Reklama

Staw

Konsekracja świątyni

2018-07-10 14:48

Tadeusz Boniecki
Edycja lubelska 28/2018, str. IV

Tadeusz Boniecki
Liturgii przewodniczył abp Stanisław Budzik

Poświęcenie kościoła to historyczne wydarzenie w życiu każdej wspólnoty parafialnej. Takiej radości 27 czerwca doświadczyli wierni z parafii pw. Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski w Stawie Lubelskim k. Chełma.

Pełna treść tego i pozostałych artykułów z NIEDZIELI 28/2018 w wersji drukowanej tygodnika lub w e-wydaniu.

Tagi:
świątynia konsekracja

Dom Matki – Piersna

2018-07-04 11:10

Waldemar Hass
Edycja zielonogórsko-gorzowska 27/2018, str. VI-VII

Waldemar Hass
Figura Matki Bożej z Piersnej

Nikogo chyba nie trzeba przekonywać, że na terenie naszej diecezji znajduje się wiele wspaniałych świątyń, które są nie tylko ważnymi obiektami sakralnymi, ale również cennymi zabytkami. Jednakże oprócz tych najpopularniejszych nie brakuje też kościołów o wielowiekowej historii, które choć pozostają dziś istotne dla lokalnych wspólnot, to z różnych racji – czy to ze względu na swoje położenie, czy też zmienne koleje losów – straciły na znaczeniu i współcześnie nie są szerzej znane.

W gronie tych świątyń, o których warto przypominać oraz zachęcić do ich odwiedzenia i modlitwy w nich, jest filialny kościół znajdujący się w niewielkiej wsi Piersna, w parafii Rzeczyca (dekanat Głogów – św. Mikołaja) położonej na terenie gminy Pęcław.

Kościół wśród pól

Choć miejscowość ta znajduje się nieco na uboczu, z dala od głównych węzłów komunikacyjnych, to jednak łatwo dojechać do niej samochodem, a nie za gęsto zasiedlony płaski teren w pobliżu Odry zdaje się sprzyjać rowerowym wyprawom. Kościół w Piersnej (dawniej m.in.: Pesna, Poraszyn, Piersno, niem. Pürschen) nosi wezwanie Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny. Jego geneza sięga wieków średnich, a pierwszy zapisek na jego temat pochodzi z 1259 r. Widoczna dziś XVI-wieczna gotycka świątynia w 1635 r. została strawiona przez ogień w czasie działań wojennych, po czym po przeszło 20 latach zdołano ją odbudować. Trzeba też wspomnieć, że w czasie reformacji na pewien czas została ona zajęta przez protestantów, jednakże w 1654 r. zwrócono ją Kościołowi katolickiemu.

Pątnicza tradycja

Ta położna dziś na peryferiach powiatu głogowskiego wieś miała przed wiekami różnych właścicieli – i tak przynależała ona do biskupstwa wrocławskiego, głogowskiej kolegiaty, a także do... Środy Śląskiej. Współcześnie naznaczona piętnem pozostałości po peerelowskiej gospodarce wciąż szczycić się może przede wszystkim znajdującym się tu kościołem oraz związaną z nim długą, pątniczą tradycją. Marek R. Górniak opisuje: „Przez kilka wieków był miejscem licznych pielgrzymek, które po przerwie (w czasach reformacji) wznowiono po 1688 r. Pielgrzymki ku czci Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny odbywały się co roku przez tydzień, od 2 do 9 lipca. Według danych kościelnych, w 1929 r. w Piersnej mieszkało 140 protestantów i 48 katolików” [Tygodnik Głogowski i Polkowicki; www.glogow.pl/tzg]. Choć u przybywających do tej miejscowości po raz pierwszy informacja ta może na początku wzbudzić zdziwienie czy zaskoczenie (zwłaszcza jeśli dodamy, że przybywało tu we wspomnianym okresie po kilka tysięcy wiernych), to jednak po wejściu do kościoła wszystko staje się jasne.

Od gotyku do współczesności

Świątynia w Piersnej jest jednonawowym obiektem zbudowanym z cegły, przykrytym dwuspadowym dachem. Ta orientowana budowla posiada od strony zachodniej wieżę (z jeszcze gotyckimi oknami) wzniesioną z wykorzystaniem kamienia, od północy zaś – powstałą na przełomie XIX i XX stulecia – zakrystię. Na zewnątrz na ścianach kościoła widzimy wmurowane płyty nagrobne. W otoczeniu tej świątyni znajduje się miejscowy cmentarz, na którym wyróżniają się (doświadczone przez upływający czas) kapliczki drogi krzyżowej. W jej wnętrzu napotykamy natomiast bardzo interesujące wyposażenie, w dużej mierze barokowe i rokokowe, ale nie tylko. Kościół ten posiada ołtarz główny oraz dwa boczne, ponadto m.in.: ambonę, chrzcielnicę, rzeźby (w tym Grupę Ukrzyżowania) oraz umieszczony pod chórem konfesjonał. Świątynia ta posiadała też mechaniczne organy – jak odnotowuje to ks. Aleksander Walkowiak w swojej książce „Organy w kościołach regionu głogowskiego i dekanatu wschowskiego”, które niestety nie przetrwały do naszych czasów.

Święci i potrzebujący

W prezbiterium wznosi się piękny ołtarz główny ze znajdującym się nad nim malowidłem ze sceną „Nawiedzenia”. Patrząc na niego, uwagę zwracają zwłaszcza duże, kunsztownie wykonane rzeźby umieszczone na linii ponad tabernakulum. Idąc za opisem Hermanna Hoffmanna („Die katholischen Kirchen des Landkreises Glogau”), tak oto identyfikujemy umieszczone na nim figury: cztery duże rzeźby przedstawiają świętych: Augustyna i Ambrożego (stojących przy kolumnach – po ich lewej i prawej stronie) oraz bliżej tabernakulum – Józefa i Zachariasza. Ciekawe są też postacie skrajnie umieszczone przy dwóch wejściach za ołtarz, obok umiejscowionych tam na łukach, obejmujących się aniołkach, są tam także dwie figury, być może pątników proszących o uzdrowienie. Z prawej strony znajduje się postać podpartego kulą młodzieńca z siekierą w dłoni, do którego dochodzi wstęga z napisem „Impone manum tuam et vivam Matth. 9.18”, będąca nawiązaniem do sceny uzdrowienia córki Jaira („włóż na nią rękę, a żyć będzie” Mt 9, 18). Natomiast postać mężczyzny z lewej strony H. Hoffmann przedstawia jako trędowatego, który miał rzec: „Si vis potes me mundare Matth 8.2” – „jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić” Mt 8, 2; tu brak wstęgi.

Najstarsza

Ponadto opisując ten ołtarz, choć pokrótce trzeba by jeszcze wspomnieć o scenie „Zwiastowania Najświętszej Maryi Pannie” przedstawionej w antependium czy chociażby „Nawiedzenia” w jego zwieńczeniu. Jednak tym, co szczególnie porusza, jest umieszczona w jego centrum gotycka figura Matki Bożej. Przyjmuje się, że jest to najstarsza taka rzeźba w regionie, a jej najczęstsze datowanie to koniec XIV wieku. Maryja trzyma Dzieciątko na prawej ręce, przytrzymując lewą, natomiast w lewej rączce Pana Jezusa widoczny jest owoc. Tak postaci Matki Bożej, jak i Dzieciątka posiadają korony, a ta nieduża rzeźba eksponowana jest w przeszklonej wnęce (rodzaj gabloty) znajdującej się nad tabernakulum, wyłożonej tkaniną i ozdobioną białymi kwiatami.

Można zatem, jak sądzę, interpretować te przedstawienia w ten sposób, że wierny przybywający do tej świątyni, w świetle nauczania Kościoła, przez modlitwę i rozważanie wydarzeń biblijnych (zwłaszcza Zwiastowania, Nawiedzenia i Bożego Narodzenia), oddaje cześć Bogu w Trójcy Jedynemu przez szczególne wstawiennictwo Najświętszej Maryi Panny. A jakże wymownym świadectwem kultu Matki Bożej w tym miejscu byli przybywający tu corocznie w lipcu pątnicy.

Przekaz od stuleci

Przesłania zawarte są też w innych elementach wyposażenia tej świątyni, ołtarzach bocznych, figurach czy choćby ambonie. Odwołując się ponownie do opracowania H. Hoffmanna, zwróćmy przykładowo uwagę na ambonę, na której widzimy figurę Pana Jezusa jako Dobrego Pasterza czy symbole poszczególnych Ewangelistów, a na zdobieniu jej dolnej części odnajdziemy przedstawienia zapewne św. Jana Nepomucena jako kaznodzieję i spowiednika. Nawiązanie do osoby tego świętego z kolei, obecne jest w bocznych ołtarzach, a to wszystko zaś ma na celu – jak można to dziś odczytać – podkreślenie znaczenia głoszenia Słowa Bożego oraz sakramentu pokuty i pojednania. Nawet poszczególne figury, jak chociażby rzeźba przedstawiająca diakona – męczennika św. Wawrzyńca, przypomina o wadze świadectwa wiary, czasem wymagającego najwyższej ceny – życia. W istocie wszystkie te dzieła sztuki (choć powstałe w konkretnych realiach historycznych) niosą ze sobą ponadczasowe treści oparte o karty Ewangelii, które pozostają aktualne i są przekazem skierowanym również do każdego z nas.

Zaproszenie

W przywoływany tu opracowaniu ks. Aleksandra Walkowiaka czytamy: „Do drugiej wojny światowej do Piersnej przybywały liczne pielgrzymki wiernych z różnych miejscowości odległych nawet o kilkadziesiąt kilometrów. Po drugiej wojnie światowej kościół był jakiś czas zamknięty i nieczynny. Do końca 1946 r. służył jako magazyn dla wojsk sowieckich. Po uporządkowaniu kościoła zaczęto ponownie odprawiać w nim nabożeństwa”. Niestety, wraz z powojennymi zmianami społeczno-politycznymi zaniknęła również tradycja dawnego, tłumnego pielgrzymowania do tego kościoła. Jeżeli zatem można by użyć takiego określenia, to na ziemi głogowskiej „serce” maryjnego kultu bije w sanktuarium w Grodowcu, ale jeśli ktoś chciałby też pokłonić się Matce Bożej w innym, uświęconym modlitwą miejscu, to warto nawiedzić Jej „dom” w Piersnej...

Autor dziękuje za życzliwość i współpracę przy powstaniu tego artykułu ks. kan. Aleksandrowi Walkowiakowi oraz ks. Andrzejowi Roszakowi, proboszczowi parafii pw. św. Jadwigi Śląskiej w Rzeczycy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Mam klucze do „watykańskiego raju”

2018-07-10 12:29

Z Giannim Creą – szefem kluczników Muzeów Watykańskich – rozmawia Włodzimierz Rędzioch
Niedziela Ogólnopolska 28/2018, str. 14-15

Włodzimierz Rędzioch

Włodzimierz Rędzioch: – W jaki sposób organizowane są wizyty w Muzeach Watykańskich w towarzystwie klucznika?

Gianni Crea: – Turyści w grupie od jednej do dwudziestu osób spotykają się z przewodnikiem o godz. 5.55 przy monumentalnym wejściu do Muzeów (dziś jest tam wyjście), gdzie w obecności żandarma klucznik lub strażnik przeprowadza kontrolę. Następnie cała grupa udaje się na placyk przy wejściu zwanym Quattro Cancelli, skąd można podziwiać panoramę Ogrodów Watykańskich i Bazyliki św. Piotra. Najpierw idziemy do Muzeum Pio-Clementino, następnie przechodzimy przez długi ciąg galerii: Kandelabrów, Arrasów i Map. Dochodzimy do dawnego apartamentu papieskiego (Stanze Rafaela), by w końcu dotrzeć do Kaplicy Sykstyńskiej. W Sykstynie zwiedzający uczestniczą w zapaleniu świateł – to niezapomniane widowisko, gdy z ciemności wyłaniają się największe arcydzieła malarstwa renesansowego, które można podziwiać w ciszy pustej jeszcze kaplicy. Następnie przechodzimy przez galerię Biblioteki i wychodzimy na dziedziniec Szyszki, gdzie można zjeść śniadanie.

– Ile jest kluczy do wszystkich drzwi w Muzeach Watykańskich?

– Łącznie jest 2797 kluczy, które mają specjalną numerację. Muzea są podzielone na jedenaście sektorów, a każdy z nich ma swoją numerację. Klucze z numerami od 1 do 99 odpowiadają sektorowi wyjścia, klucze od 100 do 199 otwierają drzwi w Muzeum Misyjno-Etnologicznym, od 200 do 299 – w Muzeum Gregoriano Profano, od 300 do 399 – w Pinakotece, od 400 do 499 – w Muzeum Egipskim i Muzeum Pio-Clementino, od 500 do 599 – w Muzeum Etruskim, od 600 do 699 – to numery kluczy do Stanz Rafaela, Kaplicy Sykstyńskiej i galerii, itd. Dzięki takiej numeracji nie można popełnić błędu. Klucz numer 1 jest kluczem do dawnego monumentalnego wejścia do Muzeów, które obecnie służy jako wyjście. Najstarszym kluczem, którego używamy, jest natomiast klucz numer 401 z XVIII wieku, który służy do drzwi Sali Okrągłej w Muzeum Pio-Clementino.

– Ilu potrzeba kluczników, by otworzyć wszystkie pomieszczenia Muzeów?

– Kompleks muzealny jest podzielony na cztery sektory – każdy klucznik jest odpowiedzialny za jeden sektor.

– Ile kilometrów mają w sumie trasy zwiedzania Muzeów Watykańskich?

– Trasy we wszystkich Muzeach mają w sumie siedem i pół kilometra. Musimy do tego jeszcze dodać różne magazyny, biura i inne zamknięte pomieszczenia, które sprawdzamy.

– Wieczorem powtarzacie tę samą procedurę, aby wszystko pozamykać?

– Tak, procedura jest mniej więcej taka sama. Otwarcie zajmuje nieco ponad godzinę, natomiast na zamknięcie potrzeba więcej czasu, ponieważ trzeba sprawdzić wszystkie pomieszczenia, w tym biura, łazienki i schowki, aby się upewnić, że nikogo nie ma w środku. Następnie żandarmeria włącza alarmy.

– Gdzie przechowywane są te wszystkie klucze?

– Na dziedzińcu Szyszki znajduje się specjalny bunkier, w którym przechowujemy klucze. Jest w nim specjalny klimatyzator, który chroni klucze przed rdzewieniem. Tutaj jest też jedyny klucz Muzeów Watykańskich, który nie ma numeru – to klucz do Kaplicy Sykstyńskiej, przechowywany w specjalnym małym sejfie. Drugi klucz do kaplicy mają papieski mistrz ceremonii liturgicznych oraz pracownicy papieskiej zakrystii.

– Dla wielu zwiedzających Kaplica Sykstyńska to jedynie skarbnica sztuki. A czym jest dla Pana?

– Dla mnie Kaplica Sykstyńska jest szczególnym miejscem: przede wszystkim jest to miejsce kultu, dlatego gdy tam wchodzę, czynię znak krzyża. Kaplica przypomina mi również ceremonie chrztu, które Jan Paweł II zaczął celebrować w tym miejscu, co stało się już tradycją. Jest to także miejsce konklawe, a my mamy szczególne zadanie – przed konklawe klucznik wraz z kompetentnymi władzami zamyka wszystkie drzwi między Muzeami a Kaplicą Sykstyńską, po czym przekazuje nasze klucze żandarmerii. Do końca konklawe klucz do głównych drzwi pozostaje tylko w rękach mistrza ceremonii. Po wyborze papieża wszystkie klucze zostają nam zwrócone.

– Pracuje Pan w Muzeach Watykańskich od ponad 20 lat, przeżył Pan dwa konklawe...

– Tak, pierwszym było konklawe po śmierci św. Jana Pawła II w 2005 r. Był to moment wielkiej żałoby, ponieważ dla mnie, podobnie jak dla wielu innych ludzi, Papież był jak ktoś z rodziny, jak dobry dziadek. Konklawe było przygotowywane w atmosferze smutku po utracie bliskiej osoby. Drugie konklawe natomiast – w 2013 r. odbyło się w innej atmosferze, ponieważ zostało przygotowane, gdy poprzedni papież, Benedykt XVI, przebywał w Castel Gandolfo. Stało się tak po raz pierwszy i zdawaliśmy sobie sprawę, że jesteśmy świadkami prawdziwie historycznego momentu. My, klucznicy Muzeów, żyjemy zanurzeni w historii – historii sztuki i Kościoła.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Medal św. Jana Pawła II dla „Niedzieli” i dla Muzeum Monet

2018-07-21 20:24

AKW

W Muzeum Monet i Medali Jana Pawła II w Częstochowie odbyło się 21 lipca 2018 r. spotkanie z Ryszardem Zawadowskim, prezesem Zarządu Stowarzyszenia Pamięć Jana Pawła II, które ma siedzibę w Rejowcu Fabrycznym. Spotkanie było okazją do wyrażenia podziękowań za współpracę i wręczenia Medali św. Jana Pawła II dla instytucji, które są szczególnie zaangażowane w działalność Stowarzyszenia. Medal ustanowiono w roku 40. rocznicy wyboru św. Jana Pawła II na Stolicę Piotrową w 13. rocznicę jego odejścia do Domu Pana, a także w perspektywie 100. rocznicy urodzin Karola Wojtyły. Medale otrzymali: red. Lidia Dudkiewicz - redaktor naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” oraz Krzysztof Witkowski - twórca i dyrektor Muzeum Monet i Medali Jana Pawła II w Częstochowie. Dziennikarka „Niedzieli” red. Anna Wyszyńska otrzymała dyplom uznania za liczne publikacje dotyczące działalności Stowarzyszenia Pamięć Jana Pawła II.

Anna Przewoźnik/Niedziela

Prezes Ryszard Zawadowski przedstawił stowarzyszenie, które początkowo gromadziło kolekcjonerów pamiątek materialnych związanych z Papieżem Polakiem, a już od wielu lat prowadzi również Społeczne Centrum Dokumentacji Pontyfikatu. Jak się okazuje, wspaniałą bazą informacyjną dla tego centrum jest „Niedziela”, informująca o szkołach i innych placówkach przyjmujących imię Jana Pawła II, o uroczystościach poświęconych Papieżowi Polakowi i innych inicjatywach. - Przypuszczam, że mamy największą w Polsce bazę danych o różnych formach upamiętnienia pontyfikatu Jana Pawła II. Ktoś, kto przyjdzie po nas będzie miał ogromny zbiór informacji – powiedział Ryszard Zawadowski.

Troską Stowarzyszanie jest, aby obecne w wielu domach pamiątki związane z św. Janem Pawłem II - zdjęcia, wycinki prasowe, bilety wstępu na spotkania z nim - nie uległy z czasem zniszczeniu. Dlatego Stowarzyszenie popularyzuje projekt „Teczki serdecznej pamięci” zachęcające, by rodziny gromadziły papieskie pamiątki w specjalnych teczkach. Członkowie Stowarzyszenia organizują w całej Polsce spotkania poświęcone pamięci Papieża oraz temu projektowi. – To bardzo ważne bo dzieci i młodzież, to są nasi spadkobiercy uczuć do Jana Pawła II oraz eksponatów, które gromadzimy – podkreślił prezes Stowarzyszenia, dodając, że w podobnych teczkach tematycznych można gromadzić inne pamiątki rodzinne, łącząc w ten sposób różne pokolenia. Ryszard Zawadowski podkreślił, że „Niedziela” jest „matką chrzestną” tego projektu.



Lidia Dudkiewicz dziękując za odznaczenie przypomniała o związkach „Niedzieli” z papieżem, poczynając od pierwszego numeru pisma, wznowionego w 1981 r. Powiadomiła, że w kręgu autorów „Niedzieli” byli również wybitni znawcy nauczania Jana Pawła II, a zarazem jego przyjaciele: ks. prof. Tadeusz Styczeń oraz kard. Stanisław Nagy. „Niedziela” jest nadal wierna osobie i nauczaniu św. Jana Pawła II.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem