Reklama

Wojenko, wojenko, cóżeś ty za pani, że twego rzemiosła uczą się kapłani…

2018-06-13 10:08

Ks. Tadeusz Biały
Edycja przemyska 24/2018, str. IV

Archiwum parafii
Modlitwa księży żołnierzy w Jodłówce

W setną rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości przywołujemy ważne wydarzenia z przeszłości, które w znacznym stopniu przyczyniły się do przywrócenia utraconej wolności. Znaczący udział w drodze do wolnej Ojczyzny, zwłaszcza w przechowywaniu chrześcijańskiego i patriotycznego ducha w tzw. Ludowym Wojsku Polskim, mają kapłani, którzy w czasie studiów seminaryjnych zostali zmuszeni do odbycia zasadniczej służby wojskowej, także alumni żołnierze z Wyższego Seminarium Duchownego w Przemyślu.

Bartoszyce, Brzeg, Szczecin

W latach 1960-1979 władze komunistyczne wcieliły do wojska 264 alumnów przemyskiego Seminarium (w tym 6 pochodzących z archidiecezji lwowskiej obrządku łacińskiego z siedzibą w Lubaczowie). W początkowym okresie klerycy trafiali do jednostek rozsianych po całej Polsce, a od 1965 r. już do specjalnie utworzonych jednostek ratownictwa terenowego w Bartoszycach (olsztyńskie), w Brzegu (opolskie) i w Szczecinie (Podjuchy). Spośród tej grupy poborowych, do kapłaństwa doszło 218 kleryków, z których czterech zostało później biskupami (Ks. Marcin Kapłon: Służba wojskowa kleryków Wyższego Seminarium Duchownego w Przemyślu jako jeden z elementów represji komunistycznych [referat w prywatnym archiwum ks. T. Białego]).

Dziękczynienie za dar wolności

W bieżącym roku byli alumni żołnierze dziękują Panu Bogu za dar wolności, a z perspektywy minionych lat również za to, że dane im było uczestniczyć w dobrych, choć wówczas trudnych zawodach w kierunku kapłaństwa i niepodległości. W to dziękczynienie wpisuje się między innymi Pielgrzymka do Sanktuarium Matki Bożej Pocieszenia w Jodłówce. W święto Matki Kościoła (21 maja 2018 r.) do jodłowieckiego Sanktuarium przybyło ponad 100 kapłanów, dzisiaj już oficerów Wojska Polskiego, awansowanych na stopień podporucznika przez prezydenta RP Andrzeja Dudę. Patenty oficerskie otrzymali z rąk szefa MON ministra Antoniego Macierewicza w katedrze polowej Wojska Polskiego w Warszawie.

Reklama

Źródłem i szczytem pielgrzymki była Eucharystia pod przewodnictwem księży biskupów, którzy jako alumni odbywali służbę wojskową w Bartoszycach – abp. Adama Szala (1972-1974), bp. Edwarda Białogłowskiego (1966-1968), bp. Mariana Rojka (1974-1976) i bp. Jana Wątroby (1972-1974). Okolicznościowe kazanie wygłosił abp Adam Szal. Nawiązując do niezłomnej postawy alumnów żołnierzy w czasach powołaniowej próby, zwrócił się także do trzydziestoosobowej grupy kandydatów do bierzmowania – stali przed ołtarzem w pięknym szyku „bojowym”, jak żołnierze na placu apelowym, gotowi do przyjęcia kolejnego sakramentu chrześcijańskiego wtajemniczenia. W tym sakramencie – przypominał Ksiądz Arcybiskup – bierzmowani otrzymują Ducha Świętego w bogactwie Jego siedmiu darów, które uzdalniają do niezłomnej postawy chrześcijańskiej. Na zakończenie odpustowych uroczystości kapłani żołnierze ruszyli do eucharystycznej „defilady”, którą poprowadził bp Edward Białogłowski z Rzeszowa. Procesja to wymowny znak, że chrześcijanin jest człowiekiem drogi, zaś Eucharystia niezastąpionym pokarmem, aby uczeń Chrystusa nie ustał w drodze do nieba. Po zakończonej Mszy św. był jeszcze czas agapy (grochówka) i żołnierskich wspomnień niedokończonych.

Lekcja historii

Modlitewne spotkanie wojskowych było – dla licznie zgromadzonych pątników – żywą lekcją historii i patriotyzmu oraz twórczej mocy świadectwa wiary, koniecznego także we współczesnym świecie, który coraz bardziej niedowierza. Dopełnieniem tej „lekcji” była historyczna wystawa na placu przykościelnym – zdjęć alumnów powoływanych do wojska na przestrzeni prawie dwudziestu lat. Pielgrzymkę byłych alumnów żołnierzy przygotował kustosz Sanktuarium ks. ppor. Jerzy Jakubiec we współpracy z wikariuszem ks. Krzysztofem Szybiakiem i wspólnotą parafialną.

Na koniec refleksji proponuję, byście Państwo zanucili znaną żołnierską piosenkę „Wojenko, wojenko…”, przedłużając tę patriotyczną nutę. Zamieszczony obok tekst piosenki jest autorstwa śp. ks. Wacława Partyki (alumn żołnierz w Brzegu, 1971-1973). Piosenka szybko dotarła do Bartoszyc i była śpiewana również przez alumnów skoszarowanych w tamtejszej jednostce. To bardzo prosta i szczera muzyczna opowieść o kleryckim wojowaniu w czasach komunistycznego zniewolenia.

Kolejnym wdzięcznym krokiem byłych alumnów żołnierzy, organizowanym przez Wydział Duszpasterski Kurii Metropolitalnej we współpracy z Archidiecezjalnym Duszpasterstwem Młodzieży, będzie dedykowany wojskowym Koncert „NIEPODLEGŁA”, w wykonaniu Diakonii Muzycznej Archidiecezji Przemyskiej, który odbędzie się w czwartek 23 sierpnia 2018 r. o godz. 18.00 w Muzeum Narodowym Ziemi Przemyskiej w Przemyślu przy ul. Berka Joselewicza 1.

Zaproszenie na koncert przyjęli już metropolita przemyski, abp Adam Szal oraz Antoni Macierewicz, minister, który wręczył kapłanom żołnierzom patenty oficerskie.

Tagi:
kapłani żołnierze

Z potrzeby serca

2018-08-14 11:07

Kamil Krasowski
Edycja zielonogórsko-gorzowska 33/2018, str. I

15 księży w dniach od 6 do 9 sierpnia przeżywało rekolekcje kapłańskie w Wyższym Seminarium Duchownym w Gościkowie-Paradyżu. Jak powiedział jeden z nich, takie rekolekcje to dla kapłana święty obowiązek

Karolina Krasowska
Warto od czasu do czasu odejść zza ołtarza i siąść do ławki – po wiedział rekolekcjonista

Rekolekcje poprowadził ks. ppłk rez. dr Jerzy Niedzielski z Opola, były kapelan w 17. Wielkopolskiej Brygadzie Zmechanizowanej w Międzyrzeczu. Ks. Jerzy służył także m.in. w południowym Libanie, Sarajewie, Iraku i Afganistanie. W programie rekolekcji był czas na Najświętszą Ofiarę z homilią, konferencje oraz wspólną modlitwę brewiarzową. Księża przeżywali także nabożeństwa, takie jak Droga Krzyżowa, Koronka do Miłosierdzia Bożego i Różaniec. Hasło rekolekcji brzmiało: „Wszystkie nasze dzienne sprawy”. – Są księża, którzy na co dzień odprawiają Mszę św., nabożeństwa, modlą się, i niektórym się wydaje, że mają kontakt z Bogiem codziennie. Ale warto od czasu do czasu odejść zza ołtarza, siąść do ławki i posłuchać innego księdza – powiedział rekolekcjonista.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Zioła, kwiaty, kłosy i owoce Matce Boskiej Zielnej

Jan Teofil Siciński
Niedziela Ogólnopolska 33/2003

Dagmara Zalewska

...O! wy kwiaty mej młodości, prosto z łąki zioła,
Co na Matkę Boską Zielną znoszą do kościoła
I stawiają Częstochowskiej, by podniosła rączkę,
Nad firletkę, macierzankę i nad srebrną drżączkę,
Nad rozchodnik i lawendę, nad rutę i miętę,
Bo to wszystko przecież Boże, bo to wszystko święte
Jak stajenka betlejemska z prostym polskim bydłem.
Więc zrównane są te zioła z mirrą i kadzidłem.
(Jan Lechoń, "Rymy częstochowskie")

5 sierpnia Kościół katolicki obchodzi wielką uroczystość - Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny, nazywane też dawniej świętem Zaśnięcia Bogurodzicy - bardziej swojsko świętem Matki Boskiej Zielnej.
Zaczęto je obchodzić na Wschodzie za cesarza Maurycego (582- 602), ale w całym cesarstwie stało się obowiązujące dopiero pod panowaniem Manuela Komnena (1143-80). W tym dniu już prawdopodobnie w końcu X wieku znany był zwyczaj święcenia ziół polnych i łąkowych oraz owoców z sadów i lasów, wywodzący się z wczesnochrześcijańskiej legendy o tym, jak Apostołowie po otwarciu grobu Matki Bożej nie znaleźli tam Jej ciała, a jedynie same zioła i kwiaty. Na tę pamiątkę po dzień dzisiejszy niesione są do kościoła zioła, kwiaty, zboża i owoce, a dzieje się to w myśl starego powiedzenia: "Każdy kwiatek w ten dzień woła: weź mnie z sobą do kościoła".
We wspaniałej scenerii pełnego lata i bogactwa ojczystej przyrody lud święci uroczystość swej Królowej. W naszym kraju obchodzona jest ona w sposób szczególny i wyjątkowy. Przypada w okresie, kiedy ponownie na łąkach rośliny kwitną różnobarwnymi kwiatami. Owe piękności rodzimej flory zdobią brzegi lasów i borów, doliny rzek i strumieni, potoków i stawów, zbocza i pagórki, przydroża i miedze, zarośla i upłazy.
Mimo że od dawna, uczęszczając do szkoły średniej i wyższej, a następnie mieszkając poza miejscem urodzenia, przebywałem poza moim domem rodzinnym, to prawie zawsze święto Matki Boskiej Zielnej i następny dzień - odpust św. Rocha spędzałem w swej rodzinnej parafii w Widawie, w diecezji łódzkiej i obecnie archidiecezji, w ziemi sieradzkiej.
Do kościoła jeździło się zawsze do Widawy, a także chodziło się z bliższych miejscowości. Nadal czynią to dorośli, młodzież i dzieci z Rogóźna, Podgórza, Świerczowa, Dębiny, Woli Kleszczowej, Dąbrowy, Grabówia, Zborowa, Kątów, Zawad, Chrustów i innych miejscowości. Chodzili na to jedyne w swojej wymowie święto moi dziadkowie, rodzice, krewni i znajomi, a także uczestniczą w nim młodsze pokolenia - Ania i Bartek, Mateusz, Szymek i Marcel oraz Łukasz i Marta. Widawski kościół parafialny pw. Podwyższenia Krzyża Świętego, interesującym barokowym wystrojem i polichromią, jeszcze bardziej w tym dniu ubogacają kolorowe wiązanki kwiatów, ziół, owoców i warzyw oraz unoszące się w powietrzu roślinne aromaty i zapachy. Ileż tam kolorów i woni... Przecież przynoszone są kwiaty najpiękniejsze, kłosy najdorodniejsze, owoce najsmaczniejsze i zioła najurodziwsze - polskie, ojczyste, które zrodziła nasza matka ziemia. Te cuda, perły i klejnoty ojczystej flory bez większych kłopotów i przy niewielkim nakładzie pracy dają się ułożyć w małe arcydzieła sztuki bukieciarskiej. W miasteczku, jakim jest Widawa, i w pobliskich wsiach możliwość zdobycia roślin o wyjątkowej urodzie do tych barwnych kompozycji jest wręcz nieograniczona, gdyż prawie wszystkie są "pod ręką".
W naszej wiązance obowiązkowo winna znajdować się trawa łąkowa, której kłoski sercowate nazywane są tutaj serduszkami Matki Boskiej. Chodziło się po nią wcześniej lub zbierało przy okazji pobytu na Podgórskim lub Gliniankach, gdzie występowała na ugorkach lub w sąsiedztwie rowów odwadniających. Również kłosy i wiechy zbóż - najczęściej żyta, pszenicy, jęczmienia i owsa - zbierało się trochę wcześniej. Uzupełniały je rośliny zielne zbierane na polach, murawach, łąkach, miedzach, podwórkach itp. Musiały to być zioła odznaczające się czymś szczególnym: kolorem, kształtem, zapachem... Wzięciem cieszyły się błękitne chabry, bławatki, różowe kąkole, tobołki polne, wesołe cieciorki, kropkowane dziurawce, wątłe maki, poszarpane firletki, pachnące mięty, lecznicze serdeczniki, ożankowe przetaczniki, białe pyleńce, szorstkie żywokosty, kropkowane goździki, niebieskie niezapominajki, piaskowe macierzanki, ostre rozchodniki i setki innych roślin z bogatego zielnika polskiej flory, których nie sposób tutaj wymienić. Wreszcie - rośliny ozdobne, jak: żółte słoneczniki, żółto-białe złocienie, barwne petunie, wytworne gipsówki, lekarskie nagietki, okazałe rudbekie, ogrodowe warszawianki, wyniosłe aksamitki, kędzierzawe malwy i inne piękności z ogrodowych grządek.
Nieodzownymi składnikami bukietów pozostają warzywa oraz owoce z sadów. Prawie wszystkie rośliny i ich części mogą być składnikami wiązanek, a zależy to jedynie od zamysłu twórczego osoby tworzącej. Gałązki i pędy, kwiaty i kwiatostany, nasiona i owoce, części kminku i lubczyku, a nawet korzenie marchwi i pietruszki bywają wkładane do tych małych dzieł sztuki na to wyjątkowe święto. Dobrze jest wybierać rośliny z olejkami eterycznymi i aromatycznym zapachem. Wzbogacają one odczucia zmysłu powonienia i czynią pełniejszym rezultat naszych dokonań. O ileż uboższe byłyby bez nich te spontanicznie i z potrzeby serca tworzone kompozycje zbożowo-kwiatowo-owocowo-warzywne.
15 sierpnia zapełniają się kościoły wiernymi, którzy przynoszą barwne wiązanki, mniejsze lub większe, ale zawsze strojne i wonne. I tak jest w Widawie nad Niecieczą. Każdego roku podczas uroczystej Sumy odbywa się tu wyjątkowe misterium, w którym ważną rolę odgrywają wspaniałe dzieła natury uformowane przez dzieci, młodzież i starszych, wyjątkowej urody wiązanki.
Pamiętam jeszcze pierwsze lata powojenne, jak starsze kobiety w sieradzkich strojach ludowych z tymi małymi dziełami sztuki szły na Sumę do widawskiego kościoła. Kolory ubrań uzupełniały kolory kwiatów i ziół. Dziś nie widać już tradycyjnych regionalnych strojów, ale wciąż żywe są dawne zwyczaje i jak pierwej babcie z wnukami, osoby w sile wieku i młodzież najpiękniejsze kwiaty, owoce i zioła przynoszą do poświęcenia.
Najbardziej wzrusza widok kruchych i delikatnych staruszek oraz małych dzieci, które z dużym przejęciem i radością niosą swe dzieła sztuki na tę uroczystość o wyjątkowym charakterze. To taki rodzaj prezentacji możliwości twórczych i dokonań artystycznych, pokaz i wystawa, a może i cichy konkurs na najładniejsze wiązanki i bukiety związane z tym jednym z najpiękniejszych świąt w roku. W święcie tym nie tylko wypowiada się oficjalny kult liturgiczny Kościoła, ale wszystko, co najpiękniejsze w naturze przyrody i człowieka. Przyniesione do kościoła, pod koniec Mszy św. błogosławi kapłan, by służyło ludziom i zwierzętom w różnych okolicznościach życia.
W mojej rodzinnej miejscowości ziarno z kłosów zostawia się do siewu, ale również podaje zwierzętom domowym. Zielną wiązankę wiesza się pod obrazem Matki Bożej lub w oknie, by chroniła od piorunów, ognia, chorób, zarazy, powodzi, klęski, wojny i innych przeciwności losu. W wielu domach przetrwała tradycja przybierania obrazu Matki Bożej w taki sposób, by zasuszone kwiaty tworzyły wielobarwne, pachnące obramowanie - jakby kwietną ramę.
W tym dniu gorącego lata nie ma odpustu w Widawie, jak to ma miejsce w Częstochowie na Jasnej Górze i w Kalwarii Zebrzydowskiej, i innych miejscowościach, ale w tym i w następnym odpustowym dniu (św. Rocha) wierni licznie uczestniczą w kościelnych uroczystościach parafialnych.
"Od Zielnej Maryi Panny przychodzą mgły i chłód poranny"... a za rok znów przyniesiemy do kościoła świeże, niewiarygodnie piękne wiązanki i bukiety.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Abp Szal: nowe życie jest możliwe

2018-08-14 20:56

pab / Kalwaria Pacławska (KAI)

Nowe życie jest możliwe – powiedział abp Adam Szal, który 14 sierpnia przewodniczył Mszy św. w czasie Wielkiego Odpustu Wniebowzięcia Matki Bożej w Kalwarii Pacławskiej koło Przemyśla. Na zakończenie liturgii metropolita przemyski udzielił specjalnego błogosławieństwa papieskiego.

Monika Jaracz | Archidiecezja Krakowska

– Nowe życie jest możliwe. Oby to pielgrzymowanie odnowiło w nas nowe życie. To takie piękne i w pewien sposób dla duszpasterzy wzruszające, kiedy widać was tutaj obecnych na Mszy świętej, kiedy przystępujecie do komunii świętej – powiedział abp Szal.

– To jest najpiękniejszy efekt naszego pielgrzymowania, naszego kultu, którym otaczamy Matkę Najświętszą. Ona najbardziej cieszy się, jeżeli widzi nas walczących z grzechem, ze słabościami, z namiętnościami, z nałogami i przystępującymi po spowiedzi świętej do komunii – kontynuował.

Metropolita przemyski zachęcał pątników, aby po powrocie do domów „wprowadzali nowość polegającą na życiu w łasce uświęcającej”. Zauważył, że szatan będzie się starał wyrwać ich z „kręgu oddziaływania Chrystusa”. – Aby stać się nowym człowiekiem, aby wejść na drogę nowego życia razem z Maryją, trzeba niszczyć jego głowę, czyli to, co jest w nas złego, to co nie da się pogodzić z życiem świętym – wskazywał.

Abp Szal przypomniał także postać św. Maksymiliana Kolbego, który poświęcił swoje życie za innego człowieka. Przywołał homilię św. Jana Pawła II, który podczas kanonizacji o. Maksymiliana mówił, że swoją postawą potwierdził on „prawo Stwórcy do życia niewinnego człowieka” oraz „dał świadectwo Chrystusowi i miłości”.

– Teraz pozostaje dla nas dzieło do zrealizowania: by dać świadectwo nowego życia, by bronić życia. By swoje życie duchowe, nadprzyrodzone rozwijać przez troskę o łaskę uświęcającą, by szanować życie swoje, swoich bliźnich, także tych nienarodzonych, by szanować życie ludzi doświadczonych cierpieniem – podkreślił.

Kaznodzieja zaznaczył, że Bóg, prezentując plan zbawienia, czeka na aprobatę ze strony człowieka. – To rzecz niezwykła jak bardzo Pan Bóg jest delikatny w podejściu do każdego nas. Czeka na akt naszej woli, abyśmy podjęli to, co On dla naszego dobrego zaplanował, żebyśmy podjęli to Boże orędzie, które On do nas kieruje – mówił.

Wielki Odpust Kalwaryjski Wniebowzięcia Matki Bożej rozpoczął się 11 sierpnia. Większość grup pielgrzymkowych przyszło do Sanktuarium Męki Pańskiej i Matki Bożej Kalwaryjskiej 12 sierpnia.

W kolejnych dniach pielgrzymi uczestniczyli w charakterystycznych dla tego miejsca nabożeństwach, czyli Dróżkach. 13 sierpnia z figurą Maryi rozważali pogrzeb Matki Bożej, a 14 sierpnia – Mękę Pana Jezusa. W czasie tych nabożeństw pątnicy przemierzają wyznaczone trasy między kapliczkami, rozmieszczonymi na okolicznych wzgórzach. Prowadzą one przez las, łąki oraz rzekę Wiar.

W tym roku odpustowi towarzyszą uroczystości jubileuszowe 350-lecia kultu w tym miejscu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem