Reklama

BETEL - Zakupy z sercem - Rahel Kebebe Tshay

Kobieta niezastąpionym darem dla ludzkości

2018-08-08 10:15

Ks. Kazimierz Gryżenia SDB
Niedziela Ogólnopolska 32/2018, str. 24-26

pyrozenko13/fotolia.com

Trzydzieści lat temu – 15 sierpnia 1988 r. papież Jan Paweł II opublikował list apostolski „Mulieris dignitatem” – o godności i powołaniu kobiety. Nawiązując do wydarzeń opisanych w Księdze Rodzaju, przypomniał Boży plan, zgodnie z którym kobieta wraz z mężczyzną „od początku” mają być „jednością dwojga”, z zachowaniem swej odrębności i autonomii, podmiotowości i tożsamości.

W latach następnych pod egidą Organizacji Narodów Zjednoczonych odbyło się wiele międzynarodowych konferencji i wydano wiele dokumentów poruszających problem kobiety i rodziny. Do najważniejszych debat należy zaliczyć konferencje: ludnościową w Kairze w 1994 r., o równym statusie kobiet i mężczyzn w Pekinie w 1995 r. oraz w sprawie osiedli ludzkich w Stambule w 1996 r. Podjęta tam problematyka była kontynuowana w Nowym Jorku odpowiednio w 1999 r. (Kair +5), w 2000 (Pekin +5), w 2001 r. (Stambuł +5) oraz w Amsterdamie w 2004 r. (Kair +10) i ponownie w Nowym Jorku w 2005 (Pekin +10). Nie sposób także pominąć Szczytu Planowania Rodziny, zorganizowanego w Londynie w 2012 r., czy Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej (CAHVIO), kontrowersyjnej i żywo dyskutowanej w Polsce w 2014 i 2015 r. Jej ratyfikacji domagały się środowiska feministyczne i ugrupowania lewicowe, a aktu tego dokonał prezydent Bronisław Komorowski 13 kwietnia 2015 r. Wydarzenie to miało miejsce niemal dokładnie w 1. rocznicę kanonizacji Jana Pawła II, 10 lat po jego śmierci, a rok 2015 uchwałą Sejmu Rzeczypospolitej był obchodzony jako Rok Jana Pawła II. Należałoby sądzić, że dziedzictwo nauczania Ojca Świętego znajdzie odzew w pracach parlamentu. Tak się jednak nie stało. Refleksja Papieża na temat kobiety nie była przedmiotem analiz i nie stanowiła punktu odniesienia ani w decyzjach polskich parlamentarzystów, ani w ustaleniach międzynarodowych gremiów, uczestników wspomnianych konferencji.

Można stwierdzić, że zostały zaprezentowane dwie odmienne wizje kobiety i rodziny. Jedna z nich to wizja laicko-ateistyczna, której zwolennicy odwołują się przede wszystkim do danych statystycznych, uznając je za podstawę rozstrzygania spornych kwestii, a każde odniesienie do prawa Bożego traktują jako nieuprawnione ograniczanie niezależności i swobody wyboru. Druga wizja wynika z metafizyczno-biblijnych twierdzeń, które określają status ontyczny kobiety, jej godność, specyficzne powołanie do miłości, wręcz geniusz. Jest ona nie tylko konkurencyjna wobec wizji poprzedniej, lecz także radykalnie różna od założeń narastającego i coraz bardziej widocznego na kontynencie europejskim islamu, z którym konfrontacja staje się codziennością. Wyznawcy islamu nie przyznają bowiem kobietom takich praw jak mężczyznom.

Reklama

W konsekwencji można mówić o trzech stanowiskach dotyczących wizji kobiety i jej roli w życiu rodzinno-społecznym. Nie jest możliwe, aby przedstawić je wyczerpująco. Zasadniczym celem poniższej refleksji jest przypomnienie i przybliżenie treści listu apostolskiego „Mulieris dignitatem”, w którym autor poruszył wiele istotnych i ważkich problemów nie tylko z konfesyjnego punktu widzenia. Jego dyskurs ma bowiem charakter racjonalno-filozoficzny i dlatego może stanowić zasadną podstawę do dyskusji dla całej społeczności ludzkiej, a nie tylko jej religijnej części. Może też być wyzwaniem i alternatywą dla mentalności niektórych współczesnych środowisk, naznaczonych daleko idącym relatywizmem i subiektywizmem, a nawet sofistyką.

Równość, odmienność i komplementarność

W podjętej refleksji o kobiecie Jan Paweł II za punkt wyjścia obrał Księgę Rodzaju, której treść stała się podstawą twierdzenia o równości, odrębności i komplementarności mężczyzny i kobiety.

Bóg jako Stwórca powołał do istnienia człowieka: mężczyznę i kobietę. Oboje więc, mężczyzna i kobieta, są istotami ludzkimi, są sobie równi pod względem człowieczeństwa, równi w godności i powołaniu, w równej mierze są osobami (Jan Paweł II, list apostolski „Mulieris dignitatem” – o godności i powołaniu kobiety, Rzym 1988, nr 6. Dalej: MD 6). „Takożsamość” mężczyzny i kobiety, ich „jedność dwojga”, „relacja komunijna” nie oznacza zacierania zachodzących między nimi różnic, wręcz przeciwnie – należy dostrzegać i akcentować ich odrębność i swoistą odmienność. Ojciec Święty stwierdza: „(...) kobieta została zawierzona mężczyźnie w swojej kobiecej odmienności, także ze swym potencjalnym macierzyństwem. Również mężczyzna został zawierzony przez Stwórcę kobiecie. Zostali zawierzeni wzajemnie jedno drugiemu (...) aby stawać się «bezinteresownym darem» jedno dla drugiego, trzeba, aby oboje mieli poczucie odpowiedzialności za dar” (MD 14). Mężczyzna i kobieta nie mogą odnaleźć się w pełni inaczej jak tylko przez bezinteresowny dar z siebie samego (por. MD 10). Ich wzajemnie urzekające i fascynujące odrębność i odmienność, zarówno fizyczna, jak i psychiczna, domagają się komplementarności.

Głoszoną przez Jana Pawła II tezę komplementarności płci podjął papież Franciszek, który 17 listopada 2014 r., gdy otwierał międzynarodową i międzyreligijną konferencję, zorganizowaną przez Kongregację Nauki Wiary, zdecydowanie podkreślił, że komplementarność mężczyzny i kobiety leży u podstaw małżeństwa i rodziny. Rodzina oparta na trwałym i solidarnym związku mężczyzny i kobiety nie jest ideologią, lecz faktem antropologicznym, dobrem naturalnym, służącym osobowemu spełnianiu się członków rodziny oraz rozwojowi różnych wspólnot i całych społeczeństw. Nadmienił, że taka forma wspólnego życia nie jest naznaczona wyłącznie momentami błogiej sielanki, lecz występują w niej także napięcia, trudności i kryzysy. W małżeństwie i rodzinie ścierają się i wzajemnie przenikają egoizm i altruizm, rozum i namiętność, cele długoterminowe i te, które chcemy zrealizować natychmiast. Jednak środowisko rodzinne jest najlepszym miejscem kształtowania postaw umożliwiających rozwiązywanie napięć i nieporozumień, szkołą szacunku wobec odmienności płci oraz sztuki życia razem. Dlatego niebezpieczna staje się rozpowszechniana „kultura tymczasowości”, która wymachuje flagą „wolności”, a w istocie przynosi dewastację duchową i materialną niezliczonym istotom ludzkim, zwłaszcza najsłabszym. Nie można więc – apelował Franciszek – wpaść w pułapkę ideologicznych koncepcji małżeństwa, wynoszących na piedestał mentalność zaspokajania chwilowych czysto subiektywnych pobudek, zachcianek i kaprysów (por. Franciszek, „Rodzina to nie ideologia”, w: „Nasz Dziennik”, 18 listopada 2014, s. 8; konferencja odbyła się w Rzymie w dniach 17-19 listopada 2014 r.).

Jezus wzorem traktowania kobiet

Jan Paweł II zauważa, że wzorem odnoszenia się do kobiet i podkreślania ich równości z mężczyznami w godności i powołaniu jest sam Jezus Chrystus. Stwierdza, że z taką opinią zgadzają się ci, którzy są nastawieni krytycznie do chrześcijańskiego orędzia. Postawa Jezusa jest tym bardziej zaskakująca, że w jego czasach kobieta nie cieszyła się tymi samymi prawami, które miał mężczyzna. Ten bowiem często „panował” nad kobietą, nie licząc się z jej godnością przewidzianą przez Boga. Jezus zaś z takim samym szacunkiem i zrozumieniem odnosił się do wszystkich kobiet: ze swego narodu i obcych, tych, które nie z własnej winy znajdowały się w trudnym położeniu i wymagały wsparcia, oraz tych, które miały niejeden grzech na swoim sumieniu. Wśród nich były kobiety dotknięte chorobą i niemocą, złożone gorączką, cierpiące na upływ krwi, opłakujące śmierć dziecka czy brata, jak wdowa z Nain czy Maria i Marta z Betanii. Były też: Samarytanka przy studni Jakubowej i grzesznica, która namaściła nogi Jezusa w domu jednego z faryzeuszy, Kananejka prosząca o uzdrowienie córki, kobieta pochwycona na cudzołóstwie, uboga wdowa, która wrzuciła do skarbony dwa pieniążki – było ich wiele. Jezus wiedział, co kryje się we wnętrzu każdej z nich, żadnej nie potępił, każdej okazał szacunek i cześć. One z kolei nie czuły się poniżone, nawet gdy poznały prawdę o swej grzeszności, co więcej – w świetle tej prawdy doznawały wyzwolenia, doświadczały akceptacji swojej osoby (por. MD 12-14).

Jezus Chrystus nie tylko dowartościowuje kobiety, lecz stawia je nawet w pozycji uprzywilejowanej w stosunku do mężczyzn, co ujawnia się w powierzeniu im ewangelicznego orędzia. Na tyle ufa grzesznej Samarytance, że powierza jej tajemnice Bożej miłości, poucza o życiu wiecznym, prawdziwym kulcie, jej objawia, że On sam jest Mesjaszem. Ona z kolei jest otwarta na Jezusowe orędzie, rozumie je, staje się nie tylko Jego uczennicą, lecz także apostołką. Głosi Chrystusa mieszkańcom Samarii tak przekonująco, że przyjmują Go z wiarą. Również Marta, siostra Łazarza, w rozmowie z Jezusem potwierdza jedną z najdonioślejszych tez chrześcijaństwa i wyznaje: „Ja mocno wierzę, żeś Ty jest Mesjasz, Syn Boży, który miał przyjść na świat” (J 11, 27). Kobiety w chwili największej próby wiary i wierności okazały się mocniejsze od Apostołów i towarzyszyły Jezusowi w drodze krzyżowej i na Golgocie (por. MD 15).

Jan Paweł II przytacza i opisuje znacznie więcej faktów, które świadczą o Jezusowym dowartościowaniu kobiet. W tym odniesieniu Jezusa do kobiet Papież znajduje potwierdzenie prawdy, że kobieta nie ustępuje mężczyźnie i nie może być traktowana inaczej niż on. Fakt bycia mężczyzną lub kobietą nie wnosi żadnej różnicy (por. MD 16).

Macierzyństwo czy dziewictwo?

Na tle powyższych rozważań można powiedzieć, że kobieta, zgodnie z zamysłem Bożym, może się w pełni zrealizować jako towarzyszka swego męża i jako matka wspólnych dzieci. Inna droga byłaby uszczupleniem jej osobowości. Jak zatem spojrzeć na problem dziewictwa i posłannictwa kobiety w życiu konsekrowanym? Czy w stosunku do macierzyństwa jest to uboższa forma realizacji kobiecości? Jan Paweł II nie pomija tego problemu i w „Mulieris dignitatem” nie mniej miejsca poświęca życiu w stanie dziewictwa. Podkreśla, że w jednym i drugim wymiarze powołania, czyli macierzyństwie lub dziewictwie konsekrowanym, kobieta może się zrealizować przez bezinteresowny dar z siebie samej.

W małżeństwie ten dar z siebie kobieta realizuje w oddaniu się mężczyźnie i otwarciu się na nowe życie. Aczkolwiek dziecko jest owocem miłości dwojga, to kobieta ma tu większy udział, jej rodzicielstwo urzeczywistnia się w większym stopniu. Tylko ona wchodzi w tę szczególną i niepowtarzalną relację ze swoim dzieckiem. W procesie rodzicielstwa mężczyzna jest niejako obok, jakby na zewnątrz. Na tym tle Papież stawia postulat, aby mężczyzna był świadom, że we wspólnym dziele rodzicielstwa zaciąga szczególny dług wobec kobiety. Przy żonie-matce mąż uczy się bycia ojcem. Kobieta nie tylko rodzi, lecz także wychowuje, jest pierwszą, która kształtuje człowieczeństwo drugiej osoby. Stąd można powiedzieć, że wkład kobiety we właściwe życie społeczne jest bezcenny i niczym innym nie da się go zastąpić (por. MD 18).

Dziewictwo jest inną drogą realizowania się kobiecej osobowości. Na tej drodze kobieta spełnia swą osobową wartość w bezinteresownym darze siebie samej dla Boga. Przez konsekrowane dziewictwo odpowiada miłością na miłość Oblubieńca-Chrystusa. Na podobieństwo „jedności dwojga” w małżeństwie kobieta składa Chrystusowi dar swojego życia. Tak rozumianego stanu dziewictwa nie można porównywać do bezżeństwa, w którym na pierwszym miejscu jawi się „nie” dla wspólnej drogi dwojga, lecz zdecydowane „tak” dla oddania swej osoby „dla drugiego”, to znaczy dla Chrystusa i innego człowieka (por. MD 20). Tak więc Jan Paweł II przyjmuje, że ewangeliczne dziewictwo nie odbiera kobiecie jej walorów. Wprawdzie rezygnuje ona, nieraz nie bez bólu, z małżeństwa i macierzyństwa w znaczeniu fizycznym, co jednak nie pozbawia jej możliwości, aby w wielorakich formach doświadczać macierzyństwa duchowego. Często wyraża się ono w trosce o najbardziej potrzebujących: chorych, niepełnosprawnych, sieroty, starców, dzieci i młodzież, więźniów, często ludzi „z marginesu”, do których nie chcą się przyznawać nawet najbliżsi. W obliczu każdego z nich kobieta konsekrowana odnajduje Jezusa, według Jego własnych słów: „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnie uczyniliście” (Mt 25, 40). W dziewictwie dla królestwa Bożego wyraża się otwartość na wszystkich ludzi, a zaangażowanie dla ich dobra jest realizacją wielorako pojętego macierzyństwa duchowego. Na tej podstawie Papież mówi o zbieżności dziewictwa kobiety niezamężnej z macierzyństwem kobiety zaślubionej mężczyźnie. Obydwie są zaślubione albo przez ślub czystości z Chrystusem, albo przez sakrament małżeństwa. Jedna i druga dla dobra innych składa bezinteresowny dar swojej osoby. W realizacji jednej i drugiej formy powołania spełniają się one jako kobiety. Macierzyństwo fizyczne domaga się, aby było dopełnione macierzyństwem duchowym. Kobieta nie tylko rodzi, ale też wychowuje. Wobec drugiego zadania używa się często metafory „rodzenie”. W tym drugim rodzeniu znaczącą rolę odgrywa kobieta niezamężna ze względu na królestwo niebieskie. Macierzyństwo duchowe staje się udziałem również kobiety w dziewictwie. Każdy bowiem człowiek, aby mógł żyć i rozwijać się jako osoba, potrzebuje tych dwóch wymiarów macierzyństwa. Bez udziału tego, co „kobiece”, nie dokona się w człowieku rozwój tego, co „ludzkie”.

Z powyższego wynika, że nieodzowne jest tworzenie atmosfery akceptacji, życzliwości i szacunku wobec kobiety. Każda zaś szkoda jej wyrządzona jest ciosem wymierzonym samemu sobie. Postawa pełnej afirmacji jest szlachetną nowością ewangeliczną, którą wnosi Chrystus w ówczesny świat, a chrześcijaństwo, podejmując ten program, odkrywa, ujawnia i wskazuje na godność kobiety, a równocześnie dostrzega, że w tym zakresie nadal ma wiele do zaoferowania współczesnej społeczności ludzkiej – i o tym przypomina nam święty Papież Jan Paweł II.

W kierunku dobra

2018-08-08 10:15

Ks. Zbigniew Kucharski, Dyrektor Młodzieżowej Agencji Informacyjnej MAIKA
Niedziela Ogólnopolska 32/2018, str. 50-53

kalafoto/Fotolia.com

Stanisław Kostka, tak samo jak każdy inny człowiek, urodził się i żył w rodzinie, współtworząc ją. Przy jego wrażliwości można założyć, że zależało mu na dobrych, pięknych relacjach. Jego szlachetność ujawniła się w tym, że natrafiając na niezrozumienie i nieakceptację jego decyzji o wstąpieniu do zakonu jezuitów, nie wywoływał żadnych konfliktów, nie kłócił się.

Cierpliwość w osamotnieniu

Od dziecka był posłuszny rodzicom. Za ich namową podjął naukę w kolegium jezuickim w Wiedniu. Nigdy też nie występował przeciwko swojemu bratu, od którego doświadczył wielu cierpień psychicznych, fizycznych i duchowych. Nie był wobec niego złośliwy, nie skarżył się rodzicom, przyjmował te trudności i ofiarowywał Bogu w różnych intencjach. Jest to dość nietypowe, gdyż na ogół jako ludzie mamy tendencję do tego, by oddawać innym w podobny sposób, w jaki otrzymaliśmy od nich, odpowiadając złośliwością na złośliwość, uszczypliwością na uszczypliwość.

U Stasia Kostki tego nie widać. W jego postępowaniu na pierwszy plan wysuwała się cierpliwość, dbałość o to, by relacje rodzinne były jak najlepsze, mimo bólu, jakiego doświadczał od swoich bliskich. To też sprawiło, że Bóg twórczo przekształcił to jego poświęcenie trwające wiele lat. Jego decyzje były nierozumiane, nieakceptowane przez rodzinę. Gdy przebywał w Rzymie, nadal otrzymywał listy od ojca z pogróżkami i nakazem powrotu do domu. Nie odpowiedział mu w podobnym stylu, lecz za radą ojców jezuitów napisał, że powinien się cieszyć, iż Bóg powołał jego syna na swoją służbę. To wszystko powodowało w nim cierpienie i poczucie samotności, dlatego że chcemy mieć wsparcie w swojej rodzinie, pragniemy jej akceptacji i aprobaty dla naszych decyzji i wyborów. Gdy nas nie rozumieją, wywołuje to w nas głęboki ból, poczucie osamotnienia.

Scenariusz Boga

Mimo to kiedy idziemy w kierunku dobra i w spokoju znosimy cierpienie – nawet to najtrudniejsze, bo od najbliższych – to Bóg je wynagradza. Znamienne, jakie zmiany nastąpiły w rodzinie Kostków po śmierci Stasia, gdy jego brat odkrył, jakiego formatu człowiekiem był tak naprawdę jego młodszy brat. Po powrocie do Polski opowiadał rodzicom, co wydarzyło się w Rzymie po śmierci ich syna, a jego brata. Jego relacja wywołała zaskoczenie i zdziwienie rodziców. Stanisław nie był im obojętny, mimo że traktowali go bez zrozumienia. Na swój sposób go kochali, oczekując, że dostosuje się do ich życzeń i oczekiwań. Mieli gotowy scenariusz na jego życie, tylko że Bóg miał inny.

Byli osobami wierzącymi, ale myślącymi trochę inaczej, według światowych standardów. Paweł, starszy brat Stasia, nie rozumiał go, przysparzając mu sporo cierpień. Po śmierci Stanisława Kostki rodzice się bardzo zmienili, a Paweł zaczął coraz więcej czasu poświęcać na modlitwę i pokutować za swoje dotychczasowe życie. Oddał się też szerzeniu kultu swojego brata. Na tyle zaangażował się w życie religijne i charytatywne, że nie ożenił się, nie założył rodziny. Po śmierci rodziców wyprzedał majątek rodzinny, a za uzyskane w ten sposób pieniądze ufundował kościoły i klasztory. Gdy papież wydał dekret, w którym ogłosił Stanisława Kostkę błogosławionym, Paweł postanowił wstąpić do jezuitów.

Z perspektywy czasu

To przykład na to, ile łaski i dobra można wnieść w swoją najbliższą rodzinę przez ewangeliczne, chrześcijańskie, Chrystusowe podejmowanie trudnych wyzwań. Dlatego dbajmy o to, byśmy umieli w relacjach z naszymi bliskimi zachować spokój, cierpliwość, opanowanie, nie odpowiadając złem na zło. Nie zawsze należy i można uciekać od tego, co trudne. Czasem trzeba przyjąć pewne niełatwe sytuacje, właściwie je przeżyć, zmierzyć się z nimi, cierpliwie dążąc do ich konstruktywnego rozwiązania. Św. Stanisław Kostka jest przykładem tego, że jest to możliwe. Bóg wynagrodził mu to jego cierpienie po śmierci. Dopiero z perspektywy życia wiecznego św. Stanisław mógł dostrzec dobro, będące owocem jego wcześniejszej postawy wobec rodziców i brata.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Kielce: przygotowania młodzieży na spotkanie z papieżem Franciszkiem w Panamie

2018-08-21 19:31

dziar / Kielce (KAI)

Ok. 50 osób z całej diecezji przygotowuje się w Kielcach podczas regularnych spotkań do wyjazdu do Panamy, aby uczestniczyć w Światowych Dniach Młodzieży. Diecezja wspiera zbiórką pieniędzy na wyjazd młodzieży, który odbędzie się w styczniu 2019 roku.


- Młodzi ludzie udają się do Panamy, aby tam reprezentować diecezję kielecką, ożywić i dzielić się swoją wiarą z innymi – mówi ks. Łukasz Zygmunt, dyrektor Papieskich Dzieł Misyjnych Diecezji Kieleckiej, odpowiedzialny za organizację wyjazdu.

Przygotowujący się do ŚDM uczestniczą od marca br. w comiesięcznych spotkaniach organizacyjno-modlitewnych, które odbywają się w kościele akademickim w Kielcach.

- Dążymy do tego, aby się zintegrowali i zbudowali wspólnotę, omawiamy sprawy logistyczne związane z wyjazdem, przybliżamy im historię Panamy i oczywiście wspólnie modlimy się w tej intencji – dodaje ks. Łukasz Zygmunt.

Z kolei pomoc finansowa diecezji, to m.in. odpowiedź na apel biskupa Jana Piotrowskiego, który w specjalnym komunikacie zachęcał wiernych, aby pomogli sfinansować kosztowny wyjazd, odpowiadając tym samym na prośbę papieża Franciszka.

Wjazd ze względu na odległość i różne opłaty jest dość kosztowny, to ok. 8 tys. zł od osoby. Wielu młodych ludzi nie będzie w stanie samodzielnie lub ze wsparciem rodziny pokryć jego kosztów. W niektórych parafiach powstał specjalny fundusz wsparcia.

Jak informują organizatorzy – są jeszcze cztery miejsca wolne.

Do wyjazdu zgłosiły się osoby z kilkunastu parafii diecezji, spora grupa jest np. z parafii św. Jana Chrzciciela w Kielcach. Są to ludzie przed 18., ale i po 30 roku życia. Są aktywni w parafiach, należą do wspólnot i ruchów katolickich.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem