Reklama

Szkoła Wyższa Zarządzania i Ekonomii

Ocalić od zapomnienia

2018-07-10 14:48

Agnieszka Raczyńska
Edycja sosnowiecka 28/2018, str. IV

Archiwum Piotra Dudały
Piotr Dudała

Wiele osób nazywa go społecznikiem, bo sporo czasu poświęca działalności społecznej. Od wielu lat jest związany ze Stowarzyszeniem Forum dla Zagłębia Dąbrowskiego i Zagłębiowskim Klubem Przyjaciół Camino. Jest też twórcą i redaktorem naczelnym społecznego serwisu internetowego www.sosnowiecfakty.pl

Agnieszka Raczyńska: Panie Piotrze, jako rodowitego sosnowiczanina proszę o kilka słów na temat swoich korzeni, przodków, rodziny oraz ścieżek edukacji.

Piotr Dudała: Urodziłem się w Sosnowcu w kamienicy przy ul. 1 Maja 14, niedaleko pamiątkowego krzyża z 1900 r. i słynnego Ronda, jako syn Stefana i Janiny z d. Twardowska. Zostałem ochrzczony w katedrze Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Sosnowcu 6 kwietnia 1958 r. Po dwóch latach rodzice otrzymali mieszkanie komunalne na osiedlu Rudna 1 w Sosnowcu, w którym z przerwami mieszkam do dziś.
Mój ojciec śp. Stefan Dudała urodził się 9 grudnia 1921 r. w Sosnowcu, jako syn Michała i Florentyny z d. Chałacińska. Z zawodu był elektrykiem i pracował do chwili przejścia na emeryturę na dole pod ziemią w nieistniejącej już Kopalni Węgla Kamiennego „Sosnowiec”. Mama śp. Janina pochodziła z Sulejowa k/Piotrkowa Trybunalskiego. Była jedną z sześciu córek Ignacego i Pelagii z d. Stobiecka. Pracowała jako szefowa kuchni w nieistniejącej obecnie Szkole Podstawowej Nr 7 im. Adama Mickiewicza w Sosnowcu do chwili przedwczesnej śmierci w 1981 r. Dziadek Ignacy jako młody 18-letni chłopak pod wodzą marszałka Piłsudskiego zdobywał Kijów. Mam siostrę Barbarę o rok starszą, z którą uczęszczałem przez 12 lat do jednej klasy, zarówno w podstawówce (Szkoła Podstawowa nr 7), jak i ogólniaku (IV LO im. Stanisława Staszica). Od 1983 r. mieszka ona na stałe wraz z rodziną w Kanadzie.
Jestem absolwentem IV LO im. St. Staszica w Sosnowcu, podwójnym „olimpijczykiem” z geografii i wiedzy o Polsce i świecie współczesnym. Ukończyłem 2 fakultety na studiach dziennych na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie (geografię i nauki polityczne). Odbyłem również studia podyplomowe w Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie (z zakresu pedagogiki), w Wyższej Szkole Bankowości i Finansów w Katowicach (bankowość) i na Uniwersytecie Śląskim (prawo samorządu terytorialnego). Studiowałem również filozofię i prawo.

– Od wielu lat pasjonuje się Pan historią Zagłębia. Jak, kiedy i dlaczego zrodziła się ta wyjątkowa pasja?

– Można powiedzieć, że od zawsze, ale tak naprawdę to od ponad 20 lat. Moje zainteresowania rozwinęły się, gdy w latach 1994-98 pracowałem w Wydziale Polityki Gospodarczej i Promocji Miasta Urzędu Miejskiego w Sosnowcu, gdzie zajmowałem się promocją miasta niejako zawodowo. Miałem wtedy okazję poznać historię miasta i szerzej Zagłębia. Zainteresowania te mogłem rozszerzyć w dobie rozwijającego się właśnie internetu i moich pierwszych prób dziennikarskich na początku XXI wieku. W 2003 r. w artykule „Nie tylko Gierek...”, opublikowanym w Dzienniku Zachodnim, przedstawiłem autorską koncepcję promocji miasta Sosnowca przez sławne, wybitne postacie związane z miastem lub w nim urodzone, którą konsekwentnie wprowadzałem w życie. Od 2001 r. regularnie piszę artykuły i newsy do gazet i na strony internetowe, wiele z nich zostało opublikowanych. Większość z nich została zebrana i znajduje się obecnie w zbiorach regionalnych Miejskiej Biblioteki Publicznej w Sosnowcu. W 2008 r. w artykule „Zagłębiowscy Święci” zamieszczonym na stronie sosnowieckiej Kurii zarysowałem postacie kandydatów na ołtarze, błogosławionych i świętych związanych z diecezją sosnowiecką. Z czasem zostały one, jako apostołowie Zagłębia, w pewien sposób przyjęte przez cały sosnowiecki kościół i znalazły się na stronie internetowej diecezji.

– W swoich działaniach dąży Pan do utrwalania i promowania osób związanych z regionem. Jakie sukcesy może Pan wskazać na tym polu?


– Kilka sukcesów na pewno mogę wymienić. Ale jak to w życiu bywa, sukces ma zwykle wielu ojców, a porażki są sierotami. Prawda jest taka, że bez wsparcia wielu osób i środowisk na pewno niewiele dałoby się osiągnąć. Myślę tutaj o środowisku związanym ze Światowym Związkiem Żołnierzy AK, Klubem Gazety Polskiej w Sosnowcu, czy Rady Sosnowieckiej Rycerzy Kolumba. Wielkiej pomocy i wsparcia udziela Oddział Instytutu Pamięci Narodowej w Katowicach. Najważniejszą ze spraw na pewno było utrwalenie obecności św. Jana Pawła II w sosnowieckiej katedrze Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, czego wyrazem było odsłonięcie w październiku 2009 r. tablicy informującej o wizycie w maju 1967 r. w katedrze abp. Karola Wojtyły. Byłem wnioskodawcą i autorem tekstu na tablicy.
Druga sprawa to przywrócenie Sosnowcowi postaci Władysława Szpilmana. Dzisiaj mówi się o chłopakach z Sosnowca. Udało się wywalczyć tablicę poświęconą Władysławowi Szpilmanowi na kamienicy przy ul. Targowej 18 oraz doprowadzić do odnowienia tej kamienicy. Miasto upiększyło ją wizerunkami pianisty i jego matki. Są też inne sukcesy. Jest już w Sosnowcu ulica ks. prof. Włodzimierza Sedlaka niedaleko osiedla Rudna 1, skwer Jana Strzeleckiego naprzeciw Wydziału Neofilologii oraz tablica upamiętniająca sosnowiecki Umszlagplatz na dawnym stadionie Unii przy ul. Mireckiego.
Dla mnie olbrzymim sukcesem było upamiętnienie Mieczysława, Heleny, Bogdana i Jerzego Mackiewiczów oraz Jerzego Piwowarczyka w Sosnowcu-Ostrowach Górniczych. Wszyscy zostali zamordowani w lutym 1945 r. w ówczesnych Niemcach (dawna nazwa Ostrów Górniczych). Zabójstwa dokonały osoby związane z władzą ludową. Mieczysław Mackiewicz był ostatnim dyrektorem kopalni „Dorota” w Niemcach. Jego synowie współpracowali z Armią Krajową. Rodzina z niechęcią odnosiła się więc do nowych władz. 12 lutego do domu Mackiewiczów, gdzie przebywał również kolega synów Jerzy Piwowarczyk, zapukali milicjanci. To oni w piwnicy budynku przy ul. Klubowej dokonali zabójstwa. Dzień później ciała wrzucono do kopalnianego szybu, gdzie spoczywają do dzisiaj. Trwa proces przywracania pamięci, dotyczący katowni UB przy ul. Ostrogórskiej 5A w Sosnowcu, gdzie doczekaliśmy się tablicy tymczasowej, ufundowanej przez Klub Gazety Polskiej w Sosnowcu. W ubiegłym roku powstała w parku Sieleckim w Sosnowcu Galeria Wybitnych Zagłębiaków, o co wnioskowałem przez długie lata. Jest już Rondo Władysława Szpilmana na skrzyżowaniu ulic Piłsudskiego, Sobieskiego i Kilińskiego. Po stronie moich sukcesów są też dwie tablice informujące o ważnych wydarzeniach historycznych – przy ul. Mościckiego i na kinie Helios.

– A czy są też porażki?

Nie udało się „ochrzcić” imieniem Poli Negri multikina w centrum Sosnowca, ani nazwać placu na osiedlu Rudna 1 imieniem prof. Michała Reichera. Bez odpowiedzi pozostaje wciąż mój wniosek o nazwanie im. Konstantego Leona Strzeleckiego, nadkomisarza Policji Państwowej w przedwojennej Polsce, nowej ulicy na terenie byłej KWK „Sosnowiec” oraz o upamiętnienie ostatniego cadyka radomszczańskiego Szlomo Henocha Rabinowicza. Nie ma w mieście ulicy premiera rządu RP Tomasza Arciszewskiego, który w Sosnowcu przebywał, czy prezydenta RP Stanisława Wojciechowskiego. Brak oznaczenia obozu koncentracyjnego przy ul. 1 Maja w dawnej fabryce Schoena. To propozycja Marii Rudzkiej-Kantorowicz. Sprawa ta jest jednak już w toku. Wciąż uważam, że lepszym patronem dla stadionu MOS od Stefana Płatka (byłego sekretarza KM PZPR i wiceprezydenta Sosnowca) jest red. Witold Dobrowolski, znany komentator sportowy.

– Czy spotkał się Pan z jakimś niezrozumieniem ze strony władz, osób lub instytucji na tej drodze?

– Raczej nie, choć każda władza potrzebuje czasu, żeby pewne sprawy sobie poukładać, przemyśleć. Ja to rozumiem i zawsze cierpliwie czekam. Aż w końcu przychodzi ten właściwy dzień.

– W ostatnim czasie doprowadził Pan do tego, aby ks. Dominik Roch Milbert otrzymał tytuł zasłużonego dla miasta Sosnowca. Jak przebiegał ten proces?

– Sprawa ma swoją długą i pokręconą historię. W styczniu 2013 r. na stronie www.sosnowiecfakty.pl zadałem pytanie: Czy ks. Dominik Roch Milbert, budowniczy katedry pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, w 100. rocznicę jego śmierci, czyli w 2016 r., zostanie honorowym Obywatelem Miasta Sosnowca? Napisałem wtedy, że Dąbrowa Górnicza dała dobry przykład. Przypomniałem, że honorowy obywatel tego miasta ks. Grzegorz Augustynik urodził się 25 listopada 1847 r. w Zagórzu, obecnie dzielnicy Sosnowca. Były wnioski w tej sprawie do władz Sosnowca. Pod koniec 2015 r. otrzymałem odpowiedź negatywną z sugestią, że ks. Milbert może otrzymać tytuł Zasłużonego dla Miasta Sosnowca. Dwa lata zajęło mi przemyślenie sprawy i dojście do wniosku, że lepiej otrzymać coś, niż nic. Na początku 2018 r. opracowałem wniosek do Kapituły Odznaki Zasłużonego dla Miasta Sosnowca i go złożyłem. Niedawno przyszła pozytywna odpowiedź.

– Jakie inne postaci z historii miasta i regionu udało się wypromować do tej pory i w jaki sposób Pan to czyni?

– Tych postaci było rzeczywiście bardzo wiele i trudno powiedzieć, że ich promocja się zakończyła. To proces ciągły. O postaciach z naszej wspólnej historii należy stale mówić i o nich przypominać. Ja to robię głównie przez internet i prowadzone przez siebie strony. Świetnym narzędziem jest tutaj również strona www.wikizaglebie.pl, prowadzona przez Forum dla Zagłębia Dąbrowskiego, której od wielu lat jestem redaktorem. W moim panteonie sławnych Zagłębiaków znaleźli się m.in.: Władysław Szpilman, abp Jan Cieplak, Jan Kiepura, Jan Dorman, Władysław Pawelec, Władysław Szafer, Bogdan Suchodolski, Włodzimierz Sedlak, Janusz Ziółkowski, Michał Reicher, Władysław Szafer, grawer Czesław Słania, Natalia Stokowacka, ks. Jan Szkoc, Pola Negri, Konstanty Ćwierk, Jan Pierzchała, ks. Franciszek Raczyński, Matka Teresa Kierocińska, Tadeusz Kosibowicz, Stanisław Wygodzki, Hipolit Aldobrandini, redaktorzy: Jan Ciszewski, Witold Dobrowolski, Jerzy Zmarzlik, Ryszard Dyja i wiele, wiele innych.

– Czy są osoby, które wspierają Pana w dążeniach, staraniach, działaniach?

– Tak, są takie osoby, na które mogę liczyć od wielu lat. Wśród nich wymieniłbym przede wszystkim Jana Musiała, Pawła Szopę, Piotra Kiełtykę, Sławomira Korczyńskiego, Jerzego Jarosza, Zygmunta Motyla oraz Katarzynę Maciejewską.

Tagi:
wywiad

Wróblewski: Oczekuję szybkiego orzeczenia Trybunału ws. aborcji

2018-11-12 12:59

Rozmowa z dr. Bartłomiejem Wróblewskim, posłem PiS, który przed rokiem złożył wniosek o stwierdzenie niekonstytucyjności aborcji eugenicznej.

Artur Stelmasiak: - Dwa tygodnie temu minął rok, od kiedy złożył Pan skargę do Trybunału Konstytucyjnego w imieniu 106. posłów. Nic w tej sprawie się do tej pory nie wydarzyło. Nadal nie wyznaczono terminu rozprawy. Jak Pan ocenia tę sytuację?

www.bartlomiejwroblewski.pl

Bartłomiej Wróblewski: - Sprawa ochrony życia należy do najważniejszych kwestii konstytucyjnych. W mojej ocenie przepisy pozwalające na przerywanie ciąży, czyli na zabicie dziecka ze względu na podejrzenie choroby lub niepełnosprawności, są niekonstytucyjne. Trybunał Konstytucyjny od dawna stoi na stanowisku, że prawo do życia chroni dziecko także przed narodzeniem. W sprawie przesłanki eugenicznej jeszcze się nie wypowiedział, bo ta regulacja nie została wcześniej zaskarżona. Dlatego rok temu wraz ze 106 posłami wnieśliśmy wniosek o zbadanie tej kwestii. Naszą ocenę podzieliła Komisja Ustawodawcza Sejmu, co znalazło następnie odzwierciedlenie w stanowisku Marszałka Sejmu przekazanego Trybunałowi. Również opinia Prokuratora Generalnego wspiera nasz wniosek. To uprawdopodabnia naszą ocenę niekonstytucyjności obowiązującej regulacji. Dlatego należałoby oczekiwać szybkiego rozpatrzenia wniosku przez Trybunał Konstytucyjny.

- Czy po roku czasu przymiotnik "szybko" nadal jest uprawniony w tej sprawie?

- Rozumiem wątpliwość, bo minął już rok. Od początku podkreślałem, że sprawa jest bardzo ważna i dlatego pośpiech byłby niewskazany, bo rozstrzygnięcie nie powinno budzić żadnych zastrzeżeń. Jednocześnie trzeba powiedzieć, że teraz dalsze przeciąganie tej sprawy już trudno uzasadnić.

- Ale jak rozmawialiśmy kilka miesięcy temu, to też Pan mówił, że niebawem powinno być orzeczenie.

- Zgodnie z deklaracjami z TK miałem nadzieję, że sprawa zostanie rozpatrzona w podobnym czasie jak w 1996/97 r., czyli w kilka miesięcy. Sprawa jest na tyle ważna, że każdy kolejny miesiąc zwłoki jest coraz mniej zrozumiały przez posłów, którzy podpisali się pod wnioskiem, ale i przez opinię publiczną. Także ponad 800 tys. osób podpisało się pod obywatelskim projektem zmianą ustawy argumentując to między innymi niekonstytucyjnością obowiązującej regulacji. Sędziowie stoją na straży praw i wolności konstytucyjnych i ich obowiązkiem jest rozpatrywanie spraw bez zbędnej zwłoki, a już w szczególności, gdy chodzi onajważniejsze prawa i wolności jednostki. Nasz wniosek dotyka ochrony życia, czyli ostatecznie rzeczy najbardziej podstawowej.

- Ta sprawa jest łatwiejsza od tej rozpatrywanej w 1997 roku. Wówczas Trybunał Konstytucyjny wydał orzeczenie po niespełna 6 miesiącach. Na co teraz pani prezes Trybunału czeka?

- Rzeczywiście sprawa z 1997 r. była trudniejsza i miała charakter precedensowy. To wówczas zapadły kluczowe rozstrzygnięcia. Trybunał orzekł, że dziecko przed narodzeniem jest człowiekiem oraz, że chroni je prawo do życia. Innymi słowy dla sprawy niekonstytucyjności aborcji eugenicznej większość istotnych kwestii już została rozstrzygnięta. Stąd oczekiwanie rychłego orzeczenia Trybunału.

- Niektórzy twierdzą, że pani prezes TK Julia Przyłębska celowo blokuje prace i nie wyznacza terminu rozprawy. Zakładają, że może być to prawda, bo taki mamy Trybunał.

- Martwią mnie takie dywagacje. Zakładam, że szybko poznamy termin rozprawy, co przetnie wszelkie spekulacje.

- A może TK ma jakieś ważniejsze sprawy, niż życie ludzkie?

- Trybunał zajmuje się zawsze ważnymi sprawami. Niemniej i wśród nich jest hierarchia. Bez wątpienia ochrona praw i wolności człowieka jest na pierwszym planie, a godność człowieka i prawo do życia są wśród nich najważniejsze. To dlatego w niespełna sześć miesięcy wydano orzeczenie w 1997 r. Kwestie dotyczące innych praw konstytucyjnych czy spraw ustrojowych są oczywiście także istotne, ale ustępują ważnością tego rodzaju rozstrzygnięciom. Ostatecznie najważniejszą rolą sądów konstytucyjnych jest bowiem obrona praw jednostki, szczególnie tych najbardziej podstawowych.

- Wraz z końcem kadencji sejmu wygasa wniosek do TK, który Pan złożył. Gdyby się potwierdził najczarniejszy scenariusz i skarga przepadłaby, to...

- Wydaje mi się to mało prawdopodobne, bo sprawa jest zbyt ważna.Różne byłyby też implikacje prawne i polityczne. Gdyby jednak tak się stało, na pewno pojawiłyby się głosy domagające się zasadniczej reformy Trybunału, co po trudnych doświadczeniach sporów z lat 2015-2016 byłoby dla tej instytucji chyba zabójcze. Jestem jednak optymistą i wierzę w niezawisłość i odpowiedzialność sędziów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Tajemnice bolesne

Ks. Robert Strus
Edycja zamojsko-lubaczowska 42/2003

Aktim/pixabay.com

1. Modlitwa w Ogrójcu

Przyszedł z nimi do ogrodu, zwanego Getsemani i rzekł do uczniów: „Usiądźcie tu, Ja tymczasem odejdę tam i będę się modlił”. Potem przyszedł do uczniów i zastał ich śpiących. Rzekł więc do Piotra: „Tak, jednej godziny nie mogliście czuwać ze Mną? Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie; duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe” (Mt 26, 36-40).
Pan Jezus prosił Apostołów, aby pozostali z nim i modlili się. Dzisiaj do nas kieruje tę prośbę: „Czuwajcie i módlcie się”. Czasy obecne to czasy działania, aktywizmu, czynu. Trudno nam jest docenić wartość modlitwy. Tymczasem to na modlitwie dokonują się rzeczy najważniejsze i przez modlitwę można zrobić najwięcej.

2. Biczowanie Pana Jezusa

Wówczas uwolnił im Barabasza, a Jezusa kazał ubiczować i wydał na ukrzyżowanie (Mt 27, 26). Był tam jeden, zwany Barabaszem, uwięziony z buntownikami, którzy w rozruchu popełnili zabójstwo. (...) Piłat chcąc zadowolić tłum uwolnił im Barabasza, Jezusa zaś kazał ubiczować i wydał na ukrzyżowanie (Mk 15, 6-15).
Ewangelie mówią o tym wydarzeniu bardzo krótko. Relacjonują, że Piłat kazał ubiczować Jezusa. Można zauważyć pewną dysproporcję między ogromem cierpienia spowodowanego biczowaniem a znikomością słów je opisujących. Nie trzeba bowiem wiele mówić o cierpieniu. Wystarczy je zauważyć, być blisko cierpiących, pomagać im i modlić się za nich.

3. Cierniem ukoronowanie Pana Jezusa

Wówczas Piłat wziął Jezusa i kazał Go ubiczować. A żołnierze uplótłszy koronę z cierni, włożyli Mu ją na głowę i okryli Go płaszczem purpurowym. Potem podchodzili do Niego i mówili: „Witaj, Królu Żydowski!” I policzkowali Go. A Piłat ponownie wyszedł na zewnątrz i przemówił do nich: „Oto wyprowadzam Go do was na zewnątrz, abyście poznali, że ja nie znajduję w Nim żadnej winy”. Jezus więc wyszedł na zewnątrz, w koronie cierniowej i płaszczu purpurowym. Piłat rzekł do nich: „Oto człowiek” (J 19, 1-5).
Piłat wskazał na Jezusa ubiczowanego, umęczonego, z cierniową koroną na głowie - oto człowiek. Jak bardzo ten ideał człowieka różni się od obrazu człowieka propagowanego przez świat współczesny. Dzisiejszy ideał człowieka bowiem to człowiek młody, zdrowy, piękny, wysportowany. Patrząc na Jezusa z koroną cierniową na głowie, nie zapominajmy, że człowiek nawet przez cierpienie, starość, chorobę nie traci swej godności i swego człowieczeństwa.

4. Dźwiganie krzyża

A gdy Go wyszydzili, zdjęli z Niego purpurę i włożyli na Niego własne Jego szaty. Następnie wyprowadzili Go, aby Go ukrzyżować. I przymusili niejakiego Szymona z Cyreny, ojca Aleksandra i Rufusa, który wracając z pola właśnie przechodził, żeby niósł krzyż Jego. Przyprowadzili Go na miejsce Golgota, to znaczy miejsce Czaszki. Tam dawali Mu wino zaprawione mirrą, lecz On nie przyjął (Mk 15, 20-22).
Pan Jezus obarczony krzyżem wkroczył na drogę. Była to trudna droga, nieraz na niej upadał. Nasze życie też jest drogą, nierzadko drogą krzyżową. Nieraz brakuje nam sił, nieraz upadamy. Prośmy Chrystusa dźwigającego krzyż, abyśmy tak jak On potrafili podnosić się z naszych upadków, zwątpień, załamań i iść do przodu drogą naszego życia.

5. Ukrzyżowanie Pana Jezusa

Gdy Go ukrzyżowali, rozdzielili między siebie Jego szaty, rzucając o nie losy. I siedząc, tam Go pilnowali. A nad głową Jego umieścili napis z podaniem Jego winy: To jest Jezus, Król żydowski. (…) Od godziny szóstej mrok ogarnął całą ziemię, aż do godziny dziewiątej. Około godziny dziewiątej Jezus zawołał donośnym głosem: „Eli, Eli, lema sabachthani?” to znaczy Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił? (Mt 27, 35-46).
Podczas ukrzyżowania mrok ogarnął całą ziemię. Nasz Zbawiciel doświadczył takiego mroku i opuszczenia, że skierował do Ojca modlitwę słowami Psalmu 22: „Boże mój, Boże, czemuś mnie opuścił”. I wtedy dokonało się nasze zbawienie. My również, kiedy doświadczamy krzyża, cierpienia, choroby, samotności, doświadczamy mroku i ciemności. Prośmy Chrystusa, abyśmy nie zapominali, że w takich momentach dokonuje się nasze zbawienie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ordo Iuris: Potrzebne regulacje prawne chroniące dzieci przed pornografią

2018-11-13 21:38

mp, ordo iuris / Warszawa (KAI)

Założenia do projektu ustaw o ochronie dzieci przed pornografią w Internecie przedstawił we wtorek na konferencji prasowej Instytut Kultury Prawnej Ordo Iuris. Zaapelował do organizacji pozarządowych i parlamentarzystów o udział w dalszych pracach nad projektem.

fotolia.com

Statystyki pokazują, że ponad połowa dzieci w Polsce ma kontakt z pornografią przed ukończeniem 12. roku życia. Podstawowym źródłem dostępu do niej jest Internet. W odpowiedzi na ten problem Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris proponuje podjęcie prac nad ustawą, która zapewniałaby realną ochronę dzieci. Raport dotyczący zjawiska pornografii wśród nieletnich został zaprezentowany na konferencji prasowej.

Problem ten został zauważony przez Światową Organizację Zdrowia (WHO), która umieściła kompulsywne zachowania seksualne w nowej, zaktualizowanej Międzynarodowej Statystycznej Klasyfikacji Chorób i Problemów Zdrowotnych. Zachowania te mogą powodować znaczne upośledzenie w osobistych, rodzinnych, społecznych, edukacyjnych, zawodowych lub innych ważnych obszarach funkcjonowania.

Instytut Ordo Iuris przygotował analizę obecnego stanu prawnego na poziomie krajowym i międzynarodowym w zakresie ograniczania dostępu do treści pornograficznych oraz założenia do projektu zmian prawnych, które wzmocniłyby pozycję rodziców w ochronie ich dzieci. Zaproponowane rozwiązania dotyczą korzystania z pornografii w Internecie, czyli tam, gdzie jest ona najszerzej i najłatwiej dostępna. Temu zagadnieniu poświęcony jest raport ,,Dzieciństwo wolne od pornografii. Ochrona małoletnich przed dostępem do treści pornograficznych w Internecie – ocena dotychczasowego stanu prawnego i propozycje rozwiązań”.

Podczas konferencji, na której zaprezentowano analizę głos zabrali eksperci Instytutu – mec. Jerzy Kwaśniewski, dr Błażej Kmieciak, mec. Rafał Dorosiński i Nikodem Bernaciak, a także psycholog Bogna Białecka – Prezes Fundacji Edukacji Zdrowotnej i Psychoterapii.

Mec. Rafał Dorosiński z Centrum Analiz Instytutu określił, jakie rozwiązania problemu proponuje Instytut.

„Wprowadzenie skutecznej prawnej ochrony dzieci przed internetową pornografią możemy zrealizować zasadniczo dwiema metodami. Pierwsza polega na domyślnej blokadzie stron pornograficznych przez dostawców usług internetowych, możliwej do „zdjęcia” przez dorosłego abonenta tych usług. Druga natomiast zobowiązuje wprost podmioty udostępniające pornografię - serwisy pornograficzne- do skutecznej weryfikacji pełnoletności użytkowników. W Wielkiej Brytanii, która, stanowi podstawowy punkt odniesienia dla proponowanych założeń funkcjonują obie te metody. Co charakterystyczne, pierwsza z nich realizowana jest na zasadzie samoregulacji tzn. bez udziału państwowych regulacji prawnych i instytucji, a w oparciu o zasady przyjęte przez samych dostawców usług internetowych” – powiedział ekspert Instytutu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem