Reklama

Francja

Spacery w Nicei

2018-08-01 10:29

Wojciech Dudkiewicz
Niedziela Ogólnopolska 31/2018, str. 44-47

Wojciech Dudkiewicz
Nicea, plac Masséna. Instalacja „Rozmowy w Nicei”: siedem postaci – siedem kontynentów

Nicea, największy kurort na Lazurowym Wybrzeżu, pod wieloma względami ustępuje we Francji tylko Paryżowi.

Nicea, uznawana za stolicę Lazurowego Wybrzeża, tak jak cały region, kojarzy się z turkusową wodą, szerokimi plażami, gwiazdami kina i muzyki, bogactwem i latem trwającym cały rok – no, może nie cały rok, ale od maja do końca października na pewno. Słońce świeci tu przez 320 dni w roku, a temperatura nigdy nie spada poniżej kilkunastu stopni Celsjusza.

Miasto jest urocze, piękne o każdej porze roku, nic dziwnego więc, że to Nicea – po Paryżu – jest najczęściej odwiedzaną przez turystów miejscowością we Francji. Od dawna urzeka artystów specyficznym śródziemnomorskim klimatem – pastelowymi budynkami, odcieniami morza, bujną roślinnością oraz bliskością Alp Nadmorskich i klimatycznej Prowansji. Nic dziwnego, że tylko Paryżowi ustępuje też pod względem liczby muzeów i galerii sztuki – naliczono ich tu ponad 250.

7 km promenady

Aby poznać Niceę, trzeba się najpierw wybrać na Promenadę Anglików – spacerowy bulwar prowadzący wzdłuż wybrzeża zatoki, a ciągnący się przez 7 km. Nazwa wzięła się od angielskich arystokratów, którzy licznie przyjeżdżali do Nicei już w XVIII wieku. Ponieważ chcieli spacerować wygodnie, wybudowano – za angielskie pieniądze i angielskimi rękami – nadmorską promenadę.

Reklama

O wpływie wyspiarzy na to miejsce świadczą do dzisiaj angielskie nazwy hoteli, np. Westminster czy West End. To właśnie tu, dokładnie dwa lata temu, młody Tunezyjczyk mieszkający we Francji wjechał ciężarówką na Promenadę Anglików i celowo potrącał spacerujących po niej ludzi. Zabił prawie 90 osób, ranił ponad 200, a sam został zastrzelony przez policję.

Po tym wydarzeniu władze miejskie zamontowały na całej długości promenady specjalne barierki uniemożliwiające wjazd na nią samochodem. Następstwem zamachu było mniejsze niż wcześniej zainteresowanie turystów wizytą w Nicei. Z czasem jednak wszystko wróciło do normy.

Belle époque

Elegancja promenady i fasady stojących przy niej budynków z okresu belle époque przywołują echo najświetniejszej przeszłości miasta, gdy ściągała tu – uciekając przed zimnem – europejska arystokracja. Najsłynniejszy jest najpewniej budynek Hotelu Negresco, zbudowany na początku XX wieku. Charakterystyczna jest ozdobiona szyldem kopuła, na której szczycie powiewa francuska flaga. To w tym miejscu w 2016 r. zorganizowano tymczasowy szpital polowy.

We wnętrzu znajduje się zaprojektowany specjalnie dla cara Mikołaja II ogromny kryształowy żyrandol, który jednak z powodu wybuchu rewolucji bolszewickiej nigdy nie został odebrany przez cara. To tutaj gościły i goszczą światowe sławy z każdej chyba dziedziny.

Na polecenie Mikołaja II w północno-wschodniej części miasta wybudowano imponujący sobór pw. św. Mikołaja. Stanął dla upamiętnienia syna Aleksandra II, również Mikołaja. Carewicz Mikołaj przybył do Nicei w celu podreperowania zdrowia, nie udało mu się jednak wrócić do sił. Luksusową willę, w której mieszkał, rozebrano; na jej miejscu postawiono sobór. Zdobią go lśniące cebulaste kopuły.

Zapach lawendy

Aby poznać Niceę, trzeba się też wybrać na zabytkową starówkę – Vieux Nice. To najbarwniejsza część miasta, pulsująca życiem. O jej charakterze przesądza labirynt krętych uliczek i ukwieconych, pastelowych zabytkowych domów. Pełno tu sklepików, butików, galerii, restauracji i kawiarni, a w powietrzu unosi się zapach lawendy i świeżych ziół.

Na Place Rossetti – głównym placu starej Nicei – wznosi się pełna wdzięku katedra św. Reparaty, patronki miasta, zbudowana w 1650 r. Wewnątrz króluje barok, olśniewający marmurem i złoceniami. Uwagę zwraca obraz przedstawiający dysputę o Najświętszym Sakramencie, powstały w szkole Rafaela.

Miłośnicy sztuki powinni odwiedzić muzea Henriego Matisse’a i Marca Chagalla, Musée des Beaux-Arts de Nice z obrazami mistrzów włoskich i francuskich (Monet, Dufy, Rodin) czy też gromadzące sztukę najnowszą Musée d’Art Moderne et d’Art Contemporain (César, Warhol).

Sztukę w Nicei widać także na ulicy. Na centralnym placu Masséna warto zwrócić uwagę na siedem postaci umieszczonych na wysokich kolumnach, które symbolizują siedem kontynentów. Instalacja nosi nazwę „Rozmowy w Nicei”. Wieczorem jest podświetlona różnymi kolorami.

Tagi:
turystyka

Pińsk, Dawna stolica Polskiej Marynarki Wojennej

2018-09-19 10:33

Mirek i Magda Osip-Pokrywka
Edycja rzeszowska 38/2018, str. VII

Mirek i Magda Osip-Pokrywka
Pińsk

W przedostatnim odcinku tegorocznego kresowego cyklu zapraszamy do stolicy Polesia. W I Rzeczpospolitej Pińsk leżał w województwie brzesko-litewskim, a w II RP w województwie poleskim (nawet początkowo była tu siedziba władz woj.). Naturalne położenie miasta, wśród trudno dostępnych rozlewisk i sieci rzecznych połączeń, dawało powody ku temu, by w latach międzywojennych zaczęto tu urzeczywistniać polskie marzenia o wodnej potędze militarnej.

Miasto zostało stolicą Polskiej Marynarki Wojennej. Cumowała tu setka wojskowych jednostek pływających. W mieście była Komenda Portu Wojennego, koszarowce dla marynarzy, schrony i hangary lotnicze, doki i hale warsztatowe oraz biura i zakłady konstrukcyjne, już za rzeką Piną znajdowały się bazy paliwowe i składy amunicji. Marynarze byli barwnym elementem miejskiej społeczności, mieli swoją drużynę piłkarską „Kotwica – Pińsk” i Teatr Marynarski. Flotylla Pińska miała strzec wschodnich granic II Rzeczypospolitej, operując na tzw. Morzu Pińskim. Po sowieckiej agresji 17 września 1939 r. sytuacja stała się dramatyczna. Wyjątkowo suche lato spowodowało powstanie wielu płycizn uniemożliwiających ewakuację największych jednostek, wobec czego podjęto decyzję o zatopieniu statków, a mniejsze wycofano w kierunku zachodnim. Po zablokowaniu jedynej drogi odwrotu 21 września 1939 r. na Kanale Królewskim pod Kuźliczynem podjęto decyzję o samozatopieniu reszty jednostek Flotylli Pińskiej. Przeszeregowani do piechoty marynarze utworzyli batalion morski, który wszedł w skład Samodzielnej Grupy Operacyjnej „Polesie”, dowodzonej przez gen. Franciszka Kleeberga. Większość z zatopionych statków Sowieci wydobyli i wcielili do floty radzieckiej. Po pińskich marynarzach zachowało się niewiele, przypomina o nich tablica wmurowana pod chórem w ścianie pińskiej katedry.

Kościół katedralny Wniebowzięcia NMP jest jedną z najstarszych świątyń katolickich na Kresach wschodnich. Jego fundatorem jako kościoła klasztornego zakonu Franciszkanów był w 1396 r. Zygmunt Kiejstutowicz, książę piński i turowski. Świątynia zniszczona w czasie wojen szwedzkich, obecną swoją bryłę z barokową fasadą otrzymała w pierwszej połowie XVIII wieku. Katedra jest budowlą bazylikową, trójnawową, z przybudowanymi kaplicami i półkoliście zamkniętym prezbiterium. Dzięki temu, że kościół był nieprzerwanie czynny (od 1925 stając się świątynią katedralną), można dziś podziwiać bezcenne wyposażenie i dekoracje, m.in.: siedem barokowych XVIII-wiecznych ołtarzy, kompletne działające organy z początku XIX wieku, złoconą ambonę, oryginalne konfesjonały i blisko sto figur i barokowych ornamentów. W jednym z bocznych ołtarzy znajduje się wizerunek Matki Bożej nazywany Pińską Madonną, namalowany pod koniec XIX wieku przez Alfreda Romera. W krypcie przy katedrze w 2011 r. został pochowany bp Kazimierz Świątek, wieloletni administrator apostolski diecezji pińskiej.

Charakterystycznym obiektem Pińska, który bezpowrotnie odszedł do historii, była wyniosła bryła jezuickiego kościoła św. Stanisława Biskupa. Świątynia przylegająca do dawnego kolegium jezuickiego (obecnie muzeum), uszkodzona w czasie II wojny światowej, została w 1956 r. wysadzona w powietrze. Wraz z kościołem odszedł w zapomnienie również targ wodny, który odbywał się na przystani u podnóża klasztornych murów.

Przewodniki po Kresach
Więcej o Pińsku oraz o innych miasteczkach kresowych zapisanych na kartach polskiej historii, znaleźć można w cyku przewodników historycznych autorów artykułu Magdy i Mirka Osip-Pokrywka „Polskie ślady na: Ukrainie, Białorusi oraz Litwie i Łotwie” wydanych nakładem Wydawnictwa BOSZ.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kard. Muller o dechrystianizacji i rechrystianizacji Europy

2018-10-18 14:03

Andrzej Tarwid

Monika Książek/Niedziela

To nie jest atak tylko na Polskę, ale to jest atak na Kościół katolicki. A Polska ma być przykładem, w jaki sposób przemocą następuje dechrystianizacja Europy – powiedział kard. Gerhard Muller.

Były prefekt Kongregacji Nauki Wiary był prelegentem V sesji II Międzynarodowego Kongresu „Europa Christi”, która odbywa się dzisiaj w Senacie RP.

Zdaniem kard. Mullera w dzisiejszych debatach publicznych oraz praktyce życia politycznego na forum Unii Europejskiej specjalnie pomija się to, że Europa jest wspólnotą wolnych narodów i autonomicznych suwerennych państw. Przyjęcie takiej perspektywy oznaczałoby bowiem, że żadne z państw członkowskich nie może uważać siebie za nauczyciela dla innych krajów.

- Wartości europejskie nie są ustalane przez Komisję Europejską w Brukseli czy parlament w Strasburgu, czy też przez inne instytucje europejskie. One przede wszystkim mają służyć narodom. A nie tworzyć nową formę subtelnie sterowanej odgórnie nowej władzy – stwierdził kard. Muller.

Hierarcha podkreślił, że Europy nie trzeba wynaleźć na nowo, bo istnieje ona już od 2 tysięcy lat. Jej korzenie sięgają Starego Testamentu, filozofii greckiej oraz prawa rzymskiego.

- To wszystko znalazło swoją syntezę w wierze chrześcijańskiej – powiedział kard. Muller i wyjaśnił. - W Wielkiej syntezie wiary chrześcijańskiej Bóg mówi „Jestem, który jestem”. On objawia się suwerennie. Jest Twórcą wszystkiego, co istnieje. Partycypuje we wszystkim, co dobre. Jest początkiem i celem.

Zobacz zdjęcia: Europa Christi w Senacie

W ocenie hierarchy, prądy intelektualne jakie obecnie dominują na Starym Kontynencie są ideologią półmarksistowską. A ona zaprzecza wszystkim podstawowym zasadom, które legły u podstaw Europy. Stąd biorą się także ataki na nasz kraj.

- Polska jest w tej chwili w rdzeniu rechrystianizacji Europy – powiedział hierarcha. - Najpierw katolicką Irlandię chciano zniszczyć, a teraz Polska jest w ognisku skoncentrowanych ataków – dodał.

W ocenie kard. Mullera dla każdego, kto zna historię naszego kraju obecne ataki na Polskę są „rzeczą absurdalną”.

- Polska jest tym krajem w Europie, gdzie najwięcej zrobiono dla demokracji, dla wolności, dla samostanowienia narodów i godności ludzkiej. Polska najwięcej najwięcej w tej mierze działała i najwięcej ucierpiała – stwierdził prelegent. Zaznaczył jednocześnie, że obecne ataki mogą okazać się dużo groźniejsze w skutkach dla naszej tożsamości niż haniebne rozbiory. - Wtedy rozerwano ciało, ale członki pozostały. Dzisiaj chodzi o śmiertelny cios, który ma być dokonany na duszy polskiej. Te chrześcijańskie współrzędne Polski mają być zniszczone – ocenił.

Były prefekt Kongregacji Nauki Wiary za „część strategii przemyślanej propagandy przeciwko Polsce” uznał też film „Kler”. - Tak jak kiedyś magnaci zdradzili Polskę z pomocą rosyjskich i pruskich pieniędzy. Tak teraz są tacy, którzy chcą zniszczyć tożsamość przez wzbudzenie nieufności, podzielnie na grupy ideologiczne – stwierdził. I dodał, że jemu osobiście przypomina to czasy hitlerowskie w jego ojczyźnie, kiedy to naziści też budowali kampanie nienawiści opierając się na fałszywych stereotypach.

- A przecież to właśnie polski kler sprawił, że Polska po trzech rozbiorach nie została rozerwana duchowo i intelektualnie. On on ratował Polskę i doprowadził do tego, że Polska samo umiała siebie wyswobodzić. Bo to nie tylko układ wersalski, ale właśnie Polacy siebie wyzwolili i stworzyli państwo – powiedział kar. Muller i zaznaczył, że podobnie wyglądały losy Polski po wybuchu II wojny światowej oraz w czasach komunistycznych, aż po powstanie Solidarności i pontyfikat Jana Pawła II.

- Jeżeli byłbym na miejscu Donalda Tuska, to nauczyłbym wszystkich w Europie po polsku słów: dziękuję bardzo - powiedział.

Według kard. Muller obecnie na naszym kontynencie dokonuje się dechrystianizacja. Polega ona na propagowaniu „antykultury, kultury śmierci i beznadziejności”.

Złamanie narodowych i duchowych tożsamości poszczególnych narodów jest konieczne, aby stworzyć jedno zuniformizowane społeczeństwo ludzi, którzy nie będą samodzielnie myśleć.

- My walczymy na rzecz rechrystianizacji. Walczymy o intelekt, walczymy o rozum ludzi, bo to rozum ludzki jest największym darem, jaki dał nam Bóg – powiedział kard. Muller i podkreślił, że ludzie wierzący reprezentują kulturę życia na bazie tego, że „Słowo stało się Ciałem”. Jednocześnie sprzeciwiają się nienawiści.

- My wierzymy w Jezusa Chrystusa i wierzymy w to, co powiedział św. Tomasz nawiązując do Platona i Arystotelesa. Wierzymy w jedność Trójcy Świętej. Od Boga wychodzi dobro, od Boga wychodzi piękno i miłości. I to jest źródło i cel rechrystianizacji Europy – powiedział na koniec kard. Muller.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

O Europie męczenników w rocznicę śmierci bł. ks. Popiełuszki

2018-10-19 12:21

Anna Skopińska

W Łodzi rozpoczęła się kolejna sesja II Międzynarodowego Kongresu Ruchu "Europa Christi". Na wydziale filologicznym Uniwersytetu Łódzkiego w rocznicę śmierci ks. Jerzego Popiełuszki paneliści rozmawiają o Europie męczenników.

Antoni Zalewski

Witając zebranych ks. dr. Jarosław Krzewicki, rektor Szkoły Wżzszej Ekonomii i Zarządzania – współorganizatora spotkania – podkreślił, że ma ono nie tylko pomóc zgłębić temat męczeństwa ale ma też zanurzyć nas w wierze i historii. - chcemy dostrzec sens tego czym meczeństwo jest – mówił – celem jest dojście do prawdy – dodał.

Zobacz zdjęcia: Kongres Europa Christi w Łodzi

Wśród obecnych wymienił abp. Jana Graubnera z Ołomuńca, bp. Jana Kopca, biskupa gliwickiego, który jako historyk podzieli się refleksją nt. dziejów męczeństwa na tle współczesnej Europy, reprezentujacego metropolitę łódzkiego abp seniora Władysława Ziółka oraz inspiratora i moderatora spotkań w ramach kongresu – ks. inf. Ireneusza Skubisia i byłego prezydenta Łodzi dr. Jerzego Kropiwnickiego

Ks. Ireneusz Skubiś podzielił się swoim wspomnieniem nt bł. ks. Jerzego i przypomniał, że Kościół męczenników jets Kościołem świadków. - Ta sesja ma charakter szczególny – Jan Paweł II wpisał ks. Jerzego w poczet najwięksyzch Europejczyków – powiedział. Wyjaśnił też, czym jest Ruch "Europa Christi", którego celem jest przypominanie Europie o jej korzeniach chrześcijańskich. - Ewangelia, dekalog, najpiękniejsze przykazanie miłości budowały tę kulturę – mówił.

Pierwszy panel spotkania rozpoczął dr Massimo Casciani, teolog, prawnik, dziennikarz. Próbując odpowiedzieć na pytanie, czy chrześcijanie w Europie staną się prześladowaną mniejszością, podkreślił, że choć obecnie Kościół jest w wielkim kryzysie, a skandale i brud przesłaniają piękno i dobro, które dizeje się w parafiach, we wspólnotach, rodzinach i na uczelniach, to jeśli nie zatracimy korzeni i chrześcijańskiej tożsamości, przetrwamy.

Obecnie o dzieciach neinarodoznych jako męczennikach współczesnej Europy mówi prof. Marina Casini. Przed uczestnikami sesji jeszcze wykłady m.in. ks. dr. Aleksego Kucy - dotyczący męczeństwa w Kościele prawosławnym, o świadkach wiary opowie pastor Jan Aage Torp, a siostra nazaretanka Jana Zawieja przypomni męczennice - siostry z Nowogródka.

Drugi panel łódzkiej sesji to m.in. wykład bp. Jana Kopca „Męczennicy łączą i dzielą. Jedność budowana na historycznej prawdzie i czystej ofierze”. Ksiądz Biskup wskazał na aspekt historyczny męczeństwa - to nie sprawa prywatna, to manifestacja Kościoła - mówił - męczeństwa nikt nie planuje, ale trzeba być przygotowanym i w momencie próby na nie odpowiedzieć - stwierdził.

Wg prelegenta w męczeństwie ujawnia się siła, uznanie prymatu pewnych wartości. Nietolerancja jest wpisana u podstaw każdego faktu związanego z męczeństwem. Pytał czy nie powinniśmy normalnie żyć? czy każdego trzeba zmuszać do heroizmu? czy męczeństwo jest drogą do jedności? Fakty z życia diecezji ołomunieckiej przedstawił z kolei abp Jan Graubner. Opowiadając o męczennikach pod rządami komunistów wspomniał internowanego w 1950 roku bp. Josefa Karela Matocha i jego świadectwo świętości. - to był sługa prawdy, a nieprzyjaciel półprawd, fałszu i manipulacji - mówił.

Przypomniał też o kapłanach więzionych, przetrzymywanych w obozach pracy, internowanych - uproszczony podział na ofiary i zdrajców nie pomaga osądzić czy sprawiedliwie ocenić historię - stwierdził.

Jednak wg niego "dzięki tej próbie zniknął klerykalizm i większość księży przybliżyła się do zwykłych ludzi". W Czechach wielu twierdzi że Kościół nie sprostał zadaniu i nie wykorzystał entuzjazmu, przez co wielu straciło zainteresowanie kościołem. Jednak choć był on osłabiony w strukturach to jednak moralnie umocniony. W tej chwili działa chrześcijańskie radio i 20 katolickich szkół - potrzebujemy wielu prawdziwych kapłańskich osobowości, by objawili ideał życia ofiarowanego Bogu i ludziom - podkreślił.

Łódzka sesja zgromadziła największą liczbę panelistów z zagranicy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem