Reklama

Telewizja otwarta

2018-08-08 10:15

Mateusz Wyrwich
Niedziela Ogólnopolska 32/2018, str. 10-13

Mateusz Wyrwich/Niedziela
Siedziba TVP przy ul. Woronicza 17 w Warszawie, gdzie znajduje się również TVP Polonia

Jest anteną wyjątkową. Dociera do Polaków na wszystkich kontynentach. Powstała przed ćwierćwieczem jako pierwszy polski program satelitarny. Emisja próbna odbyła się w październiku 1992 r., a regularne nadawanie rozpoczęło się pod koniec marca 1993 r. Pomysłodawcami powstania TVP Polonia dostępnej na całym świecie za pośrednictwem satelity byli wówczas Barbara Borys-Damięcka i Janusz Zaorski.

Początki były skromne, programy własne stacji stanowiły jedynie kilka procent całej ramówki. Jednakże twórcy anteny zakładali przede wszystkim emisję tych programów, które pochodziły z ogólnopolskich bądź regionalnych anten TVP. Do pierwszych pracowników stacji należeli Bożenna Bielawska, Lena Kowieska i Grzegorz Jędrasik. To on zajmował się m.in. opracowywaniem ramówki, czyli tego, co określa układ programów, które możemy zobaczyć na co dzień w telewizji. Redaktor wspomina, że tworzenie programu TVP Polonia traktowano jako niezwykłe wydarzenie, była to bowiem pierwsza tego rodzaju stacja w Polsce.

Chodziło się po redakcjach

– Pracę w Polonii rozpoczynało blisko 60 pracowników i współpracowników – wspomina redaktor Grzegorz Jędrasik. – Każdego dnia podczas kolegium redakcyjnego odbywały się ożywione dyskusje wokół proponowanych audycji. Mieliśmy dawać odbiorcom program jak najciekawszy, z wszechstronną informacją publicystyczną. Polonia zakładała sobie wówczas spełnianie 3 funkcji. Po pierwsze – informacja o szeroko rozumianym bieżącym życiu społecznym, politycznym i kulturalnym Polski; dalej – prezentacja repertuaru filmowego oraz emisja programów publicystycznych. Nad całością programu czuwało dwoje sekretarzy: Grażyna Engler i Leszek Wasiuta, który jakiś czas później został jednym z dyrektorów Polonii.

– Mieliśmy wtedy ogromną świadomość misji. Nie mówię, że teraz jej nie ma, ale wtedy była szczególna. Może dlatego, że była to pierwsza tego typu stacja. Niezwykła nowość. Pierwsza telewizja satelitarna – opowiada Lena Kowieska. – Założenia były takie, że jesteśmy anteną powtórkową korzystającą z audycji Jedynki i Dwójki. Chodziło się więc po redakcjach i prosiło o udostępnienie materiałów. Nie tak jak dzisiaj, że wchodzi się do systemu i wszystko mamy w podglądzie. Wtedy trzeba było śledzić całą antenę i prosić kolegów o wyrażenie zgody na emisję jakiegoś materiału w Polonii. Nie zawsze podchodzono do nas chętnie. Zazdrościli nam nowości, ale też poszła plotka, że mamy jakieś astronomiczne zarobki – i to wywoływało czasem nieporozumienia. Choć pracowaliśmy w tej samej telewizji, to jednak trzeba było być bardzo miłym i uprzejmym, żeby dostać materiał. Ale wszystko było do pokonania. Dużo chcieliśmy pokazać. Niekoniecznie stare filmy czy programy, ale choćby te z przełomu lat 80.-90. Teatr Telewizji, piosenki Agnieszki Osieckiej czy Muzyczny Festiwal w Łańcucie. To było wielkie wydarzenie, bo koncerty szły na żywo. Rok po powstaniu naszej anteny przypadała 50. rocznica Powstania Warszawskiego. Zaprosiliśmy wtedy po raz pierwszy do studia wielu powstańców, którzy przyjechali niemal z całego świata. Towarzyszyliśmy im z kamerami przez kilka dni. Było to dla nas niezwykłe patriotyczne i świąteczne przeżycie.

Reklama

Pojawiały się coraz to nowe dziennikarskie osobowości. W 1994 r. telewizja rozpoczęła emisję na obszarze USA, potem – Australii. Ogromnym powodzeniem wśród społeczności polonijnej cieszyły się nie tylko filmy, teatr czy opera, ale i programy informacyjne. Z zainteresowaniem widzów spotykały się także wiadomości z dziedziny kultury, jak np. „Notatnik literacki”, audycje prezentujące osiągnięcia Polaków na świecie – czy to w dziedzinach artystycznych, czy naukowych, jak choćby dokonania wybitnych Polaków pracujących dla NASA czy w Dolinie Krzemowej. Nadto w Polonii były prezentowane sylwetki znanych rzeźbiarzy czy literatów. Niezwykłą popularnością cieszyły się programy redakcji dziecięcej oraz prowadzone przez Barbarę Kolago audycje „Polskie ABC” i „Na polską nutę”, w której m.in. przed 20 laty miał miejsce telewizyjny debiut zespołu Golec uOrkiestra. Ogromną oglądalność miał piętnastominutowy program „Zwierzolub” o domowych – i nie tylko – zwierzętach prowadzony przez doktor weterynarii Joannę Iracką. Uznanie widzów zdobył również program „Mówi się”, traktujący o zawiłościach i uroku języka polskiego, z udziałem językoznawcy prof. Jerzego Bralczyka. TVP Polonia zapoczątkowała też bezpośrednie rozmowy z widzami w programie „Studio kontakt”.

– To była chyba najbardziej emocjonalna audycja w Polonii – wspomina Lena Kowieska. – Dzwoniący do nas z całego świata dzielili się radością, już choćby dlatego, że mogli się z nami połączyć i podzielić swoim dotychczasowym życiem. Dla wielu z nich był to pierwszy kontakt z Polską po blisko pół wieku. Ogromnie tęsknili za krajem, ale przez lata nie mogli tu przyjechać, bo nie wiedzieli, co ich może spotkać w komunizmie.

Program ten – już pod zmienionym tytułem „Halo Polonia” – wciąż cieszy się ogromną popularnością.

Halo, halo Polonia

Dziś TVP Polonia jest niezwykle dynamicznym kanałem telewizyjnym. Wciąż emitowane są audycje, które się sprawdziły, inne zostały zmodyfikowane i uwspółcześnione, powstały też zupełnie nowe. Do dziś jednak TVP Polonia korzysta w większości z dorobku innych kanałów TVP. Obecnie udział własnych programów stacji to ok. 20 proc. Mimo ograniczonego budżetu stacji coraz częściej udaje się docierać z kamerą do Polaków w najodleglejszych zakątkach świata. Powstają reportaże z USA, krajów Afryki, Kazachstanu, Chin o tamtejszej Polonii i przedsięwzięciach Polaków. Na antenie od niedawna goszczą cykliczne magazyny pokazujące życie Polaków w USA; w Wielkiej Brytanii i w innych zakątkach Europy Zachodniej. Od wielu lat emitowane są programy powstające na Litwie, Białorusi i Ukrainie: „Wilnoteka”, „Nad Niemnem”, „Wschód”. Z niedawno przeprowadzonych badań oglądalności stacji na świecie wynika, że widzowie z krajów zachodnich oprócz tego, co dzieje się w Polsce, oglądają równie chętnie to, co się dzieje na Wschodzie – w krajach, które jeszcze przed II wojną światową były częścią II RP. Polacy ze Wschodu natomiast często interesują się tym, co się dzieje w Ameryce. Wielką popularnością cieszą się seriale lubiane również w Polsce, a także filmy dokumentalne. Dużą oglądalność mają magazyn „Kulturalni PL”, informujący Polaków w świecie o wydarzeniach artystycznych w kraju, oraz program „Krótka historia”. To kilkuminutowa gawęda o wybranych wydarzeniach z historii Polski autorstwa trzech historyków: Andrzeja Smolińskiego, Jana Wiśniewskiego i Wiesława Jana Wysockiego. Do dziś powstało ponad 600 odcinków. Jednak prawdziwe rekordy popularności biją programy „Polonia 24” i „Halo Polonia”, których tematem są najważniejsze wydarzenia z życia Polonii na świecie. Z myślą o dotarciu z informacjami o Polsce do jak największej grupy odbiorców – w tym również do osób nieznających języka polskiego – od lutego główne wydanie telewizyjnych „Wiadomości” jest tłumaczone na język angielski.

Polska w różnych aspektach

– Naszą misją jest przede wszystkim pokazywanie Polski w różnych aspektach i budowanie łączności między Polakami rozsianymi po całym świecie – mówi Magdalena Tadeusiak-Mikołajczak, dyrektor i redaktor naczelna TVP Polonia, doświadczona dziennikarka telewizyjna, przez wiele lat korespondentka TVP w Brukseli i Paryżu. – Choć jesteśmy programem polskojęzycznym, to by wyjść naprzeciw oczekiwaniom widzów, tłumaczymy na język angielski wiele programów, m.in. seriale, które nasi widzowie uwielbiają, również filmy dokumentalne. Po to, by osoby nieznające dobrze języka polskiego mogły skorzystać z informacji o tym, co się dzieje w Polsce. W ostatnich latach stworzyliśmy wiele nowych programów dla Polaków i o Polakach mieszkających poza granicami kraju, bo chcemy żyć tym, czym żyją nasi rodacy – ich sukcesami, ich osiągnięciami i ich codziennością. Są to programy z Wielkiej Brytanii, USA, krajów Europy Zachodniej. Nie zapominamy, oczywiście, o naszych rodakach na Wschodzie – na Litwie, Białorusi, Ukrainie – mamy magazyny również stamtąd. Duży nacisk kładziemy na naukę języka polskiego, mamy wiele programów temu poświęconych. Od września uruchamiamy już czwartą edycję programu „Baw się słowami”, który wspomaga dzieci w nauce języka polskiego. Zaczęliśmy od maluchów w wieku 3-6 lat. Obecnie są to już kursy dla nastolatków: „Baw się słowami” to program nowoczesny, ciekawie oprawiony graficznie i muzycznie. W tym roku TVP Polonia świętuje jubileusz 25-lecia. Mamy rzeszę wiernych widzów przed telewizorami na całym świecie – zmieniamy się i wciąż będziemy się zmieniać właśnie dla nich.

– Ale nasza telewizja to nie tylko sama emisja – dodaje zastępca dyrektora TVP Polonia Filip Frąckowiak. – Czasem interweniujemy w sprawach Polaków mieszkających poza granicami. Angażowaliśmy się np. w akcje ratowania Szkoły Średniej im. Joachima Lelewela w Wilnie, polskiego kościoła w Essen, pomnika Jana Pawła II we Francji, ostatnio zaś pomnika katyńskiego w Jersey City. Przeciwstawiamy się też szkalującym nasz kraj informacjom o rzekomo „polskich obozach koncentracyjnych” w czasie wojny. Współpracujemy z różnymi organizacjami polonijnymi działającymi na rzecz Polaków. Nasze inicjatywy znajdują odzew antenowy. Udało nam się stworzyć akcję „Polacy Polakom”. Rokrocznie wybieramy jakiś cel i zapraszamy naszych widzów do jego wspomagania – np. 2 lata temu, wspólnie z Fundacją Wolność i Demokracja, zachęcaliśmy naszych widzów do wsparcia wyposażenia pracowni komputerowej w jednej z polskich szkółek sobotnio-niedzielnych na Ukrainie. W zeszłym roku zaś zainicjowaliśmy akcję renowacji pomnika Żelaznej Brygady w Pasiecznej na Ukrainie. W tym roku zamierzamy wystąpić do Polaków na świecie z prośbą – apelem o filmowanie czy spisywanie wspomnień emigracyjnych swoich dziadków, rodziców, krewnych czy znajomych. Można więc powiedzieć, że w jakimś sensie jesteśmy telewizją interaktywną. Otwartą na Polonię i Polaków na świecie...

Tagi:
telewizja telewizja

Czy można krytykować TVN?

2018-12-05 11:05

Michał Karnowski
Niedziela Ogólnopolska 49/2018, str. 35

W chwili, gdy piszę te słowa, gdzieś tam listonosz niesie do naszej redakcji pozew sądowy od telewizji TVN, która poczuła się urażona tekstami zaglądającymi za kulisy powstawania materiału o tzw. „urodzinach Hitlera”. Możemy tylko zgadywać: zażądają miliona czy jednak mniej? Będą chcieli zrujnować czy tylko upokorzyć? Już wiemy z doświadczenia, że nasi krajowi miłośnicy demokracji i wolnych mediów wysoko cenią sobie swój komfort i bardzo nie lubią, gdy ktoś ich podgląda. W tej sprawie jednak trudno odwracać głowę, bo mówimy o operacji, która bardzo zaszkodziła wizerunkowi Polski na świecie.

Już w momencie emisji można było mieć wątpliwości, co naprawdę oglądamy. Teatralna, przerysowana inscenizacja, kwietniowe urodziny zbrodniarza obchodzone w maju, a emisja kilka miesięcy później, akurat w momencie, gdy przetaczała się awantura wokół ustawy o IPN. Więcej: owi neonaziści nigdy wcześniej podobnych „urodzin” nie organizowali, a tu nagle zaprosili na nie poznane niedawno osoby. Dziwne.

Teraz dochodzą kolejne wątpliwości: jeden z oskarżonych twierdzi, że otrzymał na organizację „urodzin” ok. 20 tys. zł od nieznanego mężczyzny. Warunkiem miało być zaproszenie pewnej młodej pani, która okazała się dziennikarką TVN. Prowadzący śledczy sprawdzają i faktycznie, jego wydatki w tamtym czasie nagle radykalnie podskoczyły. Oczywiście, o niczym to nie przesądza, ale też nakazuje mnożyć znaki zapytania. Tym bardziej że jednocześnie oglądamy zdjęcia dziennikarzy „hajlujących” na tej absurdalnej imprezie – jak twierdzą nasi informatorzy – już po zakończeniu nagrań.

Co tam jeszcze się kryje? A może ktoś dziennikarzy nabrał? Zmanipulował? To też jest możliwe. Jednak nerwowa reakcja potężnego koncernu medialnego wskazuje, że nie życzy on sobie takich pytań. Obok pozwów sądowych do gry włączono panią ambasador USA w Polsce. I to jak włączono! Niedawno przybyła do Polski pani Mosbacher nie zdążyła jeszcze dobrze nauczyć się nazwiska szefa naszego rządu, a już wysłała do niego list, w którym zasugerowała, by polscy politycy nie komentowali pracy dziennikarzy TVN. Bo ci – jej zdaniem – dzielnie walczą z neonazistami. No i, oczywiście, są już pełną gębą amerykańskim koncernem, a nie jakimś tam bytem założonym dzięki peerelowskim koneksjom na fali transformacji z PRL w III RP.

Wszystko to prowadzi do pytania, czy komuś aby nie zamarzył się immunitet na krytykę, ocenę, analizę jego działalności? Medialny koncern, który wchodzi z butami w każde wybrane przez siebie miejsce, który wymachuje sztandarem wolności słowa, by uzasadnić każdą swoją kampanię, sam w obliczu krytyki i wątpliwości reaguje pozwami sądowymi i wzywaniem na pomoc amerykańskiego ambasadora.

Kto wie, może nawet im się powiedzie. W końcu nie takie cuda w polskich sądach się działy. Ale jestem pewien, że prędzej czy później pełna prawda wyjdzie na jaw i poznamy wszystkie kulisy całej operacji pod hasłem: „urodziny Hitlera”. I żaden immunitet tego nie zatrzyma.

Michał Karnowski
Publicysta tygodnika „Sieci” oraz portalu internetowego wPolityce.pl

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ks. Ślusarczyk: przepraszam i proszę o modlitwę

2018-12-12 17:29

md / Kraków (KAI)

Dziękuję za wyrazy solidarności i przepraszam wszystkich, którzy poczuli się zawiedzeni – napisał ks. Franciszek Ślusarczyk w przekazanym oświadczeniu. Rektor Sanktuarium Bożego Miłosierdzia zdecydował o nieprzyjmowaniu święceń biskupich.

diecezja.pl
ks. Franciszek Ślusarczyk

„Bóg jest Miłością! On jest niezawodnym źródłem nadziei, dlatego wyrażam wdzięczność dla Ojca Świętego Franciszka, który przyjął moją pokorną prośbę o zwolnienie mnie z urzędu biskupa pomocniczego Archidiecezji Krakowskiej” – napisał duchowny.

Kustosz łagiewnickiego sanktuarium podziękował także za liczne wyrazy solidarności i życzeń oraz przeprosił wszystkich, którzy poczuli się zawiedzeni jego rezygnacją. „Pragnę na miarę moich sił nadal służyć mojej diecezji i Kościołowi pod opieką Jezusa Miłosiernego, dlatego serdecznie proszę o modlitewne wsparcie. Niech imię Pana będzie błogosławione!” – napisał.

Ks. prałat Franciszek Ślusarczyk został mianowany biskupem pomocniczym Archidiecezji Krakowskiej 3 grudnia br. W środę 12 grudnia abp Marek Jędraszewski ogłosił komunikat, w którym poinformował, że kapłan zdecydował o nieprzyjmowaniu święceń biskupich.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Wigilia dla starszych i samotnych w Czerwieńsku

2018-12-13 23:19

Kamil Krasowski

Parafialny Zespół Caritas przy parafii św. Wojciecha w Czerwieńsku przygotował wigilię dla osób starszych i samotnych. Organizatorzy zadbali nie tylko o ciała, ale również o ducha każdego z zaproszonych gości.

Karolina Krasowska
W Wigilii uczestniczyło ponad 80 osób z Czerwieńska, Borynia, Lasek i Nietkowa

Spotkanie odbyło się w Miejsko-Gminnym Ośrodku Kultury w Czerwieńsku. W organizację wigilii dla osób samotnych, starszych i bezdomnych z parafii św. Wojciecha w Czerwieńsku włączyła się społeczność miasta, organizacje samorządowe, osoby ze świata gastronomii i polityki oraz uczniowie szkół z Czerwieńska i Zielonej Góry. – To jest 27. raz jak się spotykamy. To nie jest nowe dzieło. Oprócz wszystkich tych, którzy potrzebują opieki i którzy co roku czekają na wigilię, zaprosiliśmy osoby, które nas zawsze wspierają, takie jak prezydent miasta Piotr Iwanus, przewodniczący Rady Krzysztof Smorąg i starosta powiatu zielonogórskiego Krzysztof Romankiewicz – powiedziała Istiena Boguszewicz – Gnatowicz, nauczyciel języka angielskiego i opiekun Szkolnego Klubu Wolontariatu „Młodzi dla Kamerunu” w Zespole Szkół i Placówek Kształcenia Zawodowego w Zielonej Górze.

Zobacz zdjęcia: Wigilia dla starszych i samotnych w Czerwieńsku

Wigilia rozpoczęła się od odczytania fragmentu Ewangelii o narodzeniu Pana Jezusa. Potem wszyscy uczestnicy przełamali się opłatkiem, składając sobie życzenia. – Za chwilę weźmiemy do ręki opłatek, który jest symbolem Jezusa Chrystusa jako chleb, którym się dzielimy nawzajem. Pragnę Wam dziś życzyć w tym okresie przedświątecznym, na całe święta oraz Nowy Rok, byście potrafili się tak dzielić sobą z innymi - mówił ks. Marek Kidoń. - Ktoś powiedział, że nikt nie jest tak biedny, żeby nie mógł czegoś od siebie dać. I tu nie chodzi tylko i wyłącznie o pieniądze, o dobra materialne – czasami o wiele ważniejszy jest czas, który komuś poświęcamy, zainteresowanie, które okazujemy, dobre słowo, którym kogoś obdarzmy, bo to tylko ma sens. Życzę, byście umieli dawać siebie, dzielić siebie. Ten chleb przełamany tak naprawdę się dzieli, on się mnoży. Są dwa kawałki, ktoś bierze kolejny. Dzielimy się z kolejną osobą. Niech ten krąg dobra zatacza coraz większe obszary, coraz większe kręgi i staje się udziałem wielu ludzi, których życie Bóg stawia na naszej drodze – kontynuował proboszcz parafii św. Wojciecha w Czerwieńsku.

W świąteczny nastrój zgromadzonych gości wprowadziły dzieci z przedszkola w Czerwieńsku, które wystawiły jasełka. W przygotowaniu Wigilii dla ponad 120 osób pomagali wolontariusze z Zespół Szkół i Placówek Kształcenia Zawodowego w Zielonej Górze, którzy własnoręcznie wykonali prezenty dla zaproszonych osób, dzieląc się w ten sposób radością i wręczając upominki, których większość z tych osób przeważnie nie dostaje. – Kucharze, cukiernicy i gastronomowie sami piekli, ręcznie zdobili i pakowali swoje pierniki od serca na święta jako prezenty. Mam nadzieję, że się spodobają – mówiła Istiena Boguszewicz – Gnatowicz. O wspólne uwielbienie Narodzonego Zbawiciela poprzez modlitwę i śpiew zadbała wspólnota ewangelizacyjno-modlitewna Oikos Berit. – Ci ludzie uwielbiają śpiewać. Co roku śpiewam z nimi 2 godziny kolędy. Niektórzy nie mają takiej tradycji w domu bądź w ogóle nie mają takiej okazji, bo są samotni, żeby w ten sposób świętować. Także członkowie wspólnoty będą śpiewać z nimi kolędy, będą rozważać Pismo Święte, będą się modlić – będą się po prostu radować, bo czas Adwentu to jest czas radosnego oczekiwania na przyjście Pana Jezusa – dodaje Istiena.

Na spotkanie zostały zaproszone osoby z Czerwieńska, Borynia, Lasek i Nietkowa. Zaproszonych zostało ok. 120 osób, natomiast w spotkaniu uczestniczyło ponad 80. – Sąsiadka mnie namówiła. Powiedziała: „No wyjdź z tego domu do ludzi, porozmawiaj. Idź i zobacz jak będzie fajnie”. Zmobilizowała mnie, a mąż wnuczki przywiózł mnie i moje koleżanki i tak, żeśmy przyjechały – powiedziała Irena Mędygrał z Nietkowa, która w wigilii uczestniczyła po raz pierwszy. – Podoba mi się. Te dzieci mi się podobają, bo zaraz mi się przypomniało jak woziłam moje dzieciaki na występy. Chciałabym, żeby moim wnukom porodziły się zdrowe dzieci, żeby byli szczęśliwi i żeby dożyli chociaż tyle lat co ja.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem