Reklama

Szkoła Wyższa Zarządzania i Ekonomii

Skromność w życiu dziewczynki

2018-07-10 12:29

Marek Paweł Tomaszewski
Niedziela Ogólnopolska 28/2018, str. 20-21

Archiwum

Umiłowanie skromności i czystości u tej dziewczynki widać od jej najwcześniejszych lat. Nic w tym dziwnego, mama bowiem niejako zagwarantowała swojej maleńkiej córeczce wzrost w tych cnotach już wiele miesięcy przed jej narodzinami.

Przed narodzinami

Przyjęło się, że wszelkie opowieści o życiu małej Maríi del Carmen (nazywanej w rodzinie zdrobniałym imieniem Mari Carmen) rozpoczynają się od daty 16 lipca 1929 r., kiedy to serce dziecka poczętego zaczynało dopiero bić, osiem miesięcy przed przyjściem na świat. Carmen, jej mama, od samego początku czuła, że dziecko żyjące pod jej sercem jest dziewczynką. W uroczystość Matki Bożej z Góry Karmel, swej Patronki, poszła do Kaplicy w Palavea i tam, przed ołtarzem Najświętszej Panienki, prosiła Maryję o opiekę nad córką zarówno przed jej narodzinami, jak i podczas całego przyszłego życia. Błagała, by Królowa Nieba i Ziemi udzieliła dziewczynce nie dóbr tego świata, lecz skarbów niebiańskich, nie urody, talentów czy ziemskiego powodzenia, lecz szczególnie łaski czystości, by nigdy grzechem nie zabrudziła swej chrzcielnej niewinności. Po wielu latach mama tak o tym opowiadała:

„Mari Carmen urodziła się 14 marca 1930 r. Przed narodzeniem zawierzyłam ją Najświętszej Panience z Góry Karmel podczas nowenny, którą odprawiałam w lipcu, prosząc Matkę Bożą o łaskę czystości i składając obietnicę, że aż do czasu, gdy dziewczynka osiągnie trzeci rok życia, będę ją ubierać w kolory Niepokalanej. Tak było. Przez pierwsze trzy lata ubierałam Mari Carmen w ubrania koloru niebieskiego i białego”.

Skromność od najmłodszych lat

Mama zrelacjonowała później także coś, co wydarzyło się, gdy córka miała zaledwie dwa lata:

Reklama

„Pewnego dnia usłyszałam, jak płacze i protestuje dziecięcą hiszpańszczyzną. Weszłam zobaczyć, co się dzieje. Niemka, która opiekowała się dziećmi, trzymała w ramionach dziewczynkę i bezskutecznie starała się ją rozebrać, podczas gdy ona swymi rączkami trzymała kurczowo ubranie.

– Ale co to jest, Mari Carmen?

– Proszę pani – zaczęła Niemka – to dziecko jest niedobre, źle się zachowuje, nie pozwala się rozebrać.

Wtedy Mari Carmen, patrząc żałośnie na mnie oczyma pełnymi łez, powiedziała:

– Mamo, niech on wyjdzie! – i wskazała na swego o rok starszego brata, który bawił się, nie zwracając na nią uwagi. – Niech Julio sobie idzie, przy nim nie!

Przyznałam jej rację, chłopiec wyszedł i wszystko dobrze się skończyło”.

Tenże starszy brat, Julio, wspominał:

„Pamiętam, że była bardzo ostrożna i nigdy nie pozwalała wchodzić do łazienki, gdy się kąpała lub ubierała”.

Jeden z jej wujków podkreślał:

„Służebnica Boża kochała, w sposób niezwykły jak na swój wiek, świętą cnotę czystości. Pamiętam na przykład, że kiedy wszedłem do łazienki, gdy ją kąpano, a była wtedy jeszcze bardzo mała, zaczynała krzyczeć i starała się przykryć ręcznikiem lub czymkolwiek innym. Także gdy była w swoim pokoju w łóżku od razu się nakrywała”.

Skromność ubioru

Gdy jedna z jej krewnych brała ślub, chciano, aby Mari Carmen szła w orszaku ślubnym w pięknej sukience bez rękawów. Dziewczynka miała wówczas trzy lata. Kiedy przymierzano jej ten biały, długi do stóp strój, wszyscy uznali go za przepiękny. Ona sama jednak bardzo posmutniała. Mama zapytała:

– Co się stało, Mari Carmen? Nie podoba ci się?

Dziewczynka stwierdziła:

– Mamusiu, chcę iść do kościoła z rękawami.

Kupiono jej zatem długie rękawiczki zakrywające całe ramiona i w ten sposób usatysfakcjonowana Mari Carmen poszła na ślub.

Innym razem, podczas jednej z podróży, mama kupiła córce strój plażowy, który wydawał się odpowiedni dla pięciolatki. Ubrała Mari Carmen i postawiła ją przed lustrem:

– Widzisz, Mari Carmen? Jesteś przepiękna!

Dziewczynka, patrząc na siebie, powiedziała tylko:

– Może, ale ja w tym nie pójdę na plażę.

– Dlaczego nie? W tym jest ci dobrze!

– Mamusiu, spodnie są tylko dla chłopców i dziewczynki nie powinny ich wkładać.

Mama zyskała tylko to, że Mari Carmen pozwoliła sobie zrobić zdjęcie, jednak pod pewnym warunkiem:

– Pozwalam się sfotografować, ponieważ mi obiecałaś, że mnie w to więcej nie ubierzesz.

Na ten strój składały się długie do stóp, luźne spodnie. Teraz trzeba było dodać spódniczkę zakrywającą kolana i kamizelkę z długimi rękawami. Bez żadnego znaczenia było to, że w ten sposób ubrana dziewczynka nie miała możliwości bawić się na plaży, w wodzie. Zresztą, szła na plażę i tak wbrew własnej woli. Ogromne cierpienie sprawiał jej widok młodszych i starszych półnagich ludzi. Z tego powodu babcia zdecydowała, że już więcej nie zabierze jej nad wodę. Gdy rodzeństwo szło na plażę, Mari Carmen zostawała w domu i oglądała obrazki z wizerunkami świętych.

Babcia, obserwując przez cały czas takie zachowanie dziecka, powiedziała w końcu mamie dziewczynki:

– Zobacz, Carmen, ta jej odruchowa skromność jest sprawą Bożą i wielka byłaby nasza odpowiedzialność, gdybyśmy się jej przeciwstawiali.

Mari Carmen w ten sposób żyła już przed przystąpieniem do I Komunii św. Później jeszcze bardziej rozwinęło się w niej pragnienie ochrony skromności.

W szkole i internacie

Wiele z jej koleżanek szkolnych podczas procesu beatyfikacyjnego Maríi del Carmen złożyło świadectwo o wyjątkowym poczuciu skromności dziewczynki. Mówiły one m.in.:

„Była niezwykle skromna w szkole, kiedy kładła się spać i ubierała, gdy wstała z łóżka”.

„Kiedy szłyśmy do sypialni, była bardzo staranna, rozbierając się i wkładając strój nocny. Myślę, że nie było to zwyczajne, chcę powiedzieć, że nie spotyka się takiego zachowania u dziewczynek w tym wieku. Była tak ostrożna, jeśli chodzi o cnotę czystości, że kiedy w szkole mówiło się coś o tych sprawach, ona oddalała się, by w takich rozmowach nie uczestniczyć i by nawet ich nie słuchać, wymyślając jakikolwiek pretekst. Jestem pewna, że jej sposób postępowania odnośnie do tej cnoty był nadzwyczajny”.

Podczas choroby

Mari Carmen była rozwinięta ponad swój wiek. Odznaczała się wyjątkowym pięknem także fizycznym. Mama zastanawiała się czasami: „Jeżeli ta tak piękna dziewczyna nie odda się całkowicie Panu Bogu, nie wiadomo, co z nią będzie…”.

Mama nie wiedziała wówczas, że jej córka przygotowywała się, lub raczej Pan Bóg ją przygotowywał, do całkowitego oddania się Jemu samemu. Dziewczynka złożyła swoje życie w ofierze Bogu, Jemu całkowicie się oddała i wkrótce po tym zachorowała. Opiekujący się nią pielęgniarki i lekarze później również zaświadczyli o niezwykłej skromności:

„Była przepełniona skromnością. Kiedy trzeba było ją rozebrać, żeby zrobić zastrzyk, chciała, by zrobiła to pielęgniarka, nie lekarz, i wolała się nie rozbierać”.

„Czynami udowadniała, że żarliwie kochała anielską cnotę czystości. Kiedy musieliśmy jej zmienić pościel lub ubranie, ona co prawda nic nie mówiła, ale było widać, że bardzo to przeżywała i starała się za wszelką cenę nakryć czymkolwiek. Wolała dostawać zastrzyki w mniej wstydliwe części ciała, narażając się tym samym na o wiele większy ból”.

Przykład dla dzieci

Mari Carmen zmarła 17 lipca 1939 r. w wieku 9 lat po ciężkiej, bolesnej chorobie. Bardzo szybko, wraz z opinią o świętości, pojawiło się przekonanie o heroizmie skromności i czystości dziewczynki. Pewien kapłan dominikanin napisał w liście do rodziny Mari Carmen:

„Byłoby dobrze spisać wszystkie cechy cnót, które zaobserwowaliście u Mari Carmen, szczególnie dotyczące cnoty skromności i czystości, gdyż wydaje się, że w tym najbardziej się wyróżniała spośród innych dzieci”.

Zostało to wszystko szczegółowo spisane podczas procesu beatyfikacyjnego dziewczynki. W 1996 r. Stolica Apostolska opublikowała „Dekret o heroiczności cnót Mari Carmen”, zatwierdzony przez papieża Jana Pawła II. Do beatyfikacji potrzebny jest teraz już tylko ewidentny cud wyproszony za wstawiennictwem służebnicy Bożej.

Wyniesienie tej 9-letniej dziewczynki do chwały ołtarzy, jak powiedział prymas Hiszpanii w 1993 r., może pociągnąć za sobą wiele dobrych owoców, takich jak np. uznanie chwały, jaką przynoszą Panu Bogu dzieci, czy przedstawienie współczesnym dzieciom łatwego do naśladowania przykładu świętości, co byłoby także wsparciem dla rodziców starających się wychować swe dzieci po chrześcijańsku i bardziej jeszcze dla tych, którzy mało są o to zatroskani...

***

W Bibliotece „Niedzieli” ukazała się książka o Mari Carmen. Więcej – na str. 67.

Kard. Müller: dzisiejszy kryzys przypomina reformację

2018-09-21 13:54

vaticannews / Watykan (KAI)

Trudne chwile, które przeżywa dzisiaj Kościół, spontanicznie przywodzą na myśl XVI-wieczną schizmę Kościoła oraz sekularyzację życia duchowego w przededniu rewolucji francuskiej – uważa kard. Gerhard Müller.

Monika Książek/Niedziela
Kardynał Gerhard Ludwig Müller

Podkreślił on, że u korzeni tego zła nie leży klerykalizm, lecz odrzucenie prawdy i rozkład moralny. Rozkład doktryny zawsze prowadzi do rozkładu moralności – dodał były prefekt Kongregacji Nauki Wiary.

Przypomniał on opinię Huberta Jedina, wybitnego znawcę historii Kościoła, który mówiąc o początkach reformacji, zauważył, że słowo reforma miało wówczas zakamuflować herezję i rodzącą się schizmę Kościoła. Również i dziś dużo się mówi o reformie Kościoła. Pytanie tylko, czy za tym wszystkim rzeczywiście stoi wola odnowy w objawionej prawdzie i chrześcijańskim apostolstwie? Prawdziwa reforma nie jest sekularyzacją Kościoła lecz uświęceniem człowieka – przypomniał kard. Müller.

Były prefekt Kongregacji Nauki Wiary mówił o tym w Rzymie podczas święceń dla zgromadzenia Sług Jezusa i Maryi, podkreślając jak trudne jest w dzisiejszych czasach podjęcie się kapłańskiej posługi.

Tematy

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Litwa: pierwszy dzień pielgrzymki Franciszka

2018-09-22 20:07

kg, pb, tom, st, mp / Wilno (KAI)

Dziś o godz. 11.16 (10.16 czasu polskiego) samolot Airbus 320 A włoskich linii lotniczych Alitalia "Aldo Palazzeschi" z papieżem Franciszkiem wylądował na międzynarodowym lotnisku w Wilnie. W ten sposób rozpoczęła się podróż Franciszka do Krajów Bałtyckich: Litwy, Łotwy i Estonii, która trwać będzie do wtorku, 25 września. Jest to 25. podroż zagraniczna obecnego Następcy św. Piotra.

Julia Bernacka

Będzie to dobra praca!

W trakcie lotu z Rzymu do Wilna Ojciec Święty pozdrowił dziennikarzy towarzyszących mu w podróży. "Będzie to dobra praca” - przyznał i zachęcił, by dziennikarze zwrócili uwagę, że są to jednak trzy różne kraje, które mają wspólną, ale także i różną historię”. „I będzie pięknie! Dziękuję bardzo!" - dodał.

Powitanie na lotnisku

Mimo chłodnej i deszczowej pogody na płycie lotniska zgromadziła się liczna grupa dzieci i młodzieży z flagami Litwy i Watykanu, gorąco witając papieża.

Na pokład samolotu weszli, nuncjusz apostolski na Litwie abp Pedro López Quintana i szef protokołu dyplomatycznego. A na płycie lotniska Franciszka powitała rezydent Litwy, Dalia Grybauskaitė, premier Saulius Skvernelis z przedstawicielami rządu oraz przewodniczący Konferencji Episkopatu Litwy, arcybiskup Wilna Gintaras Grušas.

Para dzieci w strojach ludowych wręczyła papieżowi bukiet żółto-białych kwiatów. Odegrano hymny Watykanu i Litwy.

Z lotniska Ojciec Święty udał się zamkniętym samochodem do pałacu prezydenckiego. Główna reprezentacyjna ulica miasta, prospekt Giedymina, została przyozdobiona litewskimi i watykańskimi flagami. Na frontonach kościołów widać było plakaty ze zdjęciem papieża oraz napisem informującym o dacie jego podróży na Litwę i jej haśle: „Jezus Chrystus naszą nadzieją”.

Spotkanie z władzami: Litwa pomostem między Wschodem a Zachodem

Podczas spotkania z władzami i przedstawicielami społeczeństwa obywatelskiego Litwy oraz korpusem dyplomatycznym, Franciszek wskazał na znaczenie wierności korzeniom oraz na potrzebę tolerancji, gościnności, szacunku i solidarności. Apelował też o troskę o młodych. Spotkanie odbyło się na dziedzińcu przed Pałacem Prezydenckim.

Oprócz zaproszonych gości, dla których przygotowano miejsca siedzące na środku placu przed pałacem prezydenckim, na spotkanie przyszły setki zwykłych mieszkańców Wilna, którzy stanęli za okalającymi gości barierkami i radosnymi okrzykami i oklaskami powitali papieża.

Prezydent Litwy, Dalia Grybauskaitė przypomniała, że Litwini przetrwali dzięki ofiarności i nadziei. Podkreśliła, że Stolica Apostolska zawsze wspierała wolność Litwy, za co podziękowała. Zaznaczyła, iż głęboka wiara umożliwiła przetrwanie jej rodakom najtrudniejszych prób: wygnania, łagrów, więzień, bunkrów partyzanckich. Przypomniała także zaangażowanie wielu w ratowanie Żydów podczas II wojny.

Ojciec Święty rozpoczął od nawiązania do słów wypowiedzianych przed 25 laty przez św. Jana Pawła II, który określił Litwę jako „milczącego świadka żarliwego umiłowania wolności religijnej”. Podkreślił, że jego wizyta zbiega się z obchodami 100. rocznicy ogłoszenia niepodległości Litwy.

Nawiązując do litewskiego hymnu Franciszek zachęcił do czerpania sił z przeszłości. Przypomniał, że na przestrzeni dziejów Litwa potrafiła udzielać gościnności różnym grupom etnicznym i religijnym. „Wszyscy znaleźli na tych ziemiach miejsce do życia: Litwini, Tatarzy, Polacy, Rosjanie, Białorusini, Ukraińcy, Ormianie, Niemcy...; katolicy, prawosławni, protestanci, starowiercy, muzułmanie, żydzi. Mieszkali razem i w pokoju, aż do nadejścia ideologii totalitarnych, które skruszyły zdolność gościnności i zharmonizowania różnic, siejąc przemoc i nieufność”.

Przypomniał, że czerpanie sił z przeszłości to odzyskanie korzeni i nieustanne podtrzymywanie tego, co w was najbardziej autentyczne i oryginalne, a co pozwoliło wam jako narodowi rozwijać się i nie zatracić: tolerancji, gościnności, szacunku i solidarności”.

Wskazał też najpilniejsze wyzwania chwili obecnej - w obliczu narastania tendencji do siania podziałów. Przypomniał, że Litwini mają własne oryginalne hasło: „ugościć różnice”. „Poprzez dialog, otwartość i zrozumienie mogą one stać się pomostem między Europejskim Wschodem a Zachodem. Może to być owocem dojrzałej historii, którą jako naród ofiarowujecie wspólnocie międzynarodowej, a zwłaszcza Unii Europejskiej” – powiedział.

Dodał, że wszystkie konflikty znajdują trwałe rozwiązania, gdy znajdują zakorzenienie w konkretnej trosce o osoby, zwłaszcza najsłabsze i gdy czujemy się wezwani, by poszerzać spojrzenie, by rozpoznać większe dobro, przynoszące korzyści wszystkim”.

Zachęcił, by zapewniono młodym przestrzeń do rozwoju i pracy, aby poczuli się czynnymi uczestnikami budowania struktury społecznej i wspólnotowej.

Przed spotkaniem z litewskimi władzami i przedstawicielami życia społecznego papież w Pałacu Prezydenckim rozmawiał prywatnie z prezydent Grybauskaitė i wpisał się do Księgi Honorowej. W prezencie pani prezydent wręczyła mu miniaturę dzwonu a papież ofiarował mozaikę przedstawiającą Chrystusa z Palii, której oryginał znajduje się w grobie św. Piotra w Bazylice Watykańskiej.

W Ostrej Bramie: szukajmy swego brata!

Udając się do Ostrej Bramy papieski samochód zatrzymał się na placu między siedzibą prawosławnego metropolity Wilna a katolickim kościołem św. Teresy. Tam powitali go prawosławny metropolita Inocenty i proboszcz parafii.

Po przybyciu na miejsce Franciszek dłuższą chwilę modlił się przez łaskami słynącym obrazem Matki Bożej Miłosierdzia – Mater Misericordiae. Jest to najważniejsze i najsłynniejsze sanktuarium maryjne na Litwie, a jego dzieje są ściśle związane także z historią Polski.

Papieskiej modlitwie towarzyszyły zgromadzone przed kaplicą liczne rodziny zastępcze i sieroty oraz chorzy, z którymi Franciszek powitał się bardzo serdecznie.

Nawiązując do dziejów Ostrej Bramy Ojciec Święty podkreślił, że obraz Matki Bożej Miłosierdzia uczy nas, iż można „bronić nie atakując, że można być roztropnym, bez niezdrowej nieufności wobec wszystkich”.

Następnie przestrzegł przed zamykaniem się w obawie przed innymi, gdyż wówczas odcinamy się od Dobrej Nowiny Jezusa. Wskazał, że dzisiaj trzeba „spojrzeć sobie w twarz i rozpoznać siebie jako bracia, aby iść razem, odkrywając i doświadczając z radością i pokojem wartość braterstwa”.

Papież zachęcił, by spoglądać na ograniczenia i wady innych osób z miłosierdziem i pokorą, nie uważając siebie za doskonalszych od kogokolwiek. Zachęcił także do tworzenia punktów spotkania i solidarności między wszystkimi.

A nawiązując do zgromadzonych przed kaplicą sierot i rodzin zastępczych podkreślił, że „dzisiaj czekają na nas dzieci i rodziny z krwawiącymi ranami; nie są to rany Łazarza z przypowieści, ale rany Jezusa; są rzeczywiste, konkretne, a ze swego bólu i mroku wołają, abyśmy przybliżyli do nich jaśniejące światło miłosierdzia. To bowiem miłosierdzie jest kluczem otwierającym nam bramy nieba”.

„Matka Miłosierdzia, jak każda dobra matka stara się zjednoczyć rodzinę i podpowiada: «szukaj swego brata». W ten sposób otwiera drzwi do nowego świtu, do nowej jutrzenki. Prowadzi nas do progu, jakby do drzwi bogacza z Ewangelii” - podkreślił.

Po litewsku dzieci i rodziny odmówiły wraz z Franciszkiem trzecią tajemnicę radosną Różańca "Narodzenie Pana Jezusa". Odśpiewano antyfonę "Salve Regina" - "Witaj Królowo".

Na zakończenie podkreślił, że „rozważając tajemnice różańca, prośmy, abyśmy byli wspólnotą, która potrafi głosić Jezusa Chrystusa, naszą nadzieję, aby budować ojczyznę umiejącą przyjąć każdego; abyśmy otrzymali od Matki Dziewicy dary dialogu i cierpliwości, bliskości i akceptacji, która miłuje, przebacza i nie potępia, ojczyzny, która postanawia budować mosty a nie mury, która woli miłosierdzie zamiast osądu”.

Papież udzielił zebranym błogosławieństwa, a w hołdzie dla Matki Bożej Miłosierdzia ofiarował sanktuarium różaniec.

Niespodziewane spotkanie z chorymi Hospicjum

W drodze z Ostrej Bramy na Plac Katedralny Franciszek spotkał się z osobami w stanie terminalnym, którymi opiekuje się Hospicjum im. bł. ks. Michała Sopoćki w Wilnie. Znajduje się ono w murach dawnego klasztoru wizytek, tam gdzie Eugeniusz Kazimirowski malował obraz Jezusa Miłosiernego, a w okresie komunistycznym było więzienie.

Hospicjum założyła je s. Michaela Rak ze Zgromadzenia Sióstr Jezusa Miłosiernego jako pierwszą tego typu placówkę na Litwie. Poprosił ją o to ówczesny arcybiskup wileński kard. Audrys Bačkis.

Franciszek, wysiadłszy na chwilę z papamobile podszedł do każdego z chorych na wózkach, a siostra Michaela zapewniła go o wiernej modlitwie w jego intencji. Pobłogosławił tych, którzy "codziennie niosą swój krzyż".

Wśród zgromadzonych przed Hospicjum bł. ks. Michała Sopoćki byli także przedstawiciele innych instytucji świadczących pomoc paliatywną na Litwie: „Tėviškės namai” w Olicie, hospicjum w Kownie, Centrum Medycyny Paliatywnej i Pomocy Onkologicznej w Szawlach oraz Centrum Pomocy Onkologicznej im. św. Franciszka z Asyżu w Kłajpedzie.

Spotkanie z chorymi z hospicjum nie było przewidziane w oficjalnym programie wizyty, ale – jak przyznaje s. Rak – modlili się o nie przebywający tam chorzy i przygotowali dla papieża wykonany przez siebie kilkumetrowy różaniec. Od 13 do 21 września trwała w hospicjum nowenna: codzienna modlitwa różańcowa we wszystkich intencjach Ojca Świętego i jego podróży, w intencjach chorych i ich rodzin.

Do młodych - nie bójmy się udziału w rewolucji czułości!

Franciszek, kiedy przybył na plac Katedralny najpierw przejeżdżał w papamobile pomiędzy sektorami, gdzie był entuzjastycznie witany przez kilkadziesiąt tysięcy młodych - nie tylko z Litwy ale i z Łotwy, Estonii, Białorusi, Polski i Ukrainy. Spotkanie z Franciszkiem wypełnione było pieśniami i programem tanecznym.

Spotkaniu towarzyszył słynny, przyniesiony z tej okazji obraz Jezusa Miłosiernego z umieszczonym na metalowej tabliczce podpisem: „Jezu, ufam Tobie". Na co dzień znajduje się on w ołtarzu sanktuarium Miłosierdzia Bożego w dawnym kościółku Świętej Trójcy przy ulicy Dominikańskiej w Wilnie. W tle podium umieszczono także wota dziękczynne z wileńskich sanktuariów: serca, ręce, nogi, krzyże.

Na początku Ojciec Święty z uwagą wysłuchał dwóch świadectw. Monika Midverytė opowiedziała o swojej wierze przekazanej przez babcię i mamę, bolesnych doświadczeniach rodzinnych naznaczonych alkoholizmem, a później samobójstwem ojca i próbami szukania szczęścia w akceptacji rówieśników. Wreszcie o spotkaniu wspólnoty żywej wiary wokół duszpasterstwa franciszkanów.

„Jestem wdzięczna Bogu, który ocalił mnie od mocy ciemności, od bólu, w swoim przepięknym świetle. Zaczęłam inaczej patrzeć na świat, stałam się szczęśliwym człowiekiem, pomimo zmieniających się emocji i przyszłych wyzwań. Nawet w chwilach trudnych, gdy we wnętrzu są ciemne chmury i wydaje się, że Bóg śpi, wiem, że najważniejsze jest to, że Jezus jest w mojej łodzi życia” – powiedziała Monika.

Z kolei Jonas podzielił się doświadczeniem swego małżeństwa i nieuleczalnej choroby, która naznaczyła jego życie. Wskazał na znaczenie zaufania Bogu, które sprawia, że ten okres, pomimo konieczności dializ trzy razy w tygodniu, uważa za najpiękniejszy w swoim życiu.

Odpowiadając na to, Franciszek podkreślił, że łaska wiary, którą żyją młodzi została im przekazana przez wcześniejsze pokolenia, które jej mężnie broniły. Zaznaczył, że nikt nie może zbawić się sam, ale musi mieć udział w życiu ludu Bożego.

„Nie pozwólcie, aby świat przekonał was, że lepiej iść samotnie. Nie ulegajcie pokusie koncentrowania się na sobie, stawaniu się samolubnymi lub powierzchownymi w obliczu cierpienia, trudności lub przelotnego sukcesu. Po raz kolejny potwierdźmy, że «to, co dzieje się drugiemu, dzieje się także i mnie», idźmy pod prąd tego nurtu indywidualizmu, który izoluje, który czyni nas egocentrycznymi i zarozumiałymi, troszczącymi się jedynie o to jak nas widzą i o swój dobrobyt. Dążcie do świętości, wychodząc od spotkania i komunii z innymi, zwracając uwagę na ich potrzeby” – apelował Franciszek.

A nawiązując do problemów jakie dziś przeżywają młodzi Litwini, powiedział: „Dostrzeganie słabości innych osób ustawia nas w rzeczywistości, zapobiega temu, abyśmy żyli, liżąc swoje rany. Iluż młodych ludzi opuszcza swą ojczyznę z powodu braku szans! Iluż pada ofiarą depresji, alkoholu i narkotyków! Ileż osób starszych żyje w samotności, bez kogoś, z kim można by dzielić się teraźniejszością i obawą, żeby nie wróciła przeszłość. Możecie odpowiedzieć na te wyzwania swoją obecnością i spotkaniem między wami a innymi”.

Franciszek nie krył, że wiara w Jezusa często pociąga za sobą stawianie sobie pytań, porzucania utartych schematów, wymaga odwagi. Tym niemniej zachęcił do pójścia drogą wiary.

„Podążanie za Jezusem jest ekscytującą przygodą, która napełnia nasze życie znaczeniem, które sprawia, że czujemy się częścią wspólnoty, która dodaje nam otuchy i nam towarzyszy, która angażuje nas w posługę. Drodzy młodzi, warto iść za Chrystusem, nie bójmy się udziału w rewolucji, na którą On nas zaprasza: rewolucji czułości” - przekonywał papież.

Przestrzegł także przed „labiryntem kręcenia się wokół siebie i własnych spraw”. „Nie bądźcie młodymi labiryntu, z którego trudno wyjść, ale młodymi w drodze. Nie bójcie się postawić na Jezusa, przyjąć Jego sprawę, Ewangelię. On bowiem nigdy nie zejdzie z łodzi waszego życia, zawsze będzie na rozstaju naszych dróg, nigdy nie przestanie nas odbudowywać, nawet jeśli czasami staramy się siebie zniszczyć. Jezus obdarza nas czasami obfitymi i szczodrymi, gdzie jest miejsce na porażki, gdzie nikt nie musi emigrować, ponieważ jest miejsce dla wszystkich. Wielu będzie chciało zająć wasze serca, nękać pola waszych dążeń chwastami, ale ostatecznie, jeśli oddamy życie Panu, zawsze zwycięża dobra pszenica” – przekonywał litewską młodzież Franciszek.

U grobu św. Kazimierza

Po spotkaniu z młodzieżą Franciszek udał się do katedry. Modlił się w ciszy przez dłuższą chwilę w kaplicy św. Kazimierza Jagiellończyka, patrona Litwy. Towarzyszyło mu około 60 sióstr zakonnych i księży w podeszłym wieku. Następnie w jednej z kaplic złożył bukiet kwiatów przed figurą Matki Bożej z Syberii.

Przed odjazdem do nuncjatury spotkał się jeszcze w katedrze z wolontariuszami i organizatorami jego pielgrzymki.

Jutro rano Franciszek pojedzie samochodem do Kowna, gdzie o godz. 10.00 (9.00 czasu polskiego) rozpocznie się Msza św. pod jego przewodnictwem w parku Santakos, w południe odmówi modlitwę „Anioł Pański”. Następnie zje obiad z biskupami w pałacu kurii a po południu spotka się z kapłanami, zakonnikami, osobami konsekrowanymi, seminarzystami w katedrze.

Potem wróci do Wilna, gdzie o godz. 16.00 (15.00 czasu polskiego) odwiedzi Muzeum Okupacji i Walk o Wolność (dawne Muzeum Ludobójstwa), z krótkim postojem przed pomnikiem Ofiar Getta.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem