Reklama

Zamach na Jasną Górę?

2018-07-10 12:29

Ks. Paweł Rozpiątkowski
Niedziela Ogólnopolska 28/2018, str. 6-7

Zdzisław Sowiński

Marsz Równości, który 8 lipca 2018 r. przeszedł przez Częstochowę i w zamierzeniach miał się skończyć pod Jasną Górą, jest sygnałem dla wspólnoty wierzących, że nie można udawać, iż nic się nie dzieje. To był po prostu zamach na jeden z najcenniejszych symboli Kościoła i narodu

Sięgam głęboko pamięcią wstecz i nic. Nie, nie zaćmiło mnie. Nie przypominam sobie po prostu, a bardzo się staram, abym w ostatnim czasie – myślę o kilku latach – czy to czytał, czy słyszał o przypadku, że w Polsce zaatakowano jakiegoś homoseksualistę, transgenderowca, biseksualistę. Żeby go nie daj Boże pobito, żeby szturchnięto, żeby komukolwiek z tej grupy stała się krzywda. Na myśl przychodzi mi za to sytuacja przeciwna. To mężczyzna udający kobietę o pseudonimie Rafalala napadł niedawno na nastolatkę na ulicy. I co? I nic? Już sobie wyobrażam, co by się działo, gdyby w podobnej sytuacji agresorem był człowiek w koloratce. Zdaję sobie również sprawę, że niemożliwe, bym informację o ataku na przedstawiciela środowiska LGBT przeoczył. Żeby mi umknęła albo żebym jej nie zauważył wśród dziesiątek tysięcy komunikatów, którymi jestem codziennie bombardowany. Musiałbym ją dostrzec, nawet gdybym nie chciał. Nie pozwoliłyby mi na to sprzyjające tym środowiskom więcej niż bardzo media głównego nurtu. Zrobiłyby na bank awanturę. Taki podniosłyby rejwach, że wszystkie inne informacje zostałyby zepchnięte natychmiast do cienia. Jestem więc pewien, że takiej sytuacji w ostatnim czasie nie było, ale na wszelki wypadek, świadom, iż ludzka – w tym moja – pamięć jest zawodna, przeszukałem „neta”. Coś wyskoczyło, rzucam okiem. Chodzi o 2017 r. Tak, pobito homoseksualistów. Gdzie? W tolerancyjnym Berlinie. Nawet nie dziwi, bo Żydów też częściej atakują w Niemczech, a u nas panoszy się antysemityzm. Oczywiście, to kwaśny żart. Statystyki polskiej Policji również nic nie mówią o wzroście przemocy wobec homoseksualistów. Po prostu nad Wisłą nie ma tematu. Pytam zatem: Dlaczego tak nachalnie organizuje się w naszym kraju protesty przeciwko brakowi poszanowania dla drugiego człowieka czy grupy ludzi, skoro nic nie wskazuje, aby ich nie szanowano?

Ukryte motywy

Tak, to prawda, tacy ludzie – homoseksualiści, transgenderowcy i inni – są. Mimo że większość Polaków nie podziela ich stylu życia, żyją sobie w naszym kraju spokojnie. Chodzą po ulicach. Nic im się nie dzieje – po prostu norma. Dlaczego zatem środowiska LGBT organizują coraz częściej tzw. Marsze Równości? Czemu służył ten marsz, który przeszedł Alejami Najświętszej Maryi Panny w Częstochowie w niedzielne przedpołudnie i minął po drodze trzy kościoły, z których wychodzili z nabożeństw wierni? Dlaczego zamierzano go zakończyć niemal pod figurą Matki Bożej Niepokalanej, i to w momencie, w którym na Szczycie Jasnogórskim trwała Msza św. z udziałem wielkiej rzeszy pielgrzymów? Przecież na odległość widać, słychać i czuć, że o coś zupełnie innego chodziło organizatorom tego i innych tego typu eventów. W częstochowskim przypadku, mówiąc w skrócie i obrazowo, chodziło o symboliczne zdobycie Jasnej Góry, co poniekąd wyrażał jeden z obraźliwych transparentów niesionych przez grupkę: „MATKA BOSKA ZAWSZE Z NAMI”. Nie ma innego racjonalnego wytłumaczenia motywów, które kierowały organizatorami.

Chodziło o zdobycie Jasnej Góry dlatego, że jest ona stolicą polskiego ducha. Nie, nie zamierzają tego symbolu przejąć, bo do niczego nie jest tej grupie potrzebny. Motywem było, by to, co najświętsze dla milionów Polaków, zszargać, a pewnie części tego środowiska marzy się, aby to zniszczyć. Tak to wszystko wygląda i na to wskazuje. Reszta – słowa o tolerancji, wolności, poszanowaniu drugiego człowieka itd., itp. – to tylko zasłona dymna, zwykła ściema. Szargając największe symbole – a o to chodziło w Marszu Równości pod Jasną Górą – rani się ludzkie serca. I to jest właśnie przejaw skrajnej nietolerancji, szczególnie wobec chrześcijan, pomnych na słowa ich Mistrza: „Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej Tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle” (Mt 10, 28).

Reklama

Kościół jest stróżem wolności

Mogli sobie przedstawiciele, zwolennicy i sympatycy LGBT – na częstochowskim marszu było raptem kilkaset osób, stawiam, że w części przyjezdnych – wybrać w Częstochowie inne miejsce. Właśnie z szacunku dla przekonań innych – katolików w szczególności – i w celu uniknięcia konfrontacji. Nikt im przecież nie odmawia prawa do zgromadzeń. Stąd pewnie wynikała stonowana reakcja Kościoła, jego przedstawicieli, na etapie zapowiedzi organizacji marszu. Podkreślę jeszcze raz: oburzenie budzą, bo muszą budzić, miejsce i pora tego zgromadzenia. Kościół uznaje wolność ludzką w całej rozciągłości. Jest jej stróżem i adwokatem. I w związku z tym, wbrew temu, co próbują wmówić opinii publicznej przedstawiciele LGBT, szanuje każdego człowieka, również wtedy, gdy uważa, że ten czyni źle, popełnia grzech. Kościół wyraźnie odróżnia grzesznika od grzechu. Dla grzesznika ma słowa miłosierdzia, dla grzechu – potępienia. Przed grzechem Kościół też się broni i dlatego nie godzi się na ewidentną prowokację oraz ma prawo i obowiązek ochrony skarbu świętości, powierzonego mu w kustodię przez Jezusa Chrystusa. Ci, którzy mu tego prawa odmawiają, którzy różnymi metodami próbują go tego uprawnienia pozbawić, którzy – zdarza się – zioną z nienawiści przeciw wspólnocie wierzących, już nie tyle chcieliby Kościół i ludzi wierzących zepchnąć i zamknąć w zakrystii – to taktyka sprzed kilkunastu lat – ile zupełnie zniszczyć. To przejaw mentalności absolutnie totalitarnej.

Nie można milczeć

Trudno się oprzeć wrażeniu, że w całej Europie, w tym w Polsce, mamy do czynienia z ofensywą całego lewicowego środowiska ideologicznego, którego częścią są grupy LGBT. To się dzieje na wielu polach: politycznym, legislacyjnym, edukacyjnym i przed sądami, przed które stawiani są ci, którym tylko nie podoba się taki styl życia. Kilka dni przed częstochowskim marszem hiszpańska lewica, która niedawno doszła do władzy, rozpoczęła proces usuwania krzyża z mauzoleum wojny domowej w Hiszpanii, bo „krzyż nie pasuje do państwa demokratycznego”. W katolickiej – nie wiadomo czy jeszcze można tak mówić – Irlandii minister kultury Josepha Madigan, znana notabene z proaborcyjnych poglądów, pod nieobecność kapłana odprawiła obrzęd Komunii św. i wygłosiła przy tym polityczne orędzie. W Polsce w ostatnim czasie, zauważalnie częściej niż do tej pory, również dochodzi do atakowania Kościoła i ludzi wierzących, że poprzestanę na wspomnieniu najświeższych aktów o zabarwieniu barbarzyńskim: ataku na Kurię Warszawską, pomalowania wulgarnymi hasłami zabytkowej katedry stołecznej i Kurii Warszawsko-Praskiej. Stali za tym zwolennicy aborcji. Widać czarno na białym, że agresja przeciwko wspólnocie Kościoła katolickiego w całej Europie rośnie i ludzie wierzący muszą powiedzieć jasno, wyraźnie i odważnie, iż na szarganie tego, co dla nich święte, po prostu nie ma zgody. Milczenie w tej sprawie jest najgorszą taktyką. Będzie zachętą do kolejnych kroków, które dziś wydają nam się niemożliwe, bo lewicowej ideologii, która jest fundamentem dla składającego się z różnych ugrupowań środowiska kulturowego i politycznego, przyświeca antydemokratyczne w istocie przekonanie, że władzy raz zdobytej nie oddaje się nigdy. A władzę zdobywa się zdecydowaniem i siłą. Jeżeli to nie wystarczy, dopuszczalna jest również przemoc.

Matka Boża Ostrobramska

Alumn Andrzej Zalewski
Edycja podlaska 45/2001

Dorota Niedźwiecka

"Witaj Panno, nieustanną czcią wszystkich ludzi" - śpiewają wierni Matce Bożej Miłosierdzia. Sanktuarium w Ostrej Bramie od czterech wieków jest ostoją wiary, w którym modlą się m.in.: Polacy, Litwini, Łotysze, Białorusini i Ukraińcy.

Dlatego komuniści, choć pozamykali po wojnie w Wilnie prawie wszystkie świątynie, zamieniając je w muzea ateizmu, galerie sztuki, sale koncertowe, nie odważyli się podnieść ręki na Ostrą Bramę. Ostra Brama choć sławą dorównuje Jasnej Górze, jest znacznie mniejsza niż sanktuarium częstochowskie. W kaplicy może się zmieścić niewiele więcej niż sto osób. Dlatego liczniejsze grupy - a od kilku lat przybywają tu także piesze pielgrzymki z Suwałk i Kętrzyna - mają Msze św. w kościele pw. św. Teresy, do którego przylega Ostra Brama.

Początki tego kultu sięgają XVI w., kiedy to w latach 1503-1522 Wilno obwarowano kamienną ścianą z 9 bramami i wieżami obronnymi. Na Bramie Miednickiej, która z czasem przybrała nazwę Ostrej Bramy, umieszczono obraz Najświętszej Maryi Panny, który jednak pod wpływem warunków atmosferycznych, dość szybko uległ zniszczeniu. Wówczas to władze miasta zamówiły nowy obraz, który namalował w stylu renesansowym, w połowie XVI w. nieznany malarz. W 1622 r. przy Ostrej Bramie osiedlili się ojcowie karmelici, otaczając obraz wielką czcią. W 1671 r. zakonnicy wybudowali na Ostrej Bramie niewielką kapliczkę, w której umieścili obraz.

Do obrazu Matki Bożej Miłosierdzia wierni wchodzą na kolanach, po schodach, od strony kościoła świętej Teresy. Po wejściu modlą się przed obrazem Madonny otoczonej złocistą aureolą o 42 promieniach, z dwunastoma srebrnymi gwiazdami. Całość zamyka u dołu duży, srebrny półksiężyc. Obraz Matki Bożej Ostrobramskiej, zwanej też Matką Miłosierdzia, przedstawia Madonnę bez Dzieciątka, z półprzymkniętymi oczami, z rękami złożonymi na piersiach.

O Matce Bożej Ostrobramskiej pisali najwybitniejsi polscy pisarze i poeci - Adam Mickiewicz, Juliusz Słowacki, Józef Ignacy Kraszewski, a z twórców współczesnych - między innymi ks. Jan Twardowski. Do Ostrej Bramy w dniu odjazdu na wygnanie przybyli i uczestniczyli we Mszy św. filareci z Adamem Mickiewiczem na czele. To właśnie jego słynna inwokacja w poemacie Pan Tadeusz jeszcze bardziej spopularyzowała kult Matki Bożej Ostrobramskiej.

2 lipca 1927 r., za zgodą papieża Piusa XI, słynny obraz ozdobiono koronami papieskimi. W uroczystościach koronacyjnych, którym przewodniczył kardynał Aleksander Kakowski, uczestniczyli prezydent Rzeczpospolitej Ignacy Mościcki, marszałek Józef Piłsudski i wielkie rzesze wiernych.

Po wojnie wielu Polaków, zmuszonych do opuszczenia Wileńszczyzny, zabierało ze sobą kopię obrazu Matki Bożej Ostrobramskiej. Kult Jej nigdy nie zanikł, mimo że nie można było pielgrzymować do Ostrej Bramy. W Polsce powstawały po wojnie liczne kościoły pod wezwaniem Matki Bożej Miłosierdzia albo Matki Bożej Ostrobramskiej, utworzono także - wzorowane na kaplicy w Ostrej Bramie - sanktuaria w Białymstoku i Skarżysku - Kamiennej.

Od kilku lat, gdy między Polską a Litwą jest ruch bezwizowy, wielu Polaków udaje się w pielgrzymkach do Ostrej Bramy, zwłaszcza w uroczystość Matki Bożej Ostrobramskiej, która obchodzona jest 16 listopada.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Papież odwiedził przychodnię dla ubogich na placu św. Piotra

2018-11-16 20:06

pb (KAI), vaticannews / Watykan

Papież odwiedził dziś po południu tymczasową przychodnię dla ubogich na placu św. Piotra. Przez tydzień poprzedzający II Światowy Dzień Ubogich mogą tam oni przebadać się u lekarzy specjalistów.

Media Vaticana

Franciszek przyszedł z Domu św. Marty na plac św. Piotra na piechotę. Towarzyszył mu przewodniczący Papieskiej Rady ds. Krzewienia Nowej Ewangelizacji abp Rino Fisichella.

Ojciec Święty przywitał się ze wszystkimi obecnymi. Rozmawiał z osobami potrzebującymi, wręczając im w prezencie różańce. Pozdrowił też wolontariuszy i lekarzy w poszczególnych ambulatoriach.

Wizyta trwała około 20 minut, po czym papież wrócił pieszo do Domu św. Marty.

W tymczasowej przychodni dla ubogich i potrzebujących można zrobić podstawowe badania oraz skorzystać z pomocy lekarzy różnych specjalności. Jest to inicjatywa papieża Franciszka z okazji przypadającego w najbliższą niedzielę II Światowego Dnia Ubogich.

Z badań laboratoryjnych i pomocy medycznej bezpłatnie może skorzystać każdy, kto znajduje się w trudniej sytuacji. Do przychodni najczęściej przychodzą bezdomni, szczególnie ci, którzy zamieszkują okolice Watykanu, ale także osoby bezrobotne i migranci pozbawieni podstawowego ubezpieczenia medycznego. W ubiegłym roku z porady lekarskiej - przy okazji podobnej inicjatywy - skorzystało ponad 600 osób, niektóre z nich były ciężko chore. Placówka czynna jest codziennie do godz. 22.00.

W inicjatywę włączyła się klinika Gemelli, wolontariusze różnych organizacji, na co dzień niosących pomoc ubogim w Rzymie: Czerwony Krzyż, Kawalerowie Maltańscy, Ruch Miłosierdzia, a wspiera ją Papieska Rada ds. Nowej Ewangelizacji. Przychodnia będzie działać do najbliżej niedzieli (18 listopada), kiedy to odbędą obchody ustanowionego przez Franciszka Światowego Dnia Ubogich. Mówiąc o tym wydarzeniu Ojciec Święty zachęcał, by ten dzień sprzyjał coraz większej wrażliwości na potrzeby osób najbiedniejszych, zepchniętych na margines i głodnych.

Głównym wydarzeniem watykańskich obchodów Światowego Dnia Ubogich będzie papieska Msza w bazylice św. Piotra, w której weźmie udział ok. 6 tys. ubogich wraz z wolontariuszami i osobami wspierającymi na co dzień potrzebujących. Po liturgii 3 tys. ubogich zje obiad z Ojcem Świętym w auli Pawła VI, zamienionej na tę okazję w dużą jadalnię. Franciszek będzie siedział przy stole wśród ubogich.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem