Reklama

BETEL - Zakupy z sercem - Rahel Kebebe Tshay

Po wspólnej deklaracji

2018-07-10 12:29

Jan Żaryn
Niedziela Ogólnopolska 28/2018, str. 35

Deklaracją odczytaną w tym samym dniu i o tej samej godzinie przez premierów Polski i Izraela zostaliśmy zaskoczeni. Także my, parlamentarzyści. Gdy jechałem tego dnia niezbyt wcześnie rano do Senatu RP, odebrałem telefon: dziennikarka zadała mi pytanie o nowelizację ustawy o IPN. Znowu!

– Jak długo można drążyć ten sam, styczniowy, temat? – odpowiedziałem. – Nie, chodzi o dzisiejszą inicjatywę ustawodawczą. Rzeczywiście, błyskawicznie najpierw Sejm, potem Senat znowelizowały znowelizowaną ustawę. Pewnie tak czasem musi być, gdy w grę wchodzą dobro państwa i negocjacje objęte dyskrecją. Trzeba jednak sobie powiedzieć, że treść deklaracji jednoznacznie wskazuje na to, iż tylko jedna strona musiała rzeczywiście się wysilić i negocjować. Tą stroną byli polscy dyplomaci. Izrael nie musiał się nadmiernie trudzić o powtórzenie przez stronę polską zapisów dotyczących Holokaustu i potępienia antysemityzmu jako przejawu nienawiści na tle rasowym. Wielokrotnie to czyniliśmy, podobnie jak cały świat. Natomiast to strona polska musiała się wystarać, by w deklaracji pojawiły się w kontekście ratowania Żydów w czasie II wojny światowej pochlebne słowa o rządzie RP na uchodźstwie i o Polskim Państwie Podziemnym. To my musieliśmy negocjować ze stroną żydowską zapis o antypolonizmie czy też ten, w którym stwierdzono, że kolaboracja z Niemcami dotknęła na pewno zbyt wielu ludzi, ale różnej narodowości i różnego wyznania (w domyśle zatem dotyczy to zarówno polskich kolaborantów-szmalcowników, jak i niemieckich agentów pochodzenia żydowskiego). Prawdopodobnie strony izraelska i polska inaczej zinterpretowały odczytaną deklarację; przykładowo, premier Izraela dłużej zatrzymał się nad pierwszą częścią deklaracji, a także nie potrafił wypowiedzieć tych trzech magicznych słów: Polskie Państwo Podziemne. Premier RP zatrzymał się głównie nad tymi wątkami deklaracji, które mógł opatrzyć słowem: sukces.

Reklama

Polacy, w tym zwolennicy dobrej zmiany, przyjęli słowa premiera różnie. Spotkałem się z wieloma osobami, wymieniliśmy poglądy. Jedni uznali, że poddaliśmy się Żydom, inni – że trzeba było się wycofać ze styczniowych zapisów ustawy o IPN ze względu na bezpieczeństwo Polski i wagę sojuszu ze Stanami Zjednoczonymi. A ja myślę, że czas sprawdzić drugą stronę – żydowską. Mija właśnie kolejna rocznica zbrodni w Jedwabnem, a także w innych miasteczkach północnej Polski, do których doszło latem 1941 r., wkrótce po wkroczeniu Niemców na tereny okupowane od 1939 r. przez Sowietów. Do dziś opinia międzynarodowa uznaje za swoistą biblię rewelacje autora „Sąsiadów” , czyli rzekomo dowiedzioną zbrodnię Polaków dokonaną na ludności żydowskiej „z inspiracji Niemców”, ale de facto bez ich czynnego udziału. Obowiązujący wywód stanowi dowód w sprawie naszego charakteru narodowego – społeczeństwa antysemitów i katolików jednocześnie. Historycy zdają sobie sprawę, że zatrzymanie ekshumacji przez stronę żydowską (choć rękami polskiego ministra sprawiedliwości) pozwoliło na trwanie powyższego kłamstwa, które dla nas pozostanie nim tak długo, jak długo nie będzie można go zweryfikować przy użyciu narzędzi badawczych. Do nich należy możliwość przeprowadzenia i dokończenia ekshumacji, najlepiej przez tę samą ekipę archeologów, która już raz przymierzała się do tego zadania. Niewiarygodność autora „Sąsiadów” jest oczywista w kontekście innych jego rzekomych ustaleń, które już dziś nie obowiązują, ale nadal funkcjonują; mam na myśli liczbę 1,6 tys. Żydów zamordowanych przez Polaków czy bezkrytyczne posługiwanie się dokumentami wytworzonymi przez stalinowskie sądy, w tym zeznania „naocznych świadków”, których de facto nie było na miejscu zbrodni. Mamy więc do czynienia z „kwadraturą koła”. Nie możemy zbliżyć się do prawdy o przebiegu zbrodni, bo odebrano nam prawo do użycia narzędzi badawczych w celu zweryfikowania niewiarygodnych, jak dotychczas, źródeł i ustaleń. Jednocześnie nie możemy ani potwierdzić, ani obalić głównych tez autora „Sąsiadów” oraz IPN-owskiego śledztwa prowadzonego w atmosferze nagonki na Polaków i międzynarodowej presji. Stąd niewiarygodna wersja stała się jedyną obowiązującą. Ekshumacje wznowione w Jedwabnem, podobnie jak dopuszczenie nowych świadków, wcześniej nieznanych prokuraturze, i w konsekwencji wznowienie śledztwa stanowią zatem temat do kolejnych dyskretnych negocjacji ze stroną żydowską. Można je prowadzić w różnym trybie, lepiej oznajmiającym niż pytającym. W imię prawdy wszystkim powinno bowiem zależeć na tym, żeby międzynarodowa opinia publiczna otrzymała wiarygodny werdykt w sprawie postaw okupantów niemieckich i Polaków w lipcu 1941 r. na obszarze ziemi i diecezji łomżyńskiej. Aż tyle i tylko tyle.

Jan Żaryn
Redaktor naczelny „wSieci Historii”, historyk, wykładowca INH UKSW, publicysta i działacz społeczny, m.in. prezes SPJN, członek Komitetu dla Upamiętnienia Polaków Ratujących Żydów, senator RP

Tagi:
Żydzi Polacy felieton

Wokół pomocy, wokół kontrowersji

2018-07-17 13:10

A.D.
Edycja kielecka 29/2018, str. VII

TD
Przy symbolicznym pomniku Menora

Relacje polsko-żydowskie w XX wieku. Badania – kontrowersje – perspektywy”, pod takim hasłem, w przeddzień 72. rocznicy pogromu Żydów w Kielcach, miejscowa Delegatura Instytutu Pamięci Narodowej (IPN) zorganizowała konferencję naukową, z udziałem kilkunastu historyków z ośrodków uniwersyteckich w całym kraju. Spotkanie odbyło się w Centrum Edukacyjnym IPN Przystanek Historia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Kościół katolicki w Niemczech: więcej wystąpień, ale też więcej nowych członków

2018-07-21 15:55

ts (KAI) / Bonn

Po raz pierwszy od 2014 roku liczba wystąpień z Kościoła katolickiego w Niemczech znowu nieco się zwiększyła. W 2017 wystąpiło z niego 167.504 katolików, o 5 411 więcej niż w 2016, poinformowała 20 lipca w Bonn Konferencja Biskupów Niemieckich. Według episkopatu, choć liczba wystąpień nadal utrzymuje się na wysokim poziomie, to jednak jest znacznie niższa od dotychczasowego „negatywnego rekordu” z 2014, kiedy to z Kościoła wystąpiło 217 716 katolików. Należy zaznaczyć, że w Niemczech odejście z Kościoła nie jest równoznaczne z apostazją, czyli „wyrzeczeniem się wiary”, lecz oznacza zaniechanie płacenia obowiązkowego podatku kościelnego.

vege/pl.fotolia.com

W 2017 Kościół katolicki w Niemczech liczył ok. 23,3 mln. członków, co stanowi 28,2 proc. ludności kraju. Rok wcześniej było ich jeszcze 28,5 proc.

Bardzo stabilne pozostaje przyjmowanie sakramentów: liczba chrztów w 2017 wyniosła 169.751 (2016: 171.531), lekko wzrosła liczba osób przystępujących do pierwszej Komunii św.: w 2017 r. nieco ponad 178 tysięcy, w 2016 – ok. 176 tys.

Zmniejsza się natomiast systematycznie liczba osób uczęszczających do kościoła – z 10,2 proc. w 2016 do 9,8 proc. w 2017 roku, z czego wynika, że w 2017 na niedzielną liturgię uczęszczało 2,3 mln katolików. Mniejsza jest też liczba duszpasterzy: statystyka za 2017 wykazała 13 560 księży, w 2016 było ich 13 856. Jednocześnie wzrosła liczba diakonów oraz referentów duszpasterskich i parafialnych.

“Ogólnie liczby te wskazują, że żyjemy w świecie przełomu i musimy szukać nowych dróg dotarcia do ludzi tak, abyśmy mogli im towarzyszyć i być blisko nich”, skomentował najnowsze statystyki sekretarz generalny Konferencji Biskupów Niemieckich, ks. Hans Langendörfer SI.

Niemiecki jezuita przyznał, że liczba wystąpień z Kościoła jest bolesna. Mimo to nadal czuje się „wielki potencjał wspólnoty”. Dał temu dowód chociażby zorganizowany w maju br. Katholikentag – zjazd katolików niemieckich. Organizator 101. Katholikentagu w westfalskim Münster - Centralny Komitet Katolików Niemieckich (Zdk) poinformował, że w debatach, warsztatach, koncertach i nabożeństwach wzięło udział ponad 50 tys. stałych uczestników i 20 tys. odwiedzających. Był to największy zjazd niemieckich katolików w jego historii.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Medal św. Jana Pawła II dla „Niedzieli” i dla Muzeum Monet

2018-07-21 20:24

AKW

W Muzeum Monet i Medali Jana Pawła II w Częstochowie odbyło się 21 lipca 2018 r. spotkanie z Ryszardem Zawadowskim, prezesem Zarządu Stowarzyszenia Pamięć Jana Pawła II, które ma siedzibę w Rejowcu Fabrycznym. Spotkanie było okazją do wyrażenia podziękowań za współpracę i wręczenia Medali św. Jana Pawła II dla instytucji, które są szczególnie zaangażowane w działalność Stowarzyszenia. Medal ustanowiono w roku 40. rocznicy wyboru św. Jana Pawła II na Stolicę Piotrową w 13. rocznicę jego odejścia do Domu Pana, a także w perspektywie 100. rocznicy urodzin Karola Wojtyły. Medale otrzymali: red. Lidia Dudkiewicz - redaktor naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” oraz Krzysztof Witkowski - twórca i dyrektor Muzeum Monet i Medali Jana Pawła II w Częstochowie. Dziennikarka „Niedzieli” red. Anna Wyszyńska otrzymała dyplom uznania za liczne publikacje dotyczące działalności Stowarzyszenia Pamięć Jana Pawła II.

Anna Przewoźnik/Niedziela

Prezes Ryszard Zawadowski przedstawił stowarzyszenie, które początkowo gromadziło kolekcjonerów pamiątek materialnych związanych z Papieżem Polakiem, a już od wielu lat prowadzi również Społeczne Centrum Dokumentacji Pontyfikatu. Jak się okazuje, wspaniałą bazą informacyjną dla tego centrum jest „Niedziela”, informująca o szkołach i innych placówkach przyjmujących imię Jana Pawła II, o uroczystościach poświęconych Papieżowi Polakowi i innych inicjatywach. - Przypuszczam, że mamy największą w Polsce bazę danych o różnych formach upamiętnienia pontyfikatu Jana Pawła II. Ktoś, kto przyjdzie po nas będzie miał ogromny zbiór informacji – powiedział Ryszard Zawadowski.

Troską Stowarzyszanie jest, aby obecne w wielu domach pamiątki związane z św. Janem Pawłem II - zdjęcia, wycinki prasowe, bilety wstępu na spotkania z nim - nie uległy z czasem zniszczeniu. Dlatego Stowarzyszenie popularyzuje projekt „Teczki serdecznej pamięci” zachęcające, by rodziny gromadziły papieskie pamiątki w specjalnych teczkach. Członkowie Stowarzyszenia organizują w całej Polsce spotkania poświęcone pamięci Papieża oraz temu projektowi. – To bardzo ważne bo dzieci i młodzież, to są nasi spadkobiercy uczuć do Jana Pawła II oraz eksponatów, które gromadzimy – podkreślił prezes Stowarzyszenia, dodając, że w podobnych teczkach tematycznych można gromadzić inne pamiątki rodzinne, łącząc w ten sposób różne pokolenia. Ryszard Zawadowski podkreślił, że „Niedziela” jest „matką chrzestną” tego projektu.



Lidia Dudkiewicz dziękując za odznaczenie przypomniała o związkach „Niedzieli” z papieżem, poczynając od pierwszego numeru pisma, wznowionego w 1981 r. Powiadomiła, że w kręgu autorów „Niedzieli” byli również wybitni znawcy nauczania Jana Pawła II, a zarazem jego przyjaciele: ks. prof. Tadeusz Styczeń oraz kard. Stanisław Nagy. „Niedziela” jest nadal wierna osobie i nauczaniu św. Jana Pawła II.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem