Reklama

100 modlitw za Polskę

Nikt nie wyjdzie stąd głodny

2018-08-08 10:23

Łukasz Krzysztofka
Edycja warszawska 32/2018, str. I

Łukasz Krzysztofka

W Warszawie powstała nowa jadłodajnia dla bezdomnych i ubogich. Dom bł. Aniceta Koplińskiego, jałmużnika Warszawy, wybudowany staraniem braci mniejszych kapucynów, pobłogosławił i poświęcił kard. Kazimierz Nycz

Słynne stały się ustawiające się codziennie w południe kolejki po zupę przy kościele pw. Przemienienia Pańskiego na ul. Miodowej. Teraz osoby potrzebujące będą mogły korzystać z nowej jadłodajni, gdzie w godnych warunkach świadczona będzie pomoc doraźna, jak też długofalowa, mająca na celu pomoc w wyjściu z kryzysu bezdomności.

– To miejsce jest znane w Warszawie z kompletności oferty duchowej, którą daje Kościół dla wszystkich, którzy tu chcą się wyspowiadać, słuchać Słowa Bożego, uczestniczyć w pięknie odprawianej Eucharystii, ale też chcą tu się posilić, bo z różnych powodów nie mają tego w domu – mówił w homilii w czasie Mszy św.

Metropolita Warszawski. Hierarcha podkreślił, że w tym miejscu można doświadczyć miłości Kościoła wobec ludzi potrzebujących, o czym przypomina papież Franciszek. – Chodzi o to, abyśmy byli dla tych, którzy potrzebują nas właśnie w tej kompletności, bo są pogubieni, na peryferiach, a jednocześnie są często głodni, bezdomni i potrzebujący – zaznaczył kard. Nycz.

Reklama

Metropolita Warszawski przywołał także postać patrona jadłodajni – bł. Aniceta, beatyfikowanego przez św. Jana Pawła II w 1999 r. Przypomniał, że był on wielkim miłośnikiem Eucharystii, znanym kaznodzieją i wspaniałym spowiednikiem, ale był także znany z niezwyklej wrażliwości na ludzi potrzebujących i biednych.

Budowa Domu bł. Aniceta rozpoczęła się w styczniu 2017 r. Prace trwały nieprzerwanie do drugiej połowy lipca br. Całość budowy pochłonęła 4 mln zł, na które złożyły się ofiary podarowane przez setki darczyńców indywidualnych, wiele parafii oraz firm. Dom bł. Aniceta ma powierzchnię 750 m2. Obiady w nowej jadłodajni wydawane będą od 1 września. – Chcemy, aby ludzie bezdomni mogli też stanąć na gruncie, wrócić do społeczeństwa i poczuć się jak we własnym domu – mówi br. gwardian Kazimierz Synowczyk OFMCap.

W Domu bł. Aniceta oprócz jadłodajni i zaplecza technicznego oraz socjalnego znajdzie się punkt wydawania leków i odzieży, salki spotkań indywidualnych i grupowych, biuro Fundacji Kapucyńskiej i Towarzystwa Charytatywnego im. św. Ojca Pio.

Tagi:
jadłodajnia

Dom dla bezdomnych

2018-09-25 11:55

Magdalena Kowalewska
Edycja warszawska 39/2018, str. I

Przy ul. Miodowej otwarto nową jadłodajnię dla bezdomnych. Znajduje się tutaj także punkt wydawania leków i odzieży

Magdalena Kowalewska

Odpowiedzialny z ramienia gwardiana za budowę nowej jadłodajni o. Józef Łaski podkreśla, że otwarcie Domu bł. Aniceta Koplińskiego, jałmużnika Warszawy, to wielkie święto dla kapucyńskiej wspólnoty. – Dzieło to umożliwia lepsze funkcjonowanie kuchni i jadłodajni dla bezdomnych w nowym obiekcie, który jest dostosowany zgodnie ze wszystkimi wymogami do tego, aby przygotować i wydawać posiłki – mówi „Niedzieli” o. Łaski.

To modlitwa, Boża łaska, dobroć i życzliwość wielu ludzi sprawiły, że udało się wybudować to dzieło. – Dla nas to cud, że w półtora roku udało się zakończyć budowę. Prace nie zatrzymywały się dzięki ofiarności darczyńców, którym serdecznie dziękujemy – mówi Edyta Foryś z Fundacji Kapucyńskiej.

W nowym obiekcie nie trzeba będzie już nosić ciężkich 50 litrowych kotłów z zupą po stromych schodach, tak jak miało to miejsce w podziemiach kapucyńskiego budynku, gdzie od 20 lat mieściła się przyklasztorna jadłodajnia. Od 1 września w nowym obiekcie wydawanych jest 300 litrów zupy dziennie. – Jeśli bezdomnych pojawi się więcej, będziemy dostosowywać się do ich potrzeb – tłumaczy Edyta Foryś.

Uroczystego otwarcia domu, które poprzedziła Msza św., dokonał radny generalny zakonu o. Piotr Stasiński. Przypomniał, że w historii zakonu było wielu jałmużników. – Życzę wszystkim, którzy będą tu przychodzili, braciom kapucynom, którzy tu będą służyli, wszystkim wolontariuszom i pracownikom, aby tak jak nasi jałmużnicy osiągnęli świętość, służąc ubogim, łącząc ludzi między sobą i ludzi z Bogiem – mówił o. Stasiński.

W Domu bł. Aniceta Koplińskiego znajdują się magazyny, w których przechowywana jest odzież dla bezdomnych. Nie brakuje także punktu wydawania leków, a także bibliotecznego kącika, do którego można ofiarowywać książki. – Dobrze, że jest takie miejsce. Zwłaszcza, gdy człowiek nie ma co włożyć do garnka – mówi jeden z bezdomnych, pan Tomasz. – Chętnie tutaj przychodzimy – dodaje pan Piotr.

Pierwsze piętro przeznaczone jest na biura. Jest tutaj także sala spotkań dla bezdomnych, w której w przyszłości planowane są terapie lub warsztaty. – W nowo otwartym domu nie ma noclegowni ani pryszniców. Jesteśmy po to, aby budować wspólnotę i duszpasterstwo bezdomnych. Jesteśmy dla nich pomostem, chcemy ich inspirować do zawalczenia o siebie i znalezienia miejsc i instytucji w mieście, które oferują takim osobom konkretną pomoc – wyjaśnia Edyta Foryś.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Warszawa: Msza św. w intencji darczyńców Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia”

2018-10-14 15:18

pgo / Warszawa (KAI)

Chciejmy naprawdę z jego życia, z jego dziedzictwa czerpać taki głęboki wzór, by to nasze życie było rzeczywiście dobrą odpowiedzią na to, co św. Jan Paweł II nam zostawił – mówił ks. Dariusz Kowalczyk podczas Mszy św. w Świątyni Opatrzności Bożej w intencji darczyńców Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia”. Dziś w Polsce obchodzony jest XVIII Dzień Papieski.

W homilii ks. Kowalczyk przytoczył historię narodzin przyszłego papieża Jana Pawła II. Kiedy Emilia Wojtyła była w ciąży lekarz zalecił lekarz mówił, że ciąże trzeba usunąć, bo życie matki i dziecka jest zagrożone. Dodatkowym dramatem ojca przyszłego papieża było to, że dwa lata wcześniej stracili już dziecko zaraz po porodzie. Mężczyzna jednak sprowadził innego lekarza, który doprowadza ciążę do końca.

- Zaczynam od tej historii, bo ona podwójnie nam się wpisuje w to, co dzisiaj przeżywamy. W całej Polsce i w środowiskach polonijnych na całym świecie przeżywamy XVIII Dzień Papieski zatytułowany „Promieniowanie ojcostwa”. Po drugie myślę, że te dylematy bardzo wpisywały się w naszą dzisiejszą modlitwę Psalmem 90.: „ Nauczyć nas liczyć dni nasze, byśmy zdobyli mądrość serca. Powróć, Panie, jak długo będziesz zwlekał…? Bądź litościwy dla sług Twoich! Powróć Panie, jak długo będziesz zwlekał?” – mówi prezes Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia”.

Jak dodał, w życiu Karola seniora było wiele takich pełnych bólu modlitw - po 9 latach od narodzin Karola Wojtyły umiera jego żona, a później starszy syn.

- Św. Jan Paweł II mówił nam o swoim ojcu jako człowieku niezwykłym. Człowieku, którego np. mógł widywać, kiedy budził się w nocy w domu jako mały chłopiec, ojca na klęczniku, który modlił się. Widywał go też jako człowieka pochylonego, zatopionego w lekturze Pisma Świętego – podkreślił ks. Kowalczyk.

Prezes FDNT zaznaczył, że taki obraz ojca ułatwił papieżowi napisanie adhortacji apostolskiej „Familiaris consortio”. Przeczytał również fragment adhortacji dotyczący ojcostwa „jako zachętę i zadanie głównie dla mężczyzn i ojców, byśmy się wsłuchali, czy rzeczywiście realizujemy to powołanie, którym Bóg nas obdarza”.

Odwołując się do dzisiejszej Ewangelii podkreślił, że warto uświadomić sobie, że to właśnie opowiadanie o spotkaniu z młodym młodzieńcem Jan Paweł II uczynił punktem wyjścia dla dokumentu mówiącego o blasku prawdy o sensie moralności chrześcijańskiej „Veritatis splendor” .

Duchowny zaznaczył również, że 40. rocznica wyboru kard. Karola Wojtyły na papieża powinna inspirować i uczyć dobrego życia. - Jako taką konkretna podpowiedź w tym inspirowaniu i uczeniu zachęcam, byśmy sięgnęli po te dokumenty papieskie i dramt Karola Wojtyły „Promieniowanie ojcostwa” – dodał.

- To promieniowanie ojcostwa Karol Wojtyła zawarł nie tylko w swoim utworze literackim, ale jeszcze bardziej pokazywał w całym swoim życiu, całym nauczaniu, a przede wszystkim swoją głęboką modlitwą. Chciejmy naprawdę z jego życia, z jego dziedzictwa czerpać taki głęboki wzór, by to nasze życie było rzeczywiście dobrą odpowiedzią na to, co św. Jan Paweł II nam zostawił – zakończył ks. Kowalczyk.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Zmieniał świat modlitwą

2018-10-15 11:27

rozmawiał Tomasz Królak / Kraków (KAI)

Wskazania duszpasterskie i społeczne Jana Pawła II pozostają aktualne, dlatego w momentach napięć warto do nich sięgać – zachęca Polaków kard. Stanisław Dziwisz, metropolita-senior archidiecezji krakowskiej i sekretarz Jana Pawła II. 16 października mija 40. rocznica wyboru kard. Karola Wojtyły na papieża.

Mazur/episkopat.pl

Tomasz Królak (KAI): Czy wyjeżdżając na konklawe w październiku 1978 kard. Wojtyła miał – zdaniem Księdza Kardynała - przeczucia dotyczące swojego wyboru na Stolicę Piotrową? Czy Jan Paweł II kiedykolwiek wspominał o takiej ewentualności?

Kard. Stanisław Dziwisz: – Nawet jeśli kard. Wojtyła miał takie intuicje, to my mogliśmy się tego tylko domyślać. Nigdy taka ewentualność nie była tematem rozmów, a wszelkie próby podejmowania takich rozważań natychmiast były ucinane. Kard. Wojtyła odpowiadał krótko: „Duch Święty wskaże”. Gdy dowiedział się o śmierci Jana Pawła I, było w jego zachowaniu coś, co wskazywało, że przeżywa jakieś wewnętrzne zmagania. Był niezwykle skupiony. My to widzieliśmy, ale mogliśmy to jedynie komentować między sobą.

- Pierwsze chwile po wyborze Jana Pawła II – jak Ksiądz Kardynał wspomina te godziny?

- – Takiego doświadczenia nie da się przekazać słowami. Tym bardziej, że obok naturalnych w takim momencie odczuć szczęścia i dumy, odzywało się również przeczucie, że ten dzień zmienia wszystko: w życiu Kościoła w Polsce, w Ojczyźnie, a dla Kościoła i świata daje nadzieję na nowe otwarcie, twórczy powiew Ducha. Nie ukrywam, że odzywała się też świadomość wielkich zadań, jakie stają przed nowym papieżem i odpowiedzialności składanej na jego barki.

- Pierwsze dni pontyfikatu: czy Ksiądz Kardynał miał wówczas przeczucia jak wielki rozmach – duszpasterski i teologiczny – będzie towarzyszył posłudze Jana Pawła II czy też kolejne miesiące i lata były jednak dla Księdza Kardynała zaskoczeniem?

- – Wiedziałem, komu służę. Kard. Wojtyła był wybitnym biskupem, świętym pasterzem. Jego błyskotliwość, erudycja, kultura ducha i otwarcie na świat zdumiewały każdego, kto się z nim zetknął. To był artysta i myśliciel, niepospolity umysł połączony z gruntowną formacją intelektualną. To wszystko, w połączeniu z głęboką duchowością i śmiałą wizją Kościoła, było zapowiedzią wielkiego pontyfikatu. Przez cały czas posługi przy Janie Pawle II miałem świadomość, że idzie konsekwentną drogą, której początek widzieliśmy już w Krakowie.

- Czy można powiedzieć, że jako papież kard. Wojtyła robił „to samo” tylko w mega-skali? Myślę o rozwijaniu kontaktu ze świeckimi, dialog z innymi Kościołami i religiami, nacisk na ochronę życia, docenianie roli kultury itd.

- – Oczywiście. Doświadczenie polskiego Kościoła i specyficznej sytuacji politycznej w Ojczyźnie, nieustanna walka o ocalenie wartości i poszanowanie godności człowieka wywarły niewątpliwie wpływ na styl duszpasterski Jana Pawła II. W Krakowie nauczył się kontaktu z drugim człowiekiem, zwłaszcza z młodzieżą. Światowe Dni Młodzieży zrodziły się już wtedy, w Krakowie, gdy kard. Wojtyła spotykał się z młodymi, towarzyszył im, był dla nich przyjacielem i ojcem.
Gdy kard. Wojtyła wyjechał na konklawe, w archidiecezji krakowskiej trwał synod. Jego celem było studium dokumentów Soboru Watykańskiego II i namysł nad ich zastosowaniem w realiach Kościoła krakowskiego. W tym ruchu synodalnym ogromną rolę odegrali ludzie świeccy, którzy w różnych środowiskach, w parafiach tworzyli zespoły synodalne. Kard. Wojtyła nie tylko cenił sobie zdanie ludzi świeckich, ale uważał, że współpraca z nimi w dziele ewangelizacji i duszpasterstwa jest nieodzowna.
Jeśli zaś chodzi o inne, wymienione przez pana obszary, to trzeba powiedzieć, iż wizyta papieża Jana Pawła II w synagodze, która tak zadziwiła świat, dla nas w Krakowie nie była czymś zaskakującym, bo kard. Wojtyła bardzo dbał o dialog ekumeniczny i międzyreligijny. Budował mosty, a nie mury. Z powodów oczywistych, również związanych z jego dziecięcymi i młodzieńczymi doświadczeniami, wielką wagę przykładał do pielęgnowania harmonijnych kontaktów z naszymi starszymi braćmi w wierze.
Również dialog ze światem kultury i nauki, podjęty przez papieża Jana Pawła II, był wynikiem jego wcześniejszych doświadczeń. Papież nie był dla ludzi kultury i akademików kimś z zewnątrz. Był jednym z nich, jest więc rzeczą zrozumiałą, że jako głowa Kościoła szybko odnalazł wspólny język z naukowcami i artystami. Można tak wymieniać jeszcze długo. Właściwie każdy wątek papieskiego nauczania i posługi rozpoczynał się już w Krakowie.

- Jak na dynamiczny sposób działania Jana Pawła reagowało jego watykańskie otoczenie; czy i na ile znajdował zrozumienie w Kurii rzymskiej? Czy, inaczej mówiąc, Jan Paweł II czuł się rozumiany w Watykanie?

- – Papież sam mi powiedział kiedyś, że czuje się w Watykanie jak u siebie. I rzeczywiście tak było: czuł się jak w domu i był od początku przyjęty jako swój. Współpraca z Kurią rzymską układała się bardzo harmonijnie, bo w Watykanie wszyscy widzieli, że papież prowadzi Kościół pewną ręką i ma jasną, sprecyzowaną wizję duszpasterską.
Jego myślenie o Kościele powstawało na klęczkach, przed Najświętszym Sakramentem i było jasne, że nie jest jedynie wytworem ludzkiego umysłu, ale owocem współpracy z łaską.
Prawdą jest, że niektórzy podchodzili sceptycznie do takich inicjatyw, jak spotkania w Asyżu, czy podróże apostolskie po świecie. Z czasem jednak, widząc owoce tych dzieł, przekonywali się do nich.
Co nie znaczy, że Jan Paweł II nie zaskakiwał, zwłaszcza na początku, niekonwencjonalnym, jak na papieża, zachowaniem. Ale to z kolei było dla Kurii rzymskiej czytelnym sygnałem, że Ojciec Święty jest człowiekiem bardzo niezależnym.

- Czy od początku pontyfikatu widać było dążenie Jana Pawła II do zmiany politycznego status quo w Europie czy to jednak dojrzewało stopniowo? Jak to Ksiądz Kardynał wówczas odbierał?

- – Papież nigdy nie myślał o sobie w kategoriach politycznych. Był pasterzem, a nie przywódcą politycznym. Był jednak bardzo wyczulony na kwestię praw człowieka. Gdy widział, że są one łamane przez dyktatury, mówił o tym głośno. On zmieniał świat modlitwą, świadectwem życia zanurzonego w Bogu i słowami nadziei, które kiełkowały w ludzkich sercach i wydały owoc wolności. To był jego oręż w walce o prawa człowieka, gdy upominał się o los uciśnionych nie tylko w Europie, ale choćby w Ameryce Łacińskiej, gdzie żywe było myślenie, że marksizm jest sposobem na nędzę. Papież przestrzegał, że to droga donikąd, a lekarstwo jest w tym wypadku gorsze od choroby.
Gdziekolwiek widział nędzę, braki, ludzką niedolę, pojmował swoją rolę jako bycie rzecznikiem i głosem tych, którym prawo do głosu zostało odebrane. Walczył o prawa człowieka i prawa narodów.

- Ksiądz Kardynał wspomniał niegdyś, że prowadził zapiski dokumentujące pontyfikat. Czy to rodzaj notatnika ze spotkań czy może dziennika zawierającego przemyślenia i oceny? Czy kiedyś te materiały zostaną upublicznione?

- – To są moje spisywane na bieżąco notatki, po jednym tomie na każdy rok, czyli w sumie 27. Każdy dzień miał jedną stronę. Nie zapisywałem opinii o ludziach, bo nie miałem do tego prawa. Są tam spisane fakty historyczne, w oparciu o które można odtworzyć atmosferę i historię pontyfikatu. W tej chwili siostry przepisują te pisane odręcznie teksty. Jeśli nie dojdzie do ich opracowania za mojego życia, pozostaną jako dokument, którym być może zainteresują się kiedyś historycy.

- Przechodząc do współczesności: czy Polacy są wierni testamentowi Jana Pawła II? Gdzie najbardziej niedomagamy, w jakich zaś dziedzinach Kościół w Polsce może czuć satysfakcję?

- – Obszerne pytanie wymaga obszernej odpowiedzi. W skrócie mówiąc, jestem przekonany, że pamięć o Janie Pawle II w polskim narodzie wciąż jest żywa. Przetrwała pamięć o wielkim, świętym człowieku. Jego osobowość, modlitwa, styl duszpasterski – to samo w sobie jest już przesłaniem. Inaczej wygląda sprawa z dziedzictwem doktrynalnym, które wymaga wysiłku intelektualnego i czasu.
W momentach napięć czy problemów warto sięgać do przemówień Ojca Świętego kierowanych do Polaków. Tam są recepty i wskazania, jasna wizja duszpasterska i społeczna, która wciąż pozostaje aktualna. Jego nauczanie, jak nauczanie wielkich Ojców Kościoła, pozostanie aktualne na wieki.

- Co Jan Paweł II powiedziałby dziś Kościołowi w Polsce, jak – zdaniem Księdza Kardynała – definiowałby kluczowe wyzwania przed jakimi stają dziś polscy katolicy?

- – Jan Paweł II kochał Polskę i polski Kościół. Miał wielki szacunek dla kultury polskiej. Zawsze podkreślał, że Kościół w Polsce przygotował go do pełnienia zadań pasterza Kościoła powszechnego. Dziś z pewnością stanąłby przy polskim Kościele, aby wspólnie kontynuować troskę o naród i dobro społeczne, które wymaga ochrony.

- Które papieskie słowa, zdaniem Księdza Kardynała, są szczególnie warte przypomnienia Polakom w roku obchodów 100. rocznicy niepodległości?

- – Papież pojmował wolność jako dar i jako zadanie. Kosztowała wiele ludzkich cierpień, ale jest dana przez Opatrzność. Ta wolność jest jednak zarazem zadana, bo trzeba wciąż do niej dorastać i wypełniać jako przestrzeń do zagospodarowania. Wolność opiera się na zachowaniu wartości. Trzeba jej strzec, by była darem dla wszystkich i nie przerodziła się w zniewolenie niektórych grup, osób czy społeczności. Demokracja może łatwo się wynaturzyć i przekształcić w dyktaturę.

- O czym przypomniałby Jan Paweł II Kościołowi w świecie, zwłaszcza dziś, w dobie zamętu wywołanego skandali związanymi z przypadkami nadużyć seksualnych osób duchownych?

- – Jan Paweł II wszystkie tego typu przypadki porządkował poprzez osoby odpowiedzialne w Kurii rzymskiej. Wspierał go w tym bardzo kard. Ratzinger. Walka z nadużyciami to nie jest nowość w Kościele. Mówią o tym dokumenty. Trzeba też powiedzieć, że w badaniu tych spraw uwzględniane było zawsze poszanowanie człowieka i jego prawo do obrony.
Papieżowi bardzo na tym zależało, bo w swojej Ojczyźnie przeżył wiele lat, kiedy ludziom odbierano to prawo i odgórnie skazywano. To nie znaczy, że te przypadki nie były rozwiązywane. Rozwiązywano je według zasad sprawiedliwości. Nigdy nie spotkałem się z próbami tuszowania tych spraw. Jeśli ktoś zarzuca, że były one w Watykanie ukrywane czy tuszowane, to jest to ciężkie oskarżenie.

- Co Jan Paweł II powiedziałby dziś Europie, odchodzącej od chrześcijańskiego depozytu, co powiedziałby podzielonemu światu, w którym globalizacja jest raczej globalizacją chęci zysku aniżeli solidarności?

- – Papież był zawsze zwolennikiem jedności Europy zbudowanej na fundamencie duchowym. Niestety, tego ducha Stary Kontynent traci i jest to duże niebezpieczeństwo dla przyszłości Europy. Nie można budować świata bez wartości. To one są fundamentem i gwarancją stabilności, stałości i bezpieczeństwa.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem