Reklama

Cuda dzieją się po cichu

Był blisko Jana Pawła II

2018-06-13 09:54

Rozmawia Włodzimierz Rędzioch
Niedziela Ogólnopolska 24/2018, str. 10-11

Grzegorz Gałązka
Kard. Paul Josef Cordes

Wszyscy wiedzą, że jednym z najbliższych i najbardziej zaufanych współpracowników Jana Pawła II był Niemiec kard. Joseph Ratzinger, ale nie wszyscy zdają sobie sprawę, że Papieża Polaka w jego misji wspomagali również inni współpracownicy pochodzący z Niemiec. Wśród nich był Paul Josef Cordes, dziś 83-letni purpurat urodzony w Kirchhundem, w archidiecezji Paderborn, emerytowany przewodniczący Papieskiej Rady „Cor Unum”, z którym wspominałem pontyfikat Jana Pawła II

WŁODZIMIERZ RĘDZIOCH: – W roku 1978 – „roku trzech papieży” – Ksiądz Kardynał był biskupem pomocniczym archidiecezji Paderborn. Czy znał Eminencja kard. Karola Wojtyłę?

KARD. PAUL JOSEF CORDES: – Kardynała z Krakowa poznałem już przed konklawe. W jaki sposób? Otóż mój ordynariusz w Paderborn, wielki przyjaciel polskich katolików, posłał mnie na ważne wydarzenie do sąsiedniego kraju. W 1977 r. w Krakowie-Nowej Hucie kard. Wojtyła konsekrował bardzo zwalczany kościół. Abp Johannes Joachim Degenhardt wydelegował mnie w celu wyrażenia słów jego uznania i byłem gościem w domu arcybiskupa. W 1978 r. miała miejsce pierwsza oficjalna wizyta delegacji Konferencji Episkopatu Polski w Republice Federalnej Niemiec. W zaskakujących okolicznościach to mnie właśnie wybrano do towarzyszenia jej. Zatrzymywaliśmy się z wizytą w różnych biskupstwach. W czasie tej podróży w pierwszym samochodzie siedział kard. Wyszyński, wybitny prymas Polski, z biskupem miejscowym, a w drugim zajmował miejsce kard. Wojtyła, któremu ja towarzyszyłem. Już wtedy wywarł on na mnie duże wrażenie swym radosnym sposobem bycia i uprzejmością. Wizyta ta miała duże znaczenie kościelno-polityczne. Warszawski kardynał był w centrum uwagi we wszystkich mediach. Na mnie jednak duże wrażenie wywarł kardynał z Krakowa. Gdy po całym tym wydarzeniu jeden z członków kapituły Paderborn powiedział mi, że bardzo mu zaimponował prymas, powiedziałem: Wyszyński jest dobry, ale Wojtyła lepszy. To autentyczne.

– Jak Ksiądz Kardynał zareagował na wybór arcybiskupa krakowskiego na Stolicę Piotrową w drugim konklawe 1978 r.?

– W dzień jego wyboru udzielałem w swojej archidiecezji sakramentu bierzmowania i przy tej okazji rozmawiałem z pomocnikami przy bierzmowaniu. W pewnym momencie włączył się jeden z nich i zawołał: „Mamy nowego papieża – kardynał z Krakowa!”. Potem powiedziano mi, że wtedy zbladłem i  po prostu nie mogłem już usiedzieć. Opanowała mnie natrętna myśl: Już nigdy w swoim życiu osobiście nie spotkam się ponownie z tym, który został wybrany na papieża, i dlatego muszę być na jego ingresie w Rzymie. Nie będę tu wyliczał wszystkich trudności z realizacją tej mojej idei; mogę tylko powiedzieć, że z pomocą Bożą udało mi się tego dokonać. Nowego następcę św. Piotra mogłem w dniu jego ingresu nawet osobiście pozdrowić – przyjął mnie tego samego popołudnia, 16 października 1978 r., w Pałacu Apostolskim i powiedział mi po niemiecku: „No i co teraz powiesz?”.

– Czy Ksiądz Kardynał spodziewał się, że ów papież z Polski zmieni także jego życie?

– Ponieważ nie studiowałem w Rzymie, nie mówiłem po włosku, a poza tym jako biskup pomocniczy w Paderborn byłem w dobrej sytuacji, nie przychodziła mi do głowy myśl przeniesienia się do Rzymu. Jednocześnie jednak podczas mojej pracy w Sekretariacie Konferencji Episkopatu Niemiec doszedłem do wniosku, że dobrze by było, gdyby w rzymskiej „centrali” Kościoła lepiej znano niemiecką sytuację i teologię. Temu mojemu wrażeniu towarzyszyło też może uczucie pewnej dumy („Germania docens”). Po wielu latach doświadczeń wyniesionych z tego powszechnego Kościoła muszę dzisiaj szczerze przyznać, że niestety, absolutnie nie potwierdza tego przykładna moc wiary i pobożności.

– Tymczasem w 1980 r. Jan Paweł II wezwał Księdza Kardynała do Kurii Rzymskiej i mianował wiceprzewodniczącym Papieskiej Rady ds. Świeckich. W Konferencji Episkopatu Niemiec Ksiądz Kardynał współpracował wtedy z różnymi stowarzyszeniami i ruchami świeckimi. Czy Eminencja oczekiwał jednak, że Jan Paweł II będzie przykładał tak dużą wagę do roli świeckich w Kościele?

– Nie, tego nie oczekiwałem. Tylko ten, kto dobrze znał papieża Jana Pawła II, mógł się spodziewać tego jego zainteresowania. Ruchy duchowe, nowa ewangelizacja, Światowe Dni Młodzieży, synod biskupów obradujący nad powołaniem i misją świeckich w Kościele i w świecie 20 lat po Soborze Watykańskim II (1987 r.) – wszystko to przecież było z jego inspiracji. Później znalazłem tekst, który poświadcza, jak bardzo się przejął tą ideą Soboru Watykańskiego II i jak dobrze wyraża ona jego dalekowzroczność. Już w połowie XX wieku powstał w Polsce ruch młodzieżowy oaza – pan z pewnością zna jego historię lepiej ode mnie. Gdy przedstawiciele tego ruchu w 1976 r. spotkali się z Konferencją Episkopatu Polski, kard. Wojtyła wygłosił ważne przemówienie. Powiedział wtedy: „Tradycyjna parafia potrydencka ma jedno centrum, z jednym podmiotem odpowiedzialnym. Istnieje Kościół aktywny, Kościół żywy, Kościół pasterzy w szerokim kręgu biernych, słuchających wiernych. Przemiana tego modelu parafii na wspólne zaangażowanie wszystkich – to, oczywiście, zadanie naszych czasów. Wydaje się, że tego dokładnie pragnie ruch oazowy; jego celem jest parafia przyszłości... Pragnąłbym, żeby w waszej pracy były obecne parafia i ruch oraz żeby parafia stopniowo się przemieniała”.

– Jakie były najważniejsze inicjatywy Rady ds. Świeckich podjęte przez Eminencję?

– Takie impulsy, jak oaza i inne nowe ruchy duchowe były mi, z mojego niemieckiego doświadczenia, słabo znane. Przez liczne wizyty i częste uczestniczenie w ich programie jasno zdałem sobie sprawę z tego, jak trafnie oceniał je kard. Wojtyła i jak budzące nadzieję były jego impulsy dla misji Kościoła. Starałem się więc dopomagać im w poszukiwaniu ich miejsca w Kościele. Nawiązałem kontakt z takimi ruchami, jak: „Dzieło Maryi” (Focolare), „Komunia i Wyzwolenie”, „Bractwo św. Idziego”, „Ruch Cursillo”, „Ruch Szensztacki” (Schönstatt), „Quinta Dimensione” i z wieloma innymi. Spotkania z ich założycielami, z których wielu już dziś nie żyje (Franciszek Blachnicki, Chiara Lubich, Luigi Giussani, Carmen Hernández), bardzo mnie ubogaciły i głęboko pozostają w mojej pamięci. To było niewątpliwie w duchu Papieża, bo później pisemnie zlecił mi osobiste opiekowanie się dwoma z nich: Katolicką Odnową Charyzmatyczną i Drogą Neokatechumenalną. Szybko się zorientowałem, że nowe charyzmaty często nie były chętnie widziane przez przedstawicieli kościelnych struktur. Opory były widoczne od wspólnot parafialnych, przez Kościoły lokalne, aż po sam Watykan. Można było je przezwyciężyć tylko przez jasne wyprofilowanie teologiczne i włączenie nowych ruchów w kanoniczną strukturę Kościoła. Bardzo ważne dla ich zaakceptowania było również oświadczenie Jana Pawła II, w którym dowartościował ich życie i działanie; charyzmatyczny wymiar Kościoła często nazywał „współistotnym z wymiarem instytucjonalnym” (pierwszy raz w piśmie z 2 marca 1987 r. do międzynarodowego Colloquium w Rocca di Papa). Sceptyczna postawa wielu pasterzy Kościoła zmusiła jednak do zredagowania statutów, które umożliwiały uznanie tych ruchów przez Stolicę Apostolską. Dla wielu ruchów zostały one już wydane. Należało je jeszcze ułożyć dla „Bractwa św. Idziego”, dla różnych odgałęzień „Komunii i Wyzwolenia”, dla Odnowy Charyzmatycznej i Neokatechumenatu. Kosztowało to wiele spotkań, dyskusji, pytań kanonistów – i mojej cierpliwości.

– 2 grudnia 1995 r. Ksiądz Kardynał został mianowany przewodniczącym innej dykasterii Kurii – Papieskiej Rady „Cor Unum“, która była oznaką troski Kościoła o znajdujących się w potrzebie i miała na celu popieranie braterstwa ludzi oraz ukazywanie miłości Chrystusa (według konstytucji apostolskiej „Pastor bonus“). Czy mógłby Eminencja przypomnieć o wielkim zaangażowaniu charytatywnym Kościoła z impulsu Jana Pawła II?

– Kilka lat po mojej nominacji Ojciec Święty polecił mi przedstawić pracę Caritas w obecności przewodniczących wszystkich watykańskich dykasterii. Zebranie zostało wyznaczone na 25 listopada 1999 r. Nie przemilczałem tego, że zauważyłem wielkie zeświecczenie tej centralnej posługi Kościoła. Ucieszyła mnie pozytywna opinia tego ważnego gremium. Po zakończeniu zebrania Papież wziął mnie pod rękę i zapytał wprost, co konkretnie można by jeszcze zrobić; następnie polecił mi przedstawić na piśmie kroki możliwe do podjęcia. Dlatego 17 grudnia 1999 r. zasugerowałem w liście wydanie dokumentu Urzędu Nauczycielskiego, który mógłby naświetlić chrześcijańską wizję miłości chrześcijańskiej. Zaczęliśmy więc w naszej dykasterii zbierać przemyślenia do papieskiego dokumentu. Idea ta nie spotkała się jednak z przyjazną akceptacją Sekretariatu Stanu, także ze względu na słabe i ciągle pogarszające się zdrowie Papieża. W każdym razie nie było stamtąd żadnej reakcji, wydawało mi się więc, że temat został zdjęty z porządku dziennego. Później, w lutym 2003 r., okazało się, że niezupełnie o tym zapomniano. Włączył się sam Papież. Zaprosił mnie do swych apartamentów na obiad i zobowiązał mnie do sporządzenia pierwszej wersji oficjalnej instrukcji. Przy jej redagowaniu poprosiłem o pomoc kard. Josepha Ratzingera. Widocznie jednak nie potrafiliśmy przekonać Sekretariatu Stanu. Z dużym opóźnieniem nadeszła negatywna odpowiedź, którą od razu pokazałem kard. Ratzingerowi. Wtedy, w 2005 r., Ojciec Święty zmarł. Wkrótce po wyborze na papieża Benedykt XVI zapytał mnie, co się stało z tekstem poświęconym Caritas. Zdecydował się podjąć ten temat i przygotował materiał do wykorzystania. Praktyczne uwagi poprzedził jednak głębokim uzasadnieniem teologicznym. W pierwszej części encykliki „Deus caritas est” zajął się tylko problemem Boga i we własnym języku napisał o fascynacji, którą nasz Bóg wywołuje w historii zbawienia. Ojcu Świętemu zależało na budzeniu świadomości problemu „Boga zapomnianego”. W ten sposób doprowadził do końca zamiar Jana Pawła II.

Tagi:
wywiad

Święci otwierają nam niebo

2018-10-16 11:31

Kamil Krasowski
Edycja zielonogórsko-gorzowska 42/2018, str. IV

Karolina Krasowska
Ks. Krzysztof Hojzer zaprasza na Zielonogórski Wieczór Wszystkich Świętych

Kamil Krasowski: – Od kilku lat nasza Diecezjalna Grupa Modlitewna św. Ojca Pio organizuje 31 października tzw. Wieczór Wszystkich Świętych. W tym roku będzie on szczególny, gdyż jego ranga urosła do głównego tego rodzaju wydarzenia w mieście. Jak zatem zapowiada się tegoroczny Zielonogórski Wieczór Wszystkich Świętych? Jacy święci w znaku relikwii będą obecni?

Ks. Krzysztof Hojzer: – W tę szczególną noc, rozważając ewangelijne błogosławieństwa, które ukazują nam duchowy wizerunek Jezusa i wyrażają Jego misterium – tajemnicę śmierci i zmartwychwstania, pragniemy w obecności Wszystkich Świętych i za ich wstawiennictwem głębiej wniknąć w życie Boga. Człowiek zatopiony w Bogu bardzo konkretnie czerpie z tych niezwykłych głębin życia Bożego. Każdego roku widzimy, jak wielka to łaska. Święci tej nocy wypraszają nam głębsze rozumienie i doświadczenie miłości Boga. Mamy bardzo wiele świadectw pięknych nawróceń. Święci swymi modlitwami otwierają nam tej nocy niebo na oścież. Dlatego chcemy tej łaski dla całego miasta i nie tylko. W modlitwie zawierzenia i adoracji u stóp Jezusa tej nocy modlą się z nami i orędują m.in.: św. Jan od Krzyża, św. Teresa z Avila, św. Ignacy Loyola, św. Ojca Pio, św. Faustyna, św. Jan Paweł II, św. Franciszek i Hiacynta, św. Matka Teresa z Kalkuty, bł. ks. Jerzy Popiełuszko...

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Płyta - Wojna totalna 300x400

Papieża związki z Trzebnicą

2018-10-16 19:27

Agnieszka Bugała - ks. Antoni Kiełbasa

Archiwum Salwatorianów w Trzebnicy
Kard. Karol Wojtyła w Trzebnicy

Trzebnica, leżąca na szlaku północ - południe zaprasza wszystkich podróżujących w „gościnny dom” Pani Ziemi Śląskiej - św. Jadwigi. Ile razy prywatnie wchodził do tego domu Karol Wojtyła? Nie sposób to dzisiaj stwierdzić. Jedno jest pewne, że więź łącząca Jana Pawła II z św. Jadwigą nie narodziła się w pamiętnej chwili wyboru na papieża. Istniała już od dawna, a w dniu 16 października 1978 r. została utrwalona wieczną pieczęcią Bożej Opatrzności.

Poznanie św. Jadwigi Śląskiej

Po raz pierwszy odnotowany został pobyt abp. Karola Wojtyły w Trzebnicy w sierpniu 1965 r. Uczestniczył w posiedzeniu Komisji Duszpasterskiej Episkopatu Polski w dniach 29-31 sierpnia 1965 r. Obrady odbywały się w trzebnickim klasztorze sióstr boromeuszek, w dawnym opactwie cysterek, założonym na początku XIII wieku przez Henryka Brodatego i św. Jadwigę. Prace Komisji miały charakter szczególnie uroczysty, gdyż były związane z obchodami 20-lecia polskiej organizacji życia kościelnego na Ziemiach Zachodnich i Północnych.

W pierwszym dniu obrad, wieczorem, odbyło się w bazylice św. Jadwigi spotkanie uczestników konferencji z mieszkańcami miasta i z przedstawicielami dekanatu trzebnickiego. Uroczystą Mszę św. odprawiał wówczas metropolita krakowski abp Karol Wojtyła, który przemówił do zebranych, podkreślając swoje zadowolenie, że mógł celebrować Mszę św. w bazylice trzebnickiej, gdzie znajduje się grób św. Jadwigi Śląskiej, imienniczki i patronki Jadwigi Krakowskiej.

Kilkudniowy pobyt abp. Karola Wojtyły w Trzebnicy był okazją do bliższego poznania św. Jadwigi. Dał temu wyraz, dokonując w dniu 30 sierpnia 1965 r. wpisu w księdze gości. Abp Wojtyła napisał: „Uczestnicząc w posiedzeniu Komisji Duszpasterskiej w Trzebnicy oraz w uroczystościach wrocławskich, miałem sposobność zbliżyć się do sanktuarium św. Jadwigi, księżnej śląsko-krakowskiej. Imię to stale zwracało moją myśl w stronę służebnicy Bożej Królowej Jadwigi, która spoczywa na Wawelu i tam czeka na beatyfikację, a wraz z nią czeka cała Polska. Oby Jej wielka Patronka św. Jadwiga z Trzebnicy wyjednała dla nas tę łaskę, o którą tak bardzo prosimy Boga, a tu na ziemi zabiegamy u Stolicy Apostolskiej”.

Nie zabrakło też metropolity krakowskiego przy grobie Jadwigi w Trzebnicy w dniu 16 października 1966 r., podczas milenijnych uroczystości archidiecezji wrocławskiej. Wygłosił on wtedy przemówienie na temat związków pomiędzy Krakowem a Wrocławiem. Mówił o dwóch Jadwigach, które wpisały się w historię naszej Ojczyzny: o św. Jadwidze Śląskiej i Królowej Jadwidze (obecnie również świętej).

W rok później, 15 października 1967 r., jako nowo kreowany kardynał Karol Wojtyła stał na czele Episkopatu zgromadzonego wokół grobu św. Jadwigi z okazji 700-lecia jej kanonizacji. W przemówieniu na zakończenie uroczystości nazwał świadectwo życia Patronki Śląska przykładem wielkiego i świętego humanizmu, który należy wprowadzać w nasze życie.


Święta Jadwiga Śląska patronką Jadwigi Królowej


W dniu 16 października 1974 r. kard. K. Wojtyła przemawiał w rozgłośni Radia Watykańskiego. Powiedział wtedy między innymi: „Tak się opatrznościowo składa, że w tym roku, w którym obchodziliśmy 600. rocznicę urodzin królowej Jadwigi, Wrocław obchodzi 800. rocznicę urodzin św. Jadwigi, księżnej śląskiej, której grób znajduje się w Trzebnicy. [...] Ona to była matką Henryka Pobożnego, którego umocniła do walki z Tatarami. W tej walce Henryk poległ pod Legnicą, ale zagony tatarskie cofnęły się na wschód i Polska oraz Europa zostały ocalone. [...] Jadwiga Andegaweńska otrzymała imię niedawno kanonizowanej Jadwigi Śląskiej. Może w tym imieniu było już w jakiś sposób wypisane Jej powołanie, Jej posłannictwo. W każdym razie faktem znamiennym jest, że na dzień swojej koronacji [...] wybrała Jadwiga 16 października 1384 r. A całe dzieło Jej życia polega na zapoczątkowaniu, przez małżeństwo z Jagiełłą, unii z Litwą, która poszerzyła granice wspólnego państwa na wschód, a także granice Kościoła i chrześcijaństwa”.

Święta Jadwiga Śląska patronką dnia wyboru Papieża Polaka

Wydarzenie z 16 października 1978 r. zapisało się głęboko w sercach Polaków. Papież nawiązał do tego dnia w czasie pierwszej wizyty apostolskiej w ojczystym kraju. Na Jasnej Górze w dniu 5 czerwca 1979 r. powiedział do pielgrzymów z metropolii wrocławskiej między innymi: „A teraz pozwólcie, że z Jasnej Góry przekażę szczególne wotum do sanktuarium św. Jadwigi w Trzebnicy, koło Wrocławia. Tym wotum jest świeca paschalna, którą przywiozłem z Rzymu i kielich dla sanktuarium trzebnickiego. Mam, jak wiecie dobrze, szczególne powody do przekazania tego wotum [...]. Opatrzność Boża w swoich niewypowiedzianych zrządzeniach wybrała 16 października 1978 r. jako dzień przełomowy w moim życiu. W dniu 16 października Kościół w Polsce czci św. Jadwigę Śląską. I dlatego też poczytuję za mój szczególny obowiązek złożyć dzisiaj na ręce Kościoła w Polsce, na ręce Metropolity Wrocławskiego to wotum dla tej Świętej, która jest patronką sąsiadujących narodów, jest również patronką dnia wyboru pierwszego Polaka na Stolicę Piotrową [...].

Papież nawiązał do tego wydarzenia w liście do abp. Henryka Gulbinowicza z 16 października 1979 r. Napisał: „A wydarzyło się to, powiem otwarcie, co czuję, nie przez jakiś ślepy traf właśnie w tym dniu, w którym Umiłowani Rodacy moi, zwłaszcza ci z Dolnego Śląska i z Opolszczyzny oraz inni przebywający w Trzebnicy na uroczystościach ku czci św. Jadwigi, modlili się o szczęśliwy wybór Papieża”. Co więcej, dodał Ojciec Święty: „Jestem głęboko przekonany, że w tamtym pamiętnym dniu św. Jadwiga stała się również Patronką wyboru pierwszego w dziejach Polaka na stolicę św. Piotra”.

Odtąd bazylika w Trzebnicy stała się miejscem, gdzie przed grobem św. Jadwigi wielu ludzi modliło się w intencji Papieża, a uroczystości w październiku miały silny akcent papieski.

Dwie Święte Jadwigi w przesłaniu Jana Pawła II

Papież w swoich przemówieniach w dniu 16 października w okresie swojego pontyfikatu, a zwłaszcza w homiliach wygłoszonych na Jasnej Górze (5 VI 1979) i we Wrocławiu (21 VI 1983), ukazywał św. Jadwigę Śląską jako wzór małżonki, matki i wdowy, a także jako patronkę pojednania narodów. We Wrocławiu mówił: „stoi ona (Jadwiga) jakby postać graniczna, która łączy ze sobą dwa narody: naród niemiecki i naród polski. Łączy na przestrzeni wielu wieków historii, która była trudna i bolesna”.

O bliskich związkach Śląska z Małopolską świadczy fakt, że król z dynastii Piastów, Kazimierz Wielki, dla uczczenia swojej krewnej ufundował w 1360 r. na Stradomiu, a więc między Krakowem a Kazimierzem, w celu ożywienia stradomskiej dzielnicy, kościół pod wezwaniem św. Jadwigi Śląskiej. Obok niego mieścił się szpital dla ubogich, których szczególną orędowniczką była Królowa Jadwiga, żona Władysława Jagiełły.

Po zwycięstwie grunwaldzkim (1410 r.) świątynia ta stała się aż do czasu rozbiorów celem dziękczynnych procesji, organizowanych 15 lipca ze wszystkich kościołów krakowskich, aby w miejscu kultu św. Jadwigi Śląskiej podziękować „Świętej Pani Jadwidze”, imienniczce św. Jadwigi z Trzebnicy za wyproszone przez nią u Boga zwycięstwo. Kościół ten, stojąc w pobliżu Wawelu, gdzie znajduje się grób Królowej Jadwigi, spełniał ważną rolę w rozszerzaniu i stałym podtrzymywaniu kultu świątobliwej Jadwigi Królowej. Do tej czci (fama sanctitatis) nawiązał kard. Karola Wojtyła jako metropolita krakowski. Proces dotyczył dawności kultu. Pozytywną decyzję Stolicy Apostolskiej papież Jan Paweł II ogłosił w katedrze wawelskiej 8 czerwca 1979 r. Osiemnaście lat później 8 czerwca 1997 r. Jan Paweł II dokonał w Krakowie kanonizacji bł. Jadwigi Królowej.

Pogłębianie więzi między Krakowem a Wrocławiem

Temu celowi ma służyć zaproszenie abp. Mariana Gołębiewskiego, skierowane do kard. Stanisława Dziwisza, metropolity krakowskiego, by przewodniczył tegorocznym uroczystościom ku czci św. Jadwigi w Trzebnicy, w niedzielę 18 października 2009 r. Długoletni bliski współpracownik sługi Bożego papieża Jana Pawła II, autentyczny świadek życia, modlitwy i pracy, oraz cierpień i zmagań, a także obecny stróż grobu św. Jadwigi Królowej, będzie celebrował liturgię i wygłosi kazanie u grobu św. Jadwigi Śląskiej, by jeszcze bardziej umocnić więź między Małopolską a Śląskiem, Wrocławiem a Krakowem. Obydwa Kościoły wyrosły z jednego pnia - Rzymu - u początków naszej polskiej państwowości. W naszych czasach współczesnych osobą, która połączyła Wrocław z Krakowem i te dwie archidiecezje z Rzymem, był sługa Boży Jan Paweł II. Słusznie więc podczas pobytu kard. Karola Wojtyły na Dolnym Śląsku ówczesny metropolita wrocławski kard. Henryk Gulbinowicz nazwał go „Wielkim przyjacielem Wrocławia”. Temat ten podjął i opracował ks. prof. Piotr Nitecki, w rok po śmierci Jana Pawła II, i wydał pt. „Wielki Przyjaciel Wrocławia”. Książka stanowi kalendarium osobistych kontaktów papieża Jana Pawła II, na przestrzeni jego życia, z Ziemią Dolnośląską.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Chaput: Kościół osłodzony sentymentalizmem i nostalgią nie przyciągnie młodych

2018-10-17 13:13

tłum. st (KAI) / Watykan

Na konieczność wyzwolenia się z odurzenia kultury współczesnej a także skłonności do prezentowania chrześcijaństwa „osłodzonego sentymentalizmem i nostalgią” wskazał w wywiadzie dla angielskiego portalu katolickiego „The Tablet” arcybiskup Filadelfii Charles Joseph Chaput OFM Cap. Bierze on udział w obradującym w Rzymie Synodzie Biskupów o młodzieży i rozeznawaniu powołania.

Włodzimierz Rędzioch
Abp Charles Chaput - Metropolita Filadelfii

The Tablet: W jednym ze swoich wystąpień synodalnych Ksiądz Arcybiskup powiedział, że Kościół nie poradził sobie z przekazaniem młodszemu pokoleniu pełni wiary. Jakie byłyby propozycje Waszej Ekscelencji dla Kościoła, by zaradził tej sytuacji? Solidniejsza katecheza, inne podejście do nauczania chrześcijaństwa w szkołach katolickich?

- Ludzie nie mogą dać tego, czego nie mają. Główny problem Kościoła w naszych czasach - przynajmniej w tak zwanych krajach „rozwiniętych” - nie może zostać rozwiązany przez lepsze narzędzia czy techniki. Mogą one pomóc, ale naszym głównym problemem jest brak prawdziwej wiary, nawet wśród wielu naszych przywódców i nauczycieli. Benedykt XVI nazwał to „milczącą apostazją”, utratą transcendencji, wymiaru metafizycznego w tym, jak rozumiemy nasze życie i świat. Prowadzi to do nieufności wobec trwałości prawdy objawionej. Wyjaśnia to dzisiejszą tendencję, by sprowadzać chrześcijaństwo do pozytywnego kodeksu moralnego lub systemu etyki, osłodzonego sentymentalizmem i nostalgią. Ale to nie jest wiara i nie może zainspirować nikogo do takiego pilnego, radykalnego nawrócenia, jakiego domaga się prawdziwa wiara w Jezusa Chrystusa.

Nie możemy zaradzić temu problemowi, chyba że najpierw uznamy to i świadomie oddzielimy się w jakiś sposób od kultury, która trzyma nas w odurzeniu i rozprasza. Dobra wiadomość jest taka, że mamy sukcesy. Grupy w Stanach Zjednoczonych, takie jak Fellowship of Catholic University Students (FOCUS) i The Culture Project, są bardzo skuteczne w docieraniu do młodych dorosłych z Ewangelią. Możemy się wiele nauczyć z ich podejścia. Niestety żadna z nich nie została zaproszona na Synod.

The Tablet: Ksiądz Arcybiskup powiedział, że określenie „LGBT” nie powinno być zawarte w dokumencie roboczym Synodu, ponieważ nie ma czegoś takiego jak „katolik LGBT” lub „transseksualista katolicki” . Czy martwi się Ekscelencja, że polityka tożsamości weszła do debat Kościoła i teologii? Co mówi Ksiądz Arcybiskup tym, którzy chcą się identyfikować jako LGBT i katolicy?

- Powiedziałem również, że nie ma czegoś takiego jak „katolik heteroseksualny”. Polityka tożsamości opiera się na dzieleniu. Nie jest postawa chrześcijańska. Kościół nie jest odporny na stronniczość i cierpi, gdy się ona zakorzenia.

The Tablet: Niektórzy mogą twierdzić, że użycie określenia „katolik LGBT” nie różni się od określenia „katolik angielski” lub „katolik amerykański”. Czy należy usunąć wszystkie poprzedzające wskaźniki opisowe, gdy mówimy o kimś, jako o katoliku?

- Nie, ponieważ płeć jest wyjątkową kategorią. Kwestie pożądania seksualnego, a zwłaszcza zachowania, trafiają w sedno ludzkiej tożsamości. Obejmują celowość ciała to, co rozumiemy przez „naturę ludzką”, komplementarną całość gatunku ludzkiego i przekazywanie życia. Mają więc wielkie konsekwencje dla prawdy czy też fałszu Pisma Świętego i wiary katolickiej.

Kościół musi bardzo uważać, aby uniknąć rozbijania ludzkiej tożsamości w zależności od naszej orientacji seksualnej. Katolicy „LGBTQ” sugerują w sposób deterministyczny specjalną kategorię moralną, z czym nie mamy do czynienia w przypadku katolików „afrykańskich”, „angielskich” czy „z niepełnosprawnościami”. The Tablet: Papież Franciszek położył silny nacisk na strukturę Synodu Biskupów jako sposób stawiania przez Kościół czoła wspólnym wyzwaniom i wymyślania odpowiedzi duszpasterskich. Czy Wasza Ekscelencja sądzi, że Synod jest skutecznym narzędziem w tym zakresie?

- Synod Biskupów może być dla Ojca Świętego bardzo przydatnym doradcą. Tak często było w przeszłości. Pokrzepiające były słowa Papieża Franciszka w jego uwagach wstępnych o potrzebie szczerej i uczciwej dyskusji, ponieważ cechy te są kluczowe dla każdej pracy produktywnej. Jednak służąc przez minione trzy lata w Radzie Stałej Synodu widzę również jego ograniczenia.

W swojej obecnej formie jest to skomplikowane i kosztowne narzędzie. Nie jestem pewien, czy może być bardziej skuteczne niż jest obecnie. Można dokonać pewnych oczywistych usprawnień. Tylko niewielka część ludności świata mówi po włosku, ale delegaci Synodu pochodzą z całego świata. Z praktycznego punktu widzenia wszystkie dokumenty synodalne muszą być przetłumaczone z języka włoskiego na wiele języków znacznie szybciej i o ile to możliwe, z dużym wyprzedzeniem, aby zapewnić odpowiedni czas na ich przestudiowanie i dyskusję. Na tym polegał problem z „Instrumentum laboris”. Delegaci powinni również być mianowani wcześniej, aby umożliwić im właściwe przygotowanie. Wielu delegatów skarżyło się również na niejednoznaczność obecnych reguł i procedur Synodu, które wydają się faworyzować proces kontrolowany, bardziej niż w przeszłości.

Powtórzymy, Synody mają charakter doradczy, a nie decyzyjny. Papież zawsze swobodnie akceptuje, poprawia lub odrzuca ich dokumenty. Ale muszą być one prawdziwie kolegialne, aby były wiarygodne. Mam nadzieję, że stanie się to normą w przyszłości.

The Tablet: Co chciałby Ksiądz Arcybiskup, aby dokument końcowy Synodu Biskupów mówił o wykorzystywaniu seksualnym w Kościele?

- Ciągły kryzys związany z wykorzystywaniem seksualnym jest niezwykle poważny. Na szczęście zarówno papież Franciszek, jak i ojcowie synodalni rozumieją to, a dokument końcowy prawdopodobnie odzwierciedli ich obawy. Mniej jestem pewien czy zostaną poruszone korzenie problemu. Klerykalizm jest wyraźnie czynnikiem seksualnego wykorzystywania nieletnich przez duchownych, ale nie dominującym, a niewielu spośród osób świeckich, które znam, jest zadowolonych z tego wyjaśnienia, zwłaszcza rodzice. W pojęciu wiernych świeckich, musi zostać podjęty problem homoseksualizmu i jego rola w kryzysie, ale nie jest jasne, czy Synod zechce włączyć tę kwestię do tekstu ostatecznego.

Rozmawiał: Christopher Lamb

Abp Charles Joseph Chaput urodził się 26 sierpnia 1944 w mieście Concordia w stanie Kansas. Po wstąpieniu do Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów złożył w nim 14 lipca 1968 śluby wieczyste, a w dwa lata później – 29 sierpnia 1970 przyjął święcenia kapłańskie. Pracował następnie duszpastersko w parafiach prowadzonych przez kapucynów. 29 kwietnia 1988 Jan Paweł II mianował go biskupem Rapid City (sakrę nowy biskup przyjął 26 lipca tegoż roku), a 18 lutego 1997 papież przeniósł go na stanowisko arcybiskupa Denver – stolicy stanu Kolorado. W ten sposób kapucyn stał się pierwszym arcybiskupem w USA, wywodzącym się z pierwotnych mieszkańców Ameryki – z plemienia Potawatomi. 19 lipca 2011 r. Benedykt XVI mianował go arcybiskupem Filadelfii. We wrześniu 2015 roku był gospodarzem Światowego Spotkania Rodzin, z udziałem papieża Franciszka. W październiku tego roku został wybrany do Rady Stałej Synodu Biskupów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem