Reklama

Bilans mafii reprywatyzacyjnej

2018-07-04 11:10

Artur Stelmasiak
Edycja warszawska 27/2018, str. I

Artur Stelmasiak
Kamienica przy Noakowskiego 16, którą „odzyskał” m.in. Andrzej Waltz. Lokatorów usunięto, kamienicę wyremontowano, a mieszkania sprzedano

Rok temu ruszyły prace komisji weryfikacyjnej, która skupia różne środowiska wokół jednej sprawy, czyli walki z „mafią reprywatyzacyjną”. W wyniku nadużyć warszawiacy stracili setki milionów złotych.

Podczas konferencji prasowej w Ministerstwie Sprawiedliwości, podsumowującej rok pracy komisji weryfikacyjnej, przypomniano zeznania męża prezydent stolicy Hanny Gronkiewicz-Waltz Andrzeja Waltza, który był jednym ze spadkobierców kamienicy przy Noakowskiego 16. – Sprawa Noakowskiego 16 była ważna z punktu widzenia śledczego. Naszej komisji udało się odnaleźć kluczowe dokumenty, których nie potrafiła odnaleźć od ponad dekady żadna inna instytucja w polskim państwie – podkreślił Patryk Jaki, przewodniczący komisji oraz wiceminister sprawiedliwości.

Komisja weryfikacyjna wszczęła 593 postępowania, 180 czynności sprawdzających, 56 postępowań rozpoznawczych i wydała 74 decyzje. Praca komisji weryfikacyjnej pomogła w procesach karnych. Dużo osób zamieszanych w nadużycia reprywatyzacyjne znajduje się dzisiaj w aresztach. Komisja wygrała 71 spraw w sądach, a przegrała 35 spraw. – Udało się wygrać najważniejszy dla nas spór o miejsce komisji w polskim systemie prawnym, czyli przed Naczelnym Sądem Administracyjnym – powiedział Jaki. – Ale ważne jest również, że poszkodowani lokatorzy mogli w końcu powiedzieć, co przeżywali podczas tych postępowań. Dzięki nam pokrzywdzeni ludzie zostali upodmiotowieni.

Reklama

Wartość odzyskanych nieruchomości szacuje się na ok. 700 mln zł, natomiast łączna kwota orzeczonych przez komisję zwrotów nienależnego świadczenia wynosi blisko 74 mln zł. – Niestety wszystko, co do tej pory zrobiła komisja, każde nawet małe postanowienie, mała decyzja, jest zaskarżane przez warszawski ratusz. My ciągle walczymy nie tylko z „mafią reprywatyzacyjną”, ale również z miastem. Gdyby nam nie przeszkadzano, gdyby widziano taki sam cel, to moglibyśmy zrobić znacznie więcej – powiedział Jaki.

Ewa Andruszkiewicz z rady społecznej, która pracuje przy komisji weryfikacyjnej, mówiła, że miniony rok był dla niej niezwykle ważny. – Latami całymi nie byliśmy stroną, nie byliśmy dopuszczani nawet do takich rzeczy, jak decyzja administracyjna, na mocy której można było z nami zrobić, co się chciało – podkreśliła Andruszkiewicz.

Tagi:
reprywatyzacja

Reprywatyzacja i tajne służby

2018-05-09 10:54

Andrzej Tarwid
Edycja warszawska 19/2018, str. IV

Jest coraz więcej materiałów pokazujących, że w warszawskiej reprywatyzacji brały udział osoby powiązane ze służbami specjalnymi PRL i III RP

Ministerstwo Sprawiedliwości

Członkowie Komisji Weryfikacyjnej (KW) czytają stosy oficjalnych dokumentów, sprawozdań i relacji dotyczących reprywatyzacji. Ale otrzymują także informacje od osób anonimowych. – Dostaliśmy list, którego autor ujawnia, że służby wiedziały o nieprawidłowościach przy reprywatyzacji. Na funkcjonariuszach wywierano jednak presję, aby tymi sprawami nie zajmowali się – mówi „Niedzieli” Adam Zieliński z KW. A Ewa Andruszkiewicz dodaje: – Kiedy zaczęliśmy badać temat reprywatyzacji wiele lat temu, czuliśmy, że ma to związek ze służbami. Bo jak inaczej wytłumaczyć, że ani policja, ani prokuratura nie podejmowały spraw, mimo że dostarczaliśmy im dowody jawnych fałszerstw – pyta reprezentantka Warszawskiego Stowarzyszenia Lokatorów w Radzie Społecznej przy KW.

Pytania o rolę służb specjalnych pojawiają się za każdym razem, gdy okazuje się, że w kolejnych reprywatyzacjach brały udział osoby będące w przeszłości tajnymi współpracownikami, agentami czy też wojskowymi. Okazuje się, że takich przypadków odkryto już całkiem sporo.

Jan Śpiewak ze Stowarzyszenia Wolne Miasto Warszawa ujawnił powiązania pomiędzy osobami biorącymi udział w reprywatyzacji a byłymi funkcjonariuszami Wojskowych Służb Informacyjnych, którzy są podejrzanymi w sprawie upadku SKOK-u Wołomin. Beneficjentem reprywatyzacji kamienic m.in. przy ulicach: Mokotowskiej, Puławskiej czy Noakowskiego jest generał rezerwy Marian Robełek. Wojskowy – w PRL skończył Akademię Sztabu Generalnego w Moskwie, a w III RP był zastępcą szefa sztabu generalnego WP – za prawo do jednej z kamienic zapłacił ponad 800 tys. zł. Wartość tego budynku oszacowano na kilkadziesiąt milionów. Tajni współpracownicy PRL-owskich służb pojawiają się także wśród osób, które reaktywowały przedwojenne spółki mające działki w atrakcyjnych częściach stolicy. Inni „TW” brali udział w rewitalizacji zreprywatyzowanych nieruchomości.

Aby skorzystać na reprywatyzacji, trzeba było mieć dostęp do informacji, o które kamienice od dziesięcioleci nikt się nie ubiegał. Wiadomo, że dokumenty o tzw. śpiochach były wynoszone z Biura Gospodarki Nieruchomościami. Później w sprawę angażowali się adwokaci, a sądy ustalały kuratorów.

– Ten proces szedł podejrzanie gładko. Między poszczególnymi ogniwami musiała być współpraca. Moim zdaniem, była ona szersza niż same służby, ale to z ich kręgów mogła wyjść inicjatywa – ocenia Jakub Żaczek z Komitetu Obrony Praw Lokatorów, który m.in. zbiera materiał dowodowy w sprawie reprywatyzacji.

Kuratorem 130-letniej osoby został Zbigniew Lichocki, który podczas przesłuchania przed KW powiedział, że były szef departamentu prawnego Służby Kontrwywiadu Wojskowego (SKW), pułkownik rezerwy, karierę zaczynał w służbach PRL-owskich. Potem kontynuował ją w Urzędzie Ochrony Państwa i w Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, a zwieńczył w SKW.

Lichocki zeznał, że w sprawę kamienicy przy ul. Łochowskiej 38 zaangażował się z powodów grzecznościowych. – Sprawa ciągnęła się przez kilka lat, trzeba było dopiąć kilka postępowań. Naprawdę trudno uwierzyć, że ktoś robił to tylko z powodów grzecznościowych – ocenia Adam Zieliński. Z kolei Ewie Andruszkiewicz trudno uwierzyć, że niezamożny antykwariusz Marek Mossakowski bez niczyjej pomocy mógł nabyć prawa do kilkudziesięciu adresów. – Podczas przesłuchania Mossakowski nic nie wiedział, ale o lokatorach wiedział wszystko. Była to wiedza znacznie szersza niż ta, którą można zdobyć przy pomocy Internetu czy nawet podsłuchu telefonicznego. Pamiętam rozmowę ze Jolantą Brzeską o tym, jak po jej mężu został złożony wniosek o nabycie spadku. Jola niczego nie składała, a on miał akty urodzenia, ślubu, zgonu – mówi „Niedzieli” Adruszkiewicz.

Dziennikarze spekulują, że Mossakowski mógł mieć kontakty z SB, bo w latach 80. XX prowadził firmę polonijną, lecz twardych dowodów współpracy nie ma.

Twardych dowodów brakuje również w kwestii wyświetlenia przyczyn, które doprowadziły do zaniechań ze strony obecnych służb. Specjalny wniosek o „dostarczenie informacji o działaniach operacyjnych Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego złożył poseł i członek KW Jan Mosiński. Jego zdaniem, jest tylko kwestią czasu, kiedy komisja trafi na sieć powiązań pomiędzy dawnymi a obecnymi służbami.

Skąd przypuszczenie, że taki związek miałby istnieć? – Kiedy w latach 80. XX wieku myślano, jak oddać władzę, ale jej nie stracić, to powołano 3 komórki. Jedną do mediów, drugą do spółek nomenklaturowych. I trzecią do korumpowania polityków ówczesnej opozycji. Część z tych osób funkcjonuje także na rynku nieruchomości warszawskich, które są łakomym kąskiem wartym nawet kilkadziesiąt miliardów złotych – mówi nam Mosiński i na koniec dodaje: – Nie chcę tego problemu personifikować. Ale także uważam, że służby brały udział w złodziejskiej reprywatyzacji.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Łódź: abp Ryś wraz z diakonami zdobywał tatrzańskie szczyty

2018-07-21 09:25

xpk / Łódź (KAI)

Zdobywanie szczytów, możliwe jest tylko podczas wspólnej drogi! – tłumaczy diakon Kamil Gregorczyk, jeden z uczestników kleryckiej wakacyjnej wyprawy w Polskie Tatry. Abp Grzegorz Ryś wybrał się razem z diakonami łódzkiego seminarium na wspólny wyjazd w góry, aby przez kilka kolejnych dni modlić się, zdobywać szczyty oraz uczyć się wspólnoty kapłańskiej.

Archidiecezja Łódzka

W czasie wyjazdu grupa duchownych z Łodzi wędrując po tatrzańskich szlakach zdobyła Czerwone Wierchy oraz Kasprowy Wierch, nawiedziła Pustelnię Brata Alberta na Kalatówkach w Zakopanem oraz modliła się przy grobie jednego z najsłynniejszych Polskich kapłanów filozofów jakim był ks. prof. Józef Tischner.

- Rozpoczęliśmy nasze wspólne wędrowanie w niedzielę 15 lipca w Kirach, a naszą bazą wypadową stał się Dom Sióstr Benedyktynek Samarytanek. – wspomina diakon Gregorczyk. -Ujęła nas ich gościnność i życzliwość. Dzięki zaangażowaniu tych wspaniałych Kobiet, mieliśmy siły na szlaku. – dodaje.

Każdy dzień tej biskupio – kleryckiej wyprawy rozpoczynał się od wspólnej modlitwy, w czasie której łódzki pasterz rozważał Słowo Boże. - A ono stawiało przed nami wyzwania, otwierało nas na konfrontacje z pokusami i podtrzymanie w sobie tożsamości dziecka Bożego – zauważa diakon.

- Ten wspólny wyjazd w góry – tłumaczy ks. Marcin Jarzenkowski, prefekt WSD w Łodzi – był dla kleryków, którzy dopiero co wchodzą w kapłaństwo, bardzo ważny. Pozwolił im odkryć w biskupie nie tylko swojego przełożonego ale przede wszystkim ojca, z którym można podzielić się swoimi radościami, smutkami oraz wątpliwościami – dodaje seminaryjny wychowawca.

- Propozycja księdza arcybiskupa, aby wyjechać wspólnie w góry, była dla mnie wielkim zaskoczeniem – pozytywnym zaskoczeniem – mówi diakon Paweł Skowron. – w swoim życiu byłem już w górach, ale nie wspinałem się tak wysoko. Ta wyprawa była dla mnie ogromnym sprawdzeniem siebie – podkreśla.

- Jesteśmy wdzięczni naszemu przewodnikowi – księdzu arcybiskupowi Grzegorzowi oraz opiekunowi i towarzyszowi – księdzu prefektowi Marcinowi Jarzenkowskiemu za każdy gest życzliwości i ojcowską troskę – podkreśla jeden z uczestników górskiej wyprawy.

To pierwszy tego typu wspólny wyjazd metropolity łódzkiego z klerykami w okresie wakacyjnym.

W łódzkim Wyższym Seminarium Duchownym do kapłaństwa aktualnie przygotowuje się ponad 50 alumnów. W okresie wakacyjnym trwa rekrutacja na pierwszy rok studiów filozoficzno - teologicznych. Dokumenty można składać przez cały okres wakacji, natomiast drugi zjazd egzaminacyjny podczas którego odbywa się rozmowa z księdzem rektorem i ojcem duchownym odbędzie się w terminie się 6-7 września b.r. (czwartek-piątek).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

50-lecie "Humanae vitae": sobór w życiu małżeńskim

2018-07-22 14:33

vaticannews / Watykan (KAI)

Z okazji przypadającej w tym miesiącu rocznicy ogłoszenia encykliki "Humanae vitae" Pawła VI przebadane zostały archiwa watykańskie. Pokazują one ogrom pracy, konsultacji i zmagań, które towarzyszyły powstaniu tego dokumentu, a zarazem świadome nawiązanie do soborowej antropologii.

East News

W tym miesiącu przypada 50. rocznica ogłoszenia encykliki Pawła VI "Humanae vitae". Podejmuje ona temat ludzkiej rozrodczości i kontroli urodzin. Dla samego Pawła VI była ona jednym z najtrudniejszych dokumentów pontyfikatu. Pracował nad nim pięć lat. Jak sam przyznał – na audiencji ogólnej po jej ogłoszeniu - okupił ją wielkim cierpieniem, długimi zmaganiami i konsultacjami. Miał jednak żywą świadomość, że jako Następca Piotra musi zająć jasne stanowisko w sprawie metod kontroli urodzin.

Żmudny proces powstawania encykliki "Humanae vitae" odsłaniają przeprowadzone ostatnio badania w archiwach watykańskich. Poprowadził je ks. Gilfredo Marengo z nowego Papieskiego Instytutu Jana Pawła II ds. Nauk o Małżeństwie i Rodzinie. Jednym z elementów, które wyłaniają się z tych badań jest związek nauczania Pawła VI z doktryną Soboru Watykańskiego II. Encyklika jest w istocie aplikacją soborowej antropologii do realiów życia małżeńskiego.

"`Humanae vitae` została w pewnym sensie zapowiedziana już w czasie Soboru, kiedy Paweł VI oświadczył, że metodami regulacji płodności Sobór nie ma się zajmować. Z drugiej strony to właśnie na Soborze po raz pierwszy w oficjalnym dokumencie Kościoła uznaje się odpowiedzialne rodzicielstwo za wartość i cnotę. W `Gaudium et spes` małżonków wzywa się bowiem do odpowiedzialności. Paweł VI rozwija ten nowy krok uczyniony przez Sobór, zajmując się już konkretnie środkami, metodami i kryteriami, którym mają się posługiwać małżonkowie w urzeczywistnianiu tego odpowiedzialnego rodzicielstwa. A zatem związek między `Huamanae vitae` a Soborem jest jasny i bezpośredni" - powiedział Radiu Watykańskiemu ks. Marengo.

Na ten soborowy motyw odpowiedzialności małżonków zwrócił też uwagę sam Paweł VI na audiencji ogólnej po ogłoszeniu encykliki. Podkreślał wówczas, że bardzo mu zależało, by "Humanae vitae" nie było postrzegane jako zakaz, lecz jako nauczanie pozytywne.

"Uznaliśmy właściwą małżonkom odpowiedzialność, odpowiedzialność rodzicielstwa, a także ich wolność jako szafarzy zamysłu Boga w odniesieniu do ludzkiego życia, interpretowanego przez nauczanie Kościoła dla dobra ich samych, ich dzieci oraz społeczeństwa – mówił Paweł VI. – Przyświecała nam główna intencja, którą kieruje się Kościół w swym nauczaniu i działalności, a mianowicie służyć ludziom, bronić ich godności, zrozumieć ich i wspierać w trudnościach, wychowywać ich do poczucia odpowiedzialności, do panowania nad sobą, stanowczego i pogodnego, do odważnej koncepcji wielkich i wspólnych powinności życiowych, a także do poświęceń, których wymaga życie poczciwe oraz budowanie płodnej i szczęśliwej rodziny.”

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem