Reklama

Cudze chwalicie… Mamy to u nas

2018-05-16 11:24

Ks. Adam Stachowicz
Edycja sandomierska 20/2018, str. VI

Ks. Adam Stachowicz
Sala Papieska w Staszowie

Kontynuujemy rozpoczętą tydzień temu prezentację ośrodków muzealnych i izb pamięci rozsianych po terenie naszej diecezji. Wcześniej prezentowaliśmy miejsca muzealne w Sandomierzu, Stalowej Woli i Hucie Komorowskiej

Sulisławice

Odnowiona Izba Pamięci Organizacji Odwet i Oddziału Partyzanckiego „Jędrusie” została otwarta w 2015 r. Znajduje się ona w dawnej zakrystii XIII-wiecznego kościoła. Zgromadzono w niej dokumentację dotyczącą tajnego pisma „Odwet” i Oddziału Partyzanckiego „Jędrusie”. Zajmuje ona dwa pomieszczenia. Dokładnie pod Izbą Pamięci znajdują się podziemia w których w latach 1943-1944 znajdowała się drukarnia „Odwetu”. Tam też „Jędrusie” wydali w 1944 r. książeczkę zawierającą historię oddziału.

Oprócz dokumentacji znaleźć można również rzeźby oraz hafty przedstawiające wydarzenia z działalności oddziału partyzanckiego. Warte zauważenia są także zdjęcia pozyskane z archiwów rodzin partyzantów, dokumenty, legitymacje, odznaki, egzemplarze tajnej gazety „Odwet” i rzeczy osobiste partyzantów. Oryginalności przedsięwzięciu podaje fakt, że wejście do piwnicy przykryto szkłem, dzięki czemu można zobaczyć zrekonstruowaną drukarnię tajnej gazetki „Odwet”.

Tarnobrzeg-Wielowieś

W klasztorze Sióstr św. Dominika istnieje sala pamięci poświęcona założycielce zgromadzenia Matce Róży Kolumbie Białeckiej. Minimuzeum to miejsce stale udostępnione osobom chętnym zobaczyć miejsce, w którym żyła i zmarła zakonodawczyni.

Reklama

– W klasztorze jest cela, w której mieszkała Matka Założycielka. Można ją obejrzeń o każdej porze w ciągu dnia. Wchodzi się do niej przez kaplicę na chór. Posiadamy tam trochę wyposażenia z czasów życia Matki: łóżko, stolik przy którym pracowała, małe pianino, parę książek z jej czasów. W gablotach są różne drobne przedmioty, których mogła używać. Na ścianie zawieszona jest ekspozycja obrazująca historię naszego zgromadzenia od powstania poprzez zatwierdzenie konstytucji i zgromadzenia na prawach diecezjalnych oraz papieskich. Zapraszamy wszystkich do zobaczenia tego miejsca i chętnie oprowadzimy, pokażemy oraz opowiemy o zgromadzeniu i Matce Założycielce – opowiada s. Kolumba, przełożona wielowiejskiego zgromadzenia. Matka Róża została pochowana w przyklasztornym ogrodzie, a obecnie w Rzymie powadzony jest jej proces beatyfikacyjny.

Jeżowe

Osobliwym muzeum jest Zbiornica Figur Chrystusa Frasobliwego przy parafii Narodzenia NMP w Jeżowem. Obiekt, w którym mieści się muzeum, powstał w latach 1822-1824. Od czasu powstania aż do lat osiemdziesiątych XX wieku budynek pełnił funkcję plebanii. Następnie stał się Zbiornicą Sztuki Ludowej. Obiekt był zwiedzany sporadycznie głównie przez dzieci i młodzież. Muzeum Chrystusa Frasobliwego w Jeżowem zajmuje się gromadzeniem i udostępnianiem zwiedzającym zbiorów z zakresu sztuki i historii. Powstało ono na bazie kolekcji zgromadzonej przez ówczesnego proboszcza parafii ks. Ludwika Bielawskiego.

– Jeżowskie muzeum jest unikatową placówką na skalę międzynarodową, którego główną tematyką jest przedstawienie Jezusa Frasobliwego. Muzeum prezentuje zwiedzającym kilkaset eksponatów. Większość rzeźb i płaskorzeźb powstała z różnych rodzajów drewna: akacja, czarny dąb, eukaliptus, grusza, jawor, lipa, olcha, orzech, sosna, topola, żywotnik. Są też eksponaty wykonane z: gliny, kości, masy solnej, węgla (grafitu), gipsu, cekolu, plastiku oraz ceramiczne i porcelanowe. Dodatkami do niektórych eksponatów są elementy metalowe i szklane, a także piasek – informują opiekunowie wystawy.

– W ramach wycieczek szkolnych odwiedzaliśmy to miejsce. O zbiorach opowiadał przewodnik, który posiadał wiedzę nie tylko dotyczącą poszczególnych eksponatów, ale i całej historii powstania muzeum. Można to miejsce odwiedzać w wolnej chwili i co ważne wstęp jest darmowy – mówi Monika Borek. Więcej można dowiedzieć się na stronie: www.muzeum.jezowe24.pl .

Święty Krzyż

Wystawa misyjna w świętokrzyskim klasztorze Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej istnieje od 31 lat. Jest to zbiór pamiątek związanych z dziejami klasztoru oraz z wyprawami misyjnymi. Została ona przygotowana z myślą o pielgrzymach, którzy chcieliby dowiedzieć się więcej o klasztorze, a także o kustoszach sanktuarium. Całość składa się z sal poświęconych dawnym mieszkańcom Łysej Góry, gdzie pośrodku ściany znajduje się XV wieczne epitafium opata Michała z Krakowa. Kolejna sala przypomina czasy poniżenia i zniszczeń, które dotknęły Święty Krzyż. Ukazana jest historia miejsca od kasaty opactwa w 1819 r. przez mieszczące się tam do 1939 r. więzienie aż do zniszczeń w czasie II wojny światowej. Ostatnia sala pokazuje odbudowę klasztoru, której podjęli się Misjonarze Oblaci Maryi Niepokalanej, którzy w 1936 r. przybyli na to miejsce.

– Ciekawe eksponaty, które można podziwiać, to m.in.: Madonna Kameruńska. W obrazie nie ma grama farby, wszystko to piasek naturalnych kolorów występujący w Kamerunie, stroje z Kamerunu i Sri Lanki. Zobaczyć można również skóry pytonów i wiele innych egzotycznych eksponatów – zachęcają Ojcowie Oblaci.

Ekspozycja otwarta jest od poniedziałku do soboty w godz. od 9 do 17 z przerwą obiadową. Zaś w niedziele i święta od godz. 13 do 17. Więcej informacji można uzyskać na: www.swietykrzyz.pl lub telefonicznie: 41 317 70 21.

Koprzywnica

Pierwotnie parterowe skrzydła klasztoru nadbudowane w XVI i XVII wieku otaczały krużganek, z którego ślady oporów do dziś są widoczne na ścianie zachodniej skrzydła wschodniego i na ścianie północnej kościoła. Obecnie przy parafii św. Floriana znajduje się lapidarium w byłym Opactwie Cystersów. Z zabudowań klasztornych zachowało się jedynie wschodnie skrzydło. Pomieszczenia poklasztorne obecnie są nieużywane, z wyjątkiem zachowanego kapitularza, w którym urządzono lapidarium. Jest to miejsce przechowywania i prezentowania okazów kamieni naturalnych i kamiennych fragmentów elementów architektonicznych pochodzących z zabytkowych budowli.

Janów Lubelski

W pomieszczeniach przynależących do parafii pw. św. Jana Chrzciciela od 2010 r. działa muzeum zorganizowane na piętrze budynków kompleksu poklasztornego. Już w dolnych partiach byłego klasztoru Ojców Dominikanów znajdują się malowidła obrazujące działalność zakonników, a szczególnie cuda związane z życiem św. Dominika i św. Jacka. Sale przeznaczone na muzeum zawierają pamiątki z koronacji cudownego wizerunku Matki Bożej i przedmioty, którymi posługiwano się przez lata w kulcie sprawowanym przy Sanktuarium Matki Bożej Łaskawej i Różańcowej.

– W muzeum znajduje się bardzo cenna relikwia, czyli fotel, na którym siedział Ojciec Święty Jan Paweł II podczas Mszy św. w Sandomierzu 12 czerwca 1999 r. Jest zabytkowa chorągiew podominikańska, naczynia liturgiczne i stare księgi mszalne. Posiadamy liczne pamiątki z koronacji obrazu Matki Bożej, która odbyła się w 1985 r. Jest również gablota, w której znajdują się różne figurki wykonane przez janowskich pszczelarzy z wosku pszczelego – wylicza kustosz ks. Jacek Staszak.

Obchody poklasztorne oraz ekspozycję muzealną można zwiedzać grupowo oraz indywidualnie w ciągu dnia po wcześniejszym zgłoszeniu telefonicznym.

Rytwiany

Na terenie byłego klasztory kamedułów znajdują się obiekty i miejsca muzealno-wypoczynkowe. Pustelnia położona jest w samym środku puszczy rytwiańskiej. W skład kompleksu pustelni wchodzi m.in. Galeria Kamedulska. – Jest to muzeum prezentujące eksponaty świadczące o kamedulskiej przeszłości pustelni. Ukazaliśmy, jak żyli zakonnicy włącznie z pokazaniem, jak wyglądała cela mnicha. W zbiorach muzealnych jest również kilkaset eksponatów na wystawie związanej z odkryciami archeologicznymi – wylicza dyrektor ks. Wiesław Kowalewski i dodaje: – Ciekawostką jest również, że w kompleksie pokamedulskim kręcone było dwa odcinki serialu „Czarne chmury”. W jednej z sal, wzgromadzono pozostałe eksponaty.

Ciekawie prezentują się ogrody klasztorne. Jest to teren rekreacyjno-użytkowy w nawiązaniu do jego dawnych funkcji. Z jednej strony część użytkowa, w której są poletka ziół, warzyw i owoców, a z drugiej infrastruktura wypoczynkowa. Na terenie kompleksu znajduje się także kościół oraz biblioteka. Więcej informacji można znaleźć na: www.pustelnia.com.pl .

Staszów

W mieście można odwiedzić Izbę Pamięci papieża św. Jana Pawła II znajdującą się w Muzeum Ziemi Staszowskiej przy ul. Szkolnej. W niej znajdują się pamiątki przekazane w głównej części przez mieszkańców miasta i okolicy. Wśród eksponatów na szczególne zauważenie zasługuje ornat papieski, okolicznościowe monety, medale i akwarela włoskiego artysty oraz zdjęcia z pielgrzymek Ojca Świętego do Ojczyzny.

– Otwarcia Izby Pamięci dokonał 17 maja 2016 r. bp Krzysztof Nitkiewicz. Jest ona związana z tym, że miasto ma szczególny związek ze św. Janem Pawłem II, gdyż tutaj znajduje się sanktuarium wzniesione jako votum wdzięczności za ocalenie jego życia. Warto nadmienić, że jest tu również kaplica jemu poświęcona. W każdą ostatnią niedzielę miesiąca przed Mszą św. wieczorną odprawiamy nabożeństwo przez pośrednictwo Papieża Polaka z odczytywaniem składanych przez wiernych próśb i podziękowań – zaznacza ks. Szczepan Janas, proboszcz parafii św. Bartłomieja.

Izbę można zwiedzać w każdy wtorek i środę od godz. 10 do 12 i w piątek od godz. 15 do 18.

Tagi:
muzea

Muzea Watykańskie upamiętniły ojca współczesnej archeologii

2018-12-02 14:43

vaticannews.va / Watykan (KAI)

W Muzeach Watykańskich otwarto wystawę poświęconą Johannowi Winckelmannowi, który uznawany jest za ojca współczesnej archeologii.

Włodzimierz Rędzioch

Ten imponujący i oryginalny projekt wystawienniczy obejmuje 50 wybranych arcydzieł rozmieszczonych w różnych salach muzealnych jest hołdem dla tego wielkiego, niemieckiego uczonego, ojca współczesnej archeologii i prekursora historii sztuki. Okazją do przywołania tej wielkiej postaci jest 300-lecie jego narodzin i 250-lecie od tragicznej śmierci w Trieście.

W latach pobytu Winckelmanna w Rzymie w drugiej połowie XVIII w. (1755-1768) Muzea Watykańskie w dzisiejszej formie jeszcze nie istniały. Pierwsze papieskie dzieła sztuki gromadzone były w watykańskim Belwederze. Winckelmann często odwiedzał i podziwiał zebrane w nim eksponaty. To dzięki niemu wiele zabytków, które odkrywał podczas prac archeologicznych w Wiecznym Mieście, zostało zakupionych przez papieży.

Współczesne Muzea Watykańskie to największy i najbogatszy obiekt na świecie. Początki zbiorów związane są z Sykstusem IV i Juliuszem II. W jego powiększaniu wkład mieli poszczególni papieże, gromadzący kolejne dzieła sztuki. Dzisiejszy wygląd muzea zawdzięczają Winckelmannowi, który potraktował dzieje sztuki jako proces historyczny.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Duszpasterska wizyta, duszpasterska szansa

Agnieszka Dziarmaga
Edycja kielecka 3/2004

Graziako/Niedziela
Kapłan podąża z wizytą kolędową

Gdy ksiądz chodzi po kolędzie, w pogotowiu jest cały blok albo cała ulica. Kobiety zwalniają się z pracy, aby na czas przygotować stół przykryty obrusem, kropidło, naczynie z wodą święconą, pasyjkę i świece. Dzieciaki na gwałt uzupełniają zeszyty do religii albo gwarem wypełniają klatki schodowe, by co chwilę meldować pod „którym ksiądz jest numerem”. W blokach, w wielkich parafiach wizyta trwa krótko, najwyżej kilka minut. Jedni nie kryją irytacji: Na co komu taka kolęda? Czy coś z niej wynika? Inni bronią księży: przecież parafia liczy 15 tys. osób - musi wystarczyć krótka modlitwa i wymiana kilku zdań. Tak czy owak, nie milkną dyskusje wokół celowości kolędy.

Skąd się wzięła

O chodzących po kolędzie księżach pisał już Mikołaj Rej wkładając w usta wójta krytykę plebana: „... potym bieży po kolędzie / w każdym kącie dzwonić będzie / Więc woła Illuminare / a ty chłopku musisz dare...”. Skąd się jednak wziął zwyczaj duszpasterskich wizyt, trudno ustalić.
W starożytnym Rzymie odwiedzano się w styczniowe kalendy (callandae), zaczynające nowy rok. Wiadomo także, że wyraz „kolęda”, który do Polski dotarł za pośrednictwem Czechów, oznaczał pierwotnie pieśń noworoczną, śpiewaną podczas odwiedzania z tej okazji wiejskich gospodarzy.
Kościół zaadaptował te ludowe zwyczaje, łącząc je z błogosławieństwem domów w uroczystość Trzech Króli. A że nie dałoby się tego dnia odwiedzić wszystkich, wizyta rozłożyła się na czas poświąteczny.
Niemiecka i polska tradycja każe z okazji Trzech Króli napisać poświęconą kredą na drzwiach domów „K+M+B” (lub „C+M+B”) i datę roczną. Litery nie tyle są, jak zazwyczaj się uważa, skrótem od tradycyjnych imion Trzech Króli, lecz od łacińskiego Christus mansionem benedicat (lub polskiego: Chrystus Mieszkanie Błogosławi).
Dziś wizyta duszpasterska to nie tylko błogosławieństwo, ale może przede wszystkim spotkanie duszpasterza z parafianami. Przygotowanie do takiej wizyty powinno przebiegać w dwóch wymiarach: duchowym i zewnętrznym przygotowaniu domu.

... i jak przebiega?

Odwiedziny duszpasterskie mają charakter domowej liturgii. Rozpoczynają się od obrzędu błogosławieństwa rodzin (w czterech wersjach) ze wspólną modlitwą i ewentualnie rozważaniem Słowa Bożego. Niekiedy wizyta rozpoczyna się od zaintonowania kolędy, którą wraz z domownikami (i czasami ministrantami) śpiewa kapłan. Witając się słowami „pokój temu domowi” życzy, aby stale był w tym domu obecny Chrystus, który przychodząc na świat przyniósł ludziom pokój. Po tym pozdrowieniu następuje modlitwa o błogosławieństwo Boże dla całej rodziny i obrzęd błogosławieństwa mieszkania z pokropieniem wszystkich obecnych wodą święconą.
Podczas wizyty powinien być czas na rozmowę duszpasterza z wiernymi, przedstawienie księdzu rodzinnych radości i problemów; jest możność zademonstrowania osiągnięć szkolnych pociech, czy też ich udziału w parafialnych ruchach.
Dziś jednak często dominuje pesymizm. Biedniejemy, wielu traci pracę i stać ich na skromną lub żadną ofiarę. Wstydzimy się tego, bo przecież chcemy złożyć jakiś datek na potrzeby najbliższej nam wspólnoty. Zatem „ ile dać?”, staje się często przedmiotem długich dysput i przysłania zupełnie inne możliwości, jakie stwarzają odwiedziny księdza w naszym domu.
Na ogół nie wiemy też, dlaczego i po co duszpasterze zapisują coś w swoich kartotekach. Czyżby spisywali wysokości ofiar, albo liczyli „pogłowie”? Tymczasem księża tłumaczą, że informacje zebrane podczas kolędy pozwalają na rozeznanie potrzeb danej rodziny, uregulowanie jej spraw dotyczących życia sakramentalnego (np. stwierdzenie pożycia w związku niesakramentalnym).
- Dokładne przestudiowanie kartotek przed kolędą było dla mnie zawsze bardzo cenną sugestią - wyjaśnia ks. Dariusz Gącik, notariusz Kurii diecezjalnej w Kielcach. - Wynikało z nich np., że ktoś z rodziny jest poważnie chory, że jest w niej problem alkoholowy albo, że ludzie żyją bez ślubu. Znając te fakty mogłem odpowiednio przygotować się do rozmowy. I zdarza się, że wizycie duszpasterskiej towarzyszą naprawdę budujące doświadczenia - jej owocem jest np. chrzest dziecka, przystąpienie do sakramentu pokuty po długim okresie przerwy, zawarcie zawiązku małżeńskiego, albo skierowanie do rodziny konkretnej pomocy materialnej. Ogólnie - „powrót do praktyki wiary”, jak mówią księża.
Niekiedy, z myślą o swych następcach, szczególnie w miejskich parafiach, duszpasterze przekazują sobie uwagi zabawne i nietypowe, np. gdzie można liczyć na posiłek. Chociaż, co do posiłku, to w miastach brakuje zupełnie nań czasu - chyba że jest to naprawdę ostatnie mieszkanie w tym dniu.
- Dzień chodzącego z wizytą duszpasterską księdza przedstawia się zazwyczaj tak - wyjaśnia ks. D. Gącik. - Rano katecheza w szkole, powrót na obiad lub nieco później, przejrzenie kartotek i już ok. 15.00 rozpoczynamy wizytę duszpasterską. Kończymy zwykle ok. 21.00 - 21.30. Potem ewentualnie jakaś kolacja i przygotowanie się do katechezy na następny dzień. Czasem przez tydzień zdarzało mi się nie odsuwać zaciągniętych na noc zasłon…

Po co w ogóle takie odwiedziny

W Kodeksie Prawa Kanonicznego odnajdujemy kan. 529 § 1, który mówi: „Pragnąc dobrze wypełnić funkcję pasterza, proboszcz powinien starać się poznać wiernych powierzonych jego pieczy. Winien zatem nawiedzać rodziny, uczestnicząc w troskach wiernych, zwłaszcza niepokojach i smutku oraz umacniając ich w Panu, jak również - jeżeli w czymś nie domagają - roztropnie ich korygując”.
Wizyta duszpasterska jest dobrym sposobem realizacji tej „funkcji pasterza”. Ks. D. Gącik przestrzega przed nazywaniem jej kolędą. Bo kolęda dotyczy tylko okresu Bożego Narodzenia i choć jest umocniona w Polsce silną tradycją, nie należy ograniczać możliwości wyboru przez proboszcza innego czasu.
Coraz częściej dzieje się tak w wielkich miejskich parafiach, gdzie wizytę rozpoczyna się na początku Adwentu - np. w kieleckiej parafii św. Maksymiliana. - Siła tradycji jest tak wielka, że ludzie oburzają się na tę praktykę. A nie ma ku temu podstaw - wyjaśnia ks. Gącik, zalecając wyrozumiałość wobec realiów konkretnej parafii. W innych diecezjach spotkać można daleko bardziej nowatorskie praktyki, np. odwiedzanie parafian przez cały rok w dwa wybrane dni tygodnia. Wówczas są to wizyty rzeczywiście długie. Ale u nas… - My pochodzimy z Bielin, Wilkowa, Lisowa - tłumaczą parafianie ze św. Maksymiliana - w naszych wsiach nie rozbierało się choinki, dopóki ksiądz nie przyszedł po kolędzie. To i niełatwo przywyknąć...

Jak to jest w naszej diecezji

Diecezja kielecka ma w zdecydowanej większości charakter rolniczy, gdzie na dobre zakorzenił się obyczaj celebrowania kolędy. Nie ma mowy o krótkich odwiedzinach. Ksiądz musi wysłuchać tego, co ludzie mają mu do powiedzenia, czasem pokosztować ciast upieczonych na tę okazję, „omodlić” nowe domowe sprzęty, skorzystać z transportu organizowanego przez parafian. Pan Stanisław z Morawicy nie wyobraża sobie, żeby ksiądz chodził na piechotę albo jeździł własnym samochodem. - To jedyna okazja, żeby z księdzem bliżej pogadać, poznać go. No i nie wypada - kwituje krótko. - Co ksiądz, to ksiądz.
- Dla mnie kolęda jako ciągłe pogłębianie relacji z parafianami, ma duży sens - wyjaśnia ks. prob. Marian Gawinek. - W takiej parafii jak Stojewsko, ksiądz zna wszystkich i wszyscy znają księdza, więc tym bardziej jest o czym porozmawiać. Odwiedzanie rodzin i domów odbywa się na sposób tradycyjny, w ciągu godziny mniej więcej są to cztery „numery”. Księdza poprzedzają zawsze ministranci, którzy zaśpiewają gospodarzom kolędę. Pan domu czeka przed bramą, zaprasza do wysprzątanego wnętrza. Z księdzem starają się spotkać wszyscy domownicy. Ludzie chcą się wygadać; mówią, że coraz trudniej im o nadzieję, rolnictwo jest bez szans. Ale ostatnio obserwuję, że część młodych zaczyna osiedlać się w rodzinnej parafii, głównie za sprawą dobrze prosperującego zakładu drzewnego.
Jednak i na kieleckiej wsi w tradycję wkraczają realia. - Ja z kolędą chodzę od rana, więc uwijamy się dość szybko - wyjaśnia ks. Jerzy Siemiński, proboszcz z Mieronic k. Wodzisławia. - Dlaczego? To proste. Ludzie nie pracują prawie w 100%, więc można odwiedzać ich od rana. W parafii Mieronice, liczącej ok. 1300 osób, kolęda trwa ok. 15 dni. Chociaż ludzie są ubodzy, to absolutnie nie spotkałem się z mniejszą niż kiedyś serdecznością. Chcą księdza zatrzymać jak najdłużej, wygadać się. Panuje zupełnie wyjątkowa atmosfera - inna, nie naznaczona takim pośpiechem, jak np. wspominam z Kielc czy Pińczowa.
Kolęda, choć nieraz krytykowana za jej formę, jawi się jako szansa i propozycja. Otwarte drzwi domów, tradycja staropolskiej gościnności i wreszcie zaproszenie do rewizyty - bo taki sens ma przecież jakakolwiek wizyta - stwarzają wielkie możliwości. Warto z nich skorzystać.

Wydarzyło się podczas kolędy...

Państwu N. pomyliła się data wizyty księdza, więc na pukanie kapłana otworzył tylko pan domu. Ponieważ zapewniał, że żona za chwilę nadejdzie, a do wizyty są w zasadzie przygotowani - psychicznie i duchowo, ksiądz zgodził się zaczekać i nawet ofiarował swą pomoc w szybkim przygotowaniu ładnie wysprzątanego pokoju. Jakaż była konsternacja pani domu, która na to właśnie nadeszła i stwierdziła, że stół został nakryty... poszewką na kołdrę.

* * *

Gospodarze długo oczekujący swej kolejki włączyli telewizor i zapomnieli go wyłączyć, gdy ksiądz wreszcie nadszedł. Usadowili go w fotelu naprzeciw ekranu, gdzie właśnie trwały wybory Miss Nastolatek, zapewniając, że to będzie najlepsze dla księdza miejsce…

* * *

Zmęczony całodzienną kolędą ksiądz trafił wreszcie na koniec do swych dobrych znajomych i rozluźniony rozpoczął wspólną modlitwę: „A teraz pomódlmy się słowami, którymi Pan Jezus zwrócił się do swego Ojca: Zdrowaś Maryjo, łaskiś pełna...

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Pogrzeb Pawła Adamowicza odbędzie w sobotę

2019-01-15 20:26

wpolityce.pl

W środę przed południem na konferencji prasowej w Urzędzie Miejskim w Gdańsku mają zostać podane szczegóły dotyczące uroczystości pogrzebowych zamordowanego prezydenta miasta Pawła Adamowicza. Jego pogrzeb odbędzie się w sobotę.

Archiwum

Rzeczniczka prasowa nieżyjącego samorządowca Magdalena Skorupka-Kaczmarek poinformowała we wtorek PAP, że konferencja jest zaplanowana na godz. 11.00. Tematem spotkania z mediami będzie pogrzeb Pawła Adamowicza oraz inne wydarzenia ku jego czci.

Skorupka-Kaczmarek potwierdziła wcześniejsze nieoficjalne informacje, że pogrzeb Pawła Adamowicza odbędzie się w sobotę.

Według niektórych lokalnych mediów, nie jest wykluczone, że miejscem pochówku prezydenta będzie Bazylika Mariacka w Gdańsku, ale ostateczna decyzja w tej sprawie należy do rodziny Pawła Adamowicza.

W niedzielę wieczorem Paweł Adamowicz został zaatakowany nożem w centrum miasta przez 27-letniego Stefana W., który podczas finału WOŚP wtargnął na scenę. Samorządowiec trafił do Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku, gdzie w poniedziałek po południu zmarł.

Paweł Adamowicz miał 53 lata, prezydentem Gdańska był od 20 lat. W samorządzie gdańskim zasiadał od początku jego powstania tj. od 1990 r.; w latach 1994-98 był przewodniczącym Rady Miasta Gdańska.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem