Reklama

Piekoszów

Jubileusz wyjątkowego Domu i wyjątkowego Stowarzyszenia

2018-06-06 12:20

Agnieszka Dziarmaga
Edycja kielecka 23/2018, str. VI

TD
Dom w Piekoszowie świętuje 25 lat

Chodzi oczywiście o srebrny jubileusz Domu dla Niepełnosprawnych Caritas w Piekoszowie – jednej z największych tego typu placówek w Polsce i działającego przy nim Katolickiego Stowarzyszenia Osób Niepełnosprawnych, ich Rodzin i Przyjaciół „Nasz Dom”. Obchody, z udziałem wielu gości, miały miejsce 19 maja br., a Mszy św. dziękczynnej za wyjątkowość tej instytucji, czy raczej wspólnoty – przewodniczył bp Jan Piotrowski

Eucharystia w piekoszowskim sanktuarium MB Miłosierdzia, prezentacje multimedialne i filmy „ku po pokrzepieniu serc” opowiadające o 25 latach instytucji, wspólny posiłek, krakowski teatr, nowa publikacja, świadectwa i śpiewy „piekoszowskich przebojów” – stały się okazją do wspomnień, świadectw, podsumowań, wyrazów wdzięczności za Dom i jego środowisko.

Legendarne turnusy

Dom zasłynął jako organizator wczasorekolekcji, zapoczątkowanych przez sł. Bożego ks. Wojciecha Piwowarczyka, które w okresie wiosenno -letnim są organizowane nieprzerwanie od ok. 35 lat... Dłużej niż sam Dom. Tak początki wspomina Barbara Szyposzyńska: „Mieszkałam w Domu dla Niepełnosprawnych w pomieszczeniach socjalnych, w latach 1992 – 2001, czyli 9 lat, dojeżdżając do pracy jako nauczyciel fizyki w V LO w Kielcach. Jako wolontariusz Domu byłam tzw. ogrodnikiem (…) pomagałam w zakwaterowaniu grup, które na jakiś czas przyjeżdżały, dbałam o dekoracje związane z okresami liturgicznymi. Przez pierwsze lata miałam też udział w uprawianiu warzyw na działce, z których korzystała kuchnia, kiedy jeszcze nie funkcjonował Dom Pomocy Społecznej. Pewien szczegół utkwił mi w pamięci: pikowałam sałatę i zmrok zastał mnie przy tej czynności. W pewnym momencie, światła samochodu oświetliły moją sylwetkę, wtedy zobaczył mnie ks. Waldek Krochmal, który już chciał wracać przekonany, że mnie nie ma. Ulitował się i jeszcze pomógł mi podlać sadzonki (...).W tym czasie też razem z Zosią Wojtyną, Halinką Burtnik i Zosią Boruń przy współpracy z dyr. Caritas kieleckiej ks. Stanisława Słowika oraz dyrektorów Domu ks. Wiktora Walochy i ks. Józefa Knapa organizowałyśmy i prowadziłyśmy turnusy rekolekcyjne. Historyczny bo pierwszy, ale też wspaniały – prowadziłam z ks. Janem Jagiełką jako kapelanem, potem prowadziliśmy jeszcze inne. Rekordową liczbę 13 turnusów w jednym roku osiągnęliśmy po paru latach – gdyż był też turnus w grudniu. Zdarzało się, że w jednym sezonie prowadziłam nawet trzy turnusy, ponieważ dysponowałam wakacjami (...)”.

Po dziś dzień z tej oferty korzystają niepełnosprawni z całej Polski. W ramach Domu obecnie funkcjonuje także m.in. ZOL, dom opieki społecznej, lokale aktywizujące, Centrum Rehabilitacyjne. Piekoszów słynie z wyspecjalizowanych zabiegów rehabilitacyjnych, m.in. ze wsparcia chorych na stwardnienie rozsiane, czy po urazach kręgosłupa.

Reklama

Dom to wspólnota

Jubileusz zapoczątkowała Msza św. w piekoszowskim kościele – sanktuarium Matki Bożej Miłosierdzia, której przewodniczył bp Jan Piotrowski w koncelebrze ks. dr. Jana Jagiełki – dyrektora domu i ks. dr. Stanisława Słowika – dyrektora Caritas kieleckiej, w asyście kapłanów związanych z Domem, m.in. jego byłych dyrektorów.

W homilii Ksiądz Biskup przypomniał, że środowisko Domu to wspólnota, dla której jest to miejsce spotkania, dzielenia trosk i radości oraz, że w domach rodzinnych dokonywały i dokonują się wielkie rzeczy, np. w Nazarecie; podkreślił, że „srebrny jubileusz – 9125 dni – jest bogaty historią ludzi, którzy ją tworzyli, od fundatorów, przez pensjonariuszy i tych, którzy kierują nim na co dzień”, jest bogaty „ewangeliczną miłością wyrastającą z nauki Jezusa”. Przypomniał także, cytując Jana Pawła II, że „niepełnosprawność uwidacznia kruchość naszej ludzkiej kondycji”.

– Dlaczego świat, nie pomijając Polski, nie ma hojnego serca dla osób chorych i cierpiących? – pytał biskup, zauważając „ogromne pieniądze”, które idą na zbrojenia, przemysł, czy nawet walkę z małżeństwem i wyznawcami Chrystusa. – Bez ewangelicznej miłości świat nie będzie lepszy – przestrzegał biskup kielecki, polecając całe środowisko i wspólnotę eucharystyczną – Matce Bożej Miłosierdzia.

Wspólnie modlono się za pracowników, wolontariuszy, podopiecznych, pamiętając szczególnie o ofiarodawcach i współtwórcach Domu: Izabeli Borowskiej, Edwardzie Borowskim (który przekazał prywatny majątek na powstanie obiektu), czy o charyzmatycznym opiekunie osób niepełnosprawnych, ks. Wojciechu Piwowarczyku.

Ze wspomnień Barbary Szyposzyńskiej:

„Nasz Dom” był pragnieniem organizatorów wczasorekolekcji z osobami niepełnosprawnymi w Szewnej i kilku innych miejscowościach. Ono wzrastało z każdym rokiem, kiedy zwoziliśmy po turnusie łóżka, materace, kołdry i wyposażenie kuchni na ok.100 osób, zawalając piwnice oraz strych u pani Izabeli Borowskiej na Spacerowej. W dużym stopniu zaważyło to na jej zaangażowaniu w poszukiwanie miejsca na dom dla wczasorekolekcji. Została jego fundatorką, przekazując pokaźny spadek po bracie Edwardzie.Pan Bóg spełnia pragnienia serc, tych którzy Go kochają. Stało się! Rozpoczęła się budowa Domu dla Niepełnosprawnych w Piekoszowie, pod kierunkiem pierwszego dyrektora ks. Wiktora Walochy”.

Spotkania, rozmowy, obrazy...

Wystawy zdjęciowe, filmy, prezentacje i świadectwa uczestników, a także film „Hubal” (z okazji stulecia niepodległości Polski) dopełniały obrazu jubileuszu.

– Jest to miejsce wyjątkowe, bo wszędzie, na każdym kroku mogę tutaj spotkać Pana Boga i przyjaciół – uważa kielczanin, Tomek Jaworski (47 l.), który z Domem zrósł się od początku, zaznaczając, że tej „atmosfery brakuje na co dzień, a niepełnosprawni nie wiedzą, co ze sobą zrobić”. – Tutaj jest szacunek do drugiego człowieka, czuje się go na każdym kroku, tutaj dają człowiekowi szansę, nie odtrącają go. Z wieloma osobami zawarłem przyjaźń, korzystam z różnych spotkań. Na Sylwestra było ze sto osób, hulaliśmy do białego rana – opowiada Tomek.

Wśród gości jubileuszu byli m.in. Agata Wojtyszek – wojewoda świętokrzyski, senator Krzysztof Słoń, władze lokalne. – To miejsce na mapie regionu wyjątkowe, nie sposób przecenić jego znaczenia, to także miejsce rozpoznawalne w całym kraju, sama mam w rodzinie osobę regularnie korzystającą z oferty Piekoszowa – stwierdziła w rozmowie z „Niedzielą” wojewoda. – Rząd jest otwarty na potrzeby społeczne, są renty socjalne, są uruchomione programy, ale każda ilość środków jest zbyt mała, by w pełni pomóc tej grupie osób – uważa wojewoda, komentując zarazem wydarzenia pod Sejmem i protest środowiska niepełnosprawnych.

W 2017 r. z usług Domu, Centrum Rehabilitacji, ZOL, mieszkań aktywizujących skorzystało 4300 osób (głównie z terenu województwa świętokrzyskiego).

Z okazji jubileuszu powstała także publikacja „Dom dla Niepełnosprawnych w Piekoszowie” pod redakcją ks. Jana Jagiełki. Składa się z dziewięciu artykułów napisanych przez osoby, które tworzyły jego historię, m.in. budujących go i współtworzących kapłanów. Ks. Stanisław Słowik pisze o Domu jako o pierwszym dziele odnowionej Caritas Kieleckiej, śledząc proces transformacji od pierwszych pionierskich działań po wielofunkcyjną wysoko wyspecjalizowaną placówkę. Zofia Wojtyna, ks. Wiktor Walocha, Zofia Boruń, Barbara Szyposzyńska, ks. Józef Knap, ks. Witold Janocha, Ewa Sałaj i wreszcie obecny dyrektor – ks. Jan Jagiełka pokazują różne aspekty i w historii i teraźniejszości Domu.

Stowarzyszenie blisko rodziny

Powstałe 20 lat temu Katolickie Stowarzyszenie Osób Niepełnosprawnych, ich Rodzin i Przyjaciół „Nasz Dom” – za cel przyjęło promowanie duchowego, społecznego i psychofizycznego rozwoju osób niepełnosprawnych oraz poprawę ich sytuacji w rodzinie i społeczeństwie. Wieloletnim prezesem Stowarzyszenia była Ewa Sałaj.

Ze wspomnień Barbary Szyposzyńskiej: „Długoletni, wspaniały prezes Stowarzyszenia to Ewa Sałaj. Ewa jest osobą niezwykłą! Będąc na wózku inwalidzkim pracuje i pomaga takiej liczbie ludzi (znając obowiązujące przepisy dotyczące osób niepełnosprawnych), że wielu sprawnych ruchowo tego nie dokona. Zawsze pogodna, uśmiechnięta jest radosnym promykiem na wszystkich naszych spotkaniach. Podziwiam, jak spokojnie reaguje na każdego kto dzwoni, mimo iż jej telefon ciągle dzwoni (…).

W ciągu roku, co miesiąc były uroczystości okolicznościowe – np. Dzień Chorych, czy odpust itp. Przyjeżdżało na nie zawsze kilku kapłanów, którzy bywali kapelanami turnusowymi. Na odpuście w listopadzie w 2003 r. mamy zdjęcie z dwunastoma kapłanami przy ołtarzu. Do nich dołączali potem nowo – wyświęcani kapłani, będący wcześniej opiekunami jako klerycy.

Klerycy na turnusach to ogromny skarb, przyjeżdżali do nas głównie z diecezji kieleckiej i radomskiej (...). Chcę zaznaczyć, jak wielu wspaniałych kapłanów podejmowało się trudu prowadzenia rekolekcji na turnusach, poświęcając własny urlop – lista nazwisk byłaby tu bardzo długa. Największy w tym udział mają ks. Jan Jagiełka i ks. Witold Janocha, którzy służyli nam jako kapelani po kilkanaście razy (...).

Opiekunom, którzy wielokrotnie i ofiarnie służyli, czy nadal służą bezinteresownie, a często dopłacają, aby osoby niepełnosprawne były szczęśliwsze dzięki temu – niech po tysiąckroć wynagrodzi Pan Bóg (...).

Pan Bóg obdarzył mnie wielką łaską współpracy ze wspaniałymi ludźmi i niezwykle uroczą młodzieżą przez 35 lat organizowania wczasorekolekcji”. No właśnie, wolontariusze. Na ich ogromną potrzebę i nieocenioną pomoc i rolę w tej wyjątkowej wspólnocie wskazuje obecna prezes stowarzyszenia, Edyta Domagała, związana z Piekoszowem od czasów studenckich. – Do każdego pacjenta potrzebny jest jeden opiekun o określonych predyspozycjach psychicznych i z umiejętnością pomocy tej grupie osób. Staramy się także prowadzić dla nich szkolenia, rodzaj instruktażu – wyjaśnia. Podkreśla szczególną troskę wobec rodzin z osobami niepełnosprawnymi, regularne spotkania w różnych miejscach diecezji, wypracowanie systemu pomocy dla opiekunów i rodziców, aby także oni mogli odpocząć, odreagować.

Obecnie Stowarzyszenie skupia ok. 300 osób z Kielecczyzny, ale i z Łodzi, Warszawy, Śląska.

Tagi:
niepełnosprawni

Niepełnosprawni na Świętym Krzyżu

2018-08-08 10:23

Władysław Burzawa
Edycja kielecka 32/2018, str. VIII

TER
Młodzież pamiętała o jubileuszu Niepodległej

Grupa ze Świętokrzyskiego Stowarzyszenia na Rzecz Osób Niepełnosprawnych uczciła 100-lecie niepodległej Polski na Świętym Krzyżu. Modlili się tam za Ojczyznę i zaprezentowali okolicznościowy program.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Po co idę – piesza pielgrzymka na Jasną Górę oczami pątników

2018-08-14 10:57

mir / Częstochowa (KAI)

Piesze pielgrzymowanie na Jasną Górę nazywane jest fenomenem. Na pątniczy szlak wyruszają wszystkie pokolenia oraz grupy społeczne i zawodowe. Modlą się w sprawach Kościoła, Ojca Świętego i Ojczyzny, a także swoich rodzin, wypraszają łaskę narodzin dziecka i dziękują za uzdrowienie duszy czy z choroby ciała. Niektórzy tu czują się czują się "u siebie"- rozumiani i akceptowani. Na Jasnej Górze spotyka się „wiele ludzkich historii”.

Krzysztof Świertok

Idzie Chrystus…

Biskup zielonogórsko – gorzowski Tadeusz Lityński zwrócił uwagę na wielką odwagę i determinację tegorocznych pielgrzymów, którzy nie przestraszyli się ekstremalnych temperatur i podjęli trud wędrówki do Częstochowy - Oni niosą Chrystusa, to dla mnie jest uroczystość Bożego Ciała, chciałem ich uszanować, Jezusa w ich duszach i sercach – powiedział bp Lityński, który klękał przed każdą z grup.

Przewodnicy pielgrzymek podkreślają, że wzrasta świadomość pielgrzymów. Trud podejmują ci, którzy chcą rzeczywiście przeżyć rekolekcje w drodze. Choć pielgrzymki na Jasną Górę na ogół kojarzy się z grupami młodych rozśpiewanych i roztańczonych ludzi, to niezmiennie od lat utrzymuje się zainteresowanie tzw. grupami pokutnymi czy ciszy.

S. Laura elżbietanka, która przyszła w grupie pokutnej pielgrzymki wrocławskiej podkreśliła, ze grupa pokutna ma wiele intencji, ludzie też powierzają im wiele próśb. Cały dzień pielgrzymkowy staramy się wypełniać modlitwą, w tym roku szczególnie za Ojczyznę w stu lecie niepodległości, medytacją Słowa Bożego, modlimy się całą Liturgią Godzin – wyjaśniła zakonnica. Kolejnym specyficznym akcentem pielgrzymowania w „jedynce” są nawiedzenia Pana Jezusa obecnego w Najświętszym Sakramencie w każdym mijanym kościele. Jak dodaje s. Laura, „inni myślą, że to pokuta, a dla nas to radość”. Duchowi pokutnemu służy także dzień ciszy czy piątkowy post o chlebie i wodzie.

- Mega przeżycie – nocna adoracja Jezusa – wyznaje Robert z pielgrzymki Młodzieży i Rodzin Różnych Dróg. Dla niego motywem decydującym podjęcia wędrówki jest „po prostu gdzieś w głębi chęć szukania Pana Boga, od którego się oddalam, trafienie na siebie. Jan Paweł II mówił kiedyś, że człowiek nie może zrozumieć siebie w pełni bez Chrystusa, może coś w tym jest”. Mirek po raz pierwszy wyruszył z pielgrzymką hipisowską w 1981 r. i jak mówi z mocą, to uratowało mu życie, wrócił do Kościoła i sakramentów. Pytani o motywację pielgrzymi ze „szpakowiska” odpowiadają, ze po prostu tu czują się "u siebie"- rozumiani i akceptowani. Wierzą, ze ich opiekun zmarły w ubiegłym roku inicjator pielgrzymki hipisowskiej ks. Andrzej Szpak błogosławi im z nieba. Pamiętają, że uczył ich, ze rozmowa jest jak sakrament i że każdy ma szansę być świętym.

- Dzięki modlitwie, dzięki pracy nad sobą niemożliwe staje się możliwe, można wyjść z narkomanii, poprawić relacje w rodzinie, odszukać siebie nawzajem - powiedziała Dorota Szczęsna, która modliła się za syna i innych uzależnionych w grupie Karan, czyli Katolickiego Ruchu Antynarkotykowego w pielgrzymce krakowskiej.

Bp Jacek Jezierski zauważył, że pielgrzymowanie to szczególny czas, kiedy „moc w słabości się doskonali”, poprzez trud, fizyczne zmęczenie, dolegliwości, oparzenia, otarcia nóg, skręceniu kostek, pątnicy w swoich słabościach oni się doskonalą, stają się silniejszymi.

Słowa biskupa potwierdza Piotr Modliński z grupy elbląskiej: „Super wakacje, jak w Turcji, słońce świeci, gorąco, all inclusive, jedzenie, naprawdę warto i wszystkich gorąco zapraszam” śmiał się pątnik, a na poważnie wyjaśniał, że pielgrzymka to wspaniały czas, niesamowity reset od rzeczywistości, pędu. Siłę trzeba czerpać od Pana Boga i z siebie. Podkreślił, ze to nie ból fizyczny, jest największym problemem, ale ten psychiczny „kiedy człowiek zaczyna się zastanawiać nad tym co robi, co dzieje się w jego życiu”.

Wielu, szczególnie młodych, czas pielgrzymki wykorzystuje na przemyślenie życia i znalezienie odpowiedzi – co dalej. Rozeznają powołanie do małżeństwa, kapłaństwa czy życia zakonnego. Paweł dwa lata temu modlił się o rozpoznanie życiowej drogi. W tym roku oświadczył się Kindze przed Cudownym Obrazem Matki Bożej. Oboje przyszli w 40. Pieszej Pielgrzymce Diecezji Toruńskiej.

Ci, którzy chcą pielgrzymować do Matki i Królowej w Częstochowie nie znają przeszkód, nie są nimi ani podeszły wiek, ani niepełnosprawność.

W drogę na Jasną Górę wyruszyło „wiele ludzkich historii”. O wielości doświadczeń i sposobów przeżywania pielgrzymki mówił do „pielgrzymów od dominikanów” o. Rafał Szymko, neoprezbiter. Wskazał na drogę do Częstochowy jako czas dla jednych kryzysu, dla innych rozwiązywania problemów, czas światłości albo czas ciemności. Wszystkie te historie wchodzą w „kościół drogowy, którym byliśmy” – zauważył zakonnik i podkreślił, ze na pielgrzymce nie ma „lepszej lub gorszej historii”, bo wszystkie znalazły swoje zakończenie przed Maryją.

Znany ewangelizator i raper ks. Jakub Bartczak zwraca uwagę, że idzie się po to, aby przeżyć piękne rekolekcje w drodze. – Jestem dłużnikiem Pana Boga, bo na pielgrzymce wymodliłem sobie powołanie i dlatego trzymam się zawsze pieszej pielgrzymki - opowiadał. Dla ks. Bartczaka najważniejszą rolą na pielgrzymce jako kapłana jest rola spowiednika i duszpasterza – Przyznam się, ze tak co roku sobie podsumowuję, ile było tych spowiedzi, jakie, na ile udało mi się wypełnić właśnie tę rolę. Myślę, że pierwszorzędna rola, to właśnie ta sakramentalna – podsumował duchowny.

Daj Boże kapłanów i siostry zakonne…

- Jesteśmy wstrząśnięci brakiem powołań – powiedział ks. Romuald Brudnowski, przewodnik świdnicki. - Bardzo przejęci jesteśmy powołaniami. Nie możemy się jakoś otrząsnąć z wrażenia, że w tym roku pojawiły się dwa seminaria, do których na razie nie zgłosił się ani jeden kandydat, ale my ich omadlamy – powiedział kapłan. Podkreślił, że „może trzeba taki wstrząs przejść, by ludziom nie zabrakło kapłanów”.

Od początku istnienia pielgrzymki intencja o powołania kapłańskie jest szczególna dla pątników z archidiecezji szczecińsko – kamieńskiej.

Z różańcami w dłoniach wyplecionymi w drodze przybyli wierni z Warmii. Pątnicy wołali o nowe powołania kapłańskie i zakonne. - Siostry wstańcie z kanapy i wyruszcie, bardzo was potrzeba na pielgrzymce, która jest także dziełem powołaniowym – apelował ks. Jarosław Dobrzeniecki, kierownik. W tym roku na pielgrzymce nie było ani jednej siostry zakonnej.

Salezjanin ks. Andrzej Policht z grupy oświęcimskiej, który po raz 30-ty poszedł na pielgrzymkę, na brak powołań nie narzeka, w drogę wyruszyło 17 kandydatów do zgromadzenia. Salezjanin ubolewał, że zdarzają się grupy, w których jest tylko jeden kapłan i księża nie doceniają tych rekolekcji w drodze, a jako księża musimy docenić to duszpasterstwo podkreślał. „Tu mamy być, tu, gdzie są ludzie” – akcentował kapłan i apelował, by klerycy byli wysyłani do posługi w drodze do Częstochowy. Tak zresztą w wielu diecezjach i zgromadzeniach się dzieje, można było spotkać np. kleryków z świdnickiego czy krakowskiego seminarium.

Jest moc – mówił także o. Kamil z grupy franciszkańskiej, w której jedną piątą uczestników stanowiły osoby konsekrowane.

Ks. Karol Waga z Elbląga opowiada, że pielgrzymka to wiele spowiedzi, wiele rozmów, czasami wiele łez – Chce się być księdzem, gdy widzi się taki Kościół właśnie wyznał duchowny.

Pielgrzymki w smartfonowym świecie

Choć dzięki podążającym na Jasną Górę pielgrzymki mają swoje drugie życie m.in. na Instagramie, Facebooku, Snapchacie czy Twitterze, to wielu młodych, podejmując trud rekolekcji w drodze, pragnie "wylogować" się ze współczesnego świata.

- Krzyż to wyrzeczenie polegające na odcięciu się od świata, by zjednoczyć się z Bogiem - mówił Filip z Grupy Salvator-Redemptor. Na czas pielgrzymki nastolatek zdecydował się nie używać internetu. – I to jest fajne, że mogę się tak odciąć i przeżyć to tylko i wyłącznie z Bogiem i Maryją.

Wielu nie sięga po smartfona z powodu… braku czasu. Bartosz Kurkowski z grupy chojnickiej jest porządkowym od kilku lat i tak opowiada o swoich współbraciach: „To są po prostu wariaci – posumował Bartosz swoich współbraci z grupy. – Na każdym postoju nie siedzimy, nie odpoczywamy, tylko gramy w piłkę, tańczymy, śpiewamy i po prostu super się bawimy, a idziemy na pielgrzymkę, bo tu jest samo sedno – Jasna Góra, tu zostawiamy swoje modlitwy, swoje prośby”.

Pielgrzymi z fascynacją opowiadają o wspólnocie, która wytwarza się w drodze do Częstochowy. W dobie promowania indywidualizmu i życia w tzw. świecie „mediów społecznościowych”, dla wielu młodych ludzi to wręcz oczyszczające uczucie. - Postawa wdzięczności wyzwala w nas tyle dobra i tyle pokory, że uczymy się wzajemnego zrozumienia i szacunku. Wdzięczność sprawia również, że ludzie czują się sobie nawzajem bardziej potrzebni.

Pielgrzymka umożliwia spojrzenie z dystansu na rzeczywistość, jest czasem na słuchanie Boga, na modlitwę, która składa się nie tylko z mówienia do Boga, ale i słuchania Go. Jest wypełnianiem swojego powołania i pomocą innym w realizacji ich powołania.

Ks. Grzegorz Polak, główny koordynator kompanii sandomierskiej zauważył, że pierwsze doświadczenie tych, którzy po raz pierwszy pielgrzymują do Tronu Jasnogórskiego jest takie, że odkrywają, czym jest wspólnota, ta wspólnota, utworzona przez kilka dni wędrówki, a potem przenoszona w codzienne życie tworząc wspólnotę domową, rodzinną, parafialną i te szersze lokalne społeczności – stwierdził kapłan. Dodał, że „ci, którzy idą po raz kolejny, idą właśnie dlatego, że za każdym razem coś nowego w tej wspólnocie znajdują, coś, co ich ubogaca wewnętrznie, przemienia, odradza wtedy, kiedy skrzydła naszej wiary osłabły”.

Do Matki Bożej z Synkiem

Na pielgrzymce do Częstochowy pątnicy wypraszają wiele łask dla swoich rodzin. Niektórzy mówią o cudach jak Magdalena Leśniowska-Pabian z Nowego Targu, która na Jasną Górę pielgrzymowała z całą rodziną i było to dziękczynienie za zdrowie Emanuela. To trzecie dziecko państwa Pabian, które w 10. dobie życia miało wylew krwi do mózgu. Jak twierdzi mama chłopczyka, „jest cudownie uzdrowiony, nawet wydarzył się taki cud, że wczoraj zaczął chodzić, mając 13 miesięcy. Lekarze się wypowiadają, że jest to niesamowite, że jakiś święty orędował za naszym dzieckiem, i że ma najwspanialszego Anioła Stróża. Za to dziękujemy w tym roku Matce Bożej”.

Prawdziwym fenomenem można nazwać liczny udział rodzin z dziećmi w pielgrzymce góralskiej. Niektórzy mali pątnicy mogą się pochwalić stażem dłuższym niż ich wiek, bo wiele góralek wyrusza na pielgrzymkę w stanie błogosławionym.

Coraz częściej w pielgrzymkach powstają specjalne grupy rodzinne, a zainteresowanie nimi pielgrzymów coraz większe. Odpowiadając na potrzeby np. w pielgrzymce dominikańskiej powstała kolejna grupa rodzinna – Dzieci to prawdziwa iskierka grupy rodzinnej. Tyle dobra otrzymaliśmy od innych, pomagali nam przy dzieciach, a dzieci były dzielne. To jest idealne świadectwo; dużo ludzi na noclegach, jak widzieli nas z dziećmi, to po prostu płakali, byli wzruszeni, ze są takie młode rodziny, że chodzą z dziećmi” – opowiadała pątniczka Kasia, która przyszła z dwoma synami, młodszy Wiktor miał półtora roku.

W pielgrzymkach nie brakuje obcokrajowców, którzy chcą zasmakować polskiej wiary i miłości do Matki Najświętszej. Np. w kompani wrocławskiej szli m.in. kapłani z Meksyku i Nikaragui. O pokój w sercach rządzących i wszystkich obywateli Nikaragui prosił o. Rodolfo, który na co dzień studiuje w hiszpańskiej Pampelunie. Nikaraguańczyk i Meksykanin podkreślali, że łączy ich z Polakami wielka miłość do Matki Bożej.

S. Synthia pochodzi z Nigerii po raz pierwszy poszła w pielgrzymce krakowskiej – Dla mnie to jest cud. Jesteśmy bardzo wdzięczne i szczęśliwe, że Matka Boża jest dla nas największym skarbem dla Polaków i dla wszystkich ludzi na świecie. Jesteśmy tutaj, aby dziękować Matce Bożej za wszystko mówiła klawerianka.

Bp Jacek Kiciński z Wrocławia nazwał tegoroczne rekolekcje w drodze „pielgrzymką dobroci” i podkreślił, że „może te upały wywoływały zmęczenie, ale wydobywały dobroć z ludzkich serc”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Bp Guzdek: okażmy wdzięczność żołnierzom i obrońcom naszej wolności

2018-08-15 10:24

kos / Warszawa (KAI)

W stulecie niepodległości jesteśmy zobowiązani dokonać narodowego rachunku sumienia z zaniedbań i przewin wobec tych, którzy wywalczyli „Niepodległą” – mówił biskup polowy Józef Guzdek, który w uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny przewodniczył w katedrze polowej Mszy św. w intencji Ojczyzny. Ordynariusz wojskowy zaapelował o szacunek i wdzięczność wobec żołnierzy i obrońców naszej wolności. Dziś obchodzimy 98 rocznicę zwycięstwa nad Armią Czerwoną w 1920 r. nazywanego „Cudem nad Wisłą”, które stało się Świętem Wojska Polskiego. We Mszy św. uczestniczył prezydent Andrzej Duda z małżonką Agatą Kornhauser-Dudą.

Bożena Sztajner/Niedziela
Pielgrzymka Żołnierzy Wojska Polskiego dociera na Jasną Górę każdego roku 14 sierpnia

Eucharystia została odprawiona z ceremoniałem wojskowym. Rozpoczęła się od wprowadzenia sztandaru Wojska Polskiego i odegrania Mazura Dąbrowskiego. Liturgię słowa przygotowali żołnierze Wojska Polskiego oraz artyści Reprezentacyjnego Zespołu Artystycznego WP.

W homilii bp Guzdek powiedział, że Święto Wojska Polskiego w roku 100. rocznicy odzyskania niepodległości jest okazją do postawienia kilku ważnych pytań. – Czy jako społeczeństwo potrafimy dostrzegać i doceniać zasługi polskiego żołnierza? Czy umiemy okazywać wdzięczność tym, którzy przelewali krew i składali swoje życie na ołtarzu wolności? Czy potrafimy sprawiedliwie oceniać i doceniać wkład wielu wybitnych Polaków, którzy mimo zmieniających się okoliczności, przyczynili się do rozwoju naszego kraju? – pytał biskup.

Ordynariusz wojskowy podkreślił, że odpowiedź na wiele z tych pytań może być przyczyną gorzkiej refleksji, wstydu, a nawet zażenowania. Przypomniał, że „Cud nad Wisłą”, jedno z największych zwycięstw polskiego oręża „miało być wymazane z pamięci narodu”. Zaapelował o budową Muzeum Bitwy Warszawskiej, „które podobnie jak Muzeum Powstania Warszawskiego, będzie kolejnym pokoleniom przybliżać prawdę o tym heroicznym czynie i uczyć szacunku dla obrońców Ojczyzny”.

Bp Guzdek przypomniał także, że „wielu ojców polskiej wolności, wybitnych generałów i mężów stanu nie doczekało się uznania i szacunku, lecz zostało skazanych na więzienie, wygnanie i zapomnienie”. Przywołał postacie jednego ze strategów Bitwy Warszawskiej, pierwszego szefa Sztabu Generalnego gen. Tadeusza Rozwadowskiego, twórcę „Błękitnej Armii” gen. dyw. Józefa Hallera oraz Wojciecha Korfantego – wybitnego polityka, który przyczynił się do przyłączenia Górnego Śląska do Polski.

– Świadome dążenie do zapomnienia i pasmo pogardy wobec żołnierzy walczących o wolność Ojczyzny miały także miejsce po zakończeniu II wojny światowej. Wystarczy wspomnieć prześladowanie żołnierzy Armii Krajowej i Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, uczestników powstania warszawskiego i powojennej konspiracji antykomunistycznej. Więzienne podwórka i obrzeża cmentarzy wciąż odsłaniają tajemnice mrocznych czasów i podłości człowieka – powiedział.

Zdaniem biskupa polowego, w Święto Wojska Polskiego, w roku stulecia odzyskania niepodległości, „jesteśmy zobowiązani dokonać narodowego rachunku sumienia z zaniedbań i przewin wobec tych, którzy wywalczyli «Niepodległą»”. – Nadszedł czas, aby dostrzec i docenić, okazać wdzięczność i utrwalić pamięć o bohaterach narodowych – powiedział.

Bp Guzdek przypomniał, że uznania i wdzięczności wobec poległych i ostatnich żyjących żołnierzy Bitwy Warszawskiej uczył św. Jan Paweł II, który sam był synem oficera Wojska Polskiego. Przywołał Jego słowa z wizyty na cmentarzu w Radzyminie, gdzie papież spotkał się z ostatnimi świadkami wojny 1920 r.

Ordynariusz wojskowy przywołał także słowa Marszałka Józefa Piłsudskiego, który przekonywał, że „Naród, który nie szanuje swej przeszłości, nie zasługuje na szacunek teraźniejszości i nie ma prawa do przyszłości”. Jak dodał, „w pamięci kolejnych pokoleń należy zapisywać imiona i nazwiska tych, których czyny miały decydujący wpływ na losy narodu i państwa”.

Na koniec zaapelował o wdzięczność dla żołnierzy i obrońców wolności naszej Ojczyzny. – Dziś w tej wojskowej świątyni rozlega się apel, abyśmy byli wdzięczni. Najpierw Bogu, który pomimo naszych niewierności, nieustannie wspiera nas w walce o wolność wewnętrzną oraz wolność naszej Ojczyzny, której trzeba strzec przed wrogiem zewnętrznym. Tej wdzięczności godni są także żołnierze Wojska Polskiego, obrońcy niepodległości naszej Ojczyzny – podkreślił. Dodał, że „dzisiejsza uroczystość jest lekcją wdzięczności. Niech modlitwa i podjęta refleksja przyczynią się do tego, że będziemy umieli dostrzegać zasługi i okazywać wdzięczność wszystkim, którzy dobrze przysłużyli się Polsce”.

Eucharystię koncelebrowali ks. Zbigniew Kras, kapelan prezydenta RP oraz kapelani Ordynariatu Polowego.

W Mszy św. uczestniczył prezydent Andrzej Duda z małżonką Agatą Kornhauser-Dudą. Obecni byli także marszałkowie Sejmu i Senatu Marek Kuchciński i Stanisław Karczewski, minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak, generałowie WP, oficerowie, żołnierze, pracownicy wojska, weterani misji pokojowych i kombatanci oraz rodziny wojskowe. Do katedry polowej licznie przybyli wojskowi przedstawiciele ambasad akredytowanych w Polsce.

Przed zakończeniem Eucharystii odbył się obrzęd poświęcenia ziół przyniesionych przez wiernych do katedry.

Po Mszy św., w Pałacu Prezydenckim odbędzie się uroczystość wręczenie nominacji generalskich. W południe przed Grobem Nieznanego Żołnierza odbędzie się zmiana posterunku honorowego, a pod pomnikiem Marszałka Józefa Piłsudskiego złożone zostaną kwiaty.

O godz. 13.00 podczas centralnej Uroczystości Święta Wojska Polskiego na Wisłostradzie odbędzie się Wielka Defilada Niepodległości, w której weźmie udział łącznie ponad 100 samolotów i śmigłowców, około 1500 żołnierzy, 200 pojazdów wojskowych, 650 rekonstruktorów pieszych i ok. 250 rekonstruktorów konnych. Defilada ma pokazać panoramę historyczną umundurowania i uzbrojenia wojska na przestrzeni 1000 lat. Na błoniach Stadionu Narodowego odbędzie się żołnierski piknik.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem