Reklama

Bez Boga ani do proga!

2018-06-13 10:08

Ks. Ireneusz Skubiś
Edycja częstochowska 24/2018, str. II

Karolina Pękala

Przeżywamy 100-lecie naszej niepodległości. Chlubimy się już 227. rocznicą uchwalenia Konstytucji 3 maja. Historycy przypominają nam różne ważne wydarzenia i okoliczności, wskazują na ludzi wielkich i tych, którzy zapisali w historii niechlubną kartę. Musimy też pamiętać, że nasze polskie dzieje naznaczone są wieloma znakami ważnymi dla Europy i nieodłącznie związane są z Kościołem, z wiarą chrześcijańską, z Dekalogiem. I mimo że w ostatnich dziesiątkach lat byliśmy obywatelami socjalistycznego państwa, które odrzucało Boga, Kościół i życie religijne – wielu spośród nas pamięta jeszcze czasy, kiedy trzeba było się chować z wyznawaną wiarą – to jednak zawsze była nam ona drogowskazem, siłą w niedoli i inspiracją do dobrego. Dziś otworzyły się dla nas drzwi do Europy i nastał czas wolności, jednak – jak widzimy – jest to raczej czas samowoli, naznaczony bezbożnictwem, odejściem od moralności i prawdy.

W takiej Europie jest nasza Polska – kraj ludzi wierzących: gdy gdzie indziej sprzedaje się kościoły, u nas się je buduje; gdy gdzie indziej nie ma już powołań do kapłaństwa czy zakonu, u nas są młodzi ludzie, którzy idą za głosem Boga; poza tym nasze władze nie wstydzą się udziału we Mszy św. i publicznie wyznają swoją wiarę. Polska, tak bardzo doświadczona przez los w swojej historii, nie może bowiem nie dostrzegać, ile doznała Bożej łaski. Wiąże się to m.in. z wieloma opatrznościowymi mężami postawionymi na drodze naszego narodu, jak choćby sługa Boży kard. Stefan Wyszyński, czy wielu innych wspaniałych pasterzy oraz świeckich społeczników i świadków Chrystusa, którzy często szli na szafot w obronie prawdy, uczciwości i katolickiej Ojczyzny. Są oni dla nas znakiem wywoławczym, że i dzisiaj hasło: „Bóg – Honor – Ojczyzna” nie traci na swej aktualności.

Reklama

Dlatego musimy mieć świadomość, że bez Boga ani do proga! Jeżeli Polska ma być wielka, jeżeli ma dawać prawdziwe możliwości rozwojowe swoim obywatelom, to musi się trzymać Boga. Bo On daje moc i siłę, On pobudza do działania i daje nadzieję, która nie zawodzi. Mówił o tym często św. Jan Paweł II i wskazywał na Polskę narodom Europy. Dlatego tak ważne jest, by on jako Polak został ogłoszony patronem Europy. W naszym narodzie jest bowiem jeszcze jakaś iskra wiary, jest mocny Kościół, który daje wiernym wskazówki i jest słuchany.

Pamiętajmy, że życie bez Boga prowadzi donikąd, życie zaś z Bogiem daje sens i ład, a w konsekwencji niesie pokój. Chcielibyśmy zatem, żeby wiara w Chrystusa Zmartwychwstałego, która była wiarą naszych przodków, była także codziennością tych, którzy przewodzą naszemu narodowi, bo to prowadzi do lepszego czasu, czasu pokoju na miarę Chrystusową, który jest progiem naszego zbawienia.

Tagi:
Bóg

Wakacje z Bogiem? Nie może być inaczej

2018-07-10 14:48

Ewa Monastyrska
Edycja zamojsko-lubaczowska 28/2018, str. I

Graziako
Kościół Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Skierbieszowie

Stwierdzenie, że wakacje powinny być z Panem Bogiem wydaje się już osłuchane i oczywiste. Dzieci powinny uczęszczać na Eucharystię i spowiadać się w pierwsze piątki miesiąca. Powtarzane słowa są akceptowane przez najmłodszych, jednak bardzo często zapominane przez starszych. Brak uczestnictwa w Mszy św. nie jest, jak zauważają kapłani, wynikiem wyłącznie zaniedbania, ale brakiem zrozumienia, czym jest Najświętsza Ofiara.

Proboszcz parafii Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny w Krasnobrodzie ks. prał. Eugeniusz Derdziuk mówi: – Msza św., jak mówią dokumenty soborowe, to źródło i szczyt życia Kościoła. Pan sam mówi, że jest Chlebem Żywym, a kto będzie Go spożywał, będzie żył na wieki. Nie ma czegoś większego na ziemi. Tu cząstka ziemi staje się cząstką nieba. Chleb i wino stają się Ciałem i Krwią samego Jezusa Chrystusa. Eucharystia jest niezwykłą tajemnicą, która łączy nie tylko ziemię z niebem, ale i ludzi pomiędzy sobą – powiedział ks. prał. Eugeniusz Derdziuk.

Ks. prał. Eugeniusz Derdziuk dodał, że Eucharystia, ukazująca Ciało i Krew Chrystusa, jest tym, czego najbardziej boi się diabeł. Sam, w swojej posłudze egzorcysty wielokrotnie doświadczył, że zło nie może znieść sprawowania Najświętszej Ofiary.

– Już moja babcia opowiadała, że podczas pielgrzymowania na Jasną Górę był z nimi człowiek opętany przez złego ducha, który sam przyznawał, że podczas podniesienia Najświętszego Sakramentu zło będzie manifestowało swoją obecność i będzie nim rzucało. Uspokajał się dopiero wówczas, gdy ktoś położył na nim wodę święconą lub różaniec. Osobiście spotkałem osobę opętaną, która chciała przeżyć Eucharystię bez bluźnierstwa i profanacji. Efekt niestety był taki sam, jak u wspomnianego mężczyzny. Ta osoba była w grupie satanistycznej. Po wyrzeknięciu się Pana, ale najpierw i Maryi, jako rozeznanie czy przeszła już całą inicjację, musiała rozpoznać, które hostie są konsekrowane, czyli są Najświętszym Ciałem Chrystusa, a które zwykłym chlebem, opłatkiem. Ta osoba bez problemu potrafiła wskazać Ciało Pana. Drugą próbą było odnalezienie konsekrowanej hostii ukrytej w jednej z książek i schowanej między innymi książkami. Ta osoba nie miała wątpliwości wskazując odpowiednią książkę – opowiadał ks. prał. Eugeniusz Derdziuk.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Św. Maksymilian Kolbe - prorok nowoczesności

O. Ignacy Kosmana OFMConv
Niedziela Ogólnopolska 42/2007, str. 26

ARCHIWUM NIEPOKALANOWA

Szczególny świadek swoich czasów i szczególne świadectwo, jakie pozostawił, każą mi myśleć o nim jak o wyjątkowym Proroku XX wieku - Proroku Nowoczesności.
Od początku był niezwyczajny. Znana jest opowieść matki Maksymiliana o dwóch koronach - białej i czerwonej... Widzenie dziecka, w którym Niepokalana przepowiedziała mu przyszłość męczeńską... A potem, kiedy wybrał habit zakonny Braci Mniejszych Konwentualnych - nieustannie udowadniał, że całym sobą jest franciszkaninem, „szalonym” franciszkaninem, który pragnie przemawiać - do brata mikrofonu, samolotu, do siostry maszyny drukarskiej.
Wszystko, cokolwiek rodziło się w jego głowie - choć z początku prawie bez szans na powodzenie - w końcu stawało się faktem. Ten piękny Niepokalanów niech będzie tego przykładem... ale i Wydawnictwo „Rycerza Niepokalanej”.

Jeszcze przed wojną jego „Rycerz Niepokalanej” ukazywał się w setkach tysięcy egzemplarzy... (rekord nakładu - to prawie milion). Pismo „Rycerz Niepokalanej”, wydawane przez Niepokalanów w 1937 r., mógł otrzymać prawie co piąty umiejący czytać obywatel Polski w wieku powyżej 16 lat. Działalność apostolską św. Maksymilian oparł na schemacie kultury masowej, która dopiero rozwijała się w nowoczesnych społeczeństwach. Telewizja wkraczała zaledwie w fazę doświadczeń, a św. Maksymilian myślał już o tym, jak ją włączyć w działalność apostolską. Kiedy na skutek działań wojennych Niepokalanów nie mógł normalnie pracować, jego Założyciel, szukając nowych sposobów działalności, wpadł na pomysł, by zakonnicy, po czterech lub pięciu, zamieszkiwali w miastach i wioskach, i tam apostołowali, zarabiając na utrzymanie własne i innych. Można tylko żałować, że ten nowatorski projekt nie został urzeczywistniony; mielibyśmy bowiem zakonników robotników, zanim pojawili się księża robotnicy we Francji, lub nowoczesnych katechistów, jakimi są dzisiaj członkowie neokatechumenatu (o. Leon Dyczewski OFMConv, „Charyzmat i duchowość”). Nastawienie ku przyszłości było charakterystyczną cechą św. Maksymiliana. W obawie, aby zakonnicy nie ulegli lękowi przed tym, co nowe, zostawił im niejako w testamencie polecenie, by dla szerzenia czci Niepokalanej wykorzystywali wszystko, „co się jeszcze kiedykolwiek wymyśli w kierunku oświecenia umysłów i zapalenia serc”.
Brat Maksymilian był w tych swoich wizjach niezwykle nowoczesny. Jak nikt przed nim, rozumiał, że przyszłość to media..., że Kościół musi się zmierzyć z tą szansą, ale i niebezpieczeństwem... W liście do o. Floriana Koziury, ówczesnego gwardiana Niepokalanowa, tak oto w 1931 r., o. Maksymilian z Japonii pisał: „...zdaje mi się, że w każdym kraju powinien powstać Niepokalanów, w którym i przez który ma rządzić Niepokalana wszelkimi najnowszymi nawet środkami, bo przecież wynalazki naprzód powinny służyć Jej, a potem do handlu, przemysłu, sportu itd. (więc prasa, a teraz to i radio nadawcze, filmy i w ogóle co jeszcze się kiedykolwiek wymyśli w kierunku oświecenia umysłów i zapalenia serc). Taki Niepokalanów może i sam też nowsze sposoby skuteczniejsze wynajdywać i stosować”.

Wiemy dziś bardzo dobrze, jaka jest siła mediów i ich władza... Ale tam, gdzie jest władza, czai się zło...
Kto wie, czy w ogóle potrzebne byłyby dziś rozmowy o przemocy na ekranach TV, o szkodliwym działaniu gier komputerowych itd., gdyby potęgę postępu cywilizacyjnego oswoić i oddać w służbę myślenia według wartości, myślenia po Bożemu...
Gdzie nie ma Boga - tam są bożki...
O. Maksymilian rozumiał, że technika potrzebuje szczególnej ewangelizacji.
Dzisiaj wiemy, że komputer to też „brat najmniejszy” i trzeba go pokochać. Trzeba o niego dbać... bo inaczej wymknie się spod kontroli i może być już za późno... Pozostawienie cywilizacji na pastwę losu może się obrócić przeciw nam samym... i uczynić ją cywilizacją śmierci.
Nie trzeba było długo czekać i mamy skutki tej pozostawionej swojemu losowi karuzeli postępu... Trzynastoletni chłopcy zabijają - z nudów - bezdomnego w parku... Tak po prostu... Może nie przyszło im do głowy, że nie będzie można kliknąć myszą i wszystko zniknie... i zaczniemy grać jeszcze raz... od początku.
Człowiek został zabity... przez 13-letnie dzieci, podobno z dobrych rodzin...
A o. Maksymilian marzył o lotnisku w Niepokalanowie i o radiu... Mamy dziś i radio, i TV.
I nawet skromne lotnisko dla helikoptera... Mamy nawet Festiwal, Międzynarodowy Katolicki Festiwal Filmów i Multimediów... Wszystko to mamy i tym bardziej rozumiemy, jak bardzo nowoczesny, proroczy w swoim przewidywaniu przyszłości był ten chory i utrudzony Franciszkanin.
Św. Maksymilian był prorokiem o wielkiej przenikliwości widzenia spraw ludzkich... Jeszcze zanim zaczęła się wojna o dusze tych, którzy tak naiwnie idą na całość w „raj” internetowych możliwości - już wiedział i pracował na rzecz chrystianizacji świata techniki, na rzecz ewangelizacji środków przekazu.
Kościół przez całe wieki bronił się przed odkryciami nauki... Dzisiaj powiemy, że był wsteczny, że hamował postęp... być może, ale czy ten postęp nie przyniósł człowiekowi więcej rozpaczy niż nadziei...
Dzisiaj Kościół mówi: nic, co ludzkie, nie jest mi obce... ale najbardziej ludzkie jest to, co pochodzi od Chrystusa... Miłość... Bycie dla innych.

Dlatego cieszmy się postępem w medycynie... wielu z nas zapewne zakończyłoby ziemski żywot znacznie wcześniej, gdyby nie niebywałe wprost osiągnięcia nauk medycznych. Cieszmy się tym, że świat zmalał i stał się globalną wioską, bo staniemy się sobie bliżsi i bardziej zachwyci nas nasza inność, cieszmy się możliwościami internetu, bo ułatwią życie ludziom chorym i starym... Zakupy do domu i na zamówienie to dla niepełnosprawnych rzecz nie do pogardzenia... Cieszmy się radiem, bo wielu ludzi chorych i cierpiących może słuchać Mszy św., rekolekcji... Cieszmy się wreszcie TV - bo dzięki jej pośrednictwu udało się pomóc wielu ludziom okrutnie doświadczonym przez życie.
I w ogóle cieszmy się, bo radość to jedna z najważniejszych cnót chrześcijańskich.
A zabawa i rozrywka zbliżają ludzi. Po prostu - po franciszkańsku cieszmy się wszystkim, co na tym świecie dzięki nam może stać się bardziej „Boże”, służące człowiekowi i jego dobru.
Powołaniem naszym jest czynić kosmos wszędzie tam, gdzie napotykamy chaos. Czynić tak, abyśmy potem mogli powiedzieć: - To jest dobre...
„Właściwie na tym tak naprawdę polegała działalność wszystkich, których nazywamy świętymi, działalność wielkich tego świata... Oni zbliżają świat do BOGA.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Bp Guzdek: okażmy wdzięczność żołnierzom i obrońcom naszej wolności

2018-08-15 10:24

kos / Warszawa (KAI)

W stulecie niepodległości jesteśmy zobowiązani dokonać narodowego rachunku sumienia z zaniedbań i przewin wobec tych, którzy wywalczyli „Niepodległą” – mówił biskup polowy Józef Guzdek, który w uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny przewodniczył w katedrze polowej Mszy św. w intencji Ojczyzny. Ordynariusz wojskowy zaapelował o szacunek i wdzięczność wobec żołnierzy i obrońców naszej wolności. Dziś obchodzimy 98 rocznicę zwycięstwa nad Armią Czerwoną w 1920 r. nazywanego „Cudem nad Wisłą”, które stało się Świętem Wojska Polskiego. We Mszy św. uczestniczył prezydent Andrzej Duda z małżonką Agatą Kornhauser-Dudą.

Bożena Sztajner/Niedziela
Pielgrzymka Żołnierzy Wojska Polskiego dociera na Jasną Górę każdego roku 14 sierpnia

Eucharystia została odprawiona z ceremoniałem wojskowym. Rozpoczęła się od wprowadzenia sztandaru Wojska Polskiego i odegrania Mazura Dąbrowskiego. Liturgię słowa przygotowali żołnierze Wojska Polskiego oraz artyści Reprezentacyjnego Zespołu Artystycznego WP.

W homilii bp Guzdek powiedział, że Święto Wojska Polskiego w roku 100. rocznicy odzyskania niepodległości jest okazją do postawienia kilku ważnych pytań. – Czy jako społeczeństwo potrafimy dostrzegać i doceniać zasługi polskiego żołnierza? Czy umiemy okazywać wdzięczność tym, którzy przelewali krew i składali swoje życie na ołtarzu wolności? Czy potrafimy sprawiedliwie oceniać i doceniać wkład wielu wybitnych Polaków, którzy mimo zmieniających się okoliczności, przyczynili się do rozwoju naszego kraju? – pytał biskup.

Ordynariusz wojskowy podkreślił, że odpowiedź na wiele z tych pytań może być przyczyną gorzkiej refleksji, wstydu, a nawet zażenowania. Przypomniał, że „Cud nad Wisłą”, jedno z największych zwycięstw polskiego oręża „miało być wymazane z pamięci narodu”. Zaapelował o budową Muzeum Bitwy Warszawskiej, „które podobnie jak Muzeum Powstania Warszawskiego, będzie kolejnym pokoleniom przybliżać prawdę o tym heroicznym czynie i uczyć szacunku dla obrońców Ojczyzny”.

Bp Guzdek przypomniał także, że „wielu ojców polskiej wolności, wybitnych generałów i mężów stanu nie doczekało się uznania i szacunku, lecz zostało skazanych na więzienie, wygnanie i zapomnienie”. Przywołał postacie jednego ze strategów Bitwy Warszawskiej, pierwszego szefa Sztabu Generalnego gen. Tadeusza Rozwadowskiego, twórcę „Błękitnej Armii” gen. dyw. Józefa Hallera oraz Wojciecha Korfantego – wybitnego polityka, który przyczynił się do przyłączenia Górnego Śląska do Polski.

– Świadome dążenie do zapomnienia i pasmo pogardy wobec żołnierzy walczących o wolność Ojczyzny miały także miejsce po zakończeniu II wojny światowej. Wystarczy wspomnieć prześladowanie żołnierzy Armii Krajowej i Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, uczestników powstania warszawskiego i powojennej konspiracji antykomunistycznej. Więzienne podwórka i obrzeża cmentarzy wciąż odsłaniają tajemnice mrocznych czasów i podłości człowieka – powiedział.

Zdaniem biskupa polowego, w Święto Wojska Polskiego, w roku stulecia odzyskania niepodległości, „jesteśmy zobowiązani dokonać narodowego rachunku sumienia z zaniedbań i przewin wobec tych, którzy wywalczyli «Niepodległą»”. – Nadszedł czas, aby dostrzec i docenić, okazać wdzięczność i utrwalić pamięć o bohaterach narodowych – powiedział.

Bp Guzdek przypomniał, że uznania i wdzięczności wobec poległych i ostatnich żyjących żołnierzy Bitwy Warszawskiej uczył św. Jan Paweł II, który sam był synem oficera Wojska Polskiego. Przywołał Jego słowa z wizyty na cmentarzu w Radzyminie, gdzie papież spotkał się z ostatnimi świadkami wojny 1920 r.

Ordynariusz wojskowy przywołał także słowa Marszałka Józefa Piłsudskiego, który przekonywał, że „Naród, który nie szanuje swej przeszłości, nie zasługuje na szacunek teraźniejszości i nie ma prawa do przyszłości”. Jak dodał, „w pamięci kolejnych pokoleń należy zapisywać imiona i nazwiska tych, których czyny miały decydujący wpływ na losy narodu i państwa”.

Na koniec zaapelował o wdzięczność dla żołnierzy i obrońców wolności naszej Ojczyzny. – Dziś w tej wojskowej świątyni rozlega się apel, abyśmy byli wdzięczni. Najpierw Bogu, który pomimo naszych niewierności, nieustannie wspiera nas w walce o wolność wewnętrzną oraz wolność naszej Ojczyzny, której trzeba strzec przed wrogiem zewnętrznym. Tej wdzięczności godni są także żołnierze Wojska Polskiego, obrońcy niepodległości naszej Ojczyzny – podkreślił. Dodał, że „dzisiejsza uroczystość jest lekcją wdzięczności. Niech modlitwa i podjęta refleksja przyczynią się do tego, że będziemy umieli dostrzegać zasługi i okazywać wdzięczność wszystkim, którzy dobrze przysłużyli się Polsce”.

Eucharystię koncelebrowali ks. Zbigniew Kras, kapelan prezydenta RP oraz kapelani Ordynariatu Polowego.

W Mszy św. uczestniczył prezydent Andrzej Duda z małżonką Agatą Kornhauser-Dudą. Obecni byli także marszałkowie Sejmu i Senatu Marek Kuchciński i Stanisław Karczewski, minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak, generałowie WP, oficerowie, żołnierze, pracownicy wojska, weterani misji pokojowych i kombatanci oraz rodziny wojskowe. Do katedry polowej licznie przybyli wojskowi przedstawiciele ambasad akredytowanych w Polsce.

Przed zakończeniem Eucharystii odbył się obrzęd poświęcenia ziół przyniesionych przez wiernych do katedry.

Po Mszy św., w Pałacu Prezydenckim odbędzie się uroczystość wręczenie nominacji generalskich. W południe przed Grobem Nieznanego Żołnierza odbędzie się zmiana posterunku honorowego, a pod pomnikiem Marszałka Józefa Piłsudskiego złożone zostaną kwiaty.

O godz. 13.00 podczas centralnej Uroczystości Święta Wojska Polskiego na Wisłostradzie odbędzie się Wielka Defilada Niepodległości, w której weźmie udział łącznie ponad 100 samolotów i śmigłowców, około 1500 żołnierzy, 200 pojazdów wojskowych, 650 rekonstruktorów pieszych i ok. 250 rekonstruktorów konnych. Defilada ma pokazać panoramę historyczną umundurowania i uzbrojenia wojska na przestrzeni 1000 lat. Na błoniach Stadionu Narodowego odbędzie się żołnierski piknik.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem