległości jest wydarzeniem szczególnym, bardzo cieszył fakt, że mieszkańcy miasta, duszpasterze, władze miasta Radomska i powiatu radomszczańskiego wspólnie modlili się za Polskę w sercu Radomska - kolegiacie św. Lamberta.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Muzyczne świętowanie Niepodległej na Jasnej Górze

2018-11-12 17:17

Kuba Szewczyk

Biuro prasowe Jasnej Góry

Patriotyczny wystrój bazyliki jasnogórskiej, tłumnie zgromadzona publiczność, szeroki aparat wykonawczy i majestatyczne utwory Józefa Elsnera. To wszystko złożyło się na niezwykłą atmosferę uroczystego koncertu 10 listopada, w wigilię 100-lecia odzyskania przez Polskę Niepodległości.

Zobacz zdjęcia: Muzyczne świętowanie na Jasnej Górze

To była już kolejna odsłona świętowania tego niezwykłego jubileuszu w klasztorze ojców Paulinów. 4 listopada miały miejsce duże obchody, upamiętniające setną rocznicę wyzwolenia Jasnej Góry. Łącznikiem między tymi uroczystościami, a rocznicą 11 listopada, był uroczysty koncert polskiej muzyki w bazylice jasnogórskiej.

Jako główny utwór sobotniego wieczoru rozbrzmiała Msza g-moll op. 72 Józefa Elsnera, dedykowana mieszkańcom Grodkowa. To utwór składający się z następujących po sobie śpiewanych części liturgii. Każda z nich zawiera w sobie motyw muzyczny symbolizujący jakąś pieśń kościelną. Drugie dzieło, jakie można było usłyszeć, to Magnificat op. 89, który kompozytor zadedykował Jasnej Górze. Józef Elsner przez pewien czas związany był z częstochowskim sanktuarium i Kapelą Jasnogórską. To także tutaj tworzył swoją muzykę i rozwijał się pod względem duchowo-religijnym.

Na aparat wykonawczy uroczystego koncertu złożyło się ponad 70 wykonawców. Wszystkie zespoły, które wzięły udział w koncercie pochodziły z miast, z którymi w jakiś sposób Elsner był związany: z Częstochowa, Opola oraz Wrocławia.

Wystąpili: Jasnogórski Chór Chłopięco-Męski Pueri Claromontani – jedna z wizytówek jasnogórskiego klasztoru, cieszący się wieloma sukcesami, reprezentujący Jasną Górę w wielu miejscach w Polsce i za granicą; Chór Kameralny Senza Rigore Akademii Muzycznej im. Karola Lipińskiego we Wrocławiu, Orkiestra Smyczkowa Wydziału Edukacji Muzycznej, Chóralistyki i Muzyki Kościelnej Akademii Muzycznej we Wrocławiu; Zespół Instrumentów Dętych Państwowej Szkoły Muzycznej im. Fryderyka Chopina w Opolu, a także soliści: Magdalena Miziołek – sopran, Katarzyna Radoń – alt, Maciej Łykowski – tenor, Julian Skrzymowski – bas. Całością zadyrygował Jarosław Jasiura, jasnogórski organista i dyrygent Jasnogórskiego Chóru Chłopięco-Męskiego Pueri Claromontani.  Chóry przygotowali: prof. dr hab. Jolanta Szybalska-Matczak, Jarosław Jasiura, s. Maria Bujalska. Przygotowaniem orkiestry zajęli się: prof. dr hab. Helena Tomaszek-Plewa, Hubert Prochota. Słowo o koncercie wygłosił Marcin Lauzer, jasnogórski organista. 

Wydarzenie zakończyło się wspólnym odśpiewaniem hymnu narodowego. Przy wtórze wielkich organów bazyliki jasnogórskiej, wszyscy wykonawcy koncertu, wraz ze zgromadzoną publicznością, złączyli swoje głosy w jeden wielki chór, dla uczczenie Niepodległej Polski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem