Reklama

Ocalić od zapomnienia

2018-07-10 14:48

Agnieszka Raczyńska
Edycja sosnowiecka 28/2018, str. IV

Archiwum Piotra Dudały
Piotr Dudała

Wiele osób nazywa go społecznikiem, bo sporo czasu poświęca działalności społecznej. Od wielu lat jest związany ze Stowarzyszeniem Forum dla Zagłębia Dąbrowskiego i Zagłębiowskim Klubem Przyjaciół Camino. Jest też twórcą i redaktorem naczelnym społecznego serwisu internetowego www.sosnowiecfakty.pl

Agnieszka Raczyńska: Panie Piotrze, jako rodowitego sosnowiczanina proszę o kilka słów na temat swoich korzeni, przodków, rodziny oraz ścieżek edukacji.

Piotr Dudała: Urodziłem się w Sosnowcu w kamienicy przy ul. 1 Maja 14, niedaleko pamiątkowego krzyża z 1900 r. i słynnego Ronda, jako syn Stefana i Janiny z d. Twardowska. Zostałem ochrzczony w katedrze Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Sosnowcu 6 kwietnia 1958 r. Po dwóch latach rodzice otrzymali mieszkanie komunalne na osiedlu Rudna 1 w Sosnowcu, w którym z przerwami mieszkam do dziś.
Mój ojciec śp. Stefan Dudała urodził się 9 grudnia 1921 r. w Sosnowcu, jako syn Michała i Florentyny z d. Chałacińska. Z zawodu był elektrykiem i pracował do chwili przejścia na emeryturę na dole pod ziemią w nieistniejącej już Kopalni Węgla Kamiennego „Sosnowiec”. Mama śp. Janina pochodziła z Sulejowa k/Piotrkowa Trybunalskiego. Była jedną z sześciu córek Ignacego i Pelagii z d. Stobiecka. Pracowała jako szefowa kuchni w nieistniejącej obecnie Szkole Podstawowej Nr 7 im. Adama Mickiewicza w Sosnowcu do chwili przedwczesnej śmierci w 1981 r. Dziadek Ignacy jako młody 18-letni chłopak pod wodzą marszałka Piłsudskiego zdobywał Kijów. Mam siostrę Barbarę o rok starszą, z którą uczęszczałem przez 12 lat do jednej klasy, zarówno w podstawówce (Szkoła Podstawowa nr 7), jak i ogólniaku (IV LO im. Stanisława Staszica). Od 1983 r. mieszka ona na stałe wraz z rodziną w Kanadzie.
Jestem absolwentem IV LO im. St. Staszica w Sosnowcu, podwójnym „olimpijczykiem” z geografii i wiedzy o Polsce i świecie współczesnym. Ukończyłem 2 fakultety na studiach dziennych na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie (geografię i nauki polityczne). Odbyłem również studia podyplomowe w Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie (z zakresu pedagogiki), w Wyższej Szkole Bankowości i Finansów w Katowicach (bankowość) i na Uniwersytecie Śląskim (prawo samorządu terytorialnego). Studiowałem również filozofię i prawo.

– Od wielu lat pasjonuje się Pan historią Zagłębia. Jak, kiedy i dlaczego zrodziła się ta wyjątkowa pasja?

– Można powiedzieć, że od zawsze, ale tak naprawdę to od ponad 20 lat. Moje zainteresowania rozwinęły się, gdy w latach 1994-98 pracowałem w Wydziale Polityki Gospodarczej i Promocji Miasta Urzędu Miejskiego w Sosnowcu, gdzie zajmowałem się promocją miasta niejako zawodowo. Miałem wtedy okazję poznać historię miasta i szerzej Zagłębia. Zainteresowania te mogłem rozszerzyć w dobie rozwijającego się właśnie internetu i moich pierwszych prób dziennikarskich na początku XXI wieku. W 2003 r. w artykule „Nie tylko Gierek...”, opublikowanym w Dzienniku Zachodnim, przedstawiłem autorską koncepcję promocji miasta Sosnowca przez sławne, wybitne postacie związane z miastem lub w nim urodzone, którą konsekwentnie wprowadzałem w życie. Od 2001 r. regularnie piszę artykuły i newsy do gazet i na strony internetowe, wiele z nich zostało opublikowanych. Większość z nich została zebrana i znajduje się obecnie w zbiorach regionalnych Miejskiej Biblioteki Publicznej w Sosnowcu. W 2008 r. w artykule „Zagłębiowscy Święci” zamieszczonym na stronie sosnowieckiej Kurii zarysowałem postacie kandydatów na ołtarze, błogosławionych i świętych związanych z diecezją sosnowiecką. Z czasem zostały one, jako apostołowie Zagłębia, w pewien sposób przyjęte przez cały sosnowiecki kościół i znalazły się na stronie internetowej diecezji.

– W swoich działaniach dąży Pan do utrwalania i promowania osób związanych z regionem. Jakie sukcesy może Pan wskazać na tym polu?


– Kilka sukcesów na pewno mogę wymienić. Ale jak to w życiu bywa, sukces ma zwykle wielu ojców, a porażki są sierotami. Prawda jest taka, że bez wsparcia wielu osób i środowisk na pewno niewiele dałoby się osiągnąć. Myślę tutaj o środowisku związanym ze Światowym Związkiem Żołnierzy AK, Klubem Gazety Polskiej w Sosnowcu, czy Rady Sosnowieckiej Rycerzy Kolumba. Wielkiej pomocy i wsparcia udziela Oddział Instytutu Pamięci Narodowej w Katowicach. Najważniejszą ze spraw na pewno było utrwalenie obecności św. Jana Pawła II w sosnowieckiej katedrze Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, czego wyrazem było odsłonięcie w październiku 2009 r. tablicy informującej o wizycie w maju 1967 r. w katedrze abp. Karola Wojtyły. Byłem wnioskodawcą i autorem tekstu na tablicy.
Druga sprawa to przywrócenie Sosnowcowi postaci Władysława Szpilmana. Dzisiaj mówi się o chłopakach z Sosnowca. Udało się wywalczyć tablicę poświęconą Władysławowi Szpilmanowi na kamienicy przy ul. Targowej 18 oraz doprowadzić do odnowienia tej kamienicy. Miasto upiększyło ją wizerunkami pianisty i jego matki. Są też inne sukcesy. Jest już w Sosnowcu ulica ks. prof. Włodzimierza Sedlaka niedaleko osiedla Rudna 1, skwer Jana Strzeleckiego naprzeciw Wydziału Neofilologii oraz tablica upamiętniająca sosnowiecki Umszlagplatz na dawnym stadionie Unii przy ul. Mireckiego.
Dla mnie olbrzymim sukcesem było upamiętnienie Mieczysława, Heleny, Bogdana i Jerzego Mackiewiczów oraz Jerzego Piwowarczyka w Sosnowcu-Ostrowach Górniczych. Wszyscy zostali zamordowani w lutym 1945 r. w ówczesnych Niemcach (dawna nazwa Ostrów Górniczych). Zabójstwa dokonały osoby związane z władzą ludową. Mieczysław Mackiewicz był ostatnim dyrektorem kopalni „Dorota” w Niemcach. Jego synowie współpracowali z Armią Krajową. Rodzina z niechęcią odnosiła się więc do nowych władz. 12 lutego do domu Mackiewiczów, gdzie przebywał również kolega synów Jerzy Piwowarczyk, zapukali milicjanci. To oni w piwnicy budynku przy ul. Klubowej dokonali zabójstwa. Dzień później ciała wrzucono do kopalnianego szybu, gdzie spoczywają do dzisiaj. Trwa proces przywracania pamięci, dotyczący katowni UB przy ul. Ostrogórskiej 5A w Sosnowcu, gdzie doczekaliśmy się tablicy tymczasowej, ufundowanej przez Klub Gazety Polskiej w Sosnowcu. W ubiegłym roku powstała w parku Sieleckim w Sosnowcu Galeria Wybitnych Zagłębiaków, o co wnioskowałem przez długie lata. Jest już Rondo Władysława Szpilmana na skrzyżowaniu ulic Piłsudskiego, Sobieskiego i Kilińskiego. Po stronie moich sukcesów są też dwie tablice informujące o ważnych wydarzeniach historycznych – przy ul. Mościckiego i na kinie Helios.

– A czy są też porażki?

Nie udało się „ochrzcić” imieniem Poli Negri multikina w centrum Sosnowca, ani nazwać placu na osiedlu Rudna 1 imieniem prof. Michała Reichera. Bez odpowiedzi pozostaje wciąż mój wniosek o nazwanie im. Konstantego Leona Strzeleckiego, nadkomisarza Policji Państwowej w przedwojennej Polsce, nowej ulicy na terenie byłej KWK „Sosnowiec” oraz o upamiętnienie ostatniego cadyka radomszczańskiego Szlomo Henocha Rabinowicza. Nie ma w mieście ulicy premiera rządu RP Tomasza Arciszewskiego, który w Sosnowcu przebywał, czy prezydenta RP Stanisława Wojciechowskiego. Brak oznaczenia obozu koncentracyjnego przy ul. 1 Maja w dawnej fabryce Schoena. To propozycja Marii Rudzkiej-Kantorowicz. Sprawa ta jest jednak już w toku. Wciąż uważam, że lepszym patronem dla stadionu MOS od Stefana Płatka (byłego sekretarza KM PZPR i wiceprezydenta Sosnowca) jest red. Witold Dobrowolski, znany komentator sportowy.

– Czy spotkał się Pan z jakimś niezrozumieniem ze strony władz, osób lub instytucji na tej drodze?

– Raczej nie, choć każda władza potrzebuje czasu, żeby pewne sprawy sobie poukładać, przemyśleć. Ja to rozumiem i zawsze cierpliwie czekam. Aż w końcu przychodzi ten właściwy dzień.

– W ostatnim czasie doprowadził Pan do tego, aby ks. Dominik Roch Milbert otrzymał tytuł zasłużonego dla miasta Sosnowca. Jak przebiegał ten proces?

– Sprawa ma swoją długą i pokręconą historię. W styczniu 2013 r. na stronie www.sosnowiecfakty.pl zadałem pytanie: Czy ks. Dominik Roch Milbert, budowniczy katedry pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, w 100. rocznicę jego śmierci, czyli w 2016 r., zostanie honorowym Obywatelem Miasta Sosnowca? Napisałem wtedy, że Dąbrowa Górnicza dała dobry przykład. Przypomniałem, że honorowy obywatel tego miasta ks. Grzegorz Augustynik urodził się 25 listopada 1847 r. w Zagórzu, obecnie dzielnicy Sosnowca. Były wnioski w tej sprawie do władz Sosnowca. Pod koniec 2015 r. otrzymałem odpowiedź negatywną z sugestią, że ks. Milbert może otrzymać tytuł Zasłużonego dla Miasta Sosnowca. Dwa lata zajęło mi przemyślenie sprawy i dojście do wniosku, że lepiej otrzymać coś, niż nic. Na początku 2018 r. opracowałem wniosek do Kapituły Odznaki Zasłużonego dla Miasta Sosnowca i go złożyłem. Niedawno przyszła pozytywna odpowiedź.

– Jakie inne postaci z historii miasta i regionu udało się wypromować do tej pory i w jaki sposób Pan to czyni?

– Tych postaci było rzeczywiście bardzo wiele i trudno powiedzieć, że ich promocja się zakończyła. To proces ciągły. O postaciach z naszej wspólnej historii należy stale mówić i o nich przypominać. Ja to robię głównie przez internet i prowadzone przez siebie strony. Świetnym narzędziem jest tutaj również strona www.wikizaglebie.pl, prowadzona przez Forum dla Zagłębia Dąbrowskiego, której od wielu lat jestem redaktorem. W moim panteonie sławnych Zagłębiaków znaleźli się m.in.: Władysław Szpilman, abp Jan Cieplak, Jan Kiepura, Jan Dorman, Władysław Pawelec, Władysław Szafer, Bogdan Suchodolski, Włodzimierz Sedlak, Janusz Ziółkowski, Michał Reicher, Władysław Szafer, grawer Czesław Słania, Natalia Stokowacka, ks. Jan Szkoc, Pola Negri, Konstanty Ćwierk, Jan Pierzchała, ks. Franciszek Raczyński, Matka Teresa Kierocińska, Tadeusz Kosibowicz, Stanisław Wygodzki, Hipolit Aldobrandini, redaktorzy: Jan Ciszewski, Witold Dobrowolski, Jerzy Zmarzlik, Ryszard Dyja i wiele, wiele innych.

– Czy są osoby, które wspierają Pana w dążeniach, staraniach, działaniach?

– Tak, są takie osoby, na które mogę liczyć od wielu lat. Wśród nich wymieniłbym przede wszystkim Jana Musiała, Pawła Szopę, Piotra Kiełtykę, Sławomira Korczyńskiego, Jerzego Jarosza, Zygmunta Motyla oraz Katarzynę Maciejewską.

Tagi:
wywiad

Kapłan, pallotyn, socjolog

2018-09-19 10:33

Rozmawia Andrzej Tarwid
Edycja warszawska 38/2018, str. IV

Z ks. dr. Wojciechem Sadłoniem, dyrektorem Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego w Warszawie, rozmawia Andrzej Tarwid

Artur Stelmasiak
Prof. Witold Zdaniewicz (1928-2017

Andrzej Tarwid: – 25 września Instytutowi Statystyki Kościoła Katolickiego (ISKK) zostanie nadane im. ks. prof. Witolda Zdaniewicza. Jaką rolę w powstaniu i rozwoju ISKK odegrał zmarły rok temu Kapłan?

Ks. Dr. Wojciech Sadłoń: – Rola ks. prof. Zdaniewicza jest kluczowa i wyjątkowa w historii Instytutu. Jest on bowiem nie tylko inspiratorem jego powstania, ale i jego twórcą. Był też pierwszym dyrektorem Instytutu. Można więc powiedzieć, że to dzięki wiedzy i zaangażowaniu ks. Zdaniewicza udało się stworzyć instytucję, która wykorzystuje warsztat naukowy m.in. na potrzeby Kościoła.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kard. Müller: dzisiejszy kryzys przypomina reformację

2018-09-21 13:54

vaticannews / Watykan (KAI)

Trudne chwile, które przeżywa dzisiaj Kościół, spontanicznie przywodzą na myśl XVI-wieczną schizmę Kościoła oraz sekularyzację życia duchowego w przededniu rewolucji francuskiej – uważa kard. Gerhard Müller.

Monika Książek/Niedziela
Kardynał Gerhard Ludwig Müller

Podkreślił on, że u korzeni tego zła nie leży klerykalizm, lecz odrzucenie prawdy i rozkład moralny. Rozkład doktryny zawsze prowadzi do rozkładu moralności – dodał były prefekt Kongregacji Nauki Wiary.

Przypomniał on opinię Huberta Jedina, wybitnego znawcę historii Kościoła, który mówiąc o początkach reformacji, zauważył, że słowo reforma miało wówczas zakamuflować herezję i rodzącą się schizmę Kościoła. Również i dziś dużo się mówi o reformie Kościoła. Pytanie tylko, czy za tym wszystkim rzeczywiście stoi wola odnowy w objawionej prawdzie i chrześcijańskim apostolstwie? Prawdziwa reforma nie jest sekularyzacją Kościoła lecz uświęceniem człowieka – przypomniał kard. Müller.

Były prefekt Kongregacji Nauki Wiary mówił o tym w Rzymie podczas święceń dla zgromadzenia Sług Jezusa i Maryi, podkreślając jak trudne jest w dzisiejszych czasach podjęcie się kapłańskiej posługi.

Tematy

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Litwa: pierwszy dzień pielgrzymki Franciszka

2018-09-22 20:07

kg, pb, tom, st, mp / Wilno (KAI)

Dziś o godz. 11.16 (10.16 czasu polskiego) samolot Airbus 320 A włoskich linii lotniczych Alitalia "Aldo Palazzeschi" z papieżem Franciszkiem wylądował na międzynarodowym lotnisku w Wilnie. W ten sposób rozpoczęła się podróż Franciszka do Krajów Bałtyckich: Litwy, Łotwy i Estonii, która trwać będzie do wtorku, 25 września. Jest to 25. podroż zagraniczna obecnego Następcy św. Piotra.

Julia Bernacka

Będzie to dobra praca!

W trakcie lotu z Rzymu do Wilna Ojciec Święty pozdrowił dziennikarzy towarzyszących mu w podróży. "Będzie to dobra praca” - przyznał i zachęcił, by dziennikarze zwrócili uwagę, że są to jednak trzy różne kraje, które mają wspólną, ale także i różną historię”. „I będzie pięknie! Dziękuję bardzo!" - dodał.

Powitanie na lotnisku

Mimo chłodnej i deszczowej pogody na płycie lotniska zgromadziła się liczna grupa dzieci i młodzieży z flagami Litwy i Watykanu, gorąco witając papieża.

Na pokład samolotu weszli, nuncjusz apostolski na Litwie abp Pedro López Quintana i szef protokołu dyplomatycznego. A na płycie lotniska Franciszka powitała rezydent Litwy, Dalia Grybauskaitė, premier Saulius Skvernelis z przedstawicielami rządu oraz przewodniczący Konferencji Episkopatu Litwy, arcybiskup Wilna Gintaras Grušas.

Para dzieci w strojach ludowych wręczyła papieżowi bukiet żółto-białych kwiatów. Odegrano hymny Watykanu i Litwy.

Z lotniska Ojciec Święty udał się zamkniętym samochodem do pałacu prezydenckiego. Główna reprezentacyjna ulica miasta, prospekt Giedymina, została przyozdobiona litewskimi i watykańskimi flagami. Na frontonach kościołów widać było plakaty ze zdjęciem papieża oraz napisem informującym o dacie jego podróży na Litwę i jej haśle: „Jezus Chrystus naszą nadzieją”.

Spotkanie z władzami: Litwa pomostem między Wschodem a Zachodem

Podczas spotkania z władzami i przedstawicielami społeczeństwa obywatelskiego Litwy oraz korpusem dyplomatycznym, Franciszek wskazał na znaczenie wierności korzeniom oraz na potrzebę tolerancji, gościnności, szacunku i solidarności. Apelował też o troskę o młodych. Spotkanie odbyło się na dziedzińcu przed Pałacem Prezydenckim.

Oprócz zaproszonych gości, dla których przygotowano miejsca siedzące na środku placu przed pałacem prezydenckim, na spotkanie przyszły setki zwykłych mieszkańców Wilna, którzy stanęli za okalającymi gości barierkami i radosnymi okrzykami i oklaskami powitali papieża.

Prezydent Litwy, Dalia Grybauskaitė przypomniała, że Litwini przetrwali dzięki ofiarności i nadziei. Podkreśliła, że Stolica Apostolska zawsze wspierała wolność Litwy, za co podziękowała. Zaznaczyła, iż głęboka wiara umożliwiła przetrwanie jej rodakom najtrudniejszych prób: wygnania, łagrów, więzień, bunkrów partyzanckich. Przypomniała także zaangażowanie wielu w ratowanie Żydów podczas II wojny.

Ojciec Święty rozpoczął od nawiązania do słów wypowiedzianych przed 25 laty przez św. Jana Pawła II, który określił Litwę jako „milczącego świadka żarliwego umiłowania wolności religijnej”. Podkreślił, że jego wizyta zbiega się z obchodami 100. rocznicy ogłoszenia niepodległości Litwy.

Nawiązując do litewskiego hymnu Franciszek zachęcił do czerpania sił z przeszłości. Przypomniał, że na przestrzeni dziejów Litwa potrafiła udzielać gościnności różnym grupom etnicznym i religijnym. „Wszyscy znaleźli na tych ziemiach miejsce do życia: Litwini, Tatarzy, Polacy, Rosjanie, Białorusini, Ukraińcy, Ormianie, Niemcy...; katolicy, prawosławni, protestanci, starowiercy, muzułmanie, żydzi. Mieszkali razem i w pokoju, aż do nadejścia ideologii totalitarnych, które skruszyły zdolność gościnności i zharmonizowania różnic, siejąc przemoc i nieufność”.

Przypomniał, że czerpanie sił z przeszłości to odzyskanie korzeni i nieustanne podtrzymywanie tego, co w was najbardziej autentyczne i oryginalne, a co pozwoliło wam jako narodowi rozwijać się i nie zatracić: tolerancji, gościnności, szacunku i solidarności”.

Wskazał też najpilniejsze wyzwania chwili obecnej - w obliczu narastania tendencji do siania podziałów. Przypomniał, że Litwini mają własne oryginalne hasło: „ugościć różnice”. „Poprzez dialog, otwartość i zrozumienie mogą one stać się pomostem między Europejskim Wschodem a Zachodem. Może to być owocem dojrzałej historii, którą jako naród ofiarowujecie wspólnocie międzynarodowej, a zwłaszcza Unii Europejskiej” – powiedział.

Dodał, że wszystkie konflikty znajdują trwałe rozwiązania, gdy znajdują zakorzenienie w konkretnej trosce o osoby, zwłaszcza najsłabsze i gdy czujemy się wezwani, by poszerzać spojrzenie, by rozpoznać większe dobro, przynoszące korzyści wszystkim”.

Zachęcił, by zapewniono młodym przestrzeń do rozwoju i pracy, aby poczuli się czynnymi uczestnikami budowania struktury społecznej i wspólnotowej.

Przed spotkaniem z litewskimi władzami i przedstawicielami życia społecznego papież w Pałacu Prezydenckim rozmawiał prywatnie z prezydent Grybauskaitė i wpisał się do Księgi Honorowej. W prezencie pani prezydent wręczyła mu miniaturę dzwonu a papież ofiarował mozaikę przedstawiającą Chrystusa z Palii, której oryginał znajduje się w grobie św. Piotra w Bazylice Watykańskiej.

W Ostrej Bramie: szukajmy swego brata!

Udając się do Ostrej Bramy papieski samochód zatrzymał się na placu między siedzibą prawosławnego metropolity Wilna a katolickim kościołem św. Teresy. Tam powitali go prawosławny metropolita Inocenty i proboszcz parafii.

Po przybyciu na miejsce Franciszek dłuższą chwilę modlił się przez łaskami słynącym obrazem Matki Bożej Miłosierdzia – Mater Misericordiae. Jest to najważniejsze i najsłynniejsze sanktuarium maryjne na Litwie, a jego dzieje są ściśle związane także z historią Polski.

Papieskiej modlitwie towarzyszyły zgromadzone przed kaplicą liczne rodziny zastępcze i sieroty oraz chorzy, z którymi Franciszek powitał się bardzo serdecznie.

Nawiązując do dziejów Ostrej Bramy Ojciec Święty podkreślił, że obraz Matki Bożej Miłosierdzia uczy nas, iż można „bronić nie atakując, że można być roztropnym, bez niezdrowej nieufności wobec wszystkich”.

Następnie przestrzegł przed zamykaniem się w obawie przed innymi, gdyż wówczas odcinamy się od Dobrej Nowiny Jezusa. Wskazał, że dzisiaj trzeba „spojrzeć sobie w twarz i rozpoznać siebie jako bracia, aby iść razem, odkrywając i doświadczając z radością i pokojem wartość braterstwa”.

Papież zachęcił, by spoglądać na ograniczenia i wady innych osób z miłosierdziem i pokorą, nie uważając siebie za doskonalszych od kogokolwiek. Zachęcił także do tworzenia punktów spotkania i solidarności między wszystkimi.

A nawiązując do zgromadzonych przed kaplicą sierot i rodzin zastępczych podkreślił, że „dzisiaj czekają na nas dzieci i rodziny z krwawiącymi ranami; nie są to rany Łazarza z przypowieści, ale rany Jezusa; są rzeczywiste, konkretne, a ze swego bólu i mroku wołają, abyśmy przybliżyli do nich jaśniejące światło miłosierdzia. To bowiem miłosierdzie jest kluczem otwierającym nam bramy nieba”.

„Matka Miłosierdzia, jak każda dobra matka stara się zjednoczyć rodzinę i podpowiada: «szukaj swego brata». W ten sposób otwiera drzwi do nowego świtu, do nowej jutrzenki. Prowadzi nas do progu, jakby do drzwi bogacza z Ewangelii” - podkreślił.

Po litewsku dzieci i rodziny odmówiły wraz z Franciszkiem trzecią tajemnicę radosną Różańca "Narodzenie Pana Jezusa". Odśpiewano antyfonę "Salve Regina" - "Witaj Królowo".

Na zakończenie podkreślił, że „rozważając tajemnice różańca, prośmy, abyśmy byli wspólnotą, która potrafi głosić Jezusa Chrystusa, naszą nadzieję, aby budować ojczyznę umiejącą przyjąć każdego; abyśmy otrzymali od Matki Dziewicy dary dialogu i cierpliwości, bliskości i akceptacji, która miłuje, przebacza i nie potępia, ojczyzny, która postanawia budować mosty a nie mury, która woli miłosierdzie zamiast osądu”.

Papież udzielił zebranym błogosławieństwa, a w hołdzie dla Matki Bożej Miłosierdzia ofiarował sanktuarium różaniec.

Niespodziewane spotkanie z chorymi Hospicjum

W drodze z Ostrej Bramy na Plac Katedralny Franciszek spotkał się z osobami w stanie terminalnym, którymi opiekuje się Hospicjum im. bł. ks. Michała Sopoćki w Wilnie. Znajduje się ono w murach dawnego klasztoru wizytek, tam gdzie Eugeniusz Kazimirowski malował obraz Jezusa Miłosiernego, a w okresie komunistycznym było więzienie.

Hospicjum założyła je s. Michaela Rak ze Zgromadzenia Sióstr Jezusa Miłosiernego jako pierwszą tego typu placówkę na Litwie. Poprosił ją o to ówczesny arcybiskup wileński kard. Audrys Bačkis.

Franciszek, wysiadłszy na chwilę z papamobile podszedł do każdego z chorych na wózkach, a siostra Michaela zapewniła go o wiernej modlitwie w jego intencji. Pobłogosławił tych, którzy "codziennie niosą swój krzyż".

Wśród zgromadzonych przed Hospicjum bł. ks. Michała Sopoćki byli także przedstawiciele innych instytucji świadczących pomoc paliatywną na Litwie: „Tėviškės namai” w Olicie, hospicjum w Kownie, Centrum Medycyny Paliatywnej i Pomocy Onkologicznej w Szawlach oraz Centrum Pomocy Onkologicznej im. św. Franciszka z Asyżu w Kłajpedzie.

Spotkanie z chorymi z hospicjum nie było przewidziane w oficjalnym programie wizyty, ale – jak przyznaje s. Rak – modlili się o nie przebywający tam chorzy i przygotowali dla papieża wykonany przez siebie kilkumetrowy różaniec. Od 13 do 21 września trwała w hospicjum nowenna: codzienna modlitwa różańcowa we wszystkich intencjach Ojca Świętego i jego podróży, w intencjach chorych i ich rodzin.

Do młodych - nie bójmy się udziału w rewolucji czułości!

Franciszek, kiedy przybył na plac Katedralny najpierw przejeżdżał w papamobile pomiędzy sektorami, gdzie był entuzjastycznie witany przez kilkadziesiąt tysięcy młodych - nie tylko z Litwy ale i z Łotwy, Estonii, Białorusi, Polski i Ukrainy. Spotkanie z Franciszkiem wypełnione było pieśniami i programem tanecznym.

Spotkaniu towarzyszył słynny, przyniesiony z tej okazji obraz Jezusa Miłosiernego z umieszczonym na metalowej tabliczce podpisem: „Jezu, ufam Tobie". Na co dzień znajduje się on w ołtarzu sanktuarium Miłosierdzia Bożego w dawnym kościółku Świętej Trójcy przy ulicy Dominikańskiej w Wilnie. W tle podium umieszczono także wota dziękczynne z wileńskich sanktuariów: serca, ręce, nogi, krzyże.

Na początku Ojciec Święty z uwagą wysłuchał dwóch świadectw. Monika Midverytė opowiedziała o swojej wierze przekazanej przez babcię i mamę, bolesnych doświadczeniach rodzinnych naznaczonych alkoholizmem, a później samobójstwem ojca i próbami szukania szczęścia w akceptacji rówieśników. Wreszcie o spotkaniu wspólnoty żywej wiary wokół duszpasterstwa franciszkanów.

„Jestem wdzięczna Bogu, który ocalił mnie od mocy ciemności, od bólu, w swoim przepięknym świetle. Zaczęłam inaczej patrzeć na świat, stałam się szczęśliwym człowiekiem, pomimo zmieniających się emocji i przyszłych wyzwań. Nawet w chwilach trudnych, gdy we wnętrzu są ciemne chmury i wydaje się, że Bóg śpi, wiem, że najważniejsze jest to, że Jezus jest w mojej łodzi życia” – powiedziała Monika.

Z kolei Jonas podzielił się doświadczeniem swego małżeństwa i nieuleczalnej choroby, która naznaczyła jego życie. Wskazał na znaczenie zaufania Bogu, które sprawia, że ten okres, pomimo konieczności dializ trzy razy w tygodniu, uważa za najpiękniejszy w swoim życiu.

Odpowiadając na to, Franciszek podkreślił, że łaska wiary, którą żyją młodzi została im przekazana przez wcześniejsze pokolenia, które jej mężnie broniły. Zaznaczył, że nikt nie może zbawić się sam, ale musi mieć udział w życiu ludu Bożego.

„Nie pozwólcie, aby świat przekonał was, że lepiej iść samotnie. Nie ulegajcie pokusie koncentrowania się na sobie, stawaniu się samolubnymi lub powierzchownymi w obliczu cierpienia, trudności lub przelotnego sukcesu. Po raz kolejny potwierdźmy, że «to, co dzieje się drugiemu, dzieje się także i mnie», idźmy pod prąd tego nurtu indywidualizmu, który izoluje, który czyni nas egocentrycznymi i zarozumiałymi, troszczącymi się jedynie o to jak nas widzą i o swój dobrobyt. Dążcie do świętości, wychodząc od spotkania i komunii z innymi, zwracając uwagę na ich potrzeby” – apelował Franciszek.

A nawiązując do problemów jakie dziś przeżywają młodzi Litwini, powiedział: „Dostrzeganie słabości innych osób ustawia nas w rzeczywistości, zapobiega temu, abyśmy żyli, liżąc swoje rany. Iluż młodych ludzi opuszcza swą ojczyznę z powodu braku szans! Iluż pada ofiarą depresji, alkoholu i narkotyków! Ileż osób starszych żyje w samotności, bez kogoś, z kim można by dzielić się teraźniejszością i obawą, żeby nie wróciła przeszłość. Możecie odpowiedzieć na te wyzwania swoją obecnością i spotkaniem między wami a innymi”.

Franciszek nie krył, że wiara w Jezusa często pociąga za sobą stawianie sobie pytań, porzucania utartych schematów, wymaga odwagi. Tym niemniej zachęcił do pójścia drogą wiary.

„Podążanie za Jezusem jest ekscytującą przygodą, która napełnia nasze życie znaczeniem, które sprawia, że czujemy się częścią wspólnoty, która dodaje nam otuchy i nam towarzyszy, która angażuje nas w posługę. Drodzy młodzi, warto iść za Chrystusem, nie bójmy się udziału w rewolucji, na którą On nas zaprasza: rewolucji czułości” - przekonywał papież.

Przestrzegł także przed „labiryntem kręcenia się wokół siebie i własnych spraw”. „Nie bądźcie młodymi labiryntu, z którego trudno wyjść, ale młodymi w drodze. Nie bójcie się postawić na Jezusa, przyjąć Jego sprawę, Ewangelię. On bowiem nigdy nie zejdzie z łodzi waszego życia, zawsze będzie na rozstaju naszych dróg, nigdy nie przestanie nas odbudowywać, nawet jeśli czasami staramy się siebie zniszczyć. Jezus obdarza nas czasami obfitymi i szczodrymi, gdzie jest miejsce na porażki, gdzie nikt nie musi emigrować, ponieważ jest miejsce dla wszystkich. Wielu będzie chciało zająć wasze serca, nękać pola waszych dążeń chwastami, ale ostatecznie, jeśli oddamy życie Panu, zawsze zwycięża dobra pszenica” – przekonywał litewską młodzież Franciszek.

U grobu św. Kazimierza

Po spotkaniu z młodzieżą Franciszek udał się do katedry. Modlił się w ciszy przez dłuższą chwilę w kaplicy św. Kazimierza Jagiellończyka, patrona Litwy. Towarzyszyło mu około 60 sióstr zakonnych i księży w podeszłym wieku. Następnie w jednej z kaplic złożył bukiet kwiatów przed figurą Matki Bożej z Syberii.

Przed odjazdem do nuncjatury spotkał się jeszcze w katedrze z wolontariuszami i organizatorami jego pielgrzymki.

Jutro rano Franciszek pojedzie samochodem do Kowna, gdzie o godz. 10.00 (9.00 czasu polskiego) rozpocznie się Msza św. pod jego przewodnictwem w parku Santakos, w południe odmówi modlitwę „Anioł Pański”. Następnie zje obiad z biskupami w pałacu kurii a po południu spotka się z kapłanami, zakonnikami, osobami konsekrowanymi, seminarzystami w katedrze.

Potem wróci do Wilna, gdzie o godz. 16.00 (15.00 czasu polskiego) odwiedzi Muzeum Okupacji i Walk o Wolność (dawne Muzeum Ludobójstwa), z krótkim postojem przed pomnikiem Ofiar Getta.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem