Reklama

Petycja do prezes Trybunału Konstytucyjnego

W drodze na Jasną Górę

2018-08-08 10:23

Urszula Buglewicz; współpraca Tadeusz Boniecki
Edycja lubelska 32/2018, str. I

Katarzyna Artymiak
Jak co roku, pielgrzymów odprowadzali Księża Biskupi

Piesza pielgrzymka z Lublina na Jasną Górę wyruszyła już po raz 40. Jubileuszowej wędrówce do Matki towarzyszy hasło „Owocem Ducha jest miłość”.

Pielgrzymka, jak co roku, rozpoczęła się 3 sierpnia br. Mszą św. na placu katedralnym. Pod przewodnictwem abp. Stanisława Budzika sprawowali ją biskupi: Ryszard Karpiński, Mieczysław Cisło, Józef Wróbel i Artur Miziński oraz kilkudziesięciu kapłanów. Wokół ołtarza zgromadziło się ok. 2 tys. pątników, jak również rodziny, przyjaciele i mieszkańcy miasta odprowadzający pielgrzymów. O Boże błogosławieństwo na czas drogi modlili się również uczestnicy funduszu solidarnościowego „Idę z Tobą”, którzy swoje intencje powierzyli pielgrzymom; w tym roku było to ponad tysiąc osób. – To już 40. pielgrzymka z Matką Pana. Będziemy wpatrywać się w Maryję, jako najwierniejszą uczennicę Syna Bożego, niewiastę dzielną, otwartą na natchnienia Ducha Świętego. Tego, który buduje naszą jedność i umacnia miłość, daje nam bezcenne dary – mówił abp Stanisław Budzik. – Wdzięczni za 40. rocznicę pielgrzymki, jesteśmy pełni nadziei, że przez kolejne lata z Lublina będzie wyruszać piesza pielgrzymka na Jasną Górę – podkreślał.

Jezus przewodnikiem

W homilii Metropolita Lubelski przywołał początki lubelskiego pielgrzymowania. – W 1979 r. Kościół, ograniczany i spychany do zakrystii, niósł dwa doświadczenia: wyboru Jana Pawła II na papieża i jego pierwszej pielgrzymki do ojczyzny. Ludzie zobaczyli, jak wielu ich jest; uwierzyli w siłę i moc wspólnoty. Rozpoczął się proces przemiany serc i umysłów. Wówczas dojrzała myśl o organizacji pielgrzymki – mówił abp Stanisław Budzik. Pasterz przywołał inicjatora – o. Ludwika Wiśniewskiego OP, który wraz z kapłanami diecezjalnymi: ks. Zygmuntem Lipskim, ks. Grzegorzem Franaszkiem i śp. ks. Stanisławem Rogiem poprowadzili w sierpniu 1979 r. pierwszych pielgrzymów (ok. 150-200 osób) na Jasną Górę.

Na przestrzeni lat trudu przewodzenia pielgrzymce podejmowali się: ks. Marcin Jankiewicz, ks. Adam Galek, ks. Ryszard Jurak, ks. Józef Dziduch i ks. Mirosław Ładniak. – Dobry początek jest połową dzieła, mówi starożytne przysłowie. Dziękujemy Bogu za dobry początek, za pierwszą pielgrzymkę i za wszystkie kolejne, o wiele liczniejsze i za dobrych przewodników. Dziękujemy za współpracowników, pomocników i dziesiątki tysięcy pątników, dla których pielgrzymka stała się rekolekcjami w drodze, okazją do nawrócenia, piękną formą głoszenia Ewangelii i dawania świadectwa wiary – mówił Ksiądz Arcybiskup. – Chrystus jest przewodnikiem wiary; razem z Maryją patrzmy w Niego – zachęcał.

Reklama

Nim na zakończenie Eucharystii pielgrzymi otrzymali pasterskie błogosławieństwo i wyruszyli w drogę, głos zabrał ks. Stanisław Stanisławek, który podziękował za okazane mu wsparcie. Misjonarz uległ poważnemu wypadkowi w Kamerunie i tylko dzięki szybkiej interwencji biskupów, pomocy i modlitwie kapłanów oraz wiernych mógł szybko powrócić do Polski, by podjąć specjalistyczne leczenie. O bezinteresownej pomocy lubelskich pielgrzymów świadczą także tace zbierane podczas Mszy św. Ta z placu katedralnego (niemal 8 tys. zł) została przeznaczona na budowę łaźni dla ubogich i bezdomnych. Po otwarciu przez Caritas Archidiecezji Lubelskiej „Anielskiej Przystani”, całorocznej jadłodajni dla ubogich, w której w czasie wakacji stołuje się nawet 300 osób dziennie, powstała inicjatywa zbudowania łaźni i dziennej ogrzewalni dla bezdomnych. Jest duża szansa, że nowe miejsce dla potrzebujących (łazienki, toalety, punkt fryzjerski oraz ogrzewalnia) powstanie jeszcze w tym roku w centrali Caritas.

Pierwsi na trasie

Najwcześniej wędrówkę do Matki rozpoczęli pątnicy z Chełma. „Siedemnastka” wyruszyła na pielgrzymkę już 1 sierpnia, mając do pokonania ok. 360 km. Na trud pielgrzymowania błogosławił im bp Mieczysław Cisło. – Wiara sprawia, że człowiek odrywa się od codzienności i wyrusza do celu, którym jest sanktuarium. Każdy inaczej przeżywa pielgrzymowanie, ale dla każdego najważniejsze jest spotkanie z Panem Jezusem i Jego Matką – mówił Pasterz. – Na pielgrzymkę nie idzie się wyłącznie dla siebie, idzie się dla innych: dla tych, z którymi się wędruje, dla tych, którzy odprowadzają pątników i pozdrawiają ich na drodze, dla tych, którzy goszczą i dzielą się kromką chleba i kubkiem wody. Idzie się dla świadectwa wobec wrogiego religii świata. Pięknem pielgrzymowania jest wspólnota wiary i solidarność ducha – podkreślał bp Cisło.

Pątnicy wyruszyli na Jasną Górę z różnych powodów. – Idę po raz pierwszy; zawsze chciałam pójść, od kiedy pamiętam, ale nie mogłam z różnych powodów. Teraz od niedawna jestem na emeryturze i właśnie idę podziękować Matce Bożej za to, że dopracowałam szczęśliwie do emerytury. Za wszystkie łaski jakimi mnie i najbliższych obdarzała Maryja przez tyle lat – dzieliła się Halina z Chełma.

– Ja już pielgrzymuję po raz ósmy. Chcę Matce Bożej podziękować za moją rodzinę, żonę i dzieci, które tak bardzo kocham. Nie boję się trudów pielgrzymowania; do tej pory przejechałem samochodem ani jednego kilometra. Teraz też Matka Boża doprowadzi mnie szczęśliwie do siebie, na Jasną Górę – mówił Zygmunt z Sawina.

– Idę z synem po raz pierwszy. Chcę podziękować Bogu za całe swoje życie – mówiła Maria z Rudej Huty.

– Ja dziękuję Matce Bożej za to, że cało wyszedłem z wypadku, jaki miałem na wiosnę tego roku. Mam za co dziękować Jezusowi i Jego Matce – mówił Michał.

Po kilku dniach wędrowania w trzech kolumnach wszystkie grupy połączyły się, by 14 sierpnia wspólnie pokłonić się Jezusowi i Maryi.

Tagi:
Jasna Góra pielgrzymka

Zanurzeni w tajemnicę obcowania świętych

2018-12-12 07:49

Iwona Józefiak OCV
Edycja rzeszowska 50/2018, str. VII

Krzysztof Kamiński

Do Pięknej Pani w Dębowcu przybyły ostatnie tegoroczne stanowe pielgrzymki kolejarzy i pszczelarzy ze swymi sztandarami. Ogarnia nas cisza Adwentu. Listopadowe dni ubogaciły wszystkich prawdą na temat obcowania świętych. Odwiedzaliśmy w tym czasie chętnie groby naszych bliskich na cmentarzach, zwłaszcza w pierwszych ośmiu dniach, ubogaconych łaską odpustu zupełnego za tę miłosierną praktykę. W dębowieckiej bazylice nabożeństwa za zmarłych, połączone z odczytywaniem imion poleconych osób, odprawiano przez cały listopad. W kaplicy Matki Bożej aż do uroczystości Chrystusa Króla był wystawiony okazały relikwiarz. W wykonany z posrebrzanego metalu pień drzewa z młodymi pędami – symbolem żywotności Kościoła – są wkomponowane relikwie ponad pięćdziesięciu świętych i błogosławionych. Relikwiarz, stanowiący chlubę sanktuarium Pięknej Pani z La Salette, towarzyszy najważniejszym celebracjom jak odpusty, śluby zakonne i świecenia kapłańskie. W listopadzie był jednak dostępny dla każdego, kto chciał go uczcić, ucałować, dotknąć. Relikwiarz stojący przy ołtarzu, podczas gdy z drzew przy świątyni opadały ostatnie liście, pomagał nam oswoić się nie tylko z prawdą o przemijalności ludzkiego życia, ale też zanurzyć w tajemnicę obcowania świętych. Wszyscy zbawieni, którzy zażywają chwały nieba, są świętymi. Pośród nich jest miejsce dla każdego z nas! Niektórych świętych znamy bardziej, innych prawie wcale, ale wszyscy są naszymi sprzymierzeńcami w dążeniu do Boga i walce z grzechem. Nie tylko Najświętszą Maryję Pannę w szczególny sposób czczoną w Dębowcu, nie tylko naszego Anioła Stróża, ale każdego obywatela Królestwa Niebieskiego uważajmy za przyjaciela, gotowego nas wspierać przed tronem Bożym. Święci pobudzają do modlitwy i uczą miłosiernej postawy wobec braci.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Święty Mikołaj - „patron daru człowieka dla człowieka”

Ks. Paweł Staniszewski
Edycja łowicka 49/2004

6 grudnia cały Kościół wspomina św. Mikołaja - biskupa. Dla większości z nas był to pierwszy święty, z którym zawarliśmy bliższą znajomość. Od wczesnego dzieciństwa darzyliśmy go wielką sympatią, bo przecież przynosił nam prezenty. Tak naprawdę zupełnie go wtedy jeszcze nie znaliśmy. A czy dziś wiemy, kim był Święty Mikołaj? Być może trochę usprawiedliwia nas fakt, że zachowało się niewiele pewnych informacji na jego temat.

pl.wikipedia.org

Wyproszony u Boga

Około roku 270 w Licji, w miejscowości Patras, żyło zamożne chrześcijańskie małżeństwo, które bardzo cierpiało z powodu braku potomka. Oboje małżonkowie prosili w modlitwach Boga o tę łaskę i zostali wysłuchani. Święty Mikołaj okazał się wielkim dobroczyńcą ludzi i człowiekiem głębokiej wiary, gorliwie wypełniającym powinności wobec Boga.
Rodzice osierocili Mikołaja, gdy był jeszcze młodzieńcem. Zmarli podczas zarazy, zostawiając synowi pokaźny majątek. Mikołaj mógł więc do końca swoich dni wieść dostatnie, beztroskie życie. Wrażliwy na ludzką biedę, chciał dzielić się bogactwem z osobami cierpiącymi niedostatek. Za swoją hojność nie oczekiwał podziękowań, nie pragnął rozgłosu. Przeciwnie, starał się, aby jego miłosierne uczynki pozostawały otoczone tajemnicą. Często po kryjomu podrzucał biednym rodzinom podarki i cieszył się, patrząc na radość obdarowywanych ludzi.
Mikołaj chciał jeszcze bardziej zbliżyć się do Boga. Doszedł do wniosku, że najlepiej służyć Mu będzie za klasztornym murem. Po pielgrzymce do Ziemi Świętej dołączył do zakonników w Patras. Wkrótce wewnętrzny głos nakazał mu wrócić między ludzi. Opuścił klasztor i swe rodzinne strony, by trafić do dużego miasta licyjskiego - Myry.

Biskup Myry

Był to czas, gdy chrześcijanie w Myrze przeżywali żałobę po stracie biskupa. Niełatwo było wybrać godnego następcę. Pewnej nocy jednemu z obradujących dostojników kościelnych Bóg polecił we śnie obrać na wakujący urząd człowieka, który jako pierwszy przyjdzie rano do kościoła. Człowiekiem tym okazał się nieznany nikomu Mikołaj. Niektórzy bardzo się zdziwili, ale uszanowano wolę Bożą. Sam Mikołaj, gdy mu o wszystkim powiedziano, wzbraniał się przed objęciem wysokiej funkcji, nie czuł się na siłach przyjąć biskupich obowiązków. Po długich namowach wyraził jednak zgodę uznając, że dzieje się to z Bożego wyroku.
Biskupią posługę pełnił Mikołaj ofiarnie i z całkowitym oddaniem. Niósł Słowo Boże nie tylko członkom wspólnoty chrześcijańskiej. Starał się krzewić Je wśród pogan.
Tę owocną pracę przerwały na pewien czas edykty cesarza rzymskiego Dioklecjana wymierzone przeciw chrześcijanom. Wyznawców Jezusa uczyniono obywatelami drugiej kategorii i zabroniono im sprawowania obrzędów religijnych. Rozpoczęły się prześladowania chrześcijan. Po latach spędzonych w lochu Mikołaj wyszedł na wolność.
Biskup Mikołaj dożył sędziwego wieku. W chwili śmierci miał ponad 70 lat (większość ludzi umierała wtedy przed 30. rokiem życia). Nie wiemy dokładnie, kiedy zmarł: zgon nastąpił między 345 a 352 r. Tradycja dokładnie przechowała tylko dzień i miesiąc tego zdarzenia - szósty grudnia. Podobno w chwili śmierci Świętego ukazały się anioły i rozbrzmiały chóry anielskie.
Mikołaj został uroczyście pochowany w Myrze.

Z Myry do Bari

Wiele lat później miasto uległo zagładzie, gdy w 1087 r. opanowali je Turcy. Relikwie Świętego zdołano jednak w porę wywieźć do włoskiego miasta Bari, które jest dzisiaj światowym ośrodkiem kultu św. Mikołaja. Do tego portowego miasta w południowo-wschodniej części Włoch przybywają tysiące turystów i pielgrzymów. Dla wielu największym przeżyciem jest modlitwa przy relikwiach św. Mikołaja.

Międzynarodowy patron

Biskup z Myry jest patronem Grecji i Rusi. Pod jego opiekę oddały się Moskwa i Nowogród, ale także Antwerpia i Berlin. Za swego patrona wybrali go: bednarze, cukiernicy, kupcy, młynarze, piekarze, piwowarzy, a także notariusze i sędziowie. Jako biskup miasta portowego, stał się też patronem marynarzy, rybaków i flisaków. Wzywano św. Mikołaja na pomoc w czasie burz na morzu, jak również w czasie chorób i do obrony przed złodziejami. Opieki u niego szukali jeńcy i więźniowie, a szczególnie ofiary niesprawiedliwych wyroków sądowych. Uznawano go wreszcie za patrona dzieci, studentów, panien, pielgrzymów i podróżnych. Zaliczany był do grona Czternastu Świętych Wspomożycieli.

Święty zawsze aktualny

Od epoki, w której żył św. Mikołaj, dzieli nas siedemnaście stuleci. To wystarczająco długi czas, by wiele wydarzeń z życia Świętego uległo zapomnieniu. Dziś wiedza o nim jest mieszaniną faktów historycznych i legend. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że nawet w fantastycznie brzmiących opowieściach o św. Mikołaju tkwi ziarno prawdy.
Święty Mikołaj nieustannie przekazuje nam jedną, zawsze aktualną ideę. Przypomina o potrzebie ofiarności wobec bliźniego. Pięknie ujął to papież Jan Paweł II mówiąc, że św. Mikołaj jest „patronem daru człowieka dla człowieka”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Wigilia dla starszych i samotnych w Czerwieńsku

2018-12-13 23:19

Kamil Krasowski

Parafialny Zespół Caritas przy parafii św. Wojciecha w Czerwieńsku przygotował wigilię dla osób starszych i samotnych. Organizatorzy zadbali nie tylko o ciała, ale również o ducha każdego z zaproszonych gości.

Karolina Krasowska
W Wigilii uczestniczyło ponad 80 osób z Czerwieńska, Borynia, Lasek i Nietkowa

Spotkanie odbyło się w Miejsko-Gminnym Ośrodku Kultury w Czerwieńsku. W organizację wigilii dla osób samotnych, starszych i bezdomnych z parafii św. Wojciecha w Czerwieńsku włączyła się społeczność miasta, organizacje samorządowe, osoby ze świata gastronomii i polityki oraz uczniowie szkół z Czerwieńska i Zielonej Góry. – To jest 27. raz jak się spotykamy. To nie jest nowe dzieło. Oprócz wszystkich tych, którzy potrzebują opieki i którzy co roku czekają na wigilię, zaprosiliśmy osoby, które nas zawsze wspierają, takie jak prezydent miasta Piotr Iwanus, przewodniczący Rady Krzysztof Smorąg i starosta powiatu zielonogórskiego Krzysztof Romankiewicz – powiedziała Istiena Boguszewicz – Gnatowicz, nauczyciel języka angielskiego i opiekun Szkolnego Klubu Wolontariatu „Młodzi dla Kamerunu” w Zespole Szkół i Placówek Kształcenia Zawodowego w Zielonej Górze.

Zobacz zdjęcia: Wigilia dla starszych i samotnych w Czerwieńsku

Wigilia rozpoczęła się od odczytania fragmentu Ewangelii o narodzeniu Pana Jezusa. Potem wszyscy uczestnicy przełamali się opłatkiem, składając sobie życzenia. – Za chwilę weźmiemy do ręki opłatek, który jest symbolem Jezusa Chrystusa jako chleb, którym się dzielimy nawzajem. Pragnę Wam dziś życzyć w tym okresie przedświątecznym, na całe święta oraz Nowy Rok, byście potrafili się tak dzielić sobą z innymi - mówił ks. Marek Kidoń. - Ktoś powiedział, że nikt nie jest tak biedny, żeby nie mógł czegoś od siebie dać. I tu nie chodzi tylko i wyłącznie o pieniądze, o dobra materialne – czasami o wiele ważniejszy jest czas, który komuś poświęcamy, zainteresowanie, które okazujemy, dobre słowo, którym kogoś obdarzmy, bo to tylko ma sens. Życzę, byście umieli dawać siebie, dzielić siebie. Ten chleb przełamany tak naprawdę się dzieli, on się mnoży. Są dwa kawałki, ktoś bierze kolejny. Dzielimy się z kolejną osobą. Niech ten krąg dobra zatacza coraz większe obszary, coraz większe kręgi i staje się udziałem wielu ludzi, których życie Bóg stawia na naszej drodze – kontynuował proboszcz parafii św. Wojciecha w Czerwieńsku.

W świąteczny nastrój zgromadzonych gości wprowadziły dzieci z przedszkola w Czerwieńsku, które wystawiły jasełka. W przygotowaniu Wigilii dla ponad 120 osób pomagali wolontariusze z Zespół Szkół i Placówek Kształcenia Zawodowego w Zielonej Górze, którzy własnoręcznie wykonali prezenty dla zaproszonych osób, dzieląc się w ten sposób radością i wręczając upominki, których większość z tych osób przeważnie nie dostaje. – Kucharze, cukiernicy i gastronomowie sami piekli, ręcznie zdobili i pakowali swoje pierniki od serca na święta jako prezenty. Mam nadzieję, że się spodobają – mówiła Istiena Boguszewicz – Gnatowicz. O wspólne uwielbienie Narodzonego Zbawiciela poprzez modlitwę i śpiew zadbała wspólnota ewangelizacyjno-modlitewna Oikos Berit. – Ci ludzie uwielbiają śpiewać. Co roku śpiewam z nimi 2 godziny kolędy. Niektórzy nie mają takiej tradycji w domu bądź w ogóle nie mają takiej okazji, bo są samotni, żeby w ten sposób świętować. Także członkowie wspólnoty będą śpiewać z nimi kolędy, będą rozważać Pismo Święte, będą się modlić – będą się po prostu radować, bo czas Adwentu to jest czas radosnego oczekiwania na przyjście Pana Jezusa – dodaje Istiena.

Na spotkanie zostały zaproszone osoby z Czerwieńska, Borynia, Lasek i Nietkowa. Zaproszonych zostało ok. 120 osób, natomiast w spotkaniu uczestniczyło ponad 80. – Sąsiadka mnie namówiła. Powiedziała: „No wyjdź z tego domu do ludzi, porozmawiaj. Idź i zobacz jak będzie fajnie”. Zmobilizowała mnie, a mąż wnuczki przywiózł mnie i moje koleżanki i tak, żeśmy przyjechały – powiedziała Irena Mędygrał z Nietkowa, która w wigilii uczestniczyła po raz pierwszy. – Podoba mi się. Te dzieci mi się podobają, bo zaraz mi się przypomniało jak woziłam moje dzieciaki na występy. Chciałabym, żeby moim wnukom porodziły się zdrowe dzieci, żeby byli szczęśliwi i żeby dożyli chociaż tyle lat co ja.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem