Reklama

Z krzyżem przez Amerykę

2018-07-10 12:29

Wojciech Dudkiewicz
Niedziela Ogólnopolska 28/2018, str. 22-24

Archiwum Pielgrzymów Bożego Miłosierdzia

Pół roku będą szli Pielgrzymi Bożego Miłosierdzia przez Amerykę Północną. Hasłem pielgrzymki, której trasę wyznacza kształt krzyża, są słowa z „Dzienniczka” św. Faustyny: „Nie patrz na grzechy nasze, ale na ufność naszą”

Mało kto może pozwolić sobie na pół roku przerwy w życiu. Dlatego idą we dwóch. Roman Zięba zmierza z zachodniego na wschodnie wybrzeże USA, z San Francisco do Nowego Jorku. Wojciech Jakowiec goni na południe, z kanadyjskiego Edmonton do Meksyku, do sanktuarium Matki Bożej z Guadalupe.

Są zaprawieni w bojach z dużymi odległościami, ale teraz liczba kilometrów jest olbrzymia. Kilka miesięcy marszu w gorączce, w chłodzie, czasem bez jedzenia i wody. Pod górę i z góry, przez pustkowia i pustynie. 10 tys. km, po 5 na twarz. Przygotowania trwały 3 lata.

Kierunek naturalny

Wojtek miał iść z południa na północ, ale znajomi z Meksyku odradzili mu w ogóle chodzenie po tym kraju. Wybuchła eskalacja przemocy, zabójstw i porwań przed nadchodzącymi wyborami. A już szczególnie źle jest na trasie Wojtka. Lepiej przełożyć pielgrzymkę na jesień, czyli po wyborach. – Nie, idziemy według planu – postanawia Wojtek.

Reklama

To może zamiast z Guadalupe zacząć pielgrzymkę od północy, z Edmonton? Jesień w Meksyku będzie mniej gorąca. Poza tym więcej jest czasu na powiadomienie parafii i uszczegółowienie planu. Wtedy znak krzyża miałby naturalny kierunek! – zaciągnięcie błogosławieństwa z góry... Zapada decyzja: na Ameryce pielgrzymi zrobią nogami krzyż od północy i od zachodu.

Tak właśnie się modlą. Słowami, myślami, ale i nogami. Każdy z pielgrzymów niesie ze sobą ikonę: jeden Matki Bożej, drugi św. Józefa. Z Polski wyjechali ze skromnymi funduszami na początek drogi, liczą na hojność napotkanych osób. W Stanach Zjednoczonych kupili wózki, na których będą ciągnąć zapas wody: w Dolinie Śmierci, na pustyniach Nevady bywa gorąco, bardzo gorąco...

Czysta przyjemność

4 maja: już w Los Angeles, potem pociągiem do San Jose. Wojtek leci do Kanady, Roman zostaje. Pożegnali się, kreśląc sobie nawzajem znak krzyża na czole. „Wytaczam wózek z gościnnej plebanii na asfaltowy szlak... Trasa przez Kalifornię do granicy z Nevadą. 11 dziennych odcinków po ok. 30 km.

Ale biorę bufor i chcę się zamknąć w dwóch tygodniach – relacjonuje Roman na Facebooku. – Testowanie wózka, sprzętu, paneli solarnych, poznawanie ludzi i lokalnych warunków, czyli rozgrzewka. Góry ze śniegiem wysokości Tatr. Mówią, żeby uważać na niedźwiedzie w parkach narodowych”.

Wojciech już w Kanadzie ironizuje: „Wylądowałem w Edmonton. I co? A to! Czemu nie Gwatemala, Belize czy inne Wyspy Owcze? Nie! To musiała być Kanada!”. Początek pielgrzymki to czysta przyjemność. Jest sporo sił, ciągnie do przygody. Potem trasa się wydłuża, podejścia są coraz wyższe i dłuższe.

„Wiadomo już, że mierzymy się z molochem. Ale nie jesteśmy tu sami. Nasz plan pokonania kontynentu pieszo budzi zdumienie w kraju, gdzie 300 metrów do sklepu pokonuje się samochodem – pisze Roman. – Przed nami pustynie, góry i niekończące się równiny. Potrzeba roztropności, ale nie wybiegamy w przyszłość. Skupiamy się na tym, co tu i teraz. Tyle naszego, ile teraz mamy pod stopą”.

Pod gwiazdami

Nocleg pod gwiazdami. Misja jest okazała, ale przepisy zabraniają księżom przyjmować obcych nawet na trawie. „Zbyt wielu bezdomnych i problemów. Ostrych przepisów surowo pilnuje policja. Zostaję za to po przyjacielsku ostrzeżony przed dzikimi zwierzętami – pisze Roman. – Gdy zapada zmrok, myję się w fontannie, trochę się obawiając, żeby nikt nie posądził mnie o wyjmowanie z dna monet, które wrzucają turyści... Kalifornia to piękne posiadłości i bogaci ludzie, którzy nie chcą obcych zakłócających spokój. A więc tak nas witasz, Ameryko!...”.

15 maja, Roman: „Dziś prawie cały dzień pcham w słońcu sprzęt pod górę. Wspinaczka na Sierra Nevada zajmie kilka dni przez Park Narodowy Eldorado. Góry wysokości naszych Tatr z lodowcami i śniegiem w maju na przełęczach są częścią Kordylierów – górskiego «kręgosłupa» Ameryk ciągnącego się od Alaski na północy po Antarktykę na południu. Po drugiej stronie gór zaczynają się Wielkie Równiny, ale najpierw gorąca i pustynna Nevada. Odmawiając Różaniec, patrzę, jak spadające z czoła krople potu czarnymi śladami znaczą czubki zakurzonych butów”.

Godzinki codzienne

Wojtek, gdzieś w północnych Stanach. „Godzinki śpiewam codziennie. Przez całą pielgrzymkę. Znam je na pamięć. Dzisiaj przeżyłem coś niesamowitego. To są właśnie te chwile, dla których warto dreptać. Bo chyba tylko w drodze w taki sposób – a przynajmniej ja w taki sposób – to przeżywam. Dzisiaj przy słowach «przyjaciółko moja» odpłynąłem. Po prostu odleciałem w inny świat! Coś niesamowitego! Nie da się tego opowiedzieć, przekazać. To jedno z tych zdarzeń, które trzeba przeżyć. «...Przyjaciółko moja...». Wyobraziłem sobie Pannę Przenajświętszą jako moją przyjaciółkę i odczułem w tym momencie niesamowitą łaskę i niesamowity zaszczyt. Jednocześnie też, jak bardzo jestem maluteńki. Jak jakiś pyłek. Jak nieistotny jestem w tym wszechświecie wobec tego majestatu Pani Przenajświętszej. Maryja była człowiekiem, takim samym jak ja. A jednak ten ogrom różnicy między Nią a mną... Aż poczułem się zażenowany, że w ogóle mogę porównywać. Przypomniała mi się historia ze Szwajcarii, gdy pierwszy raz szedłem z Pielgrzymami Bożego Miłosierdzia – ja z Fatimy, Dominik z Moskwy, a Roman z Ziemi Świętej. I pośród tych gór, tych wyniosłych Alp, też miałem odjazd. Popatrzyłem na ten ogrom dzieła Bożego i wydałem się sobie taaaki malutki! Wobec piękna stworzenia Pańskiego. Dzisiaj sobie jednak zdałem sprawę, że wobec Maryi jestem nieporównywalnie mniejszy niż wobec tych gór. Wobec Maryi nie ma skali po prostu. Niesamowite!”.

„Różaniec do granic”

Lathrop. Kościół zamknięty na głucho, ani Mszy św., ani widoków na nocleg. Wtedy podjechał wielkim pick-upem chudy Meksykanin. „Pyta, kim jestem, więc mu krótko mówię... Rigoberto jest mocno poruszony. Mówi, że dobrze trafiłem, bo co prawda nie ma dzisiaj Mszy św., ale jest spotkanie wspólnoty latynoamerykańskiej. – Opowiesz o pielgrzymce”.

Ładują wózek na pick-upa i Rigoberto zawozi Romana do hotelu Holiday Inn. Płaci za wszystko. „Kościół jest już pełen wiernych z Meksyku, Salwadoru, Gwatemali, Kostaryki i innych krajów Ameryki Łacińskiej. To, co dzieje się potem, dosłownie odbiera mi mowę – zaznacza pielgrzym. – Widzę duży obraz Jezusa Miłosiernego w ołtarzu, obok Matka Boża z Guadalupe. Takiej modlitwy w życiu nie przeżyłem: taniec, śpiew i wybuchy radości z akompaniamentem gitar «mariachi». Wszyscy tańczą i śpiewają. Potem proszą mnie do mikrofonu. Opowiadam o pielgrzymce aCrossAmerica, o wspólnocie pielgrzymów, o polskim i amerykańskim „Różańcu do granic”. Część czytała o naszej pielgrzymce na portalu Meksykańskiej Katolickiej Agencji Informacyjnej. Czujemy, jak Duch Święty działa”.

Nocleg nad rzeką

13 maja, Wojtek: „Droga. Noclegi... różnie z tym bywa. Po całej nocy mżawki namiot miałem kompletnie mokry. W dzień również cały czas mżyło. Mokry namiot, mokra ziemia wokoło. No to gdzie, jak nie do kościoła po pomoc? Telefonicznie walczyli o mnie Grzegorz i Siostra Natalia z Edmonton. Sprawiłem nieco kłopotu, ale dostałem pomoc od braci Kanadyjczyków! Klasyczny «amerykański» motel. Wysuszyłem namiot. Rano w drogę ruszyłem ogolony i wypoczęty”.

Wstaje nowy dzień i parzy się kawa na ognisku. Roman: „Nocleg nad rzeką. Jeleń przyszedł, przyjrzał się i poszedł. Nawet on patrzy na mnie jak na kosmitę. Idę coraz wyżej. Parki Narodowe. Jest Różaniec”.

Pielgrzymkę nazwali „aCross America”. – Chcemy modlić się o to, by Stany Zjednoczone, lider światowej gospodarki i kraj, który dyktuje światu nowe trendy społeczne, polityczne i kulturowe, raz jeszcze się nawrócił, przyjął Chrystusa i otrzymał światło na nowe czasy. Wierzymy, że Amerykanie będą się modlić wspólnie z nami. Tym bardziej że nie dzielimy napotkanych ludzi według przynależności religijnej czy etnicznej. Każdy, kto otwiera nam drzwi, kto podaje nam chleb, jest naszym bratem – powiedział Roman tuż przed odlotem.

Na imię jej Mercy

Do tego miasteczka Roman wszedł, gdy robiło się ciemno. Spotkał starego nomada na rowerze obładowanym torbami. Jedzie z Kanady, widać, że od dawna w drodze. Pielgrzym korzysta z okazji i pyta go, jak przejść pieszo Nevadę. Nomad odpowiada fachowo: – Byłem na Mojave Desert. Na pustyni będziesz zamarzał w nocy i piekł się w żarze południa. Wiele dni. To wielka pustka. Zdobądź rower.

Wreszcie kościół św. Bernarda. „Wchodzę prosto na adorację. Zapadam w pół sen, pół modlitwę. Nie widziałem, że mam brudną twarz – relacjonuje Roman. – Kobieta podchodzi, rozmawiamy, jest poruszona, daje mi swoje zakupy i całą papierową zawartość portfela – ok. 100 USD. Dlatego noc spędzam w hotelu. Pierwsza kąpiel od 4 dni. Pranie, regeneracja. Kobieta miała na imię Mercy (Miłosierdzie)”.

Roman: „Właśnie kupiłem od Indian używany rower w dobrym stanie za 70 USD, czyli bardzo tanio. I tak potrzebowałem roweru, żeby pokonać pustynię Nevady. Tak mi wielu doradzało. Wózek dołączyli na hol. Dodali za darmo dętki zapasowe i narzędzia”.

Samotna droga

1 czerwca. Do flag na maszcie wózka Romana doszła trzecia: błękit nieba Nevady ze złotym napisem – mottem stanu: „Battle Born” (urodzony w walce, urodzony do walki). Nieba i słońca tu nie brakuje. Ani samotności, która czasem kłuje w serce. Internet traci chwilami zasięg, ale na szczęście jest. Kontakt z Wojtkiem i przyjaciółmi jest teraz bezcenny. Każde dobre słowo podnosi na duchu. Każde złe – bardziej rani. Droga nr 50 przecina pustynię Nevady od Carson City do Ely przy granicy z Utah. Tam chce zostawić rower.

Bez jego pomocy Nevada byłaby zbyt trudna. Magazyn „Life” dał drodze nr 50 tytuł „najbardziej samotnej drogi w USA”. Na 470. km rozrzuconych jest 5 niewielkich osad. Stephen King pisał tu swoją powieść „Desperacja”. Zimno w nocy i upał w dzień. Teraz znów pali słońce. Nitka asfaltu maleje przed nim, aż znika w drżącej chmurce gorącego powietrza 20 mil dalej, gdzieś na granicy ziemi i nieba.

Pióra jastrzębia

4 czerwca. Po nocy na pachnącym jałowcem śmietniku Roman wypił poranną kawę i spakował namiot. Msza św. jest o 11, a do kościoła jedna mila. Miasteczko Eureka jest jak scenografia do westernu. Domy przy głównej ulicy można policzyć na palcach rąk i nóg. Są saloon, bank i szeryf. Przed Mszą św. szybka kąpiel w umywalce na stacji benzynowej.

5 czerwca, relacjonuje Roman: „Gdy masz glukozę we krwi, wody pod dostatkiem i kości wypoczęte po spaniu na miękkim – zachwyt nad życiem szybuje wysoko, a piękne myśli same układają się w zgrabne zdania. Ale gdy budzisz się na pustyni, obolały, z zapiaszczoną gębą i nie wiadomo, stęknąć najpierw czy podrapać się w komarowe żerowisko – może być tak samo!”.

Wczoraj do kapelusza doszły mu trzy pióra jastrzębia. Za zdobycie trzech kolejnych szczytów. Jeden nazywał się Pinta, jak jedna z trzech karawel Kolumba, gdy płynął odkrywać Nowy Świat. Flagowa karawela nazywała się Santa María. Ona prowadziła. I teraz jest tak samo...

O. Tom mówił, że na pustyni można spotkać wiele rodzajów samotności. Teraz widzi, że każda z nich to inna droga do Spotkania.

Jak w domu

Spotkanie Wojtka z ks. Louisem. Słucha, acz bardzo rzeczowo zadaje pytania, uważnie czyta dokument polecający od abp. Andrzeja Dzięgi. Szuka informacji w Internecie, znajduje. Chwilę później padają słowa: „Czuj się jak u siebie w domu”. Wojtek dostał pokój, kolację, wskazano mu łazienkę (po czterech dniach wędrówki bez kąpieli...), a potem ks. Louis wrzucił jego ciuchy do pralki.

17 czerwca Wojtek zaszalał. Przeszedł 38 mil, czyli ponad 60 km. Po dniu spędzonym na odpoczynku – dzięki uprzejmości i gościnności ks. Louisa – energia w nim aż kipiała... Nogi zaczęły się buntować dopiero na końcówce. Gdy dotarł do kościoła w Worland, ks. Rodrigez, uprzedzony przez ks. Louisa, ulokował go w motelu; ze względu na uroczystości nie mógł przyjąć go u siebie. W motelu nogi Wojtka były szczęśliwe, doświadczywszy gorącej wody.

Roman przekracza granicę stanu Kolorado. Ciekawe, bo Wojtek w tym samym dniu też wszedł do tego stanu, tylko od północy. Mają się spotkać za parę dni, w Denver, na przecięciu krzyża, którym naznaczyli Amerykę. Jest bardzo gorąco, zwłaszcza gdy cichnie wiatr. Krajobraz stale ten sam: pustka, suche krzaczki i skały o fantastycznych kształtach. Trzeba iść. Trzeba znaleźć miejsce na nocleg. A jutro znowu dwadzieścia kilka mil asfaltem przez suche krzaczki i pojutrze, i popojutrze... Jest Różaniec. On odsuwa monotonię.

Do spotkania Romana i Wojtka coraz bliżej...

Nowenna do Matki Bożej rozwiązującej węzły!

2016-12-26 23:12

Zachęcamy do odmawiania Nowenny do Matki Bożej rozwiązującej węzły. Już od dziś poświęć kilka minut w Twoim życiu i zwróć swą twarz ku Tej, która zdeptała głowę szatanowi.

Wiesław Podgórski
Obraz Matki Bożej Rozwiązującej Węzły

1. Znak krzyża

2. Akt skruchy – Ojcze nasz – Zdrowaś Maryjo

3. Trzy pierwsze dziesiątki różańca

4. Rozważanie na dany dzień nowenny

5. Dwie następne dziesiątki różańca

6. Modlitwa do Matki Bożej Rozwiązującej Węzły

7. Znak krzyża

Akt skruchy

Boże mój, bardzo żałuję, że Cię obraziłem, ponieważ Ty jesteś nieskończenie dobry i nie masz upodobania w grzechu. Zdecydowanie postanawiam, z pomocą Twojej świętej łaski, już więcej Cię nie obrażać i winy odpokutować.

Rozważanie na dany dzień nowenny

Pierwszy dzień

Święta Matko Ukochana, Przenajświętsza Maryjo, Ty, która rozwiązujesz węzły

pozbawiające oddechu Twoje dzieci, wyciągnij do mnie swoje ręce.

Oddaję Ci dzisiaj ten „węzeł” ...... (nazwać go, w miarę możności) i wszystkie jego negatywne konsekwencje w moim życiu.

Powierzam Ci ten dręczący mnie „węzeł”, który czyni mnie nieszczęśliwym i tak bardzo mi przeszkadza w zjednoczeniu się z Tobą i z Twoim Synem Jezusem, moim Zbawcą.

Uciekam się do Ciebie, Maryjo, która rozwiązujesz węzły, bo w Tobie pokładam nadzieję i wiem, że nigdy nie wzgardziłaś błaganiem grzesznego dziecka, proszącego Cię o pomoc.

Wierzę, że możesz rozwiązać ten „węzeł”, gdyż Jezus daje Ci wszelką moc.

Ufam, że zgodzisz się rozwiązać ten węzeł, gdyż jesteś moją Matką. Wiem, że to zrobisz. Dziękuję Ci, moja ukochana Matko.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

Kto szuka łaski, znajdzie ją w rękach Maryi.

Drugi dzień

Maryjo, Matko bardzo kochana, źródło wszystkich łask, moje serce zwraca się dzisiaj do Ciebie. Wyznaję, że jestem grzeszny, i że potrzebuję Twojej pomocy. Przez mój egoizm, urazy, brak wielkoduszności i brak pokory, bardzo często lekceważyłem łaski, jakie dla mnie wypraszasz.

Zwracam się do Ciebie dzisiaj, Maryjo, która rozwiązujesz węzły, abyś mi uprosiła u swego Syna czystość serca, oderwanie się od siebie, pokorę i ufność. Przeżyję dzisiejszy dzień, praktykując te cnoty. Ofiaruję je Tobie w dowód mojej miłości do Ciebie. Powierzam w Twoje ręce ten „węzeł”...... (nazwać go, w miarę możności), który mi przeszkadza być odbiciem chwały Boga.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

Maryja ofiarowała Bogu każdą chwilę swojego dnia.

Trzeci dzień

Matko Pośredniczko, Królowo Nieba, Której ręce otrzymują i przekazują wszystkie bogactwa Króla, zwróć ku mnie swoje miłosierne spojrzenie. Składam w Twoje święte ręce ten „węzeł” mojego życia.....,wszelką urazę, wszelki żal, którego on jest źródłem.

Boże Ojcze, wybacz mi moje winy. Pomóż mi teraz wybaczyć wszystkim, którzy świadomie lub nieświadomie, stali się sprawcami tego „węzła”. W takim stopniu, w jakim Tobie zawierzę, będziesz mógł go rozwiązać. Wobec Ciebie, Matko ukochana, i w imieniu Twojego Syna Jezusa, mojego Zbawiciela, który został tak zelżony, i który potrafił wybaczyć, wybaczam teraz tym wszystkim osobom......, i sobie samemu także wybaczam, na zawsze. Dziękuję Ci Matko, która rozwiązujesz węzły, za rozwiązanie w moim sercu węzła urazy, i tego oto węzła, który Ci powierzam. Amen.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

Ten, kto chce łask, zwraca się do Maryi.

Czwarty dzień

Święta Matko Ukochana, przyjmująca wszystkich, którzy Cię szukają, miej litość nade mną.

Składam w Twoje ręce ten „węzeł”..... Przeszkadza mi być w pokoju, paraliżuje moją duszę, przeszkadza mi iść na spotkanie mojego Pana i oddać w służbie dla Niego moje życie.

Rozwiąż Matko ten „węzeł” mojego życia. Poproś Jezusa, by uleczył z paraliżu moją wiarę, potykającą się i upadającą na kamieniach drogi. Idź ze mną, Matko ukochana, abym pojął, że te kamienie są w istocie moimi przyjaciółmi, abym przestał szemrać i bym nauczył się w każdym momencie składać dziękczynienie, uśmiechać się ufny w Twoją moc.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

Maryja jest słońcem i cały świat korzysta z Jej ciepła.

Piąty dzień

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, wielkoduszna i pełna współczucia, zwracam się do Ciebie, by oddać w Twoje ręce, po raz kolejny, ten „węzeł”..... Proszę Cię o Bożą mądrość, abym działał w świetle Ducha Świętego, by rozwiązać wszystkie te trudności.

Nikt nigdy nie widział Cię zagniewaną, przeciwnie, Twoje słowa zawsze były tak pełne łagodności, że widziano w Tobie serce Boga.

Uwolnij mnie od goryczy, gniewu i nienawiści, jakie ten „węzeł” we mnie zrodził.

Matko Ukochana, daj mi Twoją łagodność i Twoją mądrość, abym nauczył się wszystko rozważać w ciszy mojego serca. I tak jak Ty to uczyniłaś w Dniu Pięćdziesiątnicy, wstaw się za mnie u Jezusa, bym otrzymał w moim życiu nowe wylanie Ducha Świętego. Duchu Boży, zstąp na mnie!

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

Maryja jest bogata w moc u Boga

Szósty dzień

Królowo Miłosierdzia, oddaję Ci ten „węzeł” mojego życia.... i proszę byś mi dała serce,

które umie być cierpliwe, gdy Ty rozwiązujesz ten „węzeł”.

Naucz mnie zasłuchania w Słowo Twojego Syna, spowiadania się, Komunii św., na koniec zostań ze mną i przygotuj moje serce, by z aniołami świętowało łaskę jaką nieprzerwanie mi wypraszasz.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mnie.

Cała jesteś piękna Maryjo i nie pokalała Cię żadna zmaza.

Siódmy dzień

Matko Przeczysta, zwracam się dzisiaj do Ciebie, błagam Cię byś rozwiązała ten „węzeł” w moim życiu... i uwolniła mnie spod panowania Złego. Bóg powierzył Ci wielką moc nad wszystkimi demonami. Wyrzekam się dzisiaj złych duchów i wszelkich związków, jakie mnie z nimi łączyły. Oświadczam, że Jezus jest moim jedynym Zbawicielem, moim jedynym Panem.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, zetrzyj głowę Kusiciela. Zniszcz pułapki, w których uwięzło moje życie. Dziękuję Ci Matko Ukochana. Przez Twą drogocenną Krew uwolnij mnie Panie!

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mnie.

Ty jesteś chwałą Jeruzalem, Ty jesteś dumą naszego narodu.

Ósmy dzień

Dziewicza Matko Boga, bogata w miłosierdzie, miej litość nad Twoim dzieckiem i rozwiąż ten „węzeł”... w moim życiu.

Potrzebuję, byś mnie nawiedziła, tak jak nawiedzałaś Elżbietę. Przynieś mi Jezusa, aby On przyniósł mi Ducha Świętego. Naucz mnie korzystać z cnoty odwagi, radości, pokory, wiary i spraw bym jak Elżbieta został napełniony Duchem Świętym. Chcę żebyś była moją Matką, moją Królową i moją przyjaciółką. Oddaję Ci moje serce i wszystko, co do mnie należy: mój dom, moją rodzinę, moje dobra materialne i duchowe. Należę do Ciebie na zawsze. Złóż we mnie Twoje serce, abym mógł czynić wszystko, co Jezus chce, bym czynił.

Idźmy więc, pełni ufności, do tronu łaski.

Dziewiąty dzień

Matko Przenajświętsza, nasza Orędowniczko, Ty, która rozwiązujesz „węzły”, przychodzę dziś, by Ci podziękować, że zechciałaś rozwiązać ten „węzeł” w moim życiu. Znasz ból, jaki mi sprawia. Dziękuję Matko, że osuszasz w swoim miłosierdziu łzy w moich oczach.

Dziękuję, że mnie przygarniasz w swoje ramiona i pozwalasz, bym otrzymał kolejną łaskę od Boga.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, moja Matko Ukochana, dziękuję Ci za rozwiązanie „węzłów” mojego życia. Otul mnie płaszczem Twej miłości, strzeż mnie, otaczaj swą opieką, napełnij światłem Twego pokoju.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

MODLITWA DO MATKI BOŻEJ ROZWIĄZUJĄCEJ WĘZŁY

Dziewico Maryjo, Matko pięknej Miłości, Matko, która nigdy nie opuściłaś dziecka,

wołającego o pomoc, Matko, której ręce nieustannie pracują dla Twoich ukochanych dzieci, gdyż przynagla je Miłość Boża i nieskończone Miłosierdzie, które wylewa się z Twojego serca, zwróć ku mnie Twoje współczujące spojrzenie. Wejrzyj na kłębowisko węzłów, w których dusi się moje życie.

Ty znasz moją rozpacz i mój ból. Wiesz jak bardzo te węzły mnie paraliżują.

Maryjo, Matko, której Bóg powierzył rozwiązanie „węzłów” życia Twoich dzieci, składam w Twoje ręce wstęgę mego życia.

Nikt, nawet Zły Duch, nie może jej pozbawić Twojej miłosiernej pomocy.

W Twoich rękach, nie ma ani jednego węzła, który nie mógłby zostać rozwiązany.

Matko Wszechmogąca, w swej łasce i mocy, z jaką się wstawiasz u Swojego Syna Jezusa, mojego Zbawcy, przyjmij dzisiaj ten „węzeł” ... (nazwać go w miarę możności).

Na chwałę Boga, proszę Cię, byś go rozwiązała, rozwiązała na zawsze. Pokładam w Tobie nadzieję

Jesteś jedyną Pocieszycielką, jaką dał mi Bóg, jesteś fortecą w mojej słabości, bogactwem w mojej nędzy, wyswobodzeniem ze wszystkiego, co mi przeszkadza być z Chrystusem.

Przyjmij moje wołanie.

Strzeż mnie, prowadź mnie, chroń mnie. Ty jesteś moim bezpiecznym schronieniem.

Maryjo, Ty, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

EGZORCYZM

Potężna Niebios Królowo i Pani Aniołów

Potężna Niebios Królowo i Pani Aniołów,

Ty, która otrzymałaś od Boga posłannictwo i władzę, by zetrzeć głowę szatana, prosimy Cię pokornie rozkaż Hufcom Anielskim, aby ścigały szatanów, stłumiły ich zuchwałość, a zwalczając ich wszędzie, strąciły do piekła. Święci Aniołowie i Archaniołowie - brońcie nas i strzeżcie nas. Amen.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Wiedeński koncert w hołdzie św. Stanisławowi Kostce

2018-11-14 07:16

Joanna Łukaszuk-Ritter

9 listopada, w przededniu święta narodowego oraz wspomnienia liturgicznego św. Stanisława Kostki, Instytut Polski w Wiedniu zorganizował w Hofburgkapelle, uroczysty koncert zatytuowany „Święty buntownik. Elżbieta Towarnicka w hołdzie św. Stanisławowi Kostce”.

Instytut Polski w Wiedniu

450 rocznica śmierci św. Stanisława Kostki obchodzona w jubileuszowym roku odzyskania przez Polskę niepodległości były okazją do zorganizowania tego szczególnego wieczoru, który odbył się pod honorowym patronatem Wicepremiera, Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego prof. Piotra Glińskiego, arcybiskupa Wiednia, kard. Christopha Schönborna oraz Przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski abp Stanisława Gądeckiego.

Wśród zaproszonych gości znajdowali się m. in. Nuncjusz Apostolski w Austrii abp Peter Stephan Zurbriggen, wikariusz biskupi Wiednia ks. Dariusz Schutzki, przedstawiciele korpusu dyplomatycznego z Belgii, Grecji, Gruzji, Ukrainy i Węgier, osobistości z życia politycznego i kulturalnego Austrii oraz przedstawiciele instytucji austriackich i organizacji polonijnych. Zacnych gości i licznie zebraną publiczność przywitali Ambasador RP w Austrii Jolanta Róża Kozłowska oraz dyrektor Instytutu Polskiego Rafał Sobczak, który przeczytał również słowa prowincjała o. Tomasza Ortmanna, skierowane w imieniu polskiego zakonu jezuitów w liście do organizatorów tego wydarzenia.

Instytut Polski w Wiedniu

„W roku, kiedy Rzeczpospolita Polska obchodzi 100-lecie odzyskania niepodległości, przypada jednocześnie 450. rocznica śmierci, Jej Syna, św. Stanisława Kostki. Z tej też racji Konferencja Episkopatu Polski ogłosiła bieżący rok 2018 Rokiem św. Stanisława Kostki. Koncert organizowany przez Instytut Polski w Wiedniu odbywa się w miejscu tak bardzo „kostkowym“, w miejscu w którym św. Stanisław kształcił się i dojrzewał do dokonywania wyborów wbrew obowiązującej kulturze. Wraz z naszym o. Generałem, Arturo Sosa, wyrażam przekonanie, że Duch Boży nadal wzywa wielu młodych, młodych, którzy w szlachetny, odważny i ofiarny sposób chcieliby uczynić coś dla dobra ludzkości i swoich narodów, którzy pragnęliby by położono kres cierpieniu tak wielu ludzi, by doszło do pojednania osób i narodów.“

O młodym „świętym buntowniku”, patronie młodzieży, mówił w imieniu kard. Christopha Schönborna wikariusz biskupi ks. Dariusz Schutzki, podkreślając jego istotne znaczenia dla wyzwań, problemów i rozwoju współczesnej młodej generacji w duchu zakończonego z końcem października w Rzymie Synodu Młodzieży. Zwrócił uwagę na przesłanie tego szczególnego koncertu, odbywającego się w ważnych dla Polski, Austrii i Europy dniach rocznicowych, zachęcając równocześnie do głębszej rafleksji.

Idea koncertu zrodziła się przed rokiem z inicjatywy dyrektora Sobczaka podczas planowania programu na 100-lecie Niepodległej i stała się okazją, aby na kanwie tak istotnej dla naszego kraju rocznicy przypominać inne wydarzenia, przybliżając tym samym mieszkańcom Wiednia znaczące postaci ważne dla historii Polski i Europy.

Taką postacią jest niewątpliwie św. Stanisław Kostka (1550-1568). Jako 14-letni chłopiec przybył on w 1564 r. z dalekiego Rostkowa na Mazowszu do Wiednia w celu dalszej nauki w kolegium jezuickim. Trzy spędzone tu lata były dla niego ważne i decydujące, chociaż trudne. Tu dokonał życiowych wyborów – chęci służenia Bogu i pragnienia wstąpienia do Towarzystwa Jesusowego. Dwa lata mieszkał w niewielkim pokoju w jednej z kamienic w centrum miasta, zanim zdecydował się na ucieczkę do Rzymu (wbrew oczekiwaniom rodziny) i na realizację swoich zamierzeń. Izbę przebudowano na istniejącą do dziś kaplicę.

Niedaleko stąd znajduje się inna kaplica – Hofburgkapelle, gotycka, XV-wieczna cesarska świątynia dynastii Habsburgów pod wezwaniem Wniebowzięcia NMP (w której to święto przypada rocznica śmierci św.Stanisław Kostka), mieszcząca się w najstarszej części pałacowego kompleksu, w samym sercu naddunajskiej stolicy.

Do tego prestiżowego miejsca organizatorzy zaprosili znakomitych artystów polskich o międzynarodowym uznaniu, aby godnie uczcić rocznicznicowy wieczór. Pochodząca z Krakowa wybitna sopranistka Elżbieta Towarnicka, znana z mistrzowskich wykonań muzyki klasycznej (szczególnie oratoryjno-kantatowej) i współczesnej, w tym muzyki filmowej, wraz z Markiem Stefańskim, organistą tytularnym krakowskiej Bazyliki Mariackiej, cenionym solistą, należącym do grona najbardziej aktywnych artystycznie polskich organistów, tworzą od prawie trzydziestu lat znakomicie zgrany i niepowtarzalny duet. Marianna Oczkowska, skrzypaczka, renomowana interpretatorka muzyki współczesnej, solistka i kameralistka na arenie międzynarodowej oraz koncertmistrzyni drugich skrzypiec w Orkiestrze Symfonicznej Radia Austriackiego RSO w Wiedniu jest przedstawicielką młodego pokolenia polskich artystów, których droga do kariery i sukcesu potoczyła się poza granicami kraju.

Zróżnicowany repertuar wieczoru przygotowany przez samych wykonawców został starannie przemyślany i dobrany. Zamierzeniem trwającego ponad godzinę koncertu było ukazanie w dużym skrócie antologii muzyki polskiej, w większości nieznanej poza granicami kraju, w korelacji z muzyką austriacką. Począwszy od cennych dla muzyki europejskiej późnorenesansowych utworów organowych Mikołaja z Krakowa, który umiera w roku narodzin Stanisława Kostki, oraz przedklasycystycznego autora cyklów mszalnych i oratoriów liturgicznych Marcina Józefa Żebrowskiego, związanego także z klasztorem oo. paulinów na Jasnej Górze, poprzez kompozycje wielkich mistrzów – Józefa Haydna, Wolfganga Amadeusza Mozarta, Henryka Wieniawskiego, Feliksa Nowowiejskiego, Witolda Lutosławskiego i Mieczysława Surzyńskiego – aż po współczesną literaturę muzyczną takich kompozytorów jak György Kurtág, Lech Skoczylas czy Gerald Resch.

Utwory instrumantalne na organy i skrzypce solo były wykonywane na przemian z kompozycjami wokalnymi. Marek Stefański zaprezentował swój mistrzowski kunszt udowadniając, że jest on nie tylko znakomitym solistą i improwizatorem ale również doskonałym akompaniatorem. Mariannie Oczkowskiej udało się z ogromną lekkością i wdziękiem wykonać współczesne i klasyczne kompozycje na skrzypce solo, przełamywując tym samym majestatyczne brzmienie muzyki organowej. Szczególnie pięknie w jej interpretacji zabrzmiała liryczna etiuda „Etude-Caprice” Henryka Wieniawskiego. Elżbieta Towarnicka, artystka o wielkim talencie i niepowtarzalnym sopranie pokazała wielkość swojego głosu, pełnego głębi, uczucia i ekspresji w przepięknej, trwająca zaledwie 6 minut, trzyczęściowej Mszy w hołdzie św. Cecylii („Missa in honorem Sanctae Caeciliae”; Kyrie, Sanctus-Benedictus, Agnus Dei) Leszka Skoczylasa. Przejmijąca dreszczem i przenikająca w głąb serca interpretacja. Ujmująca była również „Lacrimosa” Witolda Lutosławskiego, utwór o prostej melodii sopranu, przepełnionej pełnym smutku liryzmem. Podobnie wybrzmiało mozartowskie „Ave Verum” oraz subtelnie wykonane wzruszające „Ave Maria”. Modlitewny i podniosły charakter nadała natomiast artystka dwóm pieśniom Feliksa Nowowiejskiego „Nie opuszczaj nas” i „Matko Niebieskiego Pana”. Koncet zakończyła pełna wzniosłości i zadumy improwizacja na temat polskiej pieśni kościelnej „Święty Boże” Mieczysława Surzyńskiego w wirtuozowskim wykonaniu Marka Stefańskiego.

Pełna emocji i refleksji uroczystość w hołdzie polskiemu świętemu, którego wspomnienie liturgicznie przypada na całym świecie na 13 listopada, zachwyciła niezwykłym nastrojem i atmosferą. W kaplicy wiedeńskiej św. Stanisława Kostki, będzie można nadal wchłaniać tę „kostkową” atmosferą podczas oktawy między 13 a 20 listopada, obchodzoną tu w szczególny sposób od wieków.

Koncert został zarejestrowany przez katolicką stację Radio Klassik Stephansdom, dzięki czemu zostanie w niedługim czasie udostępniony szerszej publiczności, ku uciesze prawie 200 tys. stałych słuchaczy tej stacji.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem