Reklama

Miła kartka w kalendarzu

2018-06-13 10:08

Agnieszka Raczyńska
Edycja sosnowiecka 24/2018, str. VIII

Agnieszka Dynowska
Dzień Dziecka z „Dziećmi z Brodą”

Tegoroczny Dzień Dziecka wypadł tuż po uroczystości Bożego Ciała, podczas przypadającego tzw. długiego weekendu, kiedy to szkolna dziatwa od czwartku 31 maja do niedzieli 3 czerwca miała dni wolne od zajęć. Świętowanie Dnia Dziecka można było więc obchodzić nawet przez kilka dni

Międzynarodowy Dzień Dziecka został ustanowiony przez Zgromadzenie Ogólne Organizacji Narodów Zjednoczonych. W Polsce ma stałą datę – 1 czerwca, jednak w innych krajach członkowskich ONZ przypada na różne dni. Pierwszy raz święto obchodzono w 1955 r.

Pełna treść tego i pozostałych artykułów z NIEDZIELI 24/2018 w wersji drukowanej tygodnika lub w e-wydaniu.

Tagi:
Dzień Dziecka

Szymański: Jaką rodzinę i jakie społeczeństwo dajemy w prezencie naszym dzieciom?

2018-06-01 11:03

Antoni Szymański Senator RP

Pamiętamy dobrze powtarzane przez św. Jana Pawła II określenie rodziny jako pierwszej szkoły cnót społecznych. Dzień dziecka to znakomita okazja, by rodzice zastanowili się jakich wartości uczą swoje dzieci i do jakiego społeczeństwa zamierzają je wprowadzić.

S.Kobold/fotolia.com

Od 1 czerwca od 1950 roku, obchodzony jest w powojennej Polsce Dzień Dziecka. Święto ustanowione w 1954 roku na szczeblu międzynarodowym przez ONZ, ma na celu propagowanie wiedzy i praktyk związanych z prawami dziecka. W różnych regionach kraju planowane są na ten dzień inicjatywy, wydarzenia i imprezy o charakterze rekreacyjnym, kulturalnym i społecznym. Szczególnym zainteresowaniem cieszą się doroczne obrady Sejmu Dzieci i Młodzieży. Odbywają się w podobnej procedurze jak prawdziwy Sejm dorosłych. W aktywnej formie dzieci uczą się wtedy zasad parlamentaryzmu i przyswajają wartości demokracji.

W roku 2018 obrady Sejmu Dzieci i Młodzieży przeniesiono wyjątkowo na wrzesień. Przypomina to o fakcie, że przed II Wojną Światową (od 1929 roku) święto dziecka obchodzono w dniu 22 września. Wówczas po mszach w kościołach, dzieci w szkołach brały udział w uroczystych akademiach, a następnie w zabawach i wycieczkach. Inicjatywy obywatelskie organizowane dla dzieci przez instytucje publiczne są ważne. Wiadomo jednak, że najistotniejszy wymiar docenienia dziecka i wprowadzenia go do życia w społeczeństwie dokonuje się w domu rodzinnym. Pierwszą szkołą cnót społecznych są dla dziecka relacje, jakie zachodzą miedzy jego rodzicami. Obserwując sposób w jaki tata i mama okazują sobie troskę, szacunek, czułość i oddanie, dziecko uczy się podświadomie podstawowych odniesień społecznych. Nabiera nawyków, które później ułatwią mu odegranie właściwej roli w założonej przez siebie rodzinie, a także w szerszej społeczności. Można powiedzieć, że miłość mamy i taty jest pierwszym i najważniejszym prezentem jaki otrzymuje dziecko od społeczności ludzi dorosłych.

Trwała i nierozerwalna rodzina daje dziecku poczucie bezpieczeństwa i podstawę do samoakceptacji. Nie ulega ono zbyt łatwo presji rówieśniczej, potrafi zachowywać się nonkonformistycznie i asertywnie, zdolne jest do odgrywania roli przywódczej. W relacjach z rodzeństwem uczy się pracy zespołowej, nabywa umiejętności dzielenia się, poświęcania partykularnego interesu dla dobra wspólnego. Dzięki wyraźnemu i szczeremu docenieniu ze strony obojga rodziców nabiera wiary w siebie, odważnie wychodzi naprzeciw wyzwaniom, zdobywa nowe umiejętności, rozwija talenty. Warto o tym pamiętać, obchodząc z naszymi dziećmi ich święto. Jaką jakość życia rodzinnego otrzymują od nas dorosłych? Jaki jest poziom naszej rodzinnej komunikacji, współpracy, zrozumienia i solidarności? Tych wartości nie zastąpią najbardziej wykwintne prezenty.

A skoro o prezentach mowa… Dzieci kochają prezenty, ale wielu dorosłym Polakom zakup podarunku sprawia sporo trudności, nie tylko ze względu na ograniczone zasoby finansowe. Najczęstszym problemem jest wybór tego co ma szansę spodobać się dziecku. Coraz częściej rodzice z braku czasu i pomysłu wręczają pociechom środki finansowe. Warto zadać sobie pytanie: czy znamy swoje dzieci na tyle, by sprawiając im niespodziankę wiedzieć, że na pewno będą zadowolone? Tymczasem odpowiednio dobrane zabawki, książki, pomoce edukacyjne, kształtują w dziecku zainteresowania i umożliwiają rozwój pasji oraz naukę użytecznych umiejętności. Zwiększają szansę na to, że dziecko odegra w społeczeństwie rolę użyteczną i zrobi karierę zawodową. Warto zatem podjąć wysiłek i obmyśleć mądry i spersonalizowany prezent dla swojej pociechy. Z okazji Międzynarodowego Dnia Dziecka życzę dzieciom aby uczyły się od dorosłych tego co najlepsze i najszlachetniejsze. Oby rok obchodów rocznicy Niepodległej stał się dla jakości naszego życia społecznego punktem zwrotnym.

Niech dzieci otrzymają od nas dorosłych w prezencie lepszy i piękniejszy świat!

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Grzegorz Ryś uczy dzieci... jak pokazywać słonia

2018-06-21 07:47

Maskacjusz TV

Abp Grzegorz Ryś odwiedził 17 czerwca 2018 r. przedszkole sióstr felicjanek w Łodzi, które świętowało 85. rocznicę działalności w mieście. Po Mszy świętej metropolita łódzki zaskoczył wszystkich, biorąc do ręki gitarę i śpiewając popularną piosenkę z gestami „Noe”. Przy okazji nauczył wszystkich, w jaki sposób należy pokazywać słonia...


CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Prof. Alojzy Gryt - autor ołtarza na przyjazd Jana Pawła II w 1983 r.

2018-06-21 22:42

Agnieszka Bugała

Wysokie stopnie ołtarza, forma prostokąta z wyciętym krzyżem. Chcieliśmy włączyć teren całego hipodromu w przeżywanie tego spotkania z Papieżem. Mieliśmy zamiar w różnych miejscach postawić drewniane krzyże, aby nie mocować ich w ziemi, obsypywaliśmy belki kamieniami. Chcieliśmy, aby ludzie mieli krzyże w rękach, podnosili je do góry. Znajomi artyści, rzemieślnicy, przyjaciele zrobili krzyże i rozdawali na miejscu. Ja również mam w domu krzyż – pamiątkę wizyty Jana Pawła II – mówi prof. Alojzy Gryt, wybitny rzeźbiarz, autor szklanego „Zdroju” na wrocławskim rynku. W 1983 r. współautor papieskiego ołtarza na Partynicach.

DK Rybnik
Prof. Alojzy Gryt

Dwa lata przed wizytą Papieża kard. Gulbinowicz zwrócił się do nas – Józefa Sztajera, Leona Podsiadłego i do mnie, Alojzego Gryta – byśmy podjęli się zadania zbudowania ołtarza na przyjazd Jana Pawła II. Przedstawiliśmy kilka projektów decydując, że niezależnie od tego, który z nich wybierze Kardynał, będziemy pracować w takim składzie. Były rysunki, modele, wszystko zgodnie z procedurą. To był stan wojenny, odmienne warunki działania, ale dobry kontakt z kurią. Przygotowaliśmy dokumentację projektową – ważny był czas, nie można było zwlekać, 26 metrów wysokości, wiązanie betonu. Konstrukcja nie była zabetonowana w ziemi – na to nie było czasu. Pracownik z kurii, który nam pomagał i odpowiadał za konstrukcję, wpadł na pomysł, aby obciążyć wszystko gotowymi elementami z zewnątrz, to skróciło czas. I było rozwiązaniem genialnym. Pomysły władzy Pojawiła się myśl, że konieczne będą napisy o ziemiach odzyskanych. Władze nalegały, aby treści „zawsze z macierzą” znalazły się na placu. Zdawaliśmy sobie sprawę, że w czasie rodzącej się wyrazistości politycznej to pomysł niedobry, próbowaliśmy go obejść. Mieliśmy informacje, że telewizja musi mieć swój przejazd, aby transmitować Papieża. Sprzęt telewizyjny nie był tak sprawny, aby z odległości dwustu, trzystu metrów obraz pozostawał nadal w wysokiej ostrości. Wiedząc o tym w taki sposób ustawiliśmy plansze, odpowiednio daleko od ołtarza, aby nie było możliwości skojarzenia ich treści z ołtarzem. Operator nie mógł tego pokazać razem. Idea i Chrystus Idea to negatyw krzyża i Chrystus zmartwychwstały. Krzyż – prostopadłościan, drewniana konstrukcja obłożona płytami i pomalowana farbą. Na gruncie wrocławskim w tamtym czasie Zmartwychwstałego przedstawiało się w bieli, nie było koloru. Doszliśmy do wniosku, że ten Chrystus też będzie biały, ale, jak w gotyku, w szacie czerwonej. Zrobiliśmy model – nie można było wykonać figury w kamieniu, czasowych elementów tak się nie projektuje. Powstał metalowy szkielet z prętów. Później obłożono go jutą moczoną w kleju wikolu, dodatkowo wzmocniono gipsem połączonym z klejem. W klejeniu figury pomagali nam inni koledzy ze szkoły na Traugutta, ponieważ jej rozmiar był rzeczywiście duży, nie dalibyśmy w trójkę rady. Biały nie chce być czerwonym Kupiliśmy drogie farby i... zaczęły się problemy. Każdy kontakt koloru z tą białą, gipsowo-klejową figurą przynosił nie taki efekt, jaki początkowo zaplanowaliśmy. Nie wiedzieliśmy, na czym to niedopasowanie polega. Chlapaliśmy farbą, aby się przyzwyczaić. Grupa młodszych kolegów przyglądająca się naszej pracy mówiła: świetnie, tak po meksykańsku. Ale ten „meksyk” nas nie uspokajał. Poszliśmy z Podsiadłym do Kardynała i powiedzieliśmy mu, że spróbujemy jednak tak współcześnie, w bieli. Kardynał na to: A co mówiliście przedtem? No, że czerwony. To nie wymyślajcie, tylko zróbcie tak, jak było na początku. Decyzja zapadła. Wróciliśmy do pracowni, czasu było niewiele i metodą prób i błędów, trochę bez przekonania, pokryliśmy płaszcz czerwoną farbą. Wieczorem przed dniem, w którym dźwig miał zawieźć figurę na Partynice, odczuwałem wielki niepokój i niepewność. To zbyt ważna praca, aby nie być pewnym, że jest dobrze. Rano poprosiłem żonę, aby pojechała ze mną na Traugutta i jeszcze przed zdjęciem ze ściany zobaczyła całość. Wtedy po raz pierwszy pomyślałem, że chyba jest dobrze. Dźwig miał trudną pracę do wykonania i ekipa ludzi, którzy musieli linami zabezpieczać figurę przed odchyleniem podczas zdejmowania jej ze ściany również. Jednak kiedy nastąpiło tąpnięcie, wszyscy gwałtownie odskoczyli i puścili liny. Zostaliśmy tylko my trzej, trzymając je kurczowo i ratując tym samym owoc naszej pracy. Chrystusowi obił się palec, ale to była drobna sprawa.

Chrystus jechał na Partynice przez całe miasto. Tam dźwig podniósł figurę, aby ją zainstalować na krzyżu. Kiedy wspinała się coraz wyżej, stojąc na ziemi poczułem ogromną satysfakcję i pewność: tak, to jest świetne. Skala miejsca, właściwa perspektywa – tego brakowało w pracowni. W przygotowaniu ołtarza decydowały detale: kwiaty, kolory. Pamiętam, że pomalowaliśmy na biało czarne kable mikrofonów, aby zespalały się z resztą tła.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem