Reklama

Był blisko Jana Pawła II

2018-06-13 09:54

Rozmawia Włodzimierz Rędzioch
Niedziela Ogólnopolska 24/2018, str. 10-11

Grzegorz Gałązka
Kard. Paul Josef Cordes

Wszyscy wiedzą, że jednym z najbliższych i najbardziej zaufanych współpracowników Jana Pawła II był Niemiec kard. Joseph Ratzinger, ale nie wszyscy zdają sobie sprawę, że Papieża Polaka w jego misji wspomagali również inni współpracownicy pochodzący z Niemiec. Wśród nich był Paul Josef Cordes, dziś 83-letni purpurat urodzony w Kirchhundem, w archidiecezji Paderborn, emerytowany przewodniczący Papieskiej Rady „Cor Unum”, z którym wspominałem pontyfikat Jana Pawła II

WŁODZIMIERZ RĘDZIOCH: – W roku 1978 – „roku trzech papieży” – Ksiądz Kardynał był biskupem pomocniczym archidiecezji Paderborn. Czy znał Eminencja kard. Karola Wojtyłę?

KARD. PAUL JOSEF CORDES: – Kardynała z Krakowa poznałem już przed konklawe. W jaki sposób? Otóż mój ordynariusz w Paderborn, wielki przyjaciel polskich katolików, posłał mnie na ważne wydarzenie do sąsiedniego kraju. W 1977 r. w Krakowie-Nowej Hucie kard. Wojtyła konsekrował bardzo zwalczany kościół. Abp Johannes Joachim Degenhardt wydelegował mnie w celu wyrażenia słów jego uznania i byłem gościem w domu arcybiskupa. W 1978 r. miała miejsce pierwsza oficjalna wizyta delegacji Konferencji Episkopatu Polski w Republice Federalnej Niemiec. W zaskakujących okolicznościach to mnie właśnie wybrano do towarzyszenia jej. Zatrzymywaliśmy się z wizytą w różnych biskupstwach. W czasie tej podróży w pierwszym samochodzie siedział kard. Wyszyński, wybitny prymas Polski, z biskupem miejscowym, a w drugim zajmował miejsce kard. Wojtyła, któremu ja towarzyszyłem. Już wtedy wywarł on na mnie duże wrażenie swym radosnym sposobem bycia i uprzejmością. Wizyta ta miała duże znaczenie kościelno-polityczne. Warszawski kardynał był w centrum uwagi we wszystkich mediach. Na mnie jednak duże wrażenie wywarł kardynał z Krakowa. Gdy po całym tym wydarzeniu jeden z członków kapituły Paderborn powiedział mi, że bardzo mu zaimponował prymas, powiedziałem: Wyszyński jest dobry, ale Wojtyła lepszy. To autentyczne.

– Jak Ksiądz Kardynał zareagował na wybór arcybiskupa krakowskiego na Stolicę Piotrową w drugim konklawe 1978 r.?

– W dzień jego wyboru udzielałem w swojej archidiecezji sakramentu bierzmowania i przy tej okazji rozmawiałem z pomocnikami przy bierzmowaniu. W pewnym momencie włączył się jeden z nich i zawołał: „Mamy nowego papieża – kardynał z Krakowa!”. Potem powiedziano mi, że wtedy zbladłem i  po prostu nie mogłem już usiedzieć. Opanowała mnie natrętna myśl: Już nigdy w swoim życiu osobiście nie spotkam się ponownie z tym, który został wybrany na papieża, i dlatego muszę być na jego ingresie w Rzymie. Nie będę tu wyliczał wszystkich trudności z realizacją tej mojej idei; mogę tylko powiedzieć, że z pomocą Bożą udało mi się tego dokonać. Nowego następcę św. Piotra mogłem w dniu jego ingresu nawet osobiście pozdrowić – przyjął mnie tego samego popołudnia, 16 października 1978 r., w Pałacu Apostolskim i powiedział mi po niemiecku: „No i co teraz powiesz?”.

– Czy Ksiądz Kardynał spodziewał się, że ów papież z Polski zmieni także jego życie?

– Ponieważ nie studiowałem w Rzymie, nie mówiłem po włosku, a poza tym jako biskup pomocniczy w Paderborn byłem w dobrej sytuacji, nie przychodziła mi do głowy myśl przeniesienia się do Rzymu. Jednocześnie jednak podczas mojej pracy w Sekretariacie Konferencji Episkopatu Niemiec doszedłem do wniosku, że dobrze by było, gdyby w rzymskiej „centrali” Kościoła lepiej znano niemiecką sytuację i teologię. Temu mojemu wrażeniu towarzyszyło też może uczucie pewnej dumy („Germania docens”). Po wielu latach doświadczeń wyniesionych z tego powszechnego Kościoła muszę dzisiaj szczerze przyznać, że niestety, absolutnie nie potwierdza tego przykładna moc wiary i pobożności.

– Tymczasem w 1980 r. Jan Paweł II wezwał Księdza Kardynała do Kurii Rzymskiej i mianował wiceprzewodniczącym Papieskiej Rady ds. Świeckich. W Konferencji Episkopatu Niemiec Ksiądz Kardynał współpracował wtedy z różnymi stowarzyszeniami i ruchami świeckimi. Czy Eminencja oczekiwał jednak, że Jan Paweł II będzie przykładał tak dużą wagę do roli świeckich w Kościele?

– Nie, tego nie oczekiwałem. Tylko ten, kto dobrze znał papieża Jana Pawła II, mógł się spodziewać tego jego zainteresowania. Ruchy duchowe, nowa ewangelizacja, Światowe Dni Młodzieży, synod biskupów obradujący nad powołaniem i misją świeckich w Kościele i w świecie 20 lat po Soborze Watykańskim II (1987 r.) – wszystko to przecież było z jego inspiracji. Później znalazłem tekst, który poświadcza, jak bardzo się przejął tą ideą Soboru Watykańskiego II i jak dobrze wyraża ona jego dalekowzroczność. Już w połowie XX wieku powstał w Polsce ruch młodzieżowy oaza – pan z pewnością zna jego historię lepiej ode mnie. Gdy przedstawiciele tego ruchu w 1976 r. spotkali się z Konferencją Episkopatu Polski, kard. Wojtyła wygłosił ważne przemówienie. Powiedział wtedy: „Tradycyjna parafia potrydencka ma jedno centrum, z jednym podmiotem odpowiedzialnym. Istnieje Kościół aktywny, Kościół żywy, Kościół pasterzy w szerokim kręgu biernych, słuchających wiernych. Przemiana tego modelu parafii na wspólne zaangażowanie wszystkich – to, oczywiście, zadanie naszych czasów. Wydaje się, że tego dokładnie pragnie ruch oazowy; jego celem jest parafia przyszłości... Pragnąłbym, żeby w waszej pracy były obecne parafia i ruch oraz żeby parafia stopniowo się przemieniała”.

– Jakie były najważniejsze inicjatywy Rady ds. Świeckich podjęte przez Eminencję?

– Takie impulsy, jak oaza i inne nowe ruchy duchowe były mi, z mojego niemieckiego doświadczenia, słabo znane. Przez liczne wizyty i częste uczestniczenie w ich programie jasno zdałem sobie sprawę z tego, jak trafnie oceniał je kard. Wojtyła i jak budzące nadzieję były jego impulsy dla misji Kościoła. Starałem się więc dopomagać im w poszukiwaniu ich miejsca w Kościele. Nawiązałem kontakt z takimi ruchami, jak: „Dzieło Maryi” (Focolare), „Komunia i Wyzwolenie”, „Bractwo św. Idziego”, „Ruch Cursillo”, „Ruch Szensztacki” (Schönstatt), „Quinta Dimensione” i z wieloma innymi. Spotkania z ich założycielami, z których wielu już dziś nie żyje (Franciszek Blachnicki, Chiara Lubich, Luigi Giussani, Carmen Hernández), bardzo mnie ubogaciły i głęboko pozostają w mojej pamięci. To było niewątpliwie w duchu Papieża, bo później pisemnie zlecił mi osobiste opiekowanie się dwoma z nich: Katolicką Odnową Charyzmatyczną i Drogą Neokatechumenalną. Szybko się zorientowałem, że nowe charyzmaty często nie były chętnie widziane przez przedstawicieli kościelnych struktur. Opory były widoczne od wspólnot parafialnych, przez Kościoły lokalne, aż po sam Watykan. Można było je przezwyciężyć tylko przez jasne wyprofilowanie teologiczne i włączenie nowych ruchów w kanoniczną strukturę Kościoła. Bardzo ważne dla ich zaakceptowania było również oświadczenie Jana Pawła II, w którym dowartościował ich życie i działanie; charyzmatyczny wymiar Kościoła często nazywał „współistotnym z wymiarem instytucjonalnym” (pierwszy raz w piśmie z 2 marca 1987 r. do międzynarodowego Colloquium w Rocca di Papa). Sceptyczna postawa wielu pasterzy Kościoła zmusiła jednak do zredagowania statutów, które umożliwiały uznanie tych ruchów przez Stolicę Apostolską. Dla wielu ruchów zostały one już wydane. Należało je jeszcze ułożyć dla „Bractwa św. Idziego”, dla różnych odgałęzień „Komunii i Wyzwolenia”, dla Odnowy Charyzmatycznej i Neokatechumenatu. Kosztowało to wiele spotkań, dyskusji, pytań kanonistów – i mojej cierpliwości.

– 2 grudnia 1995 r. Ksiądz Kardynał został mianowany przewodniczącym innej dykasterii Kurii – Papieskiej Rady „Cor Unum“, która była oznaką troski Kościoła o znajdujących się w potrzebie i miała na celu popieranie braterstwa ludzi oraz ukazywanie miłości Chrystusa (według konstytucji apostolskiej „Pastor bonus“). Czy mógłby Eminencja przypomnieć o wielkim zaangażowaniu charytatywnym Kościoła z impulsu Jana Pawła II?

– Kilka lat po mojej nominacji Ojciec Święty polecił mi przedstawić pracę Caritas w obecności przewodniczących wszystkich watykańskich dykasterii. Zebranie zostało wyznaczone na 25 listopada 1999 r. Nie przemilczałem tego, że zauważyłem wielkie zeświecczenie tej centralnej posługi Kościoła. Ucieszyła mnie pozytywna opinia tego ważnego gremium. Po zakończeniu zebrania Papież wziął mnie pod rękę i zapytał wprost, co konkretnie można by jeszcze zrobić; następnie polecił mi przedstawić na piśmie kroki możliwe do podjęcia. Dlatego 17 grudnia 1999 r. zasugerowałem w liście wydanie dokumentu Urzędu Nauczycielskiego, który mógłby naświetlić chrześcijańską wizję miłości chrześcijańskiej. Zaczęliśmy więc w naszej dykasterii zbierać przemyślenia do papieskiego dokumentu. Idea ta nie spotkała się jednak z przyjazną akceptacją Sekretariatu Stanu, także ze względu na słabe i ciągle pogarszające się zdrowie Papieża. W każdym razie nie było stamtąd żadnej reakcji, wydawało mi się więc, że temat został zdjęty z porządku dziennego. Później, w lutym 2003 r., okazało się, że niezupełnie o tym zapomniano. Włączył się sam Papież. Zaprosił mnie do swych apartamentów na obiad i zobowiązał mnie do sporządzenia pierwszej wersji oficjalnej instrukcji. Przy jej redagowaniu poprosiłem o pomoc kard. Josepha Ratzingera. Widocznie jednak nie potrafiliśmy przekonać Sekretariatu Stanu. Z dużym opóźnieniem nadeszła negatywna odpowiedź, którą od razu pokazałem kard. Ratzingerowi. Wtedy, w 2005 r., Ojciec Święty zmarł. Wkrótce po wyborze na papieża Benedykt XVI zapytał mnie, co się stało z tekstem poświęconym Caritas. Zdecydował się podjąć ten temat i przygotował materiał do wykorzystania. Praktyczne uwagi poprzedził jednak głębokim uzasadnieniem teologicznym. W pierwszej części encykliki „Deus caritas est” zajął się tylko problemem Boga i we własnym języku napisał o fascynacji, którą nasz Bóg wywołuje w historii zbawienia. Ojcu Świętemu zależało na budzeniu świadomości problemu „Boga zapomnianego”. W ten sposób doprowadził do końca zamiar Jana Pawła II.

Tagi:
wywiad

Święci otwierają nam niebo

2018-10-16 11:31

Kamil Krasowski
Edycja zielonogórsko-gorzowska 42/2018, str. IV

Karolina Krasowska
Ks. Krzysztof Hojzer zaprasza na Zielonogórski Wieczór Wszystkich Świętych

Kamil Krasowski: – Od kilku lat nasza Diecezjalna Grupa Modlitewna św. Ojca Pio organizuje 31 października tzw. Wieczór Wszystkich Świętych. W tym roku będzie on szczególny, gdyż jego ranga urosła do głównego tego rodzaju wydarzenia w mieście. Jak zatem zapowiada się tegoroczny Zielonogórski Wieczór Wszystkich Świętych? Jacy święci w znaku relikwii będą obecni?

Ks. Krzysztof Hojzer: – W tę szczególną noc, rozważając ewangelijne błogosławieństwa, które ukazują nam duchowy wizerunek Jezusa i wyrażają Jego misterium – tajemnicę śmierci i zmartwychwstania, pragniemy w obecności Wszystkich Świętych i za ich wstawiennictwem głębiej wniknąć w życie Boga. Człowiek zatopiony w Bogu bardzo konkretnie czerpie z tych niezwykłych głębin życia Bożego. Każdego roku widzimy, jak wielka to łaska. Święci tej nocy wypraszają nam głębsze rozumienie i doświadczenie miłości Boga. Mamy bardzo wiele świadectw pięknych nawróceń. Święci swymi modlitwami otwierają nam tej nocy niebo na oścież. Dlatego chcemy tej łaski dla całego miasta i nie tylko. W modlitwie zawierzenia i adoracji u stóp Jezusa tej nocy modlą się z nami i orędują m.in.: św. Jan od Krzyża, św. Teresa z Avila, św. Ignacy Loyola, św. Ojca Pio, św. Faustyna, św. Jan Paweł II, św. Franciszek i Hiacynta, św. Matka Teresa z Kalkuty, bł. ks. Jerzy Popiełuszko...

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Prezydent RP zakończył dwudniową wizytę w Stolicy Apostolskiej i Rzymie

2018-10-16 17:14

rl (KAI Rzym) / Rzym

Prezydent Andrzej Duda z małżonką Agatą zakończyli dwudniową wizytę w Stolicy Apostolskiej i Rzymie. Związana ona była z 40. rocznicą wyboru kard. Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową. Polska delegacja została przyjęta na audiencji przez papieża Franciszka i wzięła udział we Mszy św. przy grobie św. Jana Pawła II w Watykanie. Ponadto szef polskiego państwa odwiedził w Rzymie siedzibę Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa (FAO) oraz Światowego Programu Żywnościowego (WFP).

Jakub Szymczuk / KPRP

Para prezydencka przybyła do Rzymu już w niedzielny wieczór. Następnego dnia papież Franciszek udzielił audiencji Andrzejowi Dudzie z małżonką oraz polskiej delegacji. Rozmowa w cztery oczy trwała około 30 minut i jak relacjonował później prezydent RP dotyczyła Polski, Unii Europejskiej, rodziny i św. Jana Pawła II.

Andrzej Duda podkreślił, że w bardzo życzliwej atmosferze poruszono kwestie dotyczące sytuacji w Polsce. „Ojciec Święty z wielką aprobatą mówił o wsparciu jakie otrzymują rodziny w naszym kraju, które realizują obecne polskie władze, o programie 500+ i innych formach wsparcia, co jest w obecnych czasach niezwykle ważne. Ze swej strony podkreślałem, jak dzięki temu wiele zmieniło się w polskim społeczeństwie, w sytuacji dzieci, że panujące wśród nich ubóstwo zostało praktycznie zlikwidowane. Jest to pewnego rodzaju cud, który wynika z programu 500+" - mówił dziennikarzom prezydent Duda.

Z Ojcem Świętym Andrzej Duda rozmawiał także o przyszłości Europy. Franciszek pytał prezydenta jak ją postrzega, czy jest szansa, aby Unia Europejska wyszła z wszystkich kryzysów, w których jest pogrążona. „Odparłem, że tak, ale jest konieczna zmiana sposobu myślenia. Należy wrócić do wartości, z których Unia Europejska wyrosła. Trzeba wrócić do tego, co mówili ojcowie UE kiedy ją tworzyli i budowali jako wspólnotę” - podkreślił prezydent RP.

W rozmowie z papieżem prezydent przypomniał, że w przyszłym roku będzie obchodzona 100. rocznica nawiązania stosunków dyplomatycznych między odrodzoną Polską a Stolicą Apostolską w 1919 r. „Powiedziałem, że bylibyśmy bardzo zaszczyceni, gdyby Ojciec Święty zechciał nas odwiedzić. Ojciec Święty się uśmiechnął i podziękował za zaproszenie. Mam nadzieję, że do takiej wizyty mogłoby dojść i wielu Polaków byłoby szczęśliwych” - wyznał prezydent Duda.

Po rozmowie w cztery oczy Franciszek przyjął pozostałych członków polskiej delegacji na czele z małżonką prezydenta Agatą Kornhauser-Dudą. Para prezydencka przekazała papieżowi namalowaną specjalnie na tę okazję kopię obrazu Jezusa Miłosiernego, autorstwa Andrzeja Gosika, kosz tradycyjnych polskich produktów żywnościowych (z prośbą o przekazanie ich ubogim) oraz dwa albumy: „Apostołowie Bożego Miłosierdzia” i „Millenaria krakowskie”. Andrzej Duda przekazując obraz papieżowi Franciszkowi powiedział, że obraz Jezusa Miłosiernego to w pewnym sensie symbol Polski i wiary w naszym kraju.

Ze swej strony Franciszek przekazał kopię medalionu z wizerunkiem placu św. Piotra przed ukończeniem kolumnady Berniniego, cztery papieskie dokumenty, w tym adhortację apostolską „Evangelii gaudium”. W osobnej białej kopercie przekazał także podpisane tego dnia orędzie na Światowy Dzień Pokoju, obchodzony tradycyjnie 1 stycznia.

Po spotkaniu z papieżem Andrzej Duda rozmawiał z kard. Pietro Parolinem, sekretarzem stanu Stolicy Apostolskiej. Jak relacjonował prezydent, rozmawiano o relacjach polsko-ukraińskich, kwestii bezpieczeństwa tego kraju wobec wojny toczącej się na wschodzie Ukrainy, a także zagrożeniach jakie niesie budowa przez Rosję i Niemcy gazociągu Nord Stream 2, który jest zagrożeniem dla bezpieczeństwa energetycznego Ukrainy i innych krajów europejskich.

„Rozmawialiśmy o pokoju dla okręgów ługańskiego i donieckiego oraz okupacji Krymu. Powtórzyłem stanowisko Polski na ten temat jakie zajęliśmy w Radzie Bezpieczeństwa ONZ oraz potrzebie obecności sił pokojowych tej organizacji w regionach wschodnich Ukrainy” - powiedział prezydent Duda. W tym kontekście poruszono także temat relacji ukraińsko-rosyjskich.

Po południu Andrzej Duda udał się z prywatną wizytą do Sanktuarium Matki Bożej Łaskawej na Mentorelli. Jest to sanktuarium położone niedaleko Watykanu, które było jednym z ulubionych miejsc „wypadów” poza Watykan św. Jana Pawła II.

Z oficjalną wizytą papież-Polak jako Biskup Rzymu przyjechał do włoskiego sanktuarium już dwa tygodnie po wyborze na Stolicę Piotrową, 29 października 1978 r. Karol Wojtyła bywał jednak w tym miejscu już przed swoim wyborem, jeszcze jako biskup, a następnie kardynał. W sumie św. Jan Paweł II był w tym maryjnym sanktuarium aż ośmiokrotnie. Ostatni raz w roku 2000.

We wtorek przed południem polska delegacja na czele z Parą Prezydencka uczestniczyła we Mszy św. przy grobie św. Jana Pawła II w bazylice św. Piotra. Liturgii przewodniczył kard. Zenon Grocholewski, były prefekt watykańskiej Kongregacji Edukacji Katolickiej. Homilię wygłosił abp Jan Pawłowski, delegat ds. nuncjatur w Sekretariacie Stanu Stolicy Apostolskiej. Mszę św. koncelebrowali również m.in. abp Wiktor Skworc i bp Marian Florczyk oraz ok. 40 duchownych.

W liturgii uczestniczyli pielgrzymi z kraju, m.in. grupa Podhalan w strojach ludowych, kapłani z Polski pracujący w Wiecznym Mieście, siostry zakonne, jak również mieszkańcy Rzymu. W kaplicy św. Sebastiana, gdzie znajduje się grób św. Jana Pawła II zgromadziło się w sumie ok. 200 osób.

Kard. Zenon Grocholewski powiedział na początku liturgii, że św. Jan Paweł II spełniając swoją misję uniwersalną wobec całego Kościoła i świata, zrobił bardzo dużo dla naszego kraju, który znał, cenił, kochał, za który się modlił i który starał się ubogacać swoim słowem i działaniem. „My także przyszliśmy się modlić za nasz kraj, za Polskę, tym bardziej że przypada w tym roku 100. rocznica odzyskania niepodległości” - powiedział kardynał.

Hierarcha dodał, że obecność Prezydenta RP w Watykanie i przy grobie św. Jana Pawła II w 40. rocznicę wyboru Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową jest wymowna i budząca optymizm, w perspektywie dobra naszego kraju. „To czy będą zwyciężały dobro i prawda w jakimś stopniu zależy od każdego z nas” - powiedział hierarcha.

W homilii abp Jan Romeo Pawłowski nawiązał do dnia 16 października 1978 przypominając, że był to poniedziałek, zwykły, październikowy, pogodny wieczór. „I nagle ta zwykła, szara atmosfera wieczoru, została rozerwana wieścią, którą podały najpierw te nielegalne, a potem nawet legalne fale radiowe i jedyny program telewizyjny. Wieścią tak niemożliwą, że trzeba było dużo wiary, aby ją przyjąć” - wspominał hierarcha.

Jak dodał, tamten wieczór stal się jakiś radosny, szczęśliwy, nawet to, co szare nabrało barwy i ludzie się do siebie uśmiechali, podawali ręce, gratulowali. „I była długa noc, polska noc papieskiej radości”- przypomniał arcybiskup.

Zauważył, że długi pontyfikat Jana Pawła II wypełniony był modlitwą i przekładaniem na rozmaite języki, głoszeniem w różnych stronach świata, świadczeniem własnym życiem, aż do przelania krwi, Chrystusowego wezwania i zapewnienia: nie lękajcie się.

Zwracając się prezydenta RP abp Pawłowski powiedział, że dobrze, że prezydent przybył do grobu papieża Polaka „wobec tego, co dokonuje się w ojczyźnie, wobec skarbu wolności, jaki został nam dany, wobec rozwoju gospodarczego, jaki widać gołym okiem, ale także wobec tych wszystkich niemądrych podziałów, kłótni i nieporozumień, warto tutaj właśnie przyjść i przyklęknąć” - dodał. „W Pańskiej osobie, Panie Prezydencie, Polska przychodzi do Jana Pawła II” - dodał hierarcha.

Arcybiskup zaznaczył, że trzeba nie tylko wspominać, ale wziąć do ręki nauczanie papieża Jana Pawła II. „Ileż tam dobrych rad i wyjaśnień, ile przewidywania i zatroskania. Trzeba narodowego czytania i wprowadzania w życie nauczania Jana Pawła II, w życie Kościoła w Polsce i całego społeczeństwa - podkreślił delegat ds. przedstawicielstw papieskich w Sekretariacie Stanu Stolicy Apostolskiej.

Po Mszy św. Para Prezydencka złożyła wiązankę biało-czerwonych kwiatów przed grobem św. Jana Pawła II. Andrzej Duda i jego żona Agata przez dłuższy czas się modlili, a wierni zgromadzeni w kaplicy św. Sebastiana w bazylice watykańskiej odśpiewali „Barkę”, ulubioną pieśń św. Jana Pawła II.

Po południu Andrzej Duda udał się do siedziby Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa (FAO) oraz Światowego Programu Żywnościowego (WFP). Siedziby obu tych organizacji mieszczą się w Rzymie.

Wizyta ta miała związek z obchodzonym 16 października Światowym Dniem Żywności. Został on proklamowany przez FAO już 1979 roku. Obchody mają być okazją do pogłębiania świadomości opinii publicznej na temat globalnych problemów żywnościowych i wzmocnienie poczucia solidarności w walce z głodem, niedożywieniem i ubóstwem.

Szacuje się, że na świecie ponad 815 mln osób jest chronicznie niedożywionych (to ok. 11 proc. całej światowej populacji). Mieszkają oni głównie w Afryce Południowej, Ameryce Południowej i Azji. Każdego roku z głodu umiera od 13 do 18 mln ludzi.

Problem w skali globalnej jest nie tylko niedożywienie, ale również marnowanie żywności. W Polsce każdy obywatel rocznie wyrzuca ok. 52 kg żywności. Daje to nam piąte miejsce w Unii Europejskiej, za Wielką Brytanią, Niemcami, Francją i Holandią.

Aż 31 proc. Polaków przyznaje, że zdarza się, iż wyrzucają jedzenie. Najczęściej są to wędliny, pieczywo i warzywa. W Polsce marnuje się rocznie ok. 9 mln ton żywności, z tego w gospodarstwach domowych - dwa mln ton.

W czasie sesji plenarnej w siedzibie ONZ ds. Wyżywienia i Rolnictwa Andrzej Duda wygłosił przemówienie, w którym przypomniał, że jakkolwiek 16 października to Światowy Dzień Żywności, to jednak dla każdego Polaka to data bardzo szczególna jeszcze z jednego powodu. Dokładnie 40 lat temu Karol Wojtyła został wybrany papieżem, przyjmując imię Jan Paweł II.

Prezydent przypomniał, że papież-Polak miał bardzo bliskie relacje z FAO w ciągu swojego całego, długiego pontyfikatu. W swoim przesłaniu wygłoszonym z okazji 31. konferencji tej organizacji w roku 2001 stwierdził: „różnorakie niesprawiedliwości zamieniają ziemię w pustynię, a najgorszą z niesprawiedliwości jest głód dotykający miliony osób. Taka sytuacja negatywnie wpływa na problematykę pokoju między narodami” - przypomniał Andrzej Duda. Podkreślił, że nasz kraj przyjął założenie, że trwała walka społeczności międzynarodowej na rzecz wyeliminowania głodu stanowi jeden z warunków pokoju na świecie.

Znaczną część przemówienia Andrzej Duda poświęcił zaplanowanej na grudzień w Katowicach 24. konferencji dotyczącej zmian klimatu - COP24. Przypomniał, że Polska będzie po raz czwarty przewodniczyła negocjacjo klimatycznym. Dodał, że nasza prezydencja zbiega się z kluczowym etapem wdrażania „Porozumienia Paryskiego” (to pierwsza w historii międzynarodowa umowa, która zobowiązuje wszystkie państwa świata do działań na rzecz ochrony klimatu, podpisana w 2016 roku - przyp. KAI). „Naszą główną ambicją podczas konferencji COP24 będzie przyjęcie „Protokołu Katowickiego”, pakietu decyzji, zestawu wytycznych i zasad zapewniających pełną implementację „Porozumienia Paryskiego” - dodał prezydent.

Andrzej Duda zauważył, że jednym z wymogów „Porozumienia Paryskiego” jest znalezienie równowago pomiędzy emisjami dwutlenku węgla i jego pochłanianiem przez ekosystemy. „Musimy powstrzymać wzrost emisji dwutlenku węgla, ustabilizować jego poziom i w końcu stężenie tego gazu w atmosferze” - wezwał prezydent.

Mówiąc o konferencji COP24 w Katowicach prezydent RP podkreślił, że zawsze w centrum naszych rozważań powinniśmy stawiać ludzi. Jak powiedział, same Katowice są bardzo dobrym przykładem miasta oraz regionu, gdzie sprawiedliwa transformacja okazuje się sukcesem, gdzie wysiłki na rzecz zapewnienia bardziej zrównoważonej przyszłości odbywają się wraz ze stałym wzrostem gospodarczym i rosnącym bogactwem lokalnej populacji” - podkreślił Andrzej Duda.

Wyraził nadzieję, że wynikiem dyskusji w Katowicach będzie deklaracja solidarności, idei tak bliskiej wszystkim Polakom, która prowadzić będzie do bardziej sprawiedliwej transformacji poprzez wdrożenie odważnych polityk w obszarze klimatu, bioróżnorodności, a także walki z pustynnieniem, dzięki czemu damy przyszłym pokoleniom bezpieczniejszy i bardziej zrównoważony świat.

Organizacja Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa powstała w 1945 r. Zajmuje się walka z biedą i głodem oraz podnoszeniem dobrobytu poprzez redystrybucję żywności i rozwój obszarów wiejskich. Organizacja wspiera także kraje rozwijające się w podnoszeniu wydajności i modernizacji rolnictwa. Do FAO należą 194 państwa, w tym Unia Europejska oraz Wyspy Owcze i Tokelau jako członkowie stowarzyszeni. Za jeden z głównych celów FAO stawia sobie wyeliminowanie głodu na świecie do 2030 r. Dyrektorem generalnym jest José Graziano da Silva, z którym także spotkał się Andrzej Duda.

Z kolei podczas wizyty w Światowym Programie Żywnościowym (WFP) Prezydent RP założył kwiaty pod tablicą upamiętniającą poległych w akcjach humanitarnych oraz spotkał się z dyrektorem zarządzającym Światowego Programu Żywnościowego Davidem Beasleyem.

WFP to agencja ONZ, a także największa organizacja humanitarna świata, powołana do zwalczania globalnego głodu. Prowadzi operacje w niemal 80. krajach, m.in. w Afryce Subsaharyjskiej, na Bliskim Wschodzie, Ameryce Łacińskiej i Azji Południowo-Wschodniej. To przede wszystkim działania pomocowe, programy rozwojowe i wiejskie. W program zaangażowanych jest ponad 80 krajów. Tylko w ubiegłym roku dotacje na rzecz WFP przekroczyły 6,8 mld dol. Polska przekazała ponad 1 mln dol. Pomoc Światowego Programu Żywnościowego dociera do ponad 91 mln osób.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Franciszek: nie zabijać to pierwszy krok ku miłości

2018-10-17 10:49

st (KAI) / Watykan

O piątym przykazaniu Bożym - „nie zabijaj” jako powołaniu do miłości mówił Ojciec Święty podczas dzisiejszej audiencji ogólnej w Watykanie. Papież kontynuował cykl katechez o Dekalogu. Jego słów na placu św. Piotra wysłuchało dziś około 18 tys. wiernych.

Grzegorz Gałązka

W swojej katechezie Franciszek nawiązał do Jezusowego wykładu piątego przykazania w Mt 5,21-24, gdzie Pan wskazuje, że każdy, kto się gniewa na swego brata, podobnie jak zabójca podlega sądowi. Wskazał, że dlatego właśnie św. Jan napisał: „Każdy, kto nienawidzi swego brata, jest zabójcą” (1 J 3, 15). Papież zaznaczył, że Pan Jezus dodał, iż nawet ci, którzy znieważają i wyszydzają, mogą zabijać, nakazując, byśmy zanim złożymy dar Bogu pojednali się z bratem.

Ojciec Święty stwierdził, że „za każdym razem, gdy wyrażamy brak zainteresowania życiem innych, za każdym razem, gdy nie kochamy, w głębi pogardzamy życiem. Nie kochać to pierwszy krok do zabicia; a nie zabijać to pierwszy krok do miłości”. Przypomniał, że pierwszy zabójca Kain, pytany przez Boga o swego brata Abla, którego zamordował odpowiada „Nie wiem. Czyż jestem stróżem brata mego?” (Rdz 4, 9). Podkreślił, że słowa obojętności charakteryzują mowę zabójcy. Tymczasem my mamy być stróżami jedni drugich.

Franciszek przypomniał, że ludzkie życie potrzebuje miłości wyrażającej się w miłosierdziu i przebaczeniu. „Jeśli zabijanie oznacza zniszczenie, zgładzenie, eliminowanie kogoś, to «nie zabijaj» będzie oznaczało uzdrowienie, dowartościowanie, włączanie i przebaczanie” – powiedział papież.

Ojciec Święty zaznaczył, że od człowieka wymaga się nie tylko, by nie czynił zła, ale także aby czynił przygotowane dla siebie dobro. „«Nie zabijaj» jest wezwaniem do miłości i miłosierdzia, jest wezwaniem do życia zgodnie z Panem Jezusem, który oddał za nas życie i dla nas zmartwychwstał” – stwierdził Franciszek.

„W Nim, w Jego miłości silniejszej niż śmierć i mocą Ducha Świętego, którego daje nam Ojciec, możemy przyjąć słowo „Nie zabijaj” jako najważniejszy i zasadniczy apel: czyli nie zabijaj oznacza powołanie do miłości” – powiedział papież na zakończenie swojej katechezy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem