Reklama

Teologia dla zabieganych

2018-05-16 11:23

Z ks. prof. dr. hab. Krzysztofem Pawliną rozmawia Mateusz Wyrwich
Niedziela Ogólnopolska 20/2018, str. 22-23

Bożena Sztajner/Niedziela
Ks. prof. dr hab. Krzysztof Pawlina

Z ks. prof. dr. hab. Krzysztofem Pawliną – rektorem Papieskiego Wydziału Teologicznego w Warszawie – rozmawia Mateusz Wyrwich

MATEUSZ WYRWICH: – Niebawem sesja, kończy się rok akademicki, czas pomyśleć o studiach... Papieski Wydział Teologiczny w Warszawie proponuje dwa lata studiów pod tytułem „Teologia dla zabieganych”. Cztery semestry – z jednej strony za mało, z drugiej za dużo. Tytuł też taki „szybkościowy”. W wielkim mieście, gdzie wszyscy biegną, byle przed siebie...

KS. PROF. DR HAB. KRZYSZTOF PAWLINA: – Właśnie. Myślę, że dziś wszyscy się spieszą i czasem, jak to powiedział poeta Tadeusz Różewicz, życie przysłania to, co jest większe od życia. Idąc też za myślą innego poety – ks. Janusza Pasierba, można powiedzieć, że „życie trzeba robić z twardszego od siebie tworzywa”. I właśnie Papieski Wydział Teologiczny chce dać to twardsze tworzywo, którym jest duchowość. A z drugiej strony – chcemy zaproponować teologię, która jest sposobem zrozumienia świata i samego siebie. Nie tylko Boga, lecz także właśnie samego siebie. To po pierwsze. Po drugie – dzisiaj wielu ludzi w Kościele bardzo emocjonalnie przeżywa swoją wiarę. Natomiast znaczący jest niedobór intelektualny przeżywania Pana Boga. Niewielka jest wiedza ludzi na temat wiary, Kościoła, Boga... Potrzebne jest więc poszerzenie wiedzy o obcowaniu z Nim.

– Emocja nie wystarczy do przeżywania Boga?

– Nie, nie wystarczy. To właśnie jest niebezpieczeństwo współczesnych czasów, że gubimy prawdę na rzecz emocji. Wszyscy mówimy: ja coś czuję, ja się sam dogaduję z Bogiem, ale nie bardzo wiem, kto to jest ten Bóg. Krótko mówiąc, jeśli dzisiaj „zabijamy” rozum, to „zabijamy” też prawdę. Musimy więc uruchomić rozum, czyli przesłankę racjonalną. Ale to nie wystarcza do „teologii zabiegania”. Potrzeba jeszcze czegoś więcej oprócz przeniesienia akcentu z emocjonalnego przeżywania wiary na jej racjonalność. Potrzeba uzasadnienia wiary. I to jest główny powód konieczności poznania czterech filarów wiary, które proponujemy w „Teologii dla zabieganych”. A mianowicie: Co do ciebie mówi Bóg? W co ty wierzysz? Jak obronisz swoją wiarę? Jak żyć godnie? To jest Biblia, dogmatyka fundamentalna, moralna... Krótko mówiąc, podczas zajęć bardziej skoncentrujemy się na udzielaniu odpowiedzi na pytania egzystencjalne ludzi, odwołując się do Magisterium Kościoła, niż na teoretyzowaniu. Moim zdaniem, dzisiaj wielu ludzi przestało odczuwać potrzebę wiary w Boga. Jednocześnie wielu z nich potrzebuje przeżycia duchowego. I oni, jak to nazwał niegdyś Czesław Miłosz, są bezdomnymi umysłami religijnymi. Nie wierzą w Kościół, ale wierzą w Coś, co istnieje. Powstaje więc pytanie: Czy ci ludzie pozostaną sami w swoim poszukiwaniu, czy też Kościół wyciągnie do nich rękę? „Teologia dla zabieganych” jest właśnie tym wyciągnięciem ręki.

– No właśnie, to są ci ludzie, którzy mówią, że wierzą w Boga, ale instytucja Kościoła nie jest im potrzebna, do wiary nie jest im potrzebne pośrednictwo kapłanów...

– Na jednym ze zjazdów „Teologii dla zabieganych” są zajęcia, podczas których stawiane są pytania: Po co potrzebny jest Kościół? Czy wystarczy ci Bóg, z którym się dobrze kontaktujesz? Ja nie odpowiadam na te pytania, ale zapraszam na wykłady...

– ...podczas których na pewno dowiemy się, po co jest nam potrzebna instytucja Kościoła?

– Owszem, ale też będzie można poznać odpowiedzi ważne dla ludzi, którzy już prowadzą na co dzień życie duchowe i mają pytania, na które sami sobie nie potrafią odpowiedzieć. Będziemy mówić o różnych formach modlitwy. Również o tym, jak prowadzić życie duchowe. Jak je pogłębiać? Czy Dekalog wystarczy? Po co przykazania? Czy moje prywatne objawienia to zwidy, czy też mogą to być poważne doznania religijne? Czyli wchodzimy na takie tereny, które mają wpływ na ludzi, a oni sami nie bardzo wiedzą, co z tym zrobić. Ludzie też czasem opowiadają bajki na temat wiary i trzeba im to uświadomić. Oni powinni pogłębić swoją wiedzę po to, że jeśli chcą dyskutować o wierze, to krótko mówiąc, potrzebują dzisiaj trochę apologii wiary. Nie tylko przez świadectwo, ale również przez argumenty. Zapraszam więc na te wykłady.

– „...w czasie których dowiemy się, jak usłyszeć Boga” – jak zapowiada tytuł jednego z cyklu wykładów?

– To są pytania, które sobie ludzie stawiają. O tym, jak usłyszeć Boga, będzie mówił wykład o Biblii. Niestety, wiele osób czyta Biblię, ale jej nie rozumie. Są nią znudzeni. Słuchają podczas Mszy św. czytań, ale po wyjściu z kościoła nie bardzo wiedzą, co usłyszeli. Dla wielu rozmowa z sąsiadką przynosi bogatszy przekaz niż niedzielna Ewangelia. Chcemy więc podpowiedzieć wiernym, jak słuchać Boga w kościele i jak czytać Biblię. Inna rzecz, jeśli ktoś kogoś zatrzyma na ulicy i zapyta: W jakiego Boga ty wierzysz?, to często taki człowiek staje jak osłupiały i nie wie, co odpowiedzieć. I to jest, krótko mówiąc, dogmatyka współczesna. Kolejna sprawa – dzisiaj ludzie mają kłopoty z życiem. Konsumujemy życie, a nie umiemy żyć. I to jest teologia moralna, która pokazuje, jak prowadzić życie, żeby było ono dla ciebie szczęśliwe i żeby można było z tobą szczęśliwie żyć. I następna kwestia: obecnie kształtuje się coś takiego jak współczesna apologia, czyli problem, jak obronić wiarę. Przecież sekularyzm wypłukuje nam mimowolnie wiarę i nawet nie musimy się specjalnie wysilać, żeby ją zgubić. Stawiamy więc pytania: Jak obronić wiarę w sobie? Jak dać świadectwo wiary? Mam wrażenie, że wielu z nas ma duże wyczucie intuicyjne, ale jest „mało kompetentnych” w wierze. Wykłady „Teologii dla zabieganych” to nie są jakieś ciężkie referaty, to nie jest teologia dla kapłanów. Spotkania odbywają się raz w miesiącu po 4 godziny. Ich tematyka jest znacznie szersza. I po dwóch latach będziemy się mogli zorientować, jakie jest Magisterium Kościoła.

– Wiele osób wierzy w Boga, ale nie rozumie podstawowych zasad naszej wiary. Czasem padają pytania: Bóg..., ale dlaczego w Trzech Osobach? Słyszeli o tym podczas przygotowań do Pierwszej Komunii św., ale niewiele z tego rozumieli. Dziś, kiedy są dorośli, a nie pogłębiają wiary, nadal nie do końca rozumieją, a niezręcznie jest im pytać...

– Nasze wykłady są propozycją dla wszystkich członków Kościoła. Jedna z pań, która zgłosiła się do nas, powiedziała: – Przez całe życie chodziłam do kościoła, ale teraz, kiedy zaczęłam żyć w konkretnej wspólnocie, to nie wiem, o co w tej naszej religii chodzi. Przychodzę więc z prośbą, byście mi wyjaśnili wątpliwości, byście odpowiedzieli na pytania, na które nikt mi nie dał odpowiedzi, bo... nie pytałam. Przychodzę, bo nie miałam dotąd czasu pomyśleć o tym, co jest najważniejsze.
Mam takie poczucie, że dzisiaj potrzeba nam złapania „jakości życia”, bo teraz liczy się „ilość życia”. Mamy wiele doświadczeń. Wszystko szybko się dzieje. O wiele za szybko.

– I tę „jakość” znajdziemy, gdy będziemy uczestniczyć w zajęciach?

– My dajemy tylko jakiś fragment, jakąś podpowiedź, jak rozbudować swoje życie duchowe potrzebne do zrozumienia, po co się w ogóle żyje. Papieski Wydział Teologiczny chce cię więc zatrzymać z pytaniem: Po co ty żyjesz? Jak żyjesz? Spróbuj posłuchać i popytać profesorów o to wszystko, co chodzi ci po duszy.

Tagi:
studia

Chcą poznawać Prawdę

2018-06-06 12:21

Kamil Krasowski
Edycja zielonogórsko-gorzowska 23/2018, str. IV

O tym, dlaczego warto studiować teologię, opowiadają dyrektor Instytutu Filozoficzno-Teologicznego im. Edyty Stein w Zielonej Górze ks. dr Mariusz Jagielski oraz sami studenci

Karolina Krasowska
Ks. Mariusz Jagielski ze studentami teologii

Teologia przywraca optymizm

Ks. dr Mariusz Jagielski: – Nasze odkrywanie Pana Boga jest możliwe dlatego, że On chciał nam o sobie opowiedzieć. Pytanie o Pana Boga i odkrywanie Go jest już wejściem w dialog, który Pan Bóg chciał z człowiekiem rozpocząć. Teologia jest możliwa dlatego, że Bóg chciał nam o sobie opowiedzieć, chciał wejść w relację, bliskość, więź z człowiekiem.

Z naszej strony teologia jest jakby odpowiedzią angażującą całego człowieka – zarówno jego serce, jak i intelekt – w to spotkanie z żywym Bogiem. Teologia przypomina nam bardzo ważną prawdę, że człowiek w swoim pytaniu o sens, który każdy z nas nosi, nie jest skazany na błądzenie po omacku i nie musi rezygnować z wielkich pytań. Każdy z nas jest wezwany do tego, żeby te ważne pytania stawiać i żeby na te ważne pytania dotyczące jego istnienia, celu życia, wartości i tego, co istotne, szukać odpowiedzi. Myślę, że teologia przywraca również optymizm poznawczy, bo dzisiaj często zatrzymujemy się na poziomie opinii. Natomiast teologia mówi o tym, że człowiek naprawdę może poznawać Boga, samego siebie i świat z Bożej perspektywy, czyli z perspektywy Tego, który jest u początków wszystkiego, ale także Tego, który w jakiś sposób doprowadza do wypełnienia życia każdego człowieka. Dzisiaj to pytanie o Prawdę, z różnych powodów, zostało pozostawione gdzieś z boku. Dlatego z pokorą i wiernością chcemy do niego wracać i razem z Bogiem, opierając się na tym, co nam o Sobie i o nas opowiedział w Jezusie Chrystusie, chcemy tę Prawdę po prostu poznawać.

Każda z osób studiujących w instytucie ma jakąś swoją historię i przyjście tutaj jest wpisane w jej historię. To coś niepowtarzalnego. Studiowanie teologii wiąże się także z doświadczeniem Kościoła jako mojego miejsca oraz z pewną decyzją, że chciałbym w tej wspólnocie być kimś zaangażowanym. Stąd większość osób, które studiują teologię, będzie później uczyć katechezy czy posługiwać w Kościele w głębszy i bardziej intensywny sposób.

Teologia ukierunkowuje moją wiarę w lepszym kierunku

Piotr Okulewicz: – Zawsze chciałem ewangelizować. Czuję się do tego powołany. Uważałem jednak, że potrzebna jest do tego teologia, żeby nie robić ludziom krzywdy. Po drugie, zależało mi na studiowaniu teologii w Polsce, bo kiedyś studiowałem gdzie indziej. Po trzecie, teologia pomaga mi uwolnić się od różnych przyzwyczajeń, które nabyłem wraz z wychowaniem rodzinnym, a które nie były prawidłowe, nie były zdrowe wobec relacji do Pana Boga. Wreszcie studiowanie teologii prowadzi moją wiarę w lepszym kierunku. Dzięki niej zapragnąłem bardziej rozwijać moją osobistą relację z Osobami Trójcy Świętej, przede wszystkim z Jezusem Chrystusem Zmartwychwstałym i Duchem Świętym, dzięki któremu zdaję egzaminy. Z kolei dzięki filozofii, historii i logice – przedmiotom, które również pojawiają się w ramach teologii, poznaję różne błędne myślenia ludzi z ostatnich dwóch tysięcy lat i odkrywam, że np. źle rozumiałem pewne aspekty związane z wiarą w Pana Boga.

Piotr Okulewicz pochodzi z Gorzowa. Należy do wspólnoty neokatechumenalnej. Ewangelizował m.in. w Moskwie, Sankt Petersburgu, Rydze i na Syberii. Jest tłumaczem dwóch języków – rosyjskiego i hiszpańskiego.

Jako osoby wierzące powinniśmy nieustannie szukać

Dorota Bojar: – Zdecydowałam się na studiowanie trochę później, bo – jak to się mówi – jestem „starsza młodzież”. Obecnie jestem na trzecim roku. Wykłady są piękne. Studiujemy Stary i Nowy Testament. W pierwszych dwóch latach poznawaliśmy historię Kościoła i historię filozofii, co też uświadomiło mi, jak bardzo człowiek może pobłądzić, kiedy próbuje zastępować Pana Boga. Dotychczas wydawało mi się, że niby już tyle wiem, jednak dopiero na tych studiach ze zdumieniem otworzyłam oczy i dowiedziałam się wielu rzeczy. Mamy wspaniałych, wykształconych wykładowców, a nasza uczelnia reprezentuje naprawdę wysoki poziom. Zapraszam szczególnie ludzi młodych, którzy są po maturze i zastanawiają się, co dalej zrobić ze swoim życiem. Teologia daje pełne wykształcenie i naprawdę szerokie spektrum, dlatego można zostać po nich nie tylko katechetą, ale właściwie wszędzie znaleźć swoje miejsce. Zapraszam też taką jak ja, „starszą młodzież”, która chciałaby się czegoś więcej dowiedzieć i pogłębić swoją wiedzę o Panu Bogu. Jako ludzie wierzący powinniśmy nieustannie szukać – nie możemy stać w miejscu, bo wówczas się cofamy. Pomimo upływu dwóch tysięcy lat ciągle pojawiają się nowe pytania, nad którymi winniśmy się zastanawiać i poszukiwać na nie odpowiedzi.

Dorota Bojar mieszka w Ochli k. Zielonej Góry. Jest szczęśliwą żoną, matką i babcią. Ma dwoje dzieci i wnusia. Od kilku lat działa w Parafialnym Zespole Caritas. Wraz z mężem prowadzi firmę transportowo-budowlaną. Chce zostać katechetką.

Pod tym telefonem Pan Bóg zawsze czeka

Agnieszka Szymańska: – Główną moją motywacją, aby podjąć studiowanie teologii, była chęć poznania Pana Boga. Była to też próba zrozumienia samej siebie. Wiem, że jestem stworzona na obraz i podobieństwo Boże, więc jeśli moja niedoskonałość jest tak wielka, to zaczęłam stawiać Panu Bogu pytania odnośnie do mnie samej. Z tego powodu rozpoczęłam studia, przerwałam i na nowo tu jestem – dzisiaj na piątym roku. Studia nauczyły mnie przede wszystkim tego, że bez względu na to, co się ze mną będzie działo w życiu i bez względu na to, którą drogą pójdę, Bóg zawsze na mnie czeka i On zawsze jest. Od jakiegoś czasu mam przyjemność prowadzić katechezę w przedszkolu, co jest naprawdę wielkim wyzwaniem. Temat jednej z nich brzmiał: „Pan Bóg to mój Przyjaciel, do którego znam numer, a tym numerem jest modlitwa”. Pod tym telefonem Pan Bóg zawsze czeka. Właśnie spotkanie z takim małym, cudownym stworzeniem, jakim jest dziecko i jego ciekawość, motywuje mnie do tego, żeby wciąż odkrywać Pana Boga i nie poprzestawać, mimo że już trochę wiem. Zawsze interesowało mnie to, co dzieje się po drugiej stronie ołtarza, od strony kapłana. Tutaj mam możliwość nie tyle tego doświadczyć, ale bliżej poznać. Mam także możliwość poznać kodeksy i przepisy prawa kanonicznego, które były dla mnie wyzwaniem, a które potem stały się dla mnie naprawdę wielką przyjemnością, co dla zwykłego „zjadacza chleba” nie jest wcale takie proste.

Agnieszka Szymańska z Zielonej Góry. Skończyła pedagogikę. Uczy w szkole i jest pedagogiem w internacie.

Nie boję się wyjść do ludzi i mówić o Jezusie

Anna Kowalska: – Kiedyś przeżyłam w swoim życiu zachwianie wiary. Później, po moim nawróceniu, konkretnym nawróceniu, stwierdziłam, że warto byłoby poświęcić swój czas na pogłębienie wiary. Zaczęły się rodzić we mnie pytania, które nurtowały mnie codziennie. Dlatego zdecydowałam się tu przyjść i zainwestować przede wszystkim w swój rozwój duchowy, ale także intelektualny, bo wiadomo, że teologia wymaga dużo czytania, ale również modlitwy i pokory. Jest dosyć ciężko, bo trzeba dotrzeć do Zielonej Góry na zajęcia, które odbywają się od 9. rano. Muszę wstawać już o 4., żeby dostać się tu pociągiem. Kiedy zajęcia trwają do późnych godzin popołudniowych, to w domu jestem dopiero o godz. 18.

Mój mąż to rozumie, wspiera mnie. Mówi, że jestem jego dumą. Nie żałuję, że tutaj jestem. Widać, że Bóg tego chce w moim życiu. Dzięki temu wiele się w nim zmieniło. Stałam się bardziej pokorna, spokojna. Bardzo wzrosła też moja wiara. Nie boję się wyjść do ludzi i mówić o Jezusie. Jeżeli jest modlitwa i czas dla Pana Boga, to wszystko da się poukładać. Myślę, że nawet jeżeli mamy już jakieś swoje zajęcia, to warto choćby w formie wolnego słuchacza tu przyjść i posłuchać. To jest coś wspaniałego obcować z żywym Słowem Bożym.

Anna Kowalska pochodzi z Rokitna. Jest mężatką. Ma dwie córki. Aktualnie nie pracuje. Swój czas poświęca rodzinie i teologii. Swoją przyszłość planuje związać z katechezą.


Szczegóły nt. rekrutacji na stronie internetowej www.ift.zgora.pl
Informacji udziela także sekretariat Instytutu Filozoficzno-Teologicznego im. Edyty Stein w Zielonej Górze, ul. Bułgarska 30, tel. 68 458 25 70 Dziekanat czynny: pon.-pt. w godz. od 8.30 do 12.30

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Płyta - Wojna totalna 300x400

O Europie męczenników w rocznicę śmierci bł. ks. Popiełuszki

2018-10-19 12:21

Anna Skopińska

Antoni Zalewski

W Łodzi zakończyła się kolejna sesja II Międzynarodowego Kongresu Ruchu "Europa Christi". Na wydziale filologicznym Uniwersytetu Łódzkiego w rocznicę śmierci ks. Jerzego Popiełuszki paneliści rozmawiali o Europie męczenników.

Witając zebranych ks. dr Jarosław Krzewicki, rektor Szkoły Wyższej Ekonomii i Zarządzania – współorganizatora spotkania – podkreślił że ma ono nie tylko pomóc zgłębić temat męczeństwa ale ma też zanurzyć nas w wierze i historii. - chcemy dostrzec sens tego czym męczeństwo jest – mówił – celem jest dojście do prawdy – dodał. Wśród obecnych wymienił abp. Jana Graubnera z Ołomuńca, biskupa gliwickiego Jana Kopca, który jako historyk podzieli się refleksją nt. dziejów męczeństwa na tle współczesnej Europy, reprezentującego metropolitę łódzkiego abp seniora Władysława Ziółka oraz inspiratora i moderatora spotkań w ramach kongresu – ks. inf. Ireneusza Skubisia i byłego prezydenta Łodzi dr. Jerzego Kropiwnickiego.

Zobacz zdjęcia: Kongres Europa Christi w Łodzi

Ks. Ireneusz Skubiś podzielił się swoim wspomnieniem nt bł. ks. Jerzego i przypomniał, że Kościół męczenników jest Kościołem świadków - ta sesja ma charakter szczególny – Jan Paweł II wpisał ks. Jerzego w poczet największych Europejczyków – powiedział. Wyjaśnił też czym jest Ruch "Europa Christi", którego celem jest przypominanie Europie o jej korzeniach chrześcijańskich. - Ewangelia, dekalog, najpiękniejsze przykazanie miłości budowały tę kulturę – mówił.

Zobacz zdjęcia: Kongres Ruchu "Europa Christi" w Łodzi (2)

Pierwszy panel spotkania rozpoczął dr Massimo Casciani, teolog, prawnik, dziennikarz. Próbując odpowiedzieć na pytanie czy chrześcijanie w Europie staną się prześladowaną mniejszością, podkreślił, że choć obecnie Kościół jest w wielkim kryzysie a skandale i brud przesłaniają piękno i dobro, które dzieje się w parafiach, we wspólnotach, rodzinach i na uczelniach, to jeśli nie zatracimy korzeni i chrześcijańskiej tożsamości, przetrwamy.

O dzieciach nienarodzonych jako męczennikach współczesnej Europy mówiła prof. Marina Casini, prawnik i bioetyk wykładowca w instytucie bioetyki Katolickiego Uniwersytetu Najświętszego Serca w Rzymie. Cytując łacińskiego teologa Tertuliana wskazała: “Krew męczenników jest ziarnem na zasiew, z którego rodzą się nowi chrześcijanie”. Według niej Europa, która była kołyską praw człowieka, obecnie zamieniła się w ich grób. Przypomniała też słowa Jana Pawła II: "Aborcja została wprowadzona jako prawo do wolności. Tymczasem jest ona porażką kobiety, mężczyzny, lekarza".

Kulturę śmierci, spisek przeciwko życiu, wojnę mocnych przeciwko słabym charakteryzuje kłamstwo: zaprzeczanie, że człowiek jest człowiekiem od momentu poczęcia i wprowadzanie cenzury: zmowa milczenia, o pewnych rzeczach nie należy mówić, oraz przedstawianie zła jako dobra i odwrotnie.

Co możemy zrobić? Z miłością i stanowczością powtarzać, że dziecko poczęte jest jednym z nas. To nam mówi nauka, rozum. Pogłębić refleksję nt. macierzyństwa i ciąży.

Ostatnim prelegentem pierwszego panelu był ks. prof. Lluis Clavell, rekolekcjonista, członek Opus Dei, spowiednik i duchowy kierownik kapłanów z kurii rzymskiej z wykładem nt współczesnych konfliktów z Bogiem, jako gościem nieproszonym, niechcianym, ukrzyżowanym . - Jeśli Europa jest chrześcijańska to dlatego, że Duch Święty zainspirował św. Pawła żeby ewangelizował Europę; sam św. Paweł chciał iść do Azji - mówił - zgromadzeni tutaj jesteśmy tymi, którzy się sprzeciwiają. Ten opór, sprzeciw jest w imię rozumu, praw człowieka. Ale nie wystarczy sam sprzeciw, trzeba też zaproponować coś w zamian - podkreślał. Cytował Simon Bauman "Musimy odkryć piękno wzajemnej zależności”. Bo piękne jest to, że żyjemy w tym właśnie momencie historii, i mamy przywilej przypominania najbardziej podstawowych prawd.

Drugi panel łódzkiej sesji to wykład bp. Jana Kopca „Męczennicy łączą i dzielą. Jedność budowana na historycznej prawdzie i czystej ofierze”. Ksiądz Biskup wskazał na aspekt historyczny męczeństwa - to nie sprawa prywatna, to manifestacja Kościoła - mówił - męczeństwa nikt nie planuje, ale trzeba być przygotowanym i w momencie próby na nie odpowiedzieć - stwierdził.

Wg prelegenta w męczeństwie ujawnia się siła, uznanie prymatu pewnych wartości. Nietolerancja jest wpisana u podstaw każdego faktu związanego z męczeństwem. Pytał czy nie powinniśmy normalnie żyć? czy każdego trzeba zmuszać do heroizmu? czy męczeństwo jest drogą do jedności? Fakty z życia diecezji ołomunieckiej przedstawił z kolei abp Jan Graubner.

Opowiadając o męczennikach pod rządami komunistów wspomniał internowanego w 1950 roku bp. Josefa Karela Matocha i jego świadectwo świętości - to był sługa prawdy, a nieprzyjaciel półprawd, fałszu i manipulacji - mówił. Przypomniał też o kapłanach więzionych, przetrzymywanych w obozach pracy, internowanych - uproszczony podział na ofiary i zdrajców nie pomaga osądzić czy sprawiedliwie ocenić historię - stwierdził.

Jednak wg niego "dzięki tej próbie zniknął klerykalizm i większość księży przybliżyła się do zwykłych ludzi". W Czechach wielu twierdzi że Kościół nie sprostał zadaniu i nie wykorzystał entuzjazmu, przez co wielu straciło zainteresowanie kościołem. Jednak choć był on osłabiony w strukturach to jednak moralnie umocniony. W tej chwili działa chrześcijańskie radio i 20 katolickich szkół. - potrzebujemy wielu prawdziwych kapłańskich osobowości, by objawili ideał życia ofiarowanego Bogu i ludziom - podkreślił.

O tym, że męczennicy, choć dziś odbierani są jako fanatycy, bo każdy z nas woli ocalić swoje życie, oddają życie za prawdę i stanowią znak nadziei, sprzeciwu i jedności mówił w trzecim panelu ks. Filip Kucelin przygotowujący proces beatyfikacyjny kapłanów męczenników z Chorwacji – Jest wiele sposobów okazywania życia - jak powiedział papież Franciszek, ofiara życia jest jednym z nich – podkreślał. A Kościół bez męczenników nie może być prawdziwym Kościołem.

Przejmujący obraz 11 nazaretanek, które 1 sierpnia 1943 roku oddały życie za 121 mieszkańców Nowogródka, przedstawiła siostra Jana Zawieja CSFN. - Boże, jeśli potrzebna ofiara z życia niech raczej nas rozstrzelają niż tych co mają rodziny, jeśli taka jest potrzeba – modliły się. Miały odwagę w obliczu terroru oddać życie za braci. Przecież też chciały żyć, też miały marzenia – mówiła.

A ks. prał. Jose Luis Gutierrez, który w rzymskiej kongregacji ds. świętych zajmował się procesami 1294 beatyfikowanych i 32 kanonizowanych świętych scharakteryzował czym jest męczeństwo. - Kościół potrzebuje świętych, bo oni nam pomagają, popychają nas do przodu – mówił i przypomniał, że liczbę błogosławionych i świętych męczenników podwoił papież Polak – Jan Paweł II.

W ostatnim panelu uczestnicy spotkania wysłuchali prelekcji o. Petera Romana Zielińskirgo OSPPE nt. „Angielskich męczenników sumienia” a ks. dr Alberto Gildoni mówił o „Męczeństwie” jako owocu spełnionego obowiązku. - niewielu jest powołanych do dania najwyższej ofiary. Wszyscy chrześcijanie wezwani jednak są do dawania świadectwa również za cenę cierpienia w życiu codziennym – podkreślał.

Podsumowując spotkanie w Łodzi ks. inf. Skubiś zwrócił uwagę, że ruch Europa Christi jest taką odwróconą wyprawą krzyżową – wyprawą by zawalczyć o Chrystusa w Europie, by wyjednać Mu paszport tak często Mu odbierany – mówił.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Arturo Mari do redaktorów „Niedzieli”: waszym zadaniem jest nieść prawdę o św. Janie Pawle II

2018-10-19 16:10

Ks. Mariusz Frukacz

Magda Nowak/Niedziela

„Waszym zadaniem, jako dziennikarzy jest zanieść dalej, do innych prawdę o św. Janie Pawle II, o tym co zrobił dla Polski, dla świata i dla nas wszystkich” powiedział 19 października Arturo Mari do dziennikarzy i pracowników tygodnika katolickiego „Niedziela”. Znany fotograf papieski, wraz z żoną Coriną byli gośćmi redakcji „Niedzieli” w Częstochowie.

„Bardzo się cieszymy, że ponownie jest z nami wielki świadek pontyfikatu św. Jana Pawła II. Dzięki tej obecności jest z nami także Jan Paweł II” – podkreślił na początku spotkania Lidia Dudkiewicz redaktor naczelna „Niedzieli”.

Podczas spotkania Arturo Mari opowiedział o początkach swojej przyjaźni z Janem Pawłem II. Zaznaczył, że już w czasie Soboru Watykańskiego II, gdy przyjaźnił się z kard. Stefanem Wyszyńskim zapoznał się z abp. Karolem Wojtyłą. - Poznałem go jako młodego biskupa w czasie Soboru Watykańskiego II. Przedstawił mi młodego biskupa krakowskiego wielki Prymas Tysiąclecia kard. Stefan Wyszyński, którego znałem wcześniej. Na Soborze Karol Wojtyła objawił się jako człowiek o jasnych i klarownych ideach, człowiek, który chciał otwarcia Kościoła na dialog ze współczesnym światem - wspominał fotograf.

Arturo Mari wspomniał również pierwszą pielgrzymkę Jana Pawła II do Polski w czerwcu 1979 r. - To była bardzo ważna pielgrzymka. Pamiętam dwa momenty z Mszy św. na pl. Zwycięstwa w Warszawie, kiedy Jan Paweł II zatrzymał się przy Grobie Nieznanego Żołnierza. Położył swoją rękę na płycie grobu i powiedział: "Dlaczego moja Ojczyzna musiała przelać tyle krwi?". A potem był ważny moment w homilii, kiedy upomniał się o obecność Chrystusa w życiu społecznym Polski. Wtedy też pierwszy raz powiedział: Ja, Jan Paweł II, papież”. - mówił Mari.

- Jan Paweł II był człowiekiem wielkiej pokory i miłości – kontynuował Artiro Mari i dodał: „To dzięki Janowi Pawłowi II Polska się zmieniła”.

Znany fotograf podkreślił że szczególnie podczas podróży po świecie widać było miłość Jana Pawła II do drugiego człowieka. - Podczas podróży do Zairu odwiedził szpital dla dzieci, w którym panowały trudne warunki. Jan Paweł wziął na ręce dziecko, którego stan wydawał się tragiczny. Kołysał je, głaskał po twarzy i ku wielkiemu zdziwieniu, maluch zaczął ruszać ramionami, otworzył oczy i uśmiechał się. Obok stali jego rodzice. Mama widząc, co się dzieje, popłakała się ze szczęścia, zaś ojciec dziecka całował ręce papieża. Nagle spod łóżka wyszła piątka dzieci, które zaczęły bawić się i tańczyć z Ojcem Świętym. Wychodząc ze szpitala, papież zatrzymał się przy siostrach zakonnych, które były pielęgniarkami. Klęknął przed nimi, całował ich ręce i mówił: „W imieniu Pana Boga błogosławię wam, dziękuję!” - wspominał A. Mari.

Arturo Mari opowiedział również, że w dzień swoich urodzin, 18 maja, Jan Paweł II wizytował jedną z rzymskich parafii pw. Chrystusa Króla. Arturo Mari jak zwykle robił zdjęcia. W pewnym momencie poczuł, że pomiędzy nogami przechodzi mu niewielki chłopiec, który podszedł do Ojca Świętego i zapytał: „Cześć, jak się czujesz?”. Papież odpowiedział: „Dobrze. A ty?”. Na to chłopiec stwierdził, że tylu ludzi pilnuje bezpieczeństwa papieża, a on dzięki swemu sprytowi przedostał się do niego pomiędzy nogami fotografa. Papież spojrzał na niego i stwierdził, że nie powinien robić takich rzeczy. Na to chłopiec zapytał bardzo bezpośrednio: „Znasz kobiety”. Jan Paweł II odpowiedział: „No, trochę znam”. Na to chłopiec: „Moja mama, jak wszystkie kobiety, przez 2 godziny przygotowywała się do wyjścia na to spotkanie: malowała się, czesała. Mogło się zdarzyć, że nie mógłbym cię zobaczyć, dlatego uciekłem z domu”. Papież: „Jak to uciekłeś? Przecież mama na ciebie czeka”. „Jest do tego przyzwyczajona”. Po czym chłopiec stwierdził, że choć jest mały i biedny, przyniósł Ojcu Świętemu prezent. Włożył rękę do kieszeni, wyciągnął coś i włożył do ręki Jana Pawła II. Kiedy papież zobaczył, co mu sprezentował chłopiec, pocałował tę rzecz. To był cukierek. Papież powiedział do chłopca: „Dziękuję, nie zasługuję na to”.

- Jan Paweł II często mówił: „Dziękuję, nie zasługuję na to” – dodał A. Mari

Fotograf wspomniał także swoją ostatnią wizytę w Białym Domu z racji spotkania nt. Ronald Regan i Jan Paweł II, 40 lat później - To, co usłyszałem w Białym Domu pokazuje jak ważną postacią dla współczesnego świata był Jan Paweł II. To dzięki Janowi Pawłowi II Polska się zmieniła. To był wielki dyplomata, który połączył Ronalda Regana i Michaiła Gorbaczowa w budowaniu pokoju na świecie – kontynuował Mari.

Po spotkaniu Arturo Mari wraz z żoną kilka minut pomodlili się w kaplicy redakcyjnej pw. Matki Słowa i św. Jana Pawła II.

Arturo Mari był fotografem sześciu papieży, od marca 1956 r. Fotografował Piusa XII, św. Jana XXIII, bł. Pawła VI, Jana Pawła I, św. Jana Pawła II i Benedykta XVI. Podczas pontyfikatu Jana Pawła II wykonał blisko sześć milionów zdjęć.

Podczas obecnego pobytu w Polsce Arturo Mari jest gościem II Międzynarodowego Kongresu „Europa Christi” oraz spotkał się z mieszkańcami Częstochowy w Muzeum Monet i Medali Jana Pawła II w Częstochowie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem