Reklama

Sklep sakralny

Niepojęta Trójca

2018-06-06 12:21

Ks. Zbigniew Chromy
Edycja świdnicka 23/2018, str. VIII

Ks. Zbigniew Chromy
Rzym – Muzeum Kapitolińskie. Pozostałość posągu cesarza Konstantyna Wielkiego, któremu niektórzy błędnie przypisywali ubóstwienie Jezusa z Nazaretu na Soborze w Nicei (325 r.)

Za nami uroczystość Trójcy Przenajświętszej, przypomnająca nam, że choć wierzymy w jednego Boga, to wg katolickiej nauki Ten jedyny Bóg jest komunią Trzech Osób – Ojca, Syna i Ducha Świętego. Każdy chrześcijanin, jeśli chce nim być w istocie, musi wyznać wiarę, że Bóg jest jeden, ale w Trzech Osobach. W prefacji przeznaczonej na uroczystość Przenajświętszej Trójcy celebrans wypowiada słowa, który wyrażają objawioną prawdę o wewnętrznym życiu Bożym: Panie, Ojcze Święty, wszechmogący, wieczny Boże, Ty z jednorodzonym Synem Twoim i Duchem Świętym, jedynym jesteś Bogiem, jedynym jesteś Panem; nie przez jedność Osoby, lecz przez to, że Trójca ma jedną naturę. W cokolwiek bowiem dzięki Twemu objawieniu wierzymy o Twojej chwale, to samo bez żadnej różnicy myślimy o Twoim Synu i o Duchu Świętym.

Skąd wzięła się, tak na pozór absurdalna, wiara, że Bóg jest Trójcą Osób? Po pierwsze stąd, że pierwsi uczniowie wierzyli w Bóstwo Jezusa z Nazaretu. Sam Pan uważał się za Boga, wielokrotnie podkreślając, że On i Ojciec stanowią jedno! Zrozumieli to dobrze Jego słuchacze, również nieprzychylni mu fwaryzeusze i uczeni w piśmie i można to odczytać nawet w tak przekłamanym tłumaczeniu Nowego Testamentu, jakim są Chrześcijańskie Pisma Greckie Świadków Jehowy, którzy oczywiście nie uznają zarówno wiary w Trójcę oraz w Bóstwo Chrystusa. W Ewangelii wg św. Jana (w ich przekładzie) czytamy: „Ukazałem wam wiele szlachetnych czynów pochodzących od Ojca. Za które z tych czynów mnie kamienujecie?” Żydzi odpowiedzieli: „Nie kamienujemy cię za szlachetny czyn, lecz za bluźnierstwo – za to, że ty, chociaż jesteś człowiekiem, czynisz siebie bogiem” (J 10, 32-33 – s. 135).

Jezus umarł, ponieważ uważał się za Boga. Co ciekawe w tłumaczonym przez Świadków Piśmie Świątym jest napisane: „Ojciec bowiem w ogóle nikogo nie sądzi, lecz wszelkie sądzenie powierzył Synowi, aby wszyscy szanowali Syna, tak jak szanują Ojca. Kto nie szanuje Syna, ten nie szanuje Ojca, który go posłał (J 5, 22-23 – s. 124-125)”. Wniosek jak należy wyciągnąć z tego fragmentu jest następujący: Syna należy szanować w taki sam sposób jak Ojca (czyli jak Boga). Kto zaś tego nie czyni, kto nie szanuje Syna jak Ojca (czyli Boga), ten nie szanuje również Ojca.

Reklama

Ostatecznie Ojciec wywyższył nad wszystko Jezusa i darował Mu imię ponad wszelkie imię, aby na imię Jezusa zgięło się każde kolano istot niebieskich i ziemskich i podziemnych. I aby wszelki język wyznał, że Jezus Chrystus jest PANEM – ku chwale Boga Ojca (Flp 2, 9-11).

W przypadku nauki o Duchu Świętym, Nowy Testament ukazuje Go jako Osobę, innego niż Chrystus Pocieszyciela – choć równemu mu w godności, o czym świadczy choćby zakończenie Ewangelii wg św. Mateusza, która była pisana do wyznawców Chrystusa pochodzących z judaizmu – ścisłych monoteistów! Posłużmy się znów tłumaczeniem Braci z Brooklynu: „Dano mi wszelką władzę w niebie i na ziemi. Idźcie więc i czyńcie uczniów, z ludzi wszystkich narodów, chrzcząc ich w imię Ojca i Syna i ducha świętego (Mt 28, 19-20 – s. 47)”. Pomijając fakt, że Świadkowie Jehowy wszędzie „duch święty” piszą małą literą, należy zwrócić uwagę, że Jezus mówi do jedenastu, że posiada wszelką władzę! Jak nazwać kogoś, kto ma taką władzę, nie tylko nad ziemią, ale i nad niebem? Poza tym, ten Ktoś każe chrzcić w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego (nie w imię Jehowy – jak to robią Bracia z Brooklynu). Nie w imiona, lecz w imię, dając w ten sposób wyraz prawdzie o jednakowej godności Ojca, Syna i Ducha Świętego, w imię którego należy chrzcić, tak samo jak w imię Ojca i Syna.

Nauka o Trójcy Świętej nie jest, jak by się mogło wydawać, wynikiem spekulacji intelektualnych, bo wtedy byśmy wierzyli albo w trzech bogów, albo w jednego, który zakłada na przestrzeni wieków maski (sposoby ukazywania się) raz Ojca, raz Syna, raz Ducha Świętego. Z tego, że Bóg jest miłością (1 J 4, 8. 16) wynika logiczny wniosek dotyczący wewnętrznego życia Bożego. Przymioty Boga są wieczne, tzn. Bóg jest miłością zawsze. A miłość, jak wiadomo, jest relacją między osobami, więc w Bogu od zawsze musiała być relacja Ja – Ty. Wiara nasza utrzymuje, że również przestrzeń między Ja Ojca i Ty Syna jest Osobą, Duchem Świętym, który od Ojca i Syna pochodzi, który z Ojcem i Synem odbiera cześć i chwałę.

Najzwięźlej naukę o niepojętej Trójcy Świętej – naszym Bogu – przedstawia Symbol wiary z V wieku, przypisywany dawniej Atanazemu z Aleksandrii (+373): jak pojedynczo każdą Osobę, Bogiem i Panem wyznawać chrześcijańska prawda nam każe, tak trzech bogów lub trzech panów utrzymywać katolicka religia zabrania (…) Jeden więc Ojciec nie trzej ojcowie, jeden Syn nie trzej synowie, jeden Duch Święty nie trzej duchowie święci. A w tej Trójcy nic wcześniejszego albo późniejszego, nic większego albo mniejszego, ale wszystkie trzy Osoby są sobie współwiekuiste, i równe. Tak więc we wszystkim i wszędzie, jak już wyżej powiedziano, i w Trójcy jedność, i w jedności Trójcę czcić należy. Kto więc chce być zbawionym, tak niechaj o Trójcy trzyma.

Tagi:
Trójca Trójca Święta

Odróżnić dobro od zła

2017-06-22 09:44

Bp Ignacy Dec
Edycja świdnicka 26/2017, str. 5

Graziako
Fresk w kościele św. Józefa w Krzeszowie

Gdy wchodziłem do pewnej świątyni, zapatrzyłem się w czasie modlitwy w piękną mozaikę, która przedstawia Trójcę Przenajświętszą. Bóg Ojciec ukrywa się pod symbolem trójkąta, na którego tle jest przedstawiony Syn Boży – najbardziej znana nam Osoba Boska, bo ta Osoba Boska stała się człowiekiem, Jezus Chrystus, a nad Jego głową widnieje gołębica, będącą symbolem Ducha Świętego. Skąd to wiemy? Z życia Pana Jezusa. W czasie Jego chrztu w Jordanie, gdy rozpoczynał działalność publiczną, wszyscy widzieli, jak Duch Święty zstępował na Jezusa w postaci gołębicy, a Ojciec niebieski zaświadczył, że otrzymujący chrzest jest Jego Synem: „Ten jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie” (Mt 3,17). Czasem symbolem Ducha Świętego jest ogień albo wiatr. Ogień – ponieważ Duch Święty w swym działaniu jest podobny do ognia, który nas oświeca. Dzięki światłu jesteśmy w stanie cokolwiek widzieć. Najlepsze oczy bez światła niczego nie zobaczą. Duch Święty oświeca nasz umysł, byśmy mogli zobaczyć nie tylko to, co widzi oko, ale i świat nadprzyrodzony. Wiemy, że ogień także nas ogrzewa. Duch Święty w wymiarze duchowym również ogrzewa nas swoją miłością. Wiatr – ponieważ podczas pierwszego zesłania Ducha Świętego słyszalny był wicher. (...)

Dzisiaj żyjemy w świecie zakłamanym. Media, z których korzystamy na co dzień, są manipulowane. Słyszymy, że w Polsce są media polskojęzyczne, ale nie polskie, bo nie reprezentują polskich interesów narodowych i religijnych, lecz obce interesy. Mamy też media katolickie i nieliczne publiczne, które przestrzegają zasad moralnych, niemniej jednak w większości mamy media, które burzą porządek, które kłamią, które manipulują, które posługują się półprawdami, które prawdę zakrywają. Prawda jest do odkrywania, a nie do negocjowania, jest ona zdrowym pokarmem dla ludzkiego umysłu. Człowiek, gdy odkryje, że został okłamany, czuje się poniżony, zlekceważony. Kłamstwo jest trucizną, a ojcem kłamstwa jest diabeł, który wykorzystuje zdobycze ludzkiej wiedzy i techniki. Mamy telefony komórkowe, komputery, tak dalece rozwinięte środki przekazu, ale ile w nich jest zła, brzydoty, bezbożnictwa. Wykorzystuje się często te media do walki z Bogiem, z moralnością, z uczciwością. Jest nam potrzebne światło Ducha Świętego, żeby rozpoznać, gdzie leży prawda, a gdzie jest fałsz, żeby odróżnić dobro od zła, bo dzisiaj próbuje się to mieszać i wprowadza się chaos. Nasz duch ludzki jest słaby, ale w czasie bierzmowania otrzymujemy dar Ducha Świętego, byśmy lepiej myśleli, byśmy byli bliżej prawdy, byśmy potrafili ją odkrywać – wszelką prawdę, łącznie z prawdami wiary. Przyjmujemy dary Ducha Świętego nie tylko po to, aby umieć odróżniać prawdę od kłamstwa, dobro od zła, ale również byśmy obrali w dalszym życiu tę drogę, którą Pan Jezus ukazuje w swoich błogosławieństwach. Jest to droga ubogiego życia w sensie troski o życie duchowe, a nie materialne, droga czystego serca, droga wprowadzania pokoju, droga czynienia miłosierdzia, droga pokory.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Irlandia: Kościół w kryzysie

2018-08-17 17:54

Paweł Bieliński (KAI) / Dublin

Okazją do krótkiej wizyty papieża w Irlandii (25-26 sierpnia) jest IX Światowe Spotkanie Rodzin, odbywające się w Dublinie. Oprócz stolicy Franciszek odwiedzi także narodowe sanktuarium maryjne w Knock. Przyjeżdża do Kościoła pogrążonego w kryzysie, spowodowanym nadużyciami seksualnymi duchownych, dramatycznym spadkiem powołań kapłańskich, a także osłabieniem samej wiary, związanym z sekularyzacją. Najnowszym tego przejawem był wynik referendum, w którym dwie trzecie głosujących opowiedziało się za otwarciem drogi do legalizacji aborcji w arcykatolickiej niegdyś Irlandii.

WIKIPEDIA

Papież wybiera się do Irlandii, gdzie Kościół potrzebuje pomocy, aby po latach podnieść się z upadku - mówi bez ogródek abp Vincenzo Paglia, były przewodniczący Papieskiej Rady ds. Rodziny. I dodaje, że irlandzki Kościół bardzo tego spotkania potrzebuje.

Program wizyty

W sobotę 25 sierpnia Franciszek prosto z lotniska przyjedzie do Áras an Uachtaráin - rezydencji prezydenta Irlandii, przed którą odbędzie się ceremonia powitania. Po kurtuazyjnej wizycie u szefa państwa papież odjedzie do Zamku Dublińskiego, gdzie wygłosi przemówienie do przedstawicieli władz, społeczeństwa obywatelskiego i korpusu dyplomatycznego. Po południu Franciszek odwiedzi prokatedrę Najświętszej Maryi Panny, gdzie czekać na niego będą narzeczeni i nowożeńcy, a później ośrodek dla bezdomnych, prowadzony przez kapucynów, gdzie spotka się z bezdomnymi rodzinami. Wieczorem na stadionie Croke Park papież weźmie udział w Święcie Rodzin i wygłosi przemówienie.

W niedzielę 26 sierpnia rano Franciszek odleci samolotem do Knock. Pomodli się w kaplicy Objawień, po czym na placu przed sanktuarium odmówi ze zgromadzonymi modlitwę „Anioł Pański”. Po trwającej zaledwie godzinę wizycie wróci do Dublina. Po południu w parku Phoenix odprawi Mszę św. na zakończenie Światowego Spotkania Rodzin, a następnie w klasztorze sióstr dominikanek przemówi do irlandzkich biskupów, po czym odleci do Rzymu.

Poza oficjalnym programem planowane jest jeszcze spotkanie papieża z ofiarami nadużyć seksualnych, jakich w ciągu kilkudziesięciu lat dopuściła się spora grupa irlandzkich duchownych. Przypadki nadużyć zaczęły wychodzić na jaw na początku lat 90. Wstrząs wywołały nie tylko same nadużycia oraz ich skala, ale jeszcze bardziej postawa irlandzkich biskupów, którzy początkowo je ukrywali (za co później kilkunastu straciło swe stanowiska), a zajęli się rozwiązywaniem problemu dopiero po kilku latach, gdy już nie dało się go dłużej tuszować. Także papież Jan Paweł II jeszcze w 1998 r. przyjmując biskupów irlandzkich przybyłych z okresową wizytą „ad limina Apostolorum” do Watykanu nie wspomniał o tym problemie ani słowem. Wszystko to było dla wielu katolików powodem odwrócenia się od Kościoła i zaprzestania praktyk religijnych.

Nadużycia seksualne

Najpierw sprawą zajął się rząd irlandzki, który w 1999 r. oficjalnie przeprosił wszystkie ofiary i przeznaczył 5 mln euro na utworzenie specjalnych punktów konsultacyjnych dla poszkodowanych. Wkrótce potem w imieniu Kościoła katolickiego ofiary przeprosił ówczesny arcybiskup Dublina kard. Desmond Connell, który nazwał zachowanie księży i zakonników, którzy dopuścili się pedofilii „skandalicznym”.

Rok później rząd zobowiązał się wypłacić odszkodowania wszystkim osobom, które w dzieciństwie były molestowane seksualnie przez pracowników instytucji państwowych i kościelnych. Przeznaczył na to 500 mln euro, z czego 128 mln miały - na mocy porozumienia, do jakiego doszła utworzona dwa lata wcześniej specjalna państwowo-kościelna komisja - wyłożyć zakony. Związane to było z tym, że od początku lat 30. do początku lat 70. w ponad 200 sierocińcach, szkołach, szpitalach i innych państwowych placówkach edukacyjnych i opiekuńczych, prowadzonych przez zgromadzenia zakonne, przemocy fizycznej i psychicznej doświadczyło ponad 1700 osób, w tym ponad 500 molestowania seksualnego ze strony co najmniej 800 duchownych i osób konsekrowanych.

Początkowo odszkodowania otrzymać miało 3,5 tys. poszkodowanych z okresu od lat 40. do końca lat 90., wobec których nadużyć dopuściła się osoba duchowna, którą zatrudniało państwo (a nie np. ksiądz pracujący w instytucji kościelnej). W sumie do końca 2016 r. do powołanej w tym celu instytucji roszczenia zgłosiło 16,5 tys. osób, z czego tysiąc wniosków odrzucono.

W 1995 r. konferencja episkopatu wydała wytyczne dotyczące postępowania wobec ofiar pedofilii, a także obligujące do informowania policji o podejrzeniach o molestowaniu. Ich stałym udoskonalaniem zajęła się Krajowa Rada ds. Ochrony Dzieci w Kościele katolickim, w której skład weszli eksperci w dziedzinie wychowania, psychologii, prawa itp. Nowelizacja wytycznych została ogłoszona w 2009 r. Rada zajęła się także monitorowaniem przypadków nadużyć.

Zaczęły się pojawiać państwowe raporty nt. nadużyć. Pierwszy ujawnił, że w archidiecezji dublińskiej doszło do ponad 100 takich przypadków w latach 1962-2002. Ich sprawcami było 21 księży, z których 10 już nie żyło, a trzech było wykluczonych ze stanu duchownego. Jednak późniejsze kościelne śledztwo wykazało, że na terenie archidiecezji od 1940 r. działało 102 księży-pedofilów. Z kolei raport przygotowany przez sędzię Yvonne Murphy wykazał, że ofiarą nadużyć w latach 1975-2004 padło tam 400-450 osób. Stwierdzał jednocześnie, że 19 arcybiskupów i biskupów pomocniczych w Dublinie z tego okresu (w tym 12 nadal żyjących) tuszowało przypadki molestowania, nie informując o nich wymiaru sprawiedliwości.

Leczenie ran

Cały episkopat poprosił ofiary o wybaczenie i pojechał do Rzymu na spotkanie z papieżem. W lutym 2010 r. Benedykt XVI omówił z biskupami - według watykańskiego komunikatu - „porażkę władz irlandzkiego Kościoła, w którym przez wiele lat nie udało się podjąć skutecznych działań w obliczu przypadków seksualnego wykorzystywania młodych ludzi przez niektórych irlandzkich kapłanów i zakonników”. Hierarchowie przyznali, że doprowadziło to do załamania się zaufania do Kościoła oraz wyrządziło szkody głoszeniu Ewangelii i nauczania moralnego. Zobowiązali się też do współpracy z władzami państwowymi w zapewnieniu bezpieczeństwa dzieciom i młodzieży. Po powrocie do kraju biskupi otwarcie wyznali, że w ich dotychczasowych działaniach „obawa przed skandalem i ochrona dobrej reputacji osób i Kościoła była ważniejsza od bezpieczeństwa i dobra dzieci”.

W marcu papież wystosował list do katolików Irlandii. Uznał w nim, że przyczyną nadużyć była niedostateczna formacja moralna w seminariach i nowicjatach, klerykalizm, źle pojęta troska o reputację Kościoła i chęć uniknięcia skandali, co doprowadziło do tego, że nie stosowano kar kanonicznych, kiedy było to konieczne. Benedykt XVI zapowiedział też wizytację apostolską niektórych irlandzkich diecezji, zakonów i seminariów duchownych. Jej celem było rozpoznanie problemów tamtejszego Kościoła i skierowanie go na drogę duchowej odnowy. Postanowiono też przeprowadzić narodowe misje dla wszystkich biskupów, księży i zakonników.

W trakcie wizytacji odbytej w 2010-2011 r. doszło do bezprecedensowego nabożeństwa „opłakiwania i pokuty” w prokatedrze pw. Matki Bożej w Dublinie. Liturgię w dużej części przygotowały same ofiary nadużyć. Przewodniczyli jej miejscowy arcybiskup Diarmuid Martin i papieski wizytator kard. Sean O’Malley. Na początku padli na twarz przed ołtarzem, na którym stał olbrzymi krzyż i modlili się w ciszy. Odczytano fragmenty raportów opisujących nadużycia duchownych i fragment Ewangelii św. Mateusza: „...kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą we Mnie, temu byłoby lepiej kamień młyński zawiesić u szyi i utopić go w głębi morza”. Następnie abp Martin i kard. O’Malley „na znak pokornej służby” umyli stopy ośmiu ofiarom nadużyć. W imieniu Benedykta XVI arcybiskup Bostonu poprosił o „przebaczenie za nadużycia seksualne wobec dzieci, popełnione przez księży oraz dawne błędy hierarchii kościelnej, tutaj i w Rzymie (...) we właściwym reagowaniu na problem nadużyć seksualnych”. „Wyznajemy, że jesteśmy winni i nasze grzechy napełniają nas przerażeniem” - podkreślił kard. O’Malley. Również abp Martin prosił Boga o przebaczenie „za grzechy biskupów i przełożonych zakonnych, którzy zawiedli jako dobrzy pasterze” w przypadkach nadużyć ze strony księży i zakonników. Za „obojętność wobec ludzkiego cierpienia, za przedkładanie Kościoła instytucjonalnego nad bezpieczeństwo dzieci, za ukrywanie zbrodni nadużyć i za przyczynianie się w ten sposób do nadużyć wobec większej liczby dzieci”. Prosił o wybaczenie „za głuche ucho, ślepe oko i twarde serce”. Wyraził wdzięczność tym ofiarom, które – mimo bólu, jakim za to zapłaciły – „miały odwagę mówić, mówić, mówić i jeszcze raz mówić, odważnie i z determinacją, nawet w obliczu niedowierzania o odrzucenia”. – Wzywam was, byście nadal mówili. Przed nami jeszcze długa droga do przebycia w szczerości, zanim naprawdę zasłużymy na przebaczenie – wyznał hierarcha.

Pytany w 2012 r. przez KAI o to, jak Kościół w Irlandii może leczyć rany po nadużyciach seksualnych duchowieństwa, kard. Séan Brady z Armagh stwierdził, że przede wszystkim trzeba „uznać ból ofiar, przyznać, że wyrządzona została tym dzieciom okropna krzywda i dokonało się straszliwe zgorszenie. Najpierw doszło do nadużycia zaufania wobec dzieci i ich rodzin. Psychologiczne i fizyczne skutki molestowania są długotrwałe. Osoby molestowane potrzebują być wysłuchane i tego, aby im uwierzono, choć opowiadają historie, w które trudno uwierzyć. Benedykt XVI zdecydował, że mamy ustalić, co się wydarzyło, zrobić wszystko, co leży w naszej mocy, aby to się więcej już nie powtórzyło, oddać sprawiedliwość ofiarom i ich rodzinom oraz spróbować uleczyć rany. Stworzyliśmy program duszpasterski obejmujący te cztery cele. Jednocześnie społeczeństwo musi dostrzec, że problem nadużyć seksualnych dotyczy nie tylko Kościoła katolickiego, jego księży i zakonników, że dotyczy nie tylko Irlandii czy świata anglosaskiego” - podkreślił prymas Irlandii.

Zauważył, że w przeszłości udzielano święceń kapłańskich „ludziom, którzy nigdy nie powinni ich otrzymać”. „Mam nadzieję, że obecne programy formacji, «przesiewu» kandydatów i rozeznawania wyeliminują, na ile to możliwe, tych, którzy mają tego typu skłonności. Ale nikt nie może być absolutnie pewien, możemy tylko robić to, co w naszej mocy. I oczywiście powinniśmy uznawać powagę i wielkość problemu, a nie im zaprzeczać” - wskazał kardynał.

Spadek powołań

Ze skandalami seksualnymi wśród duchownych zbiegł się kryzys powołań kapłańskich i zakonnych. Trwał on wprawdzie od lat 60., lecz nadużycia w drastyczny sposób go nasiliły.

O ile jeszcze w 1965 r. święcenia przyjęło 282 księży diecezjalnych i 377 r. zakonnych, to w 1997 r. było ich już tylko odpowiednio 53 i 32. W sumie w 1997 r. było 7,7 tys. księży w liczącym 4 mln mieszkańców kraju, co jest liczbą znaczącą, jednak średnia ich wieku była wysoka. Dlatego w 2008 r. było ich już tylko 4,7 tys., a w 2016 nieco ponad 4,3 tys. Jeśli ta tendencja się utrzyma, to w 2028 r. Irlandia będzie miała niespełna 1500 kapłanów (diecezjalnych i zakonnych). „Będzie to oznaczało konieczność łączenia parafii, w niektórych zaś nie będzie codziennej Mszy św. i prawdopodobnie nawet niedzielnej” – przewiduje ks. Eamonn Bourke z Dublina.

Jednocześnie bowiem brakuje kleryków, w dodatku ich liczba stale się waha. W 1997 r. do seminariów w całym kraju wstąpiło tylko 19 kandydatów do kapłaństwa, w 2006 r. - 30, w 2008 r. - 12, a w 2009 - 39, a w 2010 - 16. A jeszcze w latach 80. XX w. było ich nawet ponad 150 rocznie! Postanowiono więc stopniowo zamykać istniejące seminaria duchowne. Obecnie działa już tylko ogólnokrajowe seminarium w Maynooth (35 kleryków) i Kolegium Irlandzkie w Rzymie (13).

Młodzież odchodzi

Arcybiskup Dublina uważa, że największym kryzysem miejscowego Kościoła jest obecnie nie brak powołań, ale pogłębiająca się przepaść między młodzieżą a Kościołem. Zwrócił uwagę m.in. na zmagania księży, którzy mają trudności ze znalezieniem odpowiedniego języka, by rozmawiać z młodzieżą o sprawach wiary. To samo dotyczy „chrześcijańskich rodziców, którzy dzień po dniu stawiają czoła próbom przekazania dzieciom części własnego pojmowania wiary i modlitwy. Pomimo tych trudności są oni prawdziwie dumni z poczucia idealizmu, dobroci, sprawiedliwości i zaangażowania swych dzieci” - powiedział abp Martin. Wyraził też nadzieję, że przygotowania do Światowego Spotkania Rodzin w Dublinie staną się okazją do wyjścia z kryzysu i do powrotu do misyjnej otwartości uczniów Chrystusa.

Według wyników sondażu instytutu badawczego Barna Group, ogłoszonych w październiku 2017 r., 70 proc. młodych Irlandczyków (w wieku 14-25 lat) deklaruje się jako chrześcijanie, ale aż co czwarty z nich przeżywa obecnie kryzys wiary, a 40 proc. przyznaje, że doświadczyli takiego kryzysu w przeszłości. Niewiele ponad połowa młodych Irlandczyków uważających się za chrześcijan zgadza się z którąkolwiek prawdą zawartą w Składzie Apostolskim, 52 proc. z nich wierzy w Ducha Świętego, co piąty w odpuszczenie grzechów, a jedynie 15 proc. deklaruje wiarę w życie wieczne.

Wiele kontrowersji wzbudza wśród młodzieży irlandzkiej nauczanie Kościoła w kwestii seksualności. Aż 81 proc. młodych ludzi przynajmniej częściowo zgadza się ze stwierdzeniem, że „nauczanie Kościoła w sprawach seksualności i homoseksualizmu jest błędne”, a aż 45 proc. zgadza się z tym stwierdzeniem całkowicie.

Gdy chodzi o praktyki religijne, z badań wynika, że wśród irlandzkich nastolatków w wieku 14-25 lat, utożsamiających się z chrześcijaństwem, 56 proc. twierdzi, że przynajmniej raz na pół roku przystępuje do Komunii św., 54 proc. - że w ciągu półrocza podejmuje osobistą modlitwę, a 40 proc. modli się wraz z innymi. Jedynie 19 proc. deklaruje przystępowanie do spowiedzi przynajmniej raz na sześć miesięcy, a zaledwie 14 proc. czyta Biblię. Piekła obawia się 18 proc. młodych Irlandczyków.

Aż 79 proc. uważa, że można być dobrym chrześcijaninem niezależnie od przynależności do konkretnej wspólnoty Kościoła. Tylko jedna trzecia deklaruje, że Kościół stał się dla nich bardziej atrakcyjny za sprawą duszpasterza, podczas gdy ponad połowa oświadczyła, że taki wpływ miała na nich matka. Aż 55 proc. młodych przyznaje, że nie zna dorosłej osoby, która regularnie rozmawiałaby z nimi o wierze. Zarazem co czwarty młody Irlandczyk deklaruje, że chciałby, aby jego życie było odzwierciedleniem osobistej więzi z Jezusem.

Sekularyzacja postępuje

Negatywne zjawiska dotyczą nie tylko młodzieży. Coraz mniej Irlandczyków przyznaje się do katolicyzmu. Jeszcze w 1991 r. (w więc tuż przed wybuchem skandali pedofilskich) było to 91 proc. W 2005 r. liczba spadła do 84 proc., a według najnowszych danych z końca 2016 r. wynosiła 76 proc. Jednocześnie od 1991 r. czterokrotnie zwiększyła się liczba ateistów, a 10 proc. społeczeństwa nie jest związanych z żadną religią.

Samo utożsamianie się z katolicyzmem niekoniecznie przekłada się na praktyki religijne. Od 1973 do 2011 r. liczba katolików deklarujących cotygodniowe uczestnictwo w Mszy św. spadła z ponad 90 proc. do 40 proc. Jeszcze w 2005 r. 69 proc. ogółu mieszkańców kraju określało siebie mianem religijnych, a siedem lat później było ich już tylko 47 proc. Podając te dane słynny Instytut Gallupa komentował, że Irlandia należy do krajów o największej na świecie tendencji do sekularyzacji.

Przed wiekami Irlandia była ziemią świętych, misjonarzy, Kościół był w rozkwicie. Od pewnego czasu mówi się wręcz o jego zmierzchu. Długoletni prymas całej Irlandii (1996-2014) kard. Seán Brady z Armagh ma nadzieję, że nie jest to jeszcze zmierzch ostateczny. - W Irlandii podlegamy tym samym siłom sekularyzacji, tym samym pokusom i ograniczeniom, co wszędzie indziej. Mit o wyspie świętych i uczonych stanowi rodzaj nostalgicznego powrotu do przeszłości. Myślę, że jesteśmy świadkami zmierzchu pewnej epoki, w której Kościół katolicki był bardzo potężny, a w ostatnim stuleciu – od czasu uzyskania niepodległości przez część Irlandii – bardzo związany z władzą. Odgrywał ogromną rolę na polu edukacji i służby zdrowia. Z władzą wiąże się odpowiedzialność, a czasem jej nadużywaliśmy z powodu ludzkich ograniczeń i skupienia na sobie, za co teraz płacimy wysoką cenę. Ale jest, jak jest - mówił hierarcha w rozmowie z KAI.

Jeszcze kilkanaście lat temu kościoły były pełne ludzi uczestniczących we Mszach św., stojących w kolejkach do spowiedzi. Obecnie już tak nie jest. - Sakrament pojednania przeżywa kryzys, podobnie jak w innych krajach Europy. Wciąż dużo ludzi chodzi na Msze, ale jednak nie tak wielu jak dawniej. W przeszłości ludzie przychodzili do kościoła niekoniecznie ze względu na swoje przekonania religijne, ale z powodu społecznego zwyczaju. Prawdziwym wyzwaniem dla nas jest dziś to, by ludzie mieli wiarę wynikającą z przekonań i ją praktykowali. Wspaniałą sposobnością do nowej ewangelizacji jest fakt, że nadal chrzczona jest większość dzieci, które rodzą się w Irlandii. Biskupi i księża muszą wykorzystać tę okoliczność do modlitwy i podstawowej katechezy, wychodząc od pytania skierowanego do rodziców: co macie na myśli, prosząc Kościół o chrzest dla waszych dzieci? Bywa, że słyszymy bardzo dojrzałe odpowiedzi. Dotyczy to także wszystkich sakramentów inicjacji chrześcijańskiej, sakramentu małżeństwa, próśb o Msze pogrzebowe czy rocznicowe. Mamy obowiązek wykorzystać te okazje, by modlić się z ludźmi, wygłosić katechezę i poprowadzić ich do doświadczenia miłosierdzia Chrystusa - tłumaczył kard. Brady.

Referendum aborcyjne

Kościół w Irlandii jest potęgą w dziedzinie edukacji. Nawet obecnie, po skandalach seksualnych z udziałem członków zakonnych, którzy wykorzystywali właśnie uczniów, Kościół prowadzi prawie 4 tys. szkół różnych szczebli (od przedszkoli po uniwersytety) - niemal 90 proc. wszystkich placówek edukacyjnych w kraju. Wszystkie one korzystają z finansowania państwowego, obejmującego koszty administracji, eksploatacji budynków i wynagrodzenia nauczycieli.

Ponadto w siłach zbrojnych oraz więzieniach kapelani wynagradzani są ze środków publicznych. Kościół korzysta również z licznych zwolnień podatkowych: w przypadku darowizn i spadków oraz podatków od nieruchomości wykorzystywanych na cele sakralne.

Spora jest też sieć katolickich placówek opiekuńczych. W niewielkim państwie, jakim jest Irlandia Kościół prowadzi 21 szpitali, 36 domów opieki dla osób starszych, niepełnosprawnych, upośledzonych, 33 sierocińce, żłobki i przedszkola, 8 ośrodków reedukacyjnych dla młodzieży i 57 centrów pomocy rodzinie.

Przez długi czas głos Kościoła w wielu sprawach społecznych był uważnie słuchany. Np. udawało się przez dziesięciolecia nie dopuścić do legalizacji rozwodów czy aborcji. Cenne było zaangażowanie prymasów w proces pokojowy w Irlandii Północnej (na jej terenie znajduje się ich siedziba - Armagh). Obecnie, choć biskupi nadal odważnie wypowiadają się w sytuacjach, gdy zagrożone jest dobro człowieka, ich głos nie ma już takiej siły przebicia jak wcześniej.

Najnowszym przejawem spadku autorytetu Kościoła jest wynik referendum ws. usunięcia z irlandzkiej Konstytucji zapisu gwarantującego ochronę życia nienarodzonych. Opowiedziało się za tym 25 maja 2018 r. 66,4 proc. głosujących. Otworzyło to drogę do legalizacji aborcji w Irlandii, nad czym pracuje już tamtejszy rząd. Bp Kevin Doran z Elphin szczerze przyznał, że nikt nie spodziewał się aż tak złych rezultatów referendum. Pokazało ono, jak wielu katolików podejmuje decyzje w sposób niezgodny ze swą wiarą.

Ze swej strony abp Diarmuid Martin z Dublina podkreślił, że „Kościół w Irlandii po referendum musi odnowić swe zaangażowanie w obronę życia”. Musi być pro-life „nie tylko w słowach, oświadczeniach i manifestach, ale w czynach, będąc Kościołem, który odzwierciedla pełną miłości troskę Jezusa do ludzkiego życia na wszystkich jego etapach”. „Ta pełna miłości troska zawiera wsparcie dla pomocy tym kobietom, które stają w obliczu olbrzymich wyzwań i które zmagają się z bardzo trudną decyzją o wyborze życia” - zaznaczył hierarcha. Przyznał, że wielu uzna wyniki referendum za wskazówkę tego, że na Kościół katolicki w Irlandii patrzy się dziś obojętnie i że odgrywa on marginalną rolę w tworzeniu irlandzkiej kultury.

W odpowiedzi na przygotowywaną ustawę, legalizującą aborcję, episkopat zapowiedział utworzenie Rady ds. Życia, która pomoże w niesieniu pomocy zarówno matkom, jak i nienarodzonym dzieciom. Biskupi opublikowali też kodeks standardów etycznych w opiece zdrowotnej, który upomina się m.in. o możliwość korzystania przez personel medyczny z klauzuli sumienia. Przyznali, że przy okazji dyskusji toczącej się wokół zmiany prawa aborcyjnego, wysłuchali wielu poruszających historii matek, które z powodu ciąży znalazły się w trudnej sytuacji. „W następstwie referendum stało się jasne, że wszyscy musimy promować kulturę opiekuńczą, społeczeństwo wspierające, tak, aby kobieta, która znajdzie się w kryzysie podczas ciąży mogła znaleźć praktyczną pomoc i opiekę” - napisali.

Prymas Irlandii abp Eamon Martin z Armagh stwierdził, że dla Kościoła nastał teraz czas misji i nowej ewangelizacji. A bp Brenadan Leahy z Limerick wyraził nadzieję, że Światowe Spotkanie Rodzin „odnowi znaczenie rodziny”. Jego zdaniem podróż Franciszka jest teraz bardzo na czasie. - Czekamy więc na tę chwilę, na to uzdrowienie, jakie on przyniesie - wskazał hierarcha.

Św. Patryk, Croagh Patrick i Knock

Z Irlandią i jej Kościołem nieodłącznie związana jest postać św. Patryka. Papież Celestyn I wyświęcił go w 432 r. na biskupa misyjnego i posłał do Irlandii. Patryk zastał tam tylko małe wspólnoty chrześcijan, otoczone i nękane przez pogańskie plemiona. Potrafił jednak zdobyć przychylność lokalnych władców, dla wybranych plemion ustanowił biskupów, którym dodał grono pomocników, żyjących wspólnie na sposób klasztorny. W ten sposób opaci klasztorów byli zarazem biskupami. To od św. Patryka wywodzi się rozpowszechniony później w całym świecie zwyczaj zwoływania na modlitwę za pomocą dzwonu. Według tradycji św. Patryk wręczył dzwon swojemu najbliższemu pomocnikowi, św. Kieranowi, który zwoływał na modlitwy mnichów i wiernych.

Prawdopodobnie w 444 r. Patryk zbudował swój kościół biskupi w Armagh, dzięki czemu miasto to stało się stolicą prymasów Irlandii. Święty spędził w Irlandii 30 lat na intensywnym głoszeniu Ewangelii, modlitwie i ascezie. Zmarł 17 marca 461 r. w Armagh. Pod koniec życia św. Patryk z przerażeniem obserwował podbój Irlandii przez pogan, którzy wzięli do niewoli ogromne rzesze chrześcijan. Wydawało się, że efekt jego kilkudziesięcioletniej pracy ewangelizacyjnej zostanie zniszczony. Okazało się jednak, że chrześcijaństwo zapuściło wśród Irlandczyków bardzo głębokie korzenie i ocalało. Wielu mnichów irlandzkich było później misjonarzami kontynentu europejskiego.

Legenda mówi, że przy pomocy trójlistnej koniczyny Patryk starał się tłumaczyć pogańskim Irlandczykom tajemnicę Trójcy Świętej. Dlatego w dniu jego święta Irlandczycy przypinają sobie trójlistną koniczynę, która z czasem stała się też wyrazem nadziei na zjednoczenie Irlandii, podzielonej od stu lat na niepodległą Republikę Irlandii i należącą do Wielkiej Brytanii Irlandię Północną.

Do dziś miejscem kultu św. Patryka jest góra Croagh Patrick, na której w 441 r. miał on pościć 40 dni i nocy w Wielkim Poście. Od 1500 lat, co roku, w ostatnią niedzielę lipca, przybywają tam piesze pielgrzymki. Tradycją sanktuarium jest wchodzenie na skalistą górę (764 m) boso. Wejście na szczyt zajmuje około dwóch godzin. Po drodze trzykrotnie zatrzymują się, by odmówić „Ojcze nasz”, „Zdrowaś Mario” i „Wierzę”. A w sanktuarium uczestniczą w Mszy św. przed kapliczką, wybudowaną dopiero w 1905 r.

Jednak to nie Croagh Patrick jest głównym miejscem pielgrzymkowym Irlandii, lecz narodowe sanktuarium maryjne w Knock koło Galway. Wieczorem 21 sierpnia 1879 w tej małej miejscowości, położonej w jednej z najbiedniejszych części kraju, w miejscowym kościółku ukazała się Matka Boska w towarzystwie świętych Józefa i Jana Ewangelisty, a świadkami tego wydarzenia było 15 osób. Kościół uznał prawdziwość tych objawień w 1879 r., a następnie potwierdził to w 1936 r. Miejsce to szybko zyskało sławę, wykraczającą daleko poza najbliższą okolicę, a nawet poza Irlandię i dziś odwiedza je rocznie do półtora miliona pielgrzymów. Ze względu na liczne łaski i uzdrowienia, jakich doznają tu wierni, sanktuarium bywa nazywane „irlandzkim Lourdes”.

W setną rocznicę objawień - 30 września 1979 r. - Knock odwiedził Jan Paweł II, nadając jednocześnie nowo zbudowanemu kościołowi Maryi Królowej Irlandii godność bazyliki mniejszej. Świątynię tę, ukończoną w 1976 r. i mieszczącą ok. 15 tys. osób, jak również pobliskie lotnisko międzynarodowe wybudowano z inicjatywy ówczesnego proboszcza prał. Jamesa Horana.

Papieskie wizyty

Franciszek będzie drugim papieżem, który odwiedzi Irlandię. Wcześniej był tu w 1979 r. św. Jan Paweł II. W ciągu trzech dni odwiedził Dublin, Droghedę, Clonmacnois, Galway, Knock, Limerick i Maynooth. Według abp. Diarmuida Martina, podróż papieża Polaka była zjawiskiem historycznym, wręcz legendarnym. Było to jedno z tych wydarzeń, o których dziadkowie do dziś opowiadają swoim wnukom. Były to także największe zgromadzenia w historii Irlandii, a zarazem szczytowy punkt w dziejach tamtejszego Kościoła.

W 2004 r. ponownie zaproszono Jana Pawła II do Irlandii, ale nie był on już w stanie odbyć tej podróży. Z kolei gdy w 2012 r. w Dublinie odbywał się Międzynarodowy Kongres Eucharystyczny, myślano o przyjeździe Benedykta XVI. Jednak uznano, że byłaby ona przedwczesna, gdyż Kościół w Irlandii nie był jeszcze na takim etapie swego uzdrowienia, by wizyta papieża mogła się przyczynić do jego odnowy.

Arcybiskup Dublina zaznacza, że po obecnej wizycie Franciszka nie należy się spodziewać cudów. Papież będzie na Zielonej Wyspie jedynie 36 godzin. To za mało, by wytyczyć drogę przed Kościołem w Irlandii.

Natomiast bp Brendan Leahy z Limerick zauważa, że dobrym przygotowaniem do papieskiej wizyty jest uświadomienie sobie z wdzięcznością, jak wielki wkład wniósł Kościół w dzieje Irlandii, a jednocześnie uznanie „ciemnych aspektów historii Kościoła, które wyszły na jaw” w ostatnich latach. Franciszek przyjeżdża bowiem z pragnieniem naprawy Kościoła w Irlandii przede wszystkim poprzez szukanie przebaczenia za grzechy z przeszłości.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ludźmierz: Pasterka z Prymasem

2018-08-17 22:26

Maria Fortuna-Sudor

– Przybywam do was, siostry i bracia, abyśmy razem, słuchając Bożego słowa, przeżywając Eucharystię, potrafili na nowo zaczerpnąć u źródeł wiary, bo każda Eucharystia jest tym niewyczerpanym źródłem, z którego czerpiemy. A do źródła prowadzi nas Ona – niepokalana Matka naszego Pana Jezusa Chrystusa, Matka Kościoła nasza Matka, Pani Ludźmierska, Gaździna Podhala, jak ją nazywał św. Jan Paweł II – mówił prymas polski abp Wojciech Polak do zebranych na Pasterce Maryjnej, sprawowanej przy ołtarzu polowym sanktuarium Matki Bożej Ludźmierskiej.

Maria Fortuna- Sudor
- W Matki Boskiej Zielnej cudne imieniny bukietem ziół polnych z wami się dzielimy - mówiła przedstawicielka parafii, witając Prymasa Polski na Pasterce Maryjnej

Uroczystości Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w Ludźmierzu rozpoczynają się w wigilię święta Matki Bożej Zielnej, a na pasterkę przybywają czciciele Gaździny Podhala nieraz z odległych stron. W ramach tegorocznego odpustu świętowano 100 - lecie odzyskania niepodległości ojczyzny, a także 55. rocznicę ukoronowania Pani Ludźmierskiej. Przed rozpoczęciem nabożeństwa nastąpiło uroczyste posadzenie Prymasowskiego Dębu Niepodległości w Maryjnym Ogrodzie Różańcowym. Nawiązując do tego wydarzenia, proboszcz parafii, ks. Jerzy Filek zauważył: - W ten sposób Księże Prymasie, potwierdziłeś, że Kościół polski reprezentowany tutaj przez twoją osobę dalej będzie trwał przy narodzie polskim. Wciąż będzie bronił jego chrześcijańskich korzeni. I dodawał: - Chcemy dziś wyśpiewać Magnificat za wielkie rzeczy, które Pan uczynił dla naszej Ojczyzny, dla każdego z nas. Zwracał też uwagę na świętujących srebrny jubileusz kapłaństwa księży zebranych wokół ołtarza i polecał jubilatów modlitwie przybyłych na nabożeństwo.

W homilii abp Wojciech Polak n.in. przypomniał za papieżem Franciszkiem, że wniebowzięcie Matki Bożej jest tajemnicą, która dotyczy przyszłości każdego z nas. I nauczał: – Wniebowzięcie Maryi jest jak drogowskaz, który ukazuje wszystkim cel i sens naszej ziemskiej wędrówki. Wniebowzięcie Maryi uczy nas patrzeć ku górze, bo chrześcijanin, jak przypomniał tutaj przed laty kard. Karol Wojtyła, to właśnie człowiek, który patrzy ku górze. Przekonywał też, że wniebowzięcie Maryi przede wszystkim zapowiada nowe niebo i nową ziemię. Na zakończenie nocnego nabożeństwa Prymas poświęcił przyniesione przez kobiety zioła i kwiaty.

Zobacz zdjęcia: Ludźmierz: Pasterka z Prymasem

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem