Reklama

Maroko

Europejskie miasto

2018-08-08 10:15

Witold Dudziński
Niedziela Ogólnopolska 32/2018, str. 45

Witold Dudziński
Ujście rzeki Bu Rakrak do oceanu

Rabat, stolica Maroka, to najpewniej najbardziej europejskie miasto w Maghrebie i w całej Afryce. Nie bez powodów.

Charakter Rabatu, miasta w północnej części wybrzeża Maroka, od przeszło 60 lat kształtuje pełniona funkcja stolicy kraju. Jest jak los wygrany na loterii. Gdyby nie to, miasto nie rozwijałoby się za bardzo, wszak obok leży wielokrotnie większa, przebojowa Casablanca, a o strzał z armaty jest zawsze mocny Fez – dawna stolica administracyjna i duchowa.

Rabat (po arabsku Ar-Ribat, czyli twierdza), stolica kraju i siedziba rządu królestwa od połowy lat 50. ubiegłego wieku, czyli od uzyskania niepodległości przez kraj, jest jednym z czterech-pięciu miast Maroka najbardziej przyciągających turystów.

Miasto piratów

Po raz pierwszy Rabat został stolicą u schyłku XII wieku, gdy kalif Jakub al-Mansur nakazał wzniesienie miasta w miejscu obozowiska dla wypadów wojennych na Półwysep Iberyjski. Nazwał je Ribat al-Fatah (zwycięską twierdzą). Po jego śmierci stolicę przeniesiono, a Rabat podupadł.

Reklama

Odrodził się w XVII wieku, gdy miasto zaludnili andaluzyjscy muzułmanie uciekający z Hiszpanii. Statki korsarzy ze stworzonej wówczas pirackiej republiki Bu Rakrak siały postrach w Europie. Ale bogactwo Rabatu było też wynikiem handlu niewolnikami. Pojmanych ludzi, którzy nie mogli się wykupić, sprzedawano w niewolę.

Piractwa zakazano dopiero w XIX wieku, gdy Europejczycy – po ataku piratów na austriacki statek – zbombardowali i zniszczyli wiele marokańskich portów. Rabat stracił wtedy na znaczeniu. Odzyskał je na początku XX wieku, gdy w 1912 r. Francuzi podnieśli miasto do roli siedziby administracji francuskiego protektoratu. Nieco ponad 40 lat później Rabat został stolicą niepodległego państwa.

Miasto na liście

W Rabacie kontrasty i mieszanie się kultur są spore, ale mniejsze niż w starych miastach królewskich, takich jak Fez czy Marrakesz. Niemniej kontrast w stylach architektonicznych i w podejściu do życia widoczne są gołym okiem. Nieduży Rabat, oprócz starej części, ma również sporą nowoczesną.

Miasto ma niecałe 600 tys. mieszkańców i choć w porównaniu z Kairem, 20-milionową stolicą Egiptu, to niewiele, liczy się nie ilość, lecz jakość. Piękne ulice handlowe, kwartały zabudowane biurowcami, z siedzibami dużych przedsiębiorstw i banków, spora dzielnica rządowa, odrębna dzielnica królewska oraz bogate przedmieścia z ambasadami i imponującymi willami odróżniają Rabat od wielu miast Maroka, Maghrebu i Afryki. Mniej w nim charakteru innych arabskich stolic, więcej cech europejskich.

Przybysze z Europy mogą się tu czuć dobrze. Rabat, wpisany niedawno na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, wciąż jest niedoceniany przez turystów. Rabat jest miastem muzułmańskim, ale otwartym na inne kultury i religie i wciąż pozostającym oazą spokoju. Większość turystów tłoczy się w innych, bardziej znanych i popularnych miastach Maroka.

Zatrzymane w czasie

Jakub al-Mansur rozpoczął budowę meczetu Hassana, który byłby w jego czasach drugim co do wielkości meczetem na świecie. Po jego śmierci prace przerwano, a po budowie pozostał – oprócz podstaw kolumn meczetu – górujący dziś nad Rabatem minaret, nazywany wieżą Hassana. Sięgająca 44 m wieża uchodzi za wzór formy tutejszych minaretów i jest jednym z ważniejszych symboli kraju.

Do ruin przylega Mauzoleum Muhammada V – grobowiec zachwycający geometrią i bogatymi wykończeniami. Ruiny, wieża i mauzoleum tworzą kompleks zabytkowy, jedną z atrakcji turystycznych Rabatu.

Inna jest medyna, czyli arabskie stare miasto, świetnie zharmonizowane z nowym. Kilkadziesiąt lat temu to, co nazywamy medyną, było jedyną zabudową Rabatu. Dopiero francuskie rządy i wpływy sprawiły, że miasto zaczęło się rozbudowywać we wszystkie strony. Ale medyna zatrzymała się w czasie.

Handel, całodzienne przesiadywanie pod jego pretekstem na ulicach, powolne sączenie miętowej herbaty – wszystko to, co nazywamy żartobliwie produkowaniem czasu – to sposób na życie i miłe spędzenie czasu dla wielu Marokańczyków.

Tagi:
turystyka

Pińsk, Dawna stolica Polskiej Marynarki Wojennej

2018-09-19 10:33

Mirek i Magda Osip-Pokrywka
Edycja rzeszowska 38/2018, str. VII

Mirek i Magda Osip-Pokrywka
Pińsk

W przedostatnim odcinku tegorocznego kresowego cyklu zapraszamy do stolicy Polesia. W I Rzeczpospolitej Pińsk leżał w województwie brzesko-litewskim, a w II RP w województwie poleskim (nawet początkowo była tu siedziba władz woj.). Naturalne położenie miasta, wśród trudno dostępnych rozlewisk i sieci rzecznych połączeń, dawało powody ku temu, by w latach międzywojennych zaczęto tu urzeczywistniać polskie marzenia o wodnej potędze militarnej.

Miasto zostało stolicą Polskiej Marynarki Wojennej. Cumowała tu setka wojskowych jednostek pływających. W mieście była Komenda Portu Wojennego, koszarowce dla marynarzy, schrony i hangary lotnicze, doki i hale warsztatowe oraz biura i zakłady konstrukcyjne, już za rzeką Piną znajdowały się bazy paliwowe i składy amunicji. Marynarze byli barwnym elementem miejskiej społeczności, mieli swoją drużynę piłkarską „Kotwica – Pińsk” i Teatr Marynarski. Flotylla Pińska miała strzec wschodnich granic II Rzeczypospolitej, operując na tzw. Morzu Pińskim. Po sowieckiej agresji 17 września 1939 r. sytuacja stała się dramatyczna. Wyjątkowo suche lato spowodowało powstanie wielu płycizn uniemożliwiających ewakuację największych jednostek, wobec czego podjęto decyzję o zatopieniu statków, a mniejsze wycofano w kierunku zachodnim. Po zablokowaniu jedynej drogi odwrotu 21 września 1939 r. na Kanale Królewskim pod Kuźliczynem podjęto decyzję o samozatopieniu reszty jednostek Flotylli Pińskiej. Przeszeregowani do piechoty marynarze utworzyli batalion morski, który wszedł w skład Samodzielnej Grupy Operacyjnej „Polesie”, dowodzonej przez gen. Franciszka Kleeberga. Większość z zatopionych statków Sowieci wydobyli i wcielili do floty radzieckiej. Po pińskich marynarzach zachowało się niewiele, przypomina o nich tablica wmurowana pod chórem w ścianie pińskiej katedry.

Kościół katedralny Wniebowzięcia NMP jest jedną z najstarszych świątyń katolickich na Kresach wschodnich. Jego fundatorem jako kościoła klasztornego zakonu Franciszkanów był w 1396 r. Zygmunt Kiejstutowicz, książę piński i turowski. Świątynia zniszczona w czasie wojen szwedzkich, obecną swoją bryłę z barokową fasadą otrzymała w pierwszej połowie XVIII wieku. Katedra jest budowlą bazylikową, trójnawową, z przybudowanymi kaplicami i półkoliście zamkniętym prezbiterium. Dzięki temu, że kościół był nieprzerwanie czynny (od 1925 stając się świątynią katedralną), można dziś podziwiać bezcenne wyposażenie i dekoracje, m.in.: siedem barokowych XVIII-wiecznych ołtarzy, kompletne działające organy z początku XIX wieku, złoconą ambonę, oryginalne konfesjonały i blisko sto figur i barokowych ornamentów. W jednym z bocznych ołtarzy znajduje się wizerunek Matki Bożej nazywany Pińską Madonną, namalowany pod koniec XIX wieku przez Alfreda Romera. W krypcie przy katedrze w 2011 r. został pochowany bp Kazimierz Świątek, wieloletni administrator apostolski diecezji pińskiej.

Charakterystycznym obiektem Pińska, który bezpowrotnie odszedł do historii, była wyniosła bryła jezuickiego kościoła św. Stanisława Biskupa. Świątynia przylegająca do dawnego kolegium jezuickiego (obecnie muzeum), uszkodzona w czasie II wojny światowej, została w 1956 r. wysadzona w powietrze. Wraz z kościołem odszedł w zapomnienie również targ wodny, który odbywał się na przystani u podnóża klasztornych murów.

Przewodniki po Kresach
Więcej o Pińsku oraz o innych miasteczkach kresowych zapisanych na kartach polskiej historii, znaleźć można w cyku przewodników historycznych autorów artykułu Magdy i Mirka Osip-Pokrywka „Polskie ślady na: Ukrainie, Białorusi oraz Litwie i Łotwie” wydanych nakładem Wydawnictwa BOSZ.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Częstochowa: rozpoczyna się II Międzynarodowy Kongres Ruchu „Europa Christi”

2018-10-14 20:46

lk, mp / Częstochowa (KAI)

Apelem Jasnogórskim w kaplicy Cudownego Obrazu Czarnej Madonny pod przewodnictwem abp. Wacława Depo rozpoczyna się dziś II Międzynarodowy Kongres Ruchu „Europa Christi”. Kongres ten, mający na celu przebudzenie chrześcijan w Europie, toczyć się będzie do 22 października z niezwykłym rozmachem w sześciu polskich miastach: Warszawie, Rzeszowie, Lublinie, Łodzi, Częstochowie i Krakowie. Myślą przewodnią Kongresu będzie wizja Europy w ujęciu św. Jana Pawła II. Gośćmi wydarzenia będą m.in. biskupi z Polski i Europy, przedstawiciele rządu i parlamentarzyści, znawcy katolickiej nauki społecznej z kilku kontynentów.

Zdzisław Sowiński

„Europa jest dziś chora i zagrożona odejściem od wartości podstawowych, ateizmem, neomarksizmem, nihilizmem i hedonizmem. Widzimy także ogromne zagrożenie powodowane islamem. O tych niebezpieczeństwach mówił wiele św. Jan Paweł II. Dlatego pragniemy przypomnieć jego świętą postać i nauczanie. Chcemy również, żeby Papież Franciszek włączył św. Jana Pawła II do grona świętych Patronów Europy” – wyjaśnia ks. Ireneusz Skubiś, moderator Ruchu „Europa Christi”, główny organizator Kongresu.

„Chrześcijanie Europy i polscy chrześcijanie, katolicy, policzmy się! Są nas miliony! Ta świadomość pozwala nam powrócić do naszej wielkości i prawdziwej wolności” – apeluje ks. Skubiś w zaproszeniu na Kongres.

Pierwsza sesja kongresowa pt. „Kościół w Europie” odbędzie się w poniedziałek 15 października na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Po wprowadzeniu ze strony ks. inf. Ireneusza Skubisia, moderatora Ruchu "Europa Christi", wykłady wygłoszą m.in. ks. prof. dr hab. Tadeusz Guz z KUL ("Chrześcijańska koncepcja Europy według św. Jana Pawła II"), o. prof. Stipe Juricov („Biblijne korzenie wartości chrześcijańskich Europy”) oraz ks. prof. Piotr Mazurkiewicz, który dokona ponownej interpretacji przemówienia św. Jana Pawła II w Parlamencie Europejskim.

W rzeszowskiej Arenie Jasionka tego samego dnia rozpatrywany będzie temat "Młodzi w Europie", który podejmą m.in. Pio Corvino (Włochy) i Dariusz Malejonek, podróżnik Marek Kamiński oraz Jan Budziaszek. Dzień później nastąpi główna sesja rzeszowska Kongresu, a towarzyszyć jej będzie hasło "Jan Paweł II patronem Europy".

Dokładnie w 40. rocznicę wyboru kard. Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową w serii wykładów nt. „Św. Jan Paweł II Patronem Europy” wystąpią m.in. ks. dr hab. Waldemar Cisło (Pomoc Kościołowi w Potrzebie), prof. Pavel Mačala (Słowacja) oraz ks. infułat Ireneusz Skubiś. W program dnia wpiszą się także wernisaże wystaw oraz Projekt Artystyczny „Dekaloque” (m.in. Polski Chór Kameralny pod dyrekcją Jana Łukaszewskiego i Orkiestra Filharmonii Podkarpackiej pod kierownictwem muzycznym Marcina Pospieszalskiego). Zainicjowana także zostanie zbiórka podpisów pod petycją ustanowienia św. Jana Pawła II patronem Europy.

W Lublinie 17 października odbędzie się sesja pt. „Prawo, a wartości w Europie”. Prof. Mirosław Sitarz z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego podkreśla, że pojęcie prawa potraktowane zostanie w sposób integralny jako prawo Boże i prawo ludzkie. – Będą też osoby, które dadzą świadectwo walki o prawo, o życie i świadectwo o św. Janie Pawle II – dodał wykładowca KUL podczas wrześniowej prezentacji programu Kongresu "Europa Christi" w Warszawie.

Uczestników Kongresu gościć też będzie Senat RP, gdzie 18 października nastąpi sesja kongresowa „Rechrystianizacja Europy”. Jak wskazał wicemarszałek Senatu Michał Seweryński, izba wyższA jest do tego odpowiednim miejscem. Dodał, ze oczywistą przesłanką jest to, że ustrój naszego państwa jest oparty na wartościach chrześcijańskich. - To nie zostało napisane wprost, ale wystarczy przeczytać wstęp do konstytucji, żeby nie mieć co do tego wątpliwości. Otwarte jest pytanie nie o to, czy wartości chrześcijańskie są obecne i powinny być obecne w życiu publicznym naszego kraju, ale także o to, w jaki sposób to zrobimy i czy w sposób zadowalający – powiedział we wrześniu senator Seweryński.

Wykłady w Senacie wygłoszą m.in. kard. Gerhard Ludwig Müller, Viktor Orban, premier Wegier, Carl Anderson, Najwyższy Rycerz Zakonu Rycerzy Kolumba oraz George Weigel, katolicki publicysta i znawca pontyfikatu św. Jana Pawła II.

Dzień później, 19 października w Łodzi w Wyższej Szkole Ekonomii i Zarządzania odbędzie się sesja pt. „Europa Męczenników”, które jest miastem czterech kultur - polskiej, żydowskiej, niemieckiej i rosyjskiej. – Męczeństwo, w takim ujęciu, jakie chcemy zaproponować, ma nie być czymś, co pomnoży rany, ale czymś co pomoże je zabliźniać, ma nie pogłębiać podziałów, ale je przełamywać – podkreśla ks. dr Jarosław Krzewicki, rektor Szkoły Wyższej Ekonomii i Zarządzania w Łodzi.

20 października na UKSW w Warszawie odbędzie się sesja: „Silna rodzina siłą Europy. W 35. Rocznicę ogłoszenia przez Stolicę Apostolską Karty Praw Rodziny”. Prelekcje wygłoszą tam m.in. abp Henryk Hoser - o świętości życia ludzkiego i jego ochronie; prof. Massimo Gandolfini (Włochy) - o roli społeczeństwa obywatelskiego w obronie życia i rodziny; Elżbieta Rafalska, minister rodziny, pracy i polityki społecznej – o roli rządu w tworzeniu prawa prorodzinnego, czy bp Francisco Gil Hellin (Hiszpania) - o trosce Jana Pawła II o rodzinę i dobro społeczeństwa.

Ekonomiczny wymiar chrześcijańskich korzeni Europy to temat, jaki zostanie podjęty 22 października podczas ostatniej sesji II Kongresu "Europa Christi". Odbędzie się ona w siedzibie tygodnika "Niedziela" w Częstochowie. Wystąpią na niej m.in. przedstawiciele duszpasterstwa przedsiębiorców i pracodawców, rzecznik małych i średnich przedsiębiorców Adam Abramowicz, dziennikarze ekonomiczni czy ludzie biznesu. Dr Henryk Siodmok, prezes Zarządu Grupy ATLAS przedstawi wykład pt. „Sprawiedliwe podatki w duchu chrześcijańskim”.

Mszy św. na zakończenie Kongresu w przewodniczyć będzie 22 października o godz. 12.00 w Sanktuarium św. Jana Pawła II w Krakowie kard. Stanisław Dziwisz.

„Europa Christi” to ruch, którego ambicją jest odbudowanie chrześcijańskiego myślenia o Europie, ukazanie współczesnych zagrożeń dla Europy, jej tożsamości i kultury, który była kształtowana przez ponad 2 tys. lat przez wiarę chrześcijańską, szczególnie przez Ewangelię i Dekalog.. Inicjatywa powstała w marcu ub. roku z inspiracji ks. infułata Ireneusza Skubisia, honorowego redaktora naczelnego tygodnika katolickiego „Niedziela”.

Pierwszy Kongres Ruchu "Europa Christi" odbył się w dniach 19-23 października ub. roku w Częstochowie, Łodzi i Warszawie. Wśród gości znalazło się ponad 40 wybitnych osobistości z Polski i Europy, m.in. kard. Stanisław Dziwisz, kard. Robert Sarah - prefekt watykańskiej Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów czy abp Kyrillos Kamal William Samaan z Kościoła katolickiego obrządku koptyjskiego w Egipcie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Płyta - Wojna totalna 300x400

Młody Irakijczyk przemawiał na Synodzie. Papież zaprosił go do domu

2018-10-15 17:19

ts (KAI) / Watykan

Papież Franciszek nieoczekiwanie przyjął w Domu św. Marty młodego Irakijczyka, uczestnika Synodu Biskupów w Watykanie na temat młodzieży i przekazał mu przesłanie do młodych chrześcijan w jego kraju. 26-letni stomatolog Safa al.-Abbia musi wcześniej wracać do kraju, aby opiekować się chorą na raka matką. Przed powrotem do domu wierny Kościoła chaldejsko-katolickiego pragnął osobiście pozdrowić papieża – Franciszek natychmiast spełnił jego życzenie.

VaticanNews/YouTube.com
Safa al.-Abbia z Iraku

Zdjęcia z tego serdecznego spotkania z 13 października zostały natychmiast zamieszczone na oficjalnym synodalnym Twitterze @Synod2018. Młodemu Irakijczykowi papież podarował różaniec dla mamy oraz przekazał przesłanie do młodych chrześcijan w Iraku. Franciszek zapewnił, że stale nosi w sercu młodych chrześcijan znad Eufratu i Tygrysu i zdaje sobie sprawę z ich cierpień. Jednocześnie przekonywał młodych chrześcijan w Iraku, aby ufali w przyszłość i nie dali się zniechęcić bolesną przeszłością oraz trudnym czasem współczesnym gdyż towarzyszy im Chrystus.

Safa al-Abbia zwrócił na siebie uwagę swoim wystąpieniem w auli synodalnej 11 października, kiedy przedstawił raport ukazujący męczenników w Iraku, którzy w ciągu minionych 15 lat zginęli z powodu świadectwa wiary w Chrystusa. Młody Irakijczyk podkreślał, że dziś dla młodzieży irackiej największymi wyzwaniami są „pokój, stabilizacja i prawo dożycia w godności”. Kończąc swoje wystąpienie wezwał młodych Irakijczyków do modlitwy za wszystkich cierpiących chrześcijan, nie tylko w ich kraju i wypowiedział życzenie leżące w sercach wielu irackich chrześcijan, „abyśmy pewnego dnia mogli pozdrowić papieża u nas, w naszym kraju”. Według uczestników synodalnych obrad, wystąpienia Safa al-Abbia spotkało się z największą – jak dotychczas – owacją.

W rozmowie z portalem vaticannews młody Irakijczyk powiedział, że chodziło mu o to, aby zwrócić uwagę, iż w Iraku żyje wielu wspaniałych chrześcijan, którzy mimo „smutnych i nędznych warunków życia żyją silną wiarą i ją zaświadczają”. Młodzi chrześcijanie w Iraku chcą po prostu móc żyć w swoim kraju „w godnych warunkach”. "Módlcie się za nas, my także modlimy się za was", zaapelował do młodych chrześcijan w krajach, w których nie są oni prześladowani.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem