Reklama

Wyśpiewali dla Niepodległej

2018-06-13 10:08

Ks. Adam Stachowicz
Edycja sandomierska 24/2018, str. VII

Ks. Adam Stachowicz
Bp Krzysztof Nitkiewicz oraz zaproszeni goście, a także laureaci konkursu oraz miejscowa grupa podczas wykonywania okolicznościowego hymnu spotkania

Dnia 4 czerwca odbył się VIII Diecezjalny Konkursu Pieśni Patriotyczno-Religijnej oraz Rodzinny Dzień Dziecka w Potoczku. Młodym artystom pogratulował bp Krzysztof Nitkiewicz

Już po raz ósmy społeczność Publicznej Szkoły Podstawowej im. Jana Pawła II w Potoczku była organizatorem Diecezjalnego Konkursu Pieśni Patriotyczno-Religijnej. – Organizacja tegoż konkursu staje się tradycją dla Diecezjalnej Rodziny Szkół im. św. Jana Pawła II i po raz kolejny dla szkół z województwa lubelskiego. Jest to swoistego rodzaju lekcja wychowania religijno-patriotycznego ukazująca dzieciom i młodzieży piękno naszej Ojczyzny, bogactwo pieśni patriotycznych i ucząca umiłowania Boga. Słowa piosenki: „Dziś idę walczyć mamo kochana” wypowiedziane w trudnych czasach obecnie stają się drogowskazem czynienia dobra w myśl nauczania naszego patrona św. Jana Pawła II – zaznaczył Jan Brzozowski, dyrektor Publicznej Szkoły Podstawowej im. Jana Pawła II w Potoczku.

Wśród uczestników konkursy znaleźli się uczniowie ze szkół noszących imię św. Jana Pawła II, szkół z terenu Gminy Potok Wielki oraz przedstawiciele placówek edukacyjnych z województwa lubelskiego.

Spotkanie rozpoczęła Msza św., której przewodniczył ks. Robert Utnik, duszpasterz Rodziny Szkół im. św. Jana Pawła II. W homilii nawiązał do dwóch nurtów wychowania młodego człowieka. Pierwszy to nurt wychowawczo-dydaktyczny w oparciu o wartości patriotyczne, a drugi – religijny, oparty na miłości do Boga. – Możemy śmiało zaznaczyć, że oba te nurty podczas tego konkursu i naszego spotkania zespalają się, budując osobowość młodego człowieka. Wychowankowie ukształtowani przez takie wartości stają się bardziej dojrzali i odpowiedzialni za losy Ojczyzny oraz Kościoła, jak często podkreślał św. Jan Paweł II, nasz patron – powiedział kaznodzieja.

Reklama

Po Mszy św. i powitaniu gości rozpoczęła się część konkursowa. Wystąpiło w niej 29 grupy wokalne oraz soliści, co łącznie daje około stu wykonawców. Młodzi artyści prezentowali utwory patriotyczne i religijne. Jury zadecydowało o przyznaniu pierwszego miejsca w kategorii szkoły podstawowe Ewelinie Garbacz ze szkoły w Woli Rzeczyckiej, a kolejnych Julii Mianowskiej z Koprzywnicy i Nikoli Brodzie z Gorzyc. Wyróżniono Wiktorię Nizioł z Potoka Wielkiego i Lorettę Popek ze Stalowej Woli. Wśród zespołów w najmłodszej kategorii triumfowali uczniowie z Pysznicy, a następnie z Potoczka i z Ulanowa. Tu wyróżniono uczniów w Kraśnika, Grobli i Łuszczowa. Natomiast w kategorii gimnazjum najlepsi to: Aleksandra Małek z Janowa Lubelskiego, Gabriela Motyka z Gorzyc oraz ex aequo Weronika Czajka z Potoczka i Amelia Wałaszczyk z Koprzywnicy. Zaś w kategorii zespoły: uczniowie z Ulanowa, Pysznicy i Potoka Wielkiego, a wyróżniono młodzież z Puchaczowa.

Z uczestnikami konkursu spotkał się bp Krzysztof Nitkiewicz. Wyrażając uznanie dla uczestników i organizatorów przeglądu piosenki, zachęcił obecnych do pielęgnowania ojczystych tradycji. – W nich jest wiara, miłość do Polski i wspomnienie bohaterskich czynów naszych przodków. W takim właśnie duchu młodzi powinni dorastać do przejęcia pewnego dnia odpowiedzialności za losy kraju. Wówczas będą wiedzieli, kim są i jaki skarb otrzymali. Skarb, z którego trzeba czerpać i go pomnażać – mówił bp K. Nitkiewicz.

Równocześnie z trwającym konkursem muzycznym w kompleksie przyszkolnym odbywał się Rodzinny Dzień Dziecka oraz konkursy tematyczne: „Polska – moja Ojczyzna” – konkurs plastyczny, „Moja mała Ojczyzna w stulecie niepodległości” – konkurs wiedzy o Gminie Potok Wielki i patronach szkół oraz Bieg Uliczny „Dla Niepodległej” o puchar Wójta Gminy.

Tagi:
konkurs piosenka

Dzieci śpiewały Maryi Słuchającej

2018-06-28 10:24

Joanna Ferens
Edycja zamojsko-lubaczowska 26/2018, str. IV

Już po raz dziesiąty odbył się w Gromadzie Diecezjalny Dziecięcy Festiwal Piosenki Religijnej „Maryi Słuchającej”

Joanna Ferens
Zespół Armia Nieba z parafii Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Biłgoraju

Wydarzenie rozpoczęło się Eucharystią, której przewodniczył bp Mariusz Leszczyński. Hierarcha w kazaniu, podkreślając piękno i mądrość zawarte w chrześcijańskich piosenkach, mówił do uczestników festiwalu: – Piosenki religijne bywają mądre i oszczędne w słowach, i z pewnością takie właśnie utwory dziś zaprezentujecie. „Piosenka prawdę ci powie, nie zwiedzie i nie oszuka, wyśpiewa słowo po słowie, wszystko, co serce wystuka, wyjawi czule i składnie, co masz na sercu i w głowie, zrozumie wszystko, odgadnie, piosenka prawdę ci powie” – śpiewała znana piosenkarka Rena Rolska. I zauważmy, jaka tu jest wysublimowana oszczędność w słowie, jaka piękna prawda z tego słowa się wyłania i jakie piękne życzenie dla nas wszystkich, abyśmy umiejętnie posługiwali się słowem, także tym, które będzie dziś wyrażone w formie tych pięknych piosenek – powiedział bp Leszczyński.

Na chwałę Bogu

Pomysłodawca, założyciel i organizator imprezy ks. Marek Kuśmierczyk tak podsumował minione dziesięć festiwalowych lat. – Bardzo szybko minęło te dziesięć lat, ale niezmiernie się cieszę, że udaje nam się ten religijny festiwal organizować, a najbardziej cieszy niesłabnąca jego popularność i duża liczba uczestników. Od początku przyświeca nam propagowanie muzyki chrześcijańskiej, staramy się dbać o coraz wyższy poziom i piękne wykonanie pieśni na Bożą chwałę. Festiwal to również okazja do spotkania, co daje nam wszystkim ogromną radość, gdyż wielu uczestników przyjeżdża do nas co roku, znają się i cieszą na to wydarzenie. Przy okazji mówimy o miłości i radości przez śpiew, gdyż jak wiemy, kto śpiewa, ten się dwa razy modli. Dlatego najbardziej nam chodzi o tę wielką radość z bycia dziećmi Bożymi – podkreśla ks. Kuśmierczyk.

Śpiew chrześcijańskich pieśni i piosenek to nieoceniona wartość dla młodego człowieka.

– Śpiewanie piosenek religijnych to jest wewnętrzna wartość, gdyż chodzi tu o treść przekazywaną w piosence, a słowa w niej zawarte to w dużej mierze jest po prostu modlitwa, zjednoczenie z Bogiem, mówienie Mu o swoich troskach i problemach, ale z wiarą i nadzieją, że Pan Bóg nas nie zostawi. Jest to ogromne ubogacenie wewnętrzne, tym bardziej trzeba to wpajać dzieciom od najmłodszych lat, gdyż jeżeli już teraz zaszczepi się chęć śpiewania, to w wielu przypadkach owocuje to w życiu dorosłym, gdyż przez wiele lat pamiętają te swoje przygody na festiwalach, m.in. takich jak ten nasz w Gromadzie – dodaje ks. Marek.

Festiwalowe zmagania

W tegorocznej edycji festiwalowych przesłuchań wzięło udział 130 uczestników z 29 podmiotów muzycznych, w tym 8 zespołów i 21 solistów, m.in. z Biłgoraja, Janowa Lubelskiego, Krzemienia, Częrnięcina, Krasnobrodu i Lubyczy Królewskiej.

Młodzi wykonawcy chętnie dzielili się swoimi przeżyciami z występów na festiwalu. – Bardzo lubię śpiewać, bo sprawia mi to ogromną przyjemność i jest to dla mnie fajna zabawa. Nasz dzisiejszy występ był naprawdę super, wszyscy się świetnie bawiliśmy. Byłam dzisiaj solistką, więc do mnie należały najważniejsze partie, takie jak zwrotki piosenek. Jestem dumna z całego naszego zespołu, cieszę się, że możemy uczyć się nowych piosenek, a przez to modlić się i śpiewać dla Pana Boga – powiedziała Milena Bednarz.

– Śpiewanie sprawia mi radość, mogę rozwijać swoje pasje, dzięki temu wciąż uczę się czegoś nowego. Bardzo się cieszę, że nam wszystko wyszło i mam nadzieję, że jeszcze nie raz tu przyjedziemy. Trochę się stresowałam, ale udało się i myślę, że publiczności i jurorom się podobało. Ale i tak najlepsze jest to, że możemy śpiewać dla Pana Boga – mówiła Hania Kowal.

Ks. Marek Kuśmierczyk dziękował wszystkim, którzy przyczynili się do organizacji wydarzenia i zaangażowali w jego ubogacenie. – Dzięki wszystkim ludziom dobrej woli i wielkiego serca, wszystkim sponsorom i współorganizatorom, te wszystkie nasze festiwale mogły się odbyć, dlatego dziękuję wszystkim, którzy pomogli nam w jakikolwiek sposób. Od nas nikt nie wyjeżdża głodny i smutny. Jestem wdzięczny każdemu z osobna i w ich intencji modliliśmy się dziś na Mszy św., a także ja będę o nich pamiętał w moich osobistych modlitwach – obiecał ks. Kuśmierczyk.

Również bp Leszczyński w rozmowie z nami nie ukrywał swojej radości i wdzięczności za wieloletnią organizację tego typu wydarzeń w naszej diecezji. – Dobrze, że są tacy księża duszpasterze jak tutaj, w Gromadzie, ks. Marek, którzy są wrażliwi na taką formę uprawiania kultury religijnej. Przecież kultura muzyczna jest również kulturą chrześcijańską. Ta właśnie forma wyrażania chwały Bożej przez piosenki religijne jest niezwykła i cieszę się, że się rozwija. Myślę też, że jest to doskonała forma wiązania dzieci i młodzieży, młodego pokolenia z Kościołem, bo dzisiaj mają oni wiele atrakcji, które nie zawsze są dla nich dobre. Tym bardziej nieocenioną wartość i znaczenie mają takie wydarzenia, jak to dzisiejsze w Gromadzie – mówił bp Leszczyński, biskup pomocniczy naszej diecezji.

Doceniony talent

Decyzją jury, w którego składzie znaleźli się: Danuta Grasza z Państwowej Szkoły Muzycznej w Biłgoraju, Tomasz Książek i Monika Proć-Gleń przyznano nagrody specjalne i wyróżnienia. Nagrodę specjalną bp. Mariusza Leszczyńskiego otrzymała Karolina Mazur z Biłgoraja, nagrodę wójta gminy Biłgoraj Wiesława Różyńskiego – Paulina Cisowska z Janowa Lubelskiego, zaś nagrodę członków jury – s. Łucja Turos za tekst piosenek autorskich.

W kategorii solistów pierwsze miejsce wyśpiewała Julia Stepaniuk z Lubyczy Królewskiej, drugie Ela Jakubiec z Białej, zaś trzecie Daria Podpora z Biłgoraja. Z kolei w kategorii zespół pierwsze miejsce zajęła schola dziecięca z parafii Chrystusa Króla w Biłgoraju, drugie – schola Małe Oremus z Czernięcina, zaś trzecie – Szkolny Zespół Wokalny ze Szkoły Podstawowej nr 3 w Biłgoraju.

Gościem specjalnym festiwalu był zespół Communio pod opieką ks. Macieja Lewandowskiego.

Organizatorem festiwalu jest Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży Nadzieja z Gromady wraz z Urzędem Miasta Biłgoraj, Starostwem Powiatowym i Urzędem Gminy w Biłgoraju oraz zespołem Szkoły Podstawowej i Gimnazjum w Gromadzie.

Patronat duchowy nad festiwalem objął pasterz naszej diecezji bp Marian Rojek, zaś patronat medialny sprawowała zamojsko-lubaczowska edycja „Niedzieli”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Warszawa: międzynarodowa konferencja „Wspólnota – rodzina – ojcostwo – współczesne wyzwania”

2018-10-17 20:44

dg, maj / Warszawa (KAI)

„Wspólnota – rodzina – ojcostwo – współczesne wyzwania” to tytuł międzynarodowej konferencji naukowej, która odbyła się 17 października w Warszawie w ramach obchodów XVIII Dnia Papieskiego pod hasłem „Promieniowanie ojcostwa”. Organizatorem konferencji jest Fundacja „Dzieło Nowego Tysiąclecia”, a partnerem merytorycznym Centrum Myśli Jana Pawła II. Patronat honorowy nad wydarzeniem objął Prezydent RP.

MARIAN SZTAJNER

Konferencja rozpoczęła się Mszą św. w kościele seminaryjnym Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i św. Józefa Oblubieńca. Następnie obrady na Zamku Królewskim otworzył kard. Kazimierz Nycz, metropolita warszawski. Gości przywitał też ks. Dariusz Kowalczyk, prezes Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia”. Spotkanie poprowadził red. Grzegorz Górny.

O. prof. Jarosław Kupczak, dogmatyk z UPJPII, wystąpił z referatem pt. „Macierzyństwo i ojcostwo jako obraz miłości Boga”. Analizując dramat Karola Wojtyły „Promieniowanie Ojcostwa”, wskazał na obecne tam dwa konkurujące ze sobą humanizmy – jeden odrzucający Boga ze wszystkimi tego konsekwencjami i drugi – integralny, wskazujący na człowieka jako „homo religiosus” i jego transcendentne odniesienia, dopełniające ludzkie poszukiwanie prawdy. Te dwa humanizmy ukazane są przez przeciwstawienie sobie samotności i ojcostwa.

– Samotność jest doświadczeniem każdego człowieka. Ta fundamentalna samotność, o której mówi Wojtyła, jest dla niego skutkiem jakiegoś upadku. Polegał on na tym, że Adam nie potrafił udźwignąć ojcostwa i sprostać mu, dlatego zrzucił je jak brzemię, co jest centralnym tematem dramatu. To odrzucenie ojcostwa można rozumieć na dwa sposoby, po pierwsze jako opis każdego człowieka, mężczyzny i kobiety, po grzechu pierworodnym. Człowiek odrzucił promieniowanie ojcostwa Ojca Niebieskiego, dlatego jest fundamentalnie samotny – mówił dominikanin. – W drugiej, doczesnej perspektywie, odrzucenie ojcostwa to sytuacja każdego człowieka, który opiera się miłości i wybiera siebie, sprzeciwiając się w ten sposób podstawowemu prawu rozwojowemu swojej osoby. Takie odrzucenie ojcostwa i macierzyństwa to sprawa nie tyle naszego dziedzictwa, ile teraźniejszego wyboru każdego z nas. Wojtyła sugeruje, że te dwa wymiary odrzucenia ojcostwa i ludzkiej samotności są ze sobą związane, gdyż ojcostwo i macierzyństwo są najważniejszym sposobem wierności Ojcu Niebieskiemu i wierności wobec swojej natury. Dojrzałość mężczyzny realizuje się w ojcostwie, kobiety w macierzyństwie, fizycznym bądź duchowym – dodał teolog.

Znawca nauczania Karola Wojtyły zaznaczył, że wg. niego alienuje człowieka nie relacja z Bogiem, a odcięcie od Niego i religijna samotność. Nawiązując do myśli włoskiego filozofa Massimo Serettiego, wskazał również na problem współczesnego buntu przeciwko ojcostwu, dekonstrukcji tradycyjnego modelu rodziny oraz zniesienia różnicy płci: „W prometejskiej kulturze tylko człowiek nadaje sens takim rzeczywistościom jak ojcostwo i macierzyństwo, płeć, męskość, kobiecość, rodzina, małżeństwo. Natura okazuje się wyłącznie konstruktem kulturowym, mówi tylko o człowieku, nie odsyła do Boga. Zanim więc rozpoczęła się w laboratoriach technologiczna abolicja ojcostwa przez procedurę in vitro, banki nasienia, praktykę anonimowych dawców i inne skandaliczne praktyki, od długiego czasu dokonywała się już filozoficzna i teologiczna dekonstrukcja idei ojcostwa”.

Nawiązując do opisów biblijnych, nauczania Wojtyły czy Levinasa, o. Kupczak omówił wagę różnicy płciowej jako podstawowego miejsca doświadczenia inności oraz fundamentu poznania. Za Lewinasem wskazał też na podstawy relacji rodzic-dziecko: „Syn, córka, nie jest własnością. Faktu płodzenia nie pozwalają uchwycić ani pojęcie przyczyny, ani pojęcie własności”.

– Akt poczęcia nie jest aktem tworzenia, uczynienia człowieka. Mężczyzna i kobieta nie mają władzy nad procesem poczęcia. Mogą starać się o dziecko, ale nigdy nie osiągną pewności, że w akcie seksualnym to poczęcie nastąpiło. Ten brak kontroli i władzy nad poczynającym się człowiekiem jest bardzo ważny, bo w biologię rodzenia wpisana jest genealogia osoby. Ten brak kontroli i władzy nad poczęciem jest etycznym warunkiem i metafizycznym znakiem godności procesu poczęcia jak również samej poczętej osoby, czyli każdego z nas, bo ostatecznie każdy z nas narodził się w ten sposób – mówił dominikanin i dodał: „Pochodzenie od innego, które implikuje zależność i wdzięczność, sprawia, że człowiek nie może myśleć o sobie, jako absolucie. Sama struktura procesu poczęcia i wychowania pokazuje, że istotą ludzkiego życia jest zależność i pochodzenie od innego. Przyjęcie i zdanie sobie sprawy z promieniowania ojcostwa jest warunkiem ludzkiej dojrzałości, dorosłości”.

Miłość mężczyzny i kobiety jest zamierzonym przez Stwórcę obrazem odwiecznej miłości Ojca, Syna i Ducha Świętego. „Sercem tej ludzkiej, płodnej miłości jest odpowiedzialność za drugą osobę, która czyni z kobiety matkę a z mężczyzny ojca. Istotą miłości erotycznej jest fakt, że dokonuje się pomiędzy osobami. Miłość jest wzięciem odpowiedzialności za drugie ‘ja’ i sprawia, że w społeczeństwie bez ojców na nowo pojawiają się ojcowie i matki” – powiedział dominikanin.

Hiszpańska pisarka, filozof i antropolog, członkini Królewskiej Akademii Lekarzy prof. Blanca Castilla de Cortazar z Nawary swoje wystąpienie poświęciła tematowi „Dar ludzkiego rodzicielstwa”. „Żyjemy w czasach kryzysu rodziny. Co się stało z naszym społeczeństwem, że ojcostwo stało się czymś mniej oczywistym, swego rodzaju czarną dziurą? Problemem w naszym społeczeństwie jest kryzys genealogii osoby i kryzys miłości” – mówiła.

Zaznaczyła, że bycie dzieckiem i rodzicem nie jest tylko kwestią biologiczną, ale musi mieć również wymiar duchowy. Omawiając przyczyny kryzysu rodziny, wskazała na konsekwencje rewolucji przemysłowej, zaangażowanie kobiet w pracę zawodową, a także przyczyny socjologiczne, takie jak dysocjacja między małżeństwem a rodzicielstwem, niezgodę u mężczyzny na własną tożsamość syna. Przyczyny kryzysu męskości natomiast hiszpańska antropolog widzi w upadku struktur patriarchalnych, rozprzestrzenianiu się homoseksualizmu i dysfunkcjach płci.

– Dorośli mężczyźni czują się często zdezorientowani z powodu upadku zasad patriarchatu, zaniku hierarchicznych ról, również zaniku podziału na sferę publiczną reprezentowaną przez mężczyzn i prywatną, zarezerwowaną dla kobiet. Włączenie kobiet do szkolnictwa wyższego i we wszystkie dziedziny pracy, gdzie kobiety często są bardziej kompetentne, sprawia, że mężczyźni czują się niepewni swojej tożsamości. Ustawienie w zbiorowej świadomości tego, że ludzie są równi sprawia, że mężczyźni kwestionują swoją tożsamość, nie wiedzą, co znaczy bycie mężczyzną, czy ma to podłoże biologiczne, czy istnieją uniwersalne i trwałe wzorce kulturowe, czy to prawda, że wszystko jest kwestią wychowania. Czy mężczyzna może być wrażliwy, dbający o siebie, wyrażający emocje, rezygnujący z przemocy, czy może wtedy zostanie uznany za zniewieściałego? Mężczyźni w wieku 60-70 lat zostali wychowani do tego, by byli wierni w małżeństwie i utrzymywali swoje dzieci. Ci, którzy mają 30-40 lat muszą sprostać różnym wymogom: być dobrym mężem, kochankiem, powiernikiem, wrażliwym, współodpowiedzialnym za obowiązki domowe, dobrze wychowującym dzieci. Ludzie nie wiedzą, jakie cechy społecznie promować, żeby ułatwić określanie tożsamości – mówiła prof. Castilla de Cortazar.

Odniosła się do kryzysu antropologicznego: „Mówi się dziś nawet o aborcji - niezgodnej przecież z prawem do życia - jako prawie. 50 lat po rewolucji seksualnej doświadczamy głębokiego kryzysu antropologicznego, gdzie każda osoba jest wewnętrznie pęknięta i nieświadoma związku między swoim ciałem, tożsamością, miłością, prokreacją, za to promuje się rodzaj nijaki, neutralność. Największą wartością zdaje się być niezależność”. – Nikt nie ma praw do żadnego człowieka. Nawet rodzice nie mają praw do dziecka, ponieważ ono też jest osobą. W kontekście in vitro podaje się jako argument prawo do dzieci, tymczasem jest to nieprawda. Nie ma prawa do posiadania dzieci – zaznaczyła prelegentka.

Mówczyni zauważyła, że dziś neguje się różnice między płciami. Tymczasem Jan Paweł II wskazywał, że „różnica pomiędzy mężczyzną a kobietą leży nie tylko w działaniu, ale również w sferze bytu. Jesteśmy bytami komplementarnymi nie tylko biologicznie i psychologicznie, ale także ontologicznie. Płeć biologiczna jest tym, co jest nam dane, a płeć społeczna, kulturowa się rozwija w społeczeństwie”. Płci się nie zmieni nawet operacją, która nie pozmienia chromosomów, ani tym bardziej nie naruszy stanu ontologicznego.

– W naszych czasach, kiedy mówi się o tym, że aborcja jest prawem, miłość matczyna pozostaje ostatnią ostoją miłości, ponieważ ojcostwo już zostało zniszczone. Dziś atakuje się również macierzyństwo. Aby je chronić, mężczyzna musi odnaleźć w sobie ojcostwo – powiedziała hiszpańska pisarka wskazując za Janem Pawłem II, by wzorców w budowaniu rodziny, szukaniu tożsamości ojca i matki szukać w świętej rodzinie z Nazaretu.

Ostatni podczas pierwszej sesji wystąpił Marek Grabowski, filozof i socjolog, prezes Fundacji Mamy i Taty. Zaprezentował on projekty i badania prowadzone przez Fundację. Omawiając przyczyny współczesnego kryzysu rodziny, wskazał na „problem z tradycyjną moralnością, związaną z chrześcijaństwem. Mamy coraz mniej zaangażowanych, świadomych chrześcijan. Z drugiej strony mamy dawno już rozpoczęte procesy, np. w czasie industrializacji, spowodowane poborami czy szkolnictwem, związane z migracjami. To wszystko nie wpływa pozytywnie na gotowość ludzi do zawiązywania związków i sprzyja rozpadaniu tych zawartych. Małżeństwo trwa dziś średnio 12-14 lat”. Omawiając badania wskazał, że młodzi mężczyźni w Polsce w dużej mierze definiują się poprzez pracę. Jest ona dla nich źródłem satysfakcji i dochodu. Chcą rywalizować, być zauważonymi. Obawiają się czasów, w których żyją, boją się porażki rodzinnej, dlatego nie chcą się żenić. Obawiają się, że są zdolni do zdrady partnerki, nie mają do siebie zaufania, brakuje im charakteru czy kręgosłupa moralnego. Są także uzależnieni od świata wirtualnego. Najnowsza kampania Fundacji poświęcona będzie problemowi rozwodów.

Druga część konferencji przebiegała pod hasłem „Ojcowizna – Ojczyzna – Tradycja – dziedzictwo narodowe”. Wykłady wygłosili: prof. Wojciech Roszkowski, ekonomista i autor prac historycznych, wykładowca SGH, dr Massimiliano Signifredi, historyk, wykładowca Uniwersytetu Roma Tre oraz ks. prof. Jacek Grzybowski, filozof, prof. UKSW. Spotkanie prowadził dr hab. Paweł Skibiński, historyk, wykładowca UW.

Prof. Roszkowski podkreślił, że Jan Paweł II odnosił się do spraw swojej Ojczyzny, szczególnie podczas swoich pielgrzymek do Polski. Przypomniał następnie te kolejne wizyty oraz papieskie nauczanie na temat Ojczyzny i patriotyzmu z kluczowym stwierdzeniem z 1979 r.: Polski nie można zrozumieć bez Chrystusa. Mówił o pielgrzymce z 1991 r. gdy Jan Paweł II przypominał rodakom Dekalog i pierwszy raz podniósł głos przestrzegając przed fikcją wolności rozumianej w sposób liberalny – która w istocie zniewala. Wspomniał też o testamencie Papieża – Polaka, który żegnając się z Ojczyzną w 2002 r. mówił, że wszystkie jej trudne sprawy powierza Bożej Opatrzności.

Dr Signifredi zwrócił uwagę, że w przeciwieństwie do swych poprzedników, którzy jako biskupi Rzymu raczej odcinali się od swych korzeni, Jan Paweł II podkreślał swoje pochodzenie. Do tego stopnia, że po raz pierwszy w historii Kościoła, wbrew protokołowi, swój list apostolski „Rutilans Agmen” z 1979 r. podpisał ”Jan Paweł II, Polak”. Podkreślił, że Jan Paweł II w dziejach swojego narodu szczególnie upodobał sobie epokę jagiellońską – wielonarodową Rzeczpospolitą, w której mogły pokojowo współistnieć różne nacje a władcy nie byli „królami sumień” obywateli, choć wkoło w Europie szalały wojny religijne. – W koncepcji Wojtyły nie istnieje naród bez narodów sąsiednich, każdy naród ma swoją misje, swoje szczególne powołanie – powiedział dr Signifredi. Podkreślił też, że patriotyzm Jana Pawła II zdecydowanie odrzucał nacjonalizm jako degenerację idei narodu, prowadzącą do totalitaryzmu.

Ks. prof. Jacek Grzybowski w swoim wystąpieniu zastanawiał się, czy rozumienie Ojczyzny i narodu przez Jana Pawła II - jako społeczności naturalnej i formy życia wspólnotowego która wyrasta z egzystencjalno – relacyjnej sytuacji osoby czy rodziny – może być aktualne dziś, w mobilnym cyfrowym, wielokulturowym, migracyjnym i społecznie różnorodnym XXI wieku.

Dr Paweł Rojek, filozof, wykładowca UJ, w komentarzu do jednego z wystąpień zwrócił uwagę, że papieskie przesłanie nie ma jedynie wymiaru historycznego: papież wnosi trwały wkład do świata idei, czego przykładem jest jego homilia w 1979 r. na Placu Zwycięstwa w Warszawie. Zaznaczył, że wezwanie do Ducha św. jest formą epiklezy, czyli modlitwy liturgicznej nad darami ofiarnymi. Przypomniał, że przed tym wezwaniem Ojciec Święty wspominał dzieje Ojczyzny i „wszystko, co Polskę stanowi”, ukazując przez to, że ludzka historia jest darem, elementem liturgii dziejów.

Marek Jurek, poseł do Parlamentu Europejskiego, podkreślił w rozmowie z KAI, że nie ma państwa i wspólnoty obywatelskiej bez wspólnoty społecznej, zgromadzonej wokół określonych wartości, określonych tradycji i nadziei. – Zarówno Ojczyzna jak i patriotyzm rozwija się i ma swoja historię ale sama idea się nie zmienia, to stały paradygmat, w którym zawsze chodziło o przywiązanie, odpowiedzialność i poświęcenie – powiedział. Zwrócił uwagę, że wspólnota jaką jest Ojczyzna opiera się na naturalnej więzi a nie na projekcie politycznym . – Jan Paweł II był wielkim orędownikiem prawdy o znaczeniu narodu w życiu człowieka. Mówił, że jest to kluczowa wspólnota, najważniejsza ze wspólnot naturalnych, obok rodziny – podkreślił.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

90 lat temu urodził się ks. Kotlarz - niezłomny kapłan i męczennik czasów komunizmu

2018-10-17 19:35

rm / Radom (KAI)

90 lat temu urodził ks. Roman Kotlarz - niezłomny kapłan i męczennik czasów komunizmu. Starania o rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego kapłana popierają polscy biskupi, którzy stosowną decyzję podjęli na czerwcowym posiedzeniu Konferencji Episkopatu Polski. O ks. Kotlarzu powstaje także film pt. "Klecha".

Jarosław Kruk / wikipedia.pl
Tablica pamiątkowa poświęcona ks. R. Kotlarzowi umieszczona w centrum Koniemłot

Ks. Roman Kotlarz jest jednym z bohaterów protestu robotniczego w czerwcu 1976 roku. Do dziś pozostaje w pamięci wielu osób symbolem walki robotników o wolność i godność ludzkiego życia. Od wielu lat wierni modlą się o jego rychłą beatyfikację.

Ks. Roman Kotlarz (1928-1976) 25 czerwca 1976 r. znalazł się - jak sam pisał - "świadomie i dobrowolnie" w ogromnej rzeszy strajkujących z Zakładów Metalowych Waltera w Radomiu. Następnie ze schodów kościoła Świętej Trójcy błogosławił protestujących robotników w czasie manifestacji.

Po wydarzeniach Czerwca '76 ks. Kotlarz modlił się w parafii w Pelagowie wraz z wiernymi w intencji pobitych, aresztowanych i usuwanych z pracy robotników. W kazaniach domagał się szacunku dla człowieka i jego pracy, piętnował kłamstwo i brak sprawiedliwości w PRL. Wzywany na przesłuchania, przechodził "ścieżki zdrowia", kilkakrotnie w okrutny sposób został pobity do nieprzytomności przez "nieznanych sprawców".

15 sierpnia 1976 r. ks. Kotlarz odprawiał w parafii w Pelagowie Mszę św. za zamordowanych i pobitych robotników. W jej trakcie zasłabł. Po trzydniowym pobycie w szpitalu zmarł 18 sierpnia. Sekcja zwłok wykazała, że przyczyną zgonu była niewydolność mięśnia sercowego. Mimo wielu świadectw o znęcaniu się nad księdzem, lekarze nie stwierdzili obrażeń mogących powstać po pobiciu.

W 1981 r. po licznych protestach wiernych, władze wszczęły śledztwo w sprawie śmierci kapłana, które po kilku miesiącach dochodzenia zakończyło się umorzeniem. W 1990 r. prokuratura wojewódzka w Radomiu wznowiła śledztwo, ale i ono zostało umorzone, chociaż prokuratorzy przesłuchali prawie wszystkich funkcjonariuszy SB zajmujących się w Radomiu zwalczaniem Kościoła katolickiego.

Ks. Roman Kotlarz został pośmiertnie odznaczony przez Prezydenta RP jednym z najwyższych polskich odznaczeń, Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski, za wybitne zasługi w działalności na rzecz przemian demokratycznych w Polsce.

Obecnie powstaje film o ks. Kotlarzu pt. "Klecha". Obraz dotyczy wydarzeń z protestu radomskich robotników w czerwcu 1976 r. W filmie występuje plejada znakomitych aktorów, m.in. Piotr Fronczewski, Mirosław Baka jako ks. Kotlarz, Artur Żmijewski, Danuta Stenka, Wojciech Pszoniak i Jan Peszek.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem